Wednesday, October 31, 2018

Co u diabla z ta szybkoscia swiatla!

   Uprzedni wpis https://bobolowisko.blogspot.com/2018/09/czym-wlasciwie-jest-foton.html , zaproponowal nowy model fotonu, ktory to model zrywa z einsteinowskim postulatem stalej szybkosci przemieszczania sie fotonu wzgledem dowolnego inercjalnego ukladu odniesienia. Przypominam, ze inercjalny uklad odniesienia to uklad wspolrzednych przesuwajacy sie w troj-wymiarowej i zapewne euklidowej przestrzeni naszego Kosmosu ruchem prostoliniowym o stalej predkosci wzgledem  jakiegos dowolnego innego ukladu odniesienia. Czym jest zatem ow poczatkowy uklad odniesienia?  W mechanice klasycznej byl nim hipotetyczny osrodek zwany eterem wypelniajacy caly dostepny nam Wszechswiat (czyli Kosmos).  Chociaz samo istnienie owego eteru bylo tylko slabo uzasadniona hipoteza to w praktycznych rozwazaniach przejawial sie on w postaci stalych znanych jako dielektryczna przenikalnosc prozni  e oraz jej magnetyczna podatnosc k albo inaczej - jako stala elektryczna oraz stala magnetyczna prozni (czyli owego "eteru"). Wielkosci te wchodza jako dzielniki praw Coulomba opisujacych oddzialywanie pomiedzy ladunkami elektrycznymi i monopolami magnetycznymi w prozni. Same definicje stosownych sil oddzialywania pomiedzy ladunkami elektrycznymi oraz "biegunami" magnetycznymi sa podane nizej:
    Dla  ladunkow elektrycznych Q(1) oraz Q(2) oddalonych o odleglosc r  wielkosc sily oddzialywania F wynosi 


               F [el] = Q(1) Q(2)/ [ 4 Pi e r^2]

Podobnie dla "mas" magnetycznych M(1) i M(2) mamy (w ukladzie SI)

               F[mag] = M(1) M(2) /[ 4 Pi k r^2] 

Ladunki elektryczne podane sa w Coulombach (A sec) a magnetyczne w weberach ( 1 Wb= 1V sec)

Zauwazmy, ze nie mamy wyzej zaleznosci opisujacej statyczne oddzialywanie ladunku elektrycznego z ladunkiem magnetycznym. Wroce do tego zagadnienia pozniej.

 Postac tych zaleznosci rozni sie  nieco w zaleznosci od ukladu jednostek. Tu podaje wszystkie wielkosci w ukladzie MKSA znanym tez jako SI.  Rozwazania, ktorych tu nie bede przytaczal prowadza do konkluzji wiazacej stale elektryczne i magnetyczne "eteru" z szybkoscia swiatla . 

       1/c^2 = e k

      Jest to istotna zaleznosc mowiaca nam, ze szybkosc swiatla stanowi faktycznie wlasciwosc "eteru" czyli prozni, ktora jest wiec owym osrodkiem w ktorym porusza sie fala elektromagnetyczna i w ktorym odbywaja sie drgania wektorow natezenia pola elektrycznego  i pola magnetycznego. Jest to tez, rzecz jasna , osrodek przez ktory przedziera sie foton.  W codziennej praktyce monochromatyczne promieniowanie jest wytwarzane w wyniku wewnatrz -atomowego "przebicia" podczas ktorego elektron z wyzszego poziomu energetycznego przeskakuje na poziom nizszy. 

     Swego czasu zaproponowalem niestandartowa metode obliczania energii poziomow stacjonarnych wystepujacych w stanach  zwiazanych.  Na przyklad dla atomu wodoru , w ktorym przejscia elektronu ze stanow o wyzszej energii tworza znane szeregi widm dyskretnych promieniwania elektromagnetycznego i ktory to atom w stanie wzbudzonym jest czyms w rodzju naladowanego dziala fotonowego,   mamy do czynienia z obiektem, ktorego hamiltonian  (czyli calkowita energia elektronu w polu jadra)  ma postac  (w ukladzie srodka masy) 

       H = p^2/(2m) -  q^2 /(4 Pi e r

gdzie r jest odlegloscia pomiedzy elektronem a jadrem (ktorym jest proton) , m jest masa (zredukowana)  elektronu,
 Pi jest stala matematyczna  (Pi = 3.14 ….)  a p jest pedem elektronu (p= mv). W stanie zwiazanym energia elektronu jest stala i staly jest tez jego moment pedu.  Elektron moze poruszac sie po roznych trajektoriach ale stacjonarne ( o stalej predkosci obiegu) sa tylko trajektorie kolowe gdyz tylko dla nich trajektoria jest ekwipotencjalna (czyli elektron ma taka sama energie potencjalna na calej orbicie). 
Fakt, ze elektron porusza sie po zamknietej trajektorii  powoduje, ze mamy do czynienia ze zwiazkiem pomiedzy wektorem polozenia a wektorem pedu . Ma on postac 
jest 
       p = ( 1/r^2 ){ r (r.p) + M x r }

Wytluszczona czcionka oznaczam wektory , a w nawiasie klamrowym mamy do czynienia z iloczynem skalarnym r.p oraz iloczynem wektorowym M x r gdzie  M jest wektorem momentem pedu elektronu.

Podstawiamy ta zaleznosc do hamiltonianu i dostajemy zaleznosc w ktorej wystepuje tylko albo r albo p. Tak na przyklad eliminujac ped dostajemy 

       H= M ^2 / [ 2 m r^2]  - q^2 / [4 Pi e r] 

Dla trajektorii kolowej iloczyn skalarny wektorow polozenia i pedu znika gdyz ped jest prostopadly do wektora polozenia (styczny do obwodu orbity kolowej). Mozemy teraz spytac dla jakich promieni okregu o promieniu r i przy danym momencie pedu M = pr energia calkowita elektronu jest najmniejsza. W tym celu szukamy minimum powyzszego wyrazenia. Z relacji 


        dH/dr = - M^2 / [m r^3] + q^2 /[4 Pi e r^2]  = 0  (przy M= const)

otrzymujemy dla promienia r orbity stacjonarnej zaleznosc

         r = 4 Pi e M^2  /( m q^2)

oraz dla pedu po n-tym okregu , p(n), wyrazenie

        p = m q^2 / [ 4 Pi e  M]

 Tak wiec poruszajacy sie po n-tej orbicie kolowej elektron dysponuje energia kinetyczna

        E [kin.] = m q^4 /[ 32 Pi^2 e^2 M^2 ] 

oraz energia potencjalna

         E[pot.] = -2 E[kin.]

Energia calkowita elektronu na n-tej stacjonarnej orbicie wynosi

         H = - E[kin.]

po dodaniu obu powyzszych wyrazen.

Jest istotne, ze wszystkie obliczenia podane wyzej zostaly wykonane stosujac zasady mechaniki klasycznej. Zjawisko "dyskretnosci" poziomow energetycznych elektronu wyniknie dopiero wtedy gdy zapostulujemy (Bohr), ze moment pedu moze przyjmowac tylko wartosci bedace calkowitym mnoznikiem podstawowej jednostki momentu pedu jaka jest stala Placka h podzielona przez 2 Pi [ h/(2Pi) = 1.054x 10^-34 Jsec]. Jesli wiec

           M = n h/(2  Pi)  gdzie n= 1, 2 , 3 …

to i energia kinetyczna, energia potencjalna oraz energia calkowita uzyskuja automatycznie  widmo dyskretne. Skad sie bierze podane wyzej "kwantowanie" momentu pedu ? Odpowiedzi na to pytanie nie mamy mimo okolo stulecia istnienia mechaniki kwantowej. Sam fakt tego, ze struktura materii jest ziarnista jest dobrze znany. Na przyklad wszystkie pierwiastki skladaja sie z atomow czyli najmniejszych jednostek materialnych, ktore w wiekszej liczbie stanowia "probke" miarodajna danego pierwiastka. Podobnie jadra atomow sa aglomeratami nukleonow. Pole elektromagnetyczne o danej czestosci drgan jest zbiorowiskiem fotonow , ktore takze sa podstawowa jednostka energii tego pola. Ale dlaczego mamy dyskretna budowe momentu pedu ? I czy ta dyskretyzacja obejmuje tylko stany zwiazane czy tez ma zastosowanie do dowolnego ruchu?  Sa to wszystko problemy nad ktorymi sie teraz zastanawiam.
Wszystkie wielkosci fizyczne jakimi sie zajmujemy sa mierzone w pewnych jednostkach. Na przyklad ilosc danego pierwiastka jest mierzona w atomach , odleglosc w metrach, czas w sekundach itp. Istnieja jednak pewne jednostki podstawowe (np atom) ponizej ktorych zejsc nie mozemy bez zmiany sposobu pomiaru. Jesli wielkosc obiektu mierzonego jest znacznie wieksza niz jednostka podstawowa to "dyskretny" charkter pomiaru nie gra wiekszej roli. Na przyklad pomiar odleglosci Ziemi od Slonca nie jest wrazliwy na dlugosc jednostki, ktora uzyjemy np metra. Ale przy pomiarach wielkosci rzedu jednostki podstawowej  jej rozmiar jest istotny. Tak zapewne jest z momentem pedu elektronu na orbicie bliskiej jadra.

Ogolnie biorac budowa ziarnista materii pozornie-ciaglej wynika z tego, ze pewne podstawowe elementy skladowe substancji tworza podsystemy, ktore sa zlozone z elementow  powiazanych wewnatrz podsystemu silniej niz moga byc zwiazane podsystemy same ze soba .

    Wracajac do naszego modelu atomu wodoru zauwazmy, ze elektron na orbicie stacjonarnej i kolowej jest calkowicie trwaly. Aby zmienic orbite potrzebne jest "popchniecie wymuszajace". Wbrew temu co twierdzi wielu autorow podrecznikow sam fakt poruszania sie po orbicie kolowej nie oznacza nietrwalosci tego stanu. Jesli jednak nastapi przeskok z jednej orbity stacjonarnej na inna nizsza (czyli o mniejszej wartosci momentu pedu)  to wyemitowany foton bedzie posiadal energie rowna roznicy  orbitalnych energii calkowitych oraz uniesie moment pedu bedacy roznica momentow pedu na kazdej z orbit. Zauwazmy, ze powyzsze sformulowanie problemu stanow stacjonarnych wyraznie stwierdza, ze dla orbit stanow zwiazanych mozna zdefiniowac precyzyjnie zarowno polozenie jak i ped elektronu Mamy bowiem dla n-tej trajektorii systemu zaleznosc

     r[n] = 4 Pi e n^2 (h /(2Pi))^2 /[m q^2] = 5.292 x 10^(-11) n^2 metrow

obowiazujaca dla promienia n-tej orbity kolowej oraz predkosc orbitalna


      v[n] = q^2 /[ 4 Pi e n h/(2 Pi)] = 2187.7 x 1/n   km/sec

Twierdzenie o niemozliwosci okreslenia jednoczesnie pedu i polozenia czastki (w tym wypadku elektronu) na jego trajektorii jakie czesto pojawia sie w podrecznikach mechaniki kwantowej (np w znanym podreczniku Landaua - Lifszyca)  jest , moim zdaniem, nieprawdziwe.

    Znajac trajektorie stacjonarna oraz predkosc orbitujacego elektronu mozemy obliczyc kilka innych interesujacych wlasnosci atomu wodoru. Tak wiec okres obiegu (czyli czas obiegu) elektronu  na n-tej orbicie jest dany wyrazeniem :

     t[n] = 2 Pi 5.2918x 10^-11 n^3 / 2187690.56 sec = 1.52 x 10^-16 n^3 sec

a czestotliwosc obiegu czyli odwrotnosc tego wyrazenia wynosi 6.6 x 10^15 (1/n^3) Hz.

   Elektron pedzacy po stacjonarnej orbicie kolowej nie jest niczym innym niz pradem elektrycznym plynacym po malym kolistym obwodzie, ktorego natezenie wynosi

     I [n]  = q v[n]/ (2 Pi r[n])

Taki prad wytworzy w osi kola pole magnetyczne bedace polem dipola

            p[mag] = q nh/[4 Pi  m]

     

  zwanego magnetonem Bohra dla orbity podstawowej (n=1).  Dodatkowy wklad do momentu magnetycznego atomu wodoru wniosa tez momenty pedu wlasne (spiny) elektronu i protonu.   Do tego problemu jeszcze wroce.

    W mechanice kwantowej pojawilo sie takze pojecie tak zwanej "fali materii" de Broglie'a. Byl to poglad, ze obiektom materialnym (jak elektron) mozna takze przypisac "fale" - czego tego dokladnie nie wiadomo- ktorej dlugosc dana jest wzorem

       L = h/ p

gdzie p jest pedem danej czastki. Taka fala de Broglie'a dla elektronu bedacego na n-tej orbicie stacjonarnej jest dana wzorem

        L[n] = 2 h^2 e n /[m q^2]

 Obwod n-tej orbity wynosi

           2 Pi r[n] = n L [n]

czyli jest calkowita wielokrotnoscia "fali" de Broglie'a. Osobiscie watpie aby oznaczalo to  jakies "rozmycie" masy elektronu wzdloz trajektorii orbity ale taka interpretacje czesto spotykam.

    Nie wszystkie stale fizyczne z jakimi sie spotykamy sa niezalezne. Istotna zaleznoscia jest tak zwana stala struktury subtelnej alfa

           alfa = q^2 /(2 h c e) = 1/137.03604

Jest to wielkosc bezwymiarowa laczaca ladunek elektronu, q, ze stala Plancka h , szybkoscia swiatla oraz stala dielektryczna prozni.  Pozwala ona wyrazic energie elektronu na n-tej orbicie w postaci

        H[n] = -2 m alfa ^2 c^2 / n^2


Energia wylotowa fotonu przy przeskoku z poziomu k na poziom n (n mniejsze od k ) wynosi

        h s = H[n] -H[k] = - 2 m alfa^2 c^2 [1/n^2 - 1/k^2]

Stad wnioskujemy, ze ped fotonu wynosi

       h s/ c = -2 m alfa^2 c [ 1/n^2 - 1/k^2]

a masa relatywistyczna fotonu wyraza sie wzorem

        m[foton] = -2 m alfa^2 [1/n^2 - 1/k^2]

laczacym je z masa elektronu m oraz z roznica energii orbitalnych bioracych udzial w przeskoku.

       Szybkosc wylotowa fotonowego pocisku wynosi wiec c. Masa elektronu  przeskakujacego z jednego stanu stacjonarnego na drugi decyduje wiec o energii elektromagnetycznego "pocisku".  Mozemy oczekiwac, ze podobna zaleznosc pojawi sie w przypadku promieniowania gamma, wytwarzanego w czasie przeskoku nukleonu z jednej warstwy energetycznej na nizsza. Wielkosc energii promieniowania gamma czy X okresli masa nukleonu.

     To jednak jaka jest szybkosc wylotowa fotonu nie decyduje o tym jaka energia fotonu zostanie zaobserwowana przez rejestrator poruszajacy sie pewna szybkoscia wzgledem "dziala fotonowego".

Moment pedu (spin) fotonu wytworzonego w czasie "przebicia" z poziomu k na n wyniesie


        M[fotonu] = [h/(2 Pi)] [k - n]

Wektor momentu pedu fotonu jest prostopadly do plaszczyzny, na ktorej leza orbity stacjonarne oraz jadro oraz do prostoliniowej trajektorii fotonu.


    Zauwazmy  takze, ze  podane wyzej wyrazenie dla hamiltonianu elektronu bedacego w stanie zwiazanym w polu protonu jest, jako funkcja odleglosci elektronu od jadra , funkcja posiadajaca jedno minimum (patrz rysunek). Temu minimum odpowiadaja kolowe orbity stacjonarne. Mozemy jednak wybrac poziom energii E lezacy powyzej minimum. W tej sytuacji, gdy mamy ustalona energie oraz moment pedu, mozemy odczytac dwie charakterystyczne odleglosci r1 oraz r2 bedace rozwiazaniem rownania

      E- M ^2 / [ 2 m r^2]  + q^2 / [4 Pi e r] = 0

Odleglosci te wyznaczaja najmniejsza i najwieksza odleglosc elektronu  od jadra czyli punkty zwrotne trajektorii eliptycznej, ktora takze jest dopuszczalna dla czastki naladowanej poruszajacej sie w polu kulombowskim. Jest to jednak trajektoria niestacjonarna. Rownanie  tej trajektorii mozemy odtworzyc w oparciu o znane rozwiazania r1 i r2 powyzszego rownania kwadratowego (wzgledem promienia r). Nie mniej idea trajektorii eliptycznych, ktora zawdzieczamy Sommerfeldowi, jest bezuzyteczna. Tylko trajektorie kolowe sa prawdziwymi stanami stacjonarnymi atomu wodoru.

Ksztalt trajektorii eliptycznej jest zdeterminowany rozwiazaniami rownania kwadratowego wzgledem r . Dluzsza os elipsy jest zdefiniowana wyrazeniem

      a= - q^2 /(8 Pi e E)

a krotsza

     b= M / [-2 m E] ^1/2

Oczywiscie krotsza os jest skwantowana jesli uwzglednimy "ziarnistosc" momentu pedu.

Zauwazmy takze, ze rozdzielenie energii fotonu na  czesc kinetyczna  oraz elektromagnetyczna wplywa takze na formule jaka otrzymujemy dla widma energetycznego ciala doskonale czarnego. Jak pokazalem wczesniej foton posiada minimalna energie wewnetrzna wynoszaca

      E(min) = 1/2 h s

- cos w rodzaju "energii zerowej" czyli energii jaka posiada foton w ukladzie odniesienia poruszajacym sie z predkoscia swiatla w kierunku jego ruchu . Jest to wlasnie wewnetrzna energia pola elektromagnetycznego poruszajacego sie fotonu. Cialo doskonale czarne stanowiace zrodlo fotonu bedacego w dynamicznej rownowadze z rezerwuarem ciepla o temperaturze T  a obliczone wedlug (niekoniecznie poprawnej) formuly Plancka daje nam nastepujace wyrazenie na srednia energie fotonu o czestosci s

     E(s, T) = h s/2 + h s /{ exp[hs/(kT)] -1}

gdzie k jest stala Boltzmanna.

Pierwszy czlon wyrazenia po prawej stronie to znana nam juz energia "zerowa" - czyli energia drgan elektromagnetycznych wewnatrz fotonu. Drugi zas czlon podaje nam zalezna od temperatury energie kinetyczna ruchu fotonu podana w ukladzie odniesienia zwiazanym z "buforem ciepla". To, ze energia srednia ruchu kinetycznego fotonu jest zmienna mowi nam (w mojej opinii), ze predkosc poruszania sie tego fotonu jest zmienna (rozna od predkosci swiatla w prozni c) i zalezna od temperatury bufora.


Standartowe wyprowadzenie wzoru Plancka, ktore to wyprowadzenie wlasciwie rozpoczelo teorie kwantow, przyjmuje blednie, ze czestotliwosc s moze przyjmowac wartosci ciagle w zakresie od zera do nieskonczonosci. Poprawne wyprowadzenie powinno brac pod uwage fakt, ze energia fotonu nie moze przekraczac znacznie wartosci przewyzszajacej wartosc progowa tworzenia par czastka- antyczastka (np elektron- pozyton czy proton- antyproton).  Powyzej tych progow foton jest niestabilny przeksztalcajac sie spontanicznie w "materie oraz antymaterie wazka". 

Thursday, September 27, 2018

Trzej murzyni na pustyni...

   Spedzile ostatnio pare dni w Arizonie w miejscowosci Rio Verde.

Jest to stan pustynny- przeciwienstwo chlodnej i zielonej  jeszcze Minnesoty.  Temperatury rzedu 35- 40 stopni Celsjusza.  Pelno kaktusow i innych roslin pustynnych. Sa tez weze, przewaznie jadowite oraz skorpiony. Po polach golfowych i w ich otoczeniu, w ktorym mieszkalem, porusza sie takze sporo dzikiego zwierza- kojoty, lisy roznego rodzaju ptaki. Jedyna zaleta tego stanu jest panujacy tam przez caly rok upal. Ja bylem tam we wrzesniu kiedy w Minnesocie tempereatury spadly do 15- 20 stopni Celsjusza. Trudno sobie wyobrazic jak musi byc tam goraco w lecie. Sa oczywiscie takze wyzej polozone miejsca gdzie temperatury sa nizsze a niekiedy mamy nawet  snieg. Zastanawialem sie czy warto sie do tego stanu przeprowadzic na emeryture. Oczywiscie dzieki klimatyzacji mozna ten upal wytrzymac ale powstaje tez problem jak poradza sobie moje zwierzeta domowe. Drogi i sama pustynia sa w ciagu dnia zbyt nagrzane aby mogly bezpiecznie spacerowac czy nawet tylko posiedziec na dworze. Oczywiscie nie ma tam trawy nawet przy domu. Pola golfowe sa zielone ale utrzymanie trawy wymaga podlewania co moze byc dosyc kosztowne. Wiekszosc domow otoczona jest zwirkiem,  w ktorym co najwyzej mieszkaja kaktusy, palmy czy oleandry. Ma to swoj wdziek ale nie jestem pewien czy nie powinienem jeszcze sie zastanowic nad innymi miejscami ewentualnej przeprowadzki.

Saturday, September 1, 2018

Czym wlasciwie jest foton?

   Rutynowe wyksztalcenie jakie zapewniaja nam studia fizyki przyzwyczailo nas do operowania pewnymi pojeciami bez faktycznego zrozumienia co one znacza. Przyjmujemy za dobra monete takie na przyklad takie pojecia jak masa (czy ciezar) ciala, ladunek elektryczny  czy sily kulombowskie (dzialajace pomiedzy tymi  ladunkami) a takze  ladunki mniej nam znajome , takie jak monopole magetyczne czy ladunki nuklearne bedace zrodlem sil dzialajacych pomiedzy-nukleonami. Jesli jednak spytamy jakie jest zrodlo tego co nazywamy masa ciala badz co to wlasciwie jest ladunek elektryczny to odpowiedz nie jest prosta badz nawet powszechnie znana. Student odpowie zapewne, ze sa to cechy typowe dla danego typu materii tlumaczac tym samym "nieznane przez nieznane" . Nie jest tez jasne dlaczego stosunkowo nieliczne  trwale czastki elementarne (jak np elektron , pozyton, proton, antyproton, fotony  czy neutrina) maja taka a nie inna mase i jak powinnismy takie masy obliczac.

     Jesli chodzi o zjawisko magnetyzmu to w zasadzie jest ono uwazane za efekt zwiazany z ruchem ladunkow elektrycznych. Podreczniki nauki o elektrycznosci i magnetyzmie mowia nam, ze przeplyw pradu elektrycznego w postaci strumienia elektronow wywoluje wokol tego przewodnika pole magnetyczne. Podobnie byloby zreszta w przypadku strumienia innych czastek naladowanych np pozytonow czy protonow.  Istnienie  monopoli magnetycznych nie jest pewne chociaz teoretycznie mozliwe . W naturze mamy do czynienia wylacznie z dipolami magnetycznymi czyli czyms co jest zwiazana para monopola "polnocnego" i monopola "poludniowego".  Mozna sie jednak zapytac czy w wypadku gdybysmy dysponowali zbiorem monopoli magnetycznych (np polnocnych) to czy ich strumien wywolalby wokol siebie pole elektryczne. Inaczej mowiac czy istnieje pelna symetria jesli chodzi o zjawiska elektryczne i magnetyczne w sensie przyczynowym. No i oczywiscie chcielibysmy wiedziec dlaczego istnieje dualizm jesli chodzi o "ladunki" elektryczne (czyli czastki dodatnie i ujemne) oraz ladunki "magnetyczne" (czyli bieguny polnocne i poludniowe).

   Osobnym problemem jest struktura pola elektromagnetycznego. W praktyce wytwarzamy go przez oscylacje ladunku elektrycznego (czyli elektronow) w obwodzie oscylacyjnym otwartym czyli w antenie. Inaczej mowiac generujemu pole elektromagnetyczne przez oscylacyjny ruch ladunkow. Ale rownania ruchu pola elektromagnetycznego dopuszczaja sytuacje w ktorej pole to w czasie pozniejszym jest determinowane przez swoj stan poczatkowy. Mozna wtedy pokazac, ze pola elektryczne i magnetyczne nie sa zwiazane przyczynowo ale tylko powstaja w trakcie tego samego procesu przemieszczania sie ladunkow  i wlasciwie ewoluuja w czasie niezaleznie od siebie. Powstaje wtedy pytanie czy mozemy te pola od siebie odizolowac i uzyskac dwa oddzielne pola elektryczne i magnetyczne poruszajace sie w przestrzeni calkiem niezaleznie.
.
    Wiemy takze, ze pole elektromagnetyczne nie jest w gruncie rzeczy osrodkiem ciaglym ale sklada sie z "atomow" pola  w postaci fotonow. To, ze pole takie ma wlasnosci przypisywane osrodkom ciaglym (dyfrakcja czy interferencja) nie musi oznaczac, ze mamy do czynienia z jakims ciaglym medium (eterem), w ktorym zachodza drgania pol elektrycznego i magnetycznego. Takie falowe zjawiska wystepuja takze (i sa nam dobrze znane) w osrodkach zlozonych z atomow czy molekul jakiegos zwiazku chemicznego (np w wodzie). Czy zatem falowe wlasnosci pola elektromagnetycznego sa moze wynikiem oddzialywania fotonow ze soba silami wylaczonej objetosci? Nie jest bowiem oczywiste, jaka czesc przestrzeni okupuje pojedynczy foton I czy ta sama przestrzen moze  jednoczesnie okupowac inny foton tego samego badz innego rodzaju (o innej czestosci podstawowej).

     Kazdy foton jest takze obiektem zlozonym o rozmiarach dyktowanych przez dlugosc fali oraz gestosc materii elektromagnetycznej. Ma on skladnik elektryczny i magnetyczny ale jak sie wydaje nie zawiera w sobie ladunku. To zas nasuwa przypuszczenie, ze pole magnetyczne fotonu jest zwiazane z ruchem pola elektrycznego tego obiektu- czyms w rodzaju energii kinetycznej poruszajacego sie w przestrzeni kwantu pola elektrycznego. Jak sie powszechnie przyjmuje energia fotonu zalezy od rodzaju promieniowania a scislej od jego czestotliwosci . Wzor Plancka mowi nam, ze energia kwantu promieniowania jest liniowa funkcja czestotliwosci
                   
                      E= h s                                                       (1)
 gdzie s jest czestotliwoscia  fali promieniowania z h jest stala Plancka o wymiarze momentu pedu. Nie jest jednak jasne czy energia ta jest suma energii pola elektrycznego i energii pola magnetycznego , ktore to pola wchodza w sklad pelnego pakietu fotonu w rownych proporcjach (czyli czy istnieja dwa osobne pakiety energi. elektrycznej i magnetycznej kazdy posiadajacy energie E/2), czy tez mozliwe jest zachwianie tych proporcji. Nie jest tez jasne jaka role pelni czestotliwosc "s" w formule Plancka. To pojecie odnosi sie bowiem do fali jako continuum a nie do korpuskuly energii, z ktorej fala ta ma byc zbudowana. Istnieje tez znana i przypisywana blednie Einsteinowi zaleznosc pomiedzy energia a materia  w postacie liniowego zwiazku

                     E = m c^2                                                (2)

gdzie m jest masa a c jest stala szybkoscia rozchodzenia sie swiatla w prozni. W przypadku fotonu oznacza to, ze ma on takze "relatywistyczna" mase

                  m = h s /c^2                                                (3)

czyli pewna bezwladnosc wynikajaca z samego ruchu z predkoscia c. Pytaniem jest : ruchem wzgledem czego bowiem predkosc kazdego obiektu jest wielkoscia wzgledna a wiec zalezy od tego w jakim ukladzie odniesienia wystepuje . Moim zdaniem jest to szybkosc poruszania sie wzgledem zrodla promieniowania - np wzgledem jakiegos dzialka laserowego czy anteny. Ale Einstein postulowal absolutnosc szybkosci poruszania sie fotonu wzgledem dowolnego inercyjnego  ukladu odniesienia. Jest to postulat sprzeczny z zasadami rachunku wektorowego oraz ze zdrowym rozsadkiem. Nie mniej wiekszosc fizykow (ale szczesliwie nie wszyscy ) wziela to nonsensowne stwierdzenie za dobra monete.

Inna konsekwencja wzoru (3) jest to, ze foton ma ped o wielkosci wynoszacej

                p= m c = h s/c                                           (4)

Jak sadze, mozemy wiec przyjac, ze foton jest obiektem materialnym rozlozonym w przestrzeni i posiadajacym energie kinetyczna  okreslona klasycznym wzorem

              K = p^2 /(2 m) = 1/2  h s                            (5)

    Czyli energia kinetyczna fotonu stanowi polowe energii calkowitej kwantu. Druga polowa stanowi zapewne energie wewnetrzna fotonu wynikajaca z drgania pola elektrycznego a takze z drgania pola magnetycznego w obrebie przestrzeni zajmowanej przez foton (o objetosci z grubsza wynoszacej (c/s)^3 ).  Moje rozumowanie bierze za wzor ruch oscylatora harmonicznego w przestrzeni. Jak latwo sprawdzic ruch taki mozna zastapic ruchem srodka masy ukladu oraz ruchem oscylacyjnym. Srodek masy porusza sie ruchem jednostajnym prostoliniowym, w ktorym zawarta jest cala masa ukladu . W ten sposob podrozuje cala energia kinetyczna ruchu postepowego.  Natomiast oscylator wykonuje jednoczesnie ruch periodyczny, w ktorym uczestniczy masa zredukowana ukladu. Osylator posiada takze energie kinetyczna ruchu wzglednego oraz energie potencjalna oscylatora. Oba ruchy, postepowy i drgajacy,  sa od siebie niezalezne.

     Budowa kwantu promieniowania elektromagnetycznego nie jest mi znana wiec nie usiluje tu sformulowac mechanicznego modelu tego obiektu. Mozemy jednak bezpiecznie przyjac, ze kwant ow ma skonczone rozmiary przestrzenne i porusza sie w przestrzeni troj-wymiarowej po trajektorii prostoliniowej ruchem jednostajnym prostoliniowym ze stala predkoscia  c w prozni (wzgledem emitera). Mozemy sie zapytac skad wynika stalosc tej predkosci oraz jej wielkosc numeryczna oraz jaka jest  predkosc fotonu w osrodkach innych niz proznia.

   Jest tez pytaniem czy istotnie  szybkosc swiatla jest stala i identyczna we wszystkich ukladach inercjalnych czy tez, jak kazda inna szybkosc kazdego innego obiektu zalezy od ukladu odniesienia.
Moim zdaniem szybkosc swiatla w prozni odnosi sie wylacznie do specyficznego ukladu odniesienia zdefiniowanego jako ten, w ktorym spoczywaja zarowno zrodlo emitujace foton jak i instrument ten foton rejestrujacy.  Jezeli  przyrzad rejestrujacy foton (np fotopowielacz czy plyta fotograficzna) porusza sie wzgledem emitora  ruchem jednostajnym prostoliniowym  to predkosc
ruchu fotonu wzgledem rejestratora zmienia wylacznie jego energie kinetyczna. Energia wewnetrzna fotonu (czyli drgania pol elektrycznego i magnetycznego ) nie jest naruszona przez to, ze calosc struktury porusza sie wzgledem obserwatora. Przyrzad rejestrujacy nie moze bowiem wplynac na ruchy wewnetrzne fotonu przynajmniej do czasu kiedy foton zacznie oddzialywac z materia rejestratora.
Legenda Einsteina wciaz zyje mimo licznych niedociagniec  teorii wzglednosci

    Poglad, ze foton mozna traktowac jako obiekt masywny poruszajacy sie w przestrzeni i posiadajacy skonczone rozmiary  moze wydawac sie nieortodoksyjny ale gdy rozwazymy sprawe blizej to nie jest on calkiem nie do przyjecia. Jestesmy oczywiscie przyzwyczajeni do obiektow materialnych o duzej gestosci (a wiec o duzej koncentracji energii w skonczonej objetosci). Tak na przyklad woda w stanie plynnym posiada gestosc wynoszaca okolo 1000 kg/m^3 , znane nam dobrze metale takie jak zloto (gestosc 19 320 kg/m^3) czy zelazo (gestosc 7800 kg/m^3) sa pierwiastkami o stosunkowo duzej gestosci  wlasnej.  Mozemy jednak spytac sie jaka gestosc posiada foton traktowany jako obiekt materialny. Gestosc wewnetrzna fotonu jest dana wzorem
   
         g(fotonu) = h/(c L^4)                  (5)

gdzie przyjelem, ze objetosc wlasna fotonu ma rozmiar L^3 gdzie L jest dlugoscia fali  (L= c/s).

Wzor (5) jest oczywiscie przyblizeniem gdyz faktyczna objetosc zajmowana przez foton nie jest znana.  Mozemy jednak spytac jaka jest gestosc materii fotonu o dlugosci fali wynoszacej np 4000 A czyli 4 x 10^(-7) m . Jest to granica niebieska promieniowania widzialnego. Ze wzoru (5) znajdujemy :

           g(4x10^(-7)m) = 8.634 x 10^(-17) kg/m^3

Dla fotonu z "czerwonego" kranca widma czyli 8000 A = 8x 10 ^(-7) m  gestosc fotonu wynosi

            g(8x10^(-7) m) = 0.539 x10^(-17) kg/ m^3

Sa to gestosci materii bardzo niskie i malejace z powiekszaniem  sie dlugosi fali. Ale juz fotony roentgenowskie czy promieniowania gamma dysponuja gestoscia materii/energii znacznie wyzsza i przekraczajaca nawet gestosci metali.  Tak na przyklad gestosc fotonu gamma o energii 0.511 MeV a dlugosci fali wynoszacej 2.43 x10^(-12) m  wynosi

              g(2.43x10^(-12)m) = 63 745 kg/m^3

a wiec przekracza gestosc typowych metali . Nic dziwnego, ze promieniowanie X czy gamma z latwoscia przenika przez wiekszosc cial stalych. Wydaje sie wiec, ze mozemy traktowac fotony jako male "pociski " materialne o roznej bezwladnosci oraz gestosci wewnetrznej.  Nie roznia sie wiec one w istocie od innych naturalnych "pociskow" materialnych jak np atomy zlota , protony czy elektrony.

    Moj maly wskaznik laserowy ma moc 5 mW oraz dlugosc fali swiatla czerwonego wynoszaca L= 6943 A = 6.943 x 10^(-7)m . Energia kwantu swiatla czerwonego wynosi 2.86 x 10^(-19) J co oznacza, ze moj wskaznik emituje 1.75x 10^16 fotonow/sec. Fotony te poruszaja sie z predkoscia c wzgledem powierzchni emitujacej lasera wynoszacej S= Pi x r^2 gdzie r= okolo 3 mm. Tak wiec S= 2.83 x 10^(-5) m^2. Strumien fotonow wylatujacych z powierzchni S wynosi

          N= 1.75 x 10^16 fotonow/ sec / 1.83x 10^(-5) m^2 = 6.2 x 10^20 fotonow/( m^2 sec)

 Objetosc walca o podstawie S i wysokosci c x 1 sec  wynosi

          V = S c  x 1 sec = 8.5 x 10^3 m^3
Oznacza to, ze wiazka fotonow wylatujacych z "dziala " laserowego w czasie 1 sec. ma stezenie okolo 2.1 x 10^12 fotonow/m^3. Srednia odleglosc pomiedzy poszczegolnymi fotonami wiazki wynosi wiec 8x 10^(-5) m.  Kazdy foton ma rozmiar rzedu L=6.943 x 10^(-7) m czyli odleglosc dzielaca jeden foton od drugiego jest rzedu 100 L. W tym wypadku wiec fotony wiazki sa praktycznie gazem doskonalym.


   Ponizej podane sa trzy mozliwe przypadki usytuowania rejestratora w stosunku do zrodla - emitera kwantu. W przypadku pierwszym oba urzadzenia znajduja sie w stalej odleglosci od siebie.
Foton porusza sie po torze prostoliniowym ze stala predkosci c w stosunku do obu urzadzen. Energia fotonu w momencie emisji jest dana wzorem (1) i wynosi E= h s = hc/L gdzie L jest nominalnie dlugoscia fali promieniowania zwiazanego z tym fotonem. Taka sama energie zarejestruje rejestrator (np analizator amplitudy impulsu wysylanego przez detektor) po zaabsorbowaniu calej energii fotonu. Druga mozliwosc to sytuacja w ktorej emitor i rejestrator zblizaja sie do siebie z wzgledna predkoscia w po prostoliniowej trajektorii. Energia kwantu wzgledem emitora wynosi nadal tyle co wyzej ale energia fotonu wzgledem rejestratora jest wyzsza bowiem wzrosla jego energia kinetyczna , ktora wynosi obecnie 0.5 h s (1+w/c)^2 . Calkowita energia fotonu wzgledem rejestratora wynosi wiec (po dodaniu energii wewnetrznej)

   E (rej) = 1/2 h s [1 + (1+ w/c)^2]            (6)

co oznacza, ze rejestrator wykryje foton o energii wyzszej niz ta jaka wyemitowal emiter. Mamy dopplerowskie  zwiekszenie  czestotliwosci , s',  kwantu obserwowanego przez rejestrator

   s' /s = 1/2  [1 + (1 + w/c)^2 ]                    (7)


Jesli rejestrator zbliza sie do emitera z szybkoscia c to obserwowana czestotliwosc kwantu, s' , osiaga wartosc 5/2 s ale nie ma tu ograniczenia na szybkosc poruszania sie rejestratora, ktory traktujemy jako inercyjny system odniesienia a wiec jako koncept matematyczny.
   Mamy wreszcie przypadek trzeci kiedy rejestrator oddala sie od emitera z predkoscia w ( w ukladzie odniesienia zwiazanym z emiterem) po prostoliniowej trajektorii. W takiej sytuacji predkosc poruszania sie fotonu wzgledem rejestratora wynosi c-w  i wobec tego kinetyczna energia fotonu jest mniejsza i wynosi w ukladzie zwiazanym z rejestratorem  0.5 h s (1-w/c)^2. Calkowita energia fotonu wzgledem ukladu odniesienia zwiazanym z rejestratorem wynosi

     E(rej)= 1/2 h s [1 + (1-w/c)^2 ]        (8)

jako suma energi wewnetrznej kwantu oraz jego energii kinetycznej. Oznacza to tez , ze ma miejsce dopplerowskie obnizenie obserwowanej w rejestratorze czestotliwosci

    s'/s  = 1/2  [1 + (1- w/c)^2]                  (9)

czyli przesuniecie do czerwieni dlugosci fali kwantu.  W oparciu o wzor (9) mozemy teraz odpowiedziec na pytanie jakie zadawal sobie swego czasu Einstein :" Co zaobserwuje obserwator poruszajacy sie z predkoscia swiatla patrzac  na jego strumien" . Jesli w=c to czestosc drgan bedzie ograniczona do wielkosci minimalnej wynoszacej (w ukladzie rejestratora ) s' = 1/2 s.  Obserwowana energia fotonu bedzie wtedy najnizsza jaka foton moze posiadac (w ukladzie rejestratora) .Jest to wylacznie energia wewnetrzna drgan pola elektrycznego i magnetycznego. Ruch postepowy fotonu jest wyeliminowany. Interesujaca konsekwencja wzoru (9) jest to, ze dopplerowskie wydluzenie  fali  (czy tez zmniejszenie czestotliwosci drgan fotonu) ma dolna granice. Tym samym widzimy ze foton posiada takze energie spoczynkowa wynoszaca 0.5 h s gdyz w tym wypadku jest on w stanie spoczynku wzgledem rejestratora.  Inaczej mowiac istnieje cos takiego jak rozna od zera energia spoczynkowa (albo masa spoczynkowa) fotonu. Wiekszosc "oficjalnych" zrodel wiedzy fizycznej mowi, ze masa spoczynkowa fotonu nie istnieje (jest rowna zeru) gdyz foton porusza sie zawsze z predkoscia swiatla wzgledem dowolnego ukladu odniesienia. Ja uwazam inaczej z powodow podanych wyzej.

      Czym jest wiec magnetyzm? Odpowiedz zalezy od tego czy jest to pole zmienne w czasie czy tez statyczne.  Z punktu widzenia przedstawionego wyzej i dla fotonu jest on wynikiem drgania pola elektrycznego w ukladzie odniesienia , w ktorym foton spoczywa (czyli w ukladzie poruszajacym sie z predkoscia c wzdluz prostoliniowej trajektorii fotonu). To rzecz jasna odnosi sie do pola magnetycznego poruszajacej sie fali elektromagnetycznej albo fotonu a wiec do pola magnetycznego generowanego dynamicznie w wyniku ruchu pola elektrycznego. Z tego punktu widzenia pole magnetyczne jest energia kinetyczna drgajacego pola elektrycznego w ukladzie odniesienia, w ktorym foton spoczywa.

   Interesujaca mozliwoscia posiadania przez foton masy spoczynkowej jest takze to, ze zbior fotonow pozostajacych w spoczynku  wzgledem pewnego punktu w przestrzeni  (czyli unieruchomionych w pewnej objetosci) moze byc "ciemna materia" - czyli rezerwuarem masy okupujacej przestrzen ale nie emitujacej promieniowania a wiec niedostepnej obserwacji.

cdn

Thursday, August 30, 2018

Autobiografia Wielkiego Czarodzieja

   W ramach letnich lektur wpadla mi w rece autobiografia kontrowersyjnego polityka Louisjany  Dawida Ernesta Duke'a  zatytulowana "Moje rozbudzenie " ("My Awakening: a path to racial understanding ", Free Speech Press 2008) .  Jest to ksiazka  interesujaca chociaz  nadmiernie rozbudowana  wspomnieniami i uzasadnieniami tez tam prezentowanych. Duke jest znany w USA jako polityk prawicowy, jeden z przywodcow Ku Klux Klanu i w zasadzie typowy poludniowiec - konfederata. Ksiazka zas mowi nam, ze jest on takze bystrym obserwatorem zycia w USA oraz filozofem. Lata indoktrynacji lewicowej jakiej bylismy poddawani w PRLu  powoduja, ze na ludzi typu Duke'a patrzymy z pewna wytresowana rezerwa.  Jest to nieuzasadnione. Ja osobiscie nie znajduje niczego niezgodnego z prawda w tezach autora. W  pelni podzielam jego poglady na kwestie rasowe
http://bobolowisko.blogspot.com/2015/12/co-nam-mowi-wspolczesna-genetyka.html
http://bobolowisko.blogspot.com/2013/01/dlaczego-jest-jak-jest-czyli-naukowe.html

na wplyw roznic IQ roznych ras na ich rozwoj w aspekcie historycznym:
http://bobolowisko.blogspot.com/2013/02/o-zaletach-spoleczenstwa-stanowego-i.html

oraz na tak zwana kwestie zydowska:
http://bobolowisko.blogspot.com/2018/04/pawel-i-gawel-w-jednym-stali-domu.html
http://bobolowisko.blogspot.com/2011/07/o-niedocenianych-zaletach-ksenofobii-i.html



     Podzielam tez troske autora autobiografi jesli chodzi o postepujaca  zaglade cywilizacji bialego czlowieka oraz zwiazana z tym degradacje struktur spolecznych w miare nieprzemyslanego awansu spolecznego nizszych sfer spoleczenstwa oraz naplywu przedstawicieli ras kolorowych na tereny niegdys bedace pod wladaniem i administracja rasy bialej. Rzecz jasna przedstawiciele rasy aryjskiej nie sa obecnie popularni wsrod lewicujacej populacji wielu krajow europejskich czy amerykanskich. Zarzuca sie im wytepienie populacji rodzimej, kolonializm czy bezlitosny wyzysk tej czy innej odmiany ras kolorowych.  To wszystko prawda ale wystarczy tylko popatrzec jak wyglada rozwoj terytoriow, ktore sa obecnie od ponad stu lat zarzadzane przez kolorowa ludnosc rodzima. Owszem, dzicz czy to naplywowa czy lokalna musiala byc trzymana na "krotkiej smyczy". Ale dla pomyslnego rozwoju kazdego kraju konieczny jest pewien standard utrzymywany przez "biala" elite. W chwili obecnej mamy przyklady postepujacej anarchizacji krajow bardzo bogatych jesli chodzi o zasoby materialne a zapadajacych sie w otchlan bezholowia (np Wenezuela, Nigeria,  Republika Poludniowej Afryki czy chociazby w Europie,  Polska lub  Ukraina).

    Aktualny " The Economist" (nr z Sierpnia 25- 31, 2018) w artykule "Crossing continents" (str.16  oraz nast.) opisuje rozne podejscia panstw docelowych jesli chodzi o utylizacje przybyszow oraz ich selekcje. Redaktorzy "Ekonomisty" sa oczywiscie zwolennikami wolnego ruchu ludnosci i towarow w skali globu. Jest to wlasnie ta polityka, ktora doprowadzila do masowych migracji "za chlebem" i spokojem oraz do postepujacej nadal degradacji cywilizacji "bialego czlowieka".  Jak wielokrotnie pisalem wiekszosc krajow europejskich jest juz obecnie przeludniona w stopniu zagrazajacym przetrwanie ich habitatow narodowych. Sprowadzanie populacji inwazyjnych, z reguly o wiekszej plodnosci niz populacja gospodzarza , jest narodowym samobojstwem. Polityczym powodem takiej polityki imigracyjnej jest sprowadzenie na wlasny teren populacji klijentarnych, ktore w zamysle maja popierac politykow winnych ich importowi. Podobnemu celowi sluzy "demon" powszechnej demokracji, ktory mowi, ze wszystkie glosy w panstwie maja ta sama moc sprawcza .  Jest to pociagajace masy haslo, ktorego konsekwencje prowadza jednak kraj na manowce. Pamietajmy, ze nie musimy zapelnic ludnoscia natychmiast caly nasz dostepny habitat. Jesli polski narod ma sie rozwijac ludnosciowa to musi posiadac rezerwy. Czas najwyzszy aby powrocic do starego i dobrego hasla "Polska dla Polakow" I zaprzestac nadawania obywatelstwa polskiego ludziom obcym nam rasowo i cywilizacyjnie. Transplanty predzej czy pozniej zwroca sie przeciwko populacji gospodarza co widzimy obecnie w USA  czy w  Polsce.
 Jesli zas chodzi o ksiazke , to szczerze polecam lecture oraz przetlumaczenie tego, w gruncie rzeczy filozoficznego dziela, na jezyk polski. Nie jest to moze dzielo na miare "Mein Kampf" ale zaiera ono szereg interesujacych i pouczajacych informacji.

Thursday, August 2, 2018

Polska ! Ale jaka?

Wpadla mi w rece ostatnio patriotyczna pocztowka wydana w roku 1909 w zaborze austro-wegierskim. Przedstawia ona mape Rzeczpospolitej Szlacheckiej przed rozbiorami a wiec przed rokiem  1772. Rozmowy z rodakami jakie prowadzilem ostatnio uzmyslowily mi fakt tego jak dalece w swiadomosci kulturalnych skadinond Polakow  zaniknella swiadomosc tego skad wlasciwie pochodzimy oraz jaki jest nasz naturalny habitat narodowy.

W koncu 18 wieku, tuz przed pierwszym rozbiorem Rzeczpospolitej Szlacheckiej (w 1772) , Polska byla wielonarodowym mocarstwem Europy wschodniej- umierajcym lwem- imperium rasy R1a (czyli podstawowej rasy aryjskiej) .


      W obrebie granic Naszej Umeczonej Ojczyzny lezaly miasta takie jak  Smolensk, Minsk, Kijow , Kaniow,  czy Lwow oraz Kolomyja ktore to miasta wiekszosc wspolczesnych Polakow wiaze z aktualnymi a obcymi nam efemyradami panstwowosci  wieku dwudziestego. Czy byly to miasta polskie?- Niewatpliwie. Majatki tam polozone nalezaly do szlachty polskiej, ruskiej lub litewskiej poslugujacej sie jezykiem polskim (ktory nawet w Carstwie Moskiewskim byl jezykiem dworskim (tak jak potem jezyki: francuski czy niemiecki) . Obowiazujace bylo tez prawodawstwo polskie bowiem szlachta Wielkiego  Ksiestwa Litewskiego, ktore wczesniej zawiadowalo "Dzikimi Polami" dobrowolnie wybrala przylaczenie sie do Korony czyli do Krolestwa Polskiego. Zblizony do okregu ksztalt habitatu Pierwszej Rzeczpospolitej (podobny do ksztaltu habitatu np kolonii bakterii) pokazuje nam maksymalny zasieg jaki mogla w tym czasie opanowac szlachta polska oraz ziemianstwo sprzymierzone z nia. Jest to wiec naturalny habitat Panstwa Polskiego. Sila bojowa polskiego oreza wystarczala aby odepchnac wrogie populacje z zajmowanego terytorium i byla w dynamicznej rownowadze z cisnieniem sil zbrojnych naszych glownych przeciwnikow : Cesarstwa moskiewskiego, Brandenburgii i Turcji.

Kozacy zaporoscy

A trzeba pamietac, ze strona walczaca przy powiekszaniu i utrzymywaniu terytorialnej integralnosci Rzeczpospolitej byla wylacznie polska szlachta uzbrojona glownie w bron biala,  niewielkie baterie artylerii oraz  regimenty strzelcow konnych. Ani mieszczanstwo, ani chlopstwo -najczesciej nieprzyjaznie nastrojone do panstwa - ani wreszcie kosmopolitycznie nastawieni Zydzi nie brali wiekszego udzialu w wojnach jakie toczylo Krolestwo Polskie. To kto bedzie wladal zamieszkiwanym przez nich habitacie nie mialo dla nich wiekszego znaczenia. Ten stan trwa zreszta do chwili obecnej z tym, ze kolejne "burze dziejow" bardzo juz przerzedzily warstwe, ktora swoje interesy wiazala z istnieniem niepodleglego organizmu panstwowego Polakow.

Gestosc zaludnienia w Rzeczpospolitej Szlacheckiej
     Dlaczego trwala polska misja cywilizacyjna na wschodzie? Odpowiedzi dostarcza nam mapa gestosci zaludnienia w Rzeczpospolitej Szlacheckiej pokazana wyzej. Jak z niej wynika gestosc zaludnienia na "Kresach" byla z grubsza dwukrotnie mniejsza niz w Koronie. Przedsiebiorczy i odwazny szlachcic mogl zalozyc wiec majetnosc kresowa o powierzchni niedostepnej dla niego (bez wysokiej oplaty) w "centrum". Musial sie on jednak liczyc z tym, ze radosc z pozyskanego chutoru czy dworzyska bedzie zaklocana odwiedzinami typkow pokazanych wyzej na obrazie Repina oraz najazdami Tatarow  Zlotej Ordy czy innych rozbojnikow wykorzystujacych  brak dostatecznej ilosci kresowych stanic. Te zas pelnily role fortow wprowadzajcych pewien lad prawny  na tym co w analogii do podobnej osadniczej kolonizacji odbywalo sie w amerykanskiej "Indian Country" zreszta niemal w tym samym czasie. Terytoria obecnie nam ukradzione pozostawaly pod polskim wladaniem przez ponad 250 lat. Swiadectwem  komunistycznej indoktrynacji politycznej mlodziezy za czasow PRL i czasow pozniejszych jest to, ze przestaly one istniec w polskiej swiadomosci jako ziemie nasze wlasne przechodzac na rzecz Ukraincow, Bialorusinow czy Litwinow jako podobno rdzennych ludow tych ziem.

   Warto sie zastanowic jakie byly przyczyny rozpadu oraz , w ostatecznym rozrachunku, kompletnej parcelacji Mocarstwa Polskiego. Zalazki choroby lezaly wewnatrz panstwa. Rzeczpospolita Szlachecka nie byla bowiem krajem podbitym przez sily zewnetrzne. Owszem, na oslabieniu Rzeczpospolitej zerowaly okoliczne "wilki" w postaci Prusakow, Rosjan i Turkow. Ale glownym wrogiem bylismy my sami a raczej niekorzystne dla trwalosci panstwa przesady, ktorym zaczela holdowac szlachta. Byly nimi 1) idol demokracji 2) idol rownsci obywateli 3) idol tolerancji religijnej i swiatopogladowej.
   Mozna spytac co zlego widze w demokracji nawet tej szlacheckiej? Problem z demokracja lezy w tym, ze wplyw na wyborn drogi politycznej i gospodarczej panstwa lezy w rekach wiekszosci obywateli posiadajacych bierne i czynne prawa wyborcze. To brzmi dobrze tylko pod wzgledem propagandowym. Statystyka IQ upewnia nas bowiem, ze niezbedna dla rzadzenia inteligencje, nie mowiac juz o wiedzy, posiada tylko niewielki procent populacji. Poswiecilem temu tematowi swego czasu essej
http://bobolowisko.blogspot.com/2009/05/demokracja-wirtualna-czyli-zludzenie.html
 i tam odsylam wszystkich zainteresowanych uzasadnieniem tego stwierdzenia. Nawet jesli wsrod zbioru politykow istnieje odpowiedni pod wzgledem umyslowym kandydat na Ojca Narodu to aby uzyskac poparcie przyglupow, ktorzy jednak posiadaja moc sprawcza dla jego wyboru, musi on uciekac sie do przekupstwa (np rozdawnictwa dobr) badz sprytnie oszukiwac elektorat. Elektorat zas sklada sie takze z ludzi zamoznych, ktorzy oczekuja dostepu do wladzy decyzyjnej w zamian za poparcie udzielone Najlepszemu Synowi Narodu. Inaczej mowiac demokracja w kazdej postaci jest ukladem korupcjogennym i oszukanczym. Jest to system wladzy z samej natury niemoralny i dlatego Nasz Swiety Kosciol stoi pewnie na gruncie Krolestwa Niebieskiego jako idealu dostepnego niestety dopiero po zgonie i Sadzie Ostatecznym. Aby nie pozostawac wylacznie na gruncie negacji przypominam tutaj inny moj essej :
http://bobolowisko.blogspot.com/2010/03/uniwersalna-proteza-ludowladstwa.html
 w ktorym podalem stosunkowo prosta propozycje eliminujaca wspomniane wady demokracji czy to w wersji stanowej czy ludowej.
Jedna z najdokuczliwszych wad demokracji jest brak wyraznych wymogow od kandydata na krola czy prezydenta. Nie byl to bardzo istotny problem w Rzeczpospolitej Szlacheckiej gdyz ta byla panstwem stanowym co implikowalo wstepna selekcje kandydatow. Ci zas byli z reguly posiadaczami ziemskimi, dobrze zaznajomymi z regulami zawiadowania wielkimi organizacjami gospodarczymi. Przejscie do skali panstwowej bylo tylko powiekszeniem skali. Gorzej juz bylo po roku 1918. Udalo sie jednak zachowac przynajmniej to, ze prezydenci II RP byli  ludzmi dobrze wyedukowanymi a niekiedy i majetnymi. Kleska natomiast byl okres demokracji ludowej gdy do najwyzszych stanowisk republiki dopuszczono ludzi, ktorzy wywodzili sie z klasy pracownikow najemnych. Brakowalo im bowiem nie tylko oglady i wyksztalcenia ale takze jakze potrzebnego doswiadczenia w zarzadzaniu wlasnym majatkiem.

   Przejdzmy zatem do wad ideii rownosci wszystkich obywateli. Idea ta ma oczywiscie w praktyce rozne ograniczenia ale jej najwieksza wada jest to, ze jest po prostu falszywa. Ludzie nie sa rowni pod zadnym wzgledem . Ani pod wzgledem posiadanych talentow, ani pod wzgledem wyksztalcenie ani wreszcie pod wzgledem zamoznosci. Nie sa tez rownie przydatni dla swoich wspolobywateli czy panstwa. W praktyce zasady rownosci byly gloszone ale nie stosowane. To zas powodowalo rozdzwiek miedzy slowem i czynem, rozdzwiek ktorego owocem byly starcia pomiedzy wladza a szeroko rozumianym ludem. Kielbasiane rewolucje lat 1970 czy 1980 nie byly, jak to jest czesto obecnie gloszone, ruchami niepodleglosciowymi . Byly one po prostu okresowymi buntami motlochu domagajacego sie "wiecej socjalizmu w socjalizmie".

   Jesli zas chodzi o zasade tolerancji religijnej czy swiatopogladowej to latwo sprawdzic, ze mniejszosci religijne  czy narodowe spowodowaly w aspekcie historycznym wiele konfliktow oslabiajacych Rzeczpospolita i byly glownym powodem rozpadu mocarstwa. Konflikt miedzy prawoslawiem a katolicyzmem byl jednym z glownych powodow rebelii kozackiej natomiast herezja protestancka byla glownym powodem najazdu szwedzkiego, ktory wlasciwie dokonczyl dzielo upadku Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Podobnie kolaboranci niemieccy i zydowscy wspomagali najezdzcow II RP w roku 1939 a potem w czasie kolejnej okupacji sowieckiej po roku 1945.
Dodane : To jak wygladala "Zgoda Narodow" na Kresach w roku 1939 podaje artykul :http://www.bibula.com/?p=103062#utm_source=rss&utm_medium=rss .
http://www.bibula.com/?p=103062#utm_source=rss&utm_medium=rss

   To jak bedziemy sterowac nawa polityczna panstwa polskiego w przyszlosci zalezy w glownym stopniu od Polakow, ktorzy pozostaja jeszcze w kraju. Od ich klasy umyslowej (nie jestem tu optymista) , od tego czy potrafia poczuc sie wlascicielami kraju a nie tylko jego najemnikami . Od odrzucenia przesadow, ktore wymienilem wyzej oraz pozbawienia sie zludzen, ze zewnetrzne administracje , czy to unijne  czy amerykanskie "zrobia nam dobrze". Nie sa one bowiem po to powolane. Wrecz przeciwnie!









































































































































































































































































































































































Tuesday, July 17, 2018

Ogrodkowy holocaust

    Nie mam zbyt wiele okazji aby porozmawiac z rodakami z Poloni a jeszcze mniej aby poznac poglady prawdziwych Polakow z kraju. Moimi zrodlami sa glownie wypowiedzi pojawiajace sie w Dzienniku Telewizyjnym - Wiadomosci , portalu You Tube oraz znajomi -  czesto nalezacy do mlodszych pokolen. Oraz oczywiscie dosyc nieliczni komentatorzy mojego bloga. Z tego powodu jestem nieco zaniepokojony tym, ze nie dostrzegam wsrod rodakow jakiegos sprecyzowanego planu dotyczacego dalszego rozwoju Naszej Umeczonej Ojczyzny oraz pogladu na jej najblizsza a takze strategiczna przyszlosc. Dotyczy to zwlaszcza problemu imigracji populacji inwazyjnych na nasze obecne terytorium oraz planow dotyczacych jego przyszlosci.

Formowanie sie koniczynowego getta 
na moim trawniku
Oboz koncentracyjny dla zuka japonskiego

Zauwazmy, ze terytorium nasze sasiaduje z narodowosciami, z ktorymi walczymy od wiekow.
Z zachodu mamy sasiedstwo niemieckie, czesciowo rozne od naszego pod wzgledem rasowym (dominujaca haplo grupa R1b w stosunku do naszej dominujacej haplo grupy R1a) ale w zasadzie mamy do czynienia z tej strony z dominujaca cywilizacja bialego czlowieka. Blizsze rozpoznanie rasowe mozemy znalezc na przyklad w https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/ca/World_Map_of_Y-DNA_Haplogroups.png

Od wschodu sasiadujemy z obecnie z populacja Ruska, w ktorej dominuje takze haplo-grupw R1a, ale ktora to populacja jest silnie skazona genami azjatyckimi ze wzgledu na dlugi okres (okolo 200 lat) dominacji mongolskiej. Zagrozenie od strony poludniowej bylo niegdys znaczace ale obecnie jest minimalne.
O co walczylismy z naszymi sasiadami?  Chodzilo o zawladniecie nieruchomosciami nalezacymi do nich, o kobiety i sile robocza, o dostep i dominacje rynku oraz o ustanowienie biezacego dochodu w postaci danin i ewentualnych swiadczen (np oddanie dominujacemu panstwu dyspozycji nad silami zbrojnymi wasala) . Te wszystkie pozytki z dominacji istnieja zawsze. Obecnie okreslenie zastepcze stosuja eufemizmy takie jak np "skladka czlonkowska UE" czy "Wspolne sily zbrojne"  ale zawsze wieksze organizmy nadrzedne  jak swego czasu ZSRR a obecnie UE  eksploatuja dla wlasnych korzysci panstwa wasalne .
 W czasach niestety odleglych, kiedy to Polska byla krajem niepodleglym i walecznym  to Polacy ustanawiali porzadek na kierunku wschodnim. Kierunek wschodni byl terenem polskiej misji cywilizacyjnej od samych poczatkow istnienia Krolestwa Polskiego. Miecz koronacyjny zwany jest Szczerbcem wlasnie dlatego, ze uszkodzenia ostrza zostaly dokonane wtedy gdy Boleslaw Chrobry uderzyl nim o Zlota  Brame miasta Kijow. W okresie swojej historii panstwo polskie bylo wypierane na wschod przez napor wojskowy i gospodarczy naszego zachodniego sasiada, ktory takze stopniowo i konsekwentnie odcinal Polske od stycznosci z morzem Baltyckim. Byla to w zasadzie walka ras R1b z R1a, w ktorej to walce rasa R1b dysponowala wyzsza inteligencja oraz wiedza wojenna. Czesciowo mozna ja identyfikowac z ludami narodowosci niemieckiej ale przynajmniej we wczesnym okresie aktywni na froncie zachodnim byli rycerze z calej Europy zachodniej.  Na przyklad slynny Zakon Krzyzakow mial we swoim skladzie osobowym wielu rycerzy z obecnej Francji, Belgii czy Holandii. Kraje te zreszta nie posiadaly jeszcze uksztaltowanej struktury panstwowej. Wojna Polski z szeroko rozumianym "Zachodem" miala wszelkie cechy podboju cywilizacji nizszej przez wyzsza. Przebiegala ona etapami podobnie jak postepujacy w tym samym okresie podboj "indianskiej" Ameryki czy Indii. Warto zaobserwowac, ze podejmowane w okresie poczatkowym proby zmian ksztaltow granic cechowalo pelne zdecydowanie jesli chodzi o polityke podboju. Populacje podbite byly z reguly traktowane "ogniem i mieczem" aby oczyscic teren podbity od zagrozenia partyzantka lokalna oraz uczynic zdobyta nieruchomosc dostepna dla osadnictwa ludnosci strony wygrywajacej. Przykladem kompletnego wyniszczenia narodowosci rodzimej jest przejecie habitatu plemion pruskich przez administracje Zakonu Krzyzackiego. Nie inaczej zreszta przebiegal podboj plemion autochtonicznych w Ameryce. Terytorium zasiedlane przez obca cywilizacje bylo  uwazane za lup wojenny a podbita populacja byla pozbawiana wszelkich praw cywilnych oraz albo likwidowana fizycznie albo tez spychana do terytoriow koncentracyjnych w USA zwanych rezerwatami. Ten sposob traktowania populacji rodzimych przez populacje inwazyjna byl skuteczny ale lagodnial z biegiem czasu w miare zniewiescienia populacji agresywnej oraz zwiekszania sie dostepu kobiet do stanowisk decyzyjnych.  W podobny sposob "lagodnialy obyczaje" podczas traktowania przez spoleczenstwa osiadle inwazji "obcych" na tereny przez nich opanowane. Wielka wine za to ponosi Nasz Swiety Kosciol , ktory w miare postepu czasu zaczyna traktowac serio humanistyczne postulaty religii. Nic wiec tez dziwnego, ze jego wplyw i krag wyznawcow niebezpiecznie maleje a coraz mniej wiernych traktuje jego postulaty powaznie.  Prawda jest bowiem taka, ze walka o byt nie moze byc prowadzona "w rekawiczkach" gdyz lagodne traktowanie agresorow gwarantuje destabilizacja panstw. Taka sytuacja jest najczestsza przyczyna upadku i rozpadu nawet bardzo dobrze zarzadzanych imperiow.  Dobrym i znanym przykladem jest upadek Imperium Rzymskiego tworu multinarodowego, ktorego najwiekszym bledem bylo wprowadzenie elementu "barbarzynskiego"  na swoje terytorium oraz umozliwienie mu "awansu spolecznego" w postaci dostepu do powaznych stanowisk w resortach obrony i policji. Brak zdecydowanej oraz wystarczajaco okrutnej odpowiedzi na naplyw populacji inwazyjnych powoduje stopniowo coraz powazniejsze konsekwencje czesto uniemozliwiajace prawidlowe funkcjonowanie zainfektowanego obca populacja panstwa. Przykladem takiej groznej dla Europy inwazji ludow kolorowych jest sytuacja rozwijajaca sie obecnie. Gdyby w pore zatopiono (byc moze przez nieznanych sprawcow) pare lodzi przemytniczych szmuglujacych ludnosc inwazyjana naplyw nowych kandydatow zostalby zahamowany.  Wszystko co potrzeba to zastosowanie tej samej metody jaka stosujemy w przypadku inwazyjnych populacji owadow czy roslin. Wobec tych agresorow nie mamy zahamowan moralnych czy obyczajowych i wobec tego mamy pewna szanse na obronienie naszego habitatu. Tymczasem wyuczone przez masowa propaganda zlagodzenie obyczajow powoduje, ze stalismy sie bezbronni wobec aktualnych I potencjalnych agresorow. Ostatnio z okazji "Dni Wolynia" widzialem masowe zgromadzenia Polakow , na ktorych to publicznie przebaczano naszym ukrainskim winowajcom za nieslychane zbrodnie jakich sie dopuscili wobec swoich polskich sasiadow. Niestety nigdzie nie zobaczylem transparentu z napisem bardziej odpowiednim  do sytuacji a mianowicie z haslem "Wolyn pomscimy!" 

Tak jest juz bowiem, ze to nie lagodnosc buduje i broni Imperia czy  panstwa ale pewnosc tego, ze winni zostana okrutnie ukarani. Wiedzial o tym ksiaze Jeremi Wisniowiecki ale jakos ta wiedza zaniknela w naszym wiernym ludzie.




Monday, July 2, 2018

Letnie filmy o Naszej Umeczonej

           
      Tam gdzie ptakow jest spiewanie
              Tam gdzie za stodola sranie
              Lezy pieknie zajebisty
              Nasz kochany kraj ojczysty.
                                ( Anonimowy poeta  XX wieku)


     W sezonie wakacyjnym ogladam wiecej filmow niz to jest dla mnie dobre. Korzystajac z Netflixu odnajduje filmy o polskiej tematyce, o ktorych uprzednio nie slyszalem. 

   Jednym z nich jest "Defiance" (czyli Rebelia). Jest to film produkcji amerykanskiej opowiadajacy zbeletryzowana historie zydowskiego oddzialu partyzanckiego dowodzonego przez braci Bielskich o imionach dosyc niecodziennych : Tuvia, Zus i Asael. Sa oni uciekinierami z nowogrodzkiego getta  a ich rebelia polega na tym, ze umykaja niemieckiej oblawie na Zydow jaka ma miejsce na utraconych obecnie, ziemiach wschodnich II Rzeczpospolitej. Ukrywaja sie  oni w puszczy oraz okolicznych  moczarach budujac tam prowizoryczne schrony.  Utrapieniem jest brak zywnosci, broni, odzienia oraz dobrze umytych kobiet gdyz ich kamping ciagle sie powieksza o dodatkowych uciekinierow. Dla utrzymania sie w dobrej formie rabuja okolicznych chlopow i "polskich Panow" oraz morduja kogo popadnie . Niekiedy czynia to we wspoldziale z bandami partyzantow sowieckich.  Ich glownym dreczycielem sa oddzialy bialoruskich ochotnikow z  SS zapewne czlonkow brygady Kaminskiego.  Wiecej material faktograficznego mozna znalezc w: https://www.ushmm.org/wlc/en/article.php?ModuleId=10007563  Jak zauwazylem pozniej film nie spotkal sie z cieplym przyjeciem polskiej widowni. Byc moze nieslusznie. Jest to bowiem nie tyle wierna historia tego czasu co ubarwione nad miare opowiadanie kombatanckie Zydow gloryfikujace ich niewielkie osiagniecia w wojnie partyzanckiej. W kazdym jednak razie bracia Bielscy uratowali ponad  1000 Zydow z okolic, w ktorych grasowali i wprowadzili w swojej bandzie porzadki prawdziwie komunistyczne: konfiskowali posiadana przez uciekinierow precjoza oraz wprowadzili zasade, ze wszystkie baby sa wspolne. Jeden z braci poslugiwal sie zreszta dosyc sprawnie retoryka komunistyczna i nawiazal przyjazna relacje z hersztem sowieckich rozbojnikow. 

   Na szerszej plaszcyznie warto sie zastanowic jaki sens mialo prowadzenie dzialnosci dywersyjnej na glebokim zapleczu niemieckiego natarcia. Sily rebelianckie nie byly bowiem w stanie  wniesc istotnego wkladu w spowolnienie niemieckiego natarcia a narazaly na represje ludnosc lokalna, ktora najczesciej z samymi atakami nie miala nic wspolnego. Byla ona natomiast grabiona z  zywnosci  oraz mienia i czesto eksploatowana seksualnie przez nie odpowiadajacych przed nikim partyzantow. W takiej sytuacji taktyka AK "stania z bronia u nogi" i tylko ewentualnego bronienia ludnosci polskiej przed bandyckimi napadami z roznych kierunkow byla calkowicie uzasadniona. Tereny, na ktorych rozgrywa sie akcja filmu to odwieczne terytoria polskie, obecnie pod tymczasowa administracja bialoruska. Sa to ziemie, z ktorych pochodza dwaj wieszcze polskiej poezji romantycznej, ziemie opisywane przez klasykow polskiej literatury a stanowiace wlasnosc majatkowa najlepszych synow ziemi polskiej.  Na terenach tych ludnoscia rodzima byli Polacy (okolo 40%) oraz ciemna ludnosc ruska pozbawiona faktycznie swiadomosci narodowej (tzw "tutejsi"). Mieszkala tam tez liczna mniejszosc zydowska, ktora stanowila w zasadzie element destrukcyjny- znienawidzona przez Rusinow (pokazano w filmie), zaledwie tolerowana przez Polakow - czesciowo komunizujaca a zawsze wyzyskujaca rodzima ludnosc slowianska.  Po wybuchu wojny Sowiecko- Niemieckiej, w dobrze rozumianym interesie polskim bylo zniszczenie Sowietow i oslabienie Niemcow  liczbowo i fizycznie przez postawienie przed wojskiem niemieckim niewykonalnego zadania kontroli nad zbyt wielkim i trudnym do kontroli terytorium - faktycznie bedacym uprzednio wlasnoscia Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Z tego punktu widzenia likwidacja mniejszosci zydowskiej byla Polakom na reke. Sami Polacy nigdy by sie na to nie zdobyli- glownie ze wzgledu na chroniczny brak zdolnosci podejmowania decyzji. Ale jesli likwidacja miala byc zrobiona cudzymi rekami ….? Warto bowiem pamietac, ze Polska w aspekcie historycznym przypomina pilke futbalowa, z ktorej wypuszczono powietrze. Ziemie zachodnie oraz Pomorze znajdowaly sie pod administracja niemiecka przez okolo 800 lat. Ziemie wschodnie zostaly ukradzione przez Rosja carska a potem przez Sowietow i sa pod rosyjska okupacja przez okolo 200 lat ostatnich. Obecny stan jest zreszta takze tylko tymczasowy.

Drugi film autorstwa Wilhelma i Anki Sasnalow  pod tytulem" Z daleka widok jest piekny" (2012)  odnosi sie do czasow nowszych - zapewne lat 90-tych. Moglby on nosic tytul "Jak Zydzi widza i wspominaja III Rzeczpospolita". Jest to ciag opowiesci o "polskiej dziczy", do ktorego to ciagu mozna tez zaliczyc "Ide" "Poklosie"  i "Roze". Akcja jest w zasadzie ciekawa i pokazuje wies polska taka jaka pamietam sprzed jakis 10 lat. "Dziuple " zlomujace zapewne skradzione samochody, klusownictwo, bezmyslne okrucienstwo wobec zwierzat domowych ale takze wobec wspolrodakow.
Powszechne zlodziejstwo, brud i balagan. Co jest ciekawe, to to, ze to "wiejskie zycie " bardzo sie poprawilo. Zagrody i chalupy sa lepiej zadbane. Osrodki handlowe sa na znacznie wyzszym poziomie  wygladu i zaopatrzenia. Jest widocznie lepiej i chyba mamy to do zawdzieczenia Unii Europejskiej dostarczajacej ideii i funduszy rozwojowych. Mam nadzieje, ze jest to postep nie do odwrocenia...