Friday, March 29, 2013

Niejasny sens ofiar czyli paradoks baranka

    Jak zwykle bywa z okazji Swiat Wielkiej Nocy nasunely mi sie okresowo powtarzajace sie watpliwosci co do sensownosci ofiar skladanych Najwyzszemu w postaci ludzi, zwierzat czy roslin. Jak uczy nas Biblia "Bez rozlewu krwi nie ma przebaczenia" (Hebrew 9:22) a wiec krwawe ofiary sa, w opinii osob skladajacych i do skladania naklaniajacych, niezbedne dla zlagodzenia gniewu panskiego. Czy jednak poglad ten powszechny do dnia dzisiejszego ("Baranku Bozy, ktory gladzisz grzechy swiata ...") ma istotnie jakies inne uzasadnienia, poza niedoszla ofiara z Icka  oraz wnioskami z nagannego postepowania Kaina, ktory jak wiemy obrazil Najwyzszego swoja ofiara z owocow (czyzby byl weganem?)  w przeciwienstwie do Abla. Ten ostatni uczcil bowiem Pana ofiara z pieknego barana. Jak wiemy zreszta nie skonczylo sie to dla niego najlepiej. Faktem jest, ze te obrzydliwe obyczaje Izraelitow nie byly odosobnione. Ofiary z ludziu i zwierzat skladali bowiem bogom takze Indianie amerykanscy, Hindusi , Celtowie (czyli Irlandczycy, Szkoci i Francuzi) i zapewne wiele innych "prymitywnych" narodowosci.

   Co wiecej idea ofiar z ludzi przeniknela takze do calkiem wspolczesnych kultow politycznych takich jak komunizm czy faszyzm. Komunisci bowiem wykazywali typowe obiawy zachowania religijnego z wiara w wiodacego "guru" - mesjasza calej postepowej ludzkosci. Partyjne zebrania- bedace analogiem "studiow bibilijnych" badz uczestniczenia w obrzedach religijnych. Skladanie samokrytyki - czyli akt pokory za grzechy przeciwko doktrynie a takze popularne mordowanie "niewiernych" czyli gojow/giaurow w postaci wrogow klasowych to wszystko postepowania typowe dla religijnego tlumu. Tyle, ze w tym wypadku byl to tlum ateistyczny wielbiacy mesjaszy ziemskich. Trudno sie dziwic, ze osobowosci z natury rzeczy zainteresowane mordami rytualnymi ciagnely do komunizmu jak muchy do miodu.

    Byc moze wiec nie ma logicznych powodow aby zaprzatac sobie glowe ofiarami, ktorych Stworca wszystkiego w zasadzie nie potrzebuje gdyz moze miec na zawolanie. Potoki krwi, ktore splywaly z synagogi jerozolimskiej nie byly niczym innym niz bezmyslnym znecaniem sie nad zwierzetami podobnie zreszta jak jest nim istniejacy nadal obyczaj obrzezania nowo narodzonych czlonkow plemienia Izraela. Najwyzszy nie potrzebuje od nas oznak pokory i oddania gdyz takimi nas stworzyl jacy jestesmy. W przypadku zas gdy ludzkosc badz jej czesc odbiegnie wyraznie  od akceptowanych przez Niego norm zachowania (np przez akceptowanie homoseksualizmu czy mordowanie niewiniatek) to istnieje cos takiego jak kara boza w formie katastrof, plag egipskich  i temu podobnych dopustow bozych. Dlatego zamiast niepotrzebnie meczyc Go prosbami o to czy owo wezmy raczej sprawy w swoje rece i zlikwidujmy paru lajdakow "Ad majorem Dei gloriam".

Wszystkim Czytelnikom zycze Wesolych i Pomyslnych Swiat Wielkanocy!

Bobola

4 comments:

Krzysztof Galos said...

"Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu" Mt 12, 6-8

Tupaja said...

Zawsze mnie wkurzało, że tyle huczymy o zmartwychwstaniu, nowym życiu, a tyle istnień ginie w cierpieniu, byśmy mogli świętować. Święto życia nad trupami...

figi said...

Boboli wydaje się że skoro Pan nie chce już ludzkiej krwi to należy go wyręczyć bo są tacy co lepiej niż Bóg wiedzą kto powinien być zabity. A ja sądzę że jeśli Pan chce kogoś ukarać to nie zabija go tylko zsyła pomieszanie i ciemność na jego umysł.
Mam nadzieję że w przypadku Boboli ta kara zostanie cofnięta przed śmiercią.

Bobola said...

@figi
Pamietajmy, ze "nawet jaskolka nie moze spasc z nieba jesli nie jest taka wola Najwyzszego". Ten bowiem czesto posluguje sie ludzmi jako narzedziem kary w przypadku odpowiedzialnosci zbiorowej spoleczenstw, ras i narodow.