Thursday, November 24, 2011

Co nam zostalo z tych lat...





   Kiedy patrze na bieg wydarzen, ktorych bylem swiadkiem osobiscie odczuwam przykre wrazenie, ze postep biegnie raczej nie w kierunku polepszenia jakosci zycia ale raczej w kierunku jego stopniowej deprecjacji i wulgaryzacji. Moi Szanowni A Rewolucyjnie Nastawieni Czytelnicy powiedza zapewne, ze odczuwam obcosc klasowa typowa dla przedstawiciela klasy wyzyskiwaczy i jest to sluszne o tyle o ile zyczylbym sobie obcowac ze spoleczenstwem jako caloscia zblizona, po 45 latach PRLu i 20 latach III RP, do poziomu klasy inteligenckiej z czasow II RP. Tymczasem widze skutek przeciwny. To gorszy wzorzec spolecznego zachowania wypiera ow lepszy a nie odwrotnie. Inteligent wspolczesny jest na poziomie cwiercinteligenta przedwojennego a chlop sprostaczal do poziomu czerni z czasow Chmielnickiego.
    Gdzie obecnie znajdziemy stosunki pomiedzy ludem i inteligencja podobne chociazby do tych opisanych w "Nad Niemnem"  Orzeszkowej czy w "Slawa i chwala" Iwaszkiewicza! Gdzie zreszta znalezc mlodego czlowieka, ktory wogole znalby owe perly polskiej literatury. Jak sie wydaje wypadly one bowiem z kanonu lektur szkolnych. Wystarczy siegnac zreszta do dziel tak wazkich i wspolczesnych jak powiesci  "Raz do roku w Skirolawkach" czy "Wielki las" Nienackiego albo do filmow  "Karate po polsku" czy " Dom zly" aby zobaczyc, ze moja ocena sytuacji nie jest odosobniona. Nasz lud chwacki pozbawiony nadzoru i kierownictwa dworu dziczeje coraz bardziej. Co gorsza jest tez go coraz wiecej i korzystajac z obecnych mozliwosci zwolna zaplugawia on i inne kraje europejskie.
  Podczas mojej wizyty w Naszj Umeczonej Ojczyznie rzucila mi sie w oczy nadmierna gestosc populacji, ktora praktycznie zatruwa mile zakatki w kraju. Istotnie Polska liczy sobie obecnie 38 441 588 mieszkancow co jest zdecydowanie za duzo w stosunku do ekologicznej pojemnosci terenu ocenianej przez specjalistow na 17 000 000. Inaczej mowiac jest nas dwukrotnie za duzo.  Widzimy to w nadmiernym poszerzeniu sie obszarow wielkomiejskich. Warszawa od 1980 roku potroila swoja powierzchnie zabudowana. Za czasow mojej wczesnej mlodosci mialem okazje bywac nad Wisla w celach rekreacyjnych czy nawet podrozowac statkiem do Mlocin . Woda wowczas byla tak czysta, ze widac bylo dno i mozna sie bylo sie w niej zanurzyc. Obecnie bylem szlakiem wspomnien w Mlocinach. Jak sie okazuje w tych okolicach mamy spust sciekow kanalizacji miejskiej i cala powierzchnia w okolicy uplywu kanalu byla pokryta kaszka zlozona z zuzytych prezerwatyw. Oczywiscie Warszawa jest miastem blisko milionowym i tego typu wydajnosc z ha nie jest niczym zaskakujacym. Natomiast zaskakuje to, ze nie mamy najwyrazniej oczyszczalni sciekow a takze to, ze uprawiajacy seks bezpieczny nie zadaja sobie trudu aby gumke wrzucic chocby do pojemnika na odpadki stale. O ile latwiej bylo utrzymac porzadek dawniej gdy prezerwatywy nie byly latwo dostepne a wymiana plynow fizjologicznych nastepowala po bozemu. Potem kobieta wysiusiala sie i esencja meskiego istnienia wedrowala jako pokarm dla rybek. Teraz strach nawet lowic i jesc ryby wislane jesli takie wogole jeszcze w mieszkaja w krolowej naszych rzek. Moze sie przeciez zdarzyc, ze sum polknal cala gumke wraz z zawartoscia!

   Nadmierana liczba ludnosci zgrupowana na okreslonym terytorium jest tez przyczyna innych klesk naturalnych. Malo kto zdaje sobie sprawe z tego, ze kazdego dnia w Polske uderza meteoryt gowna o objetosci szescianu o boku 27 m. Jest to szescian o wymiarach budynku 9-cio pietrowego. Skad to wiem? Sredni ciezar odchodow stalych na osobe wynosi okolo 0.5 kg . Zakladajac, ze kazdy wykupczy sie raz dziennie daje to 38 441 588 x 0,5 kg = 1.9x10^7 kg czyli 19 2240 ton gieugu/ dziennie. Jesli przyjac, ze gestosc kalu jest zblizona do gestosci wody to oznacza to objetosc ~19 000 m^3 = (27m )^3. To wszystko jest jeszcze rozcienczone 10 litrami wody pitnej ze spluczki klozetowej. Za czasow II RP wiekszosc populacji jeczala w slawojkach gdzie odchody fermentowaly po czym byly zuzyte jako zdrowy nawoz naturalny. Czesc wody zas wracala do natury odcedzona w gnojowce. Mielismy dzieki temu zdrowa i smaczna zywnosc bez nadmiernego zuzycia nawozow syntetycznych. Ja jeszcze pamietam wspanialy smak pieczarek wychodowanych na konskim lajnie. Tego juz nie ma obecnie gdyz teraz hodujemy te grzyby na torfie czy innym swinstwie.

   Nie bez konsekwencji jest tez propagowanie bezpiecznego seksu przy uzyciu pigulek antykoncepcyjnych. Wspolczesne kobiety obzeraja sie tym swinstwem, ktory zawiera powazne ilosci hormonow plciowych. W ten sposob nie tylko nie pozwalaja one urzeczywistnic sie woli bozej ale takze zanieczyszczaja zapasy wody pitnej w wyniku pozniejszego wyprozniania sie do systemu kanalizacji. Hormony te bowiem sa bardzo szkodliwe dla mezczyzn a praktycznie nieusuwalne w drodze normalnego oczyszczania wody w filtrach miejskich. W efekcie mamy zmiany hormonalne niszczace cechy meskie w gorszej polowie populacji i rakotworcza wode pitna dla wszystkich. Doprawdy czas jest najwyzszy aby wrocic do starych wzorcow zachowania i stosunkow spolecznych zanim caly system ulegnie dezintegracji! Niepokojacy jest tez wzrost zachowan kobiecych w meskiej czesci populacji. Sentymentalizm i irracjonalizm, ktore byly dawniej cechami typowo kobiecymi pojawiaja sie coraz czesciej wsrod mezczyzn ktorzy, jak kobiety, oddaja sie kultowi trzech swietych : Swietego spokoju, Swietej naiwnosci i Swietej cierpliwosci.  Tymczasem walka o byt narodowy trwa i jesli nie mamy byc w niej wylacznie ofiarami to potrzebujemy takze zdrowej dozy pewnosci siebie, agresywnosci i ksenofobi. Czas abysmy wreszcie i my zagrali naszym sasiadom i wrogom wewnetrznym slynna meksykanska melodie "O podrzynaniu gardel", ktora general Antonio de Santa Ana gral teksanczykom pod murami Alamo.

Na ilustracjach przyjemnie puste ulice Warszawy w latach 60-tych . Z albumu "Warszawa odbudowana" (1962) , Ciborowski i Jankowski (zdjecia czarno-biale), Warszawa niepokojaco sie zageszcza ale to jeszcze nic w porownaniu ze stanem aktualnym . Album "Warszawa " (1985) , zdjecie kolorowe Morka.
Ponizej zdjecie z czasow "Solidarnosci" ale ciagle aktualne.
Odznaki roznych sezonow.

15 comments:

Inspektor Lesny said...

przyjemnie puste ulice Warszawy w latach 60

Nie da sie ukryc, ze przykrosci Gospodarza istotnie maja miejsce. A spowodowane sa, jak by na to nie patrzec, poprawa(ekonomiczna) zycia pospolstwa. Tu trzeba dodac, ze to pospolstwo niekoniecznie ukierunkowalo ta poprawe w odpowiednia strone. To nie samochody i aj-pody sa im potrzebne, lecz mieszkania. To pierwsze jednak jest latwiejsze do osiagniecia , i bardziej sie blyszczy. Tak jest wszedzie, i tu konieczna edukacja.
Trzeba bylo edukowac pospolstwo, jak byl czas na to, a nie pic szampana i narzekac na glupote ludu.
Trzeba dodac, ze ludzi istotnie jest duzo. Dawniej, prezcietny chlop zyl 45 lat. 2/3 dzieci chlopskich umieralo przed piatym rokiem zycia.
Inne zas przywary ludu polskiego...coz. Kultura rozmowy zanika. Ludzie zaczynaja rozmawiac tak , jak na amerykanskich talk-show´ach. Nie maja innych wzorow.

Czy Gospodarz naprawde uwaza, ze rozwiazaniem jest powrot do smierci glodowej na przednowku? Bo to istotnie rozwiazuje problemy. Slabi , chorzy i starzy gina. Dzieci, ktore nie daja nadzieji ze beda mogly pracowac jak woly w doroslym wieku tez. Goebbels z Hitlerem by lepiej nie wymyslili. Tyle ze to sposob iscie Pilatowy. Umyte rece, i "natura sama to zalatwi".

slav said...

Proszę się przejechać do miast wojewódzkoich 100-200 tys., a szczególnie do tych co straciły ten status i pójść sobie do centrum, robi się pusto. Warszawa jest złym przykładem.

"W 1939 r. liczba ludności II RP (w granicach z XI 1938 r. czyli po aneksji Zaolzia) wynosiła 35,1 mln. co nadal dawało 6 miejsce w Europie. Dla porównania liczba mieszkańców III RP wynosi ok. 38,1 mln."

czyli 3 mln różnicy,ale migracja do miast daje tam obecnie zauważalne zagęszczenie.

No ale wyroby gumowe w Wisle i pigułki wskazują na zdrowy pęd do samoograniczania się populacji, dodatkowo około 2 mln wyjechało ostatnio:

"Wyniki długookresowej prognozy ludności Polski na lata 2008-2035 Głównego Urzędu Statystycznego wskazywały, że w perspektywie kolejnych 26 lat, tzw. horyzontu prognozy, liczba ludności Polski będzie systematycznie zmniejszać się, przy czym tempo tego spadku będzie coraz wyższe wraz z upływem czasu.
Przewidywano, że w 2010 roku ludność Polski osiągnie prawie 38092 tys. osób (faktycznie: 38200 tys.), w 2020 – ok. 37830 tys., zaś w 2035 roku – ok. 35993 tys. – przy założeniu scenariusza prognozy określanego jako najbardziej realistyczny. Podobny stan ludności wystąpił w Polsce w latach 1981–1982, kiedy to był obserwowany ostatni boom urodzeniowy."

wg wikipedii

spekulancik said...

Ok, możemy ograniczyć sobie wielkość populacji. Tylko w tym czasie taki Iran wzrósł z od 1939 roku z

14,340,000
http://en.wikipedia.org/wiki/World_War_II_casualties
(szukać Iran w tabelce)

do
70 mln
http://pl.wikipedia.org/wiki/Iran

Browning said...

Con Franco eramos joven.

adam00 said...

Czytelnicy powiedza zapewne, ze odczuwam obcosc klasowa typowa dla przedstawiciela klasy wyzyskiwaczy

Obawiam się, że Szanowny Gospodarz raczej "jęczy jak stary dziad", że za jego "młodu" to wszystko było jakieś takie lepsze a teraz to tylko na psy schodzi :-)

Bobola said...

@slav

Polska w roku 1939 miala znacznie wieksze terytorium (o okolo 30%) niz obecne.
Istotnie nastepuje migracja ludnosci do tych aglomeracji, w ktorych jest jeszcze nadzieja na prace i lepsze zycie. Sumarycznie jednak populacja rosnie. Nie byloby to najgorsze gdybysmy planowali odzyskanie ziem tymczasowo znajdujacych sie pod obca administracja w wyniku wyprawy zbrojnej. Ale do tego jakos przygotowan nie widze a wladze robia wszystko aby likwidowac coraz to inne sektory przemyslu narodowego. Oznacza to brak zatrudnienia dla mlodszej generacji, ktora emigruje. Emigracja zas oznacza strate wszystkich wydatkow jakie spoleczenstwo juz ponioslo na doprowadzenie emigranta do stanu aktualnego. Wszystkie te becikowe, dofinansowania szkol itp odlatuja aby stac sie watpliwym zyskiem krajow docelowych. Osobiscie uwazam obecna polityke prorodzinna za blad. W chwili obecnej Polska potrzebuje wprowadzenia polityki ograniczania wielkosci rodziny podobnej do tej jaka prowadza czy prowadzily Chiny Ludowe.

hes2 said...

@Bobola:"W chwili obecnej Polska potrzebuje wprowadzenia polityki ograniczania wielkosci rodziny podobnej do tej jaka prowadza czy prowadzily Chiny Ludowe. "

To się już dzieje bez żadnych centralnych programów. Tak na marginesie wnioskowanie o "przeludnieniu" Polski na podstawie Warszawy to grube nieporozumienie. Proszę się osiedlić w Bieszczadach, mazurach czy na Pomorzu i odetchnie Pan z ulgą. W Bieszczadach chodząc po górach (rekreacyjnie) można iść cały dzień i spotkać jedną osobę, a w Tatrach to już się robia korki na szlakach. Przeprowadzić się w Bieszczady (i nie narzekać:) a nie pchać się tam gdzie najgęściej.

Mama Monika said...

Uprzejmie donoszę, że kolorowa fotografia trasy WZ jest przenicowana względem osi pionowej.
Jak słusznie zauważyli komentatorzy, Warszawa jak każda metropolia w republikach bananowych, jest zaludniona dużo, dużo powyżej średniej. W centralnej Polsce, nie trzeba jechać w Bieszczady, wiatr świszcze po polach.

slav said...

Zamiast odbijać Kresy trzeba ratować Orła tu na miejscu. Po powrocie na piersi piłkarzy czas, aby Polski Orzeł jako godło Tego Kraju wrócił na dyplomy państwowych wyższych uczelni. Na razie godło jest tu niemile widziane.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dyplomy-magisterskie-bez-godla-panstwowego,1,4932959,wiadomosc.html

czy my mieszkamy w Polsce czy w G.G.?

Bobola said...

@inspektor lesny

Bobola nie jest zwolennikiem smierci glodowej na przednowku czy kiedykolwiek. Jako krwiozerczy wyzyskiwacz jest jednak zwolennikiem maksymalnego wykorzystania zasobow ludzkich w celu podniesienia stopy zyciowej ogolu a zwlaszcza jego najlepszych przedstawicieli. Jezeli zamierzamy odzyskac Kresy Wschodnie to oczywiscie musimy sie liczyc ze stratami zolnierzy i z koniecznoscia posiadania zasobow sprawnej wojskowo ludnosci dla administracji odzyskanych terenow. Jesli zas powaznie myslimy o budowaniu zamoznego panstwa to potrzebujemy robotnikow i kadr dla przemyslu. Chwilowo jednak nie wydaje sie zeby te priorytety byly na celowniku obecnej elity ani zreszta i jej wiernego ludu. Przemysl ulega stopniowemu demontazowi i to samo dzieje sie z wojskiem. W takiej sytuacji kazda nowa geba to tylko wydatek i obciazenie. Dobrze jeszcze jesli zechce wyjechac za granice . Ale jesli zostaje to mamy tylko straty.

Inspektor Lesny said...

podniesienia stopy zyciowej ogolu a zwlaszcza jego najlepszych przedstawicieli. Jezeli zamierzamy odzyskac Kresy Wschodnie to oczywiscie musimy sie liczyc ze stratami zolnierzy i z koniecznoscia

Gospodarz uzywa liczby mnogiej. "My". Kto jest ten "my" ma odzyskac Kresy? Ja jestem krakowianinerm. Nie mialem tam nic, moi przodkowie tez nie. "Odzysk" dotyczy malej, co najwyzej kilku miln. grupy. Ktora czesto dostala/wziela sama rekompensate na tzw "ziemiach odzyskanych". Straty sa zawsze przykre, ale w koloniach dosc czeste. A Kresy-to kolonia.Podobnie bylo z plantacjami w koloniach np. francuskich. Algerii i innch miejscach w Afryce, czy w Indochinach. Wojsko sie cofnelo, i wlasciciele musieli wracac do europejskiej Francji. Juz bez sluzby.
Moim zdaniem, to beszczelosc, aby mala grupa "niezadowolonych" pchala caly Narod Polski we wojne, z ktorej zzyski maja przypadnac, cytuje:
"a zwlaszcza jego najlepszych przedstawicieli."
Nie widac intresu ogolu. Sa tylo werbalne argumenty, bez substancji za nimi. Typ. "aby Polska byla wielka" "abysmy byli potezni", itp.

Wracajac zas do Francji. Naturalnie, upokorzeni kolonisci, ofary zmian politycznych, nie byli zadowoleni. Chcieli nawet, ponoc zamordowac de Gaulle´a. Jednak poparcia wsrod riksfrancuzow nie mieli.
Na dodatek, moze i przykra dla Gospodarza rzecz. Gdyby za zbrojnymi wypadami agitowali Szwedzi, to bym sie zastanowil. Bowiem tradycyjnie, gdy Szwedzi toczyli wojny, to je czesto wygrywali. Polskie zas zmagania zbrojne konczyly sie najczesciej kleska.
A wiec doszlismy do konkluzji, ze plan, czy tez idea Gospodarza wymaga powaznych modyfikacji.
Musi byc konkretny element zysku dla, przynajmniej wiekszej czesci Narodu.
Musi istniec potrzeba-dzis sa zadowoleni z aj-podow, centrow handlowych, a i glodni nie sa.Bardziej ambitni moga sie ludzic, ze otworza wlasny interes, lub osagna sukces (ekonomiczny)za granica.

Inspektor Lesny said...

maksymalnego wykorzystania zasobow ludzkich w celu podniesienia stopy zyciowej ogolu a zwlaszcza jego najlepszych przedstawicieli.

Co to oznacza w praktyce? Bo, jak to nasi sojusznicy Anglicy mowia, proba ciasta polega na skonsumowaniu tegoz.

Jesli wiec, bedziemy mieli zdrowych, zdolnych, pracowitych murarzy, i prace dla nich, to jak , i dlaczego to ma sie przelozyc na wzrost dobrobytu,np emerytowanego nauczyciela akademickiego. Moim zdaniem, to powinno wzrosc uposazenie tych murarzy. Zas ow emeryt, bedzie mial gorzej. Gdyz bedzie placil wyzsza cene za znakomitej jakosci prace murarskie...
Czy tez powinien, droga podatkow,np. otrzymywac czesc uposazenia , wypracowanego przez owych dzielnych rzemieslnikow?

Bobola said...

@inspektor lesny

Panstwa i narody maja interesy wlasne, z ktorymi interesy poszczegolnych obywateli moga sie pokrywac tylko czesciowo badz nawet wcale. Moja rodzina pochodzi z Lodzi a ja urodzilem sie w Warszawie. To nie znaczy jednak, bym byl obojetny na losy kresowiakow czy koniecznosc odzyskania tych terenow. W interesie Polski jest bycie krajem poteznym, moze nawet mocarstwowym a do tego potrzebne sa zasoby tamtejszych terenow. Byly one w koncu czescia Rzeczpospolitej przez niemal 600 lat i wiekszosc naszej historii wiaze sie z tymi ziemiami. Polska ma do tych terenow wieksze prawo niz Niemcy a jednak ci ostatni uparcie daza do opanowania owych ziem. Podobnie zreszta jest z Rosja. Rozumiem, ze Szanowny Bloger jest jednym z tych wyznawcow trzech swietych i zwolennikiem zasady zyj sam i daj zyc innym ale w ten sposob nie powstaja narody wielkie.

Inspektor Lesny said...

Polska ma do tych terenow wieksze prawo niz Niemcy a jednak ci ostatni uparcie daza do opanowania owych ziem. Podobnie zreszta jest z Rosja.
No, ja bym dodal jeszcze Ukraincow. Ja ich tez nie lubie, ale oni sie upieraja, ze sa osobnym narodem...
I chyba tez chca te ziemie... nie chce sie wyglupiac, i pisac ze ich jest wielu. I maja prawdopodobnie skuteczniejsze uzbrojenie.

nightwatch-er said...

Najwyzszy czas poprosić Ruskich o czy tam kogokolwiek innego o inwazję na Polskę połączoną z zabijaniem, burzeniem i grabieniem. Gwałcenie też się przyda, pod warunkiem nie używania prezerwatyw. W ten sposób oczyści się ten kawałek świata i znów będą sławojki i podcieranie się gazetą. Ludzie sami nie wiedzą jacy będą znów szczęśliwi.