Tuesday, September 24, 2019

Jak bylo kiedys tak jest i teraz

   Czytam ostatnio pamietnik- ksiazke gen. broni. Jozefa Dowbora-Musnickiego "Moje wspomnienia", wyd. Zysk i S-ka , Poznan 2013. Jest to postac jak sie wydaje malo znana wspolczesnym obywatelom III RP ale kluczowa dla zrozumienia genezy II RP . Byl on najwyzszym ranga generalem polskiego pochodzenia dzialajacym w Rosji carskiej na poczatku XX wieku, oficerem rosyjsckiego Sztabu Generalnego (co nie bylo latwe  dla nie-rosjanina  sluzacego w carskiej armii), uczestnikiem kampanii daleko-wschodniej (wojnie z Japonia) oraz jednym z najaktywniejszych generalow i tworca I Polskiego Korpusu w Rosji podczas pierwszej wojny swiatowej i w czasie
Znaczki poczty polowej I Korpusu WP w Rosji
rewolucji bolszewickiej

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:J%C3%B3zef_Dowbor-Mu%C5%9Bnicki.PNG#/media/Plik:Józef_Dowbor-Muśnicki. https://commons.wikimedia.org/wiki/File:J%C3%B3zef_Dowbor-Mu%C5%9Bnicki.PNG#/media/Plik:Józef_Dowbor-Muśnicki.PNG

Jako doswiadczony zolnierz i dowodca byl on najpowazniejszym kandydatem na Naczelnego Wodza w nowo powstalej Rzeczpospolitej. Niestety brak umiejetnosci politykowania oraz doskonale dla mnie zrozumiala niechec do plebsu, socjalizmu  i reklamiarstwa przewazyly szale na korzysc Pilsudskiego. Trudno powiedziec jak potoczyly by sie losy odrodzonej na krotko Polski gdyby na jej czele stanal  tak wytrawny organizator jakim byl  Dowbor-Musnicki. W kazdym razie , w okresie przejsciowym, kiedy wazyly sie losy ziem, ktore mogly byly  wejsc lub nie do nowo powstalego  kraju , byl on dowodca wojsk Powstania Wielkopolskiego - jedynego z wygranych przez Polakow powstan.

General byl takze bacznym obserwatorem zycia i wspolobywateli, o ktorych nie mial dobrej opinii.
Pisze on (str 21) :

 " Skromnosc nie jest nasza zaleta, a dyscypline tylko z trudem udaje sie zaszczepic masom.  Ujemne cechy, pokutujace w naszym narodzie, tlumacze brakiem zdolnosci do glebszej analizy . Spotkalem wielu ludzi, ktorzy pienili sie na samo wspomnienie o naszych krolach lub szlachcie, zapominajac, ze tylko dzieki nim nazywamy sie Polakami. .... Podobno jestesmy patriotami. Nie mozna temu zaprzeczyc . Ale czy nie ma tu wiecej uczucia niz swiadomosci? Niewola, wplywy zaborcow, szczegolnie robota panow od miedzynarodowki zaszczepily nam pierwiastek materializmu; patriotyzm znika . Na skutek zdarzen doszedlem do przekonania, ze robotnik nie rzadko za zlotowke zapaskudzi wlasne lozko, chlop za morge gruntu zamorduje ojca, inteligent zas czesto za posade zrzeknie sie swych przekonan. "

General cytuje tez , jakze trafna obserwacje cara Mikolaja I : " Jeden Polak to bohater, dwoch to konspiracja, trzech - jeden zawsze jest denuncjatorem" zwazywszy, ze stan tajnych wspolpracownikow SB wynosil okolo 52 000 (http://matusiakj.blogspot.com/2019/09/sowiecka-agentura.html) widzimy, ze nie tak wiele sie znowu zmienilo od czasow carskich.

    Wiele uwag generala odnosi sie do organizacji wojska narodowego. Pisze on (str. 422) : "Twierdze tez, ze armia w panstwie musi byc narodowa. Rozumiem to w tym sensie , ze zlozona musi byc a autochtonow. Domieszka do szeregow przedstawicieli innych narodowosci, zamieszkalych na terenie panstwa, choc wzmacnia armie liczebnie , oslabia jej spoistosc.  Narody bija sie przeciez o swoje interesy, ktore moga byc rozbiezne z dazeniami obywateli innego pochodzenia. Powstaly rozdzwiek zawsze znajduje echo w szeregach. "

    Obecnie po znanych zdradach mniejszosci niemieckiej, zydowskiej , ukrainskiej i bialoruskiej w czasie II wojny swiatowej oraz latach okupacji niemieckiej i sowieckiej mamy dosyc materialu potwierdzajacego ta opinie. Niestety ten fakt nie wszedl jakos do swiadomosci elity politycznej kraju.
Swiadcza o tym takie fakty jak kokietowanie zolnierzy Ukrainy czy sprowadzenie do Polski zolnierzy USA w naiwnej wierze, ze obce wojska beda walczyly w obronie interesow Panstwa Polskiego. Ewenementem na skale swiatowa jest dobrowolna zgoda rzadu polskiego na dzialanie wojsk innych krajow UE (czytaj Niemiec) w obronie "demokracji" w Polsce.  Te i inne decyzje jakie sa podjete w ciagu trwanie III RP nasuwaja mi podejrzenie, ze wspolczesna ludnosc zamieszkujaca Polske jest juz tylko materialem etnograficznym, ktory stracil z oczu interesy panstwa po tym jak wymordowal, zubozyl i odsunal od znaczenia uprzednia warstwe wiodaca: polska szlachte, ziemian i przemyslowcow.  Pozostal tam lud roszczeniowy gotowy do zdrady i nie posiadajacy wlasciwie swiatopogladu panstwowego.


21 comments:

marcin said...

Jestem z plebsu, więc nie powinienem tutaj zabierać głosu, nieśmiało więc napiszę taką myśl: mogę sobie wyobrazić jak dziedziczy się po ojcu zawód kopacza dołów, zawód portiera itp. ale proszę o rękę do góry , czy jest ktoś przy zdrowych zmysłach kto chce być operowany przez syna chirurga, który jest chirurgiem nie dlatego że zdał egzaminy, ale dlatego że ojciec był chirurg? Albo lecieć samolotem, gdzie pilotem jest człowiek nie po egzaminach ale dlatego, bo ojciec był pilotem??? Szaleństwo ! Od kiedy nepotyzm jest zdrowy? W głowę nie mogę zajść jak autor bloga ma to za słuszny koncept.

naiwny said...

@Marcin:"W głowę nie mogę zajść jak autor bloga ma to za słuszny koncept."
Nie wiem czy koncept jest słuszny ale tak działa ten (najlepszy) świat.
Przecież "wszystkie" małe firmy najpierw zatrudniają "krewnych i znajomych królika", a dopiero potem obcych fachowców. To jest "nepotyzm oświecony". Po prostu zapomniał Pan o najważniejszym czynniku: lojalność i wspólnota interesów. Michalkiewicz żartobliwie poszedł dalej i zadał pytanie: "Skoro lekarzami zostają dzieci lekarzy, prawnikami dzieci prawników, aktorami dzieci aktorów, ... To czemu konfidentami nie miałyby zostawać dzieci konfidentów?"

Bobola said...

@Marcin

Taki komentarz w Ameryce nosi nazwe red herring (czerwony sledz) polegajacy na tym, ze oskarza sie interlokutora o utrzymywanie nonsensownej opinii. Jak wiemy istnieja zawody wymagajace licencji . Do nich nalezy zawod lekarza czy kierowcy ronych pojazdow. Nie mniej kazdy mlody czlowiek spedza znaczna czesc swojego zycia oddzialywujac ze swoja najblizsza rodzina (z grubsza 20-25 lat) co ksztaltuje jego swiatopoglad, syatem wartosci oraz ogolny opinie o roli panstwa jako wiekszej jednostki narodowej. Taka jest zaleta wyrastania w pewnym srodowisku. Polska obecna jest w mojej ocenie rzadzona fatalnie jesli chodzi o interesy Polakow. Jedna z przyczyn tego jest fakt masowego awansu spolecznego staosowanego "na sile " za czasu PRL ale kontynuowanego obecnie. Dobry wladca traktuje panstwo jako powiekszony w skali majatek wlasny . Jesli pochodzion ze srodoweiska, ktore taki majatek (ziemski czy przemyslowy) mialo na wlasnosc to wie on jaki powinien byc bieg gospodarki aby ow interes nie zbankrutowal . Jak pislem poprzednio obecna Polska ma dlug zagraniczny rownowazny 10 000 ton zlota. Czy to sie nazywa dobrym gospodarowaniem?

Inspektor Lesny said...

Przecież "wszystkie" małe firmy najpierw zatrudniają "krewnych
---------------------------------------------------------------
Co innego pogodzic sie z naturalnym biegiem rzeczy, a co innego innego sztucznie hodowac
"brojlery"polityczne, ekonomiczne, biorac zarodek z nieudanej grupy.

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
plebsu, więc nie powinienem tutaj
--------------------------------------
To, co jest interesujace, to co system proponowany przez tow.B. ma do zaoferowania Marcinowi. Procz abstrakcyjnego "porzadku"i "potegi panstwa". Czy bedzie sens leczeni Marcina, ksztalcenia jego dzieci.Jako przedstawiciel z definicji tow.B. grupy "roszczeniowej", musi to pytanie zadac.
Przy okazji-roszczeniowy, to taki, co wiecej zada niz daje. Co tow.B. dal temu niedobremu PRL-owi, biorac drogie, choc niepotrzebne wyksztalcenie, i zwiewajac do Ameryki-gdy nalezalo narazic dupe, zostac, i walczyc o swe pglady.
IL.

marcin said...

Pierwsze slyszę by w prywatnej firmie zatrudniać najpierw rodzinę, potem fachowców ( co innego w państwowej firmie, nie za swoje pieniądze - patrz nepotyzm).
Po drugie nie słyszałem o red herring, ale fakt jest to dla mnie nie pojęte, by ktoś proponował dziś feudalizm.

Ok. inny argument, był autor w Ameryce, przed jakimś czasem rządzili tam indianie, mieli jakiś tam system polityczny, nazwijmy go np ."plemiennym". Potem zapukała Europa z swoim systemem - feudalizmem. Z grubsza, zjedli indian na śniadanie. Moim zdaniem dlatego,że feudalizm ze swoją skoncentrowaną władzą był EFEKTOWNIEJSZY od systemu plemiennego.
I teraz ktoś napisze: "wróćmy do systemu plemiennego" będzie lepiej.
NIE BĘDZIE! - przyjdą inne narody lepiej zorganizowane i zrobią ci "rezerwat".
Dlaczego to piszę, ja znowu byłem w Austrii. Mają tam muzeum swojego ostatniego cesarza. Ostatni prawdziwy feudał Europy. Prawdziwa błękitna krew, w dodatku człowiek bardzo inteligenty i pracowity, nie tak jak groziłem we wcześniejszym poście, że trafi się syn, jedynak głupek.
Ten cesarz wstawał 5 rano i do nocy jak na niemca przystało pracował dla dobra kraju.
Co się stało? W Europie powstały tajne organizacje zrzeszające inteligentnych, dominujących mężczyzn, powiedzmy takie wolnomularstwo, ale i inne.
Te związki w uproszczeniu są tym czym feudalizm dla systemu plemiennego. BARDZIEJ wydajną formą! Powrót do feudalizmu to powrót do wigwamu i śpiewania uga, uga.
Ewolucja zjadła szlachtę.
Rozpisałem się, kontrargument?

marcin said...

efektywność, oczywiście chodziło mi o "efektywniejszy"

Inspektor Lesny said...

Pierwsze slyszę by w prywatnej firmie zatrudniać najpierw rodzinę, potem facho
----------------------------------------------------------------------------------
Ford, np. tak zrobil. Dopiero gdy firma okrzepla, zatrudniono fachowcow. Mysle, ze na poczatku najwazniejsza jest lojalnosc-syn , z natury rzeczy przejmuje majatek po ojcu.
Co zas do wydajnosci, to dzis tez zarzadza szlachta. W polsce nazywano ich "czrwona szlachta", w Krolestwie Szwedzkim "polityczna szlachta".
Ma ta szlachta wszystkie swe cechy : dziedziczenie przywilejow, koneksji rodzinnych i towarzyskich (znajomosci, w gminnym ujeciu)majatku, dostepu do nieformalnych centrow wladzy i nie mniej, czesto jest spokrewniona z dawna elita. W Polsce przedwojenna szlachta ozeniona czesto z Zydami, w Szwecji dawna elita dzis spokrewniona z socjaldemokratyczna elita polityczna, a to z powodu, ze partia Socjaldemokratyczna dzierzy wladze juz od roku 1920.
Disiejsze dzierzymordy nie sa lepsze od dawnych, ale to nie powod, by na swych plecach wynosic jeszce gorszych, na dodatek przegranych, i skompromitowanych.
IL.

naiwny said...

@Marcin:"Pierwsze slyszę by w prywatnej firmie zatrudniać najpierw rodzinę"
A ja to znam z autopsji. Pan miał własną firmę? A może pracował w takiej zatrudniającej < 10 osób?
Nie piszę o firmach (średnich) zatrudniających 100 osób i więcej, tylko o małych. A takich jest w Polsce 3/4. W innych krajach tak samo. Wokół jednej dużej firmy zatrudniającej parę tysięcy osób działa setka małych (często kilkuosobowych), które są podwykonawcami.

marcin said...

Zatrudniłem wujka do remontu łazienki, źle na tym wyszedłem. 75 procent morderstw jest w najbliższej rodzinie. Od kiedy to krewni są lojalni? Nie mówię o wyjątkach , a o ogóle. Abla to kto załatwił?
Ale w ogóle to dygresja rozmowa jest o tym, że dziedziczenie władzy to jakiś chory koncept

Inspektor Lesny said...

Ale co ma wujek ze styjenka do tego? Nie kazda rodzina sie dotego nadaje.
I, nalezaloby wspomniec, ze co innego "zatrudnic" wujka, a co innego wyjsc za niego za maz, spac w tym samym lozku,jadac razem posilki , splodzic dzieci.
I naturalnie interesy i zainteresowani sie czasem, z czasem rozchodza.Ale co z tego?
IL.

naiwny said...

@Marcin:"Zatrudniłem wujka do remontu łazienki, źle na tym wyszedłem. "
To świadczy tylko o tym, że nie zna Pan członków swojej rodziny. Przecież to działa dlatego, że w rodzinie wiadomo "who is who" i takie "czarne owce" (jak Pana wujek) się nie zatrudnia.
Pana wujek zatrudniony w normalnej firmie pewnie też by wyleciał po tygodniu. Ale w tym przypadku wiedza kierownictwa firmy o tej osobie była "żadna".

Dodam jeszcze, że następnym etapem zatrudniania w średnich firmach (kilkadziesiąt osób) jest "z polecenia". Rozpuszcza się wśród pracowników wici, że potrzebna jest osoba na stanowisko X i pracownicy rozgłaszają swoim znajomym czy chcieliby się zatrudnić. W tym przypadku "odpowiedzialność" za nowozatrudnionego spada na polecającego. Musi wprowadzić go do firmy (podszkolić w realiach:), a jak okaże się, że pracownik jest mierny (albo kradnie), to odium klęski spada na polecającego: "Kogoś ty nam tu przyprowadził?"

Janusz Gorzów said...

"Pozostal tam lud roszczeniowy gotowy do zdrady i nie posiadajacy wlasciwie swiatopogladu panstwowego"
On and on te same kocopoły.

Konkretnie:
1. "Skromnosc nie jest nasza zaleta, a dyscypline tylko z trudem udaje sie zaszczepic masom. Ujemne cechy, pokutujace w naszym narodzie, tlumacze brakiem zdolnosci do glebszej analizy"

Wymienione cechy, które tak sobie ceni Pan generał to kryteria doboru niewolnika, a nie zalety współczesnej osoby.
Nieśmiałość + postępowanie zgodne z instrukcją w Polsce...:)
Radzenie sobie z trudnościami w zmiennych okolicznościach da Polakom sporą przewagę w nadchodzacych brzliwych czasach, IMHO. (USA, USA, USA).
BTW, skąd pomysł, by generałowie mieli coś sensownego do powiedzenia w kwestii głębszej analizy. Zastanawiam się, czy znam jakiegoś generał, który "popchnął" Cywilizację. Nic Mi nie przychodzi do głowy.
Generałowie mają wykonywać rozkazy i tyle...

2."o naszych krolach lub szlachcie, zapominajac, ze tylko dzieki nim nazywamy sie Polakami"

Rzeczywiście problem:). Jak się zużyje obecny paradygmat to nazwiemy się Turbolechitami, przestaniemy wampirzyć i kanibalizować i po temacie...

3. "obserwacje cara Mikolaja I"

Kto słucha zamordysty, miłosnika biurokracji i tajnej policji sam sobie szkodzi i tyle w temacie.
BTW, byłem ostatno w Królewcu, mój Boże Ci to mają zaległości do odrobienia.

4. "Twierdze tez, ze armia w panstwie musi byc narodowa."
No tak, wyjątkowo durny pogląd.
Wystarczy przykład rzymskich legionów, by "ogarnąć" poziom Pana generała.
Ze względu na położenie geograficzne RP ma szansę przetrwania tylko jako państwo wielu Narodów.
Strefy zgniotu tak mają - geopolityczny elementarz.

Nie mniej notka ma zalety, pozwala uniknąć przeczytania jednego pamiętnika...

Acha, jeszcze jedno, 99,9% obecnych Elit wywodzi się z Plebsu, nie tylko w RP.
Ciekawe, że niektórym Nowobackim na początku ery przemysłowej przeszkadzało to do tego stopnia, że po dorobieniu się jakiegoś majątku zmieniali akcent na bardziej wyszukany:), także u nas nie jest źle.

Bobola said...

@janusz
Przypominam, ze Imperium rzymskie upadlo wlasnie dlatego, ze obywatel rzymski przestal byc rzymskim zolnierzem. Armia Rzymu zostala przesycona najemnikami barbarzynskimi i miare postepu czasu przejela wladze w panstwie i zniszcyla Zachodna czesc imperium. Radze przeczytac powiesc Parnickiego "Aecjusz , ostatni Rzymianin".

Hetman Koronny said...

Diagnoza pana generała jak najbardziej słuszna. Brak zdolności do głębszej analizy, zaprzaństwo i materializm. Wydaje się, że Współczesne społeczeństwo III RP jest dużo bardziej zmaterializowane jak w jego czasach. Liczy się tylko mamona. Gdzie godność, honor czy myślenie narodowe, propaństwowe ?
Obserwowane odcięcie się od polskiej tradycji, bezmyślne i bezkrytyczne kopiowanie upadającego Zachodu po 89 roku, postępujące w błyskawicznym tempie wynarodowienie, masowe sprowadzanie obcych na własne teytorium, brak dbałości o interes własnego narodu i państwa. Cały prawie obieg informacji w kraju wyprzedany w ręce ośrodków zagranicznych. Do tego dochodzi postępująca sekularyzacja, upadek sfery duchowej tak kiedyś istotnej dla polskiego ducha i powszechna degrengolada moralna.
W swym pamiętniku generał pisze, że "na usunięcie tego materializmu trzeba skierować wysiłki całego narodu." Po prawie dziewięćdziesięciu latach od jego powstania należy zadać juz pytanie czy naród polski przetrwa w następnych pokoleniach czy jak pisze Gospodarz pozostanie tylko materiałem etnograficznym, na przejętym terytorium zarządzanym przez obcych.

naiwny said...

@HK:"Liczy się tylko mamona. Gdzie godność, honor czy myślenie narodowe, propaństwowe ?"
To dyskusyjna teza. Przecież onegdaj mieli godność i myśleli "narodowo" tylko ci, którzy mieli "mamonę" (szlachta). Dzisiaj trzeba doprowadzić do tego samego. Polityką zwykle zajmują się ludzie, którzy mają zapewniony (jaki taki) byt. Zresztą przytaczam tylko starą tezę Dmowskiego. To on postulował by "niższe stany" się wzbogaciły na tyle, by miały interes w obronie ojczyzny. Naprawdę Pan myśli, że polityką zajmują się ludzie, którzy nie mają co do garnka włożyć?

Inspektor Lesny said...

ludzie, którzy nie mają co do garnka włożyć?
..................................................
To i "profesor" zatroszczyl sie o swoj garnek, w Ameryce, w latach 80-tych. Gdy byla mozliwosc, a przynajmniej tak sie wydawalo,kraj,Ojczyzne ratowac. G. zostawil kmieci, robotnikow na pastwe Michnika i Kuronia, a sam zwial. Kmiecie, powiada, mieli mu wszystko zalatwic.Ci dwaj, co by o nich nie powiedziec, byli przynajmniej obecni. To wydaje mi sie rzecza podstawowa.
Ten patriotyzm G.to przypomina hobby. Tak jak zainteresowanie filatelistyka, badz hodowla rybek w akwarium.Patriotyzm jako hobby, w wolnych chwilach, dla relaxu...
Intresujace jest tez co Hetman, i ti koronny, zrobil dla uzdrowienia Narodu. Procz rzucania gorzkich slow, anonimowo, bezpiecznie.
IL.




Bobola said...

@inspektor

Praca naukowa rozni sie od polityki tym, ze konieczny jest dostep i ciagla praca w instytucji badawczej, dostep do literatury (ktorej nie ma w bibliotekach publicznych) oraz kontakt z dosc zamknietym srodowiskiem naukowym. Z tego powodu nie bylo dla mnie celowe podrozowanie pomiedzy USA i Polska po roku 1990. Zorganizowalem w tym czasie wspolny program badawczy, z ktorego korzystali naukowcy z Instytutu Chemii Fizycznej i Instytutu Podstawowych Problemow Techniki PAN. Musze tez powiedziec, ze bylem juz dosyc zmeczony problemami polskimi ze wzgledu na zachowanie i wybory podjete przez wspolobywateli. Moj stosunek do ruchu solidarnosciowego bym nieprzyjazny gdyz widzialem w nim dominujacy aspekt roszczeniowy czyli domaganie sie "wicej komunizmu w komunizmie" . Zwlaszca, ze na jego czele stali zydowscy zwolennicy trockizmu tacy jak Kuron, Michnik, Geremek itp.
Obecnie wszyscy niemal traktuja rewolte Solidarnosci jako rodzaj powstania narodowo-wyzwolenczego . Jest to klamstwo. Byl to ruch plebejski domagajacy sie wiecej swiadczen od panstwa, ktore juz "robilo bokami" dzieki uprzednim niefortunnym decyzjom gospodarczy.

Inspektor Lesny said...

Niechce byc przykry, lecz G.prowokuje. Nic nie wskazuje na "prace naukowa" G. byl nauczycielem, a nie badaczem.Badaczem-byc moze-moglby G.byc w Polsce. Ale bylo niewygodnie.
Ruch Solidarnosci byl jaki byl, gdyz staneli na czele OBECNI. NIEOBECNI zas maja wymowki-to nic nowsgo.
IL.
W zwiazku z pozycja mojej zony mialem okazje porownac oficjalne wypowiedzi lekarzy, z prywatnymi, przy wodce. Na pytanie dlaczego sa lekarzami, oficjalnie byla ta sama odpowiedz:
-Jest to interesujace i nie cierpie gdy ludzie choruja. Chcialem pomagac.
Prywatnie zas:
-To duzy prestiz i wysokie zarobki.
Odnosze wrazenie, ze sa pewne pararelle z wyjasnieniem G.


Bobola said...

@inspektor
Nie rozumiem dlaczego Pan czyta moje artykuly skoro najwyrazniej ich przekaz jest Panu niesmaczny. Czyzby mial miejsce masochizm?
Kazdy kto pracowal w instytucjach badawczych laczacych funkcje badawcze z nauczaniem na poziomie wyzszym wie, ze obie te czynnosci sa laczone. Ale aby uspokoic Pana co do moich kwalfikacji jako badacza odsylam do https://www.researchgate.net/scientific-contributions/72646947_Andrzej_R_Altenberger.
Nie jest to pelna lista ale powinna wystarczyc.

naiwny said...

@Autor:"Nie rozumiem dlaczego Pan czyta moje artykuly skoro najwyrazniej ich przekaz jest Panu niesmaczny."
To chyba nie o to chodzi. Po pierwsze (primo:) Pana wpisy o stosunkach społeczno-politycznych w Polsce (i nie tylko) nie mają związku z Pana wykształceniem i wykonywanym zawodem. Można powiedzieć, że w tej dziedzinie jest Pan amatorem więc spokojnie inni amatorzy (jak np. ja) mogą z Panem dyskutować. Po drugie (primo:) Inspektor chyba nie podważa Pana wiedzy zawodowej (fizyka/chemia/matematyka), tylko "tytułomanię". To trochę tak jakby ktoś się przedstawiał jako "noblista", a był "tylko" rozpatrywanym kandydatem do nagrody Nobla, ale nigdy jej nie dostał. Może to ze strony Inspektora małostkowość, ale "formalnie" ma rację. Mnie też czasem denerwuje jak ktoś (wybitny uczony, artysta, sportowiec, ...) wypowiada się na tematy spoza swojej dziedziny a jako fundament swojej wiedzy podaje wykształcenie, które akurat nie ma zastosowania w temacie dyskusji.

Piszę o tym bo często prowadzę podobne (wielogodzinne!) dyskusje z kolegą. On z wykształcenia fizyk (UJ), ja z wykształcenia informatyk (też UJ), a dyskusje prowadzimy w tematach całkowicie odległych od naszych fachów. Poczynając od religii, historii, filozofii, systemu finansowego, szeroko rozumianej nauki, systemów prawa, ... . czasem to zamienia się w "pyskówki" podobnie jak tutaj, ale po jakimś czasie wracamy do tych rozmów, komentarzy i "analiz", bo są pouczające. Pokazują jak ludzie różnie pojmują świat i mechanizmy nim rządzące.

Inspektor Lesny said...

Naiwny, dziekuje za pomoc, bo "profesor"najwyrazniej zamierza dac mi 20-cia batow,i poslac do przewracania gnoju...
*********************************


Nie rozumiem dlaczego Pan czyta m
----------------------------------
To troche tak, jak by skrytykowany A.Michnik powiedzial:
-Nie podobaja sie moje poglady, to nie czytac "wyborczej".
''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
obie te czynnosci sa laczone
---------------------------------
...w proporcjach 10% belfrowania, a 90%badan. W przypadku profesora, oczywiscie.
'''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Czyzby mial miejsce masochizm?
-------------------------------
Tak, uwielbiam gdy "profesor" nazywa mnie "zlodziejem i bolszewikiem"
Nie znajac mnie, dlatego ,ze wspominam iz PRL faktycznie istnial, i byl uznawany na arenie miedzynarodowej.
IL