Tuesday, May 5, 2009

Nowe, krzepiace dane...




Panstwo pelni wiele funkcji. Ale jedna z najwazniejszych bo warunkujacych prawidlowe wykonywanie pozostalych obowiazkow jest jego funkcja ekonomiczna. Jest ono bowiem wielka, narodowa firma a raczej koncernem, ktorego zasady dzialania i kryteria sukcesu czy kleski nie roznia sie od kryteriow stosowanych dla innych przedsiebiorstw. Aby jednak okreslic jak wyglada ekonomiczna wydajnosc takiego obiektu musimy miec wiarygodne oraz dokladne dane o jego funkcjonowaniu. Teoretycznie danych takich dostarcza nam GUS ale w praktyce dane te sa czesciowo mylace albo wrecz nawet falszywe w swojej wymowie. Glowna przyczyna, oprocz tradycyjnej matematycznej nieudolnosci ekonomistow, jest stosowanie , swiadome lub nie, dewaluacji krajowj waluty. Fakt, ze jednostka miary wartosci ma rozna sile nabywcza w roznych okresach czasu potrafi skutecznie utrudnic ocene aktualnej sytuacji kraju. Nie ratuje tego uzywanie miar relatywnych ani tez zalozonych miar inflacji. Te ostatnie bowiem zaleza od "koszyka" pomiarowego i moga byc latwo manipulowane dla dostarczenia nowych, krzepiacych danych. Do jednych z najwazniejszych wskaznikw ekonomicznych kraju nalezy jego budzet. Jest to oczywiste gdyz z wyjatkiem swego ogromu kwestia balansowania przychodow i rozchodow wyglada podobnie na szczeblu rodziny i na szczeblu kraju. Dobrze prowadzona jednostka gospodarcza powinna byc w stanie rownowazyc swoje dochody i wydatki a takze byc w stanie odlozyc pewne rezerwy na nieprzewidziane potrzeby, ktore z natury rzeczy sie zdarzaja. Rownowaga budzetowa moze byc zachwiana tylko okazjonalnie. Systematyczne niedobory ratowane pozyczkami sa oznaka gospodarczej nieudolnosci kierownikow firmy. Spojrzmy zatem na pierwsza od gory plansze, na ktorej przedstawione sa przychody i wydatki Naszej Umeczonej Ojczyzny w latach 1994-2008. Jak widzimy gdzies w okolicach roku 1996 gospodarka polska osiagnela stan stacjonarny, ktory mozne tez nazwac stanem stagnacji. Rozchody sa przez caly okres wieksze od przychodow i wahaja sie w przedziale 90-150 mln uncji zlota. Saldo przedstawione na dolnej krzywej (niebieska linia) jest ujemne. Ten niedobor wyrownywany jest pozyczkami krajowymi i zagranicznymi. Pozyczki krajowe sa mniej wiecej trzy razy wieksze niz zagraniczne. Jest to w zasadzie dobry znak mowi bowiem, ze mamy w kraju wielu ludzi bardzo zamoznych. Ponadto zyski z obligacji pozostaja w kraju radujac kieszenie posiadaczy kapitalu a moze nawet pobudzajac reaganowska "trickle down economy". Sugeruje to serial "Tygrysy Europy" ktory wlasnie ogladam. Gorsza sprawa to dlugi zagraniczne , ktore przedstawione sa na planszy drugiej od gory. Dobra wiadomoscia jest to, ze dlug ten od maksimum w 1999 roku znacznie zmalal osiagajac minimum w roku 2007 za administracji Jaroslawa Zapobiegliwego. Obecnie wydaje sie przechodzic do plateau wahajac sie w zakresie od 60 do 80 mln uncji zlota. GUS podaje tez koszty obslugi dlugu zagranicznego (linia czarna u dolu) wynosza one okolo 4% albo przecietnie 3mln uncji zlota rocznie. Nie jest to wielkosc mala. Odpowiada ona bowiem wartosci okolo osiemdziesieciu paru ton metrycznych zlota rocznie. Jest to ilosc zlota jaka wydobywa rocznie Kanada. Tak wiec dla zagranicznych bankow i inwestorow Nasz Chrystus Narodow jest prawdziwa kopalnia zlota. Dobra wiadomosci jest to, ze dlug ten jak dotad maleje.
Najwyrazniej nie jest to wiadomosc, ktora znana jest dziennikarzom specjalizujacym sie w ekonomii. Na trzeciej planszy zamieszcam odbitke artykulu z The Wall Street Journal przedrukopwany w Rzeczpospolitej 4.II. 2009, ktory mowi cos wrecz przeciwnego. Blad polega na tym, ze jako jednostki autor uzywa PLN nie biorac pod uwage dewaluacji . Patrzac na dane wyzej zamieszczone mozna powiedziec, ze kierownictwo firmy Polska LTD jest dosyc nieudolne ale nie jest calkiem beznadziejne. Najbardziej mnie obecnie niepokoi zatrzymanie sie realnego wzrostu dochodow budzetu co wskazuje na osiagniecie pulapu mozliwosci produkcji kapitalu. Nie widac natomiast specjalnego powodu do obaw. Polska drynda ekonomiczna nie zamieni sie w mercedesa w najblizszym czasie a moze nawet nigdy ale nie grozi jej tez odpadniecie kola. Dalsze dane w nastepnym odcinku serialu "Porozmawiajmy o ekonomii".

10 comments:

zoska said...

przepraszam za dosc bezposrednie pytanie ale czy Pan swoje oszczednosci trzyma w zlocie czy na koncie w banku ?

Bobola said...

Pewna ilsc funduszy trzymam w postaci zlotych monet jako rezerwe. Zloto bowiem doskonale utrzymuje wartosc ale faktycznie sie na nim nie zarabia. To co sie zmienia to waluta w jakiej jest wyceniany (droga dewaluacji albo rewaloryzacji). Jesli ktos ma np w rezerwie 300 uncji zlota to posiada on rownowartosc przecietnego domu jednorodzinnego w ciagu ostatnich 50 lat albo i dluzej. Cena domu w USD bedzie sie zmieniac ale to bedzie rekompensowane zmiana ceny zlota Nasze oszczednosci nigdy jednak nie urosna powyzej tych 300 uncji o ile zlota nie dokupimy. Na tym polega zreszta wartosc walut opartych o parytet zlota. Ceny wiekszosci towarow sa wowczas niemal stale. Fluktuacje ich sa nieduze i wywolane specjalnymi zjawiskami jak nieurodzaj czy pojawienie sie nowosci towarowej przy braku nasyceniia rynku. Pewna ilosc funduszy, potrzebna na aktualne wydatki trzymam w banku, ktory placi obecnie mizerny interes a reszte w funduszu powierniczm u brokera abym mogl grac na gieldzie. Obecnie rynek jest dosyc nieprzewidywalny wiec ta czesc aktywnosci jest w stadium zawieszenia a fundusze znajduja sie w money market gdzie zreszta tez oprocentowanie jest niewielkie. Zapewne nie byloby najgorszym wyjsciem gdybym zakupil bez-kuponowe obligacje USA ale jeszcze sie za to nie zabralem.
Osobiscie uwazam, ze cena zlota w USA i PL jest ciagle zbyt niska. Jest to wynik swiadomego dzialania banku centralnego, ktory sprzedaja zloto gdy jego cena na rynku towarowym wzrasta do poziomu 900USD/oz.

zoska said...

obecnie posiadam troche wolnych pieniedzy tak pechowo ze za malo na dom a za duzo by trzymac w skarpecie. zastanawiam sie nad oferta http://tinyurl.com/dhcbax nie chce na tym zarobic ale chcialbym miec jakies zabezpieczenie na wypadek wyglupow wielkich tego swiata.

HansKlos said...

Analiza jest poprawna, ale opiera się na niepoprawnych danych. Wynika to z tego, że dla analizy zadłuzenia zagranicznego należy uwzglednić całkowite zadłużenie Polski, a nie tylko zadłużenie rządu.

Poprawny wykresZ wykresu wynika jedno - szybko spada nasze PKB i sytuacja pod koniec roku 2009 będzie przypominać tą z 1988, tuż przed wielkim wybuchem społecznym. Dojdą Polakom w kraju problemy z zadłużeniem często nie do udźwignięcia, wysokim bezrobociem rzędu 15% i najprawdopodobniej rosnącą inflacją. Może nas uratować tonąca Ameryka z hiperinflacją, ponieważ około 80% zadłużenia mamy nominowane w dolarach. optymizmem to raczej nie napawa.

Bobola said...

@Zoska,
Link, ktory Pan podal zaprowadzil mnie do e-numizmatyki i zestawu zlotych sztabek. Czy o nie Panu chodzilo? Jak napisalem wyzej uwazam zloto za dobra lokate gdyz obecnie jest zbyt tanie. To jednak nie znaczy, zeby natychmiast go zakupic gdyz obecnie drozeje. Wielu analitykow pisze mi, ze zloto jako inwestycja jest obecnie zla lokata gdyz rzad USA najwyrazniej zobowiazal sie swoim wierzycielom do utrzymania ceny uncji ponizej 1000USD/oz. Obecnie cena uncji wzrasta (prosze spojrzec na GLD np na www.finance.yahoo.com i zapewne MFW albo US Treasury czy Fed.Rez. sprzedadza nastepna porcje powodujac spadek ceny do ok. 800USD/oz. Radzilbym poczekac az zloto powroci do dolnej granicy. Osobiscie uwazam, ze amerykanie beda musieli ustapic i pozwolic cenie zlota rosnac. Ale trudno powiedziec kiedy to nastapi bo maja powazne rezerwy.

Bobola said...

@HansKlos. Opieralem sie na danych GUS dotyczacych zadluzenia zagranicznego Polski oraz zamieszczonego tamze PKB.Bylbym zobowiazany za wskazanie zrodla danych, ktore Pan uzywa. Z drugiej strony Polska jako panstwo nie jest gwarantem dlugow prywatnych czy firmowych.Artykul z WSJ wspomina, ze panstwowe dlugi sa tylko w 2.6 % zwiazane z USD. Najwiecej, bo 17.8% stanowi EC.

HansKlos said...

NBP posiada dane odnośnie zadłużenia i kursu walut, a GUS o PKB. Pan uwzględnił na wykresie dochody i wydatki budżetu państwa, oraz zadłużenie naszej drogiej władzy. Ja uwzględniłem całkowite zadłużenie Polski (rząd+samorządy+firmy+obywatele)oraz PKB. Dane optymizmem nie napawają, bo pokazują, że żyjemy na kredyt i możemy mieć w najbliższej przyszłości problem ze spłatą długów. Teoretycznie państwo nie odpowiada za zadłużenie obywateli, ale odpowiada za to, aby lokalna waluta była wymienialna na obcą. Obca waluta może być pozyskana jedynie poprzez eksport. Kiedy obywatele lub banki RP nie będę mogli wymienić swoich złotych na talary, to państwo zaczyna mieć problem. Polski problem to permanentny deficyt, który można zlikwidować jedynie poprzez szybki wzrost produkcji na eksport, co takie łatwe nie jest i w moim przekonaniu przerasta możliwości intelektualne obecnej u władzy ekipy.

Bobola said...

@J23
Istotnie Polska zyje na kredyt. Nie mniej jesli chodzi o problem wymiany PLN na inne waluty przez obywateli czy firmy to nie wydaje mi sie on nie do rozwiazania. Jesli NBP bedzie odczuwal brak walut obcych w stosunku do zapotrzebowania to zapewne zdewaluuje PLN co zreszta i tak powinien zrobic. Obecna relacja PLN/USD jest nierealistycznie niska co dlawi eksport i ulatwia import.

HansKlos said...

No niezupełnie tak. Jeśli na spłatę kredytu (rządowego lub prywatnego) NBP nie ma waluty, to może albo pożyczyć ją na rynku, a jeżeli nikt nie zechce nam pożyczyć, to Polska będzie musiała ogłosić niewypłacalność. Dewaluacja jest uniwersalnym panaceum na brak walut, a jest jedynie elementem, który może wymusić zniwelowanie deficytu. Problem jest w tym, że ekonomiści nie uwzględniają czasu w swoich rozważaniach. Zanim deficyt w handlu zagranicznym zamieni się na nadwyżkę handlową to Polska może zbankrutować

Bobola said...

@Hans Kloss
W tej chwili NBP stosuje recepte dewaluacji. O tym napisze w nastepnym odcinku serialu. Tusk postaral sie tez o otwarcie linii kredytowej w MFW. Posiadanie takiej linii kosztuje sporo bez wzgledu na to czy sie cos pozyczy czy nie wiec jest to oczywiscie zapowiedz dalszych pozyczek. W ostatecznosci pozostaje wyprzedaz rezerw zlota o ile cos z nich jeszcze zostalo.