Monday, November 24, 2014

Jak wybucha bomba populacyjna

    Jak zwykle w okresie swiateczym , ktory w USA rozpoczyna Dzien Dziekczynienia  (27 listopada) nasze mysli zwracaja sie ku bliznim- tym najblizszm i pozostalym czlonkom gatunku ludzkiego.  Zyjemy obecnie w czasach trudnych, w ktorych zagrozenie wynikajace z walki o byt wzroslo do poziomu niespotykanego od czasu zakonczenia  II Wojny Swiatowej. Mamy aktualnie toczace sie wojny lokalne (np. Ukraina,  Afganistan, Irak, Syria, Izrael), konflikty religijne (np ISIS czyli sunnici vs. szyici , Zydzi vs. Arabowie)  i ruchy separatystyczne ( np Ukraina,  Katalonia, Szkocja, Czechoslowacja, Jugoslawia). Jestesmy tez swiadkami wielkiej migracji ludnosci kolorowej na tereny cywilizowane ( np USA, UE) . Tego typu wielkie przemieszczenia mas ludzkich nie wydarzyly sie na Ziemi od wieku XV. Wtedy rozpoczal sie bowiem okres wielkich podbojow terenow zamieszkalych przez ludnosc dzika a takze okres organizacji  zamorskich imperiow kolonialnych.

   Europejczycy rozpoczeli wowczas wielka misje cywilizacyjna  i kulturotworcza na kontynentach, ktore uprzednio byly pozbawione dostepu do swiatla  Naszego Swietego Kosciola Katolickiego i pograzaly sie w ciemnocie, ludozerstwie i balwochwalstwie na skale wolajaca o pomste do Nieba. Odzyskane dusze niewiernych skierowane zostaly potem do uzytecznej pracy gdzie mialy szanse na zapoznanie sie z zaletami administracji przodujacych ekonomii europejskich. O ile moge powiedziec, to sam fakt osobliwosci owych ruchow ludnosciowych i jego konsekwencje nie cieszy sie specjalna uwaga . Nikt tez nie zastanawia sie czy jest to zjawisko pozytywne czy tez raczej prowadzace do degradacji cywilizacji i ekonomii swiatowej.

   Jesli spojrzymy na wykres (1) przedstawiajacy wzrost populacji swiata od czasow prehistorycznych  czyli od roku -10 000 do roku 2014  to widzimy, ze populacja ludzka na swiecie przejawia zjawisko znane jako cross-over (przeciecie) w okolicach roku 1932 czyli zmiany trendu wolno-wzrostowego na trend szybko-wzrostowy.
   Jak zapewne pamietamy wlasnie wiek XV byl czasem postepujacego odkrywania swiata i stopniowej kolonizacji Ameryki , Afryki i Azji przez europejskich konkwiskadorow. Co bylo powodem owej ekspansji cywilizacji europejskiej? Zapewne byl nim wzrost europejskiej populacji, ktoremu towarzyszyl tylko ograniczony wzrost produkcji zywnosci i zamoznosci ogolnej spoleczenstwa. Zasady dziedziczenia majatku obowiazujace w tym czasie (seniorat) powodowal, ze mlodsi potomkowie rodow szlacheckich pozbawieni byli majatku, ktory mogl im zapewnic  byt niezalezny. Stad koniecznosc szukania szczescia i pieniedzy w drodze kolonializacji a takze rozboju. Mielismy wiec do czynienia z problemem lokalnej bo europejskiej  nadmiernej populacji, ktora szukala wyjscia z tej sytuacji w drodze emigracji na tereny w zasadzie slabo bronione przez lokalnych kacykow. Dzieki temu powodzeniem cieszyly sie krucjaty w Azji Mniejszej a takze wyprawy rozbojniczo - handlowe na tereny odleglejsze. Jest to sytuacja dosyc typowa dla terenow przeludnionych i tez taka jaka obserwujemy obecnie. Mamy z jednej strony zupelnie niezasadnione potrzebami krajow poddanych inwazji  ruchy ludnosci z wschodnich prowincji UE do krajow "starej Unii"  z drugiej zas strony atakowanych przez emigratow "kolorowych" z Afryki i Azji. Podobnie USA i Kanada sa infiltrowani przez emigrantow z krajow Ameryki Poludniowej, Chin i Indii. Ta plaga przemieszczen ludosciowych ma obecnie zrodlo w krajach "ubogiego poludnia" skad tez dochodza odglosy odwrotnej krucjaty mahometan na kraje chrzescijanskie, do ktorch, przy odrobinie dobrej woli, mozna zaliczyc kraje UE i Ameryki Polnocnej. Sa to tereny przeludnione,  w ktorych zamieszkje okolo 70% ludnosci swiata.
Aktuale dane demograficzne dla calego swiata mowia nam, ze przyrost ludnosci droga narodzin wynosi
20.0 noworodkow na 1000 obywateli, na rok a smiertelosc wynosi tylko 8.2 zgonow na 1000 obywateli na rok. To zas oznacza, ze wspolczynniki zgonow i urodzen w podstawowym rownaniu dynamiki populacji

 dN/dt = -k N + rN^2

wynosza odpowiednio k= 0.0082 1/rok i r= 2.9 x10^(-12) 1/rok. Dla populacji o takich wspolczynikach kinetycznych stacjonarna populacja swiata wynosi okolo 3 x10^9 mieszkancow (czyli okolo 3 miliardow).
Aktualna zas populacja wynosi az okolo 7 miliardow ludzi czyli przekracza stan stacjonarny az 2.4 raza.
Jak juz wiele razy pisalem populacja rozmnazajaca sie droga plciowa ma tylko jeden niestabilny stan stacjonarny. Jesli jest on przekroczony to nieunikniona jest katastrofa demograficzna czyli krytyczne przeludnienie. Uklad ten mozemy sterowac zmieniajac parametry takie jak wyjsciowa liczba ludnosci, ktora wynika ze stanu zastanego oraz wspolczynniki kinetyczne k i r czyli wspolczynniki smiertelnosci i rozplodu. Aby sie uratowac jako ludzkosc musimy  zmniejszyc drastycznie liczbe urodzen oraz powiekszyc liczbe zgonow. Pomocne w tym sa epidemie , ktorych nie powinnismy zwalczac zwlaszcza na terenie "ubogiego poludnia" a takze wojny i glod. W tej chwili nie postepujemy racjonalnie zwalczajac np epidemie wirusa ebola czy dostarczajac tam zywnosc w czasie kleski nieurodzaju. Powinnismy tez uszczelnic granice gdyz kraje rozwiniete nie maja obecnie zapotrzebowania na tania i niewyksztalcona sile robocza nawet pochodzaca z ich wlasnego terytorium.  Taka propozycja moze sie wydawac pozbawiona empatii ale musimy sobie zdac sprawe z tego, ze walka o byt nie uznaje zasad etycznych. Mamy do wyboru tylko albo zginac wszyscy jako gatunek albo tez uratowac czesc populacji eliminujac reszte. Innego wyjscia nie ma. Ziemia nie jest z gumy i niejeden juz gatunek wiodacy zniknal nieodwracalnie albo dlatego, ze rozwijal sie liczbowo bez ograniczen badz dlatego, ze jego populacja spadla ponizej samo- podtrzymywalego minimum (czyli ponizej poziomu stacjonarnego). W naszej obecnej sytuacji generacja osobnikow mlodych jest dwa razy szybsza niz zanik starych. Jest konieczne odwrocenie tego trendu gdyz inaczej nie mozemy oczekiwac zmniejszenia sie populacji ogolnej.

Aktualne rownanie trendu wolno -wzrostowego  wynosi: Pop(t)= 217.57 +0.0181 t
a rownanie trend aktualnego : Pop(t)= -1.429x10^5 +74.24 t
Czas t w latach biezacych, populacja Pop(t) w milionach

Przeciecie nastapilo w roku    1932      . Obecnie przyrost ludnosci wynosi okolo74 mln na rok.
A swoja droga chcialbym wiedziec jak ta katastrofe widza moi szanowni czytelnicy.

10 comments:

Przemo said...

Czytelnicy widza to bardzo prosto.

1. Polska wymrze i zostanie zaludniona przez inne narody. Moze Ukraincy, moze kolorowi z Bliskiego Wschodu.
2. W miedzyczasie inne tereny beda mialy dynamicznie rosnaca populacje, ktora bedzie sie rozlewac po swiecie. Na Morzu Srodziemnym bedzie pelno dmuchanych dętek.

Generalnie proces przypomina wzrost kolonii bakterii na szalce Petriego. Tak dlugo sie beda rozmnazac, az zjedza wszystko i zdechna.

Impulsem do wymierania gatunku bedzie koniec ropy naftowej.

Bobola said...

@Przemo
Istotnie jesli nic nie zostanie zrobione to nie tylko Polska ale i cala Europa zostanie podbita przez murzynow , arabow itp. W dalszej kolejnosci caly swiat cywilizowany zapadnie sie pod wplywem mas, dla ktorych nie ma stanowisk pracy ale ktore maja duze wymagania.
Chodzi mi jednak nie o to aby siedziec na rekach i czekac co sie stanie ale o to jakie srodki zaradcze widza Moi Czytelnicy.

spekulancik said...

Rozwiązaniem byłaby kolonizacja kosmosu i zaludnienie innych planet, ale w tej chwili to wygląda na science fiction.

Magdalena M said...

Niektorzy widza rozwiazanie w polityce prowadzacej do “ a demographic dividend.”
http://www.newsecuritybeat.org/2014/11/dividend-divide-africas-demographic-challenge/

Nie wiem czy taka praca u podstaw przyniesie efekty. Duży nacisk kladzie się w niej na edukacje kobiet, poprawe ich statusu. Zmienic musi sie wiec nie tylko demografia ale przede wszystkim mentalnosc.

Bobola said...

@spekulancik
Kolonizacja kosmosu nie jest obecnie realna mozliwoscia rozladowania gwaltownego wzrostu liczebnosci mieszkancow Ziemi. W najblizszym zasiegu nie ma zreszta obiektow kosmicznych, ktore moglyby podtrzymac zycie.Pisalem o tym swego czasu: http://bobolowisko.blogspot.com/2010/06/los-wygrany-na-loterii-zycia.html
W dodatku przyrost obecny to glownie masy niewyksztalcone, ktore nie nadaja sie do niczego z wyjatkiem prostych prac fizycznych.

Bobola said...

@Magdalena
Zmiany swiadomosci i statusu spolecznego nastepuja bardzo powoli gdyz musza zmienic zastany stan rzeczy. Ten zas jest taki jaki jest bo odpowiada aktualnej warstwie rzadzacej.Obecnie mamy trend wzrostowy, ktory dostarcza rocznie 74 mln nowych obywateli - czyli z grubsza trzy aktualne populacje Polski. Jesli mamy zmienic trend musimy co najmniej zrownac szybkosc urodzin z szybkoscia zgonow. To zas oznacza koniecznosc zwiekszenia smiertelnosci dzieci i niemowlat oraz zaprzestanie podtrzymywania zycia dla chorych przedstawicieli starszej generacji.

Krzysztof Galos said...

W doświadczeniach i obserwacjach gatunki rzeczywiście przechodzą przez etapy gwałtownego wzrostu, załamania i wymierania, ale wiele z nich kończy po tym burzliwym okresie z liczebnością równą stacjonarnej. Dobrze pokazują to badania na szczurach i obserwacje jelenia wschodniego z wyspy James Island.

Przy braku jakiejś konkretnej alternatywy energetycznej (fuzja, źródła odnawialne czy energetyka jądrowa piątej generacji to za mało) jesteśmy skazani na etap załamania. Ja osobiście nie widzę rozwiązania, prócz może dla ludzkości jako takiej. Niestety inteligencją bliżej nam do zwierząt niż do bogów. Innymi słowy prędzej czy później czeka nas bolesny zjazd w dół na populacyjnej kolejce.

Jedyne, co pozostaje zrobić, to modlić się, by nie stało się to za naszego życia lub przygotować się zawczasu, a tutaj opcji jest wiele - odosobniony klasztor, samowystarczalna społeczność w odległych miejscach jak Hunza, ostatecznie odosobniona farma.

Bobola said...

@Galos

Aby powrocic do stanu stacjonarnego, gdy populacja wysciowa jest od niego liczniejsza musi wzrosnac smiertelnosc lub zmalec plodnosc. Bez korekty wspolczynnikow kinetycznych k i r takiej zmiany trendu nie da sie uzyskac. W warunkach doswiadczalnych, o ktorych Pan wspomina jakis czynnik zewnetrzny (brak zywnosci, degeneracja rasowa spowodowana zbyt bliskimi zwiazkami) musial to spowodowac.
Nie wiem co moze spelnic taka role w stosunku do populacji ludzkiej. Chyba tylko kleska glodu, plaga czy wojna.

Krzysztof Galos said...

@Bobola

Pomijając takie losowe zdarzenia jak pandemia, uderzenie asteroida czy wybuch superwulkanu, "korekty" jak to Pan określił dokonać mogą niebezpośrednio nieodnawialne zasoby energii. Do tej pory ludzkości jakoś udawało się zastąpić wykorzystywane wcześniej źródła energii, ale dzisiejsza globalna sytuacja wydaje się być inna. Skuteczność badań nad fuzją wydaje się być loterią, co przyznają sami konstruktorzy. Nie pracujemy też nad żadnymi innymi metodami uzyskiwania energii, szczególnie takich, które mogłyby zastąpić ropę naftową. W każdym razie nie na skalę globalną. Innymi słowy szczyt produkcji ropy i innych nieodnawialnych źródeł energii mógłby być tym czynnikiem, który uwarunkowałby zmianę liczebności populacji. Ten proces nie musi też być gwałtowny, a rozłożony na wiele pokoleń.

P.S. To intrygujące, ale w doświadczeniach ze szczurami nie występował żaden zewnętrzny czynnik, który warunkowałby ustatkowanie się populacji a mimo to proces ten przebiegał. Albo szczury są inteligentniejsze od ludzi, albo inny, niezbyt wyraźny mechanizm steruje wielkością populacji.

Bobola said...

@Galos

Nie znam doswiadczenia, o ktorym Pan pisze. Ale cos musialo wplynac na wspolczynniki kinetyczne tak , ze zmniejszyla sie dzietosc badz zwiekszyla sie smiertelnosc. Moze szczury dopuszczaly sie kanibalizmu?