Monday, September 9, 2019

Walka klasowa w spoleczenstwie bezklasowym

    Od czasu do czasu, ale nie regularnie,  Moi Szanowni Czytelnicy pietnuja pewne watki, ktore pojawiaja sie w moich essejach a dotycza moich wspolobywateli czy tez zasad powszechnie panujacych w "kraju lat dzieciecych". Uwazaja oni, ze atakuje bezpodstawnie plebejskosc aktualnego spoleczenstwa polskiego a takze jego zdolnosc do logicznego myslenia i racjonalnego zarzadzania krajem.  Jest to prawda,  nie jestem bowiem zwolennikiem pelnej demokracji ani tez nie jestem zadowolony z przebiegu ekonomii tego co lekkomyslnie nazywamy obecnie III RP. Jako Polaka irytuje mnie bowiem nie tylko wyglad zewnetrzny obecnych partycypantow elity politycznej, ich sposob wyrazania sie oraz niepoprawny akcent ich polszczyzny  ale takze ogolny kierunek biegu spraw w panstwie.

   Spoleczenstwo polskie , od poczatkow jego istnienia (czyli od roku 966 ne)  a moze i od czasow prehistorycznych bylo spoleczenstwem stanowym. Oznaczalo to, ze struktura spoleczna  miala ksztalt piramidy warstwowej. Pozycja spoleczna byla dziedziczna , kontakty osobnikow nalezacych do roznych klas spolecznych byly ograniczone do sfery zawodowej a awanse spoleczne byly ewenementem. Taki sposob wspolistnienia klas spoleczych byl powszechny na calym swiecie . W Indiach przejawial sie on w postaci systemu kastowego majacego uzasadnienie religijne , w Azji wschodniej (Chiny, Japonia) byl on systemem administracyjnym, ktorego zrodlem byl chan czy inny kacyk lokalny wymuszajacy od poddanych daniny w zamian za utrzymanie spokoju w obrebie terytorium plemiennego. Istota spoleczenstwa klasowego byl naturalny podzial populacji na warstwy, do ktorych nalezeli obywatele pelniacy okreslone funkcje w organizmie plemiennym czy panstwowym. Kazdy czlonek takiego spoleczenstwa posiadal okreslone obowiazki i prawa a przejscie z jednej klasy do drugiej bylo praktycznie niemozliwe. Literatura i sztuka obfituje w przyklady tragedii wywolanych niestosownymi uczuciami jakim pozwolono zaistniec pomiedzy osobnikami nalezacymi do roznych klas. Tworcy pasozytujacy na emocjach nadawali, calkiem irracjonalnie, takim wypadkom interpretacje wspolczujaca. Jednakze naruszenia hierarchii spolecznej pelnily w gruncie rzeczy role destrukcyjna jesli chodzi o stabilnosc panstwa i spoleczenstwa. Jak juz niegdys pisalem https://bobolowisko.blogspot.com/2015/11/sprawy-o-ktorych-rzadko-mowimy-i.html kazdy z nas najlepiej toleruje innych, ktorzy sa do nas podobni rasa, kultura czy pozycja spoleczna.  Odchylenia od tego standartu sa z reguly zrodlem niepowodzenia wspolnych przedsiewziec czy jest nim malzenstwo, kontakt zawodowy czy towarzyski a nawet caly system spoleczny.  Stad wynika znaczenie jakie ma dla stabilnosci panstwa utrzymywanie owej piramidy spolecznej w mozliwie trwalej postaci. Niestety nie jest to tendencja wykazywana przez spoleczenstwa wspolczesne uwiedzione mirazem awansu spolecznego dla wszystkich . To zas niemal gwarantuje niepowodzenie i rosnace konflikt wewnetrzne. Widzimy to w latach ostatnich gdy ludowy motloch obalil rzady partii komunistycznej - nominalnie nosnika jego interesow- w proznym poszukiwaniu wiekszego komunizmu w komunizmie.

   Ubocznym efektem trwajacej od okolo 1000 lat warstwowosci spolecznej jest wynikajacy z niej efekt taksometryczny.  Panszczyzna utrudniajaca nizszym warstwom spoleczenstwa przemieszczanie sie w obrebie terytorium panstwowego spowodowala powstanie widocznych roznic w wygladzie zewnetrznym i budowie osobnikow nalezacych do roznych klas. Mimo, ze osobnicy bedacy obywatelami danej panstwowosci moga nalezec do tej samej rasy  ( w przypadku Polakow do aryjskiej rasy R1a ) to ich budowa i rysy twarzy moga posiadac odrebnosc regionalna wywolana kopulacjami pomiedzy osobnikami z ograniczonej puli genetycznej (tak jak to ma miejsce przy hodowli zwierzat).

W efekcie osobnicy wywodzacy sie z klas nizszych maja dosyc specyficzna urode  (co widac np w filmikach umieszczanych na you tube ) czyli maja pochodzenie wypisane na twarzy. Jesli zas chodzi o umyslowosc i poziom intelektualny to wystarczy przeczytac komentarze tamze zamieszczone czy tez obejrzec reportaz ze spotkania red. Michlkiewicza z szersza publicznoscia. Na dodatek  watpliwe poczucie humoru naszych zaborcow spowodowalo, ze nadawane naszemu ludowi nazwiska nie pozawalaja na zamaskowanie pochodzenia.  To, rzecz jasna, nie jest powodem do wstydu ale takze wprowadza element humorystyczny gdy mamy do czynienia na przyklad z ministrem rzadu o nazwisku Siodlo, Szprycha czy Wal. Ich zagraniczni odpowiednicy potrafia bowiem rozszyfrowac ich pochodzenie i odpowiednio sie do tego ustosunkowac. Polskie przyslowie mowi "Poznac Pana po butach" - ale takze po tym jak wyglada, jak sie zachowuje i z jakiej rodziny pochodzi.

   Wspolczesna Polska jest w sytuacji osobliwej. Okupacja sowiecka wywrocila do gory nogami strukture zaleznosci wystepujaca w II Rzeczpospolitej. Polski motloch rzucil sie jak stado wilkow na gorne warstwy spoleczenstwa pozbawiajac ich mienia, znaczenia oraz czesto i zycia. Te krzywdy nie zostaly dotad uznane ani wynagrodzone. Uprzednia elita skladala sie z ludzi umiejacych zarzadzac duzymi przedsiewzieciami czy byly to fabryki,  majatki ziemskie  albo przedsiebiorstwa. Czesto byly to instytucje gospodarcze bedace w tych samych rekach od paru pokolen. W "Nowej Polsce" zostali oni zastapieni ludzmi przypadkowymi- w najlepszym wypadku bylymi pracownikami najemnymi. Ta "nowa klasa" przypomina do zludzenia orwellowska "Farme zwierzat" po przewrocie. I tak sie zreszta zachowuje rzadzac panstwem, ktore przypadlo jej wlasciwie "psim swedem".


 

26 comments:

Inspektor Lesny said...

Zanim sie odniesiemy do dywagacji "profesora", musimy wspolnie wyjasnic, dlaczego przybleda z innego krajobrazu nie potrafi argumentowac na wlasnych meritiach-czuje, ze musi dodac sobie powagi falszywymi tytulami.
IL.

PawelW said...

Odnośnie nazwisk, proponuję zajrzeć na skład rządu Niemiec:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Czwarty_rz%C4%85d_Angeli_Merkel

i popatrzeć na nazwiska jego członków (poniżej tłumaczenie).

A do tego hit, kanclerz Helmut Kohl to Helmut Kapusta

I tyle w temacie. I to potwierdza moją tezę i konkluzję z komantarza pod poprzednim postem.

Angela Merkel ->przecietne niemieckie nazwisko bez konotacji szlacheckich

Olaf Scholz -> Olaf "Sołtys" jedna z wielu wersji znaczenia w niemieckim

Heiko Maas -> Nazwisko pochodzące od zdrobnienia imienia Mateusz

Horst Seehofer -> Horst posiadacz dworku nad jeziorem

Katarina Barley -> Katarina Jęczmień

Peter Altmaier -> Peter "stary niezależny rolnik"

Hubertus Heil -> Hubertus Zdrowy

Julia Klöckner -> Julia Dzwonnik

Annegret Kramp-Karrenbauer -> Annegret Kruk-mały rolnik (kruk w staroniemieckim, bo obecnie Raabe)

Franziska Giffey -> angielskie nazwisko

Jens Spahn -> Jens Wiór (jak wióry przy obróbce drewna albo metalu)

Andreas Scheuer -> Andreas Stodoła

Svenja Schulze -> Swenja "Sołtys" jedna z wielu wersji znaczenia w niemieckim

Anja Karliczek -> :) ciekawe skąd to?

Gerd Müller ->Gerd Młynarz

Helge Braun -> Helga Brązowy

Inspektor Lesny said...

Obawiam sie. ze "profesor" nie chce gminu ani " poinformowac", ani "poradzic, jak zyc", a jedynie odreagowac swa frustracje-na sposob terrortysty. Piszc prowokacyjne teksty, bez mysli przewodniej, bedace wlasciwie stekiem wyzwisk.
Jedni terrorysci wyladowuja frustracje przelewajac krew postronnych, a "profesor" przelewa atrament.To tez jest obrzydliwe.
Tak, ze argumenty, odnosniki nie trafiaja na dobry grunt-celem nie jest przeciez sprowadadzenie problemu do wspolnego mianownika.
IL.

KP said...

Sądzę, że trochę idealizuje pan profesor warstwę szlachecką. Przecież każdy, kto przeczytał Lalkę zdaję sobie sprawę, że sportretowana w niej arystokracja polska, do niczego dobrego polskiego ludu by nie doprowadziła. Z drugiej jednak strony, jeżeli patrzy się na to, kto Polskę i Polaków poprowadził to trzeba sobie powiedzieć - szlachta - jej potomkowie, często jednak szlachta zubożała - Dmowski, Piłsudski.
Jest też obraz ziemiaństwa - pozytywny jako sprawnych zarządców, o których pisze pan profesor, ale i skrajnych nieudaczników - dobry tego opis podaje chyba polecana przez pana profesora książka "Na skraju imperium. Jałowieckiego. Dmowski dobrze o tym pisze, dlaczego szlachcic mógł być wzorem cnót lub przeciwnie.
Jeżeli się patrzy historycznie i szeroko to widać też jak warstwy wyższe ginęły za Polskę np. rodzina pisarza Kadena-Bandrowskiego i innych. Z drugiej jednak strony II RP od Sowietów uratował cały naród - potomek ziemianin walczył obok syna kowala i o tym wspomina z kolei Mackiewicz w "Lewa wolna"
Owszem nie podoba mi się, że opuszczone dworki nie wróciły do właścicieli, nie podoba mi się, że wielu przedstawicieli arystokracji wyrzucono z Polski po II RP. Sądzę jednak, że idealizuje pan szlachtę i nie dostrzega pan jej wad. Czyją bowiem zasługą był zastój intelektualny, duchowy, polityczny i w efekcie upadek I RP, jak nie szlachty, która się wykoleiła? Czyją zasługą był brak zdolności odnalezienia się po upadku Polski i nieprzemyślane zrywy?

Inspektor Lesny said...

Interesujaca rzecz. Zostalo udowodnione , ze tytul profesorski Bobola nadal sobie sam.
Zadnym profesorem nie byl, avans zakonczyl doktoratem.
Mimo to,publika tytuluje go "profesorem" dalej.
Ta bezwladnosc mentalna jest podobna do wystepujacej m. inn. na blogu "Dziennik gajowego Maruchy". Tamze mlosnik Rosji i Sowietow doswadcza pochwal od emerytow na emigracji, mieniacych sie patriotami polskimi.
IL.

Bobola said...

@Inspektor
Nie wiem dlaczego tak Pana interesuje moja kariera zawodowa. Jesli podalem krotkie wprowadzenie do mojej osoby to dlatego, ze ja osobiscie nie przywiazuje wagi do tego co pisza albo mowia osoby nie posiadajace wyzszego wyksztalcenia. Mysle, ze moi potencjalni czytelnicy maja prawo wiedziec z kim maja do czynienia kiedy decyduja sie na czytanie moich esejow. Tytul profesorski uzyskalem w USA na University of Minnesota Twin City a potem przy kolejnych peregrynacjach w Minnesota State University w St. Claud i w University of Texas -Medical Branch w Galveston. Teraz nosze dumnie tytul emeryta. Mam jeszcze inny tytul dziedziczny ale ten jest bez znaczenia dla ewentualnej oceny moich kwalfikacji.

Bobola said...

@PawelW

Istotnie, plaga plebejskosci nie ogranicza sie do Polski. No ale i frau Merkel nie jest tym samym co Otto von Bismark.

Bobola said...

@KP

Cokolwiek by nie powiedziec to nie nasz wierny lud zbudowal Polske jako mocarstwo swiatowe. Prawda jest tez , ze to mocarstwo zaprzepascil potem - zreszta nie bez pomocy owego ludu.
Winna temu byla demokracja i tolerancja - obecnie uznawane za zalety przez naszych najwiekszych wrogow.

Inspektor Lesny said...

interesuje moja kariera zawodowa. Jesli podalem krotkie
----------------------------------------
NIe,nie. To Gosp. podpiera sie nienaleznym mu tytulem. Swiadomie podajac tytul zawodowy/grzecznosciowy za rzeczywisty, naukowy.

"naszych najwiekszych wrogow"
Hm... Chcialbym sie dowiedziec, kto to jest ten "my". Skoro Gosp. pisze w liczbie mnogiej.
IL.

Inspektor Lesny said...

Teraz nosze dumnie tytul emeryta
----------------------
Slusznie. Choc pelny, poprawny tytul brzmi:
-Emerytowany doktor (w swej dziedzinie)
IL.

naiwny said...

@Autor:"zreszta nie bez pomocy owego ludu"
Nie bardzo rozumiem dlaczego (np.) chłop pańszczyźniany (przywiązany do ziemi) miałby w jakikolwiek sposób współpracować ze swoim "gnębicielem". To byłby klasyczny "Syndrom sztokholmski". Skoro uwcześnie panująca warstwa społeczna nie umiała sprawić, że szerokie masy z innych warst poczuwałyby się do jakiejś "wspólnoty interesów", to chyba nie dziwota, że tak to się skończyło. Autor idealizuje "władzę", a ja uważam, że siła władzy, która nie ma poparcia społecznego, musi "wyrastać z lufy karabinu". To musi być swoista dyktatura.
Dlatego Lenin w Rosji wykonał "zgrabny ruch" i rozdał (nie swoją:) ziemię chłopom, żeby zyskać ich przychylność.

PawelW said...

@Bobola
Jak by nie patrzeć, to wszędzie na świecie szlachta i arystokracja wywodzi się z grup ludzi zbrojnie i siłą podporządkowujących sobie innych ludzi.
Wydaje się więc, że ich główną "zaletą" jest jedynie zdolność do przemocy.
I tak to widać, Bismarck (arystokrata) to co osiągnął, zrobił w większości przemocą i było to zazwyczaj nietrwałe...
Kohl (Kapusta), Schröder (Krawiec) i Merkel osiągnęli o wiele więcej bez przemocy... Tak samo prości Smithowie (Kowalscy) zbudowali obecną ojczyznę Gospodarza... nie boli Gospodarza, że żyje na łasce plebejuszy?

Inspektor Lesny said...

nie boli Gospodarza, że żyje na łasce plebejuszy?
--------------------------------------------------
Chyba nie, bo tak ma byc.Wczesniej tez tak bylo, calowal w cztery litery gminnych przedstawicieli wladzy ludowej, a oni straszliwie go przesladujac, dali mu wyksztalcenie i stanowisko-im do niczego nie potrzebne.Gdy zas wiatry zawialy inaczej, pozwolili mu sie ratowac.Co chtnie uczynil-wystawiajc tylek i na swych poprzednich, i na obecnych dobroczyncow.
IL.

Inspektor Lesny said...

Wydaje mi sie, argumenty nic tu nie daja. Po prostu, G. grymasi jak rozpuszczone dziecko-nigdy przeciez nie doswiadczyl zycia ziemianina, slyszal tylko o tym. Przypomina to rysunek satyryczny Mrozka. Siedzi sobie obdarty dziad z baba na taborecie w kuchni,z gazeta w rece, i tonem niezadowolenia zwraca sie do swej baby:
-No i popatrz, jachty znow podrozaly...
IL.

KP said...

Insektor Lesny. No raczej jednak nie sam sobie nadał tytuł. Zresztą tytuły i stopinie naukowe w Polsce nie odpowiadają amerykańskim. W Stanach prezydent nie nadaje tytułu. O ile mi wiadomo, to w USA prof. jest odpowiednikiem uczelnianego profesora w Polsce. Na marginesie takie wycieczki personalne są przesadą, jeżeli nie odpowiadają panu treści prezentowane przez gospodarza, to nie rozumiem sensu komentowania postów.

KP said...

Pawł W. Skoro przemoc jest cechą szlachty, to ojczyzna proletariatu powinna być gołąbkiem pokoju! W samej rzeczy nie była. Narodowo-Socjalistyczna Partia Niemiec też nie była niewinna.

KP said...

naiwny A potem tenże Lenin cieszył się dozgonną wdzięcznością Rosjan mających za plecami nagany. Z tą wdzięcznością ludu jako fundamencie władzy, to nie tak. To zawsze szukanie równowagi wieży - władzy z placem - ludem. Ja tak to widzę.

naiwny said...

@KP:"Lenin cieszył się dozgonną wdzięcznością Rosjan ..."
I cieszy się do dzisiaj. To Stalin ma "czarny PR":)

PawelW said...

@KP: Waści stosuje dwie zagrywki erytrystyczne na raz sofizmat rozszerzenia i stawia chochoła i z nim dyskutuje.

1. "(...)Pawł W. Skoro przemoc jest cechą szlachty, to ojczyzna proletariatu powinna być gołąbkiem pokoju! W samej rzeczy nie była. Narodowo-Socjalistyczna Partia Niemiec też nie była niewinna. (...)"
To nie jest żaden argument, a demagogia, a konkretnie sofizmat rozszerzenia, który polega na tym, ze konstruuje sie przesadzoną wersje argumentu przeciwnika a nastepnie pokazuje jej absurdalnosc.
Mnie interesuje udzial w merytorycznej dyskusji, a nie pałowanie się demagogią.
Wyraźnie jako przykłady podałem państwa demokratyczne i demokratycznie wybranych jego przywódców, którzy mieli korzenie wyraźnie plebejskie.

2. "(...)naiwny A potem tenże Lenin cieszył się dozgonną wdzięcznością Rosjan mających za plecami nagany. Z tą wdzięcznością ludu jako fundamencie władzy, to nie tak. To zawsze szukanie równowagi wieży - władzy z placem - ludem. Ja tak to widzę. (...)"
To jest dokładnie ten chochoł, dyskutuje Pan sam ze sobą próbując nadać temu wrażenie, że dyskutuje Pan z tym co ja napisałem... proszę się odnieść do moich przykładów, demokratycznie wybranych kanclerzy Niemiec (Kohl (Kapusta), Schröder (Krawiec) i Merkel) oraz USA i tam demokratycznie wybieranych władz.

Inspektor Lesny said...

Zresztą tytuły i stopinie naukowe w Polsce nie odpowiadają amerykańskim.
-----------------------------------------------------------------------------
Istotnie. Jest tez roznica miedzy europejskim a amerykanskim miljardem. Skala jej niebagatelna , o ile sie nie myle, to 1/1000.
G. pisze dla polskiej publicznosci, po polsku. W dobrym tonie jest wiec przyblizenie znaczenia.
G. byl wiec nauczycielem akademickim i USA, zwanym dla jaj "profesorem". Nie jest to tytul naukowy,przynalezny osobie, lecz funkcji, chwilowo.
Tytul zas naukowy G., o ile dobrze zrozumialem to doktor chemii fizycznej.
IL.
Ps1.
Nikt nie twierdzi ze komunizm byla kultura bezkonfliktowa. Rzecz jedynie w tym ze chlopi i biedota miejska widzieli w ty dla siebie nadzieje. Chleb,opieke lekarska i szkole powszechna otrzymali, ale takze i terror. Co w tym dziwnego?
Ps2.
to nie rozumiem sensu komentowania postów.
---------------------------------------------
Dziekuje za pouczenie, lecz gdyby interlokutor zadal sobie trud przeczytania wiecej tekstow G. to by zrozumial.


naiwny said...

@PawełW:"że dyskutuje Pan z tym co ja napisałem"
Oczywiście, że nie dyskutujemy. Jakoś tak piszemy "obok". Ja napisałem o poparciu dla władzy, a Pan z tego zrobił jakąś "wdzięczność". To jest zwykłe pomieszanie pojęć. Poparcie nie ma nic wspólnego z wdzięcznością (zupełnie inne pojęcia). Dlatego zrozumiałem, że Pan zaczyna nowy wątek (wdzięczność) i skomentowałem, że Leninowi chłopstwo rzeczywiście było (i jest) wdzięczne za to co dla nich zrobił.

KP said...

Paweł W.

Przyznaję, że nie rozumiem zarzutu o sofizmacie; zresztą nie wykazał go pan w mojej wypowiedzi, a tylko zacytował definicję sofizmatu.
Skoro pan twierdzi, że szlachta jest agresywna, a lud nie, to państwo ludowe rządzone przez osoby nie będące szlachtą nie powinno być agresywne. Pokazałem, że nie ma znaczenia w przypadku Rosji, czy rządzą carowie, czy komisarze w Rosji - Rosja jest agresja i imperialistyczna.

Jeżeli chodzi o Schredera, Merkel itp. oraz ich porównanie z Bismarkiem. Dla mnie jest to nieprzekonujące porównanie, a wobec tego mylnie wyciągnięty wniosek, ponieważ pomija szereg kluczowych elementów, takich jak ten podstawowy, że są to osoby żyjące w innych uwarunkowaniach oraz rządzący innymi państwami. Otóż Cesarstwo Niemieckie i RFN to różne modele państwa - ograniczenia już wynikają z Konstytucji RFN. W tej sytuacji nie ma znaczenia, czy Niemcami dziś rządził by szlachcic - mało prawdopodobne jest by dopuścił się agresji militarnej. Szybko się możemy przekonać, czy pochodzenie szlacheckie pcha do agresywnej polityki. Ursula VON der Lehen jako szefowa KE powinna doprowadzić do wojny lub prowadzić politykę opartą na przemocy.
Z tego co pan napisał można by wnosić, że militarysta Putin jest arystokratą. Raczej nie jest, a przeciwnie pochodzi z ludu.

KP said...

Inspektor Leśny
Pan by może i tak uczynił, jak pan pisze, ale to pana subiektywne zdanie. Dlaczego innymi w tym gospodarz mają się do niego dostosować? Spotykałem profesora z USA w Polsce nie czynił zastrzeżenia "nie jestem polskim profesorem". Co innego gdyby gospodarz takich tytułów uniwersyteckich w Stanach nie zdobył, wtedy jego demaskowanie byłoby zasadne. Czepianie się tego za każdym razem przy byle jakom powodzie jest małostkowością.

Tak, rzeczywiści komunizm ma siłę przyciągania dawniej i dziś. I rzeczywiście chłop kłamliwymi hasłami podburzony widział w tym szansę dla siebie, ale co potem dostał? Z tego co wiem, to także chłop w tzw. krajach kapitalistycznych otrzymał chleb, opiekę i szkołę ale bez terroru. Zresztą z tym chlebem to wątpliwe, bo przecież w PRL nie było cukru i mięsa bez kartek. Przedstawianie pozytywnych aspektów komuny, bo dała chleb zabierając wolność mnie dziwi.

Inspektor Lesny said...

takich tytułów uniwersyteckich w Stanach nie zdobył
--------------------------------------------------------
Nic nie zdobyl, nic nie uzyskal, tylko dostal prace nauczyciela akademickiego, a tam nazywa sie ich "profesorami".Nie jest to stopien naukowy,a tak sie G. przedstawial, a przynajmniej nie prostowal, gdy w trakcie dysput, za takiego byl uwazany.
W krolestwie szwedzkim sprzataczka z Polski, gdy dostaje zatrudnienie, otrzymuje natychmiast tytul "lokalvårdare". Co sie wyklada, pielegniarz lokalu. No i ma pensje wyzsza niz w Polsce. I to wszystko.
...............................
nie czynił zastrzeżenia "nie jestem polskim profesorem"
------------------------------------------------------------
Bartoszewski tez nie prostowal...

................................
dała chleb zabierając wolność
----------------------------
Co to jest wolnosc? Chlop mial wiecej wolnosci w PRL-U , niz u dziedzica. Prosze mi oszczedzic wyliczania...

IL.

JayT said...

Pan profesor szydzi z nazwisk o plebejskim pochodzeniu które noszą polscy politycy. Proszę zatem wyjaśnić jak to się stało, że premier jednego z największych mocarstw nosiła nazwisko Thatcher (=strzecharz; ktoś, kto układał strzechy na dachach domostw). Czy to jest nazwisko o szlacheckim rodowodzie? Czy komuś w UK to przeszkadzało?

Inspektor Lesny said...

Pan profesor szydzi z nazwisk
------------------------------
Hm... "profesor"
Tak sie utrwalaja falszywe tytuly...
IL.