Monday, May 12, 2014

Co nam mowi ekonomia polityczna

   Ostatnio poswiecilem troche uwagi problemowi rozwoju Naszej Umeczonej Ojczyzny pod katem zmian jakie zaszly w niej po rozpadzie Imperium Radzieckiego. Interesowal mnie szczegolnie okres post-anchlussowy (2003- ), ktory przedstawiany jest jako szczegolnie owocny przez aktualna polska elite polityczna. Jak sie dowiaduje z Wiadomosci polskiej telewizji ale takze z nielicznych niestety wypowiedzi Moich Wiernych Czytelnikow okres ten jest odbierany takze bardzo pozytywnie przez moich wspolobywateli. Przypomina mi to nieco wczesniejszy entuzjazm a takze pozniejsza teskote za okresem PRL-gierkowszczyzny. Jesli jestem mniej entuzjastyczny to dlatego, ze moja analiza wskaznikow ekonomiczo-polityczych Polski nie wskazuje na to, ze ow entuzjazm dla uczestnictwa w Unii ma szczegolnie silne podstawy racjonalne. Ukrainska wojna domowa otrzezwila troche umysly ale jak sie wydaje niedostatecznie. Stalo sie bowiem jasne, ze kraje wiodace Unii a takze USA nie maja woli walki o Ukraine jako panstwo, ktorego granice zagwarantowali w zamian za oddanie przez nia po-sowieckiej broni jadrowej. Ani USA ani Niemcy, Francja czy Anglia nie zamierzaja "umierac za Krym" a zapewne takze i za terytoria Ukrainy zadnieprzanskiej i poludniowej jesli Rosjanom uda sie je oderwac od Ukrainy. Ze wzgledu na to, ze tam wlasnie leza centra przemyslowe tego panstwa Kadlubowa Ukraina Zachodnia stanie sie bez nich rezerwatem agresywnego chlopstwa, ktory ma rownie male szanse pomyslnego rozwoju gospodarczego jak indianskie rezerwaty w USA. W takiej sytuacji radzilbym zaproponowac nowo powstalemu rajowi banderowcow federacje z Polska, ktora ta ziemia wladala zreszta od stuleci. Dziela nas oczywiscie liczne "rachunki krzywd" od mordow wolynskich poprzez pacyfikacje Powstania Warszawskiego przez bandy ukrainskiego SS a takze pozniejsze walki z UPA i pacyfikacje ludnosci ukrainskiej w pozostalej resztowce wschodnich ostepow Polski Ludowej ale byc moze przyszedl czas na to aby przejsc nad zaszlosciami do porzadku dziennego.

    Ale nie o tym chce mowic.  Zainteresowalo mnie bowiem to w jaki sposob wydarzenia ostatniego dwudziestolecie (czyli okres czasu rowny czasowi istnienia II RP) odbijaja sie na ekonomii krajow z nami sasiadujacych. W tym celu sporzadzilem zestawienie zmian jakie zaszly w tym czasie w krajach z nami sasiadujacych: Rosji, Ukrainy i  Niemiec. Dla porownania podaje takze stosowne dane dla USA.
Posluguje sie w zasadzie PKB (czyli GNP)  przeliczonym w zlocie (dla unikniecia efektu dewaluacji) i wyrazonym na glowe obywatela.  Dlaczego w zlocie i dlaczego na glowe?  Odpowiedz jest prosta. PKB jest miara "obrotu "  tego co mozna nazwac panstwowa firma narodowa. Jak obrot kazdej firmy - prywatnej czy panstwowej - wskaznik ten nie mowi nam czy firma jest dochodowa czy nie. Jest on tylko miara wielkosci ekonomii panstwa i do pewnego stopnia pokazuje takze czy jest to ekonomia zdrowa i stabilna czy tez nie.
Jesli chcemy sie dowiedziec czy nasza firma narodowa jest dochodowa  czy tez "goni bokami" to musimy spojrzec na zbilansowanie budzetu panstwowego - czyli skad sie biora fundusze na operacje calego interesu oraz na to czy firma ta jest zadluzona zagranicznie w sposob niezbilansowany czy nie. Co to znaczy niezbilansowany?  Jak juz kiedys pokazalem wiekszosc jesli nie wszystkie kraje Unii a takze USA pozyczaja pieniadze od sasiadow sprzedajac im wlasne obligacje pieniezne. Jesli suma pozyczona od panstwa X  przez panstwo Y jest rowna sumie pozyczonej przez panstwo Y  od panstwa X to zadluzenie jest zbilansowane.  Jesli nie to jeden z kontrahentow ma niezrownowazony dlug. Dlaczego wystepuje takie wzajemne pozyczanie z zerowym (lub nie ) bilansem  to inna sprawa. Ale istnienie niezbilansowanego dlugu zagranicznego jest zawsze niepokojace zwlaszcza gdy przekracza on posiadane rezerwy finansowe. Dlug taki firma narodowa moze splacic tylko wtedy gdy ma dodatni bilans handlu zagranicznego czyli gdy sprzedaje towary za wieksza sume niz ta za ktora kupuje.  Na przyklad w Polsce bilans handlu zagranicznego  byl negatywny od samego poczatku Polski Ludowej przez PRL (z dwoma bodaj latami ekonomii gierkowskiej bedacymi wyjatkiem od reguly) i stan ten utrzymuje sie przez caly okres III RP.
Rys.1

   Ekonomie narodowe podaja swoj obrot (PKB = GNP) w jakis jednostkach. Najczesciej sa to waluty narodowe. Aby jednak porownywac ekonomie roznych krajow musimy je przeliczyc na identyczne jednostki. Najczesciej taka wspolna jednostka jest dolar amerykanski (USD). Byla to dobra miara wartosci tak dlugo jak dlugo "dolar byl tak dobry jak zloto" i w pelni na nie wymienialny po stalej relacji ustalonej przez banki rezerwy federalnej. To jednak skonczylo sie w roku 1970 i od tego czasu USD ma kurs wzgledem zlota ustalony na gieldzie metali kolorowych.  Inaczej mowiac USD przestal byc standartem wartosci i dewaluowal sie stopniowo z krotkimi okresami rewaloryzacji. Jak to wygladalo w aspekcie historycznym pokazuje rys. 1. Jesli chcemy zobaczyc ile faktycznie warta jest ekonomia jakiegos panstwa to musimy pozbyc sie nierealnych wzrostow czy spadkow PKB wywolanych manipulacjami politykow na walucie krajowej. W Polsce w latach 90-tych kazda emerytka byla milionerka co nie ozaczalo, ze mogla zwiazac koniec z kocncem. Stad moje wykresy stosuja zloto jako miare wartosci walut i PKB krajow. Mozna tez powiedziec, ze stosuje jako miare dolary sprzed roku 1970.
Rys.2

Spojrzmy teraz na PKB Stanow Zjednoczonych przedstawiony na rys.2 . Skala czasowa jest tu wieksza niz na wykresach odnoszacych sie do innych krajow z tego wzgledu, ze wiekszoscc z nich ulegla powaznym zmianom granic w ciagu ostatnich dwudziestu lat. USA jest panstwem od dluzszego czasu ustabilizowanym i z tego wzgledu wygodnym jako ilustracja przemian gospodarczych w dlugiej skali czasowej. Dzieki temu latwo obserwujemy, przy zastosowaniu miary wartosci w postaci zlota , wzloty i upadki gospodarki amerykanskiej w ciagu ostatnich osiemdziesieciu paru lat. Calkiem jakosciowo inny obraz GNP USA daje nam wykres historyczny uzywajacy dollar amerykanski za jednostke wartosci (http://research.stlouisfed.org/fred2/series/GNP )  Amerykanska gospodarka jest raczej niestabilna a okresy prosperity - liczace na ogol kilkadziesiat lat- wywolane sa bodzcami nienaturalnymi. Sa to najczesciej wojny albo wyscig zbrojen prowadzony w skali swiatowej. PKB USA ma wyglad funkcji quasi-periodycznej o postaci "zebow pily" . Wzrastajaca czesc kazdego "zeba", trwajaca na ogol 10 do 20 lat,  odpowiada okresowi latwego kredytu i pieniadza produkowanego w zasadzie bez koniecznego odniesienia do wielkosci posiadanych rezerw zlota. Wielki wzrost lat 1935-1970 byl wywolany kredytowaniem II Wojny Swiatowej  oraz pozniejsza budowa bariery sanitarnej wokol swiezo powstalego Imperium Sowieckiego. Do nastepnego wielkiego wzrostu przyczynily sie zbrojenia "gwiezdnych wojen prez. Reagana" , pare drobnych wojen lokalnych oraz kryzys roku tysiecznego, ktory wymusil zainteresowanie rozwojem komputeryzaci kraju. Okresy pokoju : lata 1970-1980 oraz 2000-2014 byly niedobre dla amerykanskiej gospodarki. Czesciowo stalo sie tak dlatego, ze powolny spadek koniunktury wojennej wywolal zwrot uwagi finansistow na spekulacje o bardzo ryzykownym charakterze. Te zas, po ich upadku,  wywolaly ogolnoswiatowy kryzys bankowy. Zapasci bankowe byly glowna przyczyna depresji w latach 1970-1980 oraz 2000-2014. Ta ostatnia zreszta trwa w najlepsze i wybawieniem moze byc dopiero nadchodzaca wojna swiatowa o wymiarze globalnym.
Rys.3

Zauwazmy tez, ze wskaznik gospodarczy jakim jest PKB jest ekstensywna funkcja (pierwszego rzedu) liczebnosci populacji systemu. Wystarczy tu zapamietac, ze PKB kraju zalezy od wielkosci jego populacji i  ze wzrost populacji moze zarowno sluzyc powiekszeniu PKB jak i jego zmniejszeniu. Wszystko zalezy od tego czy uda nam sie zagospodarowac kapital ludzki dla zwiekszenia produkcji czy tez stanie sie on tylko obciazeniem dla gospodarki. Pisze to dlatego, ze czesto pojawiaja sie w prasie glosy  mowiace o koniecznosci imigracji na teren kraju "gdyz za pare lat nie bedzie komu pracowac na emerytury jakie maja byc wyplacane w przyszlosci". Jest to nonsens zarowno w USA jak i w Polsce. W obecnej chwili, dzieki globalizacji i polityce gospodarczej obu rzadow, mamy do czynienia z nadmiarem rak do pracy. Stad wysokie bezrobocie (czesciowo utajone) oraz emigracja zarobkowa z Polski. Z Ameryki emigruja tylko nieliczni (jak dotad) ale nadmiar rak do pracy owocuje pogarszajacymi sie warunkami wynagrodzenia oraz obnizeniem stopy zyciowej populacji. W przypadku USA widzimy to na historycznym wykresie PKB na glowe (rys. 3) Jak latwo zauwazyc, widzimy malejace wielkosci maksimow PKB (w latach 1970 i 2001) oraz wolniejszy wzrost w czasie ostatnim.  Na wykresie krajowego PKB  dla USA (rys. 2) jego wartosc wzrosla (koncowka 2009-2014) ale PKB/ glowe jest ciagle wolno malejaca funkcja czasu. Bezrobotni i imigranci przejadaja niewielki wzrost produkcji, ktory idzie na koszty socjalne. USA jest krajem powierzchniowo duzym (9 372 610 km^2 ) ale tylko 17.5% tej powierzchni nadaje sie do produkcji rolniczej. Aktualna wielkosc populacji to 313.1 mln obywateli. Z danych demograficznych mozemy okreslic aktualne wspolczynniki kinetyczne rozplodu (r= 4.38x10^(-11)  i smiertelnosci (k= 0.0083).
Przy takiej kinetyce demograficzej liczba mieszkancow USA w stanie stacjonarnym powinna wyniesc okolo 190 mln ludzi.
Rys.4

Aktualna liczebnosc populacji jest  niemal dwa razy wieksza (patrz rys. 4) co oznacza, ze bez modyfikacji wspolczynikow kinetycznych, czyli bez zwiekszenia smiertelnosci albo zmniejszenia urodzin Stanom Zjedoczonym grozi katastrofa demograficzna. Wskazuja na to tez obliczenia ekologow (patrz www.footprintnetwork.org)- odcisk stopy ekologicznej wynosi bowiem 7 a  pojemnosc biologiczna terytorium to 3.5. Jak z tego wynika USA jest dwukrotnie przeludnione co oznacza, ze z biegiem czasu populacja zdewastuje w sposob nieodwracale swoj habitat. Najwiekszym  zagrozeniem jest obecnie imigracja z Meksyku. Jest to jednak temat politycznie drazliwy. Co prawda wzmacnia sie nieprzepuszczalnosc poludniowej granicy budujac plot podobny do tego jakim Zydzi Izraela oddzielili sie od Palestynczykow ale administracja jest bardzo ostrozna w gloszeniu tego faktu. Meksykanie i Latynosi sa bowiem znaczna grupa wyborcow, ktorzy oczywiscie sa zwolennikami swobodnego przeplywu latynoskich glodomorow na utrzymanie socjalne w USA.

   Wrocmy jednak do Naszej Umeczonej Ojczyzny. Jest to kraj o powierzchni 312 683 km^2, z ktorej az 35.9% jest ziemia uprawna. Aktualna populacja wynosi 38.3 mln. Wspolczynniki rozplodu i smiertelnosci wynosza odpowiednio r= 2.6x 10^-10 i k= 0.0105. Obliczona na tej podstawie liczebnosc populacji stacjonarnej wynosi 40.2 mln. Jestesmy wiec ponizej stanu stacjonarnego czyli na etapie wymierania. Jest to w zasadzie wiadomosc pomyslna gdyz odcisk stopy ekologicznej dla Polski wynosi obecnie 4 przy pojemnosci biologicznej wynoszacej polowe tej wielkosci (czyli 2). Polska jest wiec dwukrotnie przeludniona co latwo zauwazyc w popularnych miejscowosciach wypoczynkowych. Co wiecej powinnismy starac sie powiekszyc smiertelnosc i zmniejszyc przyrost naturalny aby w mozliwie krotkim czasie osiagnac demograficznie uzasadniony  poziom stacjonarny wynoszacy okolo 20 mln obywateli. Jak widac na rys.5


Rys.5

 populacja Polski rosla monotonicznie przez caly okres Polski Ludowej i PRLu az do roku 2000. Pozniej nastapil gwaltowny spadek liczebnosci populacji, ktorego przyczyny sa  mi nieznane. Byc moze rozpoczela sie wtedy szybka emigracja mlodego pokolenia do krajow Unii. W kazdym razie byla to przyczyna wysoce nienaturalna -cos w rodzaju smiertelnej epidemii. W roku 2009 trend sie odwrocil - czyzby depresja ekonomiczna na Zachodzie wplynela na powrot emigrantow? Przez ostatnie trzy lata populacja ustabilizowala sie na poziomie okolo 38.5 mln. Nie mniej jest to ciagle poziom zbyt wysoki i jesli nie chcemy kompletnie zniszczyc naszego kawalka biosfery to musimy obnizyc liczebnosc Polakow do rozsadnego poziomu badz pomyslec o odzyskaniu przestrzeni zyciowej na Wschodzie.
Rys.6

    Na rys. 6 widzimy realny PKB Polski w latach 1980-2013 obliczony na glowe mieszkanca (w uncjach zlota) . Jest to wykres pouczajacy z tego wzgledu, ze obejmuje stosunkowo dlugi okres naszej najnowszej historii gospodarczej. Widzimy wiec, ze po upadku gospodarki okresu gierkowskiego mamy pewna restauracje wywolana stanem wojennym. Ten "lepszy" okres konczy sie w roku 1985 kiedy blokada ekonomiczna sabotuje rozwoj i w koncowym efekcie decyduje o upadku jaruzelszczyzny. Lata nastepne czyli okres 1990-2003 byly dla kraju dobre - PKB na glowe wzrosl niemal cztery razy. Rozwoj polskiej gospodarki zostal zsabotowany przez post-komunistow w roku przystapienia do Unii. Widzimy na wykresie "smiertelne drgawki" ekonomii w latach 2003-2007 po czym nastapil tragiczny spadek do poziomu tylko nieznacznie wiekszego niz maksimum krajowego obrotu za czasow stanu wojennego. Jak dalej rozwinie sie sytuacja to trudno powiedziec. Ostatni punkt pomiarowy wskazuje na wzrost PKB/glowe ale moze to byc takze efekt manipulacji statystyka gospodarcza.

    Spojrzmy teraz na naszego zachodniego sasiada czyli na "szkopskie niebezpieczenstwo". Niemcy sa krajem od nas tylko nieznacznie wiekszym powierzchniowo (357 868 km^2) o podobnym wymiarze ziemi uprawnej (34%) ale znacznie wiekszej (niemal dwa razy) liczebnosci - 82.2 mln. Wspolczynniki rozrodu i umieralnosci sa zblizone  : r= 9.7x10^-11,  k=0.012 ale Niemcy mnoza sie wolniej niz Polacy. Przy tych wspolczynnikach stacjonarna wielkosc populacji wynosi 122.3 mln. Obecne Niemcy maja populacje mniejsza od stacjonarnej wiec sa na etapie wymierania. Ich odcisk stopy ekologicznej wynosi 4.5 przy pojemnosci ekologicznej wynoszacej 1.8. Inaczej mowiac Niemcy sa przeludnione 2.5 raza zapewne dzieki ich nadmiernej industrializacji, ktora zdewastowala ich srodowisko naturalne. Ten stan jest zreszta glownym powodem olbrzymiej diaspory niemieckiej na swiecie oraz wojen jakie prowadzi ten narod w celu zdobycia koniecznej przestrzeni zyciowej (lebensraum).
Rys.7

   Na rys. 7 podaje PKB Niemiec  w latach 1980-2013 mierzonej w 10 ^9 (czyli mld lub amerykanski billion) uncji zlota. Lata 1980- 1998 byly dobre dla Niemiec. Koniec Imperium Sowieckiego przyniosl im terytorialny zysk w postaci NRD wraz z calym dorobkiem tego kraju. Ujawnil sie takze endemiczny w Niemczech "syndrom golebia" - czyli polityczna choroba przejawiajaca sie w tym, ze gdy Niemcy jako panstwo i narod dostana solidnie po tylku to wtedy jedza sasiadom z reki. Ale gdy tylko sie wzmocnia to robia im na glowe. Od roku 2000 sa oni na tym drugim etapie i buduja pogodnie IV Rzesze - chwilowo droga Anschlussow  ale to wkrotce sie skonczy. Skonczy sie zas z tego powodu, ze przekupywanie elit i populacji  krajow bylego sowieckiego dominium w Europie wschodniej jest niszczace dla niemieckiego dobrobytu -co widzimy na wykresie w latach 2000-2013.  W dodatku zas wojna otwarta pozwala takze na skuteczna redukcje liczebnosci populacji krajow podbijanych. Jesli podboj prowadzony jest droga "przylaczen" to wraz z uzyteczna nieruchomoscia i majatkiem podbijajacy dostaje takze malo-wartosciowa ludnosc tubylcza, ktora zajmuje miejsce potrzebne dla rodzimego osadnictwa.
Rys.8

 Na rys.8 widzimy wyraznie, ze PKB na glowe niemieckiego obywatela bardzo powaznie zmalalo po rozszerzeniu Unii o kraje Europy wschodniej. To wszystko dzieje sie przy niemal stalej wielkosci populacji (rys.9) czyli nie jest to "rozwodnienie" wywolane wzrostem ludnosci.

Rys.9
   Zajmijmy sie teraz naszym sasiadem ze wschodu.  Rosja czy Federacja Rosyjska jest krajem duzym - niemal dwa razy wiekszym powierzchniowa niz USA (17 075 400 km^2). Jednak tylko 7.3 % tego arealu jest ziemia uprawna.  Federacja posiada 142.8 mln obywateli (a wiec prawie dwukrotnie mniej niz USA).
Przy wspolczynniku rozrodu r= 8.26x10^-11 (mniej niz Niemcy) i wspolczynniku smiertelnosci k=0.014 (wiekszym niz Niemcy) populacja stacjonarna wynosi 169.4 mln. Rosja ma mniej obywateli a wiec stopniowo wymiera. Jej odcisk stopy ekologicznej wynosi 4 a pojemnosc ekologiczna wynosi 6.5.  Rosja jest wiec niedoludniona (okolo 2 razy) a tym samym stanowi interesujacy obiekt do zasiedlenia dla przeludnionych spoleczenstw polozonych na zachod od niej a byc moze takze dla Chin.
Polacy tyle razy dostawali w tylek od Rosjan, ze sa oni sklonni uwazac ten kraj za potege. Tak bylo moze za cara, kiedy liczebnosc zolnierzy byla czynnikiem decydujacycm,  ale obecna Rosja to kolos na glinianych nogach.

Rys.10
 Spojrzmy na wykres 10, na ktorym widzimy PKB Rosji w zlocie, w latach 1995-2013. To co zwraca uwage to niezwykla amplituda fluktuacji PKB w tym okresie obejmujacym czas likwidacji ZSRR, prezydenture Jelcyna (podczas ktorej PKB wzrosl do czasow sowieckich) , pozniej gwaltowny spadek w roku 2000 oraz rownie gwaltowny wzrost w okresie "dwuch cezarow" takze zreszta obarczony kilku depresjami. Takie gwaltowne skoki realnego PKB wskazuja na bardzo mala "pojemnosc" ekonomii tego kraju wywolana zapewne tym, ze jej gospodarka polega na rynku surowcow- glownie paliwowych. Ekonomia Rosji jest tylko dwa razy wieksza niz ekonomia Polski- kraju od niej znacznie mniejszego powierzchniowo i ludnosciowo. Trzeba jednak przyznac , ze PKB na glowe tego kraju rosnie - chociaz bardzo nierownomiernie (rys.11)
Rys.11

mimo tego, ze ponosi on straty ludnosciowe od roku 1990 wynikajace zapewne z odlaczenia sie czesci terytoriow, ktore staly sie panstwami niepodleglymi (rys. 12).
Rys.12

 Moze sie to wydawac nieprwadopodobne ale PKB/ na glowe Rosji dopiero teraz osiaga poziom PKB/na glowe Polski aktualnie a jest znacznie mniejszy od tego jaki byl udzialem Polaka w roku 2000. Nie ma najmniejszegom porownania pomiedzy wielkoscia ekonomii Rosji a ekonomia USA.

Rys.15
    Na koniec zajmijmy sie popularnym obecnie tematem Ukrainy. Jest to kraj dwukrotnie wiekszy od Polski (603 700 km^2) i od nas ludniejszy (45.2 mln). Jest to tez kraj rolniczy 56.1% powierzchni to ziemia uprawna. Jest to tez kraj wymierajacy. Wspolczynnik rozrodu r= 2.43x10^-10 a wspolczynnik smiertelnosci k= 0.016. Sa to parametry demograficzne zblizone do polskich. Przy takich parametrach stacjonarna populacja powinna wynosic 67 mln - czyli wiecej niz aktualna. Odcisk stopy ekologicznej dla Ukrainy wynosi 2.5 i taka tez jest jej pojemnosc ekologiczna.  Nie jest to wiec kraj przeludniony. Ekonomia Ukrainy od roku 1990 - kiedy to powstala jako odrebne panstwo z republiki zwiazkowej ZSRR- systwematycznie sie pogarsza. Widzimy to na rys. 13.
Rys.13

Rys.14

Ukraina zyje z jalmuzny, ktory to fakt przejawia sie raptownymi ale krotkotrwalymi skokami PKB. Po wyczerpaniu pozyczki kraj ten osiaga kolejne coraz nizsze minima PKB.
Widac to takze wyrazniej na rys. 14, na ktorym pokazany jest PKB na glowe obywatela. Poziom zycia Ukrainca spadl znacznie (okolo 2 razy) w stosunku do czasow radzieckich a impulsowe pozyczki powoduja, ze obnizenie sie poziomu zycia po ich wyczerpaniu jest jeszcze bardziej dotkliwe. Nic wiec dziwnego, ze populacja wolalaby powrocic na lono Rosji tam gdzie jest to mozliwe. Poziom zycia w Rosji jest bowiem przecietnie szesc razy wiekszy niz poziom zycia na Ukrainie. Podobnie i Polska wydaje sie Ukraincom krajem znacznie (okolo 5 razy ) bogatszym.

   Jak wynika z tego zestawienia, mimo panujacej opinii o bogactwie Rosji i Ukrainy i mieszkajacych tam miliarderach przecietny poziom zycia w tych krajach jest niski w porownaniu z Polska. W Polsce zreszta takze mamy elite finansowa, ktora upasla sie na na pracy i majatku narodowym. Jest zreszta calkiem naturalne aby ci z obywateli, ktorzy maja najwiekszy wklad kapitalowy w funkcjonowanie gospodarki decydowali takze o jego polityce wewnetrznej i zagranicznej. W koncu to wlasnie oni maja do stracenia najwiecej w wypadku katastrofy calego przedsiewziecia. Jak to ma miejsce zawsze, celem obecnej "demokracji" jest wytworzenie elity finansowej z grona urzednikow systemu wladzy. To wlasnie zle rokuje na przyszlosc.  W przypadku systemow nie-egalitarnych do wladzy dochodza na ogol ludzie, ktorzy albo wyrozniaja sie zdolnosciami wojskowymi w nabyciu terytorium kraju (np Buonaparte czy Pilsudski) albo tez wywodza sie z rodow juz zamoznych, ktore z uplywem czasu nabraly praktyki w zarzadzie majatkiem wlasnym i jego obronie oraz powiekszaniu w srodowisku innych, konkurencyjnych administracji. Ta "walka o byt" eliminowala w sposob naturalny osoby nie posiadajace odpowiednich talentow.
W przypadku "demokracji ludowej" ellite urzednicza stanowia ludzie na ogol nie odznaczajacy sie umiejetnoscia gospodarowania wytestowana na ich wlasnym majatku. Co wiecej mentalnosc urzednicza polega na tym aby dbac o to by konsekwencje decyzji w sprawach panstwowych nie odbijaly sie niekorzystnie na karierze "decydenta". Stad nieuchronna karuzela personalna jaka obserwujemy nieustannie od czasow Polski Ludowej do chwili obecnej.






42 comments:

piotr34 said...

Mam pewne watpliwosci.
Czy aby "pojemnosc srodowiska"(a wiec i slad ekologiczny jaki mozemy na nim odcisnac)to nie jest wartosc dynamiczna zalezna od sposobu w jaki owe srodowisko uzytkujemy?
Skadinad wiemy ze sposob uzytkowania srodowiska przez jaskniowych mysliwych pozwalal im na utrzymanie okolo zdaje sie jednej osoby z km2-jak juz wszystkie zwierzaki w okolicy zjedli a zbiorniki z woda zapaskudzili to osiagali prog pojmnosci srodowiska.Potem jednak przyszli rolnicy ktorzy uzytkowali ten teren innaczej(irygacja,hodowla zwierzat i recykling guana w nawoz)i okazalo sie ze z tego samego km2 mozna utrzymac kilkakrotnie wiecej osob.Potem przyszla cywilizacja przemyslowa(i chociazby budownictwo wysokosciowe,wodociagi,elektryfikacja itp)i znowu okazalo sie ze na owym km2 moze wyzyc i to na WYZSZYM poziomie jeszcze wiecej osob.
Czyz wiec owa pojemnosc srodowiska nie jest wartoscia wzgledna zalezna od naszego poziomu organizacyjnego i technologinczego?
Zalozmy ze wejdziemy ostro w recykling,drukarki 3d,miejski farming,teleprace,odnawialne zrodla energii i mikrogeneracje energii,budowe arkologii,czystsze(niz obecne) technologie przemyslowe i transportowe,klonowanie miesa(bleee swoja droga),poszerzanie jadlospisu(algi itp),hydroponike(aeroponike) i inne podobne rozwiazania a moze sie okazac ze redukacja populacji(bedaca w gruncie rzeczy regresem)nie jest potrzebna a rozwiazaniem jest ucieczka do przodu tak jak "uciekli" mysliwi stajac sie rolnikami?

P.S.Nawet wody w gruncie rzeczy nie powinno zabraknac na co wskazuje opisane ponizej bardzo ciekawe odkrycie.

http://tinyurl.com/mudcye6


Piotr34

Inspektor Lesny said...

c kilkakrotnie wiecej osob.Potem przyszla cywilizacja przemyslowa(i chociazby budownictwo wysokosciowe,wodociagi,elektryfikacja itp)
-----------------------------------
Ech,piotr34,piotr34... Gospodarzowi chyba nie o to chodzi.Gospodarz raczej chce nam powiedziec:
-Po jaka cholere nam tyle bydla? Plywal bede w mlekun czy co?
Dla mnie wystarczy litr mleka tygodniowo...

Bobola said...

@piotr34
Na stronie internetowej, do ktorej odsylam, podane sa tez wyjasnienia co do sposobu obliczania odcisku stopy oraz pojemnosci ekologicznej. O ile pamietam jest tez artykul w Wikipedii na ten temat. Ja nie jestem ekspertem w tej dziedzinie wiec nie moge zrobic nic wiecej niz cytowac wyniki badan osob, ktore sie tym zajmuja zawodowo.
Moje osobiste doswiadczenie wskazuje jednak na to, ze istotnie zuzywamy coraz wiecej przestrzeni, ktora jest i naszym i innych zwierzat i roslin habitatem. Co wiecej taka destrukcja srodowiska jest nieodwracalna. Jesli zbudujemy teren to dom albo jego ruiny zajma ta czesc srodowiska nieodwracalnie. Odnawialne zrodla energii przy blizszej analizie nie okazuja sie ani odnawialne ani tansze od klasycznych.

piotr34 said...

@Bobola

Dziekuje-przeanalizuje to sobie ale po prawdzie to nie mam zaufania do obliczen ekologow poniewaz najczesciej z ich strony wystepuje zaslepienie ideologiczne-te wszystkie raporty Klubu Rzymskiego itp(ktorych do dzisiaj nikt nie chce sprostowac choc ewidentnie byly bledne)pokazaly ze jest to srodowsiko niegodne zaufania.
Ja nawet nie twierdze ze oni na pewno nie maja racji ale zeby bazujac tylko na ich nie do konca wiarygodnych wyliczeniach(a raczej "wyliczeniach")proponowac redukcje populacji to jednak za duzo jak dla mnie.Postaram sie zglebic ten temat dokladniej w przyszlosci ale proponowalbym pewien dystans w podejsciu do obliczen roznych fanatykow.

Piotr34

Piotr34

Bobola said...

@pitr34
Nie zgodzilbym sie z ocena prac zespolu "Limits to Growth".
W ostatnie znanej mi ksiazce te serii (D. Meadows et al, Limits to Growth- the 30-year update" , 2004) autorzy porownali swoje przewidywania z lat 70-tch ze stanem aktualnym (zapewne poczatk lat 21 wieku) i znalezli bardzo dobra zgodnosc przewidywan ich modeli swiata z rzeczywistoscia.
Nastepny raport dla klubu rzymskiego napisany przez . Randersa "2052-A Global Forecast for the Next Forty Years" napisany w r. 2012 takze nie odbiega od pesmistycznych przewidywan raportow wczesniejszych.

Inspektor Lesny said...

Gdy to sasiedzi otaczajacy Polske zrobia, to bedzie mozna sie nad tym zastanawiac.
Ten narod, ktory to zrobi, popelni najprawdopodobniej samobojstwo. Sasiedzi zajmia jego miejsce.

piotr34 said...

@Bobola

Czy ja wiem?Dawno juz tego tematu nie sledzilem wiec nie pamietam szczegolow ale pamietam ze wedlug nich ropa naftowa miala sie skonczyc na poczatku XXI wieku-jak widac jakos sie nie skonczyla.To samo dotyczy chocby zlota i paru innych mineralow/surowcow.Ze nie wspomne o tym ze te raporty mialy chyba z piec roznych prognozowanych scenariuszy rozwoju sytuacji.
A ze po 30 latach autorom wszystko sie zgadza?-prosze mi wierzyc-jesli ja kiedys bede analizowal swoje wyrazone na roznych blogach prognozy na rozwoj sytuacji to okaze sie ze bylem geniuszem i wszystko przewidzialem na 99%(troche sie bede krygowal i ten 1% odpuszcze)-szczegolnie jesli od owej zgodnosci bedzie zalezala moja praca/przyszlosc naukowa/duza kasa.A przeciez ja nawet specjalnie sprytny nie bylem i choc zdarzalo mi sie zmieniac zdanie to dosc rzadko i na pewno nie wyrazalem pieciu roznych opini na kazdy temat.
Ja nawet nie mowie ze te raporty byly niepotrzebne bo zwrocily uwage opini publicznej na nie uswiadamiane wowczas problemy ale sa one srednio wiarygodne.Zreszta byc moze nie najlepiej dobralem przyklad-Raporty Klubu Rzymskiego to i tak najbardziej wartosciowa czesc "ekologicznej literatury" i o ile same Raporty lepiej czy gorzej ale MOZE i sie bronia o tyle wiele z ich(ekologow) "obliczen" juz nie dlatego tez mam watpliwosci co do wiarygodnosci ekologicznje literatury(czyz propaganda globalnego ocieplenia nie wyglada po prostu na humbug lub co najmniej na znaczne rozdmuchanie sprawy?).
Ale jak juz napisalem postaram sie zglebic temat.

Piotr34

piotr34 said...

@Bobol

Zreszta Wikipedia podaje:

"Mimo że Polacy nadal eksploatują prawie 2 razy więcej niż wynoszą zasoby naturalne kraju, od 1990 r. udało się zmniejszyć deficyt ekologiczny z 3,83 globalnych ha na mieszkańca do 3,3 gha na mieszkańca[1]."

http://tinyurl.com/l9cykcn



Co by sugerowalo(tylko sugerowalo)ze postep technologiczny MOZE problem sladu ekologicznego rozwiazac.

Piotr34

Inspektor Lesny said...

No i szkoda wielka, ze Gospodarz nie chce nam konkretnie powiedziec, jak tez on chce ta populacje polska "zmniejszyc". Po pierwsze, czy "jak idzie", rowno po calym spoleczenstwie, czy tez wybiorczo.
I jakie beda w takim razie kryteria wyboru. No a po drugie, to jak , jakbyb to powiedziec,technicznie.
Bo samo to sie nie zrobi, prawda, Gospodarzu?

Bobola said...

@piotr34
Grupa z MIT, ktora pisze "Limits.." opiera sie na komputerowych modelach swiata :jego zasobow i polityki ludnosciowej. Kazdy taki model ma rozne konsekwencje. Na tym polega ich uzytecznosc, ze mozna podjac pewne decyzje polityczne czy gospodarcze jesli chce sie osiagnac pewien stan koncowy.
Ale o ile dobrze pamietam, uklad biosfery ma wolny czas reagowania i w zwiazku z tym pewne uszkodzenia juz nie sa do unikniecia. Nawet jesli w odleglej przyszlosci uzyskamy stan stacjonarny to droga do nigo bedzie bolesna. Uniknieto by tego gdyby zmiany wprowadzono w latach 70-tych - jak to postulowano- teraz jest juz za pozno.

Bobola said...

@inspektor
Droga do zmniejszenia kazdej populacji jest prosta. Trzeba ograniczyc liczbe urodzin obciazajac posiadaczy dzieci dodatkowymi podatkami od luksusu (teraz mamy podatek wrecz przeciwny - od nie posiadania dzieci placimy "bykowe").
Trzeba tez ograniczyc liczbe drogich sposobow podtrzymywania zycia - np przeszczepy czy podtrzymywanie zycia osob w tym dzieci posiadajacych dziedziczne uszkodzenia genetyczne.
Trzeba tez przywrocic kare smierci aby nie marnowac srodkow na osoby spolecznie grozne i nieprzydatne.
Wreszcie dobrym sposobem sa wojny i niezwalczane epidemie chorob zakaznych (np HIV).

Inspektor Lesny said...

o zmniejszenia kazdej populacji jest prosta. Tr
-----------------
Stoje na stanowisku, ze czlowiek, pomimo iz dzieli biologie ze zwierzetami, jest tworem szczegolnym. Zwlaszcza, ze na Ziemi nie ma nic wyzszego nad nim. Nie ma osobnikow wyzszych, stojacych nad innymi, i powolanymi do ich "zmniejszania", "zmnieniania", itp. Tu, wszyscy sa rowni.
Ja sam jestem zwolennikiem kary smierci, ale to zaden sposob na zmniejszenie populacji.
Przyrodzonym prawem czlowieka, a wiec rownego wsrod rownych, jest posiadanie potomstwa. Tyle, ile sie chce, i potrafi utrzymac. Regulacja cudzych urodzin jest obrzydliwa zbrodnia. Mozna co najwyzej regulowac swe wlasne zycie i urodziny-na wlasne sumienie.
Wypowiedz zas Gospodarza sugeruje, iz istnieje jakas inna grupa ludzi "lepszych" ktorym wolno "regulowac" pozostalych, niczem stado bydla. W zaleznosci od popytu na mleko, mieso i skore.
Dla mnie, ten sposob spojrzenia jest obcy.

zaarat9 said...

Miłosierne ze strony wszystkich jęczących o przeludnieniu było by poddanie się eutanazji i pozwolenie żyć innym. Albo choć rezygnacja z posiadania potomstwa - jednak obawiam się że nawet na to nie można liczyć. Co zresztą doskonale zgadza się z wnioskami Leśnego Inspektora.
Dobrowolne zakażenie się HIV i rezygnacja z opieki medycznej jest w zasięgu ręki dla każdego. Droga wolna, proszę ulepszanie świata zaczynać od siebie.

Bobola said...

@inspektor & Zaarat
Prosze powstrzymac sie od demagogii. Istotnie uwazam, ze wartosc ludzi jest rozna ale nie proponuje tu niczego stosujacego sie do jakiejs subklasy obywateli. Ograniczenie urodzen badz zmnieszenie liczby potomstwa to sposoby naturalne i stosowane (np Chiny). Podobnie byloby z opodatkowaniem rodzicow proporcjonalnie do liczby dzieci jakie wyprodukuja Nie ma sensu w tym aby bezdzietni dofinansowywali rodziny wielodzietne.Uwazam tez za nonsens panstwowe inicjatywy propopulacyjne takie jak becikowe.
To ma sens wtedy gdy np wojna zmniejszyla populacje do poziomu niebezpiecznie niskiego pod wzgledem obronnym i gospodarczym. Tak bylo po II WS i wtedy mielismy tez zakaz aborcji oraz brak srodkow przeciw zaplodnieniowych. Teraz sytuacja jest przeciwna.
Uwazam tez za nonsens wydawanie pieniedzy na leczenie osob smiertelnie chorych co nie znaczy abym zalecal zakazanie zdrowych HIVem jak to demagogicznie sugeruja niektorzy. Pamietajmy, ze zycie doczesne jest tylko wstepem do zycia wiecznego!

Inspektor Lesny said...

sposoby naturalne i stosowane (np Chiny).
----------------------
Trzeba duzej dozy bezczelnosci, by inzynierie spoleczna, wydumana podczas bezsennych nocy, przez czlonkow komitetu Kommunistycznej Partii Chin, nazwac "sposobem naturalnym". Ten, stosowany w Kambodzy, tez byl chyba naturalny.
Byl przezciez stosowany.
Gospodarz chyba zatracil wrazliwosc na roznice miedzy zbrodnia, a politycznym kierowaniem spoleczenstwa.

Inspektor Lesny said...

ie ma sensu w tym aby bezdzietni dofinansowywali rodziny wielodzietne.
--------------------------
Bezdzietni-jak najbardziej, dzieci sa konieczne do kontynuacji spoleczenstwa, jego kultury.
Natomiast nie ma powodu patrzec przez palce na osoby produkujace dzieci, lecz sie nimi nie zajmujace. Kladace ten obowiazek na innych-spoleczenstwo. To, jet jednak inna sprawa.

***********************
Pamietajmy rowniez, ze to nie "spoleczenstwo" leczy chorych. Lecz oni sani, placac za ubezpieczenie, lekarza, lekarstwa, itp to robia. Czyzby nie mieli prawa wydawac swych pieniedzu(chocby posrednio)na to, co chca? Chocby i swojego nieuleczalnego raka?

Bobola said...

@inspektor
Producenci potomstwa domagajacy sie swiadczen od panstwa na to aby je utrzymac i wyksztalcic faktycznie przerzucaja wlasne korzysci z posiadania dzieci na wspolobywateli, ktorzy z tego potomstwa ( w wypadku jego nadprodukcji) beda mieli tylko klopot i wydatki.
Utrzymywac przy zyciu chorych smiertelnie mozna praktycznie bez konca jesli tylko technologia na to pozwoli. Ale przy przeludnieniu jest to kosztowny bezsens.
Chinczycy staneli przed problemem przeludnienia (przed ktorym stoi zreszta cala Azja) i zdecydowali sie cos zrobic w sytuacji gdy dobrowolne apele byly bez skutku.

Inspektor Lesny said...

ozwoli. Ale przy przeludnieniu jest to kosztowny bezsens.
-------------------------
Myslalem, ze to niemozliwe, zrozumiec opacznie moja wypowiedz.
Mnie idzie o to, ze to sami chorzy finansuja. Po to, by ich wlasnie ratowac. Wiec jak? Obiecac im, ze sie ich bedzie ratowac, zapierdolic ich wszystkie pieniadze, a jak przyjdzie co do czego, to ciach! Zastrzyk, a wplacone skladki do skrzyni?
No, to gratuluje moralnosci.

Bobola said...

@inspektor
Widze, ze nie zastanawial sie Pan nigdy nad tym dlaczego tzw sluzba zdrowia w Polsce jest zawsze niedofinansowana. Powod jest ten, ze skladki jakie placa potecjalni klienci nie pokrywaja kosztow leczenia o ile pojawi sie wieksza liczba "ciekawych" przypadkow.
Nie wiem jak to jest w Szwecji ale moze Pan porownac calkowita sume jaka Pan wplacil dotad z kosztami leczenia powazniejszego schorzenia. Oczywiscie system operuje na zasadzie , ze wszyscy klienci nie beda chorzy jednoczesnie. Ale nawet w USA gdzie may ubezpieczenia medyczne "dla zysku" wprowadzenie duzych liczb uprzednio nieubezpieczonych klientow powaznie zagrozilo samowystarczalnosci finansowej tych instytucji. Oczywiscie podniesiono stawki wszystkim aby pokryc straty ale ogolnie i racjonalnie rzecz biorac ubezpieczanie kogos kto gwaratuje strate oznacza, ze reszta klientow musi wlozyc dodatkowy wysilek finansowy badz , ze zyski kompanii ubezpieczeniowej zmaleja.

Inspektor Lesny said...

lozyc dodatkowy wysilek finansowy badz , ze zyski
----------------------
Drogi Gospodarzu, ja nie musialem sie zastanawiac, ja jakis czas pracowalem przy ubezpieczeniach.
To, o czym Gospodarz pisze, to sa wewnetrzne sprawy/problemy firmy ubezpieczeniowej.
W konkretnym zas przypadku ,chory vs. ubezpieczenie, mamy do czynienia z tzw. umowa hazardowa.
Jak ktos jest ubezpieczony, placi skladki, oraz zgodnie z zawarta umowa dostaje np.raka, to leczenie mu sie nalezy, jak psu kosc.Jakie zas beda skladki, czy to sie bedzie ubezpieczeniu oplacac, to jest inna sprawa.
Czasami ubezpieczenia robia dobre interesy, czasami zle, a czsami nawet sie nie moga wywiazac z swych powinnosci, i bankrutuja.
Co to jednak ma wspolnego z konkretna polisa ubezpieczeniowa?

Bobola said...

@inspektor
Jak widze resume Szanownego Inspektora jest rozbudowane. To jednak nie przeszkadza w nierozumieniu rzeczy podstawowych nawet w dziedzinie umow ubezpieczeniowych. Istotnie w krajach powszechengo ubezpieczenia zdrowotnego traktuje sie swiadczenia sluzby zdrowia jako przywilej nabyty oplacaniem skladek - a nawet i bez tego- jak bylo to w PRLu. W razie gdy skladki nie pokrywaly wszystkich wydatkow to i tak naleznosci regulowal Skarb Panstwa. Problem w tym, ze taki model obslugi jest bez ekonomicznego sensu z tego prostego wzgledu, ze nie jest on samowystarczalny finansowo jesli nie ma ograniczenia na rodzaj swiadczen. Takie ograniczenia powinny byc wprowadzone do umow - np w formie maksymalnej kwoty jaka moze byc wydana na pacjenta. Tego jednak sie nie robi bo rzady nie chca tracic popularnosci (tam gdzie sluzba zdrowia jest organem panstwowym). Ubezpieczyciele prywatni mogli odmowic przyjecia klientow, ktorzy byli chorzy juz w momencie zawierania umowy - aby uniknac pewnej straty. Teraz Obama w USA to uniemozliwil co oczywiscie musi spowodowac zwiekszenie oplat za ubezpieczenie. W wypadku ludzi zdrowych i mlodych kompania ubezpieczajaca moze liczyc na to, ze nie wykorzystaja oni wszystkich funduszy jakie wplacili "za mlodu" i wobec tego jest pewien sens aby wydac troche wiecej na nich gdy dojda do wieku powaznego. Ale ubezpieczanie ludzi starych na nieograniczona wielkosc swiadczen jest bez sensu. To samo zreszta dotyczy emigrantow , ktorzy pojawili sie w kraju juz w wieku dojrzalym.
Ale wlasciwie dyskutujemy nie na temat ekonomii politycznej -co bylo tematem esseju- ale na tematy socjalne.
Zadnych mysli na temat tego dlaczego PKB Rosji rosnie wlasnie w tym czasie gdy PKB Polski, Niemiec czy Ukrainy maleje?

Inspektor Lesny said...

Ale wlasciwie dyskutujemy nie na temat ekonomii politycznej -co bylo tematem esseju- ale na tematy socjalne
-------------------
Po prostu zainteresowal mnie kawalek, gdzie Gospodarz proponuje zdefraudowanie cudzej wlasnosci z motywacja podeszlego wieku i/albo choroby wlasciciela. I to sie wlasciwie wkomponywuje w dzialania obecnych pilotow panstwa polskiego. Ktorzy zreszta po czesci wywodza sie z tej samej grupy spolevznej, co Gospodarz.
Tak wiec, wilk zmienia siersc, ale nie obyczaje.
I jeszcze raz, przypominam. Umowa ubezpieczeniowa w swej zasadzie nie rozni sie od umow, jakie zawieramy, grajac np. w Totolotka.
Wgruncie rzeczy wiec, gospodarz pragnie odmowic wyplacenia ew.wygranej, motywujc to podeszlym wiekiem i chroba "szczesciarza".

zaarat9 said...

Odnośnie demagogii rzekomo przeze mnie popełnianej, proszę sobie (i mnie) odpowiedzieć na pytanie czy ograniczanie liczebności populacji jest pomysłem na poprawę losu ludzkości/narodu, czy raczej zakamuflowanym sposobem na utrzymanie przyjemnego status quo przez pewną część społeczeństwa kosztem innych? Rozumiem że p. Bobola uważa że 'szlachta' musi mieć prawo posiadania dzieci, bo przecież nie można pozwolić by szlachetne geny zaniknęły, a 'plebs' można sterylizować by nie mnożył się jak szczury?

Bobola said...

@zaarat
Nie napisalem niczego na temat selekcji klasowej przyszlego spoleczenstwa. Tu nie chodzi zreszta o selekcja genetyczna tylko o to, ze nieograniczony rozplod gwarantuje katastrofe demograficzna calej grupy ludnosciowej badz nawet calej biosfery. Istotnie jest tak jak Pan pisze- najmniej wartosciowe pary ludzkie produkuja najwiecej potomstwa. Cos z tym nalezy zrobic inaczej populacja sie zdegeneruje pod wzgledem biologicznym. Ale nawet najwartosciowszy genotyp jesli bedzie mnozyl sie bez ograniczen spowoduje katastrofe demograficzna.
I nie ma sie co przejmowac emocjami. Ten problem jest znany zoologom od lat. Nadprodukcja jeleni w sytuacji gdy wytepiono ich naturalnych kontrolerow wzrostu populacji czyli wilki musi byc dokonana przez mysliwych. Inaczej zniszcza las i okololiczne pola.

Bobola said...

@inspektor
Pod wzgledem prawnym ma Pan racje. Ale ja mowie o faktycznej mozliwosci realizacji takich zobowiazan "bez konca". Konsekwencja bedzie realizacja uslug po tak dlugim czasie wyczekiwania, ze pacjent zemrze w poczekalni mimo,ze nikt mu uslugi nie odmowil. To zreszta ma juz miejsce i w Polsce i w USA (ostatnia afera Veteran Administration).

Inspektor Lesny said...

Ale ja mowie o faktycznej mozliwosci realizacji
----------------------------
Aaa, to co innego. To tu tez Gospodarz ma racje.

Inspektor Lesny said...

W rzeczy samej, byloby dobrze,gdyby wladze i w Polsce,i USA,zechcialy sprawe uporzadkowac.
Jednakze, nie tylko stacilyby na popularnosci, ale i odebraly ludziom nadzieje.
Co innego isc do szpitala i ludzic sie ze lekarze zrobia "wszystko" by pacjenta uratowac, a co innego ze swiadomoscia, ze to nie ma za duzo kosztowac, i ze sa mlodsi, do ktorych warto sie przylozyc.

mariusz said...

Wiem, że nie zmieni Pan swoich poglądów, że wojna jest najlepszym „rozwiązaniem” dla depresji gospodarczej czy sytuacji tzw. domniemanego przeludnienia, jednak proszę o zapoznanie się z tekstami XIX ekonomisty Bastiata i tzw. paradoksem „zbitej szyby”, który tłumaczy również absurdalność wszelkich wojen i tłumaczeniem ich m.in. ekspansją gospodarczą. Właśnie czytam książkę Jeana Ziegler „Imperium hańby”, który powołuje się również na naukowe dowody określające pojemność ekonomiczną naszej planety na minimum 9mld ludzkiej populacji do granic ok. 12mld ludzi, które prognozy są bardziej „naukowe” „Klubu Rzymskiego” czy przytaczane przykłady w w/w książce?
Jak na razie sami autorzy raportów „rzymskich” nie popełnili eutanazji aby przekonać swoich wyznawców w prawdziwość swoich teorii i dać innym solidny przykład redukcji populacji celem ochrony natury Ziemi.

Bobola said...

@mariusz
Nie znam ksiazki, na ktora sie Pan powoluje.Zobacze czy jest dostepna w USA.
Jesli chodzi o prognozy grupy "Limits.." z MITu to sa one takze zgodne z przewidywaniami ekologow z WWF, ktorych pojemnosc biologiczna Ziemi i krajow na niej sie znajdujacych cytuje. Podobna ocene sytuacji demograficznej daje tez WHO (organ ONZ).
Nie reklamuje tutaj samobojstw jako sposobu na nadmiar ludnosci. Pomijajac to, ze jest ono grzechem smiertelnym to na ogol decyduja sie na takie posuniecie desperaci i ludzie w wieku nierozplodowym. Ograniczenie medycznych procedur "przedluzania zycia" oraz eliminacja zachet do powiekszania rodziny powinny byc nie drastycznymi sposobami na ograniczanie populacji. To zreszta jest juz stosowane. Np w Polsce lekarze nie staraja sie przedluzac zycia osobom w stanie nie rokujacym dlugotrwalego wyzdrowienia a w USA nowe dyrektywy Obama-care takze ograniczaja swobode lekarzy w tym wzgledzie.
Wojna czy epidemia sa rozwiazaniami szybszymi i "naturalnymi". Co wiecej sa to metody wyprobowane. Czy USA moze dzwignac sie z zapasci ekonomicznej bez tego sposobu w to watpie.

mariusz said...

Uważa Pan , że samobójstwo jest grzechem a jednak popiera „sprawdzone” metody eliminowania „zbędnych” ludzi w postaci wojen, gdzie „ludzie ludziom gotują ten los”, czyli zabijają się nawzajem w coraz to bardziej wymyślny sposób, w czym nieustannie pomagają im tzw. „naukowcy” (najczęściej z priorytetowych, pod względem finansowym, nauk przyrodniczych) w wymyślaniu coraz bardziej wyrafinowanych metod samounicestwienia się populacji ludzkiej w imię kolejnych doktryn tzw. „naukowych”, była już eugenika, komunizm, faszyzm, socjobiologia i zapewne kilka innych.
Samounicestwienie jest złe ale unicestwienie innych w imię jakiś „wyższych” wartości to już nie aż tak bardzo, o czym świadczą wszystkie wojny religijne, w czasach nowożytnych zaczęte od wojen krzyżowych, które obecny kościół katolicki najchętniej wykreślił by z kart historii.
Co do tzw. medycyny, która już nie opiera się na hipokratezjańskim stwierdzeniu „po pierwsze nie szkodzić” to przeprowadzono analizę lekarstw dostępnych na rynku i stwierdzono, że 50% leków jest obojętnych dla organizmu ludzkiego (można ich nie zażywać i będzie to samo) 20% jest szkodliwych a 5% może być śmiertelnych (tzw. lekarstw), tylko pozostała część tj. 25% może, powtarzam, może być pożyteczna dla pacjentów. To dała ustawa pozwalająca na komercjalizacje badań naukowych w tym medycznych.
Amerykański socjolog Postman w jednej ze swoich książek (nie pamiętam, w której) pisze , że stwierdzono wysoka korelację statystyczną pomiędzy strajkami lekarzy (oczywiście z powodu „złych’ warunków materialnych”) a spadkiem śmiertelności w szpitalach. Hipokrates na opak, po pierwsze szkodzić, dlatego przymusowe tzw. ubezpieczenie zdrowotne jest zwykłą kradzieżą połączoną z szantażem, bowiem za nim nie idzie przymus żadnej ekwiwalentności wymiany pomiędzy podmiotami procesów społeczno- gospodarczych.

Inspektor Lesny said...

aczęte od wojen krzyżowych, które obecny kościół katolicki
-----------------------
Wyprawy krzyzowemialy za zadanie powstrzymanie islamu, jego expansji na Europe.
Prosze tylko spojrzec na miejsca, gdzie islam zdobyl przyczolki. Chocby Balkan...

mariusz said...

Nie pisałem co było pretekstem do zabijania innych ludzi, tylko ze sensem każdej wojny, w tym wojen kryzowych, jest zabijaniem innych ludzi, pretekst zawsze się znajdzie.
A jeżeli chodzi o pretekst wojen krzyżowych to było zabijanie innowierców czyli wierzących w innych bogów niż ten właściwy oraz pogan czyli albo nie wierzących w boga lub wierzących w wielu bogów, to był jedynie pretekst.
Natomiast dowody historyczne świadczą , ze „innowiercy” do czasów wojen krzyżowych rozwinęli naukę na o wiele wyższym poziomie niż odpowiednik nauki jedynego właściwego boga chrześcijan, tak zawzięcie zwalczających odmienność religijna, będącą jedynie pretekstem do zabijania innych LUDZI.
Bałkany sa europejska kolonia niemiecka, ze względu na zasoby mineralne w tym ropę naftowa, a każdą kolonie najlepiej zarządzać jeżeli antagonizuje się jej prawowitych właścicieli ziemi, słynne „dziel i rządź”, przykładem sa obecne Stany Zjednoczone, gdzie prawowitych właścicieli tamtej ziemi została jedynie garstka, jako mniej właściwie wyewoluowana cześć ludzkości.

Bobola said...

@marisz
Nie czesto zgadzam sie z Szanowym Inspektorem ale w sprawie walki z mahometanizmem ma on racje. To agresja wyznawcow Mahometa na Europe wscbodnia i poludniowa wywolala starcie kultur (w Hiszpanii, polw. balkanskim i na "Dzikich Polach" Rzeczpospolitej.
Byly to wojny o podlozu religijnym ale o celach swieckich jakimi bylo uzyskanie nowych terytoriow dla rosnacej populacji arabsko-turecko-tatarskiej, ktora wymagala wiekszej przestrzeni zyciowej niz ta jaka miala do dyspozycji w Azji i Afryce. Podobna sytuacje mamy obecnie.

mariusz said...

Nie chcę teraz dochodzić pretekstów co do przyczyn wojen krzyżowych, jedynie je wymieniłem jako przykład iż celem wojny jest jedynie zabijanie innych ludzi. W tym momencie, i tylko w tym, jest bez znaczenia czy były one celowo rozpoczęte przez jedną czy drugą stronę.

Bobola said...

@mariusz
Celem wojen nie jest zabijanie ludnosci przeciwnika , chociaz i to moze byc niezbedne dla stworzenia przestrzeni zyciowej agresora. Glownym celem wojen jest zyskanie kapitalu (nieruchomosci i dobr wartosciowych) bez wymiany rownowaznej. Kapital bowiem mozna albo wypracowac wlasnymi silami albo ukrasc. Innej drogi nie ma.

mariusz said...

Szanowny Panie profesorze (jeżeli dane ze strony internetowej są prawdziwe) zgadzam się w 100% z Pana argumentacją dotyczącą sposobów akumulacji kapitałów.
Jednakże jeżeli chodzi o cel wojny czyli najczęstszego sposobu interakcji międzyludzkiej to niestety nie mogę się z Panem zgodzić. Każda wojna w historii ludzkości pociągała za sobą ofiary śmiertelne, każdy który je wywoływał wiedział o tym, że będzie musiał zabijać innych ludzi i to był podstawowy cel każdej wojny od biblijnego Kaina i Abla poprzez historyczne wojny trojańskie czy wspomniane wojny krzyżowe do współczesnych wojen przemysłowych ( I i II wojna światowa) aż do dnia dzisiejszego (wojny w Wietnamie, wojna bałkańska, wojny w Afganistanie, wojny w Iraku, wojna na Krymie itp.).
Gdyby celem było jedynie „stworzenia przestrzeni życiowej agresora” to nie wszczynano by wojen tam gdzie agresor mógłby dokonać wymiany bez żadnej agresji. W historii ludzkości niestety, ale to nie negocjacje dotyczące ekwiwalentności wymiany stanowią podstawę opisów historycznych, tylko historię ludzkości determinuje opis wzajemnego wyżynania się, za pomocą coraz bardziej dostępnych technologicznie metod uśmiercania się nawzajem, pod byle jakim pretekstem, czy to inny kolor skóry, inne wyznanie religijne, inny status materialny, inny poziom wykształcenia etc.
Jeżeli uważa Pan, że celem wojen między ludźmi nie jest ich zabijanie pod jakimkolwiek pretekstem to niestety nie rozumie Pan ludzi.
Ludzie, w swojej masie nie analizują czy w przyszłości będą potrzebować innej przestrzeni materialnej, a jeżeli już do tej sytuacji dochodzi, to nie chcą się wymieniać za pomocą dostępnych środków wymiany tylko i wyłącznie chcą eliminować przeszkody stojące na drodze do tej wymiany, a najprostszym sposobem eliminacji jest uśmiercenie oponentów.

mariusz said...

Jeszcze jeden aspekt, który podczas szybkiej kąpieli przyszedł mi na myśl, to proszę ponownie o zapoznanie się z poglądami Bastiata i jego metaforą „zbitej szyby”. Żadna wojna nie tworzy żadnych kapitałów, które mogą być podstawą do większej przestrzeni bytowej agresora, jedynie każda, ale to każda, wojna niszczy wszystkie dostępne kapitały, które napotka na swojej drodze. Bowiem kapitałem podstawowym zawsze są ludzie i ich wytwory z dostępnych zasobów ziemi i nic więcej!!!

Inspektor Lesny said...

ochodzić pretekstów co do przyczyn wojen krzyżowych, j
------------------------------------
Tu nie bylo zadnych pretekstow. Byl to piekny gest rycerstwa europejskiego, ktore odlozylo wasnie, swe partykularne interesy na bok, i wspolnie, w ogolnym interesie poczelo bronic Europe przed islamem.
To jest o wiele wiecej, niz dzisiejsze kraje EU sa gotowe zrobic. Koncentruja sie tylko na szukaniu sposobu, by sasiadow wystrychnac na dudka.

Inspektor Lesny said...

ochodzić pretekstów co do przyczyn wojen krzyżowych, j
------------------------------------
Tu nie bylo zadnych pretekstow. Byl to piekny gest rycerstwa europejskiego, ktore odlozylo wasnie, swe partykularne interesy na bok, i wspolnie, w ogolnym interesie poczelo bronic Europe przed islamem.
To jest o wiele wiecej, niz dzisiejsze kraje EU sa gotowe zrobic. Koncentruja sie tylko na szukaniu sposobu, by sasiadow wystrychnac na dudka.

mariusz said...

„Piękny gest rycerstwa europejskiego”, to chyba wiedza z podręczników szkolnych. Ja swoją czerpię z kilkutomowego dzieła ex księdza Deschnera „Kryminalna historia chrześcijaństwa” oraz Steven Runciman „Dzieje wypraw krzyżowych” – trzy tomy, Hans Eberhard Mayer „Historia wypraw krzyżowych”, Angus Konstam „Wyprawy krzyżowe”, Jonathan Harris „Bizancjum”.
Ten gest rycerstwa polegał na wyżynaniu niewinnych i bezbronnych kobiet i dzieci na ich własnej ziemi, tylko dlatego, że nie wierzyły we właściwego Boga, tak te istoty atakowały całą Europę i wiarę w tego jedynego Boga.
UE jest zła bowiem nie atakuje Bliskiego Wschodu , zasobnego w ropę naftową tak jak USA zaatakowało Afganistan i Irak, zdemolowało infrastrukturę i zabiło setki tysięcy cywilów swoją technologią wojskową. Europa za to pokojowo dokonuje zakupów tej ropy, która obecnie jest pod zarządem imperialnych Stanów Zjednoczonych. Właściwsza polityka kradzieży i zabijania niż polityka pokojowej i ekwiwalentnej wymiany. Posiadamy przeciwstawne wartości moralne.

Inspektor Lesny said...

yły we właściwego Boga, tak te istoty atakowały całą Europę i wiarę w tego jedynego Boga.
UE jest zła bowiem nie atakuje Bliskiego Wschodu , zasobnego w ropę naftową tak jak USA zaatakowało Afganistan i Ir
--------------------------------
Ja bardzo przepraszam, ale to nie madre. Nie o Boga szlo, to byl sztandar pod ktorym rycerstwo sie zebralo. Lecz o inwazje na Europe-w wielu miejscach.
UE robi to samo, co USA, tyle ze klocac sie miedzy soba i z USA o swoje partykularne interesy.

Bobola said...

@mariusz
Powtarzam, ze celem wojny jest powiekszenie habitatu i wzbogacenie populacji agresora. Zabijanie ludnosci przeciwnika to koniecznosc dla uzyskaia przewagi. W czasach gdy kierowalismy sie jeszcze logika ludnosc przeciwnika uwazana byla za potencjalny towar - czyli niewolnikow, ktorzy mieli pewna wartosc monetarna. Obecnie mamy nadprodukcje ludnosci i wartosc zycia ludzkiego, jesli chodzi o ludnosc przeciwnika, jest rowna wartosci sprzetu uzytego do jego likwidacji (czyli amunicji , maczety czy lopaty).
Nawet Niemcy nie prowadzili wojny wylacznie dla likwidacji Zydow chociaz poswiecili temu problemowi mase czasu i srodkow (amunicji, gazow, itp).
Pracy Bastiata nie znam ale z Panskiego streszczenia wynika , ze nie ma on nic ciekawego do powiedzenia. Wojna jest prowadzona dla zysku i ten przynosi jesli jest wygrana. W przeciwnym wypadku zyskuje przeciwnik - bo obronil co jego i zapewne odebral agresorowi pewna rownowartosc strat jakie poniosl. Prosze tylko spojrzec a bilans II Wojny Swiatowej.