Friday, October 5, 2012

Czlowiek, ktory dobil Osame

   Ostatnio wpadla mi w rece ksiazka autobiograficzna "No Easy Day- The Autobiography of a Navy Seal" napisana pod pseudonimem Mark Owen (Dutton 2012) { "Nielatwy dzien-autobiografia komandosa marynarki wojennej"}. Autor jej byl przez 14 lat czlonkiem elitarnej formacji "Foka-oddzial 6" , ktora przeznaczona jest do wypelniania najbardziej wymagajacych operacji specjalnych- zwlaszcza zas tych, ktore dzialaja na granicy prawa zarowno cywilnego jak i wojskowego. Innymi slowami mamy do czynienia z wyjatkowo dobrze i wszechstronnie wyszkolonymi specjalistami od "mokrej roboty" wykonujacymi operacje likwidacyjne zlecone przez najwyzsze eszelony dowodstwa amerykanskich siel zbrojnych. Autor opisuje specyficzny sposob szkolenia i eliminacji kandydatow do tej formacji pozwalajacy na wyluskanie ludzi nie tylko o wyjatkowej sprawnosci fizycznej i umiejetnosciach wojskowych ale takze o nadzwyczajnej wytrzymalosci psychicznej i odpornosci na znuzenie. Sadzac z opisu szkolenia sa to profesjonalisci zabijania czy tez raczej zawodowi mordercy, ktorzy wykonuja zlecone im zadania bez zadnej motywacji ideowej czy emocjonalnej. Jak sie wydaje, jest to praca wyjatkowo dobrze oplacana i zapewne pozwalajaca im zyc wygodnie po opuszczeniu sluzby panstwowej. Strach jednak pomyslec czego moga dokonac emeryci tej sluzby po przejsciu do zycia cywilnego gdyby tylko zdecydowali sie na kontynuowanie pracy zawodowej na wlasny rachunek.

   Sam autor jest synem pary misjonarzy amerykanskich (zapewne baptystow czy luteranow), ktorzy zamieszkali na Alasce dokonujac dziela nawracania Eskimosow. Jesli jednak chodzi o chrzescijanskie korzenie to najwyrazniej byly one dosyc plytkie co poglebia moje przekonanie, ze prawdziwymi chrzescijanami w USA (i nie tylko) sa wylacznie katolicy a i to nie wszyscy. W czasie swojej kariery komandosa autor bral udzial w kilku znaczacych operacjach wojskowych w Afryce, Afganistanie i podczas pacyfikacji Iraku gdzie nawet mial przyjemnosc wspolpracy z komandosami polskiej jednostki "Grom". Ci zreszta upamietnili mu sie tylko tym, ze jeden z zolniezy  Gromu zlamal noge zasuwajac sie po linie z helikoptera w trakcie akcji pacyfikacyjnej.

   Ukoronowaniem ksiazki i calej kariery autora jest operacja "Geronimo", ktorej celem bylo zamordowanie ben Laden'a w jego rezydencji na terenie Pakistanu w miasteczku Abbottabad. Operacja, jak wiemy , powiodla sie mimo, ze w wyniku problemu z ladowaniem na terenie rezydencji Amerykanie stracili jeden z helikopterow. Wbrew rozpuszcanym pogloskom, komandosi nie zrobili najmniejszego wysilku aby pochwycic zywcem przywodce Al Kaid'y ale od poczatku strzelali tak by zabic mimo, ze ben Laden nie byl uzbrojony. Przy okazji  inwazji budynku mieszkalnego zamordowali  takze jego syna.

   Polowanie na ben Ladena bylo wielokrotnie uzasadniane potrzeba zemsty za samobojczy atak partyzantow Al Kaidy na World Trade Center (znany jako 9/11). Jego skutkiem byla tez inwazja Afganistanu, ktora trwa do chwili obecnej i jak sie wydaje przybiera coraz mniej korzystny kierunek dla intersow amerykanskich. Trzeba tu dodac, ze z punktu widzenia prawa miedzynarodowego i sprawiedliwosci oba posuniecia amerykanskie maja bardzo watle uzasadnienie. Sprawcy bowiem popelnili samobojstwo w wyniku swojego ataku i wobec tego nie mogli ani swiadczyc ani byc ukarani za ten postepek. Zwiazek za ben Ladena z cala operacja nie zostal udowodniony i on sam nie moglby byc za to skazany przez normalny amerykanski sad. Nie ma bowiem zadnego dowodu na to, ze to wlasnie on zaplanowal czy sfinansowal cala operacje. W dodatku jest ogolnie przyjete w prawie miedzynarodowym, ze akcje przechwycenia osoby podejrzewanej o wspoludzial w przestepstwie na terenie jednego panstwa, nie moga byc wykonywane na terenie innego panstwa, ktore dalo mu schronienie, bez powiadomienia i zgody odpowiednich organow prawnych panstwa goszczacego zbiega. Cala wiec akcja komandosow byla z grunt prawnego nielagalna. Oczywiscie wiemy wszyscy, ze sila to 90% prawnego uzasadnienia ale mysle, ze powinnismy wiecej wymagac od kraju, ktore glosi sie ostoja demokracji i wolnego swiata. Jest tez niepokojace, ze na czele takiego kraju stoi prezydent (Obama), ktory nie zawahal sie przed wydaniem rozkazu stanowiacego w zasadzie zbrodnie wojenna.  

29 comments:

slav said...

Pan Profesor pisze :
"Cala wiec akcja komandosow byla z grunt prawnego nielegalna. "
ale w dyskusji pod poprzednim wpisem jest Pana taka uwaga:
"W walce o byt narodowy przestalismy byc drapieznikiem a gramy role ofiary. "
No własnie USA sa jeszcze drapieznikiem i w świetle tej uwagi Gospodarza powinny byc obiektywnie ocenione pozytywnie

Bobola said...

Zgadzam sie z tym, ze lepiej byc wilkiem niz baranem ale mysle takze, ze sila militarna wszystkiego nie usprawiedliwia. Brak jest mi w wspolczesnej polityce tej elegancji, ktora niegdys nakazywala wypowiadac wojne przed napascia a jeszcze wczesniej mowila "Panowie Anglicy strzelajcie pierwsi".

hes2 said...

@Autor:" Brak jest mi w wspolczesnej polityce tej elegancji"

Mówienie o elegancji w kontekście wojny lub zbrodni jest conajmniej "nieeleganckie". Zawsze mnie dziwiły "zasady" określające w jaki sposób wolno zabijać. Np. "zabijać wolno wieszając a nie strzelając w tył głowy", albo odwrotnie (co kto woli), albo "Eksterminacja ludności jest BE, a zamiana ich w niewolników jest OK", albo "zabicie cywili poprzez ostrzelanie z drona jest OK a rozstrzelanie ich i pochowanie we wspólnej mogile jest niedobre".

Dla mnie to jakieś patologiczne rozważania, które i tak nie mają zastosowania w realnym świecie.

Yasiu said...

Warto zauważyc jak zmieniły się wojny od czasów sprzed I WŚ. Nikomu by wtedy nawet do głowy nie przyszło zbombardowac miasto pełne cywilów, o czymś tak okrutnym jak bomba atomowa nie wspominając. Wojny były wtedy jedynie walkami pomiedzy armiami państw, z jedynie marginesem rabunkowego zaopatrzenia wsrod miejscowych.

Inspektor Lesny said...

Konwencje umozliwiaja powrot do normalnego zycia po wojnie. Bez wieszania zwyciezonych.
Nieszanowanie praw, zwyczajow, etyki podczas walk, zwlaszcza przez stone silna, ktora nie posiada argumentu rozpaczy, argumentu ginacego, ma bardzo destrukcyjny wplyw na moralnosc wlasciwie wszystkich, lacznie z neutralnymi swiadkami zbrodni i przestepstw.
Wydaje mi sie, ze dzisiejszy stan ludzkosci, tak ludzi prostych, jak i elit, jest w pewnym stopniu spowodowany bezprawiem i nieetycznoscia u rzadzacych, a wiec panstw.

Inspektor Lesny said...

Tu mozna dodac, ze niemoznosc etablowania stosunkow miedzy dzisiejsa Ukraina i Polska ma swe zrodla wlasnie w zdrodniach i calkowitego braku etyki i wstrzemiezliwosci podczas zaszlych konfliktow.

Inspektor Lesny said...

wojny lub zbrodni jest conajmniej "nieeleganckie". Zawsze

Istotnie, mozna zrozumiec te odczucia. Jednak, jesli powyzsze odrzucimy, to nie znajdziemy roznicy miedzy pojedynkiem, a napascia zbira w ciemnej ulicy.

hes2 said...

@IL:"a napascia zbira w ciemnej ulicy."

Chyba że zbir cię napada, bo zgwałciłeś mu siostrę. Zawsze należy brać pod uwagę "szerszy kontekst". Pamiętam informacje z Rosji na temat aktów terroryzmu dokonywanych przez młode czeczenki. Przedstawiano je zawsze jako terrorystki-morderczynie niewinnych ludzi. Tak się zastanawiałem, co popycha młode dziewczyny do takich samobójczych ataków. Z czasem dowiedziałem się, że to były tzw. czarne wdowy. Młode kobiety, którym zabito mężów i dzieci, to i nie dziwota, że nienawiść popchnęła je do takich czynów. Gdybym od kogoś usłyszał, że to jest nie fair, że to barbarzyństwo wbrew jakimkolwiek zasadom to mógłbym tylko spytać czy on pogodziłby się z losem?

Inspektor Lesny said...

hes2
Tak się zastanawiałem, co popycha młode dziewczyny

To jeden z powodow istnienia terroryzmu. Kompletna amoralnosc silniejszej strony.

Inspektor Lesny said...

solsyst17
cię napada, bo zgwałciłeś mu

To tez terroryzm, byc moze wynikajacy z niemoznosci wyegzekwowania sprawiedliwosci w sadach i na posterunkach policyjnych.

ps.Wydaje mi sie, ze Twoje wypowiedzi raczej potwierdzaja moja teze.

Bobola said...

@hes2

Elegancja i kurtuazja wobec przeciwnika byla cecha stanu rycerskiego. Wraz ze zmiana stosunkow spolecznych zdegenerowala sie i klasa decydentow i klasa zolnierzy. Brak honoru w postepowaniu osobistym i w przypadku podejmowanych decyzji panstwowych stal sie regula raczej niz wyjatkiem, ktory wlasciwie eliminowal tak postepujacych z dobrego towarzystwa. Osobiscie zal mi czasow kiedy to strzelenie komus w plecy czy dobicie rannego bylo powszechnie uwazane za plame na honorze, ktorej wlasciwie nie mogl on zmyc inaczej jak wlasna krwia.

Inspektor Lesny said...

Elegancja i kurtuazja wobec przeciwnika byla cecha stanu rycerskiego.

...lecz dotyczyla tylko stanu rycerskiego. Kmieciom mozna bylo wylupywac oczy, aby powiedzieli gdzie schowali swinke, gdy rycerze zglodnieli podczas harcow.
Tak, ze bylbym ostrozny w ocenie, ze "dawniej wszystko bylo lepsze".
Bo obiektywnie nie bylo, lecz wygladalo tak, bo pewne rzeczy byly pomijane, nie godne uwagi.
Dzis tez tak mozna, Gazeta Wyborcza w tym celuje. I od razu wszystko wyglada o wiele piekniej...

Inspektor Lesny said...

nie mogl on zmyc inaczej jak wlasna krwia.

Moze Gospodarz wyjasni, co to tez znaczy.
Czyzby, jak sie rycerzowi w ferworze walki zdarzylo dobic rannego, to calkiem zwyczajnie nie "zapominal", lecz popelnial samobojstwo? Czy tez co?

Inspektor Lesny said...

zmyc inaczej jak wlasna krwia.

Sa to gornolotne slowa, ale czy maja pokrycie w faktach?
Pragne dodac, ze jedno z najwiekszych polskich zwyciestw, pod Grunwaldem, zestalo przez rycerstwo europejskie skrytykowane, jako osiagniete w skutek stosowania niedozwolonych wkodeksie rycerskim praktyk.

Bobola said...

@Inspektor lesny

Nie wiem nic o zarzutach naruszenia zasad rycerskich przez Polakow w bitwie pod Grunwaldem.Moze Pan cos doda na ten temat?

Co zas do lamania zasad honoru przez rycerstwo to oczywiscie byly takie zdarzenia (tak jak zdarzaja sie naruszenia kodeksu drogowego obecnie). Ale takie zasady istnialy w swiadomosci spolecznej i wojskowej nawet do poczatkow II WS. Obecnie zas zawod zolnierza stal sie identyczny z zawodem rzeznika. Roznica jest tylko rodzaj trzody.

Inspektor Lesny said...

Grunwaldem.Moze Pan cos doda na

Musialbym poszukac. Obilo mi sie cos o uszy dawno temu, chyba w szwedzkich zrodlach. Ponoc Zakon Krzyzacki sie skarzyl (w Rzymie?) na nie uznane w walkach rycerskich sposoby Litwinow, Jagielly. Mieli na mysli, ze poniewaz byli oni czescia, i to znaczna, koalicji, to wina spada na cale wojsko. Ponoc konsekwencja byl bojkot Jagielly przez jakis czas. Ale, poniewaz zwyciezcom sie wybacza, to sprawa przyschla. Jagiello sie tez podobno staral podciagnac do owczesnych(zachodnich?)standartow.

gość codzienny said...

Niektórzy być może pamiętają serial "Zulus Chaka". Facet ponad 100 lat nazad nieźle zalazł Angolom za skórę w dzisiejszej RPA. Z serialu najlepiej zapamiętałem motto Chaki "Nigdy nie zostawiaj pobitego przeciwnika za sobą bo podniesie się i skoczy ci od tyłu do gardła".

Wojnę wygrywa się skutecznością a nie rycerskością. Przekonali się o tym w tym samym mniej więcej czasie maszerujący w szyku paradnym Francuzi w kolorowych jak papugi mundurkach masakrowani przez niewidzialnych Szkopów w szarych jak gleba uniformach.

Amerykanie robią co chcą bo nikt im w chwili obecnej nie jest w stanie tego zabronić. Takie jest prawo silniejszego.

Bobola said...

@gosc codzienny

Reguly postepowania w formie umow genewskich czy zasad rycerskich swego czasu wprowadzono nie dlatego, ze nie znano pojecia "skutecznosc" ale dlatego ze znano takze inne pojecia , takie jak czlowieczenstwo czy honor. Jesli skutecznosc decydowalaby o wszystkim to nikt nie mialby prawa aby potepic postepowanie takich ludzi jak Stalin, Hitler czy Mao. W koncu byli oni wyjatkowo skuteczni we wprowadzaniu takich porzadkow jakie uwazali za najlepsze dla siebie i narodu.
Ale z Pana pogladem spotykam sie czesto i to wlasnie uwazam za niepokojaca oznake erozje moralnosci wspolczesnego spoleczenstwa. Kiedy pisze, ze Obama nie jest godny tego aby byc prezydentem USA gdyz jest to czlowiek bez zasad, w gruncie rzeczy zbrodniarz wojenny to znajomi amerykanie tego nie rozumieja. Dla nich jest to mily czarnuszek, ktory zaplaci za ich ubezpieczenie medyczne.

Inspektor Lesny said...

czlowiek bez zasad, w gruncie rzeczy zbrodniarz wojenny to znajomi amerykanie tego nie rozumieja. Dla nich

Tak wiec powstaje pytanie:
Czy to Amerykanin (Polak, Niemiec,Japonczyk) "z ulicy" ma byc spragniony norm moralnych, czy tez ich przywodcy maja ja na nich nalozyc. I co wtedy z demokracja?
Ludezie maja wybierac takich, jacy im sie podobaja, czy przywodcy maja urabiac mase, jak ciasto?

Bobola said...

@inspektor lesny
Normy moralne nie sa niemal nigdy wprowadzane sila. Przenikaja do populacji przez osmoze - dzieki nauczaniu Naszeg Swietego Kosciola,
dzialanosci tworczej pracownikow kultury czy tradycji rodzinnej. Ich propagatorami sa przedstawiciele wyzszych klas spoleczenstwa. Reszta nie posiada bowiem ani woli ani inteligencji aby sie takimi problemami zajmowac. Jednym z powodow powrotu do moralnosci barbarzynstwa jest wlasnie oslabienie opiniotworczej roli NSK oraz wymordowanie badz marginalizacja klas wywodzacych sie ze stanu rycerskiego. System demokratyczny to system w ktorym wszystko jest sprowadzone do najnizszego poziomu.W sytuacji gdy stan opiniotworczy wywodzi sie z prostactwa to wlasnie prostactwo staje sie decydujacym czynnikiem ksztaltowania swiadomosci spoleczenstw i polityki panstw.

Inspektor Lesny said...

Przenikaja do populacji przez osmoze

Ich propagatorami sa przedstawiciele wyzszych klas

Fakty temu zdecydowanie przecza.
Powszechna demokracja to wynalazek ostatnich kilkudziesieciu lat. Dawniej pojawiala sie sporadycznie, w bardzo niewielkim zakresie.

Przez kilka tysiecy lat cywilizacji ludzkiej wylaczna wladze posiadaly elity. Raz zwane kaplanami, innym razem rycerzami, szlachta, cesarzami, czarownikami,
itp.
Przez ten czas powinno cos przez ta "osmoze" przeniknac do innych warstw.A tu amerykanscy przyjaciele Gospodarza, ludzie potrafiacy czytac i pisac, (a wiec przyswoic sobie te szlachetne cechy)maja w nosie moralnosc, i wola opieke zdrowotna, najchetniej na cudzy koszt.
Tak wiec wywody Gospodarza przypominaja mi prelekcje ekonomistow neoliberalnych, ktorych bylem zmuszony sluchac podczas mojej pracy w jednym ze szwedzkich bankow.
O tym, ze ludzie (masy) nie moga miec pieniedzy. Tylko elity. I jak one juz sie nazra, do przesytu, to z ich stolu spadnie troche bogactwa na dol, do mas...

Na razie zas, to bogactwo idzie w coraz wiekszym tempie do gory, od biednych.
A i ta moralnosc,co przenika przez "osmoze" okazuje sie byc zlodziejstwem, oszustwem, morderstwem, i kpina z zasad, tych ustanowionych przez elite. Nie jest to zreszta specyfika naszych czasow, zawsze tak bylo. Ostatnio tylko znacznie przyspieszylo.

Bobola said...

Ogolnie uwaza sie, ze to Wielka Rewolucja Francuska obdarzyla Europe systemem demokratycznym chociaz wczesniejsza byla rewolta Cromwella.

gość codzienny said...

A tu się Pan Profesor myli. "Konwencje genewskie" są o traktowaniu personelu medycznego, rannych oraz cywili i powstały nie jako Kodeks Honorowy ale jako dupochron dla pokonanych.

Każdego wybitnego wodza swego narodu pamięta się ze względu na jego skuteczne dokonania a nie jego "rycerskość". Ci, którzy na wojnie za wszelką cenę chcą być szlachetni a nie skuteczni leżą w mogiłach, tak samo jak ci, co zawsze są pewni, że mają pierszeństwo w ruchu. W tym ujęciu nie ma znaczenia czy ktoś się nazywał Napoleon, Stalin czy Hitler. Historię i tak napiszą zwycięzcy.

Na koniec muszę dodać, że nic absolutnie nie upoważnia Pana Profesora do stawiania mi zarzutów "moralnej erozji". W interesie narodu, o który tak często Pan apeluje, nie jest włażenie swoim wrogom w tyłek, ale jak najbardziej jego trwała eliminacja, co mimo stuleci starań się nam nie udało. A szkoda.

hes2 said...

@gosc codzienny:"ale jak najbardziej jego trwała eliminacja, co mimo stuleci starań się nam nie udało."

No niee, to marnotrawstwo! Z pokonanych wrogów trzeba zrobić tanią siłę roboczą, co niektórym krajom udaje się zrealizować bez jednego wystrzału (jakiś Sun Tzu?:)

Bobola said...

@gosc codzienny

Taki wlasnie poglad nazywam erozja moralna. Nie chodzi mi o rozpieszcanie przeciwnikow ale o ich rycerskie traktowanie( zreszta na zasadch wzajemnosci). Fortuna bowiem kolem sie toczy. Po pierwszej wojnie swiatowej Niemcy Kaisera zostaly oskarzone o zbrodnie wojenna bo agenci niemieckiego wywiadu porwali dwoch agentow SIS z terenu Holandii, tuz przed wypowiedzeniem wojny. Porownajmy to z obyczajami obecnymi gdy nie tylko napadow zbrojnych sie nie wypowiada (Irak, Afganistan, Libia) ale takze wysyla sie mordercow do kraju zaprzyjaznionego aby tam zamordowac kogos , kto byc moze!!!! byl projektodawca 9/11.

gość codzienny said...

@hes2

A pewnie. Choć z niewolnika nie masz pracownika to jednak zawsze coś. Na większą skalę w ostatnim stuleciu prowadzili to Niemcy, po czym sami doświadczyli tego samego od Rosjan. Ale abstrahując od rzeczywistości, po WW2 nastroje społeczne w stosunku do winnych były tak paskudne, że nikt by nie stanął w obronie, gdyby Rosjanie wywieźli wszystkich bez wyjątku Niemców (tych na wschód od Łaby) za Ural. Technicznie było do zrobienia. Tyle, że nie mieli kim zasiedlić nowych ziem, żebym im towarzystwo masowo na zachód nie spierdalało. Polakom tym bardziej nie chcieli by tych ziem dać.

@Bobola
Jakieś incydenty z porwaniem dwóch agentów z czasów WW1 jakoś nie przystają do zbrodni wobec ludzkości, jakich dopuścili się Niemcy czy Japońce (Włosi czy Rumunii czy inni "stowarzyszeni" z osią zła do takich rzeczy się nie palili). Nie chce mi się szukać, ale czy którykolwiek z sygnatariuszy "konwencji genewskiej" sam komukolwiek wypowiedział oficjalnie wojnę zanim na niego faktycznie najechał? Pewnie że fortuna kołem się toczy, ale cała ta "Genewa" miała tylko zagwarantować, żeby nawet agresor mógł liczyć na pobłażanie napadniętych w stosunku do rannych czy cywili agresora. Współczesne obyczaje wysyłania siepaczy (Osama) czy wojennych podżegaczy (Libia, Syria) do obcych krajów praktykują już chyba tylko imperialistyczne USA, ale to tylko dlatego, że nikt im nie da za to w mordę. Gdyby tak Polska nawet ze względów czysto humanitarnych wysłała likwidatora któregoś ze szkodników np. w Azji czy Am. Płd, natychmiast podniosła by się wrzawa na cały świat, a do Polski by wkroczyły "siły stabilizacyjne". Takie są realia ale ja się bynajmniej z nimi nie utożsamiam.

Inspektor Lesny said...

Gdyby tak Polska nawet ze względów czysto humanitarnych wysłała likwidatora któregoś ze


Humanitarne skrytobojstwo?

Co zas do wysylan, to Polska miala swoj udzial w torturach, tzw. "terrorystow" za czasow pana Kwasniewskiego...


hes2 said...

@Autor:"Nie chce mi się szukać, ale czy którykolwiek z sygnatariuszy "konwencji genewskiej" sam komukolwiek wypowiedział oficjalnie wojnę zanim na niego faktycznie najechał?"

Tak na marginesie (mało kto o tym wie). ZSRR nie podpisał Konwencji Genewskiej! Dlatego i Niemcy i Rosjanie nawzajem traktowali swoich jeńców bardzo brutalnie (nawet nie karmili). Wiedzieli, że druga strona nie będzie się z jeńcami certolić.

Bobola said...

Humanitarne traktowanie jencow czy zolnierzy internowanych nie powinno wymagac podpisania konwencji ale rozumiec sie samo przez sie.