Wednesday, January 12, 2011

Nie kazdego serce grzeje

Jak wspomnialem uprzednio ( http://bobolowisko.blogspot.com/2010/12/bijace-serce-gei.html ) Nasza Szanowna Planeta zdaje sie posiadac celowa budowe wewnetrzna zmierzajaca do tego aby zapewnic istotom zywym czyli jej biosferze mozliwosc powstania, przezycia pewnego okresu doskonalenia a nastepnie pozbycia sie owego zyciowego eksperymentu w celu umozliwienia rozpoczecia kolejnego etapu doswiadczenia. Jak twierdza geolodzy, Ziemia posiada budowe "cebulowa", w ktorej kolejne sferyczne warstwy posiadaja wzrastajaca gestosc srednia w miare zblizania sie do centrum Ziemi. My jako pasazerowie tego pojazdu kosmicznego zaznajomieni jestesmy jedynie ze skorupa ziemska i atmosfera. Skorupa ta sklada sie z warstwy o grubosci okolo 15 km granitu spoczywajacego na okolo 15 kilometrowej  warstwie bazaltu. Nasze bezposrednie rozpoznanie wnetrza skorupy to jakies 3.5 kilometrowe wydrazenie w postaci najglebszej kopalni. Inaczej mowiac, nasza znajomosc nawet tej nam najblizszej warstwy gornej "cebuli" jest raczej powierzchowna. Ponizej skorupy lezy tak zwany plaszcz Ziemi czyli okolo 3000 kilometrowa warstwa szkla -mineralu oliwinu (perydotyt) bedacego roztworem stalym tlenkow magnezu MgO i zelaza Fe2O3 w krzemianie magnezu, MgSiO3.  To szklo oddziela skorupe i nas od jadra Ziemi, ktore podobno sklada sie z plynnej "atmosfery metalicznej" o grubosci okolo 2000 km i temperaturze okolo 2500 stop. Celsjusza oraz stalego centrum o promieniu 1270 km i temperaturze 3000-6000 stop. Celsjusza. Z czego faktycznie sklada sie jadro wewnetrzne i zewnetrzne tego oczywiscie nie wiemy. Geolodzy przypuszczaja, ze najwazniejszymi skladnikami tego srodowiska jest nikiel i zelazo. Ja osobiscie uwazam, ze nie moze to byc prawda z tego wzgledu, ze metale te nawet w warunkach normalnych maja gestosci zbyt niskie: zelazo ma gestosc w stanie stalym rowna 7.86 g/cm^3 = 7860 kg/m^3 a nikel  rowna 8.9 g/cm^3 = 8900 kg/m^3. Temperatura z reguly obniza gestosc metali. Oczywiscie wewnatrz szczelnej, szklanej, okraglej "butli" jadra moze panowac wysokie cisnienie, ktore z reguly sprzyja wzrostowi gestosci, ale scisliwosc metali nie jest duza. Mozna je traktowac jako neutralna plazme zlozona z elektronow przewodnictwa oraz dodatnio naladowanych jader, ktore mozna przedstawic jako naladowane sztywne kule. Taki uklad nie odznacza sie zbytnia scisliwoscia. Tymczasem szacowana gestosc jadra zewnetrznego waha sie w granicach 9- 14 g/cm^3 a jadra wewnetrznego od 16.8 do 17.2 g/cm^3.  Moim zdaniem w gre wchodza pierwiastki ciezsze, ktore takze wystepuja na Ziemi. Tabela na planszy wymienia najciezsze metale trwale , ktore sa lepszymi kandydatami na wypelnienie Ziemi. Zloto, wolfram, platynowce (platyna , osm czy iryd) oraz uran - to pierwiastki, ktore maja znacznie lepsze warunki naturalne do wypelnienia roli jadra. Tak czy inaczej Nasza Szanowna Planeta bardzo przypomina w swojej  koncepcji  owinieta w recznik butelke z goraca woda, ktora niegdys kladziono do lozka chorego aby go rozgrzac. Wedlug klasycznej geologii Ziemia w swoich poczatkach, czyli jakies 5 mld (5x10^9) lat temu,  przeszla przez stadium goracej kuli plynu- mieszaniny pierwiastkow o temperaturze rzedu 6000 stop. Celsjusza. W tej faze nastapilo rozwarstwienie materialu na widoczne obecnie "cebulowate"  sektory o symetrii sferycznej oraz jego schlodzenie. Z biegiem czasu  ciezsze skladniki zgrupowaly sie blizej centrum a na powierzchni powstala "szlaka" czyli obecna skorupa ziemska. Tak sie tez jakos  szczesliwie zlozylo, ze nie zdazylismy stracic w owej wysoko-temperaturowej fazie wstepnej calej wody, ktora jako skladnik lzejszy mogla przeciez  odparowac w Kosmos wraz z inymi gazami. Obecne cieplo, ktore dochodzi do powierzchni Ziemi z jej glebi moze pochodzic, wedlug geologow,  z niecalkowitego jeszcze schlodzenia wnetrza globu oraz z ciepla generowanego w wyniku rozpadu naturalnych pierwiastkow radioaktywnych. Te ostatnie sa zgromadzone w skorupie ziemskiej i stanowia dodatek do granitow i bazaltow , w ktorych wystepuja w ilosciach sladowych (rzedu  kilku gramow na tone). Rozpuszczalnosc pierwiastkow radioaktywnych w perodycie jest niewielka (rzedu miligramow na tone). Calkowity strumien ciepla z powierzchni Ziemi wynosi okolo 1.5x 10-6 cal./cm^2/sec i jest niemal identyczny w dowolnym punkcie powierzchni Ziemi wlaczajac dno oceanow. Jesli wziac pod uwage, ze skorupa ziemska jest ciensza po oceanami, to wynik ten wydaje sie przeczyc hipotezie o tym, ze wszystkie pierwiastki radioaktywne sa rozmieszczone w skorupie. Tam gdzie skorupa jest ciensza oczekujemy mniejszej liczby rozpadow radionuklidow a wiec i mniejszej generacji ciepla. Moim zdaniem sluszniej byloby przyjac, ze glownym zrodlem ciepla jest jadro Ziemi i ze cieplo to pochodzi, przynajmniej czesciowo, z rozpadu pierwiastkow promieniotworczych tam sie znajdujacych (np uranu) oraz byc moze takze z reakcji jadrowych rozszczepienia, podobnych do tych, ktore zachodza w reaktorach czy bombach atomowych. Takie tlumaczenie implikuje, ze naturalne rozpady radioaktywne zachodzace w skorupie ziemskiej pelnia tylko role marginesowa w operacji ziemskiego grzejnika. Glowne zrodlo lezy w jadrze Ziemi. Tlumaczyloby to takze obserwowane oscylacje sredniej temperatury powierzchni Ziemi gdyz, jak juz wspomnialem, przebieg reakcji rozszczepienia plutonu powstalego w uranie  moze miec charakter periodyczny. Tak wiec w czasie gdy reakcja rozszczepienia zastartuje i biegnie, jadro dostarcza energii cieplnej powyzej poziomu generowanego przez rozpad naturalnych radionuklidow. Z biegiem czasu paliwo plutonowe ulega wyczerpaniu a srodowisko reaktora zatruciu. Reakcja sie zatrzymuje i nastepuje stopniowe schlodzenie powierzchni Ziemi obserwowane w postaci okresu lodowcowego trwajacego okolo 100 tysiecy lat.W tym czasie  srodowisko reaktora oczyszcza sie (przez dyfuzje do powierzchni jadra zewnetrznego) z produktow rozszczepienia a ilosc plutonu ulega regeneracji ze znajdujacego sie w jadrze w nadmiarze uranu. Mamy do czynienia wiec z reaktorem powielajacym pracujacym periodycznie. Stad biora sie okresy ocieplenia i ochlodzenia klimatu obserwowane na danych glacjologicznych. Mamy tego pecha, ze obecnie jestesmy wlasnie w rozwijajacym sie okresie schlodzenia Naszej Planety a wiec takze w okresie zmierzchu ludzkiej cywilizacji i obecnej biosfery. Podejrzewam takze, ze obserwowany, niemal liniowy, zanik ziemskiego pola magnetycznego jest zwiazany z tymze procesem. Zanik pola magnetycznego oznacza bowiem dla nas sterylizacje powierzchni planety przez promieniowanie kosmiczne a takze szanse na zwiekszenie liczby mutacji w istniejacej jeszcze populacji.  Jak widac Wielki Inzynier pomyslal takze o koniecznosci dezynfekcji stolu laboratoryjnego przed kolejnym doswiadczeniem. Poczatek okresu "awaryjnego wylaczenia ogrzewania" wewnatrz-ziemskiego rozpoczal sie juz jakis czas temu  i jeszcze potrwa co najmniej jakies 90 tysiecy lat. Zmiany zachodza wolno gdyz uklad ma pewna bezwladnosc cieplna a dodatkowe czynniki, jak efekt cieplarniany czy wybuchy wulkanow, narzucaja na trend pewne fluktuacje. Nie mniej wyrok juz zapadl i my mozemy sie tylko cieszyc, ze nie doczekamy epoki lodowcowej juz "za naszych czasow".  Bedziemy natomiast odczuwac coraz wyrazniej konsekwencje awarii ogrzewania w postaci "zim stulecia" oraz skrocenia okresow wegetacji roslin. Klimat ladowy ulegnie oziebieniu a wzgledem niego oceany beda cieplejsze bowiem beda mialy dostep do glebszych warstw Ziemi dzieki cienszej warstwie plaszcza pod oceanami. Jest to efekt schladzajacego sie kaloryfera, w ktorym rura doprowadzajaca jest jeszcze ciepla ale zeberka sa juz chlodne. Woda parujaca z oceanow bedzie sie kondensowac w zimie w postaci wyjatkowo obfitych opadow sniegu. Bedziemy tez swiadkiem odbudowy lodowcow w gorach na ladzie oraz topnienia lodow przybiegunowych. Obecna cywilizacja bedzie w stanie przeciwdzialac skutkom ochlodzenia tylko w bardzo ograniczonym stopniu. Osobiscie radzilbym juz teraz myslec o przeniesienu sie w okolice podzwrotnikowe. Z tych bowiem regionow rozpoczal sie okolo 20 tysiecy lat temu triumfalny rozwoj cywilizacji homo sapiens sapiens i nalezy przypuszczac, ze historia sie powtorzy tyle, ze zapewne z innym "homo".
   Rownania opisujace produkcje neutronow i Pu-239 w jadrze Ziemi przewiduja w zasadzie trzy mozliwosci, ktorych wybor zalezy od parametrow zagadnienia takich jak wielkosc wspolczynnikow kinetycznych oraz wartosci poczatkowe stezenia U-238 oraz neutronow. Parametry te sa trudne do oszacowania gdyz nieznany jest nam sklad jadra Ziemi. W kazdym razie mamy dwa oczekiwane monotoniczne rozwiazania: jedno opisujace wybuchowy rozwoj reakcji rozszczepienia- prowadzacy zapewne do wybuchu Naszego Globu i drugie, przewidujace calkowite wygaszenie reakcji rozszczepienia. Istnieje jednak takze mozliwosc, ze przy pewnym doborze parametrow poczatkowych przez Wielkiego Konstruktora (znowu ta niezwykla wrecz koincydencja szczesliwych zbiegow okolicznosci!), reakcje moga nabrac charakteru periodycznego, ktory pozwoli na wyjasnienie obserwowanych periodycznosci zmian temperatury powierzchni Ziemi. Analiza zagadnienia przedstawiona jest na planszy.Temperatura powierzchni Ziemi zalezy oczywiscie od mocy generowanej w wewnatrz-ziemskim reaktorze jadrowym i wobec tego oscyluje w pewnych stalych granicach. Niestety nieznajomosc skladu chemicznego jadra oraz wspolczynnikow kinetycznych rownan ruchu ukladu powoduje, ze mozemy obecnie, co najwyzej, modelowac zachowanie ukladu dobierajac owe wspolczynniki dowolnie. Rysunek na planszy pokazuje jedna z mozliwosci. Ksztalt krzywej jest zblizony w charakterze do krzywej uzyskanej z pomiarow glacjologow i pokazanej w cytowanym uprzednim wpisie. Tak jak tam mamy do czynienia z sekwencja kolejnych maksimow przedzielonych studniami o niecalkiem symetrycznym przebiegu. W obu wypadkach maksima i minima leza na podobnej lub tej samej glebokosci. Jak jednak juz wspomnialem, model tu przedstawiony jest bardzo uproszczony i nie bierze pod uwage mozliwosci zatrucia reaktora oraz spadku wydajnosci reakcji rozszczepienia przy wzroscie temperatury srodowiska. Powyzsze rozwazania oparte sa na badaniach wlasnych. Nie mniej warto tez spojrzec na reprodukowane z monografii  Seinfeld'a i Pandis'a "Atmospheric Chemistry and Physics- from Air Polution to Climate Change" , Wiley 2006, str. 1030 rysunki przedstawiajace ostatnie 18 000 oraz ostatnie 160 000 lat ziemskiej temperatury. Jak latwo zauwazyc ostatni okres ocieplenia rozpoczal sie jakies 20 000 lat temu, po uprzedniej likwidacji flory i fauny okresu lodowcowego (mamuty, neandertalczycy, tygrysy szablaste itp). Maksymalna temperatura zostala osiagnieta jakies 5500-6000 lat temu ( przypominam, ze zgodnie z Biblia i kalendarzem zydowskim jest to czas "poczatku swiata" kiedy to zylo sie nam jak w Raju). Od tego momentu jestesmy w okresie oziebienia, z fluktuacjami , co oznacza wedlug mojej interpretacji, ze ogrzewanie pochodzace z reakcji rozszczepienia zostalo wylaczone i weszlismy w stadium dlugotrwajacego schlodzenia klimatu, ktore to zaowocuje nowa epoka lodowcowa oraz likwidacja wiekszosci biosfery. Z tego wzgledu powinnismy raczej cieszyc sie z efektu cieplarnianego gdyz gazy cieplarniane dzialaja jak koldra przykrywajaca martwe juz cialo denata. Co prawda nie przywroca mu one zycia ale spowolnia chlodzenie zwlok.

Izjasz 24:1 Oto Pan spustoszy ziemie i zniszczy ja , sprawi zamieszanie na jej powierzchni i rozproszy jej mieszkancow.


UZUPELNIENIA
Rozwazajac hipoteze "peczniejacej Ziemi" oraz kwestie z tym zwiazane warto jest ocenic jak sluszne sa opinie o wysokim cisnieniu panujacym we wnetrzu oliwinowej pilki. W tym cely ocenmy cisnienie panujace w jadrze zewnetrznym, ktore w opinii geofizykow/geologow jest plynem zlozonym glownie z zelaza z domieszkami siarki i krzemu. Czy jest to twierdzenie prawdziwe tego nie wiemy bo nikt probki materii stamtad nie pobral. Wiemy jednak, ze objetosc jadra zewnetrznego wynosi okolo 1.66x10^20 m^3 (objetosc warstwy kulistej zawartej pomiedzy plaszczem z oliwinu a stalym jadrem wewnetrznym). Gestosc jadra zewnetrznego waha sie w pewnych granicach. Tutaj przyjmiemy, ze wynosi ona 10 g/cm^3.  Tak wiec calkowita masa jadra zewnetrznego wynosi 1.66x10^24 kg. Aby obliczyc cisnienie w tym "granacie" musimy obliczyc liczbe moli elementow tam sie znajdujacych. Skladu jednak nie znamy wiec mozemy tylko okreslic granice cisnienia.  Gdyby cala objetosc byla wypelniona najlzejczym pierwiastkiem czyli wodorem to mielibysmy wtedy 1.66x10^27 moli wodoru. W wysokich temperaturach wodor stracilby zapewne elektron walencyjny wiec ogolna liczba moli neutralnej plazmy wodorowej bylaby dwa razy wieksza (czyli 3.32x10^27 moli).  Mozemy teraz uzyc wzoru dla kinetycznej czesci cisnienia (pomijajac czlon oddzialywania, ktory zreszta obnizalby cisnienie) . W temperaturze 2773 K cisnienie wodoru , wypadku gdyby to on stanowil wypelnienie jadra zewnetrznego, wynosiloby 461 GPa = 4.55x10^6 atm. Podobne obliczenie dla wypelnienia z czystego zelaza daje cisnienie 16.5 GPa= 163119 atm a dla czystego uranu cisnienie 5.8 GPa = 57571 atm. . Sa to cisnienia duze w porownaniu z atmosferycznym ale tez gruba i silna jest skorupa owego "granatu" planetarnego.  Nie mniej nie wykluczalbym z gory mozliwosci pecznienia Ziemi.


31 comments:

Yasiu said...

Bardzo ciekawa teoria, ciekawi mnie jednak jak uzasadnia Pan korelacje proponowanego procesu ze zmianami pola geomagnetycznego ? Tak zmieniony skład mineralny jądra ziemi dalej można wytłumaczyć dynamem Rikitake, czy potrzebna jest inna teoria ?

Bobola said...

@Yasiu
Nie mam w tej chwili sprecyzowanego pogladu na mechanizm generacji pola magnetycznego i zwiazek zachowania sie momentu dipolowego ze sposobem generacji ciepla. Jak dotad nie natrafilem na analog danych glacjologicznych w teorii magnetyzmu ziemskiego. Znam dane paleomagnetyczne ale sa one moim zdaniem trudne do interpretacji ze wzgledu na niebozposredniosc pomiaru pola oraz wklad skladnikow innych niz glowny dipol. Natomiast dane mierzone w ciagu ostatnich bodajze 100 lat nie wystarczaja aby powiedziec cokolwiek o peridycznosci zmian pola dipolowego. Mamy do czynienia w zasadzie z monotonicznym , liniowym spadkiem indukcji magnetycznej czyli analogiem ruchu prostoliniowego w mechanice (liniowy w czasie spadek intensywnosci pola). Osobiscie mam wrazenie, ze slabniecie pola magnetycznego (dipolowego) postepowalo wraz z podwyzszaniem temperatury Ziemi, ktore rozpoczelo sie 20 000 lat temu.

coondelboory said...

Witam,
konsekwentnie pomija Pan w swoich rozważaniach tor, a przecież w skorupie ziemskiej występuje w obfitości bodajże cztery razy większej niż uran i nie ma powodu, żeby we wnętrzu Ziemii go nie było. Jest pierwiastkiem paliworodnym (transmutuje w uran-233) i ma gęstość pasującą do szacowanej gęstości jądra zewnętrznego. Narzuca się więc podejrzenie, że może mieć jakieś swoje miejsce w reakcjach jądrowych (jądrowych w podwójnym znaczeniu), jeśli one zachodzą.

Pozdrawiam
C.

HansKlos said...

Moja intuicja podpowiada mi, że katalizatorem zmian szybkości reakcji w "ziemskim" reaktorze mogą być neutrina. Wprawdzie maja one znikoma masę, ale stanowią ZNACZĄCĄ część materii Wszechświata. Najprawdopodobniej strumień neutrin zależy od miejsca w którym znajduje się Ziemia. W procesie hamowania neutrin we wnętrzu Ziemi zachodziłby proces oddawania energii tych cząsteczek, co wpływałoby na zmianę kinetyki reaktora i mogłoby wpływać na zmianę ilości neutronów w jadrze Ziemi, co jak wiadomo determinuje szybkość reakcji rozszczepienia jąder. Strumień neutrin może też wpływać na szybkość zatrucia reaktora ksenonem.

Podsumowując, wydaje mi się, że przy tak znacznych masach należałoby uwzględniać wpływ materii międzygwiezdnej na procesy zachodzące we wnętrzu planet i gwiazd. Ale to tylko taka moja mała teoria. O neutrinach wiemy b. mało.

Bobola said...

@coondelboory

Ma Pan racje. Tor tez wchodzi w rachube jako mozliwy material rozszczepialny.
Pominelem go w tabeli bo umiescilem tam tylko metale o najwyzszej gestosci. Ocena surowcow energetycznych bylagy prostsza gdybysmy istotnie cos wiedzieli o skladzie chemicznym jadra.

coondelboory said...

@Bobola
Upominam się o ten tor, bo jakoś przyczepiła się do mnie wizja, którą opisałem w komentarzu do wpisu o bijącym sercu Gei - dosyć małego uranowego jądra reaktora i torowego płaszcza, w którym powstaje paliwo, później powoli wzbogacające rdzeń. Nie wiem, ile w tym sensu, bo neutrony mają dosyć krótki czas istnienia i powinny się zamienić w protony zanim wydostaną się z głębi jądra i zostaną pochłonięte przez tor. Ale może warto nad tym pomyśleć...

@HansKlos
Neutrina jako czynnik wpływający na przemiany w jądrze są baardzo wątpliwe - one nie oddziałują praktycznie z niczym. Przez Ziemię przelatują jak przez poduszkę. Za to jako produkt przemiany neutronów... o, to może coś znaczyć. Trzeba popatrzeć pod nogi i wypatrywać neutrin pochodzących z jądra. Przedsięwzięcie dość karkołomne, bo nie dość, że neutrina wogóle trudno jest zaobserwować, to na dodatek trzeba by zwracać uwagę tylko na takie, które nie pochodzą z kosmosu.
Inna znacząca poszlaka (o której pisałem już w komentarzu do wcześniejszego wpisu) to wodór z głębi Ziemii (być może cały ziemski wodór pochodzi z tego źródła, skoro Ziemia została w zamierzchłych czasach przetopiona).
Poza tym produkty rozszczepienia mają gęstość mniejszą niż pierwiastki rozszczepialne, więc przy zbliżonej masie zajmują większą objętość. To znaczy, że Ziemia powinna z czasem puchnąć od środka...

C.

coondelboory said...

Zrobiłem krótki przgląd internetu i oto co mi wypadło z szafki wója googla:
http://pigod.wroc.ssk.pl/ekspansja/pliki/SC2004.pdf

http://geoinfo.amu.edu.pl/wngig/ig/UAM_Mineral/Muszynski/Dowody%20EZ.pdf

http://www.staff.amu.edu.pl/~pawula/ZIEMIA.htm

I jeszcze sporo innych (wrzucam tylko te po polsku)

Bobola said...

Dopiero teraz Szanowni Koledzy Blogerzy zwrocili mi uwage, ze nie doczytalem interesujacych komentarzy do "Bijacego serca Gei". Bardzo przepraszam za brak reakcji ale w momencie kiedy napisze nastepny wpis rzadko powracam do przeszlosci.
Co do teorii nadymania Ziemi to brakuje mi w podanych odnosnikach przyczyny owej ekspansji. W zasadzie mamy do czynienia z malo elastycznymi powierzchniami "balona" otaczajacego jadro. Sam oliwin jest materialem twardym i kruchym. Jego bliski krewny to obsydian, z ktorego Mayowie robili noze rytualne. Jest to co prawda plyn (szklo) o wysokiej lepkosci ale oczekiwalbym raczej wybuchowego rozkawalkowania ( na przyklad przy okazji zderzenia z powaznym asteroidem Raupa) niz powolnego rozciagania. Cisnienie wewnatrz jadra mozna oszacowac przyjmujac, ze jest ono jednorodna kula z zelaza, toru lub uranu.Ze wzgledu na wysoka temperature jadra mozemy pominac niedoskonalosc tego plynu. Mielibysmy wtedy tylko gaz elektronow przewodnictwa i jader. Powinno to dac rzad wielkosci problemu. Pamietajmy, ze oliwinowa otoczka powstawala wtedy gdy Ziemia stygla i wobec tego mamy sytuacje butelki z czyms wewnatrz (czyli ukladu izochorycznego)przysypanej warstwa granitu i bazaltu. Cisnienie wewnatrz butli zalezy od gestosci materialu oraz temperatury.Dla zabawy sprobuje policzyc jakie cisnienie wchodzi w rachube.

coondelboory said...

@Bobola
Odnośniki do teorii ekspandującej Ziemii podałem uzupełniając wcześniejszy komentarz - skutkiem działania reaktora musi być spadek średniej gęstości jądra (produkty rozszczepienia oraz powstające wskutek przemian jądrowych wodór i hel mają w sumie mniejszą gęstośc niż uran). Zabawne, że nie znałem wcześniej tej teorii, i jestem zaskoczony, jak mocne ma przesłanki.
Co do kruchości oliwinu (czy co tam jest), to nie jestem przekonany, że warunkach na głębokości kilkudziesięciu kilometrów jest nadal kruchy. Spodziewałbym się raczej sporej plastyczności, jak w przypadku skał w wierceniach na półwyspie Kola.
Mielibyśmy analogię właśnie do rozdmuchiwanej butelki albo bombki choinkowej. Z tym, że nasza ziemska bombka byłaby podgrzewana nie gazem od zewnątrz, ale reaktorem środka.
Nasuwa mi się jeszcze jedna myśl - że to rozdymanie nie powinno postępować jednostajnie, ale w rytm uderzeń planetarnego "serca"...

C.

coondelboory said...

Irytujące jest, że myśli przychodzą nie hurtem, wszystkie naraz, ale partiami...
Ale do rzeczy - jeśli reaktor ruszył po powstaniu oliwinowej, szczelnej skorupy (jeśli zwolennicy ekspandującej Ziemii mają rację, to ruszył około 200 mln lat temu), to gazy powstające w reaktorze (wodór, hel, CO, woda i inne) nie miałyby ujścia. Czyli między rozdmuchiwaną, oliwinową "bombką", a wewnętrznym jądrem powstałaby warstwa gazu o parametrach nadkrytycznych - czy nie mielibyśmy z tego powodu efektu "pustej Ziemii"?
Nadkrytyczny gaz ma małą lepkość. Nawet w warunkach tam panujących byłby dużo bardziej "płynny" niż stopiona skała czy metal. To umożliwiłoby konwekcję, wątpliwą w innym wypadku, i sprawny transport pierwiastków z jądra na wewnętrzną powierzchnię "bombki", co za tym idzie - sprawne oczyszczanie jądra z trucizn.

C.

HansKlos said...

@coondelboory
sprawne oczyszczanie jądra z trucizn

Ciekawe o tyle, że nasz "ziemski"reaktor działa w cyklu w ten sposób, że okres ocieplenia trwa stosunkowo krótko, zaś okres ochłodzenia stosunkowo długo, co sugeruje iż przez większość czasu reaktor jest zatruty pierwiastkami intensywnie pochłaniającymi neutrony. No i tutaj mamy problem. Model zaproponowany przez Pana można przyrównać do reaktora na prędkich neutronach z chłodzeniem gazowym w wyniku zatrucia mielibyśmy oscylację mocy. Tyle, że są dwa problemy, które ów model wyrzucają do kosza. Po pierwsze, głównym źródłem ksenonu 135 jest rozszczepienie jodu, a po wtóre tak powstały ksenon rozpada się na cez po ok 9 godzinach lub na ksenon 136, co trwa ogromnie długo. Żaden z tych procesów nie wygeneruje oscylacji trwających tyle lat. Pozostają czynniki zewnętrzne;-)

coondelboory said...

@HansKlos
Nie tak szybko z tym wyciąganiem wniosków ostatecznych. Na razie rozważam przesłanki, które powinny wystąpić jeśliby reaktor wewnątrz Ziemii rzeczywiście istniał.
"Sprawność" usuwania trucizn jest rzeczą umowną - przy rozmiarach jądra problematyczne jest samo wyniesienie ich na jego powierzchnię.
Za oscylacje mocy wcale nie musi odpowiadać tylko zatrucie, to może być skutek wypalenia paliwa oraz jego powstawania i segregacji uranu-233 z toru czy plutonu z uranu.

C.

Takie Jeden Łoś said...

@Bobola

A czytal Pan Profesor juz o "efekcie odbicia"?

coondelboory said...

Od kilku dni ryję w internecie w poszukiwaniu informacji i danych n/t ziemskiego reaktora. I znajduję ciekawe rzeczy:
okazuje się, że debatujemy o teorii, która zaistniała kilka lat temu i została niemal zupełnie zignorowana przez świat nauki:
http://www.wiz.pl/main.php?go=1&op=2&id=69
http://pl.wikipedia.org/wiki/Georeaktor
http://en.wikipedia.org/wiki/Georeactor
http://nuclearplanet.com/Herndon's%20Nuclear%20Georeactor.html
I najważniejszy dla mnie jak do tej pory odnośnik do pracy Herndona:
http://nuclearplanet.com/prsl1994.pdf

Poza tym okazuje się, że są ludzie, którzy szukają neutrin z wnętrza Ziemii:
http://arxiv.org/abs/1003.0284

Biorę się za czytanie...

Bobola said...

@Taki Jeden Los

Przeczytalem podany przez Pana artykul i napisalem tez moja opinie przy uprzednim wpisie. Autor nie podaje mechanizmu procesu, o ktorym pisze i z tego powodu nie ma nad czym sie zastanawiac. Ogolna zasada ruchow periodycznych jest sekwencyjne przechodzenie energii z formy potencjalnej do kinetycznej i odwrotnie. Tak dziala oscylator czy wkrecajaca sie gumka. Aby nastapilo "odbicie" musimy obserwowac strate energi kinetycznej (np ruchu Ziemi po orbicie okoloslonecznej) i gromadzenie sie tej energii "gdzies". Nagle zmiany obrotu Ziemi wokol osi albo odwrocenie kierunku ruchu na orbicie nie sa mozliwe bez interwencji zewnetrznej. Niekiedy moze byc tu nawet potrzebna interwencja Najwyzszego.

34 said...

Szanowny Gospodarz lekceważy coś o czym delikatnie wspomniał i nie pamięta również o swoich wcześniejszych tezach związanych z periodycznością okresów zlodowaceń i ociepleń oraz czasem ich trwania.

Chodzi tu o bezwładność cieplną procesu wyłączania grzejnika Ziemi a dokładnie czas który jest niezbędny by powierzchnia odczuła skutek wyłączenia "grzejnika".
Tysiące kilometrów nagrzanych skał to gigantyczny piec akumulacyjny, który będzie bardzo długi czas cieplnym akumulatorem.
Identyczne zjawisko zachodzi podczas wychłodzenia dużych mas.
Jak wielki to czas niech zaświadczy fakt że w zeszłym roku w Polsce podczas dokonywania odwiertu na głębokości kilkuset metrów odnotowano temperaturę bliską zeru stopni Celsiusza.
Wnioski były jednoznaczne to pozostałość okresu ostatniej epoki lodowcowej.
Kilkunastu tysięcy lat brakło by ciepłota zewnętrzna rozgrzała skały na głębokość kilkuset metrów.
A przecież proces ten był uzupełniany ciepłotą pochodzącą z wnętrza Ziemi.

Jeżeli więc krótki okres ociepleń pomiędzy okresami zlodowaceń jest niewystarczający by ogrzać skały na dystansie kilkuset metrów to na miłość boską jaki wpływ może mieć proces wyłączania ziemskiego grzejnika gdy mamy do czynienia z dystansem tysięcy kilometrów skał !?

Czas potrzebny na to by powierzchnia Ziemi odczuła to wyłączenie jest dłuższy od długotrwałych okresów zlodowaceń nie mówiąc już, co tu jest najważniejsze, o relatywnie krótkotrwałych okresach ociepleń.

Bobola said...

@34
Pojemnosc cieplna Ziemi jest duza, to prawda, ale i ona odpowiada , chociaz z opoznieniem, na zmiany mocy grzejnika. Ogolnie biorac okresy wylaczania ogrzewania trwaja 120 000 lat a okresy pracy grzejnika tylko okolo 10-15 tysiecy lat. Obecne ogrzewanie skonczylo sie jakie 6 tysiecy lat temu i ciagle jeszcze nie mamy lodowca w Skandynawi czy Am. Pln., To opoznienie reakcji zawdzieczamy bezwladnosci cieplnej systemu. W obecnej chwili mamy staly wyplyw (strumien) ciepla z wnetrza Ziemi. Jesli sa jakies wewnetrzne lokalne schlodzenia to widocznie stanowia one enklawy lepiej izolowane termicznie od wiekszosci skorupy.Nie znam danych, o ktorych pisze Szanowny Kolega wiec trudno mi powiedziec czy sa to pozostalosci schlodzenia sprzed 25000 lat czy nie.

coondelboory said...

Dziękuję za uzupełnienie, policzył Pan to ciśnienie w zaskakujący dla mnie sposób. Ja wyszedłbym z założenia, że wewnętrzne ciśnienie jądra musi być równoważone ciśnieniem tego co jest powyżej i po prostu pocałkowałbym parcie po promieniu Ziemii (całka, bo w miarę marszu w górę zmienia się ciążenie).
Przy okazji zdałem sobie sprawę, że niezależnie od tego, czy georeaktor istnieje, czy nie, to Ziemia musi puchnąć, bo wskutek nawet samych przemian promieniotwórczych przybywa w niej moli materii, a to zakłóca równowagę ciśnień.
Myśli Pan, że mamy szansę na Nobla? :D

Bobola said...

@coondelboory

Gdyby cala Ziemie skladala sie z niezaleznych elementow (np nie zlepionych ziaren piasku) to panska metoda bylaby uzasadniona. Tu jednak mamy do czynienia z samo-podtrzymujaca sie struktura ze szkla (kula ) i cisnienie panujace w jej wnetrzu nie ma zwiazku z tym czy tak kula jest przysypana czyms czy nie. Zalezy tylko od temperatury i gestosci substancji wewnatrz. W wysokich temeperaturach zapewne mozna pominac oddzialywania kulombowskie i grawitacyjne a wiec takze niejednorodnosci wewnetrzne. Dla oceny rzedu wielkosci cisnien takie przyblizenie powinno wystarczyc.

Inspektor Lesny said...

Ja chciałbym tylko przekazać Autorowi, ze pod "Followers (16)" pierwsza z lewej ikonka, "jaros" prowadzi prowadzi do odrażającej strony pornografii homoseksualnej, sprawiającej wrażenie, ze promuje pornografie dziecięcą.

Bobola said...

@inspektor lesny
No coz, sa to konsekwencje wolnosci slowa i zainteresowan, ktore podobno gwarantuje nam demokracja.

panika2008 said...

Trochę jeszcze z tym jest taki problem, że nie za bardzo gdziekolwiek w innych miejscach kosmosu, które badalismy, znajdują się istotne ilości uranu czy platynowców, nie mówiąc o plutonie. Dlaczego Ziemia miałaby być aż tak wyjątkowa?

Bobola said...

@panika2008
Badania innych planet ukladu slonecznego sa zaledwie w stadium poczatkowym i wlasciwie nic nie wiadomo o tym z czego sa zbudowane wewnatrz. Na Ziemi jest sporo uranu w skorupie. Ile go jest glebiej nie wie nikt bo jak dotad jeszcze nie przewiercono granicy Moho. Mozna tylko spekulowac tak jak spekulacja jest powiedzenie, ze jadro Ziemi zbudowane z zelaza i niklu.

marcin said...

Pana teoria jest super! Daje do myślenia i niestety przyciąga różnej maści wariatów - czyli mnie:)
moje wnioski:
1. Najwyraźniej Ziemia jest stara "umierająca" w środku, w najlepszym razie mocno uszkodzona

2. Na wskutek zlodowaceń i zaniku ochrony magnetycznej, taka jałowa Ziemia nie nadaje się do sensownego zamieszkania dla kosmitów co żyją nawet po tysiąc lat.
3. Ziemia jest zatem nieatrakcyjną planetą dla innych, takim śmieciem i odpadkiem. Jak ktoś może poruszać się między galaktykami znajdzie coś lepszego niż planetę zdolną utrzymać życie tylko przez 10tyś lat
4. Zawsze mnie gryzło - ostatnie zlodowacenie cofnęło się z Europu 12 tyś lat temu, i było to naprawdę surowe zlodowacenie, w Polsce warstwa lodu miała do 3km wysokości i -50 stopni Celsjusza na górze. Skąd są u nas dżdżownice, krety, niedźwiedzie itp? czy naprawdę 12 tyś lat starczy na odrodzenie się wszystkiego z takiej pustyni? Moim zdaniem - nie. Arkę traktował bym dosłownie "ci kosmici" musieli zasiać WSZYSTKO od nowa, nie tylko "ludzi" (zgodnie z Biblią po potopie zostaliśmy "zaprojektowani" od nowa, tym razem mamy życia tylko do 120 lat każdy.)

4. Jesteśmy tylko takim skansenem, zoo, safari, matriksem. Miejscem rozrywki, polowań i badań dla połowy Galaktyki

A myśmy myśleli, że Ziemia jest szczególna, jedyna, najlepsza...

marcin said...

jeszcze taki mały kąsek dla innych wariatów:

http://tnij.org/jyvo

no, no i kto to zrobił ;)

panika2008 said...

Bobola, sęk w tym że jeśli na Ziemi miałoby być dużo uranu i/lub platynowców (pluton pomijam jako zbyt hipotetyczny), to mniejsza o to gdzie on się znajduje, musi pochodzić z zewnątrz... a skoro tak, to należałoby oczekiwać także istotnych jego ilości w meteorytach i na powierzchni księżyca (który jest mały i istotna segregacja pod wpływem grawitacji nie nastąpiła). A tego tam nie ma.

panika2008 said...

@marcin, odnośnie "problemu" numer 4 - a słyszałeś o czymś takim, jak wędrówki zwierząt? :) Jak chcesz sobie jeszcze bardziej podkręcić nastrój spiskowy, to poszukaj informacji jakie rzeczy znaleziono na Arktyce... np. drzewa ze świetnie zachowanymi liścmi, tygrysy szablastozębne... Ale to wszystko, niestety (dla Ciebie, hihi), ma zupełnie przyziemne naukowe wytłumaczenie.

Bobola said...

@panika2008

Punkt widzenia Szanownego Kolegi ma podloze filozoficzne. Ziemia musi byc zbudowana z tych pierwiastkow i w takich proporcjach jakie wystepuja i w innych miejscach Kosmosu. Inaczej mowiac Ziemia nie jest obiektem wyroznionym. Na to jednak nie ma dowodow. To tylko hipoteza, ktora zreszta ma przeciwnika w kreacjonizmie. Nawet planety naszego ukladu slonecznego maja rozny sklad chemiczny. Ksiezyc, z ktorego znamy faktycznie tylko powierzchnie, jest pokryty gruba warstwa pylu kosmicznego. Zadnych wiercen glebokosciowych (nawet rzedu ziemskich 3.5 km kopalni ) tam nie robiono. Wiekszosc meteorytow , ktorych pochodzenie takze jest zagadka, to meteoryty zelazne i kamienne. Wszystkie inne pierwiastki sa w ilosciach sladowych. Trudno sadzic o budowie duzego i skomplkowanego obiektu na podstawie okruchow materii kosmicznej. Wyobraz sobie co powiedzialaby o budowie Ziemi kosmitom sonda po wyladowaniu powiedzmy na Saharze i pobraniu tam probki.

panika2008 said...

To prawda z tym niewyróżnianiem Ziemi, natomiast argument z odchyleniem związanym z kiepskimi próbkami (sampling bias) nie wydaje mi się, żeby był do końca dobry. Gdyby Ziemia miała mieć te platynowce/uran, to być może, prawdopodobnie, mam nadzieję, że w którymś z losowych pozaziemskich źródeł (a zbadaliśmy ich sporo - co najmniej tyle: wiatr słoneczny, materia międzyplanetarna i międzygwiezdna, powierzchnia Księżyca i Marsa, meteoryty) powinny być jakieś odchylenia "w górę" jeśli chodzi o te pierwiastki... Oczywiście możliwe, że mechanizm znalezienia się tych pierwiastków na Ziemi był zupełnie inny, ale w takim razie - jaki?

34 said...

@Bobola & panika2008

Mechanizm powstania materiałów rozszczepialnych jest znany nauce od dawna.
Słońce jest gwiazdą drugiej generacji a to oznacza że Układ Słoneczny, przynajmniej w jego większej części, jest dzieckiem wybuchu supernowej - gwiazdy pierwszej generacji.
To właśnie podczas eksplozji supernowej mają powstawać materiały rozszczepialne.

Stary świat na którego szczątkach powstał Układ Słoneczny był ponoć wolny od pierwiastków rozszczepialnych.

Brak uranu w meteorytach żelaznych może wskazywać że są one znacznie bardziej wiekowe niż samo Słońce.

To samo tyczy się Księżyca, niektórzy twierdzą że jest on znacznie starszy od Ziemi.

Jest jeszcze jedna zagadka - dlaczego Księżyc jest "zaklinowany" tj. stabilnie obrócony jedna stroną do Ziemi ?

Księżyc to zresztą wdzięczny obiekt teorii spiskowych, historii alternatywnych, współczesnych form legend a jak wiemy w każdej legendzie tkwi ziarno prawdy.
Są tacy którzy twierdzą że na Księżycu są gigantyczne archetypy starożytnej cywilizacji.
Ingo Swann prowadzący swojego czasu jasnowidcze rozpoznanie dla amerykańskich służb stwierdził rozległą aktywność istot rozumnych na Księżycu.
Istot o identycznym wyglądzie jak ludzie.

Zapraszam na film:

http://www.youtube.com/watch?v=_MgC1_rUF28

Yasiu said...

@34
Można prosić o jakieś źródło o tym otwiercie z niską temperaturą ? bo nigdy o tym nie słyszałem