Sunday, October 28, 2012

Anihwili Tegonieradze

    Postanowilem oderwac sie na chwile od problemow ewolucji populacji oraz przewidywania przyszlosci w sensie ogolnym aby zwrocic sie ku problemom blizszym w czasie. Mam na mysli nadciagajace wybory prezydenckie w USA i zwiazany z tym wybor pomiedzy kandydatami obu najwiekszych partii. W wyborach oczywiscie kandydatow bedzie wiecej ale ze wzgledu na system wyborczy obowiazujacy w Stanach oraz przyzwyczajenie ludnosci mozemy wlasciwie wylacznie wybierac jednego z dwojga.

   Tytul esseju jest oczywiscie zarcikiem slownym : Anihwili Tegonieradze pojawia sie bowiem niekiedy jako gruzinski minister policji (wraz prezydentem  Grecji Papadupulosem i jego premierem znanym pod nazwiskiem Makutas Posampas). Jesli zas chodzi o obu kandydatow to istotnie nie bardzo jest kogo wybierac. Z jednej strony murzynski  populistyczny demagog , marionetka w reku Clintonow i Wall Street z drugiej zas jeden z aferzystow i spekulantow,  praktykantow  wolnego rynku, ktorzy wzbogacili sie na dywersji amerykanskiej ekonomii oraz rabowaniu obywateli USA. Czy ktoremukolwiek z nich  mozna wierzyc, ze rozumie co spowodowalo kryzys i co wiecej, ze wie co musi byc zrobione aby odwrocic katastrofalny bieg wydarzen? W koncu obaj kandydaci doszli do pozycji, w ktorej sie znajduja w wyniku poparcia aktualnej elity USA - czyli ludzi, ktorym jeszcze nigdy nie powodzilo sie tak dobrze jak obecnie.

    Przez ostatnie cztery lata prezydentury Obama nie zablysnal niczym. Jego plan powszechnego ubezpieczenia medycznego jest w zasadzie niewypalem i nowym brzemieniem nalozonym na ciagle istniejacy deficyt budzetowy USA. Owszem takie panstwowe powszechne ubezpiecznie zdrowotne podobne do tego jakie istnieje w Wielkiej Brytanii czy Kanadzie bardzo by sie przydalo. Ale powinna byc to organizacja niezalezna od istniejacego systemu ubezpieczen i praktyki medycznej czy dentystycznej "dla zysku" (for profit). Po prostu w USA potrzebny jest system szpitali i przychodni panstwowych (podobny do dzialajcego sprawnie Veteran Administration obslugujacego bylych zolnierzy USA), ktory stanowilby standard dla opieki zdrowotnej na terenie kraju. W takiej wersji jaka przyjal Obama, cala reforma opieki zdrowotnej jest jednym wielkim podarunkiem finansowym dla kompani ubezpieczeniowych. Ja nie postuluje zreszta usuniecia z rynku istniejacego systemu ubezpieczen oplacanych dobrowolnie przez obywateli badz ich pracodawcow. Po prostu pojawienie sie panstwowej sluzby zdrowia wymusiloby obnizenie stawek ubezpieczeniowych w kompaniach ubezpieczen "dla zysku"  a jednoczesnie odciazyloby pracodawcow od kosztow ubezpieczen pracownikow. Ci ktorzy chcieliby jakiejs bardziej luksusowej wersji opieki niz ta jaka zapewnia mu panstwowa sluzba zdrowia mogliby wykupic dodatkowe indywidualne ubezpieczenie dopasowane do ich stylu zycia i wymagan.

   Mimo przedwyborczych  obietnic Obama nie rozwiazal problemu wiezniow walk partyzanckich trzymanych w obozie koncentracyjnym w Guantanamo a jego decyzja wyslania desantu  do Pakistanu w celu zamordowania Osama Ben Ladena wskazuje, ze prezydentowi USA brak jest koniecznego na tym stanowisku kregoslupa moralnego. W dodatku wojna w Afganistanie nie idzie najlepiej i prawdopodobnie po wycofaniu korpusu ekspedycyjnego talibowie znowu beda wladcami tego kraju. Obecnie zas nawet zolnierze tubylczy obecnego rezimu okupacyjnego zwracaja czesto bron przeciwko swoim amerykanskim trenerom. Nie ma nawet mowy o stabilizacji politycznej tego regionu o czym trabi Obama w swojej przedwyborczej kampanii.

   Na rozwiazanie czekaja takze postepujace w Azji Mniejszej  przygotowania do ataku na Iran. Chwilowo niezidentyfkowane blizej sily swiatowej demokracji destabilizuja Syrie probujac usunac panujacy w niej rezim Asadow. Glowna role gra w tym Turcja totez najciezsze walki trwaja na pograniczu skad dostarczana jest bron dla rebeliantow. Kto jednak oplaca cala operacje tego mozna sie tylko domyslac. W koncu bron automatyczna i amunicja kosztuja a sadzac po mieszkaniach rebeliantow, z ktorych czasem telewizaja amerykanska emituje wywiady, tym ludziom sie nie przelewa. Syria jest jednym z niewielu pozostalych lennikow imperium sowieckiego a obecnie Rosji wiec cala akcja jest , po Libii, Iraku i Egipcie , kolejnym krokiem kastrowania odleglych prowincji obozu socjalizmu.

 Podsumowujac mozna powiedziec, ze cztery lata prezydentury Obamy dowiodly tego, ze jest on, jako prezydent,  kompletnym niewypalem. Moje wykresy mowia mi tez, ze wszelkie kroki ekonomiczne jakie podjal uprzednio w celu stabilizacji systemu finansowego byly niewystraczajace http://bobolowisko.blogspot.com/2012/02/status-unii-amerykanskiej-czyli.html .Banki amerykanskie sa nadal faktycznie niewyplacalne gdyz pozorne zbalansowanie ich zobowiazan zostalo dokonane dzieki oszukanczej sztuczce buchalterskiej. Zamiast wyceniac aktywa po ich cenie aktualnej, jak sie tego domagaly uprzednie przepisy,  rzad Obamy pozwolil bankom na podawanie ceny aktywow w czasie zakupu. Wartosc wielu z nich spadla jednak od czasu zakupu radykalnie i obecnie mozna za nie dostac  prawdopodobnie jakies 10% ich poczatkowej wartosci. Predzej czy pozniej to zalegalizowane oszustwo wyjdzie na jaw. W dodatku ekonomia USA w dalszym ciagu "nurkuje" a pozytywne odczyty indeksow gieldowych , takich jak S&P, DJI itp, zawdzieczamy wylacznie postepujacej dewaluacji USD. Jak bardzo moze to zafalszowac oglad ogolny ekonomii wskazuje fakt, ze wedlug oficjalnych danych osiagnely one poziom rowny temu jakie mialy w ostatnim roku hossy (czyli w roku 2001). Tylko niezwyklej glupocie amerykanskiego spoleczenstwa oraz jego krotkiej pamieci moze Obama zawdzieczac fakt, ze przyjmuje ona w dobrej wierze jego zapewnienia , ze recesja ma sie ku koncowi. Czy rzeczywiscie ktos moze powaznie twierdzic, ze aktualny dobrobyt spoleczenstwa w chwili obecnej jest rowny temu jaki byl przed kryzysem?

  Ogolna indolencja Obamy nie oznacza jeszcze, ze jego alternatywa w formie gubernatora Romney'a rokuje lepiej jesli chodzi o przyszlosc USA. Tak jak Obama jest demagogiem tak Romney jest pragmatykiem i z tego punktu widzenia mozna oczekiwac, ze bedzie on skuteczniejszy we wprowadzaniu swoich zamierzen. Mam jednak wielkie watpliwosci co do tego, czy rozumie on co musi byc zrobione aby wyprowadzic amerykanska gospodarke ze "spirali smierci" w jakiej sie znajduje. Jego dotychczasowy sposob operacji wskazuje na czlowieka bezwzglednego w osiaganiu korzystnych wynikow finansowych dla siebie i kompanii, ktora kierowal. Jest on jednak globalista z przekonania gdyz wlasnie ten typ postepowania doprowadzil go do bogactwa i politycznej prominencji. Tymczasem globalizm jest wlasnie metodyka postepowania ekonomicznego, ktora z kraju ogolnie zamoznego, jakim byla Ameryka gdzies do lat 70-tych, zrobila kraj obecny, ktory coraz bardziej przypomina kraje trzeciego swiata z nieliczna bogata elita i uboga reszta populacji. Uwagi Romney'a,  ze 47% spoleczenstwa amerykanskiego nie placi zadnych podatkow i oczekuje od rzadu aby sie nim opiekowal, swiadcza o tym, ze nie zastanawia sie on nad tym dlaczego sie tak dzieje, ze w koncu znaczna czesc spoleczenstwa jest takimi biedakami, ze nie siegnie ich nawet aktywne ramie IRS-u (czyli fiskusa).

   Owszem, USA jest przeludnione i zasiedlane przez material ludzki niskiej jakosci w postaci metysow, kreoli , mulatow itp, ktorzy stanowia obciazenie dla funduszy socjalnych i zagrozenie dla bezpieczenstwa publicznego. To istotnie jest glowny trzon elektoratu Obamy. Ale ci ludzie mogliby takze wlaczyc sie do produkcji kapitalu narodowego gdyby tylko nie postawiono ich, i wiekszosci amerykanskiego proletariatu, w sytuacji gdy musza konkurowac z tania sila robocza z Azji, Ameryki Poludniowej czy Afryki.  Jesli nie postawi sie tamy eksportowi wytwarzania towarow powszechnego uzytku poza granicami USA to coraz wiekszy procent ludnosci bedzie ubozal i nie mial perspektyw dochodowego zatrudnienia. Kraj jest bowiem bogaty bogactwem jego obywateli. Jesli caly dochod jaki ma wiekszosc obywateli wystarcza im tylko na przetrwanie to nie wytworza oni nigdy wlasnej rezerwy bogactwa. Taka sytuacja jest na przyklad w Meksyku i innych krajach Ameryki Lacinskiej. Jesli istotnie elita USA (i innych krajow) jest tak przywiazana do ideii globalizacji to minimum, ktore powinno byc zrobione to wprowadzenie zasady, ze kazda kompania moze importowac tylko tyle produktow ile wytworzyla w kraju przeznaczenia. To spowoduje, ze wzrosnie znowu popyt na prace w kraju rozwinietym przy jednoczesnym obnizeniu ceny produktu spowodowanym wykorzystaniem taniej sily roboczej poza granicami USA. Inaczej mowiac, nie tylko elita ale i "szary" amerykanian bedzie mial pewien zysk z taniosci pracy w krajach trzeciego swiata. Pisalem o tym dosc dawno temu ale ta Uniwersalna Proteza Powszechnego Zatrudnienia wydaje mi sie nadal jedynym racjonalnym rozwiazaniem problemu "nadmiaru ludnosci nieprodukcyjnej" http://bobolowisko.blogspot.com/2010/03/uniwersalna-proteza-powszechnego.html    .

   Tym zas, ktorzy nie wierza w czarnowidztwo moich przepowiedni polecam lekture ostatnio wydanej ksiazki dwoch znanych dziennikarzy amerykanskich : Donalda Barlett'a i James'a Steele "The Betrayal of the American Dream", o ktorej jeszcze napisze.

Monday, October 22, 2012

Granice wzrostu i co z nich wynika II

   Czytam ostatnio jedna z ksiazek pamietnikarskich autorstwa Winstona Churchill'a zatytulowana "The gathering Storm" a opisujaca jak doszlo do II Wojny Swiatowej i jak ewolucja zdarzen wygladala w oczach tego wysoko postawionego polityka angielskiego okresu miedzywojennego. Tu jednak chcialbym przedstawic tlumaczenie tylko drobnego fragmentu stanowiacego notatke sporzadzona przez Churchill'a z lektury fundamentalnego dziela Adolfa Hitlera "Mein Kampf":

   "Glowna teza Mein Kampf jest prosta. Czlowiek jest drapieznikiem; dlatego narod, bedacy spoleczenstwem drapieznikow, jest organizmem walczacym. Kazdy zywy organizm, ktory zaprzestanie walki o swoj byt jest skazany na wymarcie. Panstwo czy rasa, ktore tej walki zaniechaja musza zginac. Walecznosc rasy zalezy od jej czystosci. Z tego zas wynika koniecznosc rafinacji jej z obcych zanieczyszczen. Zydzi, ze wzgledu na ich rozprzestrzenienie, sa z koniecznosci pacyfistami i kosmopolitanami.  Pacyfizm jest tu grzechem najwiekszym, bowiem wymaga porzucenia rywalizacji w walce o przetrwanie.  Z tego wynika, ze glownym zadaniem panstwa jest mobilizacja patriotyczna mas.  Inteligencja indywidualna nie najwazniejsza; liczy sie sila woli i determinacja. Czlowiek, ktory jest naturalnym wodzem jest wiecej wart niz niezmierzone tysiace wspolobywateli, ktorzy sie mu podporzadkuja. Tylko brutalna sila moze dac szanse przezywalnosci rasy; z tego wynika koniecznosc stworzenia struktury militarnej. Rasa musi walczyc o byt; rasa, ktora stara sie tej walki uniknac musi zmarniec i zginac. Gdyby rasa germanska zjednoczyla sie wczesniej to bylaby juz obecnie panem swiata. Nowa Rzesza musi wlaczyc do siebie wszystkie niemieckie elementy osiadle w Europie. Rasa, ktora doznala kleski moze byc ocalona jesli przywroci sie jej pewnosc siebie.  Nade wszystko zas armia musi byc umocniona w przekonaniu o swojej niezwyciezonosci. Aby dokonac odnowy narodu niemieckiego jego ludnosc musi byc porzekonana, ze odzyskanie wolnosci droga zbrojna jest mozliwe. Zasada elitarnosci ma znaczenie podstawowe. Intelektualizm jest niepozadany. Glownym zadaniem systemu edukacyjnego jest wyprodukowanie Niemca, ktory moze byc przeksztalcony w zolnierza przy minimalnym treningu. Najwieksze zaburzenia w historii swiata bylyby nie do pomyslenia gdyby nie bylo napedzajacej sily fanatyzmu i histerycznej pasji. Mieszczanskie umilowanie pokoju i porzadku nigdy nie doprowadzi do niczego dobrego. Swiat zmierza obecnie do takiego zaburzenia i nowe panstwo niemieckie musi zadbac o to aby rasa niemiecka byla gotowa do podjecia wazkich decyzji.
   Polityka zagraniczna musi pozbyc sie niepotrzebnych skrupulow. Zadaniem dyplomatow nie jest pozwolic aby narod upadl heroicznie, ale raczej dbac o to aby mogl on prosperowac i przezyc. Anglia i Wlochy sa jedynymi mozliwymi sojusznikami Niemiec. Zaden kraj nie wejdzie w sojusz z tchorzliwym  i pacyfistycznym panstwem kierowanym przez demokratow i marksistow. Jesli Niemcy nie beda dbac o swoje interesy to nikt inny za nich tego nie zrobi.Odzyskanie ziem utraconych nie spelni sie przez odwolanie sie do Niebios czy religijna wiare w Lige Narodow. Konieczna jest odwolanie sie do sily zbrojnej. Niemcy nie moga powtorzyc bledu i walczyc ze wszystkimi  wrogami w tym samym czasie. Musza one zaatakowac swojego najgrozniejszego przeciwnika wszystkimi silami. Swiat przestanie byc anty-germanski wtedy gdy Niemcy odzyskaja swoja pozycje jako rowny partner oraz zajma im nalezne miejsce pod Sloncem.  To czego Niemcy potrzebuja to jest zwiekszenia swojego terytorium w Europie. Przedwojenna polityka kolonialna byla bledem i powinna byc zaniechana.  Niemcy musza rozprzestrzenic sie w Rosji i w panstwach baltyckich. Wykluczona jest polityka sojuszu z Rosja. Przystapienie do wojny w sojuszu z Rosja przeciwko Zachodowi byloby powaznym bledem gdyz celem Sowietow jest zwyciestwo kosmopolitycznego zydowstwa. "
(W. Churchill op.cit. str 50-51).

   Tak wygladaly w odbiorze Churchill'a plany Hitlera wyjawione dlugo przed czasem jego dojscia do wladzy (okolo roku 1924). Uzupelnieniem tego jak wygladaly zamiary i polityka niemiecka w stosunku do Polakow i II RP sa interesujace dokumenty cytowane przez Pania Magdalene Zientek w artykule http://prokapitalizm.pl/leszek-miller-a-spuscizna-adolfa-hitlera.html    ,do przeczytania ktorego szczerze namawiam. Moze nas dziwic otwartosc tych wypowiedzi, ktora nie ma precedensu w obecnym politycznie poprawnym  slownictwie. Czy jednak obecne zamiary  naszych germanskich sasiadow sa istotnie rozne od tych realizowanych  uprzednio droga zbrojna podczas II Wojny Swiatowej ?

  Przylaczenia dokonywane pod plaszczykiem UE ida dokladnie ta sama droga co militarne podboje III Rzeszy. Niemcy juz znaczaco poszerzyly swoja przestrzen zyciowa. Niestety pojawila sie ona razem z bagazem malo wartosciowej tubylczej  populacji i trudno sie dziwic, ze obserwujemy obecnie proby, zreszta udane, jej jak dotad, nie-militarnego zmniejszenia. Do tego sluzy wlasnie miedzy innymi erozja moralnosci mlodego pokolenia Polakow, ktorej wynikiem jest zmnieszenie liczby urodzin i praktyczny rozpad rodziny. Erozja ta jest prowadzona pod przykrywka wyzwolenia kobiet od ich naturalnych obowiazkow wobec Narodu. Sa one bowiem niezastapione tylko jesli chodzi o rozplod. Ich wklad jako pracownic jest najczesciej watpliwy jakosciowo i przy obecnym poziomie bezrobocia, w zasadzie szkodliwy. Stanowia one bowiem okolo 50 % pracownikow co w praktyce oznacza,  ze podwyzszaja dwukrotnie podaz pracy. To zas odbija sie natychmiast na poziomie wynagrodzen oraz na trwalosci rodziny.  W sytuacji gdy liczba prac jest ograniczona i  perspektywicznie malejaca ze wzgledu na stopniowa likwidacje polskiego przemyslu oraz automatyzacje powinnismy powrocic do tradycyjnego modelu rodziny, w ktorym kobieta zajmuje sie domem i dziecmi a jej maz zarabia dostatecznie duzo by moc samodzielnie utrzymac cala rodzine. Ten postulat wydaje sie obecnie nie do przyjecia ale taki wlasnie klasyczny model rodziny dzialal  doskonale niemal do polowy lat 60-tych w krajach rozwinietych. Haslo wprowadzenia kobiet na rynek pracy pojawilo sie w tych krajach wylacznie w wyniku potrzeby zwiekszenia wysilku wojennego w czasie II Wojny Swiatowej.

    Zdaje sobie sprawe, ze to co pisze idzie wbrew ogolnemu trendowi feminizacji polityki ksztalcenia i zatrudnien.  Jednak w sytuacji gdy brak jest srodkow na niemal wszystko, co dotad bylo oplacane z srodkow panstwowych (czyli z podatkow, zyskow przedsiebiorstw panstwowych badz cel), a liczebnosc posad i zwiazanych z nimi wynagrodzen systematycznie maleje trzeba sobie zdac sprawe z tego, ze dobre samopoczucie kobiet wynikajace z ich "meskiego" zatrudnienia ma nikly zwiazek z ich wydajnoscia i przydatnoscia jako pracownikow. Wiekszosc stypendiow wydanych na ich ksztalcenie ulega zmarnowaniu gdyz nader czesto nie podejmuja one (z roznych wzgledow) pracy w wyuczonym zawodzie. Powinnismy tez zdecydowanie postawic tame wzrostowi liczebnosci studentow w szkolach wyzszych zwlaszcza typu humanistycznego. W obecnych warunkach Polska nie jest w stanie wykorzystac wysoko wykwalfikowanych kadr w takiej ilosci w jakiej je dostarczaja obecne szkoly wyzsze. Zamiast inzynierii spolecznej powinnismy raczej skupic sie na selekcji jakosciowej absolwentow szkol srednich  (np droga powszechnych jeszcze w latach 60-tych konkursowych egzaminow wstepnych na wyzsze uczelnie). Polsce potrzebna jest stosunkowo nieliczna ale doskonale oplacana elita z wyksztalceniem wyzszym a nie magisterska masowka, dla ktorej potem nie ma pracy.

    Drugim ramieniem tej polityki jest wyniszczanie starszej generacji Polakow przez obnizenie jakosci opieki zdrowotnej oraz przedluzenie wieku emerytalnego.

   Paradoksalnie, wszystkie te dzialania majace na celu zmniejszenie populacji Polakow sa dobrze uzasadnione z punktu widzenia ekologicznego. Jak pisalem uprzednio, Polska albo musi powiekszyc swoje terytorium dwukrotnie albo zredukowac liczbe obywateli do polowy obecnego stanu. Aby osiagnac stan stacjonarny konieczne jest zwiekszenie smiertelnosci obywateli tak aby w stosunkowo bliskim czasie linia smiertelnosci przeciela (spadajaca obecnie) linie urodzen. Inaczej mowiac nalezy doprowadzic do podobnej systuacji jaka jest obecnie w Szwecji z tym, ze odmiennie do Szwecji, polskie ekologiczne odbicie stopy  jest ciagle powyzej  biologicznej pojemnosci terytorium. W chwili obecnej przecietna dlugosc zycia obywateli jest zbyt dluga dzieki szerokimu stosowaniu kosztownych medycznych procedur przedluzania zycia (patrz wykresy :http://www.indexmundi.com/g/g.aspx?v=25&c=pl&l=en  , http://www.indexmundi.com/g/g.aspx?v=26&c=pl&l=en). Chociaz obecnie szybkosc urodzen ( 9.9/ 1000 obywateli)jest z grubsza rowna ilosci zgonow (10.3 /1000 obywateli) to stan liczebnosci populacji jest ciagle zbyt wysoki w stosunku do pojemnosci biologicznej polskiego habitatu. Aby osiagnac stan rownowagi ekologicznej konieczny jest dalszy wzrost smiertelnosci i obnizenie liczby urodzin przy mozliwie pelnej eliminacji doplywu imigracyjnego.Innym rozwianiem jest tylko powiekszenie stanu ludnosci przez wzrost liczby urodzin i przygotowanie sie do wojny zaborczej z sasiadmi ze Wschodu.




   Na zalaczonych ilustracjach pokazane sa zmiany demograficzne wystepujace w trzech rozwinietych i trzech zacofanych krajach. Nie znalazlem niestety podobnych danych dla Polski. Jak z nich wynika spadek swiatowy liczby urodzin na 1000 obywateli rozpoczal sie mniej wiecej od roku 1900 (dla krajow nierozwinietych brak danych dla wczesniejszego okresu). Towarzyszy mu takze spadek liczby zgonow.  Czym jest spowodowany spadek liczby urodzen w ciagu ostatnich 100 lat -tego nie wiem. Zmniejszenie liczby zgonow mozna ewentualnie przypisac polepszeniu sie techniki medycznej i wiekszej wiedzy lekarzy na temat infekcji i chorob. Pomocny byl tez zapewne rozwoj przemyslu farmakologicznego. Z krajow rozwinietych, podanych na rysunkach ( pochodzacych z monografii "Beyond the Limits", Meadows et al, 1992) tylko Szwecja ma odcisk stopy ekologicznej znacznie nizszy od jej pojemnosci biologicznej. 

   Zauwazmy tez, ze slowa Hitlera maja takze wartosc dyrektywy dla narodu polskiego. Jesli zmienimy nazwe Niemcy i niemiecki na Polacy i polski to w zasadzie caly program, z malymi wyjatkami stosuje sie i do nas.

Thursday, October 18, 2012

Granice wzrostu i co z nich wynika

    Bardzo sobie cenie dyskusje z, co prawda nielicznym, gronem czytelnikow, ktorzy sa gotowi cos powiedziec na tematy jakie poruszam. Z drugiej jednak strony otwieraja mi one oczy na roznice w mentalnosci spoleczenstwa polskiego w stosunku do tej jaka dominowala w mojej generacji. Ostatnio wyprowadzilem rownanie opisujace wzrost populacji rozmnazajacej sie droga plciowa. Rownanie to, ktore mozna rozwiazac analitycznie, mowi nam, ze populacja taka posiada krytyczny prog liczebnosci - stan rownowagi niestabilnej, ktory oddziela dwa typy ewolucji. Jesli liczebnosc populacji w czasie poczatkowym jest mniejsza od progu to populacja wymrze nawet wtedy gdy nie przytrafia sie jej jakies dodatkowe katastrofalne czynniki . Ten proces wymierania moze byc powolny ale jest nieodwracalny. Predzej czy pozniej wyginie ostatni trylobit, dinozaur, golab podrozny czy ptak dodo.

   Z drugiej strony, jesli poczatkowa populacja jest wieksza od progu to z biegiem czasu jej liczebnosc wzrasta . Teoretycznie do liczebnosci nieskonczenie wielkiej a praktycznie do pojemnosci habitatu. W pewnym momencie bowiem dojdzie do glosu zaleznosc wspolczynnikow smiertelnosci i rozrodu od zasobow srodowiska oraz jego zatrucia odpadami. Jak to wyglada w praktyce widzimy na przykladzie farmy drobiowej z wolnym wybiegiem a wiec dla drobiu hodowanego w sposob humanitarny- nie na typowym tasmociagu drobiarskim, ale w bezposredniej stycznosci z Natura. Problemem jest to, ze ta stycznosc z Natura  wyraza sie w skonczonych wymiarach geometrycznych wybiegu i w przypadku umieszczenia tam zbyt duzej liczby stworzen poczatkowo zielona laczka ze smacznymi robaczkami  staje sie pustynia obficie zroszona odchodami pensjonariuszy. Jesli gospodarz nie zainterweniuje, redukujac populacje badz przenoszac ja na inne pastwisko to losy kolonii drobiarskiej sa przesadzone. To wszystko w przypadku gdy nie ma konkurencji ze strony, na przyklad, innego rodzaju drobiu, ktory moze sie okazac sprawnieszy badz bardziej bitny jesli chodzi o kwestie zdobywania  terytorium i zywnosci. Nastepnym bowiem czynnikiem regulujacym wielkosc populacji jest walka o byt, w ktorej przewage ma populacja o wiekszej plodnosci samic i mniejszej umieralnosci. A takze o lepszej technice walki oraz uzbrojeniu. Jak to wygladalo w praktyce ludzkiej mozemy sie dowiedziec studiujac historie zaglady Indian amerykanskich w starciu z inwazja wyzszej kultury europejskiej. Walke o byt wygrywaja populacje agresywniejsze, zdrowsze, plodniejsze i bardziej bezwzgledne w walce o utrzymanie i powiekszanie habitatu kosztem innych populacji. Ziemia bowiem nie jest z gumy a jej zasoby sa ograniczone.

    Jesli spojrzymy na wykres pokazujacy wzrost liczebnosci populacji ludzkiej na Ziemi to zauwazymy, ze poczatkowo niemal liniowy wzrost liczebnosci  w latach prehistorycznych, antyku i nowozytnosci od poczatku XX wieku bardzo przyspieszyl . Jest to przypisane wykladniczemu wzrostowi populacji co nie jest calkiem scisle ale moze sluzyc za przyblizenie. Z grubsza biorac populacja podwaja sie co 40 lat.  Jej wielkosc 70 tysiecy lat temu byla oszacowana (zapewne niedokladnie z braku stosownych instytucji statystycznych) na 150 tysiecy osobnikow wliczajac wszystkie cztery wtedy istniejace odmiany homoidow.  Obecnie populacja ludzka wynosi okolo 7 miliardow  (7x10^9) osobnikow, nalezacych do z grubsza czterech ras ludzkich ale nie zawierajaca juz pozostalych trzech odmian. Co sie stalo z wujkiem neandertalem, krasnalem indonezyjskim czy prachinczykiem tego nie wiemy. Biolodzy , w tym biolodzy molekularni, sa notorycznymi hochsztaplerami i dlatego trudno mi uwierzyc, ze badania DNA dowodza, ze pewny odlam wspolczesnych ludzi posiada geny typowe dla czlowieka neandertalskiego. Ale kto wie, byc moze mieszance miedzy-gatunkowe nie byly bezplodne jak to sie najczesciej zdarza (przyklad kon, osiol i mul)   i czesc tych genotypow odbija sie czkawka we wspolczesnym Homo Sapiens Sapiens. Trzeba tez wyraznie powiedziec, ze mimo gromkich pohukiwan zwolennikow teorii ewolucji nasza wiedza dotyczaca rozwoju gatunkow a w tym gatunku ludzkiego, jest bardzo niekompletna i niepewna. Jak juz wielokrotnie pisalem (http://bobolowisko.blogspot.com/2010/12/bijace-serce-gei.html ), pomiary glacjologow wskazuja na to, ze Ziemia jest poddawana okresowym zmianom sredniej temperatury nastepujacej z okresem z grubsza 150 tysiecy lat.  Amplituda tych wahan temperatury jest rzedu 10 stopni Celsjusza co oznacza, ze zycie na Ziemi musi wytrzymac bytowanie pomiedzy niemal kompletnym zlodowaceniem calej powierzchni a upalem pol-tropikalnym. To co moze zrobic ochlodzenie tak znaczne nie jest dla nas wyobrazalne. Najnizsze temperatury okresu lodowcowego, kiedy pod lodem byla niemal cala Europa i Ameryka Polnocna byly wywolane spadkiem temperatury rzedu 1-3 stopni. Obecnie zas wchodzimy (od paru tysiecy lat- Holocen) w okres kolejnego, katastrofalnego schlodzenia klimatu i powinnismy Bogu dziekowac za efekt cieplarniany, ktory jako tako utrzymuje jeszcze w miare cieply klimat.

    Gdyby cala paleobiologia byla istotnie cos warta to powinnismy miec dobrze udokumentowane wlasnie okresowe wielkie wymarcia nastepujace co 150 tysiecy lat. Tymczasem autorytety tej dziedziny gaworza pogodnie o wymarciach w znacznie dluzszej  skali czasowej (rzedu 26 000 000  lat) wiazac je zreszta z kataklizmem typu kosmicznego (Raup D.M, "Nemesis Affair") i ignorujac fakt, ze schlodzenia , o ktorych pisze, nastepowaly w znacznie blizszej nam skali historycznej. Owszem wiemy, ze jakies 40 000 - 50 000 lat temu wymarly mamuty i duze zwierzeta takie jak tygrys szablasty czy niedzwiedz jaskiniowy. Ale  czy tego typu kleski pojawily sie takze  wczesniej,  w  uprzednim okresie  od 300 000 do 150 000 lat temu, o tym nikt nie pisze. A przeciez powinno byc trudniej zachowac szczatki starsze niz te, ktore sa daty wczesniejszej. Nie jest tez bynajmniej oczywiste, czy w czasach gdy dominowaly wielkie zwierzeta prehistoryczne (cala historia ludzkosci to niecale 6000 lat, z ktorych tylko ostatni 1000 lat jest znany wzglednie dobrze) nie istnial tez czlowiek- gigant wspolczesny dinozaurom. Te ostatnie zas podobno wymarly jakies 65 milionow lat temu pozostawiajac po sobie do czasow obecnych tylko ptaki i gady.

   Wrocmy jednak do problemu Naszej Umeczonej Ojczyzny i jej populacji. Jak wiemy kwestia panowania nad obszarem dawnej Rzeczpospolitej Szlacheckiej byla glowna przyczyna obu wojen swiatowych  i zapewne bedzie ogniskiem zapalnym przyszlego europejskiego konfliktu. O wlasnosc tego terytorium walcza bowiem nasi sasiedzi:  Rosja i Niemcy. Ci ostatni, pod przykrywka Unii Europejskiej usiluja obecnie umocnic swoje przyczolki w krajach przejsciowo obecnie niepodleglych takich jak Bialorus czy Ukraina. To wszystko po odebraniu i anschluss-ie krajow bedacych uprzednio koloniami ZSRR-u, takimi jak Rosyjskie Niemcy (NRD), PRL , Litwa , Lotwa i Estonia , Wegry i Rumunia. Jak wynika z geografii tych, jak dotad bezkrwawych, podbojow mamy do czynienia z kolejna wersja niemieckiego parcia na Wschod w celu zdobycia przestrzeni zyciowej.  Czy polska populacja bedzie w stanie utrzymac kontrole nad swoim nominalnie terytorium jest bardzo watpliwe. Pisze nominalnie gdyz obecny rzad i system rzadzenia w III RP imituje administracje polskie panujace nad tym terenem w czasach carskich a potem w okresie tzw Polski Ludowej. Tego typu polityka "niewidocznego" kolonializmu byla juz uprzednio stosowana przez Anglikow w Indiach ( British Raj) czy Rosjan w czasach ZSRR i Socjalistycznego Obozu Narodow  Jest to administracja tubylcza realizujaca polityke panstwa osciennego na terytorium jego wroga. Jak zwykle w takich sytuacjach uwaga suwerena jest skupiona na drogach szybkiego przemieszczania wojsk i towarow w kierunku glownego natarcia (czyli obecnie na Wschod) oraz na eliminacji populacji tubylczej i zastapienia ich "osadnikami", ktorych zadaniem jest oslabienie wiezi spolecznych spoleczenstwa tubylczego przez popieranie dywersyfikacji rasowej i religijnej oraz przez anty-wzrostowa propagande populacyjno-gospodarcza.Narod przypomina bowiem krople cieczy, ktorej czasteczki sa przyciagane wzajemnie silami wynikajacymi z identycznej historii, religii, jezyka i rasy. Kropla ta jest oddzielona od kropel innego plynu emulsji narodow warstwa sil powierzchniowych wynikajacych z roznicy pomiedzy tymi charakterystycznymi cechami. Celem kazdego najezdzcy jest albo zmniejszenie kropli przez likwidacje fizyczna czasteczek wchodzacych w jej sklad albo tez obnizenie napiecia powierzchniowego celem rozpuszczenia obcej kropli materii we wlasnym srodowisku. Zamiarem Niemiec jest zrobienie z Unii Europejskiej czegos w rodzaju szamba narodow, w ktorym znajda sie ich historyczni antagonisci. Oni zas beda pelnic role szambelanow rozlewajacych ten ludzki nawoz po calym okupowanym terenie.

   Jak juz pisalem uprzednio Nasza Umeczona Ojczyzna  jest przeludniona,  z grubsza dwukrotnie przekraczajac swoja aktualna pojemnosc bio-ekologiczna. Kazdego dnia jej teren jest zroszony kalem jej obywateli, ktory zebrany razem utworzylby szescian o boku majacym okolo 27  m (czyli bylby to szescienny budynek dziewiecio-pietrowy). Nie wspominam juz o innych odpadkach w postaci smieci, srodkow pioracych i kondomow splukiwanych do kanalizacji. Swoj wklad daje tez oczywiscie zwierzeta, z ktorymi ow habitat dzielimy. Nic dziwnego, ze polskie rzeki przypominaj bardziej kanaly sciekowe niz przezroczyste ruczaje, ktore jeszcze pamietam z czasow mojej mlodosci.

    Pewna miare zageszczenia populacji jest jej srednia gestosc powierzchniowa.  Dla Polski wynosi ona obecnie (rok 2012) 123 osoby/km^2. Mozemy to porownac z zageszczeniem w roku 1939, ktore wynosilo tylko 89 osob/km^2. Porownajmy ta gestosc z odpowiednimi gestosciami w panstwach osciennych, w roku 2012: Niemcy - 227 osob/km^2 , Ukraina - 74 osoby/km^2, Bialorus - 47 osob/km^2, Rosja - 8. osob/km^2.
    Inne kraje dla porownania: Wegry - 107 osob/km^2, Chiny - 140 osob/km^2 (ale Hong Kong - 6480 osob/km^2), Japonia - 337 osob/km^2. Z zestawienia widac wyraznie dlaczego wystepuje systematyczne parcie na Wschod (Drang nach Osten) ze strony Niemiec. Po prostu tereny dawnej  Rzeczpospolitej Szlacheckiej sa w zasadzie jedyna rezerwa habitatu dla przeludnionych Germanow i zachodnio-europejczykow czy europejsow. Oczywiscie sama gestosc powierzchniowa nie mowi nam wszystkiego. Jak widac to na przykladzie Chin rozmieszczenie ludnosci jest na ogol niejednorodne gdyz znaczna czesc habitatu moze sie nie nadawac do zamieszkania (przynajmniej bez znacznych nakladow finansowych). Sa to bowiem pustynie, gory itp, ktore nie sa w stanie ani zapewnic wyzywienia ani dac prace ludnosci. W podobnej sytuacji jest Rosja czy USA.

   Inna interesujaca informacje mozemy znalezc w Wikipedii (http://en.wikipedia.org/wiki/File:Poland-demography.png ). Podana jest tam liczebnosc populacji Polski w aspekcie historycznym poczynajac od lat 60-tych do chwili obecnej. Jak widzimy populacja wzrastala niemal liniowo do roku 1995 po czym przeszla przez maksimum (ok. 38.5 mln) aby teraz stopniowo malec od roku 2005. Byc moze jest to naturalny objaw wynikajacy z wyczerpania rezerw naturalnych. Ale mozliwa przyczyna jest tez zwiekszenie dostepnosci srodkow antykoncepcyjnych i poronnych badz zmniejszenie jurnosci polskich mezczyzn. To maksimum koresponduje tez z z osiagnieciem maksimum realnego  sredniego wynagrodzenia , ktore wystapilo mniej wiecej w tym samym czasie (patrz http://bobolowisko.blogspot.com/2012/03/aktualny-stan-rzeczpospolitej-2011.html  ). Tak czy inaczej dziesieciolecie 1995- 2005 bylo czasem,  w ktorym Polska uzyskiwala najlepsze w historii  po PRLowskiej wyniki ekonomiczne i demograficzne. Lata pozniejsze to okres stopniowego upadku calego systemu. W roku 2005 pojawil sie takze skokowy spadek szybkosci wzrostu urodzin ( http://www.indexmundi.com/g/g.aspx?c=pl&v=25 ), wystepujacy z przyczyn mi nieznanych (byc moze szersze wprowadzenie pigulki poronnej albo masowa emigracja kobiet w wieku rozplodowym). W tym samym roku wzrosla tez raptownie szybkosc zgonow ( i ta tendencja nadal sie utrzymuje).  Czy jest to tylko przypadek, ze rok poprzedzajacy, 2004, jest rokiem przystapienia Polski do UE? .

   
Cdn.

Wednesday, October 10, 2012

Matematyczna teoria walki o byt

    W poprzednim wpisie wprowadzilem nowe rownanie opisujace wzrost populacji rozmnazajacych sie droga plciowa. Rownanie to posiada analityczne rozwiazanie ktore , opisuje jaki los czeka populacje w przypadku roznych wzajemnych stosunkow wspolczynnikow wymieralnosci i reprodukcji.  To co jednak jest wazne, a jak widze nie znane matematycznej biologii, to fakt, ze populacje rozmnazajace sie droga plciowa sa zawsze niestabilne i posiadaja prog przetrwalnosci. Jesli liczebnosc takiej populacji jest nizsza od wartosci progowej to z biegiem czasu populacja wymrze nawet jesli nie dotkna jej jakies dodatkowe czynniki stresujace (np infekcje, katastrofy kosmiczne czy rywalizacja z innymi gatunkami).  Z drugiej zas strony, jesli populacja osiagnie wielkosc wieksza niz progowa to nastapi lawinowy wzrost jej liczebnosci. Ten lawinowy wzrost moglby sie utrzymac jedynie w przypadku gdyby habitat przez nia zajmowany byl nieograniczony. Tak jednak nie jest w warunkach ziemskich i konsekwencja tego jest przeciazenie biosfery i wymarcie gatunku tym razem wywolane po prostu wyczerpaniem zasobow. Tak bowiem juz urzadzil Najwyzszy, ze zycie ludzkie , a takze zycie wiekszosci innych zwierzat, jest sekwencja wypelnien i wyproznien. Obie zas czynnosci zuzywaja produkty dostepne i zanieczyszczaja habitat czyniac z czasem nieodwracalna jego dewastacje.

   Wyjasnia to trudny uporzednio do wytlumaczenia fakt, ze mimo iz ewolucja powinna produkowac organizmy coraz lepiej przystosowane do srodowiska i tym samym majace wieksze szanse przetrwania , to obserwacje paleobiologiczne  tej cechy nie potwierdzaja. Jak twierdzi wielu paleobiologow 99.9% organizmow, ktore powstaly na Ziemi  do chwili obecnej uleglo juz wymarciu. Nie widac natomiast powstawania nowych gatunkow, przewidywanych przez neo-darwinizm. Wiele z tych wymarlych juz gatunkow mialo wielomilionowo-letni okres trwania a wiec bylo, jak sie wydaje, w stanie poradzic sobie z roznymi dopustami losu. Nie mniej, z przyczyn zagadkowych, opuscily one ten podol lez i obecnie stanowia nierozwiazna zagadke, nad ktora glowia sie watle umysly przyrodnikow. Dotyczy to takze gatunku ludzkiego czyli Homo Sapiens. Ten, jak twierdza zwolennicy teorii ewolucji (do ktorych ja nie naleze) pojawil sie na Ziemi jakies 100 000 lat temu. Jeszcze 40 000 lat temu, w czasie ostatniego wielkiego ochlodzenia klimatu, ktore nastapilo z przyczyn takze nieznanych ale wystepujacych okresowo (wlasnie stoimy przed nastepnym wielkim schlodzeniem),  istnialy na Ziemi cztery odmienne gatunki Homo. Homo Sapiens -europejski, Neandertalczyk - takze w Europie, maluch (hobbit) indonezyjski i ciagle malo znana kreatura nazwana Denisovanem w Azji Centralnej (patrz The Economist, "Ask the family", Aug. 11, 2012 p. 70). Obecnie pozostal na placu boju tylko potomek Homo Sapiens. Wymieranie populacji ludzkich wiec nastepowalo nawet wtedy gdy gestosc zaludnienia byla niska (ponizej miliona ludzi na calej powierzchni Ziemi).

   Kluczowa role w ewentualnym przetrwaniu gatunku gra wielkosc progowa bedaca stosunkiem wspolczynnika wymieralnosci populacji do wspolczynnika reprodukcji. W interesie przetrwania powinnismy miec albo bardzo niski wspolczynnik wymiaralnosci, czyli zdrowa i dlugowieczna populacje, albo tez bardzo wysoki wspolczynnik reprodukcji, czyli plodne samice. Wowczas bowiem prog przezywalnosci ma wartosc niska i populacja ma szanse aby wejsc na niestabilnosc wzrostowa. Inaczej mowiac, male ale niezbyt zdrowe badz niezbyt  aktywne seksualnie populacje zgina w sposob naturalny. To wlasnie jest mechanizm wymierania tzw "starych rodow", ktore znikaja z populacji nawet wtedy gdy nie sa aktywnie niszczone przez wspolmieszkancow.

    Jesli spojrzymy teraz na to co sie dzieje z populacja ludzka a zwlaszcza z populacja polska obecnie to widzimy, ze obecne trendy spoleczno-polityczne sprzyjaja niszczeniu narodu polskiego. Kobiety zamiast zajmowac sie rodzeniem dzieci i troska o dom i meza rozpoczynaja kariere zawodowa i prowadza nader czesto swobodne zycie seksualne korzystajac z dostepnych srodkow antykoncepcyjnych i poronnych. Jest to styl zycia narzucony nam swiadomie przez zachodnich sasiadow, ktorzy zamierzaja w ten sposob obezwladnic narod polski zanim przejma na wlasnosc kontrole nad jego habitatem. W koncu to wlasnie o teren bylej Rzeczpospolitej Szlacheckiej toczyly sie dwie wojny swiatowe! Inna metoda jest ulatwiona emigracja przedstawicieli mlodszego pokolenia do krajow zachodnich. Za chlebem oczywiscie, gdyz ktos zadbal o to aby zniszczyc polski przemysl i rolnictwo. Emigracja jednak nie jest niczym innym jak praktycznym  zwiekszeniem wspolczynnika umieralnosci. Z emigracji bowiem wraca sie rzadko, zwlaszcza gdy nie ma do czego, a dzieci poddane szkolnictwu w krajach-gospodarzach ulegaja wynarodowieniu. W tym samym czasie propaguje sie w swiadomosci spolecznej akcje utrzymywania przy zyciu za wszelka cene potomstwa posiadajacego wady genetyczne badz smiertelne choroby. To zas oslabia genotyp spoleczenstwa i obciaza budzet przeznaczony na ochrone zdrowia obywateli. W dodatku na emigracje zdobywaja sie osobnicy ponad przecietnie aktywni co powoduje drenaz spoleczenstwa polskiego z elementu wartosciowego, ktory moglby pracowac z pozytkiem dla kraju.  Oczywiscie gdyby na  tym obecnym polskim wladzom naprawde zalezalo.

   Inna kwestia jest jednak pytanie czy istotnie Nasza Umeczona Ojczyzna potrzebuje wzrostu populacji czy tez  raczej likwidacja pewnej jej czesci jest wskazana ze wzgledow ekologicznych. Tu pewnej odpowiedzi moze nam udzielic miara obciazenia habitatu znana jako "Odcisk ekologicznej stopy" dla danej populacji. Miara ta zostala wprowadzona przez Matiasa Wackernagel'a i jest dostepna na witrynie http://www.footprintnetwork.org/  .Jak z niej wynika Polska powinna miec obecnie 2 razy wieksze terytorium aby byc w stanie zregenerowac uszkodzenia jakie populacja czyni srodowisku w ciagu jednego roku.  Inaczej mowiac Nasza Umeczona Nami Ojczyzna potrzebuje solidnego upustu krwi i straty polowy obecnej populacji jesli nie mamy zdewastowac kompletnie jej aktualnego obszaru. Innym rozwiazaniem jest oczywiscie wojna zaborcza o odzyskanie ziem straconych na wschodzie. W gorszej niz my sytuacji sa Niemcy co zapewne wyjasnie ich szybka odbudowe wschodniej czesci dawnego imperium pruskiego oraz parcie na Rosje. Tam bowiem ciagle jeszcze istnieja rezerwy. Odcisk ekologicznej stopy dla Federacji Rosyjskiej jest ciagle jeszcze nizszy niz jej bio-ekologiczna pojemnosc.

   Spojrzmy teraz na sytuacje w ktorej o to same terytorium rywalizuja  dwie populacje oznaczone indeksami "1" i "2".  W rownaniach opisujacym ewolucje obu populacji pojawia sie wtedy dodatkowy czlon opisujacy wzajemna likwidacje rywalizujacych populacji.Wspolczynnik likwidacji  , z(i),  wyraza sprawnosc usuwania poszczegolnych czlonkow zaznaczonej populacji w wyniku starcia z czlonkiem populacji przeciwnika

 Mamy wiec rownania:

dN(1,t)/dt = -k(1) N(1,t) +p(1) N(1,y)^2 - z(2) N (1,t) N(2,t)


dN(2,t)/dt = -k(2) N(2,t) +p(1) N(2,y)^2 - z(1) N (1,t) N(2,t)

gdzie dodatnio okreslone wspolczynniki k(i), p(i) i z(i)  dla i=1 lub 2 sa odpowiednio wspolczynnikami wymieralnosci, prokreacji i zabijalnosci dla danych populacji.
Rownania podane wyzej stanowia moje uogolnienie strategicznych  rownan Lanchestera , o ktorych juz kiedys pisalem (http://bobolowisko.blogspot.com/2010/02/kinetyka-zabijania-czyli-rownania.html) .
Jak latwo zauwazyc obecnosc przeciwnika walczacego z nami o ten sam habitat przejawia sie w efektywnym zmodyfikowaniu progu przezywalnosci. Zamiast progu k(1)/p(1) obowiazujacego dla pojedynczej populacji dostajemy teraz  prog efektywny , podwyzszony dzieki destrukcyjnej dzialnosci przeciwnika

[k(1) + z(2) N(2,t)]/p(1)

i podobnie dla drugiej populacji. Oznacza to, ze zaatakowana populacja, ktora sama w sobie byla bezpiecznie ulokowana powyzej progu wymieralnosci k/p w obecnosci konkurenta moze spasc do poziomu gwarantujacego jej likwidacje gdyz straty wywolane wymieraniem oraz mordem nie beda juz skompensowane narodzinami. Tak bylo na przyklad z populacja Zydow zamieszkalych w Polsce w czasie okupacji niemieckiej. Przed II Wojna Swiatowa populacja ta rosla niebezpiecznie a wiec byla najwyrazniej powyzej progu naturalnej wymieralnosci. Pojawienie sie agresora niemieckiego spowodowalo podwyzszenie progu przezywalnosci mniejszosci zydowskiej i jej postepujaca likwidacje. Podobny skutek mialo nadmierne polowanie na pewne gatunki zwierzyny (np tura czy zubra), ktore wymarly wskutek zbyt duzej przewagi oreza ludzkich mysliwych.


Friday, October 5, 2012

Czlowiek, ktory dobil Osame

   Ostatnio wpadla mi w rece ksiazka autobiograficzna "No Easy Day- The Autobiography of a Navy Seal" napisana pod pseudonimem Mark Owen (Dutton 2012) { "Nielatwy dzien-autobiografia komandosa marynarki wojennej"}. Autor jej byl przez 14 lat czlonkiem elitarnej formacji "Foka-oddzial 6" , ktora przeznaczona jest do wypelniania najbardziej wymagajacych operacji specjalnych- zwlaszcza zas tych, ktore dzialaja na granicy prawa zarowno cywilnego jak i wojskowego. Innymi slowami mamy do czynienia z wyjatkowo dobrze i wszechstronnie wyszkolonymi specjalistami od "mokrej roboty" wykonujacymi operacje likwidacyjne zlecone przez najwyzsze eszelony dowodstwa amerykanskich siel zbrojnych. Autor opisuje specyficzny sposob szkolenia i eliminacji kandydatow do tej formacji pozwalajacy na wyluskanie ludzi nie tylko o wyjatkowej sprawnosci fizycznej i umiejetnosciach wojskowych ale takze o nadzwyczajnej wytrzymalosci psychicznej i odpornosci na znuzenie. Sadzac z opisu szkolenia sa to profesjonalisci zabijania czy tez raczej zawodowi mordercy, ktorzy wykonuja zlecone im zadania bez zadnej motywacji ideowej czy emocjonalnej. Jak sie wydaje, jest to praca wyjatkowo dobrze oplacana i zapewne pozwalajaca im zyc wygodnie po opuszczeniu sluzby panstwowej. Strach jednak pomyslec czego moga dokonac emeryci tej sluzby po przejsciu do zycia cywilnego gdyby tylko zdecydowali sie na kontynuowanie pracy zawodowej na wlasny rachunek.

   Sam autor jest synem pary misjonarzy amerykanskich (zapewne baptystow czy luteranow), ktorzy zamieszkali na Alasce dokonujac dziela nawracania Eskimosow. Jesli jednak chodzi o chrzescijanskie korzenie to najwyrazniej byly one dosyc plytkie co poglebia moje przekonanie, ze prawdziwymi chrzescijanami w USA (i nie tylko) sa wylacznie katolicy a i to nie wszyscy. W czasie swojej kariery komandosa autor bral udzial w kilku znaczacych operacjach wojskowych w Afryce, Afganistanie i podczas pacyfikacji Iraku gdzie nawet mial przyjemnosc wspolpracy z komandosami polskiej jednostki "Grom". Ci zreszta upamietnili mu sie tylko tym, ze jeden z zolniezy  Gromu zlamal noge zasuwajac sie po linie z helikoptera w trakcie akcji pacyfikacyjnej.

   Ukoronowaniem ksiazki i calej kariery autora jest operacja "Geronimo", ktorej celem bylo zamordowanie ben Laden'a w jego rezydencji na terenie Pakistanu w miasteczku Abbottabad. Operacja, jak wiemy , powiodla sie mimo, ze w wyniku problemu z ladowaniem na terenie rezydencji Amerykanie stracili jeden z helikopterow. Wbrew rozpuszcanym pogloskom, komandosi nie zrobili najmniejszego wysilku aby pochwycic zywcem przywodce Al Kaid'y ale od poczatku strzelali tak by zabic mimo, ze ben Laden nie byl uzbrojony. Przy okazji  inwazji budynku mieszkalnego zamordowali  takze jego syna.

   Polowanie na ben Ladena bylo wielokrotnie uzasadniane potrzeba zemsty za samobojczy atak partyzantow Al Kaidy na World Trade Center (znany jako 9/11). Jego skutkiem byla tez inwazja Afganistanu, ktora trwa do chwili obecnej i jak sie wydaje przybiera coraz mniej korzystny kierunek dla intersow amerykanskich. Trzeba tu dodac, ze z punktu widzenia prawa miedzynarodowego i sprawiedliwosci oba posuniecia amerykanskie maja bardzo watle uzasadnienie. Sprawcy bowiem popelnili samobojstwo w wyniku swojego ataku i wobec tego nie mogli ani swiadczyc ani byc ukarani za ten postepek. Zwiazek za ben Ladena z cala operacja nie zostal udowodniony i on sam nie moglby byc za to skazany przez normalny amerykanski sad. Nie ma bowiem zadnego dowodu na to, ze to wlasnie on zaplanowal czy sfinansowal cala operacje. W dodatku jest ogolnie przyjete w prawie miedzynarodowym, ze akcje przechwycenia osoby podejrzewanej o wspoludzial w przestepstwie na terenie jednego panstwa, nie moga byc wykonywane na terenie innego panstwa, ktore dalo mu schronienie, bez powiadomienia i zgody odpowiednich organow prawnych panstwa goszczacego zbiega. Cala wiec akcja komandosow byla z grunt prawnego nielagalna. Oczywiscie wiemy wszyscy, ze sila to 90% prawnego uzasadnienia ale mysle, ze powinnismy wiecej wymagac od kraju, ktore glosi sie ostoja demokracji i wolnego swiata. Jest tez niepokojace, ze na czele takiego kraju stoi prezydent (Obama), ktory nie zawahal sie przed wydaniem rozkazu stanowiacego w zasadzie zbrodnie wojenna.  

Monday, October 1, 2012

Dlaczego wymiera biosfera czyli rownania ewolucji gatunku

    Niezawsze zdajemy sobie sprawe z tego, ze glownym motywem podstawowych teorii naukowych jest usilowanie przewidywania przyszlosci ukladu, ktory nas interesuje. W ekonomii i nauce o spekulacjach interesuje nas przyszly bieg wydarzen ekonomicznych i rynkowych. Historykow i strategow interesuje natomiast dynamika zmiany przebiegu granic i powody wzrostu imperiow oraz upadku panstw. W fizyce zas glownym zadaniem i celem wysilkow tworcow teorii roznych aspektow rzeczywistosci  jest formulowanie rownan ruchu czastek, pol i osrodkow. Jesli wiemy, jak z okreslonego zbioru (konfiguracji) wartosci poczatkowych przewidziec ich wartosci w czasie pozniejszym, to uwazamy, ze glowna czesc naukowej roboty zostala juz zrobiona. Na ogol nie jest to zadanie proste i dlatego tez stosowne rownania ruchu czy ewolucji ukladu nosza nazwy wywodzace sie od nazwisk ich odkrywcow. Mamy wiec rownanie ruchu Newtona, rownanie Schroedingera, rownanie Naviera-Stokesa, rownanie Diraca, Maxwella i wiele innych. Warto sie wiec zastanowic, czy istnieje jakas ogolna regula pozwalajaca na sformulowanie rownan ewolucji w czasie dowolnego systemu. Jak dotad wszelkie rownania tego typu byly generowane na gruncie okreslonych analiz roznych aspektow fizycznej rzeczywistosci. Nikt w zasadzie nie postawil sobie pytania o istnienie badz nieistnienie wspolnej matematycznej procedury wyprowadzania takich rownan ruchu.  Tymczasem mamy istotnie do czynienia z obiektami matematycznie podobnymi a mianowicie z tym co nazywa sie systemem dynamicznym.

   Zanim przejde do szczegolow, zauwazmy ze kazdy opis pewnej rzeczywistosci wymaga jej uproszczenia przez selekcje istotnych dla nas parametrow. W ekonomii beda to wielkosci takie jak PKB i inne wskazniki ekonomiczno-gieldowe, ktore mowia nam o stanie gospodarki w danym momencie czasu. Celem przewidywania bedzie wiec znalezienie wartosci tychze parametrow w dowolnym czasie pozniejszym. Ekonomia jest oczywiscie bogatsza niz te pare liczb i nie bez znaczenia moga byc takze takie czynniki jak samopoczucie czlonkow spoleczenstwa, interesy elit itp. Nie mniej, z reguly staramy sie dokonac pewnej selekcji jesli chodzi o liczbe zmiennych, ktore uzyjemy do opisu ukladu. Jest to powodowane zarowno wygoda matematyczna jak i tym, ze wszystkiego pod uwage wziasc ani skwantyfikowac sie nie da.  To zas co pominiemy moze stanowic zrodlo losowego zachowania ukladu, czyli fluktuacji wokol trajektorii trendu rozwojowego. W spekulacjach rynkowych kierujemy sie glownie wielkosciami podstawowych wskaznikow takich jak DJI, Nasdaq czy S&P. Jesli na podstawie ich przebiegu w przeszlosci mozemy powiedziesc cos o tym jaka bedzie  najblizsza przyszlosc rynku to mamy znacznie wieksza szanse na to, ze nasze inwestycje nie pojda w zlym kierunku. Takie przewidywanie jest glownym przedmiotem analizy technicznej. Nie inaczej jest w fizyce gdzie mechanika klasyczna oparta jest o zalozenie determinizmu mowiace, ze przyszlosc ewolucja ukladu mechanicznego moze byc przewidziana pod warunkiem, ze znamy pelny zbior wielkosci (uogolnionych wspolrzednych zwanych niekiedy stopniami swobody ukladu) definiujacych konfiguracje (statyke) ukladu mechanicznego w dowolnej chwili czasu oraz, ze znamy takze dopelniajacy zbior wielkosci determinujacych szybkosc zmiany konfiguracji w danej chwili (uogolnionych pedow czy predkosci).

  Oderwijmy sie jednak na moment od praktycznych przykladow i rozwazmy uklad opisywany jedna zmienna zalezaca od czasu i poczatkowej wartosci (w chwili t=0). Moze to byc , na przyklad, liczba osobnikow nalezacych do jakiejs populacji. Oznaczmy ja przez N[t ; No] gdzie t jest czasem a No poczatkowa wartoscia :

    N[t=0; No]= No

Inaczej mowiac, wartosc wielkosci N w dowolnej chwili czasu zalezy od jej wartosci w chwili poczatkowej oraz od dlugosci czasu jaki uplynal od poczatku zliczania.

Podstawowa relacja jaka musi byc spelniona w przypadku deterministycznej ewolucji takiego ukladu jest pol-grupowa formula kombinacji stanow:

    N[t; No] = N[t-t'; N[t'; No]]      (1)

stwierdzajaca, ze wartosc wielkosci N[t; No] po czasie t i przy wartosci startowej No mozna otrzymac takze w drodze ewolucji czastkowej. Najpierw podrozujemy ze stanu No do stanu posredniego , N[t'; No] w ciagu czasu t',  a pozniej z tego stanu posredniego do stanu koncowego, w  ciagu czasu t-t', przy czym stan posredni , N[t', No] jest nowym stanem poczatkowym dla nastepnego etapu ewolucji. Jest to wymaganie samopodobienstwa ewolucji autonomicznej, to znaczy takiej, ktora jest zdeterminowana wylacznie procesami i zaleznosciami dotyczacymi samego ukladu. Inaczej mowiac uklad nie moze byc pod wplywem zaburzen zewnetrznych. Mimo swojej prostoty rownanie funkcyjne (1) jest bardzo wazne w fizyce i pojawia sie w niej w roznych formach (np w postaci tzw przeksztalcen kanonicznych w mechanice, teorii operatorow ewolucji klasycznej i kwantowej czy w teorii grupy renormalizacji -jako niezmienniczy ladunek). Stwierdza ono bowiem, ze kazdy punkt na trajektorii opisujacej ewolucje ukladu w czasie moze byc nowym punktem poczatkowym.  Zmienna opisujaca czas ,t,  stanowi tak zwany parametr grupowy (ciagly) grupy przeksztalcen (Lie) danego ukladu dynamicznego. Mozna wykazac, ze rownanie funkcjonalne (1) jest rownowazne rownaniu rozniczkowemu o postaci :

d N[t; No]/dt = A{N[t;No]}      (2)

gdzie  prawa strona zalezy od czasu i wartosci poczatkowej wylacznie za posrednictwem funkcji N[t;No].

Funkcja A{N} jest zdefiniowana jako granica  pochodnej  w chwili poczatkowej t=0

 dN[t =0;No]/dt  = A{No}         (3)

i nosi nazwe infinitezimalnego (czyli nieskonczenie malego) generatora przeksztalcenia Lie.
Jak widac, jesli znamy postac  funkcji A[N] w chwili poczatkowej to dokladnie ten sam infi-generator przeprowadzi nas przez cala trajektorie ewolucji ukladu.  Zauwazmy, ze sama postac tego generatora  musi byc wprowadzona na podstawie rozwazan wychodzacych poza teorie ewolucji ukladu. Dla przykladu rozwazmy znany proces nieodwracalnego rozpadu pierwiastka radioaktywnego. Rozpad ten ma prawdopodobienstwo zaistnienia w czasie dt  wynoszace kdt gdzie k jest stala rozpadu, ktora jest wielkoscia eksperymentalna. Jesli w chwili t=0 mielismy No takich radioaktywnych atomow to szybkosc zaniku poczatkowego (w czasie dt)  jest iloczynem prawdopodobienstwa rozpadu pojedynczego atomu przez liczbe mozliwosci No (wzieta ze znakiem negatywnym ) gdyz przyjmujemy, ze radioaktywny rozpad danego atomu nie jest zaburzony tym co dzieje sie z jego sasiadami

 dNo = -kNo dt                    (4)

Jak wspomnialem wyzej, pozwala nam to zidentyfikowac infinitezymalny generator jako

A{N} = -kN                         (5)

Oczywiscie takie rozwazanie jest "teoretycznie nadmiarowe" gdyz teoria rozpadu radiopierwiastkow  nie wymaga tak skomplikowanej analizy. Warto jednak pamietac dwie rzeczy. Po pierwsze  infinitezymalny generator nie musi byc liniowa funkcja. Moglibysmy na przyklad wziasc go w formie

A{N}= -kN + p N^2           (6)

gdzie  k i p sa jakimis, dodatnio okreslonymi, wspolczynnikami ( k-zgonu a p -reprodukcji). Tego typu generator opisuje , na przyklad,  procesy wzrostu populacji. Jesli N oznacza liczebnosc populacji to ubytek w jednostce czasu jest proporcjonalny do liczebnosci ( -kN) a wzrost np przez rozmnazanie jest proporcjonalny do liczby par jakie mozna utworzyc (p N^2). Po drugie, rownanie ruchu  o postaci (2) jest rownaniem zawierajacym tak zwana "strzalke czasu" czyli rownaniem, ktore nie jest niezmiennicze przy transformacji czasu  z t na -t. Jak latwo zauwazyc, rownanie ruchu z generatorem  (6) ma dwa stany stacjonarne odpowiadajace populacji zerowej badz maksymalnej-stacjonarnej N= k/p. Jezeli istnieje jakas wielkosc zachowana w takim ukladzie to jest ona funkcja wylacznie tych stacjonarnych wartosci zmiennej N. Interesujaca cecha rownania  (2) jest takze to, ze opisuje on system z taka zwana wartoscia progowa  wielkosci populacji (wynoszaca  k/p) . Jesli liczebnosc poczatkowej populacji jest mniejsza od wartosci progu to z uplywem czasu populacja wymiera (zdazajac do stabilnego atraktora N=0). Jesli zas poczatkowa liczebnosc populacji jest wieksza od wartosci stacjonarnej to liczebnosc populacji wzrasta monotonicznie zdazajac do nieskonczonosci dla pewnej wartosci czasu ewolucji.  Rownanie ewolucji tej populacji jest zbyt uproszczone aby w pelni opisac wszystko co sie moze wydarzyc. Na przyklad wzrost populacji w przypadku gdy jest ona wieksza od wartosci progowej bedzie zatrzymany skonczonym obszarem habitatu czy wyczerpaniem zapasow zywnosci. Te czynniki wplyna bowiem na kinetyczne wspolczynniki k i p zwiekszajac smiertelnosc i zmniejszajac prokreacje. Podobnie wymieranie gatunku moze byc powstrzymane przez stosowna polityke ochrony gatunku. Takie dzialania prezerwacyjne wymagaja jednak interwencji z zewnatrz a wiec ukladu nieautonomicznego (istnienia ZOO czy polityki ochrony gatunku badz bezposredniej interwencji Najwyzszego).

    Interesujaca cecha jest to, ze stan "zerowego wzrostu" jest stanem niestabilnym i uklad nasz ma tendencje do wpadania w sytuacje skrajne: stopniowe wymieranie gatunku badz nieograniczony wzrost populacji. Ta obserwacja moze sluzyc jako wyjasnienie do dzis zagadkowego dla biologow faktu, ze wiekszosc gatunkow (99.9%)  jakie powstaly na Ziemi  do chwili obecnej ulegla wymarciu z przyczyn, ktore pozostaja zagadkowe. Jako przyczyny proponowano katastrofy spowodowane zderzeniem z asteroidem, epidemie spowodowane przeskoczeniem patogenow z jednego gatunku na inne czy tez rywalizacje o przetrwanie. Nie mniej ostateczna odpowiedz nie jest znana ( szersze omowienie patrz np "No turning back-The life and death of animal species", R. Ellis, Harper 2004 , "Extinction, bad genes or bad luck?", D.M. Raupp, Norton 1991).  Jesli wierzyc mojemu modelowi ewolucji populacji to podstawowa przyczyna jest wlasnie inherentna niestabilnosc ukladow zywych. Niewielkie odchylenie in minus od liczebnosci stanu stacjonarnego powoduje wpadniecie ukladu w nieodwracalna droge do zaglady. To wyjasnia takze dlaczego nie obserwujemy obecnie powstawania nowych gatunkow co postuluje neodarwinizm. Po prostu nawet jesli powstanie w drodze mutacji kilka egzemplarzy nowego gatunku to poczatkowa populacja moze byc zbyt nieliczna aby osiagnac prog trwania badz go przekroczyc.

   Konkluzje te odnosza sie takze do rozwoju populacji ludzkiej, ktora jak sie wydaje przekroczyla juz prog zerowego wzrostu i teraz dazy do katastrofy nadmiernej populacji przy okazji niszczac cala biosfere ziemska. Zauwazmy takze, ze posiadanie wlasnego habitatu z dostateczna rezerwa terenu i produkcja zywnosci (i innych towarow)  wystarczajaca na pokrycie potrzeb zamieszkujacej ten teren populacji jest niezbedne dla zapewnienia przetrwania narodow, ktore takze mozemy uwazac za wyroznione populacje gatunku ludzkiego. Na terenie Rzeczpospolitej Szlacheckiej istnialo szereg narodowosci, z ktorych kilka (Jadzwingowie, Prusowie) zaniknelo bez wyraznych powodow. Inne zas, jak Litwini, zostaly zdominowane przez Polakow i pozbawione wiekszosci habitatu w postaci terenow obecnie znanych jako Ukraina i Bialorus ale wtedy bedacych wlasciwie bezludna dzicza, ktora stanowila jednak niezbedna rezerwe rozwojowa. Obecnie takie wyparcie z posiadanego terenu przez Niemcow i Zydow grozi Polakom III Rzeczpospolitej.
    Pare dni temu poszedlem do kina na bardzo oryginalny film pt " Samsara" rezyserii Rona Fricke'a i Marka Magdison'a (www.barakasamsara.com) . Jest to film, do ktorego zdjecia robiono przez ponoc piec lat a takze film pozbawiony zupelnie ludzkiego komentarza. To ostatnie jest mieszanym blogoslawienstwem bo zdjecia chociaz bardzo dobrze wykonane, nie zawsze stanowia automatyczna odpowiedz na pytanie "Co rezyser wlasciwie chcial tu powiedziec?" .  To jednak co zwraca uwage to wlasnie eksplozja populacji azjatyckiej i afrykanskiej oraz zwiazana z tym dewastacja naturalnego srodowiska i biosfery. Przy coraz wiekszej liczbie ludnosci wartosc zycia poszczegolnego obywatela praktycznie spada do zera. Jednoczesnie automatyzacja i mechanizacja warsztatow pracy powoduje coraz mniejszy popyt na prace ludzka. To zas niesie ze soba problemy z utrzymaniem starszej czesci populacji, ktora z jednej strony ruguje sie z miejsc pracy jednoczesnie, dzieki mechanizacji,  pozbawiajac ludzi mlodych szansy na uzyskanie dobrze wynagradzanego zatrudnienia.  Dodatkowo pogarsza sytuacje obecny niesamowity ped do zwiekszania wydajnosci  pracownikow  oraz obnizania kosztow produkcji droga obnizania wynagrodzen. Jest to zgodne z regulami kapitalizmu, ktore mowia nam  ze wzrost podazy pracy powoduje automatyczne obnizanie wynagrodzen. Swego czasu takza negatywna ewolucje plac spowodowalo masowe przystapienie kobiet do rynku pracy. Obecnie sytuacja ulegla dalszemu zaostrzeniu ze wzgledu na bezsensowna ale masowa imigracje taniej sily roboczej na tereny krajow rozwinietych oraz eksport stanowisk pracy do krajow o nizszej cenie sily roboczej. Sa to tendencje, ktore beda zabojcze dla globalistycznego kapitalizmu gdyz jednoczesnie powoduja erozje rynku importerow spowodowana slabnaca sila nabywcza ludnosci tam mieszkajacej, ktora pozbawiana jest srodkow na utrzymanie.

    "Samsara" idzie droga wytyczona przez uprzednie filmy lat 60-tych takich jak "Mondo cane". Te ostatnie koncentrowaly sie jednak na kuriozach zycia owczesnej populacji ludzkiej no i posiadaly komentarz, ktorego brak w "Samsarze". Jesli jednak poprawnie odczytuje przeslanie tego filmu to stanowi on ilustracje dla problemu lawinowo wzrastajacej populacji ludzkiej przy rownoleglym rownie lawinowo malejacym na nia zapotrzebowaniu. Z punktu widzenia naukowego  ludzkosc zmierza do globalnej katastrofy i to w ciagu lat najblizszych. Gatunek ludzki ulega takze degenracji ze wzgledu na zupelnie niepotrzebna tendencje do przedluzania zycia pacjentom chorym na  dziedziczne choroby genetyczne, ktorzy psuja ludzki genotyp oraz na coraz szersze stosowanie przeszczepow. Przeszczepy obcego bialka, nawet w najlepszym wypadku, gdy wymieniany element pochodzi od czlonkow bliskiej rodziny, daja nam w efekcie pacjenta chronicznie cierpiacego na reakcje ukladu odpornosciowego. Zwalczanie tej reakcji jest mozliwe ale kosztowne i drenujace srodki przeznaczone na publiczna sluzbe zdrowia. Jesli nie zaczniemy traktowac problemu podtrzymywania zycia racjonalnie, pozwalajac Najwyzszemu na powolywanie osob zbednych do jego swiatlosci to sytuacja populacji moze sie tylko pogarszac.

Na ilustracji: Bog kreatywnej destrukcji Sziwa kopulujacy z wladczynia demonow, Boginia Kali