Wednesday, September 25, 2013

Indian country II - ekonomia rezerwatu

Jak sie ogolnie uwaza, lad Amerykanski zostal zasiedlony podobno 12 000 lat temu. Obecni pierwotni Amerykanie (Native Americans) sa potomkami Azjatow, ktorzy przekroczyli ciesnine Beringa wtedy gdy byla jeszcze ona zamarznieta i stanowila pomost laczacy oba kontynenty. Jesli spojrzymy na okresowy przebieg temperatur naszego globu oraz uwzglednimy bajdurzenia teorii ewolucji na temat rozwoju czlowieka oraz ras ludzkich to bylo to zapewne w czasach ostatniego okresu oscylacji temperatury czyli nie pozniej niz 130 000 lat temu( http://bobolowisko.blogspot.com/2010/12/bijace-serce-gei.html.). Wtedy bowiem wystapilo uprzednie maksimum temperatury powierzchni Ziemi
(odpowiadajaca z grubsza temperaturze obecnej czyli zeru stop. Celsjusza) , ktora to temperatura pozniej spadala az do jakis 20 000 lat temu kiedy to osiagnelismy ostatnie minimum temperatury (wynoszace  -8 stop. C.). Jakies 50 000 lat temu w Europie grasowali jeszcze neandertalczycy i rozpoczynalo sie wymieranie wielkich ssakow takich jak mamuty czy mastodonty. Hipoteza ta ma pewne zalety bowiem wsrod Indian dominuje najstarsza podobno grupa krwi (zapewne pochodzaca od dziadka Neandertala) Zero Rh+  (ktora zreszta ja mam takze). Istnieje tez pewne podobienstwo antropologiczne pomiedzy na przyklad Tybetanczykami czy Czukczami a Indianami Nawajo-obserwujemy podobny ksztalt czaszki, brak owlosienia na twarzy i brazowy kolor skory. Ale wiekszosc Indian nalezacych do innych plemion ma kolor skory raczej czerwonawy (stad ten szlachetny czerwonoskory pojawiajacy sie niekiedy w literaturze). Nie wystepuje u nich takze tak zwany fald mongolski czy wyraznie skosne oczy. Ostatnio przeczytalem tez, ze faktycznie pierwszymi osadnikami w Ameryce prehistorycznej byli przedstawiciele rasy bialej, ktorzy pozostawili swoj odcisk genetyczny w Indianach z plemion Hopi i Zuni a jeszcze wczesniej byli mieszkancami tak zwanych puebli czyli pietrowych domow mieszkalnych zbudowanych z cegiel wycietych z piaskowca i opierajacych sie jedna sciana o zbocze kanjonu. Byli to tak zwani Anasazi - lud ktory wymarl badz zostal wymordowany okolo roku  500 AD (czyli pod koniec istnienia Cesarstwa Rzymskiego) . To wszystko sa zreszta opowiesci nie posiadajace ani dobrze zdefiniowanej chronologii ani tez pewnych zrodel historycznych.
    W czasie obecnym rezerwaty indianskie sa jednymi z najubozszych regionow USA i jest tak mimo wystepowania tam  wielu cennych zloz mineralnych, braku podatkow (tax-free land) oraz rozbudowania  licznych osrodkow gier hazardowych sluzacych obecnie do finansowego skalpowania bialej populacji. Dlaczego tak jest trudno okreslic jednym slowem. Plemiona indianskie sa bowiem rzadzone przez mafie "wodzow", ktora jest do cna skorumpowana i wysysa znaczne dochody z roznych przedsiewziec dla swoich celow oraz celow bialych "traderow" . W rezerwatach panuje nepotyzm, ktory zreszta jest wzmacniany celowo przez urzednikow Biura do Spraw Indian , ktorego zadaniem jest zarzadzanie rezerwatem z ramienia rzadu federalnego. Urzednicy ci wola aby indianskie "masy" byly pacyfikowane przez wspolziomkow co zreszta przypomina sytuacje Polakow w czasie PRLu i obecnie. Na to wszystko naklada sie tez wrodzone Indianom zamilowanie do tradycyjnego zycia i obrzadkow, ktore utrudnia wprowadzenie nowosci przez administracje federalna. Nawet jesli Biuro d/s Indian wystawi im nowoczesniejsze domki (co prawda tandetne) ale z bierzaca woda i ubikacja to wielu Indian nie chce w nich mieszkac wolac tradycyjne hogany (osmiokatne ziemianki z dziura w suficie dla wentylacji ogniska - przypominajace jurty mongolskie) i wychodkiem lub latryna zewnetrzna . Inni zas preferuja "barakowozy" jako pomieszczenia mieszkalne. Sytuacja ta zreszta pogarsza sie obecnie gdyz moda panujacej multikulturowosci spowodowala zmniejszenie nacisku administracji na poddanie Indian i innych mniejszosci dzialniu "amerykanskiego tygla". Dawne haslo "Zabij Indianina - zrob z niego czlowieka" w sensie poddania tubylcow wplywowi edukacji "bialego czlowieka" zostalo potepione publicznie (wraz z katolicka szkola, ktora je realizowala) i przerwanie nurtu asymilacji  zostawilo ich wlasciwie w zawieszeniu. Tradycyjna kultura i swiadomosc nie jest w stanie utrzymac ich przy zyciu i zdrowiu ale jest wystarczajco silna aby oddzielic ich od rdzenia amerykanizmu wspolczesnego.  Znowu nasuwa sie tu analogia z sytuacja w Polsce.

  Jak wyglada obecne zycie w rezerwacie "od podszewki" mozna zobaczyc na podstawie  powiesci Wayne Johnson'a ("The Devil You Know", "Don't Think Twice", "Six Crooked Highways"). Autor bedac sam Indianinem z Minnesoty jest jednoczesnie utalentowanym pisarzem i wychwytuje rozne aspekty wspolczesego "indianstwa" w USA. Abstrachujac od watku kryminalnego wiele informacji o zyciu Nawajow mozna znalezc tez w powiesciach Tony Hillermana. William Kent Krueger'a jest  innym "bialym" powiesciopisarzem opisujacym zycie Indian w Minnesocie. Sa to powiesci fabularne ale dajace dobry obraz stosunkow w rezerwacie. Podobnie uzyteczna byla znana powiesc Z. Nienackiego "Raz do roku w Skirowlawkach" i pare innych jego dziel dajacych doskonaly obraz zycia na wsi w PRLu a moze i nadal.

Dolina monumentow - jeden z obiektow, ktory ja nazwalem "ptaszkiem" Sziwy -Boga Hindusow i meza Bogini Kali.

    Innym powodem ubostwa Indian jest ich "cepelizacja" a  zwlaszcza komercjalizacja ich wyrobow "ludowych" . Sa to wyroby niekiedy oryginalne a czasem nawet ladne. Polityka "traderow" jest jednak taka aby zrobic z nich  "dziela sztuki ludowej", ktore tez sa odpowiednio wysoko wyceniane i sprzedawane w sklepach pamiatkarskich. Jest to znowu przypadek ekonomii, w ktorej wytworcy wyceniaja sie znacznie powyzej wartosci rynkowej swoich towarow. Wysokie ceny oczywiscie powoduja malenie popytu to zas zmniejsza dochody samych producentow.
  Jak zwykle nasuwa sie tu analogia z podhalanskimi wyrobami ludowymi, ktorych ceny sa niewspolmiernie wysokie w porownaniu z ich wartoscia artystyczna. Sa to bowiem produkty pol-przemyslowe, ktore z tradycyjnymi wyrobami goralskimi maja tylko zwiazek odlegly.Nie sa to ani wytwory unikalne ani tez nie przedstawiajace jakiejs specjalnej techniki wykonania. Oryginalna sztuke goralska zniszczyly licea artystyczne, ktore wypaczyly i zdeformowaly tradycyjne wzory tego regionu.

 Pleciony talerz (a'$150) i miseczka z piaskowca Nawajo z obrazkiem slonca ($50.)
 Piaskowy obrazek ze swastyka - ulubionym symbolem Nawajo.
 Dywanik Nawajo z tradycyjnym dla rodu wzorem (a' $ 2000). Oryginalny i welniany ale w koncu to tylko derka na konia.
 Lalki obrazujace rozne postacie mitologiczne Nawajo i Hopi.

 Bozek Pan - Kokopela -bozek obfitosci i plodnosci grajacy na flecie.
Nizej  Skala Pajaka w Kanionie de Chelly. Symboliczny monument faliczny indiuanskiego przemyslu artystycznego. Jaki czas temu ustawiono na szczycie tej skaly samochod terenowy Jeep jako dowod, ze tym pojazdem dojedziesz wszedzie.

Sami "traderzy" kupuja owe wytwory indianskich rzemieslnikow tanio na aukcjach i wystawiaja z wysokimi cenami czekajac na bogatego kolekcjonera. Jest to nonsens gdyz juz w momencie wyjscia ze sklepu zakupione dzielo sztuki ludowej traci 99% swojej wartosci. Pogon za zbyt wysokim zyskiem praktycznie eliminuje miejsca pracy. Jest to znowu sytuacja, ktora widzimy w Polsce gdzie lud pracujacy domaga sie wynagrodzen "europejskich"- niewspolmiernych do wartosci produktu czy uslug jakie serwuje. W efekcie zamykaja sie w Polsce miejsca pracy a populacja albo wegetuje albo emigruje. Na domiar zlego otwarcie granic na przeplyw towarow z Meksyku spowodowalo naplyw podobnych wytworow "indianskiej sztuki ludowej" produkowanych przez Indian meksykanskich. Sa one znacznie tansze co dodatkowo obniza popyt na produkty amerykanskie. Jak widac ekonomia jest uniwersalna i powszechne takze sa metody wyjscia z poglebiajacego sie nadal kryzysu globalizacji.  Kiedy jednak dojdzie to do swiadomosci ogolu tego powiedziec nie moge. Jak zwykle wszyscy pragna aby isc dalej w tym samym kierunku czyli do ekonomiczej czarnej dziury a jednoczesnie chca aby bylo im lepiej.
Nie jest to niestety mozliwe. Droga do ekonomicznej katastrofy jest jak droga grzechu- szeroka i wygodna. Natomiast aby z tej katastrofy wyjsc musimy obrac droge sprawiedliwego. Ta zas jest waska jak ostrze miecza.

13 comments:

Inspektor Lesny said...

>>>Bobola said...

@Przemo
Wysoka dzietnosc oznacza dla Polek w Anglii (ale takze w USA czy Francji) proporcjonalnie wyzsze swiadczenia socjalne "na dzieci", ktore pozwalaja matce zyc dostatnio bez kalania sie praca. O<<<

A te dwie "vaginoosoby" na ostatnim zdjeciu, to jakie maja zdanie na temat rozmnazania sie? Wola miec dzieci w Polsce, zyjace obok haldy smieci, czy tez gdzie indziej? Tam, gdzie moga dac dzieciom jesc, i dach nad glowa?

Bobola said...

Pisze o rezerwatach ale w gruncie rzeczy zjawiska ktore tam hamuja rozwoj gospodarczy wystepuja takze i w krajach takich jak Polska. Traf chcial, ze wlasnie dowiedzialem sie o zamknieciu fabryki autobusow SAN w Sanoku. Jest to stare przedsiewziecie produkujace autobusy uzywane przez PKS w czasach PRLu. Od tego czasu jakosc pojazdow znacznie wzrosla i ogladajac wspolczesne modele warto sie zastanowic dlaczego ten zaklad produkcyjny przynosi wysokie straty od 2008 roku. Straty te sa tak wysokie, ze obecni wlasciciele a zwlaszcza S. Zasada nie zamierzaja juz doplacac do interesu. Odpowiedz jest prosta. Chociaz same pojazdy sa nie gorsze od porownywalnych pojazdow produkowanych za granica (i to nie w Chinach) to zbyt wysoka jest jednostkowa cena produktu. To zas jest spowodowane zbyt wysoka wartoscia PLN badz zbyt duzymi wynagrodzeniami pracownikow. Jest to sytuacja analogiczna do tej jaka mamy z wyrobami indianskiego przemyslu artystycznego. Bez zdewaluowania PLN albo jej stalego zwiazania z USD czy EC relacja np 10 PLN = 1 USD Polska nie moze produkowac konkurencyjnie na rynki swiatowe. W efekcie pare tysiecy pracownikow straci prace i obciazy panstwo kosztami socjalnymi.

artur xxxxxx said...

Te ładnie wyglądające współczesne Autosany, to w rzeczywistości modernizowane modele h9 i h10 z lat 80-tych. Niestety od lat zbierają kiepskie oceny użytkowników.
Kilka lat temu gminy inwestowały we własny tabor do przewozu uczniów do szkół (w tej chwili odchodzi się od tego na rzecz umów z prywatnymi przewoźnikami), Autosan sprzedał wtedy mnóstwo autobusów. Szansa na rozwój została zmarnowana, bo jakość była fatalna.
Mało już kto obecnie chciał to kupować, natomiast dobrze sprzedawały się modele oparte na Mercedesach Sprinter i Vario, tylko to było za mało aby zapewnić odpowiedni przychód. Czemu taka nowoczesna firma jak Sobiesław Zasada S.A nie zainwestowała w nowe modele, rozwój technologii wzorem Solarisa? Firmę na dodatek dobijały wysokie podatki za nieruchomości, wielkie hale z czasów świetności. Można było to też zreorganizować tylko nie było woli zarządu.
Co ciekawe Sobiesław Zasada zalega wypłatę wynagrodzenia pracownikom za 2 miesiące. Kilka lat temu sprzedałem urządzenia elektroenergetyczne dla Sobiesław Zasada i też czekałem na pieniądze ponad termin kilka miesięcy. Dopiero pismo od adwokata poskutkowało przelewem.
Autosan został sprzedany 2 dni temu inwestorowi nie związanemu z branżą. Czy będzie kontynuował produkcję i w jakim wymiarze, zobaczymy. Podejrzewam, że wyprzeda co się da i zlikwiduje zakład. Obym się mylił.

artur xxxxxx said...

Jeszcze słowo o zbyt wysokim kursie PLN i kosztach pracy, które hamują eksport. Solaris w tym roku sprzeda rekordowe 1400 autobusów (głównie maxi i mega) i 30tramwajów, przyszły rok to najprawdopodobniej ok. 1500zamówień do realizacji.
Jest też szansa na uratowanie Solbusa, dzięki dużemu zamówieniu dla W-wy, kilku indywidualnym zamówieniom i zainteresowaniu klientów z UE ze względu na wprowadzenie od przyszłego roku nowych norm emisji spalin.

Bobola said...

@artur
Jakosc jest wazna ale cena jest decydujaca. Nie wszystkich stac na rolls -roysa, mercedesa czy cadillaca wiec kupuja pojazdy mniej niezawodne i placa za naprawy. Tak moze byc tez z Autosanem jesli cena nie bedzie zaporowa. Na to zas rada sa nizsze koszty produkcji.

Inspektor Lesny said...

Jasne, ze tak. To nam mowi o spojrzeniu na siebie-i na swych wspolobywateli.
I, juz wiadomo, ze gdyby Gospodarzowi , w swoim czasie, zmniejszyc apanaze o polowe, to by splodzil dwa razy tyle publikacji naukowych. I, moze, analogicznie do autobusow, nie bylyby dwa razy lepsze, bo to trudne, ale na pewno wiecej.
Dwa razy...

Janusz Gorzów said...

"Bez zdewaluowania PLN albo jej stalego zwiazania z USD czy EC relacja np 10 PLN = 1 USD Polska nie moze produkowac konkurencyjnie na rynki swiatowe."

Oczywiście tak nie jest.
Ceny w transakcjach zwieranych dobrowolnie są dokładnie takie jakie być powinny, nawet w RP:).
Proszę poczytać o Argentynie i o jej "sukcesach" po wprowadzeniu powyższego mechanizmu.

"W efekcie pare tysiecy pracownikow straci prace i obciazy panstwo kosztami socjalnymi."
No i bardzo dobrze, rodzimy się, rozwijamy i umieramy robiąc miejsce dla następnych pokoleń. Z firmami jest podobnie. SAN zrobi miejsce dla Solarisa - wielkie mi mecyje.

Janusz Gorzów said...

@Inspektor Leśny
"gdyby Gospodarzowi , w swoim czasie, zmniejszyc apanaze..."

... a wie Pan, że to całkiem realne i to wkrótce...
Przy podejściu do finansów a la USA to nawet możliwy jest wariant 1:10, czyli uncja złota za 15 000 USD.

Bobola said...

@janusz z gorzowa

Nie ma nic oczywistego w Pana stwierdzeniach. PLN ma nierealnie wysoka wartosc w stosunku do USD i to powoduje, ze polskie towary nie sa sprzedawalne za granica. System pieniezny jaki panuje w Polsce zostal ustanowiony dla tego aby spelnic warunki udzialu w UE. Jesli spojrzymy na historyvczny wykres tego kiedy polska gospodarka sie rozwijala to zobaczymy zwiazek pomiedzy wzrostem GNP i niska wartoscia (w stosunku do USD) zlotowki.
Chiny Ludowe wlasnie dlatego sa potega eksportowa, ze stosuja stala relacje (teraz okolo 7.5 yen =1 USD) co powoduje , ze towary chinskie sa zawsze konkurencyjne cenowo bez wzgledu na stopien dewaluacji USD (wzgledem zlota).

A strata 10 000 stanowisk pracy w Sanoku to kleska dla regionu i nowe obciazenie dla sfery socjalnej.
Troche "twardych "danych na ten temat mozna znalezc w http://bobolowisko.blogspot.com/2012/03/aktualny-stan-rzeczpospolitej-2011.html

Bobola said...

@janusz
Wiecej danych w http://bobolowisko.blogspot.com/2013/02/czy-recesja-ma-swoj-koniec.html

Inspektor Lesny said...

Tak wiec, nic tylko pogratulowac Gospodarzowi I innej ,bylej szlachcie polskiej, ktora po kilkuset latach swych rzadow rekomenduje ludowi robic rzeczy proste, nieskomplikowane, krzywo, lecz duzo i tanio.
Calkiem jak za czasow panszczyzny. Susza-zapierdalac wiecej, jesc mniej. Powodzie-to samo zalecenie. Ale zeby tak studnie wiercic, waly przeciwpowodziowe budowac, lepsze plugi skonstruowac...ehh...

mariusz said...

Czy eksport towarów zawsze jest korzystny?
Eksport jest to wysyłka za granicę towarów, które zostały wyprodukowane na danym obszarze administracyjnym, czyli nie zostały skonsumowane przez społeczność, która je wyprodukowała. Jeżeli weźmiemy pod uwagę promowane przez Pana poglądy wywodzące się z Raportów Rzymskich o ograniczoności zasobów na tej Ziemi to każdy eksport w długim okresie czasu jest niekorzystny, bowiem do każdej produkcji są zużywane nieodnawialne zasoby ziemi, w przypadku Polski jest to w znaczącej mierze węgiel, z którego produkuje się ok. 90% energii elektrycznej zawartej w każdym wyprodukowanym towarze i usłudze. Tak więc „en bloc” każdy eksport to wywóz nieodnawialnych zasobów ziemi. W przypadku Chin wspaniały eksport jest „kompensowany” niskimi płacami dzięki którym większość populacji Chin żyje za przysłowiową „miskę ryżu”. Jednocześnie dążąc do rywalizacji cenowej na rynkach światowych, obniża się płace co jednocześnie obniża popyt wewnętrzny co skutkuje brakiem zamówień np. na nowe środki transportu publicznego, rzez co min upadają takie zakłady jak Atosan.
Eksport jest tylko wtedy korzystny kiedy eksportuje się nadwyżki produkcyjne, które nie mogą zostać skonsumowane na rynku wewnętrznym i to nie z powodu braku popytu wewnętrznego czyli niskich dochodów ludności tylko np. z powodu nasycenia rynku.
Jeżeli np. Polska eksportuje żywność do Europy zachodniej, gdzie jest wyższa konsumpcja artykułów spożywczych, a w Polsce jest niedożywionych od. 1/5 populacji (ok. 17% populacji żyje poniżej minimum egzystencji) to oznacza to degresywną dystrybucję żywności, Polacy wytwarzają ją i nie konsumują a jednocześnie są niedożywieni kosztem zwiększonej konsumpcji w strefach eksportu tejże żywności , najczęściej do Niemiec.
Mam pytanie co Pan rozumie pod pojęciem „bajdurzenia teorii ewolucji na temat rozwoju człowieka oraz ras ludzkich”.

Bobola said...

@mariusz
Ma pan racje pod tym wzgledem, ze eksport za wszelka cene moze nie poprawiac bytu populacji producenta. Zbyt niskie place nie daja bowiem wystarczajacej pojemnosci zakupowej dla rynku wewnetrznego. Nie mniej wzrost zatrudnienia daje przynajmniej pewne minimum srodkow utrzymania obywatelom kraju. Inaczej beda oni zagrozeniem dla bezpieczenstwa wewnetrznego badz obciazeniem dla budzetu socjalnego.
To o co mi chodzi to stara obserwacja mowiaca, ze przeplyw pieniedzy wewnatrz ukladu gospodarczego nie wplywa bezposrednio na zbilansowanie handlu zagranicznego. Kraj musi eksportowac towary jesli cos importuje. Inaczej bedzie wzrastac zadluzenie zagraniczne, ktore w pewnym momencie stanie sie nie do splacenia. Najprostszym srodkiem zaradczym jest oparcie handlu zagranicznego na barterze (czyli wymianie towar za towar). III RP nie ma zbilansowanego handlu zagranicznego przez caly okres swojego istnienia (tak jak i PRL z wyjatkiem chyba dwu lat) i wobec tego zadluzenie zagraniczne wzrasta. Powtarza sie scenariusz gierkowski tyle ,ze na znacznie wieksza skale.
Co do teorii ewolucji to jest to temat na dluzsza wypowiedz. Ogolnie uwazam ja za rodzaj "legendy biologow" gdyz nie ma ona dostatecznych podstaw naukowych a i chronologia wydarzen jest dosyc watpliwa. W ewolucji biosfery znacznie wieksza role odgrywaly katastrofy niz systematyczne modyfikacje genotypow.