Thursday, April 22, 2010

O tym jak wyglada polska ekonomia w przekroju historycznym

Jak zazwyczaj bywa po powaznej katastrofie narodowej warto dokonac przegladu zasobow i funkcjonowania dotknietej wrazym ciosem jednostki gospodarczej. Nasza  Umeczona Ojczyzna od pewnego juz czasu znajduje sie na ekonomicznej i politycznej rowni pochylej a Nasi Szanowni Zmarli rownie z Pozostajacymi Jeszcze Przy Zyciu Ojcami Narodu w niemalym stopniu przylozyli sie do dalszego pogarszania sytuacji. Jednym z najwazniejszych wskaznikow gospodarczych kraju jest wartosc nabywcza waluty. Determinuje ona bowiem dwie rzeczy podstawowe dla funkcjonowania gospodarki: sensownosc oszczedzania oraz uczciwosc rzadu w jego relacji z obywatelem. Jesli waluta ma stala wartosc nabywcza (mierzona w zlocie) to obywatele sklonni sa oszczedzac swoje dochody planujac w perspektywie czasu wieksze nabytki bez obawy, ze ich ciezko zarobione pieniadze pochlonie dewaluacja. Oszczedzanie zas gromadzi w bankach kapital, ktory moze byc uzyty dla utworzenia nowych przedsiebiorstw. To zas oznacza powstawanie nowych miejsc pracy i wzrost dochodow z podatkow dla budzetu panstwa. Tak wiec brak dewaluacji waluty pelni bardzo wazna funkcje w rozwoju i stabilnosci kraju. Dewaluacja waluty, ktora jest calkowicie sterowana przez bank centralny i rzad, powoduje tez wprowadzenie automatycznego podatku liniowego na zasoby pieniezne wszystkich bez wyjatku obywateli. Jest to podatek nie zatwierdzony przez parlament co powoduje, ze Nasi Odpowiedzialni Przedstawiciele moga udawac, ze nie sa niczemu winni. Nie mniej nie jest to nic innego jak zwykla kradziez jakiej dopuszcza sie elita na ludnosci, o ktorej interesy powinn dbac. Przy dewaluacji polaczonej z oprocentowaniem wkladow mniejszym niz stopien dewaluacji oszczednosci "wyparowuja" z rachunkow w tym sensie, ze z biegiem czasu wartosc nabywcza tych oszczednosci maleje. Naturalnym wnioskiem w takiej sytuacji jest wydawanie niemal natychmistowe wszystkich zarobionych zasobow oraz zycie na kredyt. To ostatnie jest szczegolnie pociagajace jesli oprocentowanie kredytu jest nizsze od stopnia dewaluacji.Ta wlasnie sytuacja przyczynila sie do obecnego kryzysu w USA. Na rysunku 1 przedstawiona jest wartosc nabywcza PLN , EC i USD w okresie 1995-2010.
 Jak wynika z danych w okresie tym srednia dewaluacja roczna dla PLN wynosila 6.05% rocznie czyli kazda zlotowka wlozona na rachunek oszczednosciowy ( np w PKO) w roku 1995 stracila na wartosci 60.5 gr do roku aktualnego. Oprocentowanie wkladow a'vista jest niskie ale zapewne nieco zlagodzilo ten cios. Zauwazmy, ze oficjalne dane o inflacji sa zanizone i mowia o spadku wartosci wynoszacym okolo 4% rocznie. Spadek wartosci PLN nie jest monotoniczny ale trend historyczny jest "w dol" co oznacza, ze podstawowy warunek zdrowej ekonomii nie jest spelniony. Waluta polska, ta krew ekonomii, cierpi na anemie. Podobnie i nawet nieco gorzej wyglada sytuacja euro (EC) i USD. W okresie 2000-1995 (w roku 2000 byl poczatek obecnej depresji) USD dewaluowalo sie przecietnie z szybkoscia 7.43%/rok a EC z szybkoscia 6.44%/rok. Z tej perspektywy PLN nie wypada najgorzej. Najwyrazniej NBP staral sie dewaluowac zlotowke wolniej niz to robily banki Federalnej Rezerwy i Europejski Bank Centralny aby ulatwic obsluge dlugu zagranicznego. Oznaczalo to jednak takze pogorszenie warunkow eksportu polskich towarow, a co z tym sie wiaze, upadek zakladow produkcyjnych w kraju. Osobiscie uwazam, ze polityka dewaluacji waluty krajowej jest bledna i szkodliwa dla rozwoju Polski. Przypomina ona bowiem taktyke jednoczesnego naciskania na pedal przyspieszenia i pedal hamulca w samochodzie. Wszystko co z tego wyniknie to nadmierne zuzycie jednostki napedowej i klockow hamulcowych. Niestety taka wroga interesom kraju polityka pieniezna jest z nami od poczatku istnienia  III Rzeczpospolitej. Jest ona zreszta w zasadzie kontynuacja polityki pienieznej PRLu. Spojrzmy teraz na wykres PKB Polski w latach 1980-2009. Jak widzimy na rysunku 2, PKB wykazywal trend wzrostowy w latach 1980-2000 wzrastajac z poziomu 100 mln uncji zlota do apogeum 700 mln uncji zlota. Nastepnie mielismy do czynienia z "oscylacjami krytycznymi" o trendzie horyzontalnym na poziomie okolo 650 mln uncji zlota po czym, po objeciu stanowiska premiera przez mgr Tuska PKB spadl gwaltownie do poziomu 450 mln uncji zlota odpowiadajacemu PKB z roku 1997. Byl to wiec spadek o 36% - prawdziwa katastrofa, ze ktora tylko czesciowo jest odpowiedziala swiatowa depresja gospodarcza. O tym jak dobrze prowadzone sa interesy kraju (czy przedsiebiorstwa lub rodziny) mowi nam bowiem budzet jednostki. Jesli wydatki bilansuja sie z przychodami to uklad utrzymuje sie o wlasnych silach nie wymagajac datkow czy pozyczek. Jak to wyglada lo w latach 1994-2009 pokazuje rysunek 3. Jak widac przez caly okres istnienia III RP czyli przez prawie 20 lat (tyle ile wynosil caly okres trwania "Polski Miedzywojennej") budzet panstwa nigdy nie byl zbilansowany i utrzymywal sie z dotacji oraz pozyczek zagranicznych i wewnetrznych. Dowodzi to niebywalej nieudolnosci elity rzadzacej. Jakiekolwiek przedsiebiorstwo dzialajace w podobny sposob dawno by juz upadlo. Polacy jako Narod zyja od poczatku III RP na kredyt wysprzedajac jak babcia nedzarka  resztki majatku narodowego i bedac na laskawym chlebie Unii. Ta zas nie robi tego bezinteresownie! Na rysunku 4 pokazany jest polski dlug zagraniczny w latach 1995-2009 wyrazony w uncjach zlota i USD. Dlug wyrazony w USD rosnie monotonicznie przez caly czas. Dlug wyrazony w zlocie ustabilizowal sie w roku 2000 po gwaltownej dewluacji USD i teraz ma trend horyzontalny z duzymi oscylacjami . Nie widac natomiast zadnej tendencji znizkowej. Polska najwyrazniej nie wytwarza dostatecznego kapitalu aby wyjsc z pulapki zadluzenia w ktora wpedzily ja kolejne rzady III RP. Jest to zrozumiale jesli zauwazymy, ze kolejne polskie rzady niszcza systematycznie istotne galezie przemyslu narodowego niekiedy wyprzedajac je za grosze obcym inwestorom. Polska jest jak ten szewc, ktory na wodke sprzedal dratwe i kopyto po czym usiadl na stopniach kosciola i zebrze o jalmuzne. Kazde panstwo jest takze przedsiebiorstwem narodowym, ktore dokonuje wymiany towarowej z panstwami sasiednimi a nawet odleglymi. Jesli wymiana twarowa ma bilans dodatni to oznacza to, ze nasze towary lub uslugi sa tak potrzebne naszym kontrahentom, ze mozemy z uzyskanego zarobku kupic sobie wszystko czego sami nie mozemy lub nie chcemy wyprodukowac. Zyski w handlu zagranicznym pozwalaja tez splacic zadluzenie panstwa. Czy jest to mozliwe w III RP? Na rysunku 5 pokazane sa wyniki handlu zagranicznego i jego bilans w latach 1995-2009. Przez caly ten czas ani razu Polska nie miala dodatniego bilansu w handlu zagranicznym. Pewny trend wzrostowy zanotowano w latach 1999-2006 ale od czasu przejecia wladzy przez administracje Tuska sytuacja sie pogarsza. Jest oczywistym, ze artykuly pierwszej potrzeby moga nam zawsze dostarczyc kontrahenci zagraniczni. W tej chwili malo jest towarow, ktorych ktos poza krajem nie moglby wykonac i nam sprzedac. Ale na takie zakupy potrzebne sa srodki. Jesli kraj ich nie zarabia to musi rozwijac wytworstwo rodzime. Malo jest bowiem towarow niezastapionych a obowiazkiem rzadu jest zapewnic takie warunki do produkcji na terenie wlasnym, zeby tylko niezbedne minimum musialo byc sprowadzane z zagranicy. Wreszcie spojrzmy na to jak dobrze sie maja w kraju jego obywatele. To bowiem, ze wiekszosc ladnych nieruchomosci jest pomalowana za unijne datki czy tez nalezy do inwestorow zagranicznych nie oznacza jeszcze, ze obywatele kraja maja zatrudnienie i bogaca sie ze swojej pracy. Rysunek 6 pokazuje realne (w zlocie) wynagrodzenia roczne w latach 1995-2009. Jak widac wzrost sredniej placy realnej nastepowal w okresie 1995-2001. Nastepnie widzimy oscylacje przy horyzontalnym trendzie na poziomie okolo 20 uncji zlota rocznie  w latach 2001-2007. Po tym nastepuje gwaltowny spadek placy realnej do poziomu z roku 1995 wynoszacego okolo 9.5 uncji na rok. Oznacza to, ze wzrost bezrobocia oraz zamykanie zakladow wytworczych wywolalo nadmierna podaz pracy, ktora przy malejacym zapotrzebowaniu na emigranto-pracownikow sezonowych w Europie Zachodniej spowodowala gwaltowne zubozenie populacji dzieki malejacymu wynagrodzeniu realnemu.Jesli mialbym oceniac stan naszej gospodarki i jej elity na przestrzeni rzadow tzw "Wolnej Polski" to uwazam, ze trudno o dobitniejszy wyraz niekompetencji elity politycznej i intelektualnej kraju niz ten, ktory wylania sie z analizy powyzszych wykresow. Polska jest na drodze do katastrofy gospodarczej i politycznej przy ktorej zblednie kryzys "poznego Gierka" oraz stan wojenny nie mowiac juz o wczesniejszych zapasciac gospodarczych PRLu.

18 comments:

Takie Jeden Łoś said...

@Bobola

Dane odnosnie dlugu zagranicznego wygladaja mi na zawyzone. Przynajmniej jesli chodzi o dlug publiczny. Czy moze Pan Profesor doprecyzowac co to jest dokladnie za dlug ten z wykresu?
To co ja znalazlem to na koniec 2009 roku daje 250 mld PLN (88 mld USD) wedlug kryterium rezydenta, zas 180 mld PLN (63 mld USD) wedlug kryterium miejsca emisji. Tak, czy siak do Pana Profesorowych 300 mld USD daleko...

Takie Jeden Łoś said...

I jeszcze jedno. Jakby Pan Profesor na wykresie dlugu zaznaczyl poczatek rzadow Tuska, to by wyszlo, ze Tusk zbawca naszej ojczyzny jest. Ledwie zaczal rzadzic, a juz nam dlug spadl z 400 do 280 mln uncji zlota, czyli o ponad 1/4 w przeciagu 2 lat!!!

Bobola said...

@TJL
Dane pochodza z Departamentu Statystyki NBP na podstawie informacji dostarczonych do dn. 22 XII. 2009 Dzial Polska: Zadluzenie Zagraniczne. Czy sa one zawyzone czy nie tego nie moge powiedziec. Zreszta i te dane, ktore TJL cytuje maja spory rozrzut.
Co zas tyczy sie gwaltownych fluktuacji wysokosci realnej dlugu to wynikaja one z braku stabilnosci wartosci USD. Inaczej mowiac z fluktuacji cen zlota spowodowanej interwencjami bankow centralnych na tym rynku. Dlug w USD wzrasta dosyc monotonicznie dla wszystkich administracji. Pamietajmy jednak, ze NBP wypuszcza obligacje w roznych denominacjach (walutach) i to co widzimy jest efektem ich przeliczenia na USD.
To wszystko bardzo by sie uproscilo gdybysmy stosowali w rozliczeniach Uniwersalna Proteze Zlotego Standartu Waluty, ktora wczesniej proponowalem. No ale wtedy nie mozna by bylo liczyc, ze bedziemy zwracac zadluzenie w zdewaluowanych dolarach.

Jay Dee said...

Panie Bobola, dziękuję za ciekawy artykuł. Lubię zaglądać na tę stronę - mimo, że z wieloma poglądami nie zgadzam się. Podzielam Pańskie przewidywania jeśli chodzi o kierunek. Ale przejechałem się trochę na tym. Też myślę , że cofniemy się w jakiś początek lat 90 - tylko bez tego dynamizmu jaki tamtym czasom towarzyszył. Ale to tak powoli idzie, że wydaje się, że znaleźli jakiś cudowny środek, żeby nam problemów zaoszczędzić. Tak myślałem też o Greenspanie ok. 2005 roku. Drugi raz się nie nabiorę.

Takie Jeden Łoś said...

@Bobola

OK. Te dane o ktorych ja mowilem to sa dane dotyczace dlugu publicznego, a te Panskie ze strony NBP to dane dotyczace dlugu calkowitego, ktorego dlug publiczny jest tylko niewielka czescia. W danych NBP dlug publiczny jest wyszczegolniony jako podpunkt i zgadza sie z tym, co ja znalazlem.

Co do wahan to wiem skad one sie biora, ale ubawilo mnie to, ze Pan Profesor pozaznaczal tuskowe strzalki tam, gdzie dla Tuska dane sa niekorzystne, a tam gdzie dane akurat przez przypadek sa korzystne, tam Pan Profesor strzalki nie postawil. Biorac pod uwage, ze wahania wszelakich wskaznikow biora sie w duzej czesci z wahan kursowych to w ogole nie wiem jaki jest sens analizowania takich zafalszowanych trendow. W koncu jak USD i EUR poleca na pysk to moze sie okazac, ze z dnia na dzien pozostaniemy bez dlugu.

Bobola said...

@TJL
Pozytywny wynik dewaluacji bylby mozliwy tylko wtedy gdyby NBP utrzymywal kura PLN staly (lub wolniej zmienny) a EC i USD spadly jeszcze szybciej. Nie jest mozliwe ze wzgledu na roznice potencjalow przemyslowych i zamoznosci uwiklanych krajow. Zanim tlusty schudnie to chudego diabli wezma.

Nie darzea sympatia PO i Tuska ale to nie powod abym falszowal dane. Jak napisalem i jak widac dlug realny ustabilizowal sie dzieki dewaluacji. Nie znaczy to, ze Polska zaprzestala pozyczac ani tego ze splaca kapital. Jest to efekt buforowania duzego juz istniejacego zadluzenia, ktorego dewaluacja powoduje straty kapitalu rownowazone nowymi pozyczkami. Ten efekt nie bedzie trwal wiecznie i jesli Polska pozyczac bedzie nadal krzywa dlugu zacznie rosnac znowu. Jesli nie bedzie spadac bo pozyczony kapital bedzie nadgryzany przez zwroty oraz dewaluacje dalsza EC i USD.

Bobola said...

@TJL
Oficjalna ekonomi nie rozpoznaje tego, ze obecnie wartosc walut jest plynna . Mozna ja wyceniac w zlocie ale podawanie wskaznikow np w USD jest bez sensu i falszuje obraz stanu gospodarki w tym sensie, ze wskazniki sa nadmiernie pozytywne. Dlatego staram sie pokazac tu jak sytuacja wyglada rzeczywiscie bo inaczej bedziemy strowac systemem ta jak to bylo z samolotem prezydenta. Wskazniki mowia, ze jestesmy wysoko a w gruncie rzeczy zmierzamy do katastrofy.

Bobola said...

@Jay Dee

Bog zaplac za dobre slowo.
Pierwsza sprawa jesli chodzi o wydostanie sie s "dolka" jest zdanie sobie sprawy z tego, ze sie w nim jest. W USA np mamy do czynienia z propaganda sukcesu Dow jest znowu na poziomie przed -kryzysowym (ok. 11tys USD) wiec kryzys jest za nami. Teraz tylko trzeba zeby zmniejszylo sie bezrobocie. To wszystko wina optymistycznej ekonomii i falszywych wskaznikow nie uwzgledniajacych dewaluacji. Jesli spojrzymy na zrenormalizowane wskazniki ( patrz wpis z 14 kwietnia) to widzimy, ze wszystkie posuniecia Obamy zrobily zaledwie male lokalne maksimum na krzywej spadkowej. Do przed-kryzysowego (rok 2000) maksimum jest daleko. I mamy jeszcze sporo spadku do punktu zwrotu.

Takie Jeden Łoś said...

@Bobola

Falszowac, to Pan Profesor nie falszowal, ale manipulowac to owszem Pan Profesor manipulowal. Dodajac strzalki o poczatkach rzadow Tuska sugerowal Pan Profesor zwiazek objecia przez Tuska rzadow i spadajacego PKB oraz pensji, podczas kiedy obaj wiemy, ze gdyby to nie Tusk objal rzady, ale jakis inny polityk, to te wykresy wygladalyby dokladnie tak samo jak wygladaja. I dlug liczony w uncjach zlota tez by zaczal spadac, gdyby to nie Tusk rzadzil.

Bobola said...

@TJL
Prosze sie nie doszukiwac tego czego nie ma. Kryzys trwa od 2000 roku ale gwaltowny spadek PKB i sredniego wynagrodzenia zaczal sie wtedy kiedy Tusk objal premierostwo. Okres rzadow PiS mial raczej pozytywny wplyw na wskazniki. Po tym nie znaczy na skutek tego wiec dopuszczam mozliwosc, ze Tusk nie zrobil niczego aby powstrzymac spadek, ktory i tak by nastapil, ale sam sie do niego aktywnie nie przyczynil. Nie mniej jego przechwalki o "zielonej wyspie" sa iluzja spowodowana dewaluacja PLN.

Bobola said...

@TJL
Jesli ktos manipuluje danymi ekonomicznymi to sa to oficjalni ekonomisci. Wlasnie czytam poswiecony Polsce i katastrofie prezydenckiej artykul w "The Ekonomist"Apr. 17, 2010 str.25-27.
Wedlug autora Polska jest oaza ekonomicznego dobrobytu wsrod Europy. Mamy bowiem 1.7% wzrost PKB a dlug wynoszacy 53% PKB jest do obsluzenia. Autor pisze, ze deficyt budzetowy wynosi az 7% PKB ale to jakos nie odstrasza inwestorow. Nikt nie wspomina w artykule, ze PKB wzrastajace o 1.7% oznacza faktyczny spadek realnej wartosci o okolo 4% (dewaluacja PLN wynosi okolo 6%). Autor pomija tez fakt, ze przez caly okres istnienia III RP budzet nigdy nie byl zbilansowany i ze podobnie wyglada sprawa z bilansem handlowym. Podobny zreszta i rownie falszywy obraz stanu polskiej gospodarki daje artykul, ktory ukazal sie w dziesiejszej "Polityce".

Takie Jeden Łoś said...

@Bobola

Stan polskiej gospodarki nalezy widziec w pewnym kontekscie. Byc moze w porownaniu z gospodarkami innych krajow UE nie jest z nami wcale tak zle... W koncu w PL jest jednak spora czesc trzezwo myslacych i pracowitych ludzi w przeciwienstwie do wielu innych krajow UE, gdzie wieloletni dobrobyt calkowicie wyzarl mozgi wielu spoleczenstwom.

Zastanawialem sie przez chwile jak uczciwie ocenic poszczegolne polskie rzady i wymyslilem, ze trzeba by wziac dla kazdego roku przyrost zadluzenia wyrazony w USD i podzielic go przez srednioroczana cene zlota. Wtedy mielibysmy wskaznik ktory obrazowalby o ile danego roku wzrosl dlug w jednostkach realnej sily nabywczej. Pozwoliloby to CZESCIOWO uniknac oscylacji na krzywej dlugu zwiazanych ze zmiana wartosci wczesniej zaciagnietego dlugu spowodowana zmiana ceny zlota. Poniewaz ma Pan Profesor juz gotowe dane w Excelu, wiec moze moglby Pan taki wykres sporzadzic? Mysli Pan, ze taki wskaznik ma sens?

Takie Jeden Łoś said...

@Bobola

Odnosnie tego co Pan napisal o artykule w The Economist to trzeba zauwazyc, ze te 53% to jest tylko dlug publiczny. A ten wedlug kryterium rezydenta jest w prawie 70% dlugiem krajowym. Czyli mowiac krotko powstaje on na skutek redystrybucji przez panstwo kapitalu - zabierania jednym obywatelom, zeby dac innym. Konkretnie panstwo zaciaga dlug w ludzi aktualnie pracujacych zmuszajac ich do kupowania obligacji za posrednictwem OFE, a pieniadze pozyskane w ten sposob wyplaca emerytom. Dlug ten jest wiec o tyle niegrozny, ze skutek jego istnienia ma implikacje tylko wewnetrzne. Sens kreowania tego dlugu jest oczywiscie taki, zeby z obslugi tego dlugu pozwolic zyc klasie prozniaczej, czyli bankom i innym wlascicielom OFE. Gdyby jednak zostal anulowany to nic by sie nie stalo poza tym, ze dzieci musialby zaczac placic rodzicom i dziadkom emerytury bezposrednio, a nie za posrednictwem panstwowych obligacji.

Bobola said...

@TJL Proponowany przez Pana wskaznik wzrostu dlugu jest logiczny ale jako pochodna daje tylko oszacowanie zmian zadluzenia. Moge ten sam wynik dostac biorac moj wykres i liczac numerycznie pochodna wzgledem czasu.
Redaktor "The Economist" nie precyzowal, ktory dlug (wewnetrzny czy zagraniczny ) mial na mysli co znowu mowi nam albo o ignorancji piszacego albo o checi przedstawienia sytuacji w rozowym swietle.

Takie Jeden Łoś said...

@Bobola

> Moge ten sam wynik
> dostac biorac moj wykres
> i liczac numerycznie
> pochodna wzgledem czasu.

No nie zupelnie. Bo mi chodzilo o to, zeby pochodna policzyc dla wykresu dolarowego i potem wyrazic ja w przeliczeniu na uncje zlota. Mysle, ze na takim wykresie rzad Tuska dostanie zasluzone pierwsze miejsce. Mam racje?

> Redaktor "The Economist"
> nie precyzowal, ktory
> dlug (wewnetrzny czy
> zagraniczny ) mial na
> mysli co znowu mowi nam
> albo o ignorancji
> piszacego albo o checi
> przedstawienia sytuacji
> w rozowym swietle.

To jest dlug publiczny ktory ma swoja czesc zewnetrzna i wewnetrzna. Czesci wewnetrzna i zewnetrzna moga byc ustalone na dwa sposoby - wedlug kryterium rezydenta (czyli kto jest wierzycielem) i wedlug kryterium miejsca emisji (czyli w jakiej walucie denominowany jest dlug). Pewnie nie chcialo sie autorowi az tak gleboko wnikac w temat. Niech Pan Profesor nie posadza goscia o zla wole, bo jak Pan wykreslal dlug zagraniczny to tez Pan nie wnikal w metodyke jego ustalania (czyli, ze jest obliczony wedlug kryterium rezydenta i ze jest to zadluzenie brutto), choc w dokumentach NBP z ktorych Pan korzystal jest ona opisana.

Mieczsilver said...

PUŁAPKA to książka Jams'a Goldsth'a,która ukazuje nędzę utopii GATT i globalnego wolnego rynku.
W ta pułapkę konsekwentnie prowadzą wasale neokonserwatystów.Wywiad z autorem,który w polskiej wersji językowej książki ukazał się w roku 1995,przeprowadził Radek Sikorski.Nie wiele z tego zrozumiał i nadal w pułapkę prowadzi jako minister od wojennych spraw zagranicznych.
Starym zwyczajem sprawcy zaniedbań,podobnie jak w sprawach ofiar KATYŃ II,mogą być sędziami we własnych sprawach.

nightwatch-er said...

Nie rozumiem tylko dlaczego uważa Pan że rząd jest główną siłą która steruje wynikami gospodarczymi kraju. Przecież po zmianie rządu niewiele w gospodarce się zmienia - podatki są podobne, prawo to samo, ZUS bez zmian od nastu lat, fundusze unijne również nie są wstrzymywane na skutek wyborów - no to o co chodzi? O widok konkretnych głów w telewizji który powoduje że krowy mleka nie dają?

Mieczsilver said...

@ nightwatch-er

Najogólniej rzecz biorąc chodzi o nadzieję,że więcej będzie PRAWDY.
Ale czy może być w świetle faktu uznania,że kłamstwo jest czynnikiem rozwoju intelektualnego człowieka?!
Stanowi o tym naukowa rozprawa :
KŁAMSTWO W PARADYGMACIE EWOLUCYJNYM.
Stąd i cnota nieprawdomówności w polityce,a zwyciężców się nie sądzi przy nadużywaniu bezwzględnego prawa silniejszego.