Sunday, July 18, 2010

Kamienie na szaniec...


 W czasie mojego pobytu w Warszawie odwiedzilem znajdujace sie na Woli Muzeum Powstania Warszawskiego. Powstalo ono dzieki inicjatywie naszego zmarlego prezydenta, Lecha Kaczynskiego , jeszcze w czasie gdy byl on prezydentem miasta stolecznego Warszawy. Z perspektywy czasu widac, ze byl on dobrym gospodarzem miasta. Za jego czasow usprawniono system komunikacji miejskiej wprowadzajac nowy tabor tramwajowy i autobusowy oraz nowy elektroniczny system platnosci, ktory zastapil niewygodne i cieknace kasowniki perforujace lub drukarkowe. W porownaniu ze swoim poprzednikiem i z aktualna administracja kadencja  Kaczynskiego wniosla wiele dobrego do funkcjonowania miasta.  Niestety, przynajmniej pod wzgledem operowania ukladu komunikacji miejskiej, obecnie nie widac dalszego podwyzszenia komfortu systemu komunikacyjnego. Wiekszosc pojazdow pozbawiona jest klimatyzacji co przy panujacych obecnie upalach jest dosyc uciazliwe. Poziom i jakosc uslugi transportu miejskiego jest wizytowka miasta. Miejmy nadzieje, ze mimo poglebiajacego sie kryzysu gospodarczego konieczne ulepszenia zostana dokonane przed Mistrzostwami Swiata. Wracajac jednak do Muzeum Powstania musze powiedziec, ze jest to placowka bardzo uzyteczna i licznie odwiedzana przez cudzoziemcow (przynajmniej wtedy gdy ja tam bylem). Miesci sie ona w starej fabryce zaadaptowanej do potrzeb muzealnictwa co nadaje wrazenie autentycznosci calej ekspozycji. Dzieje Powstania opowiadane sa szczegolowo a kalendarze z usuwalnymi kartkami pozwalaja zwiedzajacym zebrac kolekcje raportow o stanie i przebiegu walk. Sama prezentacja jest prowadzona w stylu wspolczesnym czyli raczej rozrywkowo niz naukowo. Ja zrobibym to inaczej ale jak sie wydaje pewna powierzchownosc prezentacji wspolgra z powierzchownoscia umyslowosci wspolczesnego wizytatora. Ja bylem tam zreszta w celu obejrzenia kolekcji filatelistycznej Poczty Powstanczej, ktora jest interesujaca dla zbieracza a nie tak latwo dostepna na rynku. Zauwazylem takze kilka drobnych niescislosci dowodzacych jak latwo zapominane sa pewne osobliwosci tego okresu, a ktore  najwyrazniej umknely uwadze muzealnikow nalezacych oczywiscie juz do znacznie mlodszego pokolenia. Tak na przyklad warto pamietac, ze system dystynkcji oficerskich WP w czasie II RP byl oparty na zasadzie trojki. Mielismy wiec podporucznika ozdobionego jedna gwiazdka na epoletach, porucznika z dwiema gwiazdkami i kapitana z trzema. Nastepnie oficerowie starsi mieli podobna gradacje gwiazdek z dwiema "belkami" oznaczajacymi majora, podpulkownika i pulkownika. Podobnie byly tylko trzy stopnie generalskie (brygady, dywizji, broni) uzupelnione "wezykiem". System ten oczywiscie odbiega od obecnego. Zauwazylem takze, ze makieta zolnierza z Dywizji Kosciuszkowskiej LWP  uzbrojona jest w pepesze  (pistolet maszynowy Szaposznikowa -w zasadzie kopia finskiego pm Suomi) z magazynkiem pudelkowym podczas gdy poprawnie powinien on posiadac magazyn bebnowy. Magazyn pudelkowy zostal wprowadzony na uzbrojenie po zakonczeniu wojny. To wszystko sa jednak drobiazgi. Do reki wpadla mi takze ksiazka-pamietnik gen. Bora-Komorowskiego (nie bedacego chyba krewnym obecnego prezydenta) pod tytulem "Armia Podziemna" (Bellona 2009), ktora opisuje cala jego dzialnosc w okresie okupacji. Mnie oczywiscie zainteresowalo co Naczelny Dowodca AK ma do powiedzenia na temat swojej decyzji dotyczacej Powstania. Wedlug gen. Komorowskiego w miesiacu lipcu sytuacja na froncie niemiecko-radzieckim wygladala dla Niemcow fatalnie. "W ciagu lipca bylismy swiadkami zupelnej kleski Niemcow. Rozmiar jej zaznaczony byl nie tylko zasiegiem zwycieskiego pochodu rosyjskiego, ale ponad wszystko katastrofalnymi stratami niemieckimi. Polozenie Niemcow bylo tym rozpaczliwsze, ze na zachodnim brzegu Wisly nie mieli zadnych rezerw" (str. 247). Jako ilustracje podaje tez mapke obrazujaca sytuacje operacyjna w rejonie Warszawy w dniu 31 lipca 1944r. Mapka pochodzi z ksiazki A. Skarzynskiego "Polityczne przyczyny Powstania warszawskiego " (PWN 1974). Jak widzimy radziecki trzeci korpus pancerny atakowal na kierunku od Otwocka do Wolomina , wzdluz Wisly prawobrzeznej i mozna bylo oczekiwac, ze Armia Czerwona bedzie usilowala przejsc Wisle . Od 29 lipca Radio Moskwa  oraz stacja polska "Kosciuszko" prowadzona przez Zwiazek Patriotow Polskich nadawala wezwania do ludnosci Warszawy wzywajace ja do powstania i pomocy Armii Czerwonej w przekraczaniu Wisly. W tym samym dniu kpt Jan Nowak -Jezioranski, jako kurier z Londynu powiadomil gen. Komorowskiego o tym, ze premier Mikolajczyk odbyl  w  czerwcu rozmowe z ambasadorem Lebiediewem  w sprawie wznowienia stosunkow dyplomatycznych i dodania do ukladu polsko-radzieckiego z lipca 1941 r klauzuli o wspoldzialaniu militarnycm. Rozmowy te jednak spelzly na niczym gdyz Lebiedew postawil warunki nie do przyjecia (odrzucenie konstytucji z 1935r, zgode na zmiane osoby prezydenta RP, natychmiastowe uznanie linii Curzona jako definitywnej granicy Polski na wschodzie bez czekania na konferencje pokojowa , oraz zadanie by rzad RP oswiadczyl, ze jego apel do MCzK o zbadanie sprawy mordu katynskiego byl oszczercza insynuacja anty-sowiecka.). Jak zwykle przy katastrofach spolecznych wystapilo nagromadzenie roznych czynnikow, ktore same w sobie byly moze nie wystarczajace do wywolania katastrofalnej decyzji strategicznej ale razem byly po prostu nie do odparcia. Faktycznie, wiedzac o powstaniu PKWN i znajac stanowisko rzadu radzieckiego tak jak go przedstawil amb. Lebiediew gen. Komorowski nie mogl nie zdawac sobie sprawy, ze pozostala mu, i kierownictwu II RP tylko ostatnia szansa na zablokowanie katastrofalnego dla polskich interesow biegu wydarzen miedzynarodowych. Gdyby udalo sie ustanowic w Stolicy administracje panstwowa podporzadkowana prawnemu rzadowi RP i wzmocnic ja wojskowa obecnoscia jednostek AK i zolnierzy pierwszego i drugiego korpusu WP (liczono na brygade spadochronowa) to powstalby fakt dokonany,  z ktorym rzad radziecki musialby sie liczyc bez wzgledu na wczesniejsze ustalenia z Anglia i USA. Dla Polski oznaczalo by to naturalny rozwoj wolnego panstwa, byc moze podobny do kursu jugoslowianskiego, utrzymanie tradycyjnej polskiej struktury spolecznej oraz, z punktu widzenia dalszej historii, nie zmarnowanie 45 lat na marsz do socjalistycznej utopii. Byla to tez operacja, ktora stala w sprzecznosci do nieznanych mu (i rzadowi RP w Londynie)  ustalen umowy jaltanskiej, ale ktora byla jak najbardziej zgodna z dobrze rozumianymi interesami Anglii i USA. Tylko glupota naszych zachodnich aliantow zapobiegla temu, ze czerwony i zlosliwy rosyjski dziin nie zostal wpakowany z powrotem do butelki sprzed 1939 roku. Kosztowalo ich to w konsekwencji mase pieniedzy wydanych na zbrojenia w czasie lat zimnej wojny (jedna z glownych przyczyn Wielkiej Depresji lat 1970-1980 w USA, patrz http://3.bp.blogspot.com/_SsaF6zm6FBw/S7957G4xshI/AAAAAAAAAm8/xCqZyLjT7_4/s1600/RR1.jpg) oraz zupelnie niepotrzebna utrate imperiow kolonialnych. Caly zas swiat a zwlaszcza ludnosc panstw obozu socjalistycznego  musialy odmowic sobie wiele jesli chodzi o standard i jakosc zycia aby sprostac kosztom wyscigu zbrojen. Wracajac jednak do kwestii poczatkow Powstania Warszawskiego to gen. Komorowski po konferencji z Delegatem Rzadu oraz przedstawicielami Rady Jednosci Narodowej ustalil, ze pozadany czas spomiedzy opanowaniem Stolicy a wejsciem Armii Radzieckiej powinien wyniesc okolo dwunastu godzin aby wladze cywilne mogly wystapic wobec wojsk radzieckich w charakterze gospodarza. Jak wynika z podanej mapki powstanczych osiagniec w pierwszych dniach powstania cel ten byl osiagalny. Wojska powstancze opanowaly znaczne tereny na w Srodmiesciu, Woli , Starym Miescie i Powislu prawobrzeznej Warszawy oraz Brodno i Targowek na Pradze. Niemcy w zasadzie bronili sie "wyspowo" w rejonach umocnionych. Pamietajmy, ze do walki ruszylo okolo 50 tysiecy slabo uzbrojonych zolnierzy AK (i oddzialow sprzymierzonych) a sily niemieckie wynosily tylko 12 tysiecy zolnierzy i policjantow. Gdyby nie zatrzymanie radzieckiej ofensywy i pozniejszy sabotaz ze strony Armii Czerwonej wysilkow alianckich wspomozenia Powstania droga lotnicza to operacja Bora-Komorowskiego miela wszelkie szanse powodzenia. Dla kazdego uczciwego sojusznika i stratega taka dywersja na tylach przeciwnika w momencie gdy dochodzi do momentu przekroczenia w koncu sporej rzeki jaka jest Wisla byla darem niebios. Zwlaszcza, ze mosty nie byly jeszcze zniszczone chociaz byly kontrolowane po stronie lewobrzeznej przez umocnione stanowiska niemieckie. Tego, ze w ostatniej chwili jeden z aktualnych sojusznikow w walce z Niemcami zdradzi wspolny wysilek dla politycznych powodow oraz, ze ta zdrada zostanie zaaprobowana przez Anglie i USA czyli przez sily zasadniczo wrogie systemowi komunistycznemu, prostoduszny zolnierz jakim byl gen. Komorowski nie byl w stanie sobie wyobrazic. Paradoksem jest, ze widzial on Powstanie jako sposob sluzacy zapobiezeniu rozegraniu bitwy pomiedzy Rosjanami i Niemcami na terenie Stolicy co oczywiscie doprowadziloby do ruiny wiekszosc miasta. Komorowski pisze (str. 270) :"Sama Stolica stanie sie polem bitwy miedzy Niemcami a Moskalami, ktora miasto obroci w gruzy. Pozostawalo takze niebezpieczenstwo, ze organizacja komunistyczna, wyzyskujac stan ogolnego napiecia, bedzie mogla latwo wprowadzic w blad nasze oddzialy przez sprowokowanie wybuchu, ktory nas pozbawi wszelkich korzysci planowej i zorganizowanej operacji wojennej". Tak wiec "Wsrod serdecznych przyjaciol psy zajaca zjadly" co powinnismy pamietac bo obecnie Nasza Umeczona Ojczyzna jest w sytuacji podobnej. Zbyt malo wlasnej Sily Zbrojnej i zdewastowany przemysl obronny przy wielkiej wierze, ze nic nam nie grozi od Zachodu a od Wschodu obroni nas NATO. Tymczasem bardziej prawdopodobne sa inne scenariusze, w ktorych Polska wychodzi na czlonkostwie w UE i NATO jak Zablocki na mydle. Na zakonczenie chcialbym pokazac kilku "Kolumbow" , znanych mi osobiscie, ktorzy z irracjonalnych przyczyn postanowili nie pilnowac wlasnego nosa jak radza niektorzy z Moich Szanownych Czytelnikow ale porwali sie z motyka na slonce i co najwazniejsze wyszli z wojny calo chociaz nie bez przykrosci. Mlody podporucznik na zdjeciu to chemik organik, domator i moj wuj Eugeniusz, ktory twierdzil, ze nigdy w zyciu z Polski sie nie ruszy. Kiedy wyruszyl na wojne w 1939 roku byl przekonany, ze wroci wkrotce po zwyciestwie. Polske odwiedzil ponownie i po raz ostatni w roku 1972 jako obywatel Argentyny. W miedzyczasie po klesce wrzesniowej zdazyl przedostac sie przez Francje do Anglii gdzie jak sie okazalo bylo zbyt duzo oficerow a zbyt malo zolnierzy. Wobec tego wybral trasfer do wojsk angielskich i byl kapitanem wojsk kolonialnych. Walczyl miedzy innymi pod Tobrukiem.














Pani ponizej przedstawiona na niemieckiej kenkarcie byla urzedniczka w PAST -a zolnierzem AK i uczestniczka Powstania. Byla tez siostra oficera pokazanego wyzej.



Dokumenty nizej to legitymacja MCzK mojego ojca, lekarza wojskowego WP w kampanii wrzesniowej, wydana mu po wyjsciu po kapitulacji Powstania z Warszawy. W czasie Powstania moj ojciec, ktory byl wtedy adiunktem w Szpitalu Klinicznym Dzieciatka Jezus na Ochocie, wraz z kolegami lekarzami byl lekarzem AK w punkcie opatrunkowym na ul. Filtrowej. W czasie okupacji byl tez wykladowa na nielegalnych kursach medycznych. Ponizej jest jego wlasnoreczny zyciorys napisany w latach 50-tych kiedy bycie AKowcem nie nalezalo do dobrego tonu stad przygody wojenne zostaly przedstawione w sposob stonowany.  Przewidujac wydarzenia on i jego koledzy-lekarze  jak tez i moja ciotka Irena nigdy nie skorzystali z szansy ujawnienia co byc moze uratowalo im zycie.
Wszyscy Ci ludzie stali sie uzytecznymi obywatelami Polski Ludowej dochodzac do stanowisk odpowiednich do ich wyksztalcenia.
A oto pare zdjec ludzi, ktotym nie udalo sie wyjsc z Powstania na wlasnych nogach. Nieszczesne nagusy to zolnierze AK, ktorzy poddali sie Niemcom a raczej SSmanom z RONA bedac w "zdobycznych " mundurach niemieckich ( z opaska AK na ramieniu). W pierwszych tygodniach Powstania Niemcy nie traktowali powstancow jako zolnierzy i rozstrzeliwali zlapanych na miejscu.  Surowo tez traktowana byla ludnosc cywilna, ktora widzimy tutaj obciazajaca drzewa. To takze sprawka tzw "ukraincow" a faktycznie bialorusinow brygady Kaminskiego. Kazdy wiec entuzjasta braterstwa Slowian a zwlaszcza Polakow -Rosjan czy Rusinow powinien wiedziec, ze przyjazne stosunki miedzy tymi nacjami sa rownie prawdopodobne jak przyjazn ognia z woda. Dzicz ze Wschodu bowiem zachowuje sie w miare kulturalnie tylko wtedy gdy stoi nad nia ktos z mocnym biczem. I nie ma tu roznicy czy sa oni zolnierzami armi rosyjskiej, niemieckiej czy unijnej. Prymitywizm i dzikosc zawsze  sie pojawi gdy tylko zabraknie nadzoru. Pamietajmy wiec, ze jesli sami nie zadbamy o nasze bezpieczenstwo i o istnienie Panstwa Polskiego to nikt za nas tego nie zrobi a wrecz przeciwnie przylaczy sie radosnie do dzielenia tego co sie da podzielic.

6 comments:

slav said...

Nieuchronność decyzji o wybuchu Powstania jest w pewnym sensie zbieżna z nieuchronnością decyzji o podjęciu lądowania w Smoleńsku. Warunki były ciężkie w obu przypadkach. Oczywiście nie można porównać obu katastrof, chodzi mi raczej o fatum , nieuchronność, coś co pcha do katastrofy , której jednak można uniknąć. Ciągle mam wrażenie , że potrzeba usunięcia z tego kraju trzonu patriotycznej inteligencji o katolickich korzeniach jest na rękę wielu wpływowym siłom, a pozorna zmowa sił zainteresowanym w tym dziele, nie jest pozorna. Myślę o okresie od Powstania Listopadowego do dzisiaj.

Bobola said...

Zgadzam sie, ze reka przeznaczenia wydaje sie byc sterowana umyslem nieprzyjaznym dla Polski. Henryk Pajak, dziennikarz i marny pisarz, utrzymuje, ze duchem sprawczym jest masoneria. Nie bedac masonem nie moge ocenic czy ma racje czy nie. Byc moze wyglad ukierunkowany tej polskiej golgoty jest wynikiem faktu, ze aby szkodzic polskim interesom mozna robic wiele roznych posuniec. Natomiast aby tworzyc silna Polske pozostaje tylko jedna droga.

Bobola said...

W dodatku unikniecie katastrofy jest mozliwe tylko pozornie. Skoro katastrofa nastapila to znaczy, ze przed podjeciem podstawowej dcyzji decydent czy decydenci uwazali, ze uda im sie osiagnac cel. To troche jest jak z gra hazardowa czy gra na gieldzie (co w zasadzie jest tym samym). Wiesz, ze pewnosci nie ma ale liczysz na to, ze twoja analiza sytuacji pozwoli ci wygrac.W zasadzie obecny kryzys finansowy rowniez powstal z tego typu rozumowania.

slav said...

Czyli mówimy o procesach stochastycznych i nie a deterministycznych. Jednak skoro "niewidzialna ręka" steruje obrazem świata i zdarzeniami historycznymi, to może jednak wszystko co obserwujemy w horyzoncie historycznym, ma deterministyczny charakter.

Bobola said...

@slaw
Sytuacja jest bardziej skomplikowana. Sam proces historyczny moze byc pod wzgledem mechanicznym deterministyczny ale sa mozliwe wplywy losowe w postaci nieznajomosci warunkow poczatkowych procesu (albo ich znajomosci tylko w sensie probabilistycznym) oraz mozliwosci wystapienia losowych zaburzen naturalnej dynamiki ukladu. Kiedys moze napisze cos o tym jak powstaja rownania ruchu dla ukladu dynamicznego i skad sie bierze element losowy.

slav said...

to może coś z teorii katastrof się okaże przydatne "