Wednesday, January 25, 2012

Obiecanki cacanki...

   Spedzilem wczoraj troche czasu na to aby wysluchac trzeciego, dla prezydenta Obamy, raportu o stanie Unii skladanego w amerykanskim Kongresie. Jak zazwyczaj gremium stanowila amerykanska elita polityczna plus kilku zaproszonych na okrase gosci. Uroczystosc ta stanowi amerykanska wersje znanych nam z okresu PRLu zjazdow ogolnych PZPR. Obywalo sie co prawda bez skandowania "Pomozemy!" ale w trakcie poszczegolnych tez przemowienia Wielkiego Czarnego Ojca popierajacy go czlonkowie zgromadzenia wstawali podczas gdy oponujacy pozostawali w swoich fotelach. Dawalo to wrazenie grupowych cwiczen gimnastycznych tak lubianych podczas nazistowskich i komunistycznych zgromadzen. Jak widac pewne zachowania sa wspolne i sa praktykowane we wszystkich panstwach i ustrojach.
   Co wiec mial nam do powiedzenia Wielki Wodz Wolnego Swiata? Prawie to samo co na poczatku swojej kadencji. To zas wskazuje, ze w gruncie rzeczy niezbyt wiele osiagnieto w ciagu ubieglych trzech lat. Obama mylnie uwaza tez, ze obecny kryzys zaczal sie w roku 2008 (faktycznie trwa bez przerwy od 2001 r.). Jako swoje najwieksze osiagniecie uwaza zakonczenie wojny w Iraku oraz zamordowanie Ben Ladena. Czy sa to istotnie zwyciestwa o to mozna sie spierac. Irak po wycofaniu amerykanskich sil okupacyjnych wydaje sie powracac do stanu anarchii i jedyna dobra strona II wojny irackiej jest to, ze amerykanskie kompanie naftowe zapewnily sobie wylacznosc w eksploatacji zloz ropy na bardzo dlugi (50 lat?) okres czasu. Czy ta umowa wytrzyma probe czasu tego nikt nie jest w stanie przewidziec. Nie jest tez calkiem pewne czy to istotnie Ben Laden zostal zamordowany w Pakistanie gdyz, jak nam oswiadczono, cialo jego ani nawet glowa nie dotarla do USA dla identyfikacji. Byl on pochowany "w morzu".  Obama bylby bardziej przekonywujacy gdyby mogl owa glowe pokazac w Kongresie. No ale oczywiscie jestesmy zbyt cywilizowani obecnie aby imitowac ten stary obyczaj.
   Prezydent wreszcie zauwazyl, ze obnizenie sie poziomu zycia w USA oraz brak miejsc dobrze platnej pracy ma jakis, odlegly zwiazek z eksportem miejsc pracy do Azji. W zwiazku z tym apelowal do Kongresu aby przyjal on prawa ustanawiajace bodzce finansowe, w postaci opodatkowania dla zmniejszenia oplacalnosci takich operacji.  Jest to maly krok przeciwko panujacej doktrynie wolnego rynku . Krok, ktory zapewnie nie zostanie zrobiony przez Kongres znajdujacy sie pod finansowym patronatem kompanii zainteresowanych w taniej produkcji za granica. Innym interesujacym postulatem bylo ulatwienie dostepu do studiow przez zmniejszenie oplate czesnego. Ma sie to odbyc droga karania uczelni podnoszacych oplaty przez odbieranie im federalnego dofinansowania w wypadku gdy te podniosa oplaty za studia. Osobiscie watpie aby byl to krok w dobrym kierunku gdyz wzrost czesnego wiaze sie na ogol z wzrostem kosztow prowadzenia uczelni.  Radzilbym raczej aby zmniejszac nabor na uczelnie, gdyz dla absolwentow i tak nie ma pracy a walke z niesplacalnym zadluzeniem studentow prowadzic droga przyznawania bezzwrotnych stypendiow, ktorych przyznanie byloby jednak uwarunkowane przejsciem przez trudne egzaminy kwalfikujace.
   Obama duza wiare kladzie w rozwoju nowych technologii i produktow, ktore produkowane w USA mialyby pomoc w zbilansowaniu budzetu handlu zagranicznego oraz bilansu panstwowego. I tu niestety nie jestem optymista gdyz wiekszosc produktow wysokiej technologii moze byc rownie dobrze produkowana w USA jak i za granica. W dodatku z wyjatkiem produktow takich jak IPhone (ktory zreszta tez jest jak mysle produkowany w Azji) nie widze na rynku przedmiotow powszechnego uzytku, ktore stanowia realizacje amerykanskiej mysli technicznej i jednoczesnie musza byc produkowane w tym kraju. Bez aktywnej polityki clowej nie ma najmniejszej szansy aby Ameryka stala sie ponownie wytworca dobr. Te nieliczne kompanie, ktore powrocily do "macierzy" uczynily to dlatego, ze place w USA obnizyly sie do poziomu takiego, ze wieksza wydajnosc amerykanskiego robotnika oraz brak kosztow transportu uczynily taka decyzje finansowo uzasadniona. Ale obnizenie plac oznacza tez obnizenie poziomu zycia i brak chlonnosci rynku.
   Do mniej przyjemnych perspektyw "mowy tronowej" nalezy tez mozliwosc wojny z Iranem, ktorej Obama nie wykluczyl. Zmierza to do pozbawienie Iranu szansy na stanie sie panstwem uzbrojonym w bron jadrowa. Musze przyznac, ze idea bomby atomowej czy wodorowej w rekach pogan wyznajacych idee swietej wojny nie wydaje mi sie atrakcyjna. Nie mniej w samej Azji Mniejszej mamy juz panstwa tak uzbrojone (Pakistan i Izrael) i jak dotad nikt sie specjalnie tym nie przejmuje. Jedno panstwo wiecej nie powinno tu zaburzyc ukladu. Polska bylaby brana znacznie powazniej jako panstwo europejskie gdybysmy taka bronia dysponowali. Nie dziwie sie wiec Persom gdy majac takich sasiadow jakich maja chca sie chociaz troche zabezpieczyc.
   Podsumowujac, uwazam, ze pomysly Obamy sa nieco spoznione i maja charakter malo konkretny. w swoim przemowieniu nie wspomnial on nic o programie ubezpieczen zdrowotnych, ktory to program w zasadzie wniosl go do wladzy. Oznacza to, ze praktycznie nic na tym polu nie zostalo osiagniete.

4 comments:

Inspektor Lesny said...

Sek w tym, ze ludzie sie chyba przyzwyczaili do kryzysu. Tak jest przynajmniej w Szwecji. Wszyscy wiedzaze jest kryzys, ze prawdopodobnie bedzie jeszcze gorzej, a ceny nieruchomosci ida w gore...

Bobola said...

@inspektor lesny
Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic. Zreszta w kryzysie sa banki i instytucje finansowe, ktore maja obligacje finansowe o spadajacej wartosci (np dlugi panstw takich jak PIGS) , hipoteki nieruchomosci, ktorych wlasciciele nie obsluguja dlugu , a takze sprzedali opcje, ktore poszly w zlym dla nich kierunku i cierpia z powodu efektu dzwigni. Te straty nie sa jeszcze ujawnione gdyz, przynajmniej w USA, rzad zezwolil na podawnie ich wartosci "nabywczej" zamiast aktualnej rynkowej.
Nie wiem dlaczego w Szwecji rosna ceny nieruchomosci ale to zapewne wskazuje, ze jest popyt na domy a populacja ma pieniadze i nie chce czekac az banka peknie i dostana to samo za pol ceny.
Niestety kryzys zlego zadluzenia nie zostal rozwiazany. Nawet niemieckie banki wymagaja panstwowego dofinansowania (np DB czy Commerzebank). Dotyczy to zreszta takze USA.Rozpaczliwe proby wyduszenia funduszy z rezerw polskich tez tego dowodza.

Takie Jeden Łoś said...

@Bobola

Poniewaz sporo wpisow Pan poswiecil ziemskiemu klimatowi, wiec pewnie Pana zanteresuje ten artykul.

Bobola said...

@TJL
Bardzo dziekuje. O tym, ze przed nami jest raczej oziembienie niz podwyzszenie temperatury pisalem juz dawniej. Widze, ze Szanowni Koeldzy wreszcie sie obudzili. Lepiej pozno niz wcale!