Wednesday, September 17, 2008

Ten tonacy Titanic amerykanskiej ekonomii...




Kiedy w marcu biezacego roku opublikowalem moja analize gospodarki USA amerykanskie media pelne byly wypowiedzi o malej korekcie jakiej zostal wedlug nich poddany zasadniczo zdrowy rynek amerykanski. Fakt, ze kryzys i recesja trwaja juz od roku 2000 umknal bowiem calkowice uwagi amerykanskich (i nie tylko) ekonomistow i specjalizujacych sie w tym polu dziennikarzy. Teraz, kiedy wreszcie zaczynaja o tym mowic a nawet przyznawac, ze owa "korekta" potrwa dluzej jest juz niemal za pozno aby uniknac spektakularnej katastrofy finansowej, przy ktorej zbledna lepiej znany kryzys lat 20-tych oraz niemal nieznany szerszej publicznosci kryzys lat 70-tych. Co wiecej zblizajace sie wybory prezydenckie w USA nie przynosza wiekszych nadzieji, ze jakis wybitny umysl czy zdecydowany przywodca zdecyduja sie na dokonanie krokow niezbednych dla uratowania sytuacji. Jest zreszta kwestia watpliwa czy jakiekolwiek dzialanie mogloby odwrocic nadciagajaca zapasc Ameryki. Mozna by co najwyzej liczyc na lagodniejsze ladowanie na finansowym dnie. Niestety ani Demokraci ani Republikanie nie wystawili kandydata, ktory posiada wystarczajaca wiedze i walory charakteru aby uczynic cokolwiek dla skorygowania niebezpiecznego dla stabilnosci tego kraju biegu wydarzen. Tak wiec wyglada na to, ze orkiestra bedzie grala do konca ale koncowy wynik bedzie rownie tragiczny jak tragicznie skonczyla sie ekspresowa podroz Titanica. Co jest przyczyna tego niezamierzonego spotkania z finansowa gora lodowa? Podstawowa przyczyna ruiny amerykanskiej gospodarki jest wynalazek wolnego rynku. Mial on przyspieszyc wzrost zamoznosci kraju a zwlaszcza jego liczacej sie elity finansowej przez przesuniecie wytwarzania do krajow trzeciego swiata. Poczatkowo Meksyk a potem kraje azjatyckie mialy przejac role producentow dobr konsumowanych przez Ameryke. Sprzyjac temu mialo usuniecie barier celnych oraz kontroli nad przeplywem kapitalu. Fakt, ze pozbawienie wiekszosci amerykanskich robotnikow dobrze platnych prac w sektorze wytworczym spowoduje erozje zamoznosci populacji nie nasunal sie jakos dobrze sytuowanym decydentom. Co wiecej, obnizenie wplywow skarbowych dzieki zniesieniu oplat celnych spowodowalo automatycznie wzrost podatkow od wynagrodzen czyli zmniejszenie finansowej nadwyzki, ktora obywatele mogli przeznaczyc na zakupy. Tak wiec przecietny amerykanski proletariusz (zwany tu wytwornie klasa srednia) jednoczesnie tracil dobrze platne miejsca pracy i byl obdarzony zwiekszonymi obciazeniami na rzecz budzetu panstwa, ktory stracil dochod wynikajacy z przyplywu towarow na rynek amerykanski. Powstal wiec niebezpieczny przyklad sytuacji marksistowskiej pauperyzacji proletariatu i koncentracji kapitalu w rekach finansowej elity USA. W efekcie budzet panstwa ze sporej nadwyzki przesunal sie do stanu glebokiego deficytu. Jednoczesnie zas rosl i nadal rosnie negatywny bilans handlu zagranicznego spowodowany tym, ze wiekszosc artykulow pierwszej potrzeby i masowego uzytku jest wytwarzana poza granicami USA. To sa podstawowe "gory lodowe", ktore spowodowaly smutny stan amerykanskiej ekonomii i w dalszym biegu moga doprowadzic nawet do chaosu i dezintegracji tego kraju. Przyslowiowym ziarnkiem piasku, ktory zlamal grzbiet wielblada byly tez kosztowne wojaze zagraniczne naszych dzielnych obroncow ojczyzny dzialajacych glownie w interesie amerykanskiego przemyslu wyobywczego.
Co mozna zrobic aby ratowac sytuacje? Jak sie wydaje na unikniecie katastrofy jest juz za pozno. Aby jednak dokonac reperacji wraku "Titanic USA "nalezaloby powrocic do systemu ekonomii zamknietej, przywrocic pelna wymienialnosc dolara na zloto wedlug aktualnego kursu rynkowego w chwili transformacji oraz/lub podniesc podstawowa stope finansowa do poziomu 10-11%. Sa to wszystko posuniecia idace wbrew od lat powtarzanej ideologii finansowej w USA i krajach zachodnich a wiec trudne do wprowadzenia ze wzgledu na problem "zachowania twarzy" roznych Greenspanow, Goldmanow, Sachsow i im podobnych. Stad nie jestem optymista co do ich rychlego wprowadzenia. Zgodnie z maksyma Urbana " Rzad (czy elita) zawsze sie wyzywi" . Rzecz w tym jak na to zareaguje glodny ogol.

20 comments:

Jerzy said...

"Zgodnie z maksyma Urbana " Rzad (czy elita) zawsze sie wyzywi" . Rzecz w tym jak na to zareaguje glodny ogol."

Ogół, wcale nie głodny, ma ten "kryzys" w głębokim poważaniu :)

Bobola said...

To prawda, ze amerykanie w swojej masie slabo orientuja sie w powadze sytuacji. Odczuwaja jednak na wlasnej skorze kryzys cenowy na rynku nieruchomosci. Dzisiaj jak widac przewaza nastroj optymistyczny gdyz rzad zapewnil, ze bedzie ratowal upadajace , ze wzgledu na krach hipoteczny, banki. Zapominaja jednak, ze jest to tylko uspolecznienie strat. Rzad USA , tak jak i Polski zreszta, nie dysponuje nadwyzka dochodow podatkowych. Wrecz przeciwnie ma staly deficyt rachunku biezacego a obecnie nikt nie chce mu juz pozyczac niezbednych funduszy. To zas oznacza, ze rozpocznie sie nowe , masowe drukowanie "pustego" pieniadza przez Banki Fed. Rez. i w wyniku dewaluacji cala populacja poniesie koszty ratowania prywatnych bankow.

Mieczsilver said...

To przewidział Gold Smith w swojej książce PIŁAPKA jako konsekwencję kolejnej utopii.Może Amerykanie bardziej zrozumieją Polaków co to jest nadreprezentacja mniejszości żydowskiej i jakie może mieć zgubne wpływy.

Jerzy said...

Panie Bobola, panikę kreują sami gracze giełdowi, aby nabić sobie kabzę. Normalni obywatele mają giełdę w głębokim poważaniu :)

BTW plotki o upadku amerykańskiej giełdy znowu okazały się głęboko przesadzone. :)

Mieczsilver said...

Amerykanie coś tam odczuli po kieszeni,bo nawet krytykują politycznego bandziora Busha,a kandydat republikanów nawet mówi o korupcji w łonie jego partii.Pewnie znów ta mniejszość rozrabia.

Jerzy said...

Panie miecz, pan to ma skłonność do odczuwania za amerykanów, pewnie pan cierpi za milijony jak bohater Mickiewicza :)

Mieczsilver said...

Re "jerzy".Nie cierpię,tylko umię czytać i rozmawiać z przyjaciółmi.Nawet będę brał udział w Jubileuszu 60-lecia mojego Liceum we Wrocławiu,skąd wyniosłem ogólną wiedzę i zaprzyjażniłem się ze sposobem myślenia poety i artysty Cyprian K.Norwida.Nie ciekawie pisał o Ameryce tak prozą jak i wierszem.

Bobola said...

Jerzy;
Upadek amerykanskiej ekonomii odzwierciedla sie obiektywnie w dynamice indeksow. Podobnie zreszta jest z ekonomia w Polsce. Nawet najzamozniejsi gracze gieldowi nie sa w stanie wywolac wiecej niz niewielka fluktuacje w przebiegu indeksow. A od tego jak wydladaja owe indeksy zaleza tez losy wiekszosci amerykanow gdyz wplywaja one na mozliwosci zatrudnienia. Na przyklad dzieki upadkowi Lehmann -a prace stracilo kilka tysiecy pracownikow. Od stanu ekonomii zaleza tez zywotnie losy ludzi , ktorzy kupili domy na kredyt. Jest to powod, dla ktorego prezydent Bush usiluje ratowac banki obciazone dlugami hipotecznymi. Ich upadek wyrzucilby mase ludzi na ulice gdyz straciliby oni miejsce zamieszkania. Nietety Bush ratuje te banki funduszami, ktorych nie ma . To zas oznacza dalsza raptowna dewaluacje dolara.

Jerzy said...

"prace stracilo kilka tysiecy pracownikow"

Panie Bobola, to normalne na wolnym rynku pracy, że firmy upadają i powstają nowe. Tak samo pracownicy wcale nie muszą pracować ad infinimum w jednej firmie. Nikt w normalnym kraju z powodu zmiany pracy nie rozdziera szat :)

Bobola said...

Reguly wolnego rynku sa mi dobrze znane. Jest jednak roznica czy utrata miejsc zatrudnienia odbywa sie z woli zatrudnionych i powoli czy w drodze naglego upadku firmy a nawet calej galezi firm. To zas grozi amerykanskiemu sektorowi bankowo-brokerskiemu. Juz obecnie rynek pracy jest nasycony i znalezienie nowego zatrudnienia dla wyspecjalizowanych pracownikow nie bedzie latwe. Merrill Lynch, Bear Streams czy Morgan Stanley (jesli ten tez upadnie) to bankierzy inwestycyjni oraz domy brokerskie, ktorych status byl jak dotad najwyzszy jako "market makers" na gieldzie. Ich upadek oznacza, ze same podstawy gield w USA sa naruszone. To zreszta jest powodem, ze rzad USA postanowil ich ratowac. Gdyby bowiem upadly tak jak pare lat temu Enron to zapewne osiagnelibysmy dno kryzysu wczesniej niz to przewiduje (tj za dwa lata).

Jerzy said...

"obecnie rynek pracy jest nasycony"

Tak naprawdę to w Polsce nie pracuje ten kto nie chce. Podejrzewam, że w USA jest podobnie.

zoska said...

Panie Bobola mam takie pytania:
1. jak widzi Pan ("jako robiacy w nauce") rozwoj amerykanskiej techniki i czy przewiduje Pan powstanie silnych, konkurencyjnych osrodkow naukowych na innych kontynentach np. w UE.
2. jaki wplyw na gospodarke Kanady bedzi e mial balagan w USA ?
dziekuje

Bobola said...

Od lat 70tych pogarsza sie stopniowo finansowanie projektow nauki "czystej". Jest to wywolane powstanniem i stopniowym powiekszaniem sie deficytu budzetowego USA. National Science Foundation, ktora finansuje glownie badania "czyste" na uniwersytetach dostaje zbyt malo funduszy aby finansowac wzrastajaca liczbe projektow badawczych. Spowolnienie wyscigu zbrojen z Rosja w ostatnich latach spowodowale tez zmniejszenie sie funduszy badawczych jakie przeznaczalo na badania wojsko (np Office of Naval Research). Zanikaja tez czysto naukowe centra badan przykorporacyjnych (np Bell Labs czy IBM Research), ktore albo gina przez brak zatrudnienia nowych kadr albo przestawiaja sie na badania o natychmiastowym praktycznym zastosowaniu. Zanik badan "prywatnych" jest spowodowany pogonia za zyskiem fundujacych korporacji. Akcjonariusze po prostu nie wyrazaja checi aby dalej finansowac badania, ktore nie maja wiele wspolnego z dziedzina ,w ktorej kompania robi pieniadze. Zapewene zniknely takze benefity podatkowe, ktore robily uprzednio czynily wspieranie dzialnosci badawczej czynnoscia podatkowo korzystna. Pozostaja naukowe laboratoria panstwowe, ktore w zasadzie sa jeszcze finansowane dobrze ale maja do rozwiazania problemy lezace w zakresie aktualnych zainteresowan rzadu USA (np NBS , NASA , Oak Ridge, Lawrence Labs i inne). Stad ogolny brak gotowki oznacza kryzys w badaniach naukowych z wyjatkiem tych, ktore sa w zasadzie badaniami stosowanymi (medycyna, komputery, przemysl naftowy). Ogolnie biorac okresy detente czy odprezenia w wyscigu zbrojen nie sprzyjaja rozwojowi przemyslu i nauki w USA gdyz pozbawiaja zywotnych bodzcow dla wyscigu naukowego miedzy spierajacymi sie stronami. Osobiscie przewiduje, ze okres ten skonczy sie m.w. w roku 2010 kiedy to przewiduje rozpoczecie nowego okresu zimnej albo i goracej wojny. Kto bedzie oponentem trudno przewidziec w tej chwili. Oczywisty kandydat to Rosja ale i UE moze wyrosnac ze swoich bryczesow i zdenerwowac Amerykanow. Oznacza to takze wylozenie wtedy wiekszych funduszy na nauke w UE i Rosji. Ogolnie biorac, neoliberalna polityka ekonomiczna i pokoj swiatowy sa okresami niekorzystnymi dla naukowcow i nauki. Zadza zysku musi byc modulowana czynnikami politycznymi aby decydenci przeznaczyli wieksze fundusze na cele nie bezposrednio pieniezno-pedne.
Dla nauki czystej i stosowanej nie ma nic lepszego od rozbudzonej narodowej zadzy mordu.
Co do Kanady to jej gospodarka kwitnie wtedy gdy dolar kanadyjski jest slabszy od amerykanskiego gdyz wtedy towary kanadyjskie sa korzystnie tanie na rynku USA. Ze wzgledu na bliskie relacje instytucji finansowych w obu krajach upadlosci bankow w USA dadza sie odczuc takze w Kanadzie. Nie ma zreszta mowy aby kryzys gospodarczy w USA nie odbil sie na ekonomiach innych krajow swiata. Jest to konsekwencja globalizacji i wolnego rynku. Dla swiata jest to stan ekonomicznie chorobowy odpowiadajacy biologicznej sytuacji, w ktorej organizm wielokomorkowy zostaje przeksztalcony w jednokomorkowy droga eliminacji dzielacych membran wewnetrznych. W efekcie infekcja nie moze byc zlokalizowana ale rozposciera sie ona na caly uklad na ogol z tragicznymi skutkami. Tego typu zjawisko widzimy przy okazji infekcji wirusem Ebola kiedy stopniowo caly organizm staje sie krwistym workiem plynu. To co w przypadku organizmu robi patogen w przypadku ekonomii swiatowej robi praktyka wolnego handlu.

Mieczsilver said...

Czyli może być powrót do konkurencji USA - Niemcy/czytaj UE/,który jak to twierdził jeden z politologów amerykańskich doprowadził doglobalnych konfliktów.Można powiedzieć jak to zauważył Norwid,nic się nie dzieje i że są wodze na dni robocze i na niedziele.

Mieczsilver said...

W całości wiersz Norwida WAKACJE:

Spotykam Wodza-pytam:"Jakie są nowiny?
I co się dzieje..."
On mi na to:"E p o k a - z a m k n ę ł a c z y n y
W c z a s ó w k o l e j e;
N i e r o b i s i ę n i c..."To usłyszawszy,zboczę,
Szemrząc (nieśmiale),
Że coś,widać,są wodze na d n i r o b o c z e
I - n a n i e d z i e l e!

zoska said...

Europa nie wyskoczy z bryczesow. Bardziej prawdopodobna Wenezuela i inne panstwa tego regionu. Wie Pan mialem okazje pracowac 3 miesiace na univerku w Teksasie. Cale departamenty obsadzone przez Hindusow (lacznie z szefami), na moje pytanie bialy Amerykanin odpowiedzial ze "mlodzi amerykanie nie chca sie uczyc wiec zapraszamy mlodych z Indii". W zeszlym tygodniu bylem w NY. Najczesciej slyszanym jezykiem na Manhattanie byl hiszpanski. Moze dlatego ze biali siedzieli w pracy no ale zawsze. Moje wyobrazenie USA leglo w gruzach. To samo dotyczy Kanady. W radio slyszalem ze najbardziej bialym miastem jest Montreal. Ale jak sie wyjdzie na ulice to biali to mniejszosc. Sciagaja tu bardzo duzo murzynow i arabow bialych byc moze mniej. Swiat sie zmienia niestety. Pytanie kto po USA przejmie paleczke i na co jeszcze czeka Europa. Co do inwestycji w dziedziny nauki ktore bezposrednio przynosza pieniadze to chyba nie ma sie co martwic. W koncu nauka to tez biznes. Pozdrawiam

Bobola said...

Istotnie, trwa nadal inwazja ludow kolorowych, ktore szukaja lepszego zycia w USA i Kanadzie. Niestety jest to emigracja spozniona, gdyz dla pracownikow niewykfalfikowanych pozostaly tu glownie prace nisko platne. Amerykanski przemysl wytworczy przeniosl sie (dzieki wolnemu rynkowi a glownie zniesieniu cel importowych) do krajow o nizszej cenie pracy. Podobnie zreszta obnizyla sie placa pracownikow wykwalfikowanych dzieki naplywowi tychze z krajow ubozszych a za to posiadajacych wyzszy poziom wyksztalcenie w przedmiotach scislych. Niegdys nalezala do nich takze Polska ale ostatnie 30 lat skutecznie zniszczyly ta przewage.
Watpie zeby przewodnictwo swiata po USA przejely kraje Ameryki Pld. gdyz material ludzki jakim dysponuja nie jest najwyzszej klasy a rzady tamtejsze nie odczuwaja potrzeby importu talentow z innych krajow. Gringos w dalszym ciagu zle im sie kojarza.

Bobola said...

A co do zagrozenia europejskiego... Zauwazmy ze w chwili obecnej UE jest jedynym panstwem na swiecie, ktore aktywnie realizuje plan zdobyczy terytorialnych. Glownie na Wschodzie i kosztem Rosji ale nie tylko. Faktycznie UE utuczyla sie takze doprowadzajac do rozbicia Jugoslawii i anektujac (oczywiscie pokojowo) niektore z krajow zwiazkowych. Oczywiscie Niemcy jako prowodyr nauczony niepowodzeniem podbojow droga militarna robia to teraz pod plaszczykiem rozszerzania demokracji i dobrowolnosci przylanczania sie pozadanych obiektow do europejskiej "macierzy" ale dobrowolny byl tez akces Ukrainy i Siczy Zaporoskiej do Imperium Rosyjskiego tak jak zreszta dobrowolny i uchwalony przez Sejm byl polski akt rozbiorowy. Rozne sa bowiem metody kolonizacji a droga militarna nie jest ta, ktora stosowana byla najczesciej.

zoska said...

Wyrazilem sie niescisle. Mowiac o Wenezueli mialem na mysli Pana stwierdzenie o zimnej wojnie. Z informacji prasowych wynika ze poludniowy kontynent jest bardzo antyamerykanski (ostatnio laduja tam rosyjskie bombowce strategiczne) a wiec bedzie to dogodny przeciwnik dla Amerykanow.
Jeszcze wroce do obnizenia placy pracownikow wykwalifikowanych. Nie sadzi Pan ze w tej sytuacji bardzo ciezko przebic sie mlodemu badaczowi na rynku i mimo wszystko lepiej pojsc do komercji gdzie jak wiemy pensje zawsze i wszedzie byly wyzsze niz na uczelniach ?

Bobola said...

Ma Pan zupelna racje jezeli wzgledy finansowe sa decydujaca motywacja do wyboru tej czy innej drogi kariery. Od samych poczatkow pracy naukowej ujetej w jakies ramy organizacyjne byla to droga dla amatorow znalezienia czegos nowego, usystematyzowania czy korekty przyjetych pogladow czy wreszcie wslawienia sie jakim intelektualnym osiagnieciem. Inaczej mowiac jest to droga zyciowa hobbysty czy ideowca. Nauki techniczne i stosowane spowodowaly przylaczenie sie do grupy zapalencow rowniez ludzi, ktorzy uczynili zawod ze stosowania metod naukowych do zagadnien praktyki zycia. Do tego doszla masowa edukacja wyzsza, ktora uformowala zawod profesora uniwersyteckiego oraz akademickich kadr pomocniczych. Nie ulega watpliwosci, ze praca w instytucjach komercyjnych byla i jest bardziej dochodowa a bieg kariery pewniejszy chociaz takze nie wolny od progow kwalfikacyjnych. Praca taka ma jednak to ograniczenie, ze nie dopuszca w zasadzie (kiedys bylo to mozliwe np IBM Research) swobodnego podejmowania tematow, ktore sa interesujace dla badacza ale o malym znaczeniu dla kompanii. Na ogol ludzie zatrudnieni w przemysle sa tak zajeci, ze nie maja czasu ani energii aby poswiecic sie jakims wlasnym projektom poza godzinami pracy.