Wednesday, December 4, 2019

Poludniowa Kalifornia

Spedzilem dwa tygodnie na wizycie u znajomych w miejscowosci Vista kolo San Diego.  Szczesliwie jest to czesc Stanow , w ktorej panuje raczej ciepla pogoda (15 stp C)  jest slonecznie  i zielono. Palmy, kaktusy, dojrzewajace pomarancze na drzewach  i sporo kwiatow. W porownaniu do obecnej zimy w Minnesocie  (-15 stp)  oraz 50 cm warstwy sniegu jest to prawdziwy wypoczynek. Moi znajomi maja piekny,  duzy dom na gorze dominujacej na miesteczkiem Vista lezacym w dolinie na poziomie morza.  Zrobilismy takze  pare wycieczek do okolicznych parkow oraz restauracji.



Korzystajac z wolnego czasu oddalem sie lekturze i ogladaniu telewizji. Dostalem w prezencie bardzo interesujaca ksiazke autorstwa Guy Sajera "Forgoten Soldier" ( Zapomniany zolnierz)  , Potomac Books, 2000. Jest to pamietnik Francuza-Niemca, ktory spedzil caly czas sluzby w wojsku niemieckim w czasie II Wojny Swiatowej na froncie wschodnim w tym w Polsce. Poczatkowo jako kierowca a nastepnie jako ochotnik wstepujacy do Waffen SS dywizja "Wielkie Niemcy".  W tej tez formacji zakonczyl sluzbe po przedostaniu sie do Danii gdzie dostal sie do niewoli amerykanskiej i ocalil zycie  przed ofenzywa sowieckich brutali, ktorzy mordowali ludnosc niemiecka z Prus Wschodnich i Zachodnich.
Wspomnienia zawieraja szereg zabawnych scenek opisujacych sprawne natarcie armi niemieckiej po 22 czerwca 1942 roku kiedy Niemcy wzieli w ciagu paru dni do niewoli ponad 2 miliony zolnierzy Armii Czerwonej.  Jest tez kilka scenek opisujacych jego przygody z polskimi wiesniaczkami, spragnionymi milosci, na terenach Polski.  Jest to wartosciowy raport o stanie rzeczy na froncie wschodnim zarowno w dniach chwaly jak i podczas odwrotu.  Dzieki tym wspomnieniom czytelnik moze poznac wielkosc ducha niemieckiego zolnierza walczacego w imie cywilizacji zachodniej z wschodnimi barbarzyncami.  Szczerze polecam przeczytanie tej ksiazki wszystkim, ktorzy maja ochote na to by wyrobic sobie obiektywny obraz na ten, odlegly czas najnowszej historii.  Jest to pozycja wartosciowa podobna w swoim wydzwieku do serialu "  Generation War" ktory w Polsce pojawil sie pod tytulem "Nasze matki, nasi ojcowie". 
Obejrzalem tez interesujacy mini serial "Katarzyna Wielka"  opisujacy czas wladania tej carycy od zamordowanie meza do zycia dworskiego w romansie z hrabia Orlowem a pozniej w ksieciem Potimkinem. Swego czasu gdy odwiedzilem kremlowskie museum oprowadzajacy mnie kustosz pokazal srebrna zastawe jak Katarzyna obdarzyla hr. Orlowa - swego kochanka,  wazaca 4 tony.
W zamian Orolw obdarzyl caryce nowoczesna karoca, ktora miala ruchome przednie kola co pozwalal jej skrecac bez koniecznosco recznego przestawiania kadluba karocy przy zmianie kierunku jazdy. . Szczerze rekomenduje ten serial, ktory dostepny jest na Netflixie albo na Hulu.


25 comments:

plop said...

Nikołaj Nikulin Sołdat z drugiej strony

marcin said...

Ach! Niemcy, co za naród! Sumienny, pracowity, pomysłowy. Dali światu tyle techniki, wynalazków itp. A mnie osobiście dali pracę kiedy w Polsce nie było dla mnie miejsca. Długo tam byłem i z żalem muszę potwierdzić stereotyp: Niemki jako ogół są dość szkaradne, jakieś takie niewymiarowe.
Niemcy by utrzymać tak u nich cenioną czystość rasy muszą brać te Niemki...
O ironio...

Cudze chwalicie swego nie znacie, zapraszam na wycieczkę do mojego miasta Lublina!
Mieszkam niedaleko niedocenianego osiągnięcia technicznego Niemców, dali tam zakwaterowanie dla miliona osób!
Nazwaliśmy je ta zdrobniale
Majdanek.

CRafa said...

WItam gospodarza i czytajacych bloga. Moze komentarz do czynu "swiatlych" Niemcow,
60 tys. wymordowanych jednego dnia:
http://matusiakj.blogspot.com/2019/12/czy-polska-byla-przegrana-w-wojnie.html

Człowiek Śniegu said...

"wielkosc ducha niemieckiego zolnierza walczacego w imie cywilizacji zachodniej z wschodnimi barbarzyncami"

Mam nadzieję, że to cytat a nie własne przemyślenia autora bloga.

Bobola said...

@Czlowiek sniegu

Warto przeczytac wspomnienie "Zapomnianego zolnierza" i samemu osadzic. Moim zdaniem, a takze zdaniem Mackiewicza (zwlaszcza w drugiej ksiazce "Nie trzeba glosno mowic" okupacja sowiecka byla nie tylko znacznie brutalniejsza wobec miejscowej polskiej ludnosci ale takze pozostawila po sobie w psychice tych, ktorzy przez nia przeszli niezatarte slady. Tego nie miala w sobie okupacja niemiecka. Ponadto Polska Ludowa , ktora powstala po zakonczeniu wojny trwala dluzej niz okupacja niemicka i wlasciwie zniszczyla strukture spoleczna II RP. Obie scierajace sie na naszym i nie tylko naszym terytorium socjalistyczne potegi zniszczyly ducha polskiego i ten stan trwa do dzisiaj.

Przemax said...

Jako człowiek, którego jednego dziadka zabili Sowieci w Wilnie, a drugiego Niemcy w Oświęcimiu, jestem osobiście obrażony dezynwolturą Gospodarza.

Szereg zabawnych scenek z życia GrossDeutschland powinien obejmować także np egzekucję w Pancevie. Wiszące trupy cywilów obracane przez wiatr - to musiało być zabawne.

Kiedyś mówiono noblesse oblige. Za relatywizowanie niemieckich zbrodni Gospodarzowi wtedy dano by po prostu w pysk i wykluczono go z grona ludzi cywilizowanych.

Bobola said...

@przemax
Wlasnie o takich sladach mentalnosci homo sovietikus pisze wyzej.

KP said...

Zaskoczony jestem "zachwytem" wobec rasy panów. Trzeba jednak pamiętać z jakimi hasłami i zamierzeniami ci barbarzyńcy germańscy szli do Polski. Masowe rozstrzelania, mordy, rabunki, zmuszanie do prostytucji, przymusowanie powołania do wojska, o tym nie wolno zapominać, a zapomniał o tym gospodzrz.

Bobola said...

@KP
Nikim sie nie zachwycam- raportuje tylko wspomnienia niemickiego zolnierza.
A wszystkie wymienione wyzej wady mieli i Rosjanie operujacy na terenie II RP. Tyle ze w wiekszym stopniu. Gospodarz ze wzgledu na wiek nie zapomina o niczym.

Inspektor Lesny said...

nie zachwyca
----------------
Nie. Niemieckie zbrodnie sa przedstawiane w glorii koniecznosci dziejowej,usprawiedliwiane dobrem ludzkosci, a radzieckie sa prezentowane jako bandyckie, wynikajace z nizszosci Rosjan.
Nie dziwi ta postawa u potomka przybledow,bekartow kulturowych, ktorzy nie znalazlszy
swego miejsca w swej ojczyznie, Niemczech, przygarnieci zostali przez dobrotliwy, lecz naiwny lud polski.
Dzis mu odplacajac drwina i szyderstwem.
IL.

Bobola said...

@Inspektor

Ci przybledzi, potomkowie austriackich arystokratow, walczyli czynnie w kraju (AK) i na obczyznie (1 Korp. WP w Anglii raz Armia Angielska ) po stronie kraju, ktory ich podobno przygarnal ale czasie Polski Ludowej obrabowal z majatku.
Co zas sie tyczy sowieckiej okupacji nazwanej Polska Ludowa to utrwalajac wladze zydo - komuny Rosjanie i ich zydowscy pomagierzy wymordowali podobna liczbe Polakow jak Niemcy . Zwlaszcza tych, ktorzy zachowali wiernosc przysiedze jaka zlozyli II RP. Mowi sie o tym dopiero ostatnio wspominajac zolnierzy niezlomnych i zbrodnie jakich dopuscili sie zolnierze woarmi czerwonej wobec ludnosci polskiej ( patrz np "Rape during the Soviet occupation of Poland | Wikipedia audio article" na You Tube, czy ksiazki Tadeusza Pluzanskiego).
Wypada o tym pamieta!

Inspektor Lesny said...

podobna liczbe Polakow jak Niemcy
----------------------------------------
To brednie. Ilosc jest nieporownywalna. Bezpieka ma na sumieniu kilkanascie tysiecy. Nawet gdy powiemy ze 10* tyle, to to i tak jest kilkadziesiat tys. I, trzeba dodac, ze wielu tych "przesladowanych" weszlo w struktury PRL-u. Ot, Wojciech Jaruzelski, czy tez Gospodzrz Bobola-bo jeden zostal dyktatorem, a drugiego dopuszczono do funkcji uniwersteckich.
Ta zmiana stosunkow spolecznych byla konieczna, tak jak byla konieczna Rewolucja w Rosji-gdyz warstwy dzierzace wladze nie potrafily isc z duchem czasu. Co do zmian terytorialnych, to mysle ze byly mnie wiecej pozytywne. Pozbyla sie Polska wrogich, bo zle traktowanych przez elite,Ukraincow, Bialorusinow, a w zamian dostala oproznione przez Stalina Ziemie Zachodnie i Pomorze. Co do zmian wlasnosci, to taka jest kolej rzeczy. W Ameryce tez nie bylo, i nie jest inaczej, odbywa sie to tylko w innej formie. Co do zalug, to powiedziec mozna wszystko, a przy blizszym poznaniu, okazuje sie na ogol, ze szlo o wlasne interesy:
IL.

Przemax said...

>Wlasnie o takich sladach mentalnosci homo sovietikus pisze wyzej.

Przekonanie, że należało by Pana spoliczkować za wypowiadane, podłe słowa czyni ze mnie homo sovietikus? Pan hrabia kodeksu Boziewicza nie zna? Wstyd. Doczytać proszę.

Inspektor Lesny said...

czyni ze mnie homo sovietikus?
---------------------------------
Taki ci on hrabie, jak z koziej dupy traba.
"homo sovietikus" to i tak delikatnie. "Profesor" ma zwyczj nazywac czytelnikow "zlodziejami i bolszewikami".
---------------
walczyli czynnie w kraju (AK) i na obczyznie (1 Korp. WP w Anglii raz Armia Angielska ) po stronie kraju, ktory ich
-----------------
Co zas do tego "wojowania" w Polsce, i na obczyznie i to "czynnego" (a istnieje "nieczynne wojowanie?), to takich bylo setki tysiecy, miedzy innymi i z mojej rodziny.Nikt im za to zadnych przywileji nie dal-stwierdzono, ze to ich byl obowiazek.
Gosp. nigdy zadnych "przywileji" nie mial, probuje zydowskim sposobem wejsc tam, gdzie nie jego miejsce:
IL.

Bobola said...

Chetnie poslucham jakie zaslugi dla obrony Polski w II WS maja przodkowie moich korespondentow.

Bobola said...

Podtrzymuje moje stanowisko jesli chodzi o liczbe ofiar jakie poniesli Polacy w wyniku akcji pacyfikacyjnych przeprowadzonych przez Sowietow na terytorium II RP.

Ponizej przytaczam artykul z Wikipedii
https://en.wikipedia.org/wiki/Soviet_repressions_of_Polish_citizens_(1939%E2%80%931946)
ktory omawia ten temat.

Inspektor Lesny said...

Chetnie poslucham jak
---------------------
To nie licytacja.

stanowisko jesli chodzi o liczbe ofiar jakie poniesli Polacy
--------------------------------------------------------------------
Artykul wlicza Litwinow, Zydow, Ukraincow,a nawet Rosjan oraz innych mieszkajacych na terenie dawnej Polski.
Moja Ojczyzna byl PRL, innej nie mialem, i G. tez nie-i nie byla to ani moja, an i G. decyzja.
IL.

Inspektor Lesny said...

Poniewaz w swej zazylosci G. dochodzi zaslug mej rodziny, to pozwole sobie zapytac, czy zmarla malzonka podzielala poglady G. Czy G. moglby przyblizyc nam (mnie) Jej postac?
Wszak nic tak nas nie okresla jak nasi bliscy-zwlaszcza ci, ktorych nie dostalismy odgornie, decyza Najwyzszego, lecz sami wybralismy.
IL.

Janusz Gorzów said...
This comment has been removed by the author.
Inspektor Lesny said...

są odpowiedzialne za klęski Narodu!
------------------------------------
Mysle ze Gorzow nie zrozumial. W.g. "profesora" istnieja dwa narody w ramach RP,PRL, i reszty poprzednich. Jeden, nadrzedny do ktorego nalezy G. z przodkami i uznanymi znajomymi, i podrzedny (reszta) krorego rola podobna jest do dupy w ciele czlowieka-masie zajac nieczystosciami i ma sie na nim wygodnie siedziec.
Wiec, ktory za ktory jest odpowiedzialny?
IL:

Janusz Gorzów said...
This comment has been removed by the author.
Inspektor Lesny said...

Pan Gorzow najwyrazniej nie zrozumial ani wywodow G. ani mojego ironicznego komentarza.
Wesolych Swiat!
IL.

Janusz Gorzów said...

Wesołych Świąt, pozdrawiam. BR. Janusz

KP said...

Bobola
Wrzesień 1939; AK

Przemax said...

> Chetnie poslucham jakie zaslugi dla obrony Polski w II WS maja przodkowie moich korespondentow.

Virtuti militari Dziadka nie czyni mnie ani trochę lepszym człowiekiem, podobnie jak ewentualne zasługi przodków - Pana. Za swoje czyny i słowa odpowiadamy sami.

Sformułowania "przygody z polskimi wieśniaczkami, spragnionymi miłości" zestawione z faktem pacyfikacji w czasie wojny 800 polskich wsi, głęboko mnie zastanawia. Proszę wbić w Google nazwy Borów, Michnów, Skłoby, Szczecyn czy Aleksandrów, a dostanie Pan obrazową listę ludzi spalonych żywcem i zakłutych bagnetami.

Podobnie interesująca jest "wielkosc ducha niemieckiego zolnierza walczacego w imie cywilizacji zachodniej z wschodnimi barbarzyncami". Polscy barbarzyńcy wymordowani w ramach "Intelligenzaktion" czy "Akcji AB" pewnie zgłosiliby zastrzeżenia. Zwłaszcza polskie ziemiaństwo. Może nawet znajomi rodziców?

Relatywizując niemieckie zbrodnie, staje się Pan "łajnem w jedwabnych pończochach", cytując Cesarza. I tak, zgadzam się z odpowiedzią Talleyranda, choć nie jestem wielkim człowiekiem.