Wednesday, October 10, 2012

Matematyczna teoria walki o byt

    W poprzednim wpisie wprowadzilem nowe rownanie opisujace wzrost populacji rozmnazajacych sie droga plciowa. Rownanie to posiada analityczne rozwiazanie ktore , opisuje jaki los czeka populacje w przypadku roznych wzajemnych stosunkow wspolczynnikow wymieralnosci i reprodukcji.  To co jednak jest wazne, a jak widze nie znane matematycznej biologii, to fakt, ze populacje rozmnazajace sie droga plciowa sa zawsze niestabilne i posiadaja prog przetrwalnosci. Jesli liczebnosc takiej populacji jest nizsza od wartosci progowej to z biegiem czasu populacja wymrze nawet jesli nie dotkna jej jakies dodatkowe czynniki stresujace (np infekcje, katastrofy kosmiczne czy rywalizacja z innymi gatunkami).  Z drugiej zas strony, jesli populacja osiagnie wielkosc wieksza niz progowa to nastapi lawinowy wzrost jej liczebnosci. Ten lawinowy wzrost moglby sie utrzymac jedynie w przypadku gdyby habitat przez nia zajmowany byl nieograniczony. Tak jednak nie jest w warunkach ziemskich i konsekwencja tego jest przeciazenie biosfery i wymarcie gatunku tym razem wywolane po prostu wyczerpaniem zasobow. Tak bowiem juz urzadzil Najwyzszy, ze zycie ludzkie , a takze zycie wiekszosci innych zwierzat, jest sekwencja wypelnien i wyproznien. Obie zas czynnosci zuzywaja produkty dostepne i zanieczyszczaja habitat czyniac z czasem nieodwracalna jego dewastacje.

   Wyjasnia to trudny uporzednio do wytlumaczenia fakt, ze mimo iz ewolucja powinna produkowac organizmy coraz lepiej przystosowane do srodowiska i tym samym majace wieksze szanse przetrwania , to obserwacje paleobiologiczne  tej cechy nie potwierdzaja. Jak twierdzi wielu paleobiologow 99.9% organizmow, ktore powstaly na Ziemi  do chwili obecnej uleglo juz wymarciu. Nie widac natomiast powstawania nowych gatunkow, przewidywanych przez neo-darwinizm. Wiele z tych wymarlych juz gatunkow mialo wielomilionowo-letni okres trwania a wiec bylo, jak sie wydaje, w stanie poradzic sobie z roznymi dopustami losu. Nie mniej, z przyczyn zagadkowych, opuscily one ten podol lez i obecnie stanowia nierozwiazna zagadke, nad ktora glowia sie watle umysly przyrodnikow. Dotyczy to takze gatunku ludzkiego czyli Homo Sapiens. Ten, jak twierdza zwolennicy teorii ewolucji (do ktorych ja nie naleze) pojawil sie na Ziemi jakies 100 000 lat temu. Jeszcze 40 000 lat temu, w czasie ostatniego wielkiego ochlodzenia klimatu, ktore nastapilo z przyczyn takze nieznanych ale wystepujacych okresowo (wlasnie stoimy przed nastepnym wielkim schlodzeniem),  istnialy na Ziemi cztery odmienne gatunki Homo. Homo Sapiens -europejski, Neandertalczyk - takze w Europie, maluch (hobbit) indonezyjski i ciagle malo znana kreatura nazwana Denisovanem w Azji Centralnej (patrz The Economist, "Ask the family", Aug. 11, 2012 p. 70). Obecnie pozostal na placu boju tylko potomek Homo Sapiens. Wymieranie populacji ludzkich wiec nastepowalo nawet wtedy gdy gestosc zaludnienia byla niska (ponizej miliona ludzi na calej powierzchni Ziemi).

   Kluczowa role w ewentualnym przetrwaniu gatunku gra wielkosc progowa bedaca stosunkiem wspolczynnika wymieralnosci populacji do wspolczynnika reprodukcji. W interesie przetrwania powinnismy miec albo bardzo niski wspolczynnik wymiaralnosci, czyli zdrowa i dlugowieczna populacje, albo tez bardzo wysoki wspolczynnik reprodukcji, czyli plodne samice. Wowczas bowiem prog przezywalnosci ma wartosc niska i populacja ma szanse aby wejsc na niestabilnosc wzrostowa. Inaczej mowiac, male ale niezbyt zdrowe badz niezbyt  aktywne seksualnie populacje zgina w sposob naturalny. To wlasnie jest mechanizm wymierania tzw "starych rodow", ktore znikaja z populacji nawet wtedy gdy nie sa aktywnie niszczone przez wspolmieszkancow.

    Jesli spojrzymy teraz na to co sie dzieje z populacja ludzka a zwlaszcza z populacja polska obecnie to widzimy, ze obecne trendy spoleczno-polityczne sprzyjaja niszczeniu narodu polskiego. Kobiety zamiast zajmowac sie rodzeniem dzieci i troska o dom i meza rozpoczynaja kariere zawodowa i prowadza nader czesto swobodne zycie seksualne korzystajac z dostepnych srodkow antykoncepcyjnych i poronnych. Jest to styl zycia narzucony nam swiadomie przez zachodnich sasiadow, ktorzy zamierzaja w ten sposob obezwladnic narod polski zanim przejma na wlasnosc kontrole nad jego habitatem. W koncu to wlasnie o teren bylej Rzeczpospolitej Szlacheckiej toczyly sie dwie wojny swiatowe! Inna metoda jest ulatwiona emigracja przedstawicieli mlodszego pokolenia do krajow zachodnich. Za chlebem oczywiscie, gdyz ktos zadbal o to aby zniszczyc polski przemysl i rolnictwo. Emigracja jednak nie jest niczym innym jak praktycznym  zwiekszeniem wspolczynnika umieralnosci. Z emigracji bowiem wraca sie rzadko, zwlaszcza gdy nie ma do czego, a dzieci poddane szkolnictwu w krajach-gospodarzach ulegaja wynarodowieniu. W tym samym czasie propaguje sie w swiadomosci spolecznej akcje utrzymywania przy zyciu za wszelka cene potomstwa posiadajacego wady genetyczne badz smiertelne choroby. To zas oslabia genotyp spoleczenstwa i obciaza budzet przeznaczony na ochrone zdrowia obywateli. W dodatku na emigracje zdobywaja sie osobnicy ponad przecietnie aktywni co powoduje drenaz spoleczenstwa polskiego z elementu wartosciowego, ktory moglby pracowac z pozytkiem dla kraju.  Oczywiscie gdyby na  tym obecnym polskim wladzom naprawde zalezalo.

   Inna kwestia jest jednak pytanie czy istotnie Nasza Umeczona Ojczyzna potrzebuje wzrostu populacji czy tez  raczej likwidacja pewnej jej czesci jest wskazana ze wzgledow ekologicznych. Tu pewnej odpowiedzi moze nam udzielic miara obciazenia habitatu znana jako "Odcisk ekologicznej stopy" dla danej populacji. Miara ta zostala wprowadzona przez Matiasa Wackernagel'a i jest dostepna na witrynie http://www.footprintnetwork.org/  .Jak z niej wynika Polska powinna miec obecnie 2 razy wieksze terytorium aby byc w stanie zregenerowac uszkodzenia jakie populacja czyni srodowisku w ciagu jednego roku.  Inaczej mowiac Nasza Umeczona Nami Ojczyzna potrzebuje solidnego upustu krwi i straty polowy obecnej populacji jesli nie mamy zdewastowac kompletnie jej aktualnego obszaru. Innym rozwiazaniem jest oczywiscie wojna zaborcza o odzyskanie ziem straconych na wschodzie. W gorszej niz my sytuacji sa Niemcy co zapewne wyjasnie ich szybka odbudowe wschodniej czesci dawnego imperium pruskiego oraz parcie na Rosje. Tam bowiem ciagle jeszcze istnieja rezerwy. Odcisk ekologicznej stopy dla Federacji Rosyjskiej jest ciagle jeszcze nizszy niz jej bio-ekologiczna pojemnosc.

   Spojrzmy teraz na sytuacje w ktorej o to same terytorium rywalizuja  dwie populacje oznaczone indeksami "1" i "2".  W rownaniach opisujacym ewolucje obu populacji pojawia sie wtedy dodatkowy czlon opisujacy wzajemna likwidacje rywalizujacych populacji.Wspolczynnik likwidacji  , z(i),  wyraza sprawnosc usuwania poszczegolnych czlonkow zaznaczonej populacji w wyniku starcia z czlonkiem populacji przeciwnika

 Mamy wiec rownania:

dN(1,t)/dt = -k(1) N(1,t) +p(1) N(1,y)^2 - z(2) N (1,t) N(2,t)


dN(2,t)/dt = -k(2) N(2,t) +p(1) N(2,y)^2 - z(1) N (1,t) N(2,t)

gdzie dodatnio okreslone wspolczynniki k(i), p(i) i z(i)  dla i=1 lub 2 sa odpowiednio wspolczynnikami wymieralnosci, prokreacji i zabijalnosci dla danych populacji.
Rownania podane wyzej stanowia moje uogolnienie strategicznych  rownan Lanchestera , o ktorych juz kiedys pisalem (http://bobolowisko.blogspot.com/2010/02/kinetyka-zabijania-czyli-rownania.html) .
Jak latwo zauwazyc obecnosc przeciwnika walczacego z nami o ten sam habitat przejawia sie w efektywnym zmodyfikowaniu progu przezywalnosci. Zamiast progu k(1)/p(1) obowiazujacego dla pojedynczej populacji dostajemy teraz  prog efektywny , podwyzszony dzieki destrukcyjnej dzialnosci przeciwnika

[k(1) + z(2) N(2,t)]/p(1)

i podobnie dla drugiej populacji. Oznacza to, ze zaatakowana populacja, ktora sama w sobie byla bezpiecznie ulokowana powyzej progu wymieralnosci k/p w obecnosci konkurenta moze spasc do poziomu gwarantujacego jej likwidacje gdyz straty wywolane wymieraniem oraz mordem nie beda juz skompensowane narodzinami. Tak bylo na przyklad z populacja Zydow zamieszkalych w Polsce w czasie okupacji niemieckiej. Przed II Wojna Swiatowa populacja ta rosla niebezpiecznie a wiec byla najwyrazniej powyzej progu naturalnej wymieralnosci. Pojawienie sie agresora niemieckiego spowodowalo podwyzszenie progu przezywalnosci mniejszosci zydowskiej i jej postepujaca likwidacje. Podobny skutek mialo nadmierne polowanie na pewne gatunki zwierzyny (np tura czy zubra), ktore wymarly wskutek zbyt duzej przewagi oreza ludzkich mysliwych.


23 comments:

Ludka said...

Myślę, że doskonale te zależności znają nasi "przyjaciele" zza Odry i skutecznie swoja politykę przetrwania realizuję. Niektórzy zapominają, że w pewnych kwestiach nie ma wyboru. Jest albo albo. Niemcy mają się dobrze i przy dalszej, skutecznej polityce ich rządu, bezkrwawo wyeliminują inne nacje z Europy.

mariusz said...

Twierdzi Pan, że jest nie jest ewolucjonistą a wyznaje typowy sposób myślenia dla nurtu darwinizmu społecznego, czyli zredukowanie człowieka wyłącznie do wymiaru zwierzęcego.
Polecam książkę zbiór esejów „Ludność –największe bogactwo świata”, gdzie jest odmienne spojrzenie na człowieka.
Naprawdę istnieje miara powierzchni ziemi jaka ma przypadać na człowieka aby ten nie uległ biodegradacji.
Do tej pory spotkałem się jedynie ze wskaźnikiem reprodukcji opisującym zastępowalność, lub nie pokoleń.
Tak jak pisałem jeżeli do wzorów matematycznych przyjmiemy błędne założenia, to jest że ludzie muszą ze sobą walczyć w grze zerojedynkowej, to wyjdą błędne równania.

Bobola said...

@mariusz

Wszystkie zalozenia jakie przyjalem sa podane. Prowsze powiedziec, ktore z nich jest Pana zdaniem mylne i jak powinny wygladac rownania demograficzne. Jak juz pisalem uprzednio , dynamika rozwoju populacji rozmnazajacej sie plciowo jest inherentnie niestabilna (nawet gdy populacje ze soba nie oddzialywuja). To powoduje albo samoistne wymarcie albo nieograniczony wzrost liczebnosci. Teoretycznie jest mozliwe istnienie stanu stacjonarnego ale ten jest wlasnie niestabilny. Byle fluktuacja powoduje ucieczke od niego.

Inspektor Lesny said...

samoistne wymarcie albo nieograniczony wzrost liczebnosci. Teoretycznie jest mozliwe i

...nie wszystkie populacje. Skandynawowie maja od wiekow dosc stabilna populacje. Zarowno Norwegowie jak i Szwedzi (wezmy tych, bo sa wygodnie izolowani na polwyspie) mieli mozliwosci (gospodarcze, finansowe, a przede wszystkim terytorioalne) aby zwielokrotnic liczebnosc, ale tego nie zrobili. Populacja (razem) tych dwoch panstw oscyluje miedzy 10 a 15 milionow mieszkancow.

mariusz said...

Jak już opisałem „widzi” pan ludzkie społeczności poprzez pryzmat konkurencji zerojedynkowej, jedni zyją kosztem drugich, (podobnie jak Malthus, który się mylił) i z tego powodu wprowadza Pan „Wspolczynnik likwidacji , z(i), wyraza sprawnosc usuwania poszczegolnych czlonkow zaznaczonej populacji w wyniku starcia z czlonkiem populacji przeciwnika”. Teoria gier opisuje dwa podstawowe schematy gier międzyludzkich, grę o sumie zerowej , gdzie jak Pan to widzi, jedni żyją kosztem drugich, oraz grę o sumie zmiennej lub inaczej grę z naturą, gdzie w wyniku kooperacji zysk jednej strony nie jest stratą drugiej strony. W wyniku analizy ludzkiej historii można bardzo łatwo dowieść, że gry o sumie zerowej prowadzą do samozniszczenia ludzkości, czego przejawem był/jest wyścig zbrojeń, który pozwala już na kilkakrotną dewastacje naszej planety, jedna strony prześciga się w zabezpieczaniu prze atakiem drugiej strony tak skutecznie , że każdy atak wywołuje natychmiastowy kontratak, tymi samymi lub lepszymi środkami, które w efekcie przyczyniają się do zniszczenia obydwu stron. Są określone modele komputerowe, które to opisują.
Jeżeli jednak wyjdziemy z założenia teoria gier o sumie niezerowej, to rozwiązanie nasuwa się samo, brak zbrojeń brak agresji, a przez to brak „likwidacji” oraz brak rywalizacji, następuje współpraca, kooperacja, wzrost rodzący możliwość większego bardziej sprawiedliwego podziału, przez to wzrost dobrobytu i wzrost jakościowy przekładający się na wyższą efektywność wykorzystania zasobów, przynosząca za sobą kolejny wzrost, który pociąga za sobą zaspokojenie potrzeb pierwszego rzędu, ograniczonych biologicznie i przeniesienie na poziom potrzeb wyższych rzędów (zgodnie z hierarchią Maslowa), które de facto są nieograniczone ale nie pociągają za sobą zwiększenia wykorzystania zasobów, bowiem są w większości niematerialne.

Bobola said...

@mariusz @ inspektor

Niestety byt populacji nie jest bezkonfliktowy bo rywalizuja one o dobra, ktore istnieja w ograniczonej ilosci.
Skandynawowie moze obecnie maja stabilna populacje -ciekawe w jaki sposob to kontroluja, ale swego czasu slynne najazdy na kontynent ("Potop"itp) byly wlasnie wywolane eksplozja populacyjna.
Obecnie istnieje poltorakrotne przekroczenie biologicznej pojemnosci swiata (w skali calej Ziemi) to zas oznacza, ze albo musimy zmniejszyc liczbe ludzi do poziomu pozwalajacego na stan stacjonarny albo zniszczymy biosfere zupelnie i zgina na niej wszystkie populacje. Obecna nadmierna emigracja jest wlasnie sposobem naturalnym likwidacji nadmiernych zageszczen. Niestety zachodzi ona z krajow "Poludnia" do rozwinietych krajow "Polnocy" gdzie po pierwsze zaprzestano produkcji i rece do pracy nie sa potrzebne a po drugie w wiekszosci wypadkow pojemnosc biologiczna terenu jest juz i tak przekroczona.

mariusz said...

Wypisuje Pan bzdury niczym nie potwierdzone, a wręcz przeciwnie. Są ilościowe fakty opisujące nadprodukcję żywności, jak również nieruchomości (kilka milionów w samych tylko USA). Żywność się po prostu wyrzuca. Problemem nie jest ani produkcja ani ilość dóbr, a jedynie jej zdegenerowany podział, oraz czysty spekulacyjny charakter większości dzisiejszych rynków, zwłaszcza finansowych opartych wyłącznie o grę zerojedynkową, który swoją przyczynę ma w tautologizmie neodarwinizmu, prowadzącego do kolejnej zbrodniczej eugeniki.
Bowiem hipoteza darwinowskiej zasady doboru naturalnego jest tautologią. Twierdzi się, że zasada ta głosi przeżycie najstosowniejszych w populacji lecz nie ma innego sposobu zdefiniowania co oznacza „najstosowniejszy” jak właśnie utożsamianie go z tym , który przeżył. Bowiem te osobniki, które nie zaadaptowały się nie przeżyły czyli nie mogą być „najstosowniejsze” i tylko te, które przeżyły są nimi, czyli muszą spełniać zasadę doboru naturalnego.
Stosownie to tego można jej zarzucić brak możliwości falsyfikacyjności tej hipotezy zgodnie z popperowską zasadą weryfikacji hipotez naukowych.
Tzw. „naukowcy” żyją w swoim zamkniętym hipokrytycznym świecie „jaskiń” idei platonowskich, w większości nigdy i nigdzie nie potwierdzonych a jedynie spisanych przez nie licznych z nich, którym pozwolono rozpropagować idee nie zagrażające obecnej sieci zależności społecznych, z ich koncentracją władzy, bogactwa, majątków, przywilejów przez niewielką , kilkuprocentową grupę rodzin, zazwyczaj wywodzącą się z kapitałów finansowych.

Bobola said...

@mariusz
Prosze liczyc sie ze slowami. Wszystko co pisze jest poparte matematyka i jesli chce ja Pan kwestionowac to prosze robic to na tym samym poziomie. Istnieje nadprodukcja roznych dobr i istnieje na nie zapotrzebowanie ale dobra te sa produkowane dlatego aby przyniesc zysk producento. Bez takiej zachety nikt nie stuknie palcem o palec. Zaloze sie, ze tam gdzie Pan mieszka istnieje wiele osob bezdomnych. Pan natomiast ma zapewne dom czy mieszkanie, w ktorym mozna by ich upchnac . No ale to byloby niewygodne i niedochodowe. Wiec tego nie robimy. Prawda? W Afryce jest glod a w USA (na przyklad) nadmiar zywnosci. Ale aby ten nadmiar dostarczyc na miejsce potrzeby ktos musi zaplacic producentom i oplacic koszty transportu. Wiec tego nie robimy ani na poziomie indywidualnym ani na poziomie panstwowym.

mariusz said...
This comment has been removed by the author.
mariusz said...

A czym jest matematyka, jak nie nauką dostarczającą narzędzi do otrzymywania ścisłych wniosków z przyjętych założeń, zatem dotycząca prawidłowości rozumowania. Jeżeli przyjmiemy błędne założenia to osiągniemy błędne wnioski. USA za pomocą siły militarnej zdobywa zasoby dzięki którym inni są coraz biedniejsi. Wystarczy przeczytać chociażby J. Perkinsa „Wyznania ekonomisty od brudnej roboty” albo Chomskiego np. „Interwencje”,
USA zużywa ¼ produkcji ropy posiadając jedynie 5% obywateli z całej populacji świata, i to wyłącznie dzięki siłom militarnym, gdyby wymieniali się uczciwie np. nadwyżką żywności, a nie ją niszczyli, za zasoby, które zagarniają siłą i przez to niszczą całą infrastrukturę podbitych narodów, to nie byłoby głodu przez Pana postulowanego. Wystarczy tylko wyeliminować z mentalność amerykanów siłę, agresję i bezrozumne samouwielbienie w swoją wyższość nad innymi a także wyegzekwować od nich przestrzeganie prawa międzynarodowego a nie tworzenie go pod swoje własne potrzeby. Jest to typowa polityka imperialistyczna nastawiona na maksymalizację zysków bez względu na koszty.

Bobola said...

@mariusz
Matematyka jest apolityczna. Ja zakladam tylko, ze populacja rozmnazajaca sie droga plciowa maleje w wyniku zgonow jednostkowych (umieramy osobno) a powieksza sie droga wysilku kolektywnego (rozmnazamy sie parami). Gdzie tu lezy blad?
Retoryka nie uratuje Pana przed logika zdarzen.
Natomiast istotnie polityka USA jest polityka drapieznika wobec populacji ofiar. Na tym wlasnie polega walka o byt.

mariusz said...

To zdanie jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, kiedy zredukujemy życie ludzkie do wymiaru biologicznego a całe życie zredukujemy na prostego darwininizmu, polegającego że jedne gatunki zmieniają się w drugie za pomocą doboru naturalnego polegającego wyłącznie na walce o przetrwanie biologiczne, jak napisałem powyżej jest to tautologia.
Biologia nie jest jedyną nauką opisującą ludzi, niestety większość czasu obecnych lekarzy przeznacza wyłącznie na naukę biologii i chemii, przez to nie chodzę do nich (pomimo, że w Polsce muszę ich i tak opłacać), bowiem wyobrażam sobie jak mnie postrzegają w wymiarze zwierzęcym oraz jako zbiorowisko substancji chemicznych, pomimo znanego w medycynie efektu placebo, a w połączeniu z dominującą postawą zachowania behawioralnego czyli „homo eoconomicus” jako centrum łatwych szybkich zysków.
Nauka o człowieku zna inne wymiary ludzkiego życia oprócz biologiczno-chemicznego, przez to można rozwinięcie tegoż zdania zmienić, w taki sposób że umieramy w samotności bowiem to samotność jest prymarną przyczyną śmierci (podobno nasze organizmy są zaprojektowane na 120lat) a rozmnażamy się w parach ze względu że życie potrzebuje wymiany i wspólnoty oraz współpracy (nie wszystkie pary mogą posiadać dzieci pomimo wielu manipulacji biologiczno-chemicznych) a ludzie poprzez to odczuwają potrzebę bycia z innym człowiekiem przez dłuższy okres czasu oraz potrzebę pozostawienia po sobie nie tylko materialnych efektów swojego pobytu na ziemi.
Nazywa się to samoświadomością, którą właściwie wszyscy ludzie posiadają, jednak naukowcy z nauk przyrodniczych w większości jej zaprzeczają, redukując człowieka jedynie do wymiaru biologicznego. Przez to jedyną wiedze jaką zaczerpnęli z teorii gier była/jest gra o sumie zerowej.
To nie jest retoryka jedynie odmienność redukcjonizmu naukowego, który zabrnął w tak ślepą uliczkę, że nawet koledzy zza ściany w instytutach badawczych nie wiedzą o czym są badania kolegi oraz do czego mogą się odnosić, są to autentyczne słowa wielokrotnie przeczytane przeze mnie z wywiadów z wieloma tzw. naukowcami. Przeciwieństwem redukcjonizmu, jest holizm, próbujący opisać całość i zadający oprócz pytania „jak” jeszcze „dlaczego”.

mariusz said...
This comment has been removed by the author.
Archanioły i Ludzie said...

Chętnie zgodzę się, że ze względów ekologicznych populacja ludności w naszym państwie mogłaby się skurczyć. Takie kurczenie już następuje, jednak należy się liczyć, że redukcja osiągnie (chyba już osiągnęła) poziom zmierzający nie tylko do redukcji, ale do wymarcia. Pomijając względy polityczne i gospodarcze - w tym piramidę emerytalna, w którą zostaliśmy "ubrani" - naród nam się redukuje na tyle mocno, że grozi to nam zniknięciem z mapy - czyż nie?

Bobola said...

@A&L
Aby uzyskac poziom ludnosci odppowiadajacy pojemnosci ekologicznej dla obecnego terytorium liczba obywateli rezydujacych powinna wynosic okolo 17mln. Jeszcze nam daleko do takiego rozgeszczenia.

Inspektor Lesny said...

okolo 17mln. Jeszcze

Czy Niemcy tez tak zrobia? Bo jak nie, i beda mieli trzy razy wieksza gestosc, to bedzie tak jak w fizyce. Z miejsca o wiekszym cisnieniu do mniejszego...
Kto nie wierzy, niech sobie przedziurawi opone.
Co ten Gospodarz chce z nami zrobic....

Bobola said...

@inspektor lesny
Wszystko zalezy co zamierzamy. W tej chwili Niemcy juz i tak kontroluja teren Polski i wszystko co jest im potrzebne to likwidacja nadmiarowej populacji tubylczej aby zrobic miejsce dla niemieckiego osadnictwa. To (jak pisalem) juz sie dzieje przez psucie genotypu, rozpowszechnianie antykoncepcji oraz emigracje. Wojsko jest kadlubowe i pozbawione rezerw i sprzetu wiec teren jest niebroniony.
Taka jest przyszlosc Polski jesli rzeczy beda biegly dalej tak jak to jest obecnie. Natomiast jesli chcemy odbudowac niepodleglosc Polski to wieksza populacja jest nam potrzebna gdyz bedziemy musieli wyprzec administracje niemiecka oraz odbic Kresy.To pociagnie za soba ofiary w ludziach ale jesli operacja sie powiedzie to Polska wreszcie stanie na wlasnych nogach i bedzie sciana dzielaca Niemcy od Rosji.

Inspektor Lesny said...

likwidacja nadmiarowej populacji tubylczej aby zrobic miejsce dla niemieckiego osadnictwa

Czy z tego wniosek, ze jesli nie zdecydujemy sie na wojne z Rosja, Bialorusia, Litwa i Ukraina, to powinnismy Niemcom zycie ulatwic, i wyrznac polowe wlasnej populacji?

Bobola said...

Mysle ze Niemcy i tak poradza sobie z nadmiarem polskiej populacji stosujac srodki juz uprzednio stosowane w tym celu. Zreszta wzrost polskiej populacji jest juz zahamowany skutecznie powszechnie wpajana ideologia (http://en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Poland )co widac na wykresie. Rzecz jednak w tym, ze mamy do wyboru: Albo przeciazyc srodowisko i zginac z tego powodu przy czym proces ten bedzie aktywnie wzmacniany przez Niemcow , ktorzy sami maja takze problem z nadmiarem populacji wlasnej i potrzebuj nisko zaludnionego terytorium do podboju, albo walczyc zbrojnie o przetrwanie i przestrzen zyciowa. W tej chwili jedyna rezerwa i dla Polski i dla Niemiec to obecne tereny Bialorusi i Ukrainy. Jest dokladnie tak jak bylo przed I i II WS tylko na wyzszym etapie komplikacji. Jest bowiem wiecej ludnosci do usuniecia i wieksza sila razenia uzbrojenia. No i Polskie Sily Zbrojne obecne sa kompletnym lajnem w porownaniu z tymi w II RP.

mariusz said...

Idąc Pana tokiem rozumowania to należałoby zredukować całość populacji Polski oraz trzy i pół krotnie populację Europy, aby np. dojść do gęstości zaludnienia USA, która wynosi 34 osoby / km^2. Bowiem gęstość Unii średnio to 116osób/km^2, a z Pana interpretacji historii wynika, że Niemcy byli i są silniejsi od Polski, to przy ich 229osób/km^2, muszą zlikwidować wszystkich Polaków aby sami nie wyginąć w ilości prawie siedmiokrotnej, i aby dojść do abstrakcyjnego wskaźnika gęstości USA a i tak likwidując wszystkich Polaków muszą się zredukować prawie 3,5 krotnie aby zoptymalizować wirtualny wskaźnik gęstości, chyba że wybiją następnie Białorusinów, Litwinów, Łotyszy.
Nie ma co matematyka jest bardzo apolityczna.

Bobola said...

@mariusz
Odcisk stopy ekologicznej jest liczony w taki sposob aby uwzglednic zasoby kraju. Brazylia czy Kanada maja ciagle pojemnosc bioekologiczna wieksza od stopy i tam spoleczenstwo moze sie rozwijac. Ale np w Polsce juz zaczynaja byc problemy z zasobami wody pitnej czy z zanieczyszczeniem terenu odchodami ludnosci oraz smieciami. Po pewnym jednak czasie pojemnosc Ziemi bedzie wyczerpana. Koncza sie surowce oraz przestrzen nadajaca sie do zamieszkania. Likwidujemy tez biosfere. W USA widze to kazdego roku po tym jak w Minnesocie, gdzie jeszcze zaludnienie nie jest takie duze, coraz rzadziej w mojej okolicy pojawiaja sie zwierzeta, ktore uprzednio byly czestymi goscmi.
Wzrost ludnosci nie moze trwac w sposob nieograniczony bo biosystem tego nie wytrzyma.

mariusz said...

W swoim „naukowym” podejściu do zjawiska „odcisk stopy ekologicznej” jest również „naukowy jak „ślad węglowy” utożsamiający zmiany klimatu wyłącznie z działalnością człowieka. Ziemia jest niewielką cząstką wszechświata, który zgodnie z aktualnymi teoriami fizycznymi albo się rozszerza albo zwęża ale na pewno nigdy nie jest niezmienny.
Natomiast jak może zmieniać się klimat w stosunku do sumy trzech różnych ruchów Ziemi, którymi ona podlega, jak również względem położenia w układzie słonecznym w galaktyce w długim okresie czasu bardzo wnikliwie opisuje W. Feluch na stronie do http://www.zn.sgsp.edu.pl/41/3.pdf.
Warto wysilić wyobraźnie i porównać skalę i czasu jak i odległości oraz sił działających na ziemski klimat aby wiedzieć z czym mierzy się hipoteza o antropogenicznym wpływie na klimat.
Jest też dokument szwedzkiego klimatologa „Chmury słuchają się gwiazd” ukazujący zależność klimatu ziemi od słońca w szerszej perspektywie ani tylko 180lat w stosunku do 4,5mld lat życia ziemi.
Zarówno jeden jak i drugi wskaźnik mają jedynie jedno na celu, przeprowadzić naukowy dowód potrzebny na eliminację miliardów ludzi na ziemi i jest to porównywalne z ludobójstwem, którego dopuszczali się zarówno naziści jak i sowieci, także podparci w swoich politycznych decyzjach ówczesnymi modnymi opowiastkami z działu „nauka”, która jak Miligram dowiódł w swoim eksperymencie może właśnie doprowadzić do śmierci swoim zgubnym autorytetem.

hes2 said...

@Autor

Off-topic.

Czy nie można zmienić formatu bloga? Teksty wpisów i komentarzy wyświetlają mi się w wąskim pasku na środku ekranu. Zajmują tylko 1/3 jego powierzchni. Źle się czyta. Czy można zmienić formatowanie, żeby wpisy były "szersze" i było mniej do przewijania w dół?