Thursday, June 16, 2011

Zakopane- podroz sentymentalna

Od paru dni przebywam w Zakopanem. Jest to w pewnym sensie podroz wspomnieniowa bo nie bylem to chyba od dziesieciu czy wiecej lat. Po tak dlugiej niebytnosci widac wyraznie zmiany a te, jak zazwyczaj, czesciowo sa na lepsze a czesciowo wrecz przeciwnie. Wiec po pierwsze Zakopane sie zdegoralizowalo w tym sensie, ze stalo sie resortem typu takiego jakie sa , na przyklad, w USA wokol wielkich parkow narodowych. Folklor podhalanski niemal zanikl. Sprzedawane tu pamiatki maja nikly zwiazek z ludowa sztuka goralska a byc moze sa nawet  sprowadzane z Chin. Stragany sprzedaja w zasadzie smieciuszki, ktore rownie dobrze moglyby byc sprzedawane w innych resortach w kraju wlaczajac okolice nadmorskie. Kwitnie ludowy humor. Na przyklad w sprzedazy jest podkoszulka z napisem "Kto nie ma brzucha ten slabo rucha". Sprzedawcy najwyrazniej licza na popyt wsrod polskich Lewiatanow, ktorzy znajduja sie w obfitosci na Krupowkach. Sa oczywiscie jeszcze inne koszulki z podobnymi ludowymi aforyzmami.
   Szczesliwie zachowano jeszcze styl goralski  w architektorze powstajacych w zbyt duzym zageszczeniu pensjonatow i hoteli. Baza hotelarska miasta sie rozwija. Co do tego nie ma dwoch zdan ale budynki umieszczane sa zbyt blisko siebie. Krupowki wzbogacily sie o duza liczbe zupelnie przyzwoitych sklepow i mniej przyzwoitych restauracji niepotrzebnie nazywanych tu karczmami. Z tymi bowiem maja one malo wspolnego. Jakosc serwowanych potraw jest mierna a ceny wydaja sie wygorowane. Komunikacja jest dobra dzieki malym autobusikom, dla ktorych jednak nie udalo mi sie dostac nigdzie rozkladu i trasy jazdy. W dalszym ciagu najwygodniejszym sposobem transportu jest wlasny samochod. Po nim taksowka. Chodzac po starych katach zauwazylem tez sporo posesji i domow, ktore wygladaja na opuszczone lub czasowo niezamieszkane. Tarasy i podjazdy porastajace trawa, tu i owdzie zabite deskami okna.... Byc moze jest to znak wymierania starszej generacji stalych mieszkancow. Stare Zakopane przypominaja jeszcze kierdle owiec wypasane na lakach pod reglem pilnowane przez wielkie biale owaczarki podhalanskie. Zapach owczego lajna robi atmosfere drogi pod reglem bardziej swojska ale na jak dlugo- trudno powiedziec. Zabudowania  zwolna podciagaja od ul. Koscieliskiej w kierunku regla. Szczesliwie Tatrzanski Park Narodowy pozostaje takim jakim byl. Nowe sa jedynie wagoniki kolejek linowych na Kasprowy i Gubalowke. Ta ostatnia zostala jednak podzielona na dzialki i piekne niegdys laki sa juz niedostepne. Caly zreszta grzbiet Gubalowki jest jednym ciagiem straganow. Z pewnym wahaniem poszedlem na dluzsza bo parugodzinna wycieczke w zasadzie na niewielkim ale dla mnie juz meczacym poziomie wzniesienia : Dolina Strazyska - przelecz w Grzybowcu do Doliny Malej Laki i powrot Droga pod Reglem. Przy okazji porozmawialem z zakonnica, Polka, ktora przyjechala do kraju na leczenie  zapalenia pluc. Jej stalym miejscem pracy jest miasto Winnica na Ukrainie. Jak mowi ta zacna niewiasta jej glownym zadaniem jest praca z mlodzieza zaniedbana, ktora uczy ona uprzejmosci oraz kultury wspolzycia. Jej zgromadzenie i polski kosciol pelni takze role reduty polskiej kultury wsrod ukrainskiej dziczy. Rozbawila mnie jej opowiesc o przedstawieniu jakie dzieci uczeszczajace do parafii urzadzily ostatnio. Przedstawialo ono ucieczke Zydow z Egiptu . Dzieci zostaly ozdobione pieczecia baranka na czole co zapewne mialo symbolizowac przynaleznosc do ludu wybranego. Duzym wydarzeniem bylo zatopienie armii faraona przez przykrycie jej niebieskimi przescieradlami symbolizujacymi fale Morza Czerwonego. Kiedy zauwazylem, ze Baranek jako symbol pojawil sie zbyt wczesnie gdyz wyznawcy Mojrzesza byli wlasnie tymi, ktorzy byli odpowiedzialni, znacznie pozniej zreszta, za smierc zalozyciela religii katolickiej czyli owego symbolicznego baranka bozego, owa zacna kobieta powiedziala, ze praktykuja z dziecmi ekumenizm i w zwiazku z tym ucza ich elementow Starego Testamentu nie wdajac sie w niepotrzebne szczegoly.

4 comments:

Inspektor Lesny said...

Również jestem teraz w Polsce, z uwagami Gospodarza się zgadzam. Lecz należny dodać, ze rozwój jest podobny do rozwoju innych krajów w Europie, choć nie tylko. Różni się to tylko poziomem i jakością. Ludność zaś, jest albo przesadnie grzeczna i uprzejma, lub tez katastrofalnie chamowata. Widać tu brak edukacji z zakresu stosunków międzyludzkich i umiejętności rozmowy, komunikacji a i zachowania się w przypadku konfliktu. Brak partnerskich, równych stosunków w społeczeństwie. Ciągła huśtawka zachowań. Albo przesadna , nieuzasadniona uprzejmość, albo ordynarne chamstwo i kołkiem w łeb.
Stwarza to niepotrzebne napięcia i czasem uniemożliwia wręcz załatwienie prostych spraw.
Dalsza rzeczą jest fatalne, nieprecyzyjne wyrażanie się Rodaków. Czasem nawet prosta rzecz, jak kwestia umówienia się i spotkania w konkretnym miejscu może być problemem. Potrafią, gdy konkrety coraz bardziej umykają, powiedzieć:
-to przyjdź jutro, albo pojutrze, (!) jakoś to będzie...
Wygląda na to, ze prowadzenie interesów, zamówienie i wyegzekwowanie usługi wymaga anielskiej cierpliwości.
Mozna by zastosować do Polski słowa pewnego Fina, które akurat wtedy dotyczyły Rosji:
-Kraj, gdzie nic nie działa, ale w końcu się wszystko układa...
Osobiście wydaje mi się, ze skoro, wbrew rozsądkowi Polska trafiła do EU, To musi się nauczyć, choć młode pokolenie, zasad funkcjonowania tego rodzaju społeczeństw.

zoska said...

@Bobola
Niecierpliwie czekam na Pana kolejny wpis na temat entropii i II Zasady Termodynamiki. Kiedy sie mozna spodziewac tego "wykladu" ??

Bobola said...

@zoska
Niestety pozbawiony jestem w Polsce oprogramowanie dla robienia wykresow oraz komputera z "Matematyka". W pelni sprawny bede dopiero za miesiac.
Nie mniej postaram sie cos napisac na ten temat z mozliwie minimalna iloscia pomocy graficznych juz gdzies za tydzien, jak wroce do W-wy.

Kamil said...

Wspomniane koszulki i inne bezuzyteczne gadzety sa zwiazane chyba z kazdym miejscem w ktore zagladaja turysci. A wydawaloby sie lokalne wyroby, nie ograniczaja sie tylko do danego miejsca. Przy odrobinie wysilku nad polskim morzem znalazlby pan goralska ciupage i oscypki, a w Zakopanym muszle i statki w butelce. :-)