Sunday, July 3, 2011

Sedno sprawy

    Od czasu do czasu, ale nieregularnie, zagladam na internetowe witryny blogerskie (np www.bibula.com ) aby zobaczyc co pasjonuje umysly Moich Szanownych Wspolobywateli. Jest to z reguly doswiadczenie gleboko rozczarowujace gdyz mysli ciekawe sa tam rownie rzadkie jak kanarki na Syberii a i sama strona literacka wypowiedzi znajduje sie na zdumiewajaco niskim poziomie. Klade to czesciowo na karb faktu, ze wiekszosc piszacych tam to dziennikarze a wiec przedstawiciele zawodu bedacego forma intelektualnej prostytucji. Byc moze jednak jest to takze objaw ogolnej degrengoladyi umyslowej jaka obserwuje wsrod polskiego spoleczenstwa. Czemu innemu mozna bowiem przypisac zjawisko zwiekszonego zainteresowania osob wypowiadajacych sie na tematy ekonomiczne myslami ekonomistow 19 wiecznych takich jak Bastiat czy Koneczny? Owszem, byli oni swiadkami formowania sie wspolczesnego spoleczenstwa kapitalistycznego oraz ruchow polityczno-spolecznych swoich czasow. Niekiedy nawet mieli ciekawe obserwacje. Ale nieslychane wodolejstwo ich wypowiedzi oraz praktycznie calkowity brak matematycznej analizy sytuacji ekonomiczno spolecznych czyni ich dziela beznadziejnie przestarzalymi. Studiowanie ich moze byc interesujace dla historykow mysli ekonomicznej ale dla kazdego innego studenta zjawisk gospodarczych jest kompletna starta czasu. Zaden fizyk o zdrowych zmyslach nie uczy sie fizyki na dzielach 19-sto czy 20-sto wiecznych klasykow tej dziedziny. Nauka czegokolwiek posuwa sie do przodu dzieki osiagnieciom kluczowym paru wielkich umyslow czasu biezacego. Ale  front wiedzy budowany jest dzieki mrowczej pracy wielu tysiecy wyrobnikow nauki  i w efekcie bardzo czesto odbiega od poczatkowych kierunkow wytyczonych przez umysly wielkie. Nikt obecnie nie uczy sie mechaniki kwantowej czytajac orginalne prace de Broglie czy Schroedingera ani nie uczy sie elektrodynamiki na podstawie dziel zebranych Maxwella. Sir Izaak Newton polozyl fundamenty pod wspolczesna analize matematyczna i mechanika klasyczna ale czytanie jego dziel na ten temat moze przyprawic o bol brzucha (ze smiechu). Nie chce przez to powiedziec, ze  dziela "klasykow" sa bez wartosci . Bron Boze! Ale maja one wartosc wylacznie historyczna. Moga co najwyzej sluzyc jako podstawa do dziel biograficznych opisujacych przygody owych wielkich odkrywcow tego czy owego a nie jako praktyczny podrecznik dla  wspolczesnego specjalisty w danej dziedzinie. Inaczej mowiac, nie nalezy mylic erudycji z inteligencja i fachowoscia. Przejdzmy jednak do meritum. Wiekszosc politykow  lub ekonomistow politycznych usiluje nam wmowic, ze recesja osiagnela swoj nadir i ze przed nami leza lepsze czasy. Taka jest przynajmiej obowiazujaca mantra zarowno w Naszej Umeczonej Ojczyznie jak i w owej Pochodni Wolnego Swiata jakim ponoc sa Stany Zjednoczone. Co jednak mowia nam fakty?  Jak juz wielokrotnie powtarzalem, fakty mowia nam cos wrecz przeciwnego. Swiat nie ma najmiejszej szansy na wyjscie z kryzysu, ktory trwa od roku 2001, nim z owego kryzysu nie wydobedzie sie Ameryka. Jest to obecnie najwieksza ekonomia na swiecie i bez jej "odbicia sie od dna" nie jest mozliwe zakonczenie swiatowej recesji. Tymczasem USA znajduja sie ciagle w fazie stopniowego poglebiania sie kryzysu. Wielki Czarny Ojciec z Waszyngtonu zadecydowal ostatnio, ze wojna w Afganistanie jest przegrana i ze wszystkie koszty dotad poniesione w celu zapewnienia bezpieczenstwa rurociagu, ktory ma przechodzic przez to panstwo zostaly wydane niepotrzebnie. Po wycofaniu wojsk amerykanskich (i innych) do wladzy niemal napewno wroca fundamentalisci mahometanscy i to im trzeba bedzie skladac danine za pozostawienie rurociagu w spokoju . Same oszczednosci na prowadzeniu wojny nie wystarcza jednak dla ozywienia gospodarczego USA. Jak widac na planszy przedstawiajacej liczony w zlocie PKB dla USA w latach 1930 do chwili obecnej, linia oporu, z ktorej mozemy oczekiwac odbicia  wynosi okolo 5 mld (10^9) uncji zlota.  W chwili obecnej znajdujemy sie natomiast na poziomie okolo 10 mld uncji. Jest to co prawda takze slaba linia oporu/odbicia jak wskazuje na to historia kryzysu lat 80-tych  ale osobiscie nie wierze aby prez. Obamie udalo sie zakonczyc obecna depresje na tym poziomie. Obecnie akcje w dalszym ciagu posiadaja zbyt wysoka cene w stosunku do wielkosci zyskow jakie przynosza. Dla grupy Dow Jones Industrial stosunek ceny do zarobku (P/E) wynosi okolo 13  czyli jest wyzszy ponad dwa razy od stosunku, przy ktorym ceny akcji tej grupy moga uchodzic za tanie (P/E ~ 5). Banki w dalszym ciagu zyja "na pozyczonym czasie" i moga dzialac tylko dzieki kreatywnej ksiegowosci na jaka im zezwolono. Sa one obarczone masa zobowiazan ( w postaci tzw derywatyw czy opcji),  z ktorych zysk jest watpliwy a zobowiazania platnicze wysokie. Istnieje tez nadmiar nieruchomosci odzyskanych w wyniku bankructw ich wlascicieli, co praktycznie gwarantuje jeszcze na dlugi czas spadek wartosci posiadanych przez obywateli Ameryki domow. W dodatku wysoka liczba osob bezrobotnych wywola jednoczesnie spadek plac oraz slaba koniunkture na amerykanskim rynku. To nie sa warunki rokujace dobrze dla gospodarki USA. Imponujaca dewaluacja USD pozwolila, co prawda, znacznie zredukowac faktyczna wartosc deficytu budzetow panstwowego i handlu zagranicznego. Jest to niewatpliwe osiagniecie  prezydenta. Czy jest to jednak koniec postepujacej dewaluacji USD?  Watpie. A bez ustalenia a moze nawet lekkiego podwyzszenia wartosci dolara nie ma bowiem mowy o zakonczeniu kryzysu. Zauwazmy na wykresie, ze zachodnie, lagodnijsze zbocza przedstawionej krzywej reprezentuja okresy wzrostu ekonomicznego a jednoczesnie okresy zimnej badz goracej wojny jaka USA toczyly na arenie swiatowej. Bardziej strome stoki wschodnie reprezentuja okresy gospodarczej depresji a jednoczesnie okresy odprezenia. Niestety, gdy Najwyzszy "obdarza nasze dni pokojem" nastepuje z reguly zalamanie gospodarki. Jesli wiec chcemy poprawy systuacji ekonomicznej swiata to winnismy prosic Go o jakas dochodowa wojenke, ktora byc moze rozwiaze takze narastajacy problem nadmiernej populacji.

5 comments:

Inspektor Lesny said...

Istotnie, Swiat sie zmienia, a z nim my sami. Czy chcemy, czy nie.
Na jak najbardziej istotne i konstruktywne uwagi Gospodarza, odpowiedziala wymowna cisza.
Za to, gdy przypomnial, ze trzeba niestety sie wziasc troche i do pracy tez, przelala sie przez brzegi z trudem hamowana wscieklosc Rodakow.
Miedzy wierszami mozna bylo przeczytac wyrzut, jak to emigranci "sie urzadzili".
Tu mozna by dodac, ze czesto ciezka i sumienna praca. Co i tez zalecaja Rodakom w Kraju...

HansKlos said...

Myślę, że kryzys ma podłoże systemowe i wymaga resetu. Podobnie było w okresie Wielkiego Kryzysu, a reset nastąpił jak wiemy z historii już w 1939 roku, tj ok 6 lat po kryzysie. Obecny kryzys miał początek w 2008 roku, stąd poprzez analogie, kres jego nastąpiłby w 2012 roku, a reset najpóźniej do roku 2018.

W tym kontekście uwagi o zwiększeniu ilości pracy i ich godzin ma sens, jednakże towarzyszyć temu musi jakiś zbożny cel dla mas (budowa Rzeszy, powojenna odbudowa, itp) którego jakoś w Polsce nie mogę się jakoś dopatrzeć;-)

Bartłomiej Noculak said...

Szanowny Panie Profesorze, mała uwaga, bardzo dobrze mi się Pana czytuje pod względem stylu i języka. Natomiast od takiego jednolitego tekstu można dostać oczopląsu. Będę wdzięczny za akapity czy jakieś przerwy w tekście.

Zorz Ponimirski said...

Pytanie do gospodarza, skoro czytanie Bastiata to taka strata czasu, prosze o podanie tytulu jednego dziela, ktore pozwoliloby laikowi zrozumiec czym jest ekonomia i zrozumiec jak funkcjonuje gospodarka.

Ekonomisci XIXw daja nam lepsze swiadectwo niz dzisiejsi, bo ekonomia byla wtedy nauka. Dzisiaj, niestety, ekonomia jest narzedziem politycznym. Kroluje opinia ze politycy powinni centralnie sterowac gospodarka. Wiekszosc zyje w przeswiadczeniu ze ktokolwiek potrafi przewizdiec jak sie zachowa system zlozony z milliardow oddzielnych istnien ludzkich.

Jeszcze jedno: skoro analiza matematyczna jest tak wazna, to dlaczego nie jestesmy wstanie przewidziec niczego w ekonomi? dlaczego zadna madra glowa nie zdobedzie sie z cala pewnoscia oswiadczyc ile bedzie kosztowal dolar za 5 lat?

urzywajac wzoru na grawitacje moge z niesamowita dokladnoscia obliczyc sile dzialajaca na obiekt w dowolnym miescu grawitacyjnym, moge z duza dokladnoscia obliczyc jak dlugo przedmiot bedzie spadal na ziemie z dowolnej wysokosci. Gdzie ekonomia potrafi cos przewidziec choc w polowie tak dobrze?

ps sorry za jezyk, bardzo zadko pisze po polsku:/

ds3gha said...

Czytam Pańskiego bloga od paru miesięcy, i tak jak kolega Bartłomiej wspomniał przydałoby się więcej akapitów, bryła tekstu jaka obecnie panuje jest nieczytelna.

Zdarzają się czasem tez błędy ortograficzne, zalecam zatem korzystanie z Polskiego Firefoxa, powinna być w nim wbudowana poprawa pisowni.