Wednesday, November 11, 2015

Sprawy, o ktorych rzadko mowimy i ktorych nie rozumiemy

 
     Jesienne porządki i teoria względności - największa naukowa kompromitacja XX wieku- odwróciły moją uwagę od blogingu. Brak jest mi zresztą tematów wartych uwagi. Co prawda życie współczesne obfituje w elementy komediowe, takie jak na przykład delikatna sugestia synodu biskupiego aby wprowadzić sakrament rozwodu czy też decyzja  aktualnego prezydenta, który zdecydował odmówić udziału w "Marszu Niepodległości" symbolicznie odcinając się od ruchu patriotycznego. Ale jako staruszek stojący nad grobem traktuję te i inne zdarzenia z pewnego dystansu.

    Żyjemy zresztą w czasach, w których irracjonalne poglądy i postępowanie stają się raczej regułą niż wyjątkiem.  Nie jest to zresztą ograniczone tylko do Naszej Umęczonej Ojczyzny. Właśnie słyszę, że JM Rektor Uniwersytetu Stanowego Missouri został zmuszony do ustąpienia przez kilku czarnych sportowców popartych w tym zresztą przez ich białego trenera. Powodem było niedostatecznie widoczne ze strony rektora poparcie dla rasistowskiej polityki ruchu "Black Life Matters". Uniwersytet Stanu Missouri jest zresztą  w większości uniwersytetem studentów "białych" , którzy mają najwidoczniej dosyć bezczelnego panszenia się kolorowej mniejszości. Nie mniej rektor musiał ustąpić i zapewne zostanie zastąpiony na tym stanowisku przez jakiegoś kolorowego i ultra postępowego kandydata. W czasach gdy ja studiowałem a potem pracowałem na Uniwersytecie Warszawskim uważano jeszcze, że to do kadry akademickiej należy utrzymywanie studentów w ryzach pewnej dyscypliny. Lata 60-te we Francji uzmysłowiły nam, jakie są konsekwencje nadmiernej liberalizacji procesu wyższej edukacji (myślę zwłaszcza o rewolucji studenckiej roku 1968 - patrz https://pl.wikipedia.org/wiki/Maj_1968) a obecnie w USA panuje nawet idiotyczna praktyka oceniania wykładowców przez studentów. Jaki to ma wpływ na dewaluację ocen oraz na przejście do stosownie złagodzonych egzaminów "testowych". nie muszę chyba tłumaczyć.  Masowy dostęp do edukacji wyższej powoduje bowiem napływ elementu intelektualnie nieprzygotowanego do studiów ale za to roszczeniowego jeśli chodzi o łatwość uzyskiwania stosownych certyfikatów akademickich. Te zaś stanowią dla nich klucz do dalszej kariery w tym kariery politycznej. Przykłady takich niewytłumaczalnych racjonalnie  karier są nam zresztą znane dobrze także z polskiej i unijnej polityki ale także z życia politycznego Wolnego Świata.


   Mało kto zdaję sobie sprawę z tego, że strukturalnie stado ludzkie nie różni się bardzo od stada zwierzęcego. Podstawową jednostką każdego większego zgrupowania , na przykład narodu czy państwa , jest rodzina. Ta ma zaś budowę piramidalna jeśli chodzi o znaczenie poszczególnych członków. Najczęściej mamy tak zwanego samca alfa jako "Ojca Rodziny" stanowiącego szczyt tej najmniejszej socjalnej piramidy.

Po nim następuje alfa-samica oraz kolejni członkowie zgrupowania w postaci dzieci czy starszych członków rodziny.

    Nie inaczej jest w przypadku większych ugrupowań ludzkich czy są to miejsca pracy , nauki czy obywatele- inaczej- członkowie narodowego stada. Hierarchia stadna obowiązuje i tutaj. Właściciel zakładu pracy jest szczytem zależności służbowej w stadzie zatrudnionych. Po nim idą kierownicy i inżynierowie, majstrowie i brygadziści a na samym dole znajdują się "szarzy" wykonawcy poleceń płynących "z góry".


    Podobnie jest w skali państwowej. Alfa samcem jest na ogół jeden dominujący członek stada - król, prezydent czy premier a ogólnie "Ojciec Narodu" , którego odpowiedzialność wobec niższych rangą członków stada jest iluzoryczna. Jego głównym zadaniem jest dbanie o pozycje rządzonego państwa w kolejnym wyższym stadzie państw narodowych. Dla osiągnięcia tego celu używa on podporządkowanych mu członków stada jako narzędzi. Nie jest jego zadaniem dbanie o interesy własne innych członków stada- obywateli państwa. O to muszą zadbać oni sami. Ojciec Narodu jest w przenośni kierowcą pojazdu narodowego, który decyduje o tym kiedy i dokąd ów narodowy pojazd zmierza. Oczywiście musi on zadbać o odpowiedni stan techniczny pojazdu oraz o paliwa, olej itp detale. Ale to nie one są czynnikami, na których koncentruje się prawdziwy przywódca. Jeśli chcemy zobaczyć jakie zajmujemy miejsce w owej spoleczej hierarchii to spójrzmy na "siatkę" wynagrodzeń. Na przykład, jak słyszę, wynagrodzenie nowego parlamentarzysty wynosi 10 000 PLN miesięcznie podczas gdy przeciętne wynagrodzenie członków polskiego stada wynosi około 3000 PLN/mieś a przeciętna emerytura wynosi około 1500 PLN/mies. Członek parlamentu jest więc ponad trzykrotnie bardziej wartościowy dla państwa niż przeciętny omega- Polak a pięciokrotnie bardziej wartościowy niż omega-rencista. A jest to przecież tylko część korzyści wynikających z samego położenia w hierarchii stadnej. Domyślam się, że jeszcze wyższe benefity spadają na samego alfa-samca czyli Ojca Narodu. Oczywiście nikt nie pisze o piramidalnej strukturze ludzkich stad. Wolimy słyszeć o panującej  współcześnie demokracji i równości wskazywanych jako przeciwieństwo społeczeństw stanowych, tyranii i dyktatur. Te równości  jednak nie istnieją faktycznie ani w sensie prawnym ani własnościowym ani wreszcie nawet pod względem inteligencji  poszczególnych członków stada. Stado czy to małp, wilków, owiec czy ludzi jest zbudowane "piramidalnie" i osoby znajdujące się wyżej w hierarchii z natury rzeczy dominują (intelektualnie, materialnie czy społecznym znaczeniem) członków stada zajmujących pozycje niższe.


    Niedawno mieliśmy w Naszej Umęczonej Ojczyźnie kolejne wybory parlamentarne. Wygrała opozycja ale czy to coś zmieni w charakterze operacji machiny państwowej i pozycji międzynarodowej Polski? I zastanówmy się jaki właściwie wpływ mamy na to kto do tego parlamentu wejdzie. Jest jasne, że to nie przeciętny Polak układa listy kandydatów. Te wystawiają aktualne partie polityczne a więc faktycznie "aktyw partyjny" . Jakie są kryteria owych wyborów tego nie wiemy. Możemy się tylko domyślać, że w przypadku PiS decyduje tu wola prezesa i jego najbliższych beta-kolegów. Nie inaczej jest zresztą w innych partiach. Ostatnim razem kiedy się tym interesowałem PiS był zgromadzeniem około 40 000 członków. Inne partie były powściągliwe w podawaniu liczby swoich członków ale zapewne nie odbiegały bardzo od tej liczby. Zatem dla blisko 30 milionowego państwa wąska warstwa "rządząca" , z której wybierani są przedstawiciele narodu liczy zapewne jakieś 200 000 ludzi . Tak więc z grubsza 1%  populacji tworzacej zawartowsc aktywu politycznego jest ową rezerwą osobową dla szczytu "piramidy socjalnej". Porównajmy to z piramida władzy Rzeczpospolitej Szlacheckiej w której do szerokiej czołówki wchodziło 10% ówczesnego społeczeństwa. Jak się wydaje z tego porównania współczesna "demokracja" jest znacznie mniej "demokratyczną" niż stanowy system panujący w Polsce jagiellonow.


   Król "Słońce" -Ludwik XIV- mówił o sobie "Państwo to ja" i tak istotnie było chociaż oczywiście rządził za pośrednictwem swoich beta -samców. Francja tego czasu osiągnęła szczyt swojem mocy jako monarchia absolutna i stanowa. Co o tym myślał "szary poddany" znajdujący się na samym dnie piramidy o tym król ani nie myślał ani się tym nie interesował. Francuski lud miał płacić podatki i trzymać gębę zamkniętą. I tak było dobrze. Francja rosła w siłę i kolonie  i stawała się europejskim mocarstwem i ośrodkiem kultury światowej.


   Co spowodowało załamanie się systemu piramidalnego Burbonów? Był nim niefortunny projekt demokratyzacji systemu, który wymknął się spod kontroli. Lud francuski tak jak i lud każdego innego kraju - w tym Polski- jest z natury elementem destrukcyjnym państwa.   Dlatego musi być on trzymany na krótkiej smyczy gdyż wyzwolony działa jak przysłowiową "małpą z brzytwą" - jest niebezpieczny dla siebie i otoczenia. Po gospodarczej katastrofie "Wielkiej Rewolucji Francuskiej" do władzy doszedł Napoleon Buonaparte - wtedy generał artylerii armii Republiki. Na początku przyjął tytuł republikańskiego  "Pierwszego Konsula" ale stopniowo przywrócił system autokratyczny dla zakamuflowania nazwany Cesarstwem Francji. Jak większość przywódców pochodzących z społecznych nizin nie mógł się on oprzeć pokusie wypowiedzenia wojny "całemu ówczesnemu światu" zagospodarowując energię poddanych w kolejnych podbojach terytorialnych. Była to chyba druga (po Karolu Wielkim) próba stworzenia super-mocarstwa europejskiego-czegoś w rodzaju obecnej Unii Europejskiej. Ku powszechnej uldze zainteresowanych Francuzów i ich sąsiadów projekt ten zakończył się kompromitującą klapą. Na jakiś czas sytuacja została spacyfikowana ale niepotrzebne ustępstwa wobec "ludu" niosły w sobie zapowiedź dalszych kłopotów i to w skali światowej.


   Nie jest to zresztą przykład wyjątkowy. Łatwo jest prześledzić podobny rozwój sytuacji w czasach nam bliższych. Powstanie i upadek III Rzeszy czy upadek Imperium Romanowych oraz postępujący po nim rozpad Imperium Sowieckiego . Widzimy tez podobny bieg wydarzeń patrząc na losy Polski Ludowej . I tu także , po 1945 roku,  pazerny lud pracujący rzucił się na majątki  właścicieli ziemskich i polskich przemysłowców, z podobną energią jak wykazał wcześniej w zagrabianiu mienie "po-żydowskiego" za czasów III Rzeszy, korzystając z poparcia prawnego i ideowego tego z wrogów Polski, który kontrolował w niej sytuacja tworząc z niej swoją kolonie. Czy był on świadomy, że w ten sposób działa przeciwko interesom Polski jako państwa niepodległego?  Zapewne tak, bo o tym jak wygląda życie w sowieckim raju większość społeczeństwa była poinformowana. Ale interes państwa nie grał dla ludu żadnej roli. Liczył się tylko interes własny i dla własnej korzyści zniszczył on piramidę socjalną zbudowaną w II Rzeczpospolietej.

Czy spowodowało to jakieś istotne zmiany w strukturze zależności? Nic z tego! Hierarchia odbudowała się tyle, że zmienił się na gorszy skład jej warstw najwyższych. Polska Ludowa trawala 45 lat i co z grubsza 10 lat była nękana "kiełbasianymi rewoltami"  swoich wiernych poddanych, którzy mieli już dosyć nie tyle braku suwerenności i niepodległości państwa - ten aspekt nigdy nie był traktowany poważnie przez nasz wierny lud- ale kolejnych etapów zaciskania pasa wyrażających się z reguły komicznymi brakami w zaopatrzeniu w najbardziej podstawowe artykuły codziennej potrzeby (żywność, papier klozetowy, żarówki itp).



  W czasie kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości wymieniane są jednym tchem powstania czasu zaborów, wysiłek wojenny polskiego żołnierza podczas pierwszej i drugiej wojny światowej oraz rewolty ludu pracującego okresu PRLu (czerwiec 1956- wydarzenia poznańskie, grudzień 1970 roku- wydarzenia pomorskie czy sierpień 1980 roku- powstanie "Solidarności"). Jest to oczywisty nonsens. Rewolty czasu Polski Ludowej to typowe rewolucje kiełbasiane, których celem było doprowadzenie do większej ilości socjalizmu w socjalizmie. Z walka o wyzwolenie narodowe nie miały one nic wspólnego poza tym, że wstrząsnęły socjalistyczna piramidą władzy i doprowadziły do zmian "gabinetowych" w obrębie tego samego sowieckiego systemu kolonialnego. Lud jak zwykle okazał się elementem destrukcyjnym i roszczeniowym. Jakże inną była motywacja powstańców 1830 czy 1863 roku. "Święta miłości kochanej Ojczyzny, Czują Cię tylko umysły poczciwe..." pisał swego czasu poeta i kapłan Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Myślę o tym czasem gdy widzę, że współczesny obywatel Naszej Umęczonej oczekuje od Niej wylacznie rozmaitych świadczeń dla siebie...



  

13 comments:

Inspektor Lesny said...

bfituje w elementy komediowe, takie jak na przykład delikatna sugestia synodu biskupiego aby wprowadzić sakrament
-------------------------------------
Istotnie, lecz trzeba by spojrzec prawdzie w oczy. Nasz Kosciol, jak i zreszta i inne organizacje religijne, religie, udaje ze nie widzi problemu. Choc wiele sie zmienilo od czasow antycznych. Np. ludzie zyja duzo dluzej, wiekszosc dzieci przezywa okres dziecinstwa tez. Jest to zasluga higieny, medycyny, techniki. To, co dawniej natura sama zalatwiala, dzis, czy chcemy czy nie, musimy zalatwic instytucjonalnie. I tu, mamy dylemat. Nie wydaje mi sie, by nalezalo wrocic do barbazynstwa, tak jak Gosp. sugeruje, wywolac wojny, zaniechac leczenia, mordowac Tych, " mniej potrzebnych", itp. Napawa mnie obrzydzeniem, dzisiejsze "swieckie rozwiazania" na problemy dzisiejszego Swiata, jak aborcja, rozwody, czy tez usuwanie dzieci z pod wplywu rodzicow. Jednak , musimy, wydaje mi sie, problemem sie zajac-i tu Kosciol powinien wreszcie swoje powiedziec. A nie udawac, ze dalej jest wiek dziewiaty, i epidemie, glod, wojny i morderstwa problem rozwiaza. Nie znaczy to, ze jestem owym hipotecznym "sakramentem" zachwycony. Lecz dzis, zyjemy nie 40 lat, jak dawniej, co wystarczalo tylko na urodzenie i wychowanie dzieci, lecz praktycznie dwa razy tyle.
IL.

Inspektor Lesny said...

Lata 60-te we Francji uzmysłowiły nam, jakie są konsekwencje nadmiernej liberalizacji procesu wyższej edukacji (myślę zwłaszcza o rewolucji studenckiej roku 1968 -
------------------------------------------------------------------------
Rozruchy z 68 roku byly wywolane dywersyjnym dzialaniem sowieckim, przy udziale ich zachodnich zwolennikow. A nie oddolnym ruchem studenckim.
Mialy one tyle wspolnego z inicjatywa sydentow, co protesty hippiesow przeciw wojnie w Wietnamie z pragnieniem przez nich pokoju...
IL.

Inspektor Lesny said...

W czasach gdy ja studiowałem a potem pracowałem na Uniwersytecie Warszawskim uważano jeszcze, że to do kadry akademickiej należy utrzymywanie studentów w ryzach pewnej dyscypliny. Lata 60-te we Francji uzmysłowiły
-------------------------------
Nie wiem czy to jest jakis merit. Studenci i tak rewoltowali, a zreszta, historycznie patrzac, to wiekszosc z nich albo ma spore luki w wyksztalceniu, albo wyemigrowala, albo pracuje jako jako kierowca TIR-u.
Krotko mowiac, nie ma sie czym chwalic, i nie ma czego podawac za pozytywny przyklad.
IL:

Inspektor Lesny said...

obecnie w USA panuje nawet idiotyczna praktyka oceniania wykładowców przez studentów.
-----------------------------
Czyzby Gosp. uwazal, ze to nie placacy gosc w restauracji powinien oceniac smak potrawy, lecz kucharz w asyscie kelnera?

IL.

Inspektor Lesny said...

. Nie jest jego zadaniem dbanie o interesy własne innych członków stada- obywateli państwa. O to muszą zadbać oni sami.
----------------------------------
Oczywiscie. Tyle, ze nie nalazy sie ani dziwic, ze to robia, ani nazywac tego "bledem".
IL.

Inspektor Lesny said...

Lud jak zwykle okazał się elementem destrukcyjnym i roszczeniowym. Jakże inną była motywacja powstańców 1830 czy 1863 roku. "Święta miłości kochanej Ojczyzny, Czują Cię tylko umysły poczciwe..." pisał swego czasu poeta i
------------------------------------------
Podobnie jak i dzisiaj poczciwi neoliberalowie bronia demokracje by powiekszyc wlasne majatki.
IL.

myszkin said...

Fajny tekst, D

Inspektor Lesny said...

Myślę o tym czasem gdy widzę, że współczesny obywatel Naszej Umęczonej oczekuje od Niej wylacznie rozmaitych świadczeń dla siebie...
--------------------------------------------------
...a tymczsem praktycznie wszystkie zrodla, tak polskie jak i zagraniczne, wciaz powtarzaja, ze szlachta polska pragnela jedynie coraz to nowych przywilejow dla siebie. Podatkow placic nie chciala, a na wojne ruszala, gdy jej to odpowiadalo. I to po tej stonie konfliktu, gdzie jej sie to oplacalo.
Takie to "poczciwce" to byly...
IL.


piotrdemarco said...

Dzisiaj ludzie kreuja bogactwo pracujac glowa a nie brudzac sobie rece.A jak ktos pracuje glowa to to najczesciej majac te pare szarych komorek w uzyciu nie chce byc poniewierany przez tych co sa wyzej w hierarchi spoleczej tylko dlatego ze sie urodzil w rodzinie o takim statusie a nie innym.Obawiam sie ze Inspekotr ma racje-Pan ciagle nie rozumie ze technologia zmienila nam organizacje spoleczna(tak jak wczesniej chocby rewolucja rolnicza zreszta itp).Do tego zamordzymu ktory Pan proponuje nie ma powrotu na szczescie-chocby dlatego ze bylby calkowicie nieefektywny.Dzisiaj w "epoce ludzi pracujacych glowa" aby system byl stabilny musi istniec pewna mobilnosc spoleczna oraz chociaz pozory rownosci.

Bobola said...

@piotrdemarco

Nie ma Pan racji. Piramida zaleznosci jest z nami od czasow wspolnoty pierwotnej i zmiany technologii czy swiadomosci spolecznej tego nie zmienily. W firmie Cray, robiacej najszybsze na swiecie suprekomputery odleglosc programisty -wysokiej klasy fachowca -od prezydenta korporacji jest niebotyczna. Nie proponuje zreszta zamordyzmu. Taki system mielismy wlasnie w ustroju sprawiedliwosci spolecznej i wiemy jak to sie skonczylo. Moj punkt widzenia, ktory jak widze nie dotarl, to to, ze "szary obywatel" nie ma nic do powiedzenia w sprawach polityki panstwowej czy to wewnetrznej czy miedzynarodowej i ze o tym co sie dzieje w "stadzie panstw" musi decydowac naczelny przywodca - Ojciec Narodu. O tym co sie dzieje wewnatrz systemu najlepiej jest gdy dbaja sami obywatele w ramach wzajemnej wymiany towarow i uslug.
Panstwo moze organizowac gospodarcze zamierzenia jesli Wodz uwaza to za konieczne ale np za czasow carskich koleje byly budowane z inicjatywy prywatnej i dla zysku inwestorow.

Inspektor Lesny said...

To, ze jedna grupa bydlakow dusi ludzkosc, nie znaczy, ze mamy ich , na dodatek dobrowolnie wymienic na innych. Ktorzy zreszta mieli wladze, i okazali sie nie tylko gorsi i brutalniejsi od obecnych, lecz i wyraznie glupsi. To, co Gosp. proponuje jest dla ogolu wrecz obrazliwe-sugeruje, ze ludzie sa tak bezbrzeznie glupi, iz postawia na tych, ktorzy dowiedli, ze na zaufanie nie zasluguja.
IL.

Inspektor Lesny said...

ry odleglosc programisty -wysokiej klasy fachowca -od prezydenta korporacji jest niebotyczna.
-----------------------------------
Nie wydaje mi sie, by Gosp. jak to umysl raczej ograniczony, dobrze zrozumial kommentarz. Wydaje mi sie, ze tu nie idzie o wysokosc zarobkow, choic te, oczywiscie maja wplyw na nasza wolnosc osobista. Lecz o to, ze ow programista moze z firmy odejsc, zmienic zawod, lub tez zyc ze zbierania puszek po piwie. W feudalnym swiecie Gospodarza chlop moze jedynie uciec na Ukraine , badz sie powiesic. To ta roznica.

. Nie proponuje zreszta zamordyzmu.
--------------------------------------
Pogarda i nienawic jaka Gosp. demonstruje wzgledem 90% dzisiejszych Polakow nie prognozuje dobrze.

e wewnatrz systemu najlepiej jest gdy dbaja sami obywatele w ramach wzajemnej wymiany towarow i uslug.
-----------------------------------------------------
To jeden z glownych postulatow neoliberalizmu.

IL.

Falco said...

Nalezy zadac "elytom warszawskim" po co ich zdaniem jest panstwo. Dla mnie, podobnie jak i dla Jana Zamojskiego, panstwo jest po to "abysmy swych swobod zazywali"!

Recepta na to jest bardzo prosta: http://falcopergrinus.blogspot.be/2015/10/volenti-non-fit-iniuria-czyli-omne.html

Wystarczy zas zlikwidowac partiokracje: http://falcopergrinus.blogspot.be/2015/10/demokracja-partiokratyczna.html