Saturday, September 25, 2010

Zlote interesy

   W zwiazku z uprzednim wpisem chcialem zwrocic uwage na niebywala kariere zlota jako srodka konserwacji kapitalu. Na zalaczonej planszy przedstawiona jest cena uncji trojanskiej zlota (31.103 g) na przestrzeni lat. Jak widzimy , po zniesieniu pelnej wymienialnosci dolara w roku 1970, wartosc amerykanskiej waluty ustalana jest rynkowo co powoduje przebiegi czasowe ceny zlota w zasadzie bardzo podobne do przebiegu cenowego kazdego surowca wyczerpywalnego rynkowo. Mamy wiec ostry wzrost ceny w sytuacji gdy w publicznej swiadomosci zagosci straszna prawda, ze ilosc banknotow, ktora obdarzyly rynek Banki Rezerwy Federalnej dalece przekracza ilosc zlota jaka mialaby sluzyc za ewentualny rownowaznik, potem cena osiaga maksimum, w wypadku zlota  w 1980 roku wywolane interwencja Departamentu Skarbu lub/i Bankow Federalnej Rezerwy. Interwencja ta ma postac albo rzucenia rezerw zlota na rynek w celu zwiekszenia podazy albo tez podniesienia oprocentowania obligacji oraz wkladow oszczednosciowych co powoduje odprowadzenie rezerw finansowych ludnosci na spoczynek do bankow. W okresie lat 1980-2000 wszystkie te metody byly stosowane a banki centralne nie tylko USA ale takze Anglii, Francji, Szwajcarii i Niemiec wysprzedaly wtedy znaczne rezerwy kruszcu czemu bylo pomocne takze rozluznienie przepisow dotyczacych wielkosci rezerw bankowych. To rozluznienie zasad bankowosci odbilo sie niemal natychmiast w postaci nastepnego stopnia dewaluacji walut ( poczynajac od roku 2000),  na ktorym to stopniu znajdujemy sie obecnie. Ze wzgledu na to, ze procesy finansowe, ktorych jestesmy swiadkami sa bez precedensu w nowozytnej historii swiata trudno jest przewidywac jak sie ten caly proces rozwinie. Aby jednak nie powodowac wrazenia, ze mozliwosci przewidywania dynamiki ukladow finansowych sa absolutnie wykluczone a cala ekonomia jest w grucie rzeczy nauka opisowa- historia  zastosowana do zagadnien finansowo-gospodarczych sprobuje przewidziec jaki bedzie dalszy bieg wydarzen o ile nie wystapia powazne zaburzenia systemu w postaci rewolucji czy tez katastrof klimatycznych, o ktorych uprzednio pisalem (i do ktorych powroce wkrotce). Zauwazmy, ze wiele procesow finansowych ma ceche samopodobienstwa i skalowalnosci. Jesli przyjmiemy, ze tak tez bedzie z cena zlota, czyli ze nastepny krok dewaluacji dolara bedzie podobny w ksztalcie do tego z roku 1980 (i okolic) to mozemy przewidziec, ze maksymalna cene zlota osiagniemy w roku 2020 i ze bedzie ona wynosila $3600 za uncje. Nastepnie nastapi eksponencjalny spadek do nowego minimum w roku 2060 kiedy to cena zlota powroci do poziomu $1800 za uncje. Nie oczekuje, ze bedzie mi dane sprawdzenie tego osobiscie ale zwazywszy, ze mamy jeszcze przed soba jakies 10 lat wzrostu ceny zlota (z malymi maksimami lokalnymi  podobnymi do tych w latach 1975 i 2009) to wydaje sie rozsadne aby kazdy z moich czytelnikow sprobowal lokowania swoich rezerw wlasnie w zlocie w postaci monet czy sztabek. Zapewne dobrze beda tez procentowac inwestycje w platyne i srebro. Jesli mam racje skalujac w przyszlosc poprzedni kryzys (czyli odcinek lat 1970-2000) to czeka nas jeszcze 10 lat ekonomicznej depresji, w trakcie ktorych dolar straci okolo 60% swojej wartosci nabywczej. Wszystko to zas jest wynikiem akcji politycznych ekonomistow, ktorzy przelozyli teorie wolnego handlu ponad interesy swojego panstwa, swoich wspolobywateli oraz zdrowy rozsadek. Dzieki nim pieniadz, ktory stanowi krwioobieg gospodarki jest trapiony choroba, ktora dla gospodarki swiatowej i amerykanskiej moze byc smiertelna.

Thursday, September 23, 2010

Jezdzcy Apokalipsy...


  Dwa dni temu przeczytalem z pewnym niedowierzaniem w Star&tribune - lokalnej gazecie Minneapolis, ze ekonomisci Naszego Szanownego Prezydenta doszli do wniosku, ze juz w ubieglym roku skonczyla sie amerykanska recesja i obecnie jestesmy na najlepszej drodze do nowej ery dobrobytu. Dzisiaj natomiast pojawila sie notatka wwww.finance.yahoo.com mowiaca, ze z ta pozytywna opinia nie zgadza sie znany bilioner Warren Buffet. Ten bowiem wyrazil przekonanie, ze recesja bynajmniej nie sklania sie ku koncowi. Rozdzwiek pomiedzy teoretyczymi przewidywaniami i twarda rzeczywistosci eksperymentu nie jest mi obcy wiec tez postanowilem sprawdzic co mowia na ten temat moje wykresy. Podobna analize robilem juz w kwietniu tego roku i wtedy nic nie zapowiadalo aby mial nastapic jakis zwrot ku lepszemu. Byc moze wiec, ze mamy tu do czynienia z tym co Amerykanie nazywaja wishful thinking (myslenie zyczeniowe) zwlaszcza, ze za miesiac beda wybory do Kongresu i demokraci wyraznie obawiaja sie niepowodzen.
Na pierwszej planszy widzimy zdolnosc nabywcza USD, ktora jak widac ciagle spada. Wydaje sie calkiem mozliwe, ze w najblizszej przyszlosci rowniez banknoty o nominalach takich jak $10 i $20 zostana zastapione przez mosiezne monety ( z tzw nordyckiego zlota) tak jak to juz ma miejsce z banknotem $1. Odcinek pomiedzy ostatnimi dwoma punktami na krzywej pokazuje zmiany jakie nastapily w ciagu ostatnich 4-5 miesiecy. Podobnie spada tez nadal realny (tj w zlocie) PKB Ameryki. Jestesmy juz dosyc blisko (PKB= 13x10^9uncji) od najblizszej linii oporu (przy PKB 10 mld uncji) ale watpie aby byla to linia odbicia. Raczej osiagniemy linie PKB = 5 mld uncji odpowiadajacej minimum osiagnietemu za prez. Cartera. Energicznie spada tez srednie wynagrodzenie, ktore przeszlo juz ponizej minimum roku 1980 i nie wiadomo gdzie sie zatrzyma. Mniejsze zmiany pokazuja indeksy gieldowe zapewne dzieki olbrzymim funduszo pomocniczym, ktore otrzymaly banki. Jednak skutki interwencji Obamy sa raczej niewielkie Nasdaq jest obecnie , po przejsciu przez lokalne maksimum znowu w tym samym polozeniu jakie zajmowal przed interwencja . S&P500 mial male odbicie ale obecnie jest ponizej poziomu czasu interwencji. To samo ma miejsce z indeksem Dow Jones. Inaczej mowiac Buffet ma racje. USA sa nadal w depresji ekonomicznej i duchowej a co gorsza sytuacja powinna sie nadal pogarszac. Tak przynajmiej mowia mi wykresy. Problemem glownym jest tutaj tracenie czasu na kosmetyczne poprawki w sytuacji gdy tylko natychmiastowe zakonczenie polityki swobodnego handlu i powrot do ochrony wlasnego rynku oraz wytwarzania w kraju artykulow powszechnej potrzeby moze uratowac sytuacje. Im dluzej z tym zwlekamy tym grozniejsza staje sie sytuacja. Tego jednak nie wydaja sie rozumiec bedacy obecnie przy wladzy entuzjasci wolnego rynku i swobodnego przeplywu kapitalu i sily roboczej.












Wednesday, September 15, 2010

Zapomniana wojna na wschodzie



   Niewielu z moich mlodszych znajomych zdaje sobie sprawe z tego, ze kampania wrzesniowa 1939 roku miala wiecej niz jednego agresora w postaci Niemiec. Tymczasem nawet na froncie zachodnim , od poludnia, z  niemieckim agresorem weszly na teren Rzeczpospolitej wojska Republiki Slowackiej . Najwiekszym jednak wspolagresorem byli Rosjanie. Ci ostatni czekali do 17 wrzesnia aby sprawdzic czy istotnie Anglia i Francja zamierzaja wywiazac sie ze swoich sojuszniczych zobowiazan. Wedlug umowy wojskowej Polska miala bowiem wytrzymac samotnie niemieckie natarcie tylko przez dwa tygodnie aby dac czas Francji na zorganizowanie uderzenia na zachodnia granice Niemiec. Plan ten mial szanse powodzenia bowiem w 39 roku sily niemieckie nie posiadaly wystarczajacych rezerw aby prowadzic wojne na dwa fronty. Pamietajmy, ze i tak z punktu widzenia wspolczesnych dzialan bojowych, wojna polsko-niemiecka byla starciem militarnych gigantow. Ze strony niemieckiej do natarcia weszlo 1 800 000 zolnierzy parowanych przez 1 600 000 zolnierzy polskich. Prawda, ze wyposazenie polskiej armii bylo gorsze od niemieckiego ale Nasza Umeczona Ojczyzna byla jednak w stanie wystawic wojsko zlozone z przeszkolonych rezerwistow, o liczebnosci o ktorej III RP moze tylko pomarzyc. Niestety ani Francuzi ani Anglicy nie wywiazali sie ze swoich zobowiazan sojuszniczych gdyz mieli cicha nadzieje, zreszta sluszna, ze kampania niemiecka nie zakonczy sie na podboju Polski ale doprowadzi do starcia Niemiec z ZSRR. Istniejacy tam system komunistyczny byl dla kapitalistycznego Zachodu, a zwlaszca dla zydowskich finansistow, znacznie powazniejsza grozba niz nazistowskie Niemcy. Strategia Francji i Anglii polegala na wykorzystaniu mozliwosci pokonania jednych socjalistow przez drugich - tych ostanich nieco bardziej umiarkowanych w swoich relacjach z wielkim kapitalem. Liczyli oni na to, ze po tym jak armia niemiecka utkwi na olbrzymich polaciach Rosji usilujac spacyfikowac tam ludnosc tubylcza co wygladalo, sadzac po interwencji lat 1917-1918 na zadanie syzyfowe, beda oni mogli albo dojsc do porozumienia z Hitlerem zostawiajac mu wolna reke na Wschodzie albo tez latwiej pokonac oslabionego i rozciagnietego na zbyt duzej przestrzeni przeciwnicka. W wiekszosci podrecznikow wyrazana jest opinia, ze wojska radzieckie wkroczyly na polskie terytorium po jego opuszczeniu przez rzad polski. Scisle biorac nie jest to prawda gdyz przekroczenie granicy odbylo sie dzien pozniej , wlasnie wtedy gdy stalo sie jasne, ze umowiona pomoc Francji nie nastapi a oddzialy Korpusu Obrony Pogranicza rozpoczely walki obronne z nacierajacymi ze wschodu oddzialami radzieckimi. Bylo wiec wowczas jasne, ze Polska zostala zdradzona a wojna, jesli wogole bedzie kontynuowana to tylko przez Francje i Anglie na froncie zachodnim. Pamietajmy, ze sytuacja byla plynna bowiem rzad polski nie mogl byc pewien stanowiska swoich nominalnych sojusznikow  z Zachodu. Zostala bowiem zlamana zarowno umowa o wspolpracy wojskowej z Anglia i Francja jak i pakt o nieagresji zawarty miedzy Polska i ZSRR. Wkrotce zreszta do grona polskich wrogow dolaczyla Litwa, ktorej znaczki upamietniaja odzyskanie Wilna - ochlapu rzuconego jej na krotki czas przez ZSRR. Warto o tym pamietac gdy myslimy, ze uczestnictwo w UE czy NATO chroni nas przed czymkolwiek. Sa to bowiem relacje rownie patykiem na wodzie pisane jak umowy o przyjazni i wspolpracy jakie Polska zawierala przed rokiem 1939. Wszystko co takie umowy daja to zludne poczucie bezpieczenstwa i ulatwienie dla panstw osciennych jesli chodzi o wglad w zasoby militarne panstwa oraz niekorzystny wplyw na polska polityke obronno i zbrojeniowa. Tylko dostateczna sila odstraszania agresorow z dowolnego kierunku moze byc gwarancja suwerennego rozwoju kraju. Pamietajmy, ze panstwa nie maja stalych przyjaciol a tylko stale interesy.






Uzupelnienie


 Z komentarzy widze, ze wsrod moich czytelnikow pokutuje przekonanie, ze na II WS Polska wyruszyla ze zdecydowanie gorszym poziomem uzbrojenia niz te, ktorym dysponowala III Rzesza.  Tymczasem jest to tylko czesciowo prawda. Niemcy mieli lepsze samoloty bojowe i czolgi ale rzdeniem armii niemieckiej byla w dalszym ciagu piechota tylko nielicznie zmotoryzowana. Ruchome jednostki to motocyklisci, rowerzysci i kawaleria. Czolgi zreszta byly dosyc prymitywne (pokazuje na zdjeciu z wspomnianej w komentarzach ksiazki) . Male z niskokalibrowa armatka, wymagaly stalego otwarcia luku gornego bo gazy spalinowe i gazy prochowe podczas strzelania czynily wnetrze trudnym do wytrzymania.Pamietajmy tez , ze niezwyciezona Armia Czerwona uciekala tak efektywnie po rozpoczeciu operacji Barbarossa , ze w ciagu 4 miesiecy oddala wiecej terenu niz wynosila cala powierzchnia Polski. Tylko wielki teren, zima i konwoje z zaopatrzeniem do Murmanska uratowaly Rosjan przed kompletnym rozbiciem.

Na zdjeciu: Maszerujace w kraju Warty oddzialy nacierajacej armii niemieckiej (piechota, oficerowie na koniach, furamanki),
Czolgi niemieckie atakujace Warszawe w 1939r.

Friday, September 10, 2010

O zaletach globalnego termostatu czyli ziemska klimatyzacja

    Wroce dzisiaj do problemu katastrof klimatycznych, ktore periodycznie nawiedzaja nasza planete. Jest to bowiem problem dosyc fascynujacy nie tylko dlatego, ze sprzyjajace powstawaniu zycia warunki sa raczej ewenementem niz regula w sytuacji gdy Ziemia spedza wieksza czesc czasu swojego istnienia w warunkach, ktore rozwojowi zycia nie sprzyjaja i ktore w przeszlosci stanowily bardzo ostre kryterium selekcyjne dla organizmow biosfery, ale w pierwszym rzedzie dlatego, ze przebieg zaleznosci temperatury powierzchni Ziemi od czasu ma wyglad odbiegajacy od tego, ktory moznaby oczekiwac. Spojrzmy ponownie na znany z poprzednich artykulow wykres temperatury uzyskany z danych glacjologicznych przez stacje Wostok na Antarktydzie (podobny wykres podaja tez glacjologowie na podstawie logowca z Grenlandii) . Jest to wykres siegajacy ponad 400 000 lat wstecz. Widzimy na nim prawie periodyczna zaleznosc temperatury od czasu wyrazajaca sie w postaci wykresu typu "zebow pily". Sam wykres przedstawia odchylenia temperatury od pewnego poziomu odniesienia , ktorym zostal wybrany poziom sredniej rocznej temperatury dla roku 1900. Dlaczego ten wlasnie punkt odniesienia zostal uhonorowany tego glacjologowie nie wyjasniaja. Nie ma to zreszta wiekszego znaczenia poza niepotrzebnym stwarzaniem wrazenia, ze temperatury srednie Ziemi oscyluja w granicach od +2 stop. Celscjusza  do -8 stop. Celsjusza podczas gdy faktycznie nalezy do nich dodac temperature srednia Ziemi w roku 1900. Ta zas zapewne wynosila okolo 12 stop Celsjusza. Ten sposob przedstawiania danych dramatyzuje znaczenie odchylen od wartosci sredniej a jednoczesnie pokazuje, ze wzglednie male zmiany tempertury , zwlaszcza in minus , maja bardzo powazne konsekwencje w postaci epok lodowcowych. Zauwazmy takze, ze caly okres ludzkiej cywilizacji w okresie od czasu obecnego do prehistorii miesci sie na niewielkim, pierwszum  maksimum (blisko t=0), ktore obejmuje ostatnie 9 tysiecy lat. Jest tez istotne to, ze z wyjatkiem malej fluktuacji temperatury okolo 6 tysiecy lat temu temperatury tego plateau byly o 2 stopnie nizsze niz maksima temperatur osiagane 120 tysiecy, 240 tys. , 320 tys czy 420 tysiecy lat temu. Podobnie jest takze z maksimami pojawiajacymi sie na wykresie nizej a podajacym stezenie CO2 . Podwaza to zasadnosc popularnego twierdzenia, ze to dzialanosc ludzka ma istotne znaczenie dla efektu cieplarnianego. Maksima wczesniejsze pojawiaja sie bowiem w okresie kiedy dzialnosc ludzka albo nie istniala albo tez miala wplyw minimalny na kwestie klimatyczne. Najwyrazniej istnieje jeszcze jeden dominujacy acz niesprecyzowany przez klimatologow czynnik, ktory decyduje o tym jaka jest temperatura powierzchni Naszej Drogiej Planety. Spojrzmy bowiem na sytuacje energetyczna powierzchni Ziemi. Naszym glownym termicznym dobroczynca jest Slonce, ktore dostarcza okolo 342 w/m^2 rocznie. Z tego okolo 30% jest reemitowane w Kosmos a 70% pozostaje na Ziemi i jest uzyte do fotosyntezy oraz na ogrzanie atmosfery i powierzchni globu. Intensywnosc promieniowania emitowanego przez Slonce oscyluje z okresem okolo 11 lat. To powoduje pewne zmiany w ilosci energii dostarczonej na Ziemie ale nie ma dominujacego wplywu na powstawanie olbrzymich i regularnych zmian temperatury jakie obserwujemy na wykresie. Drugim zrodlem energii cieplnej jest jadro Ziemi, ktore jest czesciowo plynne i jak sie przypuszcza skladajace sie ze stopionych metali ciezkich o temperaturze oszacowanej na 6000 stopni Celsjusza. Niegdys przypuszczano, ze jest to pozostalosc z okresu formowania sie Ziemi z materii slonecznej. Obliczenia wykonane przez lorda Kelvina pokazaly jednak, ze jadro to powinno juz dawno wystygnac jesli istotnie Ziemia liczy sobie okolo 5 mld lat (5x 10^9 lat) jak uwazaja geolodzy. Do obliczen tych jeszcze kiedys wroce gdyz sa one ciekawym sposobem na ocenienie wieku Ziemi. Jesli jednak Kelvin nie zrobil bledu, to we wnetrzu Ziemi istnieje jakies odnawiajace sie zrodlo energii cieplnej. Byc moze jest nim na przyklad naturalny stos atomowy. W takim przypadku siedzielibysmy wiec wszyscy na powierzchni atomowego pieca egzystujac w podobny sposob jak rosyjscy wiesniacy, ktorzy mieli i pewnie maja nadal zwyczaj spac na powierzchni wielkiego pieca kuchennego. Co wiecej, Wielki Inzynier odpowiedzialny za konstrukcje naszego ziemskiego siedliska wyposazyl go w system automatyczej regulacji temperatury ze sprzezeniem zwrotnym. Tak przynajmniej wskazuje nam przebieg temperatury przedstawiony na planszy. Mamy do czynienia z ukladem dwupoziomowym. Obnizenie temperatury o 8 stopni w odniesieniu do sredniej (czyli do poziomu +4 stop. C. ) powoduje wlaczenie ogrzewania, ktore dostarcza energie cieplna ze stala moca do chwili osiagniecia temperatury sredniej + 2 stop. Okres ogrzewania trwa przecietnie okolo 6 tys. lat i podczas niego temperatura rosnie liniowo z czasem. Po osiagnieciu gornej zadanej temperatury ogrzewanie sie wylacza i uklad ma jakies 80 tysiecy lat na to aby stracic osiagnieta cieplo przez wypromieniowanie w Kosmos. Dzialanie to nie jest tak bardzo rozne od zwyklej domowej regulacji temperatury przy centralnym systemie ogrzewania. Na rysunku zaznaczylem zoltym podcieniem okresy swobodnej relaksacji ukladu do stanu podstawowego, ktorym jest temperatura +4 stop. C. Zauwazmy, ze te +4stop. C jest temperatura dostatecznie wysoka aby przetrwaly przynajmniej najbardziej prymitywne organizmy ale tez wystarczajaco niska w skali globalnej zeby zapewnic wyniszczenie organizmow wymagajacych duzych ilosci pozywienia oraz posiadajacych duza  powierzchnie ciala , ktora to powoduje duze straty ciepla wlasnego. Z tego powodu owe okresowe (z grubsza co 150 tys lat) oscylacje pomiedzy gornym stanem sprzyjajacym rozwojowi roznych form zycia oraz rozwoju cywilizacji  oraz dolnym dzialajacym jako sekator organizmow zywych, powoduja pewien mechanizm automatycznej wymiany organizmow w ziemskiej biosferze. Zla wiadomoscia jest to, ze obecnie zyjemy na "pozyczonym czasie" gdyz proces obnizania temperatury albo sie juz zaczal albo zacznie sie w najblizszym czasie. Mozemy z duza pewnoscia powiedziec, ze w ciagu najblizszych paru tysiecy lat cala nasza cywilizacja zniknie z powierzchni Ziemia  a wiekszosc populacji ludzkiej wymrze z glodu i zimna. Zasoby naturalne sa bowiem zbyt nieliczne abysmy mogli utrzymac sie z lowiectwa. Rolnictwo natomiast zapewne zniknie wszedzie z wyjatkiem okolic podzwrotnikowych. Jednoczesnie powstanie kryzys jesli chodzi o paliwa kopalne i rope gdyz wiekszosc terenow, na ktorych sie one znajduja ( w tym Polska) bedzie pokryta lodowcem. Jak wynika z tej analizy samo Slonce dostarcza energii w ilosci nie wystarczajacej na podtrzymanie zycia na Ziemi. Konieczne jest tez sprawne dzialanie "grzejnika" wewnatrz jadra Ziemi oraz sprawne funkcjonowanie nie znanego nam jeszcze, jesli chodzi o mechanizam  dzialania, regulatora temperatury. Obecny scenariusz jest alternatywa dla hipotezy mokrego i zimnego klapsa przedstwionej uprzednio. Nie wymaga on interwencji kosmicznej nastepujacej regularnie i schladzajacej plaszcz naszej planety. Zamiast tego proponowany jest mechanizm samoregulacyjny generacji ciepla wewnatrz jadra Ziemi. Obie hipotezy oparte sa na analizie danych wskazujacych na okresowe i powazne w skutkach zmiany sredniej temperatury na powierzchni Ziemi. Ktora z tych hipotez jest prawdziwa nie mozna w tej chwili powiedziec. Obie jednak wskazuja na szybko zblizajacy sie "koniec swiata" jaki znamy i to powinnismy wziasc pod uwage.

Wednesday, September 1, 2010

"I kiedys, nad smetnymi losy zadumany, mojej biednej Ojczyzny..."(Slowacki)

   Kolejna, rocznica napasci Niemiec na Nasza Umeczona Ojczyzne, ktora zreszta wkrotce uwienczy gwalt zbiorowy w wykonaniu naszych odwiecznych wrogow ze Wschodu i Zachodu  moze budzic refleksje niewsole. Zwlaszcza, ze patrzac z perspektywy czasu mozna dojsc do wniosku, ze to wlasnie agresja rosyjska czy radziecka przyniosla Naszej Umeczonej Ojczyznie najbardziej dotkliwe straty i pozostawila po sobie slady, ktorych konsekwencje sa z nami do dnia dzisiejszego. Najazd niemiecki byl typowa agresja narodu bardziej rozwinietego, ktory
poszukiwal nowej przestrzeni zyciowej tam gdzie ona byla i jest zreszta nadal, czyli u swoich wschodnich sasiadow. Aby ten teren posiasc musial on usunac z niego element szkodliwy, glownie zydow i cyganow, oraz spacyfikowac polska  ludnosc rodzima. Ta ostatnia, przynajmniej w swojej warstwie chlopskiej, miala stanowic rezerwuar taniej sily roboczej dla przyszlych majatkow zasluzonych germanskich wojownikow. Zauwazmy, ze w wiekszosci wypadkow okupant niemiecki nie naruszyl, badz nie zdazyl naruszyc, tradycyjnej polskiej stratyfikacji spolecznej. W okupowanej Polsce w dalszym ciagu funkcjonowaly majatki polskie, pod nadzorem raczej luznym niemieckich urzednikow, a wywlaszczenia polskich wlascicieli dokonowaly sie wylacznie w ramach repersji, na przyklad za wspolprace z polska partyzantka. Nawet taka perelka dworska jaka byl majatek Lancut pozostawal wlasnoscia ksiecia Potockiego, ktory wyemigrowal do Austrii, przy asyscie wladz niemieckich,  dopiero wtedy gdy tereny te zostaly zagrozone inwazja wojsk radzieckich. Podobna forme wspolistnienia stosowano zreszta ogolnie. Dal temu wyraz J. Iwaszkiewicz w powiesci "Slawa i Chwala" chociaz powiesc ta nosi w sobie znamiona czasu, w ktorym byla pisana. Prawdziwa kleska polskosci bylo dopiero "wyzwolenie" przez Armie Czerwona i doglebne zniszczenie narodowej struktury spolecznej. Wyzwolenie ze Wschodu przynioslo ze soba mordy wlascicieli majatkow oraz palenie dworow przez przechodzace przez Polske oddzialy radzieckie a takze dokonana pozniej przez rzad lubelski reforme rolna. Bezposrednia konsekwencja wpadniecia Polski do strefy krajow - koloni sowieckiego imperium bylo tez zalanie kraju przez niezliczone hordy ateistycznej imigracji zydowskiej rodem z ZSRR. Miejsce uciazliwych i zdradzieckich ale starozakonnych zydow polskich zajeli oportunistyczni zydowscy ideolodzy na sluzbie rosyjskiego okupanta. Co gorsza, mimo niekompletnych prob skorygowania liczebnosci i znaczenia tej uciazliwej mniejszosci w roku 1956 i 1968, oni sami lub ich potomkowie pozostali z nami do dzisiaj i sa w dalszym ciagu glownym powodem tego, ze Polska nie moze jakos otrzasnac sie z mentalnosci homo sovietikus. Nastapila po prostu zmiana orientacji tej warstwy. Miejsce Pana i Protektora z Moskwy zajeli zachodnio-europejscy socjaldemokraci z Brukseli i Berlina.
   Jesli spojrzymy na mape zamieszczona wyzej to zobaczymy, ze w ciagu calej swojej historii Nasza Umeczona Ojczyzna wiecej ucierpiala i stracila wiecej terytoriow na korzysc agresora rosyjskiego niz niemieckiego. Zawsze tez byla dla niej niebezpieczniejsza integracja z prymitywnym dzikusem ze Wschodu niz z bardziej cywilizowanym dzikusem z Zachodu. Odzyskanie tych terytoriow, do ktorych Polska ma odwieczne prawo, jest teraz obowiazkiem przyszlych pokolen Polakow. "Co nam obca przemoc wziela szabla odbierzemy!" mowia slowa pewnej popularnej piosenki. Okupacyjna propaganda sowiecka wbila Polakom do glowy nosensowny poglad o wyzszosci jednorodnosci narodowej obecnej Polski. Zadne z obecnych liczacych sie krajow nie jest panstwem etnicznie czystym. Nie jest nim oczywiscie kraj emigrantow, USA, czy post-koloonialna Wielka Brytania. Nie jest tez nim Francja czy Niemcy, w ktorych tereny bylej Marchii Brandenburskiej sa w znacznej mierze zasiedlone przez podbite plemiona slowianskie.  Oczywiscie, mniejszosci narodowe sa uciazliwe (patrz obecnie klopoty Wloch czy Francji z cyganami czy arabami) . Istotne jest jednak aby zdrowy rdzen panstwa trzymal te mniejszosci pod bezwzgledna kontrola i w razie koniecznosci nie wahal sie przed stosowaniem polityki silnej reki. Przedwojenne Kresy Wschodnie Polski zamieszkane byly przez Polakow, ktorzy stanowili tam najwiekszy bo 40% wklad do ludnosci regionu. Pozostala ludnosc bialoruska , ukrainska czy zydowska byla z reguly niechetnie nastawiona do Polakow (tak jak i obecnie). To jednak nie decydowalo o tym czyja administracja rzadzila na tym terenie. Pamietajmy, ze terytorium nalezy do tego, kto potrafi je podbic i utrzymac. Nikt nie ma wrodzonych praw do ziemi, na ktorej mieszka czy na ktorej sie urodzil. Dotyczy to Rusinow i innych zamieszkalych na bylych Kresach tak samo jak dotyczy to rdzennych Polakow zamieszkalych obecnie na terenie obecnej  "Polski kadlubowej".  Jesli nie zrozumiemy tej prostej prawdy, ze czlowiek, czlowiekowi jest wilkiem, to wkrotce obudzimy sie w Nowej Generalnej Guberni. Jesli cos mnie niepokoji gdy rozmawiam z mlodszym pokoleniem Polakow to wlasnie to, ze stracili oni ow instynkt walki o terytorium i znaczenie wlasnego panstwa. W okresie okupacji, po klesce wrzesniowej kiedy wydawaloby sie, ze idea Polski mocarstwowej powaznie sie skompromitowala  wydawano w podziemiu znaczki, ktorych celem bylo zebranie pieniedzy na cele podziemia. Na planszy podaje jeden z takich znaczkow zatytulowany "O co walczymy". Znaczek przedstawia mape Afryki z zaznaczonymi na czerwono terytoriami kolonialnymi, ktore Polska miala uzyskac po zwyciestwie. Chodzilo o Kamerun,Tanganike oraz Madagaskar. Zanaczono tez jako pozadany lup po zwycieskiej wojnie aktualnie wlaczone do Polski odwiecznie niemieckie  Ziemie Odzyskane. Mozemy sobie pomyslec, ze bylo pewna bezczelnoscia gdy kraj okupowany i podbity domagal sie zniewolenia w przyszlosci terenow, ktore do niego nigdy nie nalezaly oraz wladzy nad zamieszkala tam ludnoscia tubylcza. Na tym jednak polegala wlasnie wielkosc ducha owczesnych Polakow. Nie tylko uwazali oni za nieuchronne zwyciestwo nad Niemcami ale takze wierzyli, ze po wygranej wojnie uda im sie wreszcie zrealizowac cele Polskiej Ligii Morskiej i Kolonialnej. Pamietajmy, ze przed Narodem trzeba stawiac zadani, ktore nieco przewyzszaja jego aktualne zamiary a czasem i mozliwosci.  Narod bowiem rosnie pokonujac problemy a ulega degradacji gdy zaczyna "mierzyc zamiary podlug sil".