niedziela, 19 stycznia 2020

Zasadnicze prawo sprzecznosci interesow

    Jak juz wielokrotnie pisalem kazde panstwo ma strukture piramidalna jesli chodzi o rozklad  istniejacych w nim klas spolecznych. Struktura taka istnieje zawsze i to bez wzgledu na panujacy ustroj polityczny- od monarchii po republike. Szczyt piramidy stanowi aktualna elita panstwa  czyli ludzie, od ktorych decyzji zalezy funkcjonowanie panstwa, panujaca ideologia i wierzenia plebsu. Elita takze ma wylacznosc decyzji jesli chodzi o wzajemne oddzialywania panstwa z jego otoczeniem.  W jej  reku jest tez narodowa karta kredytowa ( w postaci obligacji), pozwalajaca zaciagac dlugi, ktorych splacenie jest obowiazkiem plebsu.

   Wiekszosc masywu piramidy stanowi trzoda narodowa, ktorej glownym zadaniem i pozytkiem z niej jest skladanie danin dla elity oraz spelnianie jej kaprysow. Daniny te moga nosic nazwe podatkow, szarwarkow,  sluzby narodowej czy ubezpieczen spolecznych ale ich istota jest zawlaszczenie sila (czyli pod grozba kary) prywatnego majatku wypracowanego przez narodowa trzode. W efekcie panstwo ma takze druga, odwrocona piramide zamoznosci obywateli. Elita bowiem wklada do wspolnego przedsiewziecia minimum wysilku ale zawlaszcza wiekszosc narodowego dochodu pod rozmaitymi pretekstami.

    Przez wiekszy czas istnienia cywilizacji ludzkiej - czyli od  jakis 6000 lat pne - elite stanowili ludzie majetni w wyniku wlasnej przedsiebiorczosci. Rycerze, ziemianie, przemyslowcy, kupcy  - ludzie wytwarzajacy produkty powszechnego zapotrzebowania badz swiadczacy uslugi trzodzie narodowej (naukowcy, lekarze, prawnicy,  rzemieslnicy, platnerze itp) . Ponosili oni ryzyko wlasnych decyzji i mogli sie albo wzbogacic albo zbankrutowac dzieki kaprysom losu. Ewenementem czasow obecnych ( zgrubsza od polowy 20 wieku) jest powstanie elity maksymalnie pasozytniczej (klasy prozniaczej) , ktorej zamoznosc nie ma zwiazku z posiadanym srodkiem produkcji ani tez nie jest zagrozona w wyniku nietrafnych decyzji podjetych w czasie "zarzadzania" okreslona galezia aktywnosci . Mysle tu o komunistycznej nomenklaturze oraz wspolczesnej polskiej (ale nie tylko) elicie politycznej i "karuzeli personalnej", w ktorej uczestnicza.  Jest to tak zwana przez Dzilasa "Nowa Klasa" . Kwestia kompetencji czy wyksztalcenia wydaje sie nie grac najmniejszej roli w obsadzaniu pozornie odpowiedzialnych stanowisk panstwowych. Tak na przyklad lekarz z wyksztalcenia  bez  wahania zostaje ministrem wojny czy tez wojewoda mimo, ze nie ma zadnego przygotowania do pelnienia tych obowiazkow. Podobnie stanowisko prezydenta obejmuja  "ludzie przypadkowi", ktorych glowna zaleta jest "zloto-ustnosc". Ta zasada niekompetencji rozciaga sie tez na klasy spoleczne stanowiace zaplecze elity czyli na siepaczy rezimu, sedziow,  wojskowych   oraz biurokratow wyzszych.
Jest to czesciowo mozliwe dzieki istniejacej w Polsce i w Europie obecnej demokracji partyjnej nie rozniacej sie w funkcjonowaniu od demokracji partyjnej okresu komunistycznego. Za czasow PRL -u nazywano to awansem spolecznym czyli w zasadzie awansem  bez merytorycznego  uzasadnienia- wynikajacym z narzuconej przez sily obce nowej rekonstrukcji wladzy na terenie okupowanym. Obecnie jest ona wynikiem "mafijnosci" elity, ktora ma wylacznosc praktyczna na wysuwanie czlonkow elity na stanowiska powszehcnego zaufania.

Ksiazka ta powinna nosic tytul "Komunistyczni zbrodniarze powojenni"

     Wsrod nizszych warstw elity niezwykla wazna role graja siepacze rezimu czyli organy wykonawcze, ktorych glownym a moze nawet jedynym zadaniem jest obrona warstwy decyzyjnej przed zagrozeniem wewnetrznym czyli przed "trzoda narodowa" . Ze wzgledu na to, ze i w samej warstwie decyzyjnej istnieja konflikty temperamentow i interesow  rowniez i siepacze sa podzieleni na oddzialy personalnie powiazane z tym lub innym z aktualnych prominentow. W ten sposob istnieje pewna rownowaga sil represji, ktore laczy jednak wspolna obawa przed i pograda dla czlonkow trzody narodowej.  Niemal zawsze siepacze rezimu rekrutuja sie sposrod mniejszosci narodowych albo sil obcych. Warto zastanowic sie nad tym w sytuacji gdy obecny rzad sprowadza do kraju wojska amerykanskie. Pozwala to zachowac im pelny dystans wobec obywateli panstwa zajmujacych nizsza czesc piramidy ludnosciowej. Klasycznym przypadkiem jest stan gwardii pretorianskiej cezarow Imperium Rzymskiego, ktorzy rekrutowali sie z barbarzyncow - najwiekszego zagrozenie dla samego istnienia Imperium. Ponoc ostatni cezar rzymski -Romulus- mial gwardie zlozona wylacznie z Ostrogotow, ktorych kacyk imieniem Teodoryk obdarzony byl tytulem magister militum - co oznaczalo wtedy wodza naczelnego. Byl to czas kiedy tytul magistra istotnie cos znaczyl!

Wspomniana wyzej ksiazka Tadeusza Pluzanskiego odnosi sie do czasow najnowszych a scislej do PRLu i III RP. Jest to ksiazka rozrachunkowa stanowiaca forme zemsty autora za upokorzenia jakie doznal jego ojciec ze strony komunistycznej "nowej klasy" . Ja osobiscie mialem okazje poznac Tadeusza L.  Pluzanskiego z okazji egzaminu z filozofii marksistowskiej, ktory musialem zlozyc z jako jedna z wymagan mojego doktoratu (ktory byl zreszta z calkowicie innej dziedziny). Pluzanski Senior przyjal mnie wtedy w ladnym gabinecie w Palacu Kultury i Nauki im Stalina co moglo swiadczyc o tym, ze "topor wojenny " miedzy nim a rezimem zostal juz zakopany. Szanowny Senior byl w latach stalinowskich wieziony i torturowany jako jeden z czlonkow "szajki terorystycznej" rotm. Witolda Pileckiego (https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_P%C5%82u%C5%BCa%C5%84ski). 
Oddzial Pileckiego planowal dokonanie serii zamachow na co bardziej bezczelnych i okrutnych ubowcow i innych filarow "nowej elity" . Zamysl byl dobry ale jak to jest zazwyczaj w Polsce jeden z konspiratorow byl konfidentem UB i do akcji nie doszlo a Pilecki , Pluzanski i inni czlonkowie "szajki" zostali uwiezieni i poddani torturom.


Najwyrazniej w "Nowej Polsce" miala nadal zastosowanie formula cara Mikolaja : "Jeden Polak to bohater, dwaj to konspiracja a z trzech-  jeden jest napewno donosicielem."
 

Pokazana wyzej ksiazka rozrachunkowa podaje biografie 119 oficerow UB , sedziow i prokuratorow wojskowych, ktorzy najwyrazniej w opinii  Pluzanskiego Juniora zaslugiwali na wyroznienie jako wybitni lajdacy komunistycznego rezimu. Wiekszosc z nich ma pochodzenie wypisane na twarzy a i ich wyksztalcenie bylo raczej niestandartowe. Wiekszosc z nich nie poniosla tez zadnej kary po nastaniu III RP co wyraznie swiadczy o tym, ze "im wiecej sie zmienia tym bardziej wszystko pozostaje bez zmiany".  Warto tez zauwazyc, ze wsrod tych 119 lajdakow az 44 stanowili zasymilowani Zydzi (37% ) . Wymienionych jest tez 15 Rosjan/Bialorusinow/Ukraincow (13%) oraz jeden Niemiec.  Wszyscy ci komunistyczni siepacze pobieraja badz pobierali w III RP wysokie emerytury nie niepokojeni przez wymiar sprawiedliwosci podobno wolnej Polski. A nie sa to przeciez jedyni zbrodniarze po-wojenni z czasow okupacji sowieckiej.
Szczerze polecam wszystkim zainteresowanym tym
co dzialo sie w Polsce podczas okupacji sowieckiej przeczytanie tej ksiazki. Ja przytaczam owe dzielo jako przyklad szerszej tendencji panujacej w tym czasie. W pierwszym rzedzie - potwornej inwigilacji wszystkich przez aparat represji. Nieustanne donosicielstwo i terror skierowany do obywateli, ktorzy mogli stanowic jakis zaczyn oporu przeciwko narzuconemu systemowi. Mam wrazenie, ze wychodzil on glownie z trzody narodowej , i przejawial sie wczesniej takze podczas okupacji sowieckiej na Kresach oraz  w obrebie okupacji niemieckiej.  Jak wiemy juz AK musiala organizowac na poczcie przechwytywanie listow donosicielskich adresowanych do "Szanownego Pana Gestapo".Rozwiniety nadmiernie aparat konfidentow dzialal tez przez caly czas PRLu a zapewne jest czynny takze obecnie. Kiedy rozwazam ludzi, z ktorymi pracowalem w PRLu czy tych ktorych poznalem na emigracji do wielu z nich mam uzasadnione watpliwosci czy nie sa badz nie byli konfidentami sil represji.

Oczywiscie, z jednym moze wypadkiem, zaden z nich nie przyznal sie wyraznie do aktywnej kolaboracji z rezimem. Ale sa poszlaki takie jak zbyt latwe wyjazdy zagraniczne w czasach gdy dostanie paszportu bylo trudne czy slabo uzasadnione awanse zawodowe. No i nie trzeba tez wykluczyc motywu zwyklej chciwosci czego przykladem moze byc sprawa "Bolka".
 
Uzupelnienie
W odpowiedzi na komentarz "naiwnego" ponizej podaje troche danych dotyczacych pytania czy jest obecnie lepiej czy gorzej



cdn


18 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nareszcie jakiś wpis godny naukowca. Cyniczny, próbujący krótko opisać istotę władzy na przestrzeni poprzednich kilku tysięcy lat. Czy dzisiaj, w dobie masowej (natychmiastowej) komunikacji ten opis jest aktualny, to rzecz do dyskusji. W poprzednich wiekach masy były utrzymywane w karbach przez religie (władza od Boga) a że kapłani to też była władza, to system był stabilny. Później (XX wiek) powszechne szkolnictwo (indoktrynacja!) zaczęły równolegle z religią stanowić spoiwo społeczne. W XXI wieku proces utrzymywania mas w nieświadomości istoty władzy się rozluźnił. Rola religii w kształtowaniu świadomości jest marginalizowana, rola szkoły także spada, a mnogość źródeł informacji ((i chaos informacyjny) powodują silne zróżnicowanie poglądów i przekonań tak wśród mas jak i (tzw.) elit. Oczywiście następuje kontratak "grup trzymających władzę", które chcą odzyskać pełną kontrolę nad środkami przekazu ale mam wątpliwości czy to się uda.

Jeśli chodzi o "trzodę narodową", to rzeczywiście w krajach "rozwiniętych" spoiwem dla mas jest czynnik narodowy ale w wielu krajach na świecie (np. Bliski Wschód, Azja centralna) istotnym czynnikiem jest pokrewieństwo członków wspólnoty i jest to czasem silniejszy czynnik niż wpływ religii. Przykładem jest rywalizacja między odłamami islamu (np. szyici kontra sunnici) gdzie podziały etniczne są bardzo silne. Podobnie czytałem, że Chiny są rozdrobnione pod tym względem. Nie ma tam czegoś takiego jak "chińczyk". Podobno działają tam tysiące klanów, niektóre liczące miliony członków, związane szeroko rozumianymi więzami krwi (piąta woda po kisielu:).

Matusiak pisze...

http://matusiakj.blogspot.com/2012/12/scenariusze-zmian-1-dzielo-z-1989-roku.html
"Członek politbiura Zwiazku Komunistów Jugosławii Milovan Djilas, wiceprezydent Jugosławii w 1954 roku, wydal w 1962 roku rozprawe politologiczna ,,Nowa klasa wyzyskiwaczy: analiza systemu komunistycznego” Publikacja zdobyła światową popularność ale Dilas zostal odsumiety od wszelkich stanowisk i uwieziony.
Dilas stosujac retoryke i rozumowanie marksistowskie wskazal ze kolejno istniala klasy wlascieli niewolnikow , klasy feudalne i burzuazyjne.

Po rewolucji socjalistycznej czy komunistycznej wladzy nie sprawuje oczywiscie klasa robotnicza ale oligarchiczna klasa biurokracji partyjnej oplywajaca we wszelkie zbytki i luksusy oddajaca sie pasozytniczej konsumpcji, ciagnac rente wladzy, a budujace socjalizm narody klepia biede.

Biurokracja dysponuje wlasnoscia spoleczna niczym swoja wlasna. Pojecie wlasnosci kolektywnej sluzy do propagandowego maskowania faktycznego stanu rzeczy. Ta biurokracja jest w istocie nowa szlachta i arystokracja.
Najwyższa warstwe nomenklatury stanowi oligarchia partyjna. W KPZR jest to około 3000 osob.

Prawdziwa i bezlistosna analiza Djilasa wzbudzila namietna wscieklosc i zakazana ksiazka jest do dzis na indeksie. W istocie pasozytnicza biurokracja czy tez szlachta nie musi byc wcale rytu komunistycznego .

W przedwojennej polsce wlasnie w biurokracji panstwowej odrodzila sie szlachta doprowadzajac panstwo i narod do cywilizacyjnej katastrofy. Tak tez jest z biurokracja w III Swiecie.
W momentach dominacji w ZSRR bezpieki nad nomenklatura uwazano ja i partie za pasozyta."

Pozdrawiam

asasello pisze...

Jakie jest pańskie zdanie na temat wolnego rynku i rządu minimum oraz kapitalizmu jako nigdy nie osiągniętego ideału?
Sądzi pan że jest jeszcze jakaś szansa na rozkucie tych socjalistyczno - komunistycznych okowów w jakich znajduje się współczesna światowa gospodarka?

Bobola pisze...

@assello
Uwazam, ze wolny rynek jest szkodliwy dla panstw nie nalezacych do swiatowej czolowki gospodarczej.Prowadzi bowiem do ubozenia ludnosci krajow slabo rozwinietych ze wzgledu na wyscig do wynagrodzen minimalnych jaki pojawia sie w tych krajach. Jest to spowodowane proba obnizenia kosztow produkcji aby sprostac konkurencji towarow importowanych.
Im mniejsza administracja panstwowa czy samprzadowa tym mniejsza jest koniecznosc sciagniecia podatkow. Podatki zas zmniejszaja popyt na towary - co wplywa negatywnie na zatrudnienie- oraz uniemozliwiaja zebranie kapitalu wlasnego a tym samym awansu pracownikow najemnych w sensie finansowym a moze i inwestycyjnym.

Kapitalizm nie istnieje obecnie w czystej formie- czyli jako operacja zamoznych ludzi, wlascicieli jakiejs dziedziny aktywnosci gospodarczej. Obecnie kazdy moze byc kapitalista (czyli wspolwlascicielm srodkow produkcji przez zakup akcji). Swiat obecny jest swiatem pracownikow najemnych, ktorzy sa jednak roznie wynagradzani. Ponadto polityka walutowa, nie oparta o standard zlota, pozwala bankowi centralnemu nakladac na wszystkich liniowy podatek dewaluacyjny. To zas uderza w najsilniej w ubozsza czesc populacji, ktora nie ma nadwyzki funduszy dyspozycyjnych. Czesto wszystko idzie na utrzymanie rodziny przy zyciu. Stad ciagle bunty w rodzaju "rewolucji kielbasianych" jakie mielismy w Polsce badz jakie sa obecnie we Francji (zolte kamizelki) czy w Wenezueli.

Anonimowy pisze...

@Bobola:"Uwazam, ze wolny rynek jest szkodliwy dla panstw nie nalezacych do swiatowej czolowki gospodarczej.Prowadzi bowiem do ubozenia ludnosci krajow slabo rozwinietych ze wzgledu na wyscig do wynagrodzen minimalnych jaki pojawia sie w tych krajach."

Przekonanie i teza baaardzo dyskusyjna. Skłaniam się raczej ku (przeciwnej) teorii konwergencji. Otwarcie rynków (wzajemne!!) prowadzi do ubożenia obywateli w krajach wyżej rozwiniętych i bogacenia się obywateli w krajach niżej rozwiniętych. Przykładem Polska, która otworzyła swoje rynki dla krajów UE i to w pierwszym impulsie spowodowało opanowanie tych rynków przez firmy zachodnie, ale po jakimś czasie nastąpił proces tworzenia się w Polsce klasy średniej i szybkiego wzrostu dochodów. Dzisiaj po 20 latach uczestnictwa we wspólnym rynku UE to kraje zachodnie próbują regulować rynki (np. usług) bo boją się ekspansji polskich firm na ich kraje. Raczej trudno stwierdzić, że polscy obywatele po tych 20 latach "wolnej wymiany ludzi i kapitału w ramach UE" są biedniejsi i mają niższy standard życia.

Bobola pisze...

@naiwny

Czasem rece mi opadaja gdy widze jak malo znacza moje gospodarcze wykresy. Nawet pilni czytelnicy wydaja sie zapominac o nich z wielka latwoscia. Jak wyglada polska ekonomia pisalem wielokrotnie i tam odsylam https://bobolowisko.blogspot.com/2017/10/sprawdzam-czyli-polityczny-poker-w-iii.html aby przekonac Pana, ze sprawy nie wygladaja tak rozowo jak to nam przekazuja "inzynierowie dusz" europejskich.
Ale sa takze dobre skutki bycia kolonia "obcych".

Anonimowy pisze...

@Bobola:"... ze sprawy nie wygladaja tak rozowo jak to nam przekazuja "inzynierowie dusz" europejskich".

Między "nie wyglądają różowo" a "jest znacznie lepiej niż było" jest ogromna przestrzeń na odcienie różu i czerni. Akurat pamiętam lata i '80 i '90 i XXI wiek więc mogę Pana zapewnić, będąc na miejscu, że nie jest różowo, ale wyszliśmy już z tego bagna w którym byliśmy w końcówce XX wieku. Widać to porównując nas z innymi krajami, które były w podobnym położeniu (np. Węgry, Rumunia, czy Bułgaria). Byłem tam i mogę coś na ten temat powiedzieć. Jeszcze w latach '90 Węgry w porównaniu z Polską to była "kraina mlekiem i miodem płynąca". Dzisiaj są daleko za nami. Mówię o zamożności obywateli i rozwoju gospodarczym. A przecież są w tej samej Unii co my i przez ten czas też brali dofinansowania na rozwój.

Bobola pisze...

@naiwny

Moje dane nie potwierdzaja panskiego optymizmu.

Anonimowy pisze...

@Autor:"Moje dane nie potwierdzaja panskiego optymizmu"
Może Pan wskazać jakieś dane, które pokazują, że teraz (lata 2016-2020) jest tak samo jak w latach '90?

Bobola pisze...

@naiwny

Pare wykresow podalem wyzej w uzupelnien iu do artykulu.

Anonimowy pisze...

@Autor:"wykresy"
Widzę, że w porównaniach ograniczył się Pan tylko i wyłącznie złota.
Tak, zgadzam się. Statystyczny Polak może dzisiaj posiadać mniej złota niż w (niedalekiej) przeszłości. Za to żywności, mieszkań, samochodów, zagranicznych wyjazdów, ... ma znacznie więcej niż w przeszłości. Czy prezentacja rozwoju w stosunku do złota, to nie stary zabieg z PRL, w którym rozwój Polski przedstawiano wyłącznie w tonach wytapianej stali, wydobytego węgla i produkowanych lokomotyw? To że nie było (przysłowiowego) papieru toaletowego a żywność była na kartki nie miało znaczenia. Tylko stal się liczyła.
Tak na marginesie. Czy Amerykanin, Niemiec, ... może dzisiaj kupić więcej złota niż w przeszłości? Bo jak nie, to widać że cały świat stacza się gospodarczo po równi pochyłej od kilkudziesięciu lat. I może z tego wynika, że Polska stacza się wolniej niż inni (i to się nazywa rozwój:).

Bobola pisze...

@naiwny
Znowu zalamuje rece. Ilez to razy pisalem, ze wartosc nabywcza pieniadza od czasow jego wynalezienia wyraza sie w zlocie. Czy sobie z tego zdajemy sprawe czy nie wszystkie towary powszechnego uzytku kupujemy za zloto. Jesli bank centralny czy wladca ustala staly parytet waluty c to mamy do czynienia ze standartem zlota. Jesli nie to parytet jest plynny. Ale wszytkie wymiany towarowe sa faktycznie barterem .
Jesli przeliczam wszsytkie wskazniki ekonomiczne na zloto to czynie to dlatego zeby uniknac dewaluacji efektu badz rewaluacji (zadkie) waluty . Inaczej mamy calkiem falszywy obraz ekonomii kraju. Widac to na przklad na wykresach dodanych gdzie obie miary sa uzyte dla porownania.

Anonimowy pisze...

@Autor:" Ilez to razy pisalem, ze wartosc nabywcza pieniadza od czasow jego wynalezienia wyraza sie w zlocie."
To że Pan to "tyle razy pisał" nie oznacza, że to jest prawda objawiona. Mam dysonans poznawczy. Woli Pan sytuacje, w której złoto jest drogie a wszystko inne jest tanie czy sytuację w której złoto jest tanie a wszystko inne jest drogie. Mnie nie bardzo interesuje drogie złoto. Wolę sytuację gdy towary pierwszej potrzeby (żywność, energia, podróże, ...) są tanie a cena złota jest nieistotna. Nie złotem szary obywatel żyje:)

Bobola pisze...

@naiwny
Nie rozumie Pan tego zagadnienia. Zloto jest miara zdolnosci nabywczej pieniadza.
Stopa zyciowa panstwa i jego obywateli wzrasta gdy ich zdolnosc nabywcza rosnie.

Bobola pisze...

@naiwny

Polecam moj artykul https://bobolowisko.blogspot.com/2010/10/inflacja-deflacja-i-dewaluacja.html
dla wyjasnienie dysonansu.

SAS pisze...

Złota nie kuszajesz. Taka prawdę znali nawet czerwonoarmiści.

Bobola pisze...

Ale nie byli oni najinteligentniejsza armia swiata.

Agata Borowska pisze...

Super wpis. Pozdrawiam