sobota, 14 lutego 2009

Raport z Warszawy-8

Wspominalem juz uprzednio, ze kultura obslugi w sklepach i nie tylko odbiega nieco od standartow amerykanskich. Nie chce narazic sie na zarzut czarnowidztwa i dlatego chcialbym podkreslic, ze nie spotkalem sie z obsluga wyraznie nieuprzejma. Nie o to chodzi. Co mnie razi to stosunkowa wolna obsluga w miejscach gdzie jest konieczne zetkniecie sie bezposrednie z ekspedientka czy kasjerka oraz fatalna organizacja sprzedazy. Objawia sie to tym, ze z reguly osoby pobierajace oplate oczekuja od klienta tego, ze dostarczy im pieniadze w takiej formie jaka jest dla obslugi wygodna. Stad nieustanne prosby o danie "koncowki" co uwolni kasjerke od obliczen (mimo, ze robi to za nia kasa elektroniczna) . Byc moze sklepy trzymaja zbyt malo brzeczacej monety aby wydawac reszte szybko i automatycznie. Cokolwiek jest tego przyczyna to fakt, ze klient musi poszukac i odliczyc "koncowke" znakomicie spowalnia proces placenia. Druga sprawa to to, ze kontuary poza kasa gdzie laduja produkty juz oplacone sa powierzchniowo male. W dodatku sklep oczekuje od klienta, ze ten sam sobie zapakuje kupione produkty. Dobrze jeszcze, gdy dostepne sa zawsze za male i trudne do otwarcia plastikowe torby (niekiedy trzeba za nie dodatkowo placic) . Bardzo czesto jednak nie ma nic. W takiej sytuacji oczywiscie trzeba chodzic z torba wlasna. Rozumiem, ze Polska walczy z plaga plastiku ale gdzie sie podzialy wszechobecne niegdys torby papierowe ? Sytuacji pomoglyby tez duze torby papierowe jakich za darmo dostarczaja wszystkie mi znane supermarkety w USA ( z wyjatkiem Sam's Club, ktory nie zszedl jeszcze z drzewa). Nic z tego. Krzywimy sie na plastik bo trudno sie rozklada (co jest prawda) ale
najwyrazniej duze torby papierowe (i male tez) sa calkowicie poza zasiegiem polskiego przemyslu papierniczego. A to by bardzo przyspieszylo przeplyw kupujacych. Bedac w tej szczesliwej sytuacji, ze mieszkam w okolicy pelnej sklepow zywnosciowych (oraz niesamowitej liczby sklepow z alkoholami) rzadko kupuje w duzych supermarketach. Ale raz zdarzylo sie , ze poszedlem ze znajomym do sklepu Cash and Carry (cos w rodzaju Sam's Club ale tylko dla firm). Jest to istotnie duzy magazyn ale obsluga klienta jest taka jak w malych sklepikach. Jest natomiast wielu wartownikow, ktorzy starannie sprawdzaja czy Szanowny Klient czegos nie ukradl. Byloby znacznie wytworniej gdyby ci mlodzi ludzie zajeli sie raczej pakowaniem niekiedy duzych zakupow i zanosili czy zawozili je wozkiem klientom do samochodu. Niestety elegancja sprzedazy jest w dalszym ciagu bardzo slaba strona polskich handlowcow.
A oto pare cen typowych artykulow:
Benzyna 3.8 zl/l = 4$/gallon (1 gallon=3.8l)
Chleb 1.6 zl/kg= 0.20$/lb (1 lb=0.454kg)
Poledwica wolowa 82zl/kg =10.3 $/lb
Schab 23zl/kg= 2.9$/lb
Cielecina 43zl/kg=5.4 $/lb
Szynka 25zl/kg= 3.2 $/lb
Cukierki czekoladowe Wedla 31zl/kg= 3.9 $/lb
Gazeta 3.4 zl = 0.94 $
Tygodnik 5.5 zl= 1.53$
Ksiazka 40 do 100 zl = 11- 28 $
Ceny oczywiscie wahaja sie od sklepu do sklepu ale roznice nie sa zbyt duze.
Przecietne ceny posilku w restauracji 80 zl/osobe = 22 $ (Hotel Sobieski)
Przecietne ceny posilku w kafeterii 10 zl/osobe = 2.8$ (Sfinks).
Jest tez osobliwe, ze w sobote i w niedziele wiekszosc sklepow poza tymi w duzych centrach handlowych jest zamykana wczesniej (13:00 - 15:00) albo wogole nieczynna. Wydawaloby sie, ze powinny byc one otwarte wlasnie wtedy gdy klienci maja troche wolnego czasu aby cos kupic. W dodatku aktywne sklepy ozywilyby troche dosyc jalowy wyglad warszawskich traktow handlowych. A tak mozna podziwiac co najwyzej psie kupy i kaluze na nierownych chodnikach.




poniedziałek, 9 lutego 2009

Raport z Warszawy-7




Bardzo dobre zaopatrzenie sklepow w zywnosc przywodzi refleksje z okresu PRLu. Gdzie to wszystko bylo za Gomulki czy Gierka kiedy to zywnosc doslownie "rzucano" na rynek jak kosci wyglodnialemu psu i kiedy istotnie populacja spragniona miesa i innych dobrych rzeczy rzucala sie na owe dostawy z iscie wilczym entuzjazmem. Teraz, jak sie wydaje, to raczej sklepy zastanawiaja sie czy uda im sie sprzedac dostarczany w obfitosci towar. Rozmawialem z sadownikiem, ktory skarzyl sie na niskie ceny skupu owocow jakie oferuja hurtownicy. Istotnie cena kilograma jablek na rynku waha sie od 2 do 5 zl/kg natomiast w skupie oferuja tylko 7-8gr/kg co niejednokrotnie nie pokrywa kosztow uprawy, zbioru i dowozu. W okolicy Lowicza wielu sadownikow po prostu zaniechalo zbierania owocow pozostawiajac jablka wiszace na drzewach. Korzystaja na tym ptaki ale czy istotnie zyczymy sobie zapasci polskiego ogrodownictwa? Podobnie jest na rynku miesnym gdzie wystepuje powazny nadmiar miesa wieprzowego mimo stalej popularnosci tradycyjnego schaboszczaka. Czyzby to wiecznie chlonny rynek radziecki byl przyczyna tego, ze PRL kojarzy sie tym , ktorzy go pamietaja z epoka pustych pulek sklepowych? Niewatpliwie eksport na wschod ale i na zachod byl powodem koniunktury na produkty zywnosciowe. Mimo bowiem nieustannego uprzemyslawiania Naszej Walecznej Ojczyzny, gdy przyszlo co do czego to wlasnie polska swinia ratowala sytuacje nadmiernie napietego bilansu handlowego. Teraz wydaje sie, ze owa koniunktura sie skonczyla. Gdzie lezy tego przyczyna? Moim zdaniem zawinila tu nadmiernie ambitna i niczym nie uzasadniona polityka NBP, ktory wywindowal zbyt wysoko wartosc PLN. Wysoka wartosc polskiej waluty (przypominam , w lecie 2008 1 USD~ 2 PLN) spowodowala zawyzenie kosztow produkcji (wyzsze koszty robocizny, materialow itp). Malo zas kto zdaje sobie sprawe, ze dla wiekszosci produktow istnieje nie tylko minimalna cena (zwiazana z ogolnymi kosztami wytwarzania) ale takze cena maksymalna, ktora jest zwiazana (przy wolnym rynku) z cena towaru importowanego, ktory moglby ewentualnie zastapic produkt rodzimy. Przez dlugi okres obserwowalem, na przyklad , jak na amerykanskich rynkach pojawiala sie polska szynka. Byl to produkt, moim zdaniem lepszy jakosciowo od wiekszosci produktow amerykanskich tego rodzaju, i w dodatku sprzedawany po nizszej od nich cenie. Z biegiem czasu cena polskiej szynki rosla aby w koncu osiagnac poziom ceny szynek amerykanskich a nawet, ostatnio, go przewyzszyc. I to w zasadzie spowodowalo zanik importu polskiego produktu. Wlasciciele supermarketow probowali jeszcze "uplynniac" towar oferujac okazyjne kupony obnizajace cene do poziomu cen szynki amerykanskiej. Ale strategia ta, zreszta bezsensowna , zawiodla i w efekcie polska szynka zniknela z rynku amerykanskiego. Warto bowiem pamietac, ze malo ktory (a w Polsce zaden) towar u nas produkowany ma wylacznosc na rynku swiatowym. Jesli chcemy sprzedawac towary na rynkach zagranicznych to ceny ich wytwarzania musza byc wystarczajaco niskie aby stanowily one cenowa konkurencje dla takich samych produktow oferowanych przez wytworcow konkurencyjnych. Jedyna zas skuteczna metoda dla uzyskania takiej przewagi jest korzystna relacja wymiany walut. Dla Polski relacja 10PLN = 1 USD jest moim zdaniem optymalna i jesli NBP nie ustawi jej na tym (czy zblizonym) poziomie to Polska moze zapomniec o rozwoju krajowego wytworstwa i zbilansowaniu handlu zagranicznego. To zas oznacza, ze podniesiona musi byc cena skupu zlota przez NBP. Im szybciej tym lepiej.

piątek, 6 lutego 2009

Czy Hitler mial racje?





W tygodniku "Polityka" (ale nie tylko) rozgorzala zywa dyskusja nad teza wysunieta przez historyka i profesora UW Pawla Wieczorkiewicza (P.W. "Irwingowi czapka buty trzeba czyscic"", www.nigdywiecej.org), w ktorej autor twierdzi, ze polscy politycy okresu miedzywojennego popelnili blad przeciwstawiajac sie zamiarom Hitlera i odmawiajac zaakceptowania jego ultimatum. Wedlug Szanownego Profesora, Hitler byl wielkim mezem stanu, ktory wysunal racjonalna propozycje Wielkiej Wspolnej Europy, ktorej celem byl podboj Zwiazku radzieckiego i likwidacja komunistycznego zagrozenia zachodniej cywilizacji. Jak przy kazdej probie reinterpretacji motywow i potencjalu zdarzen ubieglych i ta zrobiona przez Prof. Wieczorkiewicza nie jest pozbawiona podstaw. Zauwazmy zreszta, ze polityka przypisywana przez niego Hitlerowi jest aktualnie realizowana przez Unie Europejska a wiec organizm panstwowy przewidywany swego czasu przez Wielkiego Wodza i Wizjonera Narodu Niemieckiego. W obronie Profesora staje nawet w "Polityce" znany z politycznej poprawnosci redaktor Sz. cytujac wolnosc slowa, pogladow i badan naukowych. Dziwic moze co prawda, ze owe slowa padaja z ust osoby o wygladzie biblijnego patriarchy (zdjecie podaje strona www), ktory jak sie wydaje mialby powazne klopoty gdyby wpadl w rece obiektow swojego oczarowania. No, ale jak wspomina Szanowny Historyk, to wlasnie odmowa Polski wspoldzialania w wielkim dziele tworzenia zjednoczonej Europy zdenerwowala kulturalnych Niemcow do tego stopnia, ze rozpoczeli oni powaznie solidna czystke etniczna. Tak wiec wina Polakow jest w istocie wieksza niz zwyklismy zdawac sobie z tego sprawe. To co wydaje mi sie watpliwym to nazwanie Hitlera wielkim mezem stanu Europy XX w. Spojrzmy bowiem na mape Europy w latach I Wojny Swiatowej. Czerwona linia oznacza na niej pozycje wojsk II Rzeszy i Austro-Wegier w momencie kapitulacji. Jak latwo zauwazyc wojska panstw centralnych (tzn Niemiec i Austro-Wegier) zajmowaly wtedy pozycje lezace gleboko wewnatrz wyjsciowego terytorium przeciwnikow. Nie widac specjalnie wyraznych powodow do kleski. Stad pojawila sie teza, bliska sercu kazdego niemieckiego zolnierza, o ciosie w plecy jaki zadaly Cesarzowi i Niemcom jako mocarstwu ugrupowania socjal-demokratyczne i komunistyczne, ktore wymusily abdykacje Kaizera Wilhelma i powolaly rzad cywilny. Ten zas poprosil o zawieszenie broni i odtad sytuacja tylko sie pogarszala. Ze wzgledu na to, ze zarowno przywodcy komunistyczni jak i wielu politykow socjaldemokratycznych miala pochodzenie zydowskie wywolalo to naturalne podejrzenie, ze to interesy mniejszosci spowodowaly katastrofe przedsiewziecia, ktore rozwijalo sie tak pieknie. W wyniku dalszego biegu wydarzen Rzesza Niemiecka poniosla powazne straty terytorialne, ktore widac na drugiej mapce. Podobnie zreszta rozkawalkowaniu uleglo Imperium Austro-Wegierskie. W umysle kazdego Niemca patrioty sytuacja taka byla nieznosna i nalezalo zrobic wszystko aby ponownie polaczyc pradawne ziemie niemieckie w jedna calosc. Zauwazmy, ze znowu w rozumowaniu tym nie ma bledow. Pamietajmy bowiem, ze bez wzgledu na inklinacje do dokonania nowego podzialu sfer wplywow jakie mogly nurtowac panstwa centralne, to Rosja sprowokowala wybuch wojny. Rosyjski konsul i zapewne agent Ochrany byl bowiem inicjatorem zamachu w Sarajewie na Arcyksiecia Ferdynanda i jego malzonke , ktorego dokonal serbski terorysta. Bylo tez jasne, ze to elementy mniejszosciowe spowodowaly ferment na tylach i sabotaz niemieckiego wysilku wojennego, co doprowadzilo do kleski i licznych przykrosci wewnetrznych. Dlatego tez zdrowe ale nie wyrafinowane intelektualnie sily narodu dokonaly niezbednego oczyszczenia atmosfery jednoczac sie w Niemieckiej Partii Pracy przemianowanej pozniej na Narodowo-Socjalistyczna Niemiecka Partie Pracy (NSDAP). W takiej sytuacji Hitler zrobil to co na jego miejscu zrobilby kazdy zreczny demagog. Mowil ludziom to co chcieli uslyszec i prowadzil ich tam gdzie sami chcieli isc. Polska historia najnowsza zna rowniez podobne przypadki, ktore sa swoistym zastosowaniem teorii owczego pedu. W Niemczech bylo w owym czasie wielu ludzi inteligentniejszych (np Planck, Heisenberg, Lenard) od Hitlera i jego swity. Ci jednak nigdy nie uzyskaliby posluchu wsrod niemieckich mas robotniczych i chlopskich rozgoryczonych wojna, inflacja i rozkawalkowaniem ich kraju. Nie potrafiliby oni zreszta znalezc z nimi wspolnego jezyka gdyz prymityw umyslowy komunikuje sie jedynie na wlasnym poziomie. Jest to klasyczny dylemat wszystkich rezimow demokratycznych, dla ktorego, jak dotad nie znaleziono zadawalajacego rozwiazania. Czy jednak Polska zrobila blad nie laczac sie z silniejszym od siebie przeciwnikiem? W owym czasie jeszcze w roku 1939 relacje miedzy obu panstwami byly kordialne. Polska tylko co wspoluczestniczyla w kawalkowaniu Czechoslowacji (Zaolzie). Polscy politycy zdawli sobie jednak sprawe, ze przylaczenie sie do bloku niemisckiego oznaczaloby strate terytoriow uzyskanych kosztem Niemiec po zakonczeniu I Wojny Swiatowej i w plebiscytach. Co wiecej, oznaczaloby to takze marsz na wschod przeciwko ZSRR, z ktorym zawarto pakt o nieagresji. Nadzieja na to, ze w wyniku takiej wspolnej operacji Polska odzyskalaby dawne ziemie nalezace do I Rzeczpospolitej byla uwazana i slusznie za nieralna. Wiadomo bowiem bylo od lat, ze Niemcy cierpia na brak przestrzeni zyciowej i ze bogate tereny Ukrainy i Bialorusi gdyby zostaly podbite beda wlaczone do Rzeszy. Tak zreszta sie stalo, jak mowi nam to historia owych wydarzen utrwalona na znaczkach pocztowych. W tej sytuacji rzad II RP liczyl na wykonanie umow o wspolpracy wojskowej zawartych z Francja i Anglia. Bez uderzenia na froncie zachodnim obrona terytorium Polski byla niemozliwa (patrz optymistyczne wydania polskiej prasy). Tych umow jednak nasi zachodni przyjaciele nie wykonali. Powinno nam to dac do myslenia teraz gdy liczymy na UE jako czynnik lagodzacy przyrodzona drapieznosc naszego sasiada z Zachodu. Pamietajmy tez, ze nie tylko III Rzesza i ZSRR zaatakowaly Polskie terytorium w r. 1939. Z okazji skorzystaly tez male pieski Litwa i Slowacja. Czy wiec istotnie Polska dokonalaby racjonalnego wyboru stajac po stronie Niemiec w wielkiej grze o zdobycze na Wschodzie? W Polsce istnialy ugrupowania faszyzujace w postaci ONR. Boleslaw Piasecki, znany z elastycznosci politycznego kregoslupa , moglby w razie potrzeby odegrac role polskiego wodza. Nie mniej Polska II RP widziala swoja role jako partnera europejskiego i moderatora niemieckich ambicji. Stan wasalny po wielu latach spedzonych w tej roli pod zaborami mial mala sile atrakcyjna.

czwartek, 5 lutego 2009

Raport z Warszawy -6



Chodzac po Naszej Kochanej Stolicy oraz uzywajac srodkow miejskiej lokomocji mam okazje przygladac sie moim drogim rodakom w ich naturalnym srodowisku. Co rzuca sie w oczy to zdecydowanie nadmierna ilosc odziezy zimowej jak na siebie nakladaja. Od mojego przyjazdu pogoda jest istotnie szara. Warstwa chmur czy tez smogu skutecznie zaciemniaja ow Paryz Polnocy. Jest jednak raczej cieplo. Temperatura oscyluje wokol zera (Celsiusza) tak ze w wiekszosci wypadkow mozna chodzic w rozpietej lekkiej kurtce i bez nakrycia glowy. Jednak prawda ta najwyrazniej nie dotarla jeszcze do moich szanownych rodakow, ktorzy dryfuja okutani w grube plaszcze zimowe, cieple czapki oraz ciezkie buty. To, zbyt cieple moim zdaniem ubranie powoduje dosyc powszechna plage smarkania, kaszlu i prychania w miejscach publicznych. Polacy sa po prostu przegrzani i to sprzyja chorobom drog oddechowych. Oczywiscie, nie posiadajac samochodu, widze tylko ubozsza czesc spoleczenstwa, ktore zmuszone jest do maszerowania badz uzywania miejskiego transportu. Jednak plaga plucia na chodniki, bedaca w USA obyczajem niemal wylacznie ograniczonym do azjatow i murzynow, tutaj trafila bynajmniej nie tylko pod strzechy.
Nowym wydarzeniem jest otwarcie wreszcie przewodu sadowego kilku zolnierzy polskiego oddzialu pacyfikujacego Afganistan. Oczywiscie lepiej pozno niz wcale, ale dosc dlugi czas, ktory uplynal od chwili gdy dzialon polskich mozdzierzy ostrzelal wioske afganska, jak sie wydaje bedaca w trakcie przygotowan weselnych, nie sprzyja sadownemu ustaleniu prawdy o tych wydarzeniach. Znacznie skuteczniejsza droga, a na pewno bardziej odpowiadajaca ofiarom ataku, bylby krotki sad polowy i rozstrzelanie winnych na miejscu zdarzenia.
W polskiej tradycji istnieje umiejetnie podsycany kult polskiego zolnierza, owego obroncy narodu i panstwa. Niestety, jak wiekszosc polskich mitow, ma on bardzo nikle uzasadnienie historyczne i jesli nawet to odnoszace sie do zdarzen z czasow Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Tak sie bowiem sklada, ze w czasach pozniejszych wojsko polskie znacznie czesciej sluzylo do tlamszenia wolnosci swoich wspolobywateli niz do ich obrony. Z punktu widzenia interesow poszczegolnego obywatela caly ten aparat wojskowy jest wylacznie kosztowna strata pieniedzy i czasu. W sytuacjach gdy wojsko mialo istotnie wykonac swoje obronno-zaczepne zadanie okazywalo sie ono kosztownym niewypalem. Dlatego nie widze niczego dobrego w przeksztalcaniu armii z obywatelskiej w zawodowa. Oznacza to bowiem narzucenie dodatkowego i zupelnie zbednego ciezaru polskim podatnikom. Jest to cos w rodzaju krecenia bicza na wlasny tylek gdyz utrzymywanie zetatyzowanej armii jest zabawa kosztowna a wiadomo dobrze z doswiadczenia, ze owe sily zbrojne beda co najwyzej uzyteczne dla pacyfikacji spoleczenstwa w celu obrony interesow polskiej pasozytniczej elity politycznej i finansowej. Jesli zreszta spojrzymy na ostatnie wydarzenia w wykonaniu armii amerykanskiej np inwazje i pacyfikacje Afganistanu i Iraku to zauwazymy ze owa wojna trwa juz okolo osmiu lat i jest prowadzona przez najsilniejsza zawodowa armie na swiecie, ktorej wyposazenie jest na najwyzszym swiatowym poziomie. Przeciwko nim staje moze 20tys, moze 50 tys. uzbrojonych w automaty Kalasznikowa i lekka bron piechoty islamskich prymitywow. I mimo to owi zawodowi amerykanscy wojskowi-psychopaci jakos nie moga sobie z nimi dac rady. Porownajmy to z druga wojna swiatowa prowadzona w wiekszosci przez wojskowych z poboru powszechnego, na trzech kontynentach i zakonczona definitywnym rozstrzygniecie po pieciu latach zmagan. No ale wtedy istotnie chodzilo o to aby zalatwic sprawe i wrocic do domu.

wtorek, 3 lutego 2009

Raport z Warszawy-5

Wiedziony checia zakupienia widokowek z fotografiami Stolicy udalem sie wczoraj do tak zwanego Empik-u przy Marszalkowskiej, niegdys przybytku miedzynarodowej prasy a niekiedy nawet i kultury ("kiedy slysze slowo kultura...") a obecnie ponoc wlasnosci amerykanskiego ksiazkowego molocha Barnes&Noble. Istotnie, jest to trzypietrowe przedsiewziecie posiadajace duza kolekcje czasopism i gazet, dzial CD-sow i filmow oraz, na ostatnim pietrze, dzial ksiazek. Niestety pocztowek z fotografiami Warszay nie bylo, co jest troche dziwne zwazywszy na lokacje przybytku. Zajrzalem za to dzialu ksiazek. Ten, najwyrazniej rzadko odwiedzany i z tego wzgledu polozony najwyzej, byl zaopatrzony obficie w tlumaczenia ksiazek amerykanskich (ale nie tylko) o tematyce awanturniczo-sensacyjnej. Dzial polski byl znacznie mniejszy i skladal sie z duzej kolekcji cegiel Pilcha oraz Kapuscinskiego oraz z pojedynczych egzemplarzy innych a nie znanych mi autorow. Po krotkim przegladzie owych zapasow doszedlem do wniosku, ze nic nie trace na owej nieznajomosci i juz chcialem opuscic ten przybytek gdy wpadlem na lezacy na stole zbior ksiazek niejakiego Lysiaka W. Pisarz ten i publicysta byl mi znany z paru poprzednich lektur (Salon, Rzeczpospolita Klamcow , Najgorszy, Lider,...) wiec i teraz kupilem dwie z wystawionych ksiazek: Asfaltowy Saloon oraz Mitologia Swiate bez Klamek. Asfaltowy Saloon jest wznowieniem nieznanej mi uprzednio opowiesci autora o jego przygodach podczas podrozy w USA w latach 70tych. Doskonale obserwacje, ktore nie stracily wiele na aktualnosci mimo, ze ksiazka powstala 30-pare lat temu. Wiekszosc smiesznostek, jakie Lysiak wytyka amerykanom jest nadal z nami chociaz przybyly tez i nowe. Miejmy nadzieje, ze ponowny przyjazd autora zaowocuje znowelizowanymi i rownie ostrymi obserwacjami. Nowa pozycja jest Mitologia...Jest to zbior obserwacji owego wielkiego ale przemilczanego przez opiniotworcze autorytety pisarza dotyczacy aktualnych spraw polskich. Pod wiekszoscia obserwacji moglbym sie podpisac obiema rekami ale prawdopodobnie nie napisalbym ich z taka swada i lekkoscia piora. Polecam wiec goraco to dzielo publicystyki zaangazowanej bowiem, jak mi sie wydaje, Waldemar Lysiak jest obecnie jedynym polskim pisarzem wartym uwagi. Dzieki niemu, oraz dzieki faktowi, ze udalo mi sie nabyc droga kupna szesc pekatych kubeczkow z Boleslawca z kropeczkami w kolku w kolorze kobaltowego blekitu, o co bylem proszony, moglem uznac dzien za spedzony pozytecznie.

poniedziałek, 2 lutego 2009

Ta tajemnicza wartosc zlotowki...


W rozmowach jakie niekiedy prowadze z moimi polskim znajomymi zauwazam niemal zawsze, ze kwestia relacji wymiany PLN/USD wydaje im sie jakims niekontrolowanym przez nikogo wynikiem dzialalnosci owego tajemniczego "rynku". To ow rynek w wobrazeniu moich szanownych interlokutorow wzniosl na wyzyny PLN w roku ubieglym ( 1 USD ~ 2PLN ) doceniajac nieslychany wzrost gospodarczy IIIRP ( czy moze IV RP) zas obecnie z przyczyn niewiadomych ale zapewne zwiazanych z kryzysem dopuscil sie obnizenia kursu PLN (1 USD ~3.4 PLN). Jest to poglad mylny ale tak rozpowszechniony (rowniez wsrod polskich ekonomistow), ze postanowilem tutaj dac krotkie wyjasnienie problemu. Tak wiec istnieja dwa podstawowe czynniki, ktorymi ustalana jest , przez bank centralny (NBP) relacja wymiany. Pierwszy z nich to cena zlota czyli suma za jaka NBP zgodzi sie sprzedac chetnemu sztabke zlota. Ceny te sa ustalane kazdego dnia przez bank i podawane na jego stronie internetowej (www.nbp.pl). Ze wzgledu na to, ze zloto jest sprzedawane na gieldzie towarowej na calym swiecie i jego cena gieldowa podawana jest w USD cena uncji zlota (ok. 31.1 g) wyrazona w USD i w PLN determinuje stosunek wymiany. Na przyklad dzisiaj NBP kupi 1 oz monete o nominale $20 za 2917.32 do 3381 PLN ( w zaleznosci od stanu). Natomiast cena dzisiejsza zlota (rano) na gieldzie towarowej wynosila 913.1 USD. I w zwiazku z tym za 1 USD musimy zaplacic minimum 2917.32/913.1= 3.2 PLN w NBP. Pamietajmy, ze ani PLN ani tez inne egzotyczne waluty (Rubel, chinski jen itp) nie sa uzywane i kupowane wystarczajaco czesto na rynku walut (Forex) aby ten mial wiekszy wplyw na kurs. Moze to dotyczyc, ale takze tylko w ograniczony sposob, szesciu glownych walut swiatowych (USD, angielski funt, dolar kanadyjski, euro, frank szwajcarski, jen japonski). PLN nie nalezy do tej ligii chocaz moglby sie do niej dostac gdyby NBP zdecydowal sie kiedys na smialy krok oparcia zlotowki o partytet zlota. No ale jestem tutaj marzycielem...
Drugi sposob wplywania na kurs, to operowanie podstawowa stopa procentowa. Jest to bowiem faktyczna cena pieniadza w kraju. Podniesienie oprocentowania ponad oprocentowanie w innych krajach powoduje przyplyw kapitalu do polskich bankow a zatem otwiera droge do inwestycji jesli w kraju brakuje kapitalu rodzimego. Zbyt jednak wysoka stopa procentowa powoduje , ze koniunktura inwestycyjna slabnie. Obywatele nie biora pozyczek ale raczej oszczedzaja korzystajac z czesto wyzszego oprocentowania wkladow. Wysokie oprocentowanie wplywa tez negatywnie na rynek gieldowy gdyz nie oplaca sie wtedy inwestowac w przedsiebiorstwa. Kupowanie obligacji czy trzymanie pieniedzy na rachunku terminowym moze wydawac sie (i slusznie ) bezpieczniejsza forma inwestowania. Obie te drogi byly wykorzystywane przez NBP co spowodowalo wzrost kursu PLN , ktory byl w gruncie rzeczy nieuzasadniony ogolnie fatalnym stanem polskiej ekonomii. W chwili obecnej PLN ma ciagle jeszcze zbyt wysoki kurs. Inaczej mowiac zloto w Polsce jest ciagle zbyt tanie a nadzieje na poprawe sytuacji inwestycyjnej przez obnizenie stopy procentowej sa, moim zdaniem, mylne. W USA robia dokladnie to i sytuacja gospodarcza pogarsza sie w oczach. Jako ilustracje dolaczylem tutaj obligacje BP z roku 1931. Wtedy relacja USD/zl = 8.914. Bylo to juz po dewaluacji wywolanej kryzysem konca lat 20tych ale przy pelnej wymienialnosci zlotowki na zloto. Wymienialnosc ta wprowadzil rzad Grabskiego w 1925 r i wtedy wybito znane polskie monety zlote z glowa Chrobrego na rewersie (10zl o masie 3.225g 0.900Au i 20 zl o masie dwa razy wiekszej 6.451g 90% zlota) . W tym samym czasie wartosc tak zwanego podwojnego orla amerykanskiego czyli monety o masie 1 uncji zlota 0.900 wynosila 20 dolarow( dolar byl wtedy w pelni wymienialny i 20 $ bylo moneta obiegowa). Stad wynikala relacja wymiany 1 $= 5zl . Ze wzgledu na to, skarb panstwa nie mogl sobie pozwolic aby utrzymywac ceny zlota na takim poziomie jaki zalozyl Grabski (inaczej mowiac BP dodrukowal w czasie kryzysu banknoty aby ratowac budzet dewaluujac tym samym walute narodowa), wiec monety z Chrobrym przestaly krazyc w obiegu gdyz byly warte wiecej w zlotowkach niz glosil ich nominal. Jak widzimy, realistyczna relacja zlotowki do dolara powinna wynaosic okolo 10 zl= 1 $. Wtedy produkty polskie mialyby szanse zaistnienia na rynku amerykanskim. Zaleta posiadania narodowego banku centralnego jest wlasnie mozliwosc dostosowania polityki pienieznej kraju do wymogow jej gospodarki. Jesli chcemy byc krajem dajacym zatrudnienie swoim obywatelom i majacym szanse na sprzedaz swoich produktow na rynkach zagranicznych to nie mozemy utrzymywac sztucznie wysokiego kursu zlotowki. Pomaga to co prawda splacac procenty od zadluzenia ale nie daje nigdy szansy na splacenie pozyczonego kapitalu. O to zreszta chodzi naszym wierzycielom. Polska jest prawdziwa dojna krowa kapitalu zachodniego. Dlatego wlasnie przejscie do strefy euro jest tak zgubnym posunieciem. Bez mozliwosci operowania kursem wymiany NBP traci ( na korzysc EBC) calkowita kontrole nad rynkiem pienieznym i nie moze przeciwdzialac zalamaniom koniunktury gospodarczej ani tez pomoc krajowi w wygrzebaniu sie z zadluzenia. Co wiecej Polska stanie sie wiecznym finansowym niewolnikiem zachodniego kapitalu.

niedziela, 1 lutego 2009

Po owocach ich poznacie ich




The Wikimedia Foundation's 2009 steward election has started. Please vote.
[Hide]
[Help us with translations!]
Popularnym tematem prasy jest ostatnia decyzja Jego Swietobliwosci o przywroceniu na lono Naszego Swietego Kosciola Katolickiego grupy ksiezy lefebverystow czyli prawdziwych katolikow podazajacych sladami Sw. Piusa X i odrzucajacych reformy II Soboru Watykanskiego. Decyzja ta spotkala sie z dziarskim potepieniem ateizujacej prasy polskiej a zwlaszcza tygodnika "Polityka". W tymze tygodniku poganizujacy redaktor Sz. wylewa krokodyle lzy ubolewania nad upadkim Benedykta XVI, ktory chociaz niesmialo ale jednak usiluje odwrocic fatalne decyzje szeregu papiezy, ktorzy poczynajac od Jana XXIII a konczac na JP II, wprowadzali zgubny dla czystosci wiary ekumenizm. Reformy te podwazaly calkowicie sens pracy misyjnej wsrod pogan oraz minowaly podstawowe zasady Naszej Swietej Wiary Katolickiej. Nic wiec dziwnego, ze w sytuacji gdy Kosciol nie byl w stanie pewna reka oddzielic ziarna od plew narastaly wsrod wiernych kryzysy wiary oraz religijny indyferentyzm. Miejmy nadzieje, ze teraz sie to zmieni. Wazna jest nie ilosc ale jakosc wiernych. Pasterze sa zobowiazani bowiem pewna reka prowadzic stadko do zrodla prawdziwej wiary i odpedzac czyhajace wokol wilki poganstwa i herezji. Jak zazwyczaj tez i teraz odezwaly sie glosy krytyczne gdyz jeden z amnestiowanych biskupow (Williamson) mial kiedys zaprzeczyc istnieniu celowej polityki zaglady zydow w niemieckich obozach koncentracyjnych. Co powiedzial na ow temat wielebny biskup tego nie wiem gdyz nie udalo mi sie znalezc jego oryginalnej wypowiedzi. Osobiscie trudno mi uwierzyc aby czlowiek urodzony w roku 1940 mogl powaznie watpic w istnienie "Ostatecznego rozwiazania" badz podwazac wierygodnosc istniejacej dokumentacji. Trzeba jednak przyznac, ze srodowiska zydowskie sa wyjatkowo wokalne jesli chodzi o sprawe strat jakie poniosla europejska populacja zydowska. Powoduje to to, ze dla wiekszosci mlodszego pokolenia nie istnieja straty jakie z okazji II Wojny Swiatowej poniosly inne narody. Faktycznie bowiem znacznie powazniejsze straty ludnosciowe poniesli rosjanie, jugoslowianie, polacy oraz sami niemcy. Dla zainteresowanych zamieszczam odbitke danych statystycznych z Wikipedii.


The Wikimedia Foundation's 2009 steward election has started. Please vote.
[Hide]
[Help us with translations!]

File:World War II Casualties.svg

From Wikipedia, the free encyclopedia

Jump to: navigation, search

World_War_II_Casualties.svg (SVG file, nominally 820 × 900 pixels, file size: 79 KB)

This is a file from the Wikimedia Commons. The description on its description page there is shown below.
Commons is a freely licensed media file repository. You can help.
Description

World War 2 Casualties Chart

Source

self-made

Date

First uploaded to en wiki on 02:45, April 22, 2008

Author

TheShadowed, also modification by en:User:User A1

Permission
(Reusing this image)

See below.


I, the copyright holder of this work, hereby publish it under the following licenses:
Creative Commons license
Creative Commons Attribution Creative Commons Share Alike
This file is licensed under the Creative Commons Attribution ShareAlike 3.0 License. In short: you are free to share and make derivative works of the file under the conditions that you appropriately attribute it, and that you distribute it only under a license identical to this one. Official license

العربية | Български | Català | Deutsch | Ελληνικά | English | Esperanto | Español | فارسی | Suomi | Français | עברית | Magyar | Italiano | 日本語 | 한국어 | Македонски | Nederlands | Plattdüütsch | Polski | Português | Русский | Svenska | Tiếng Việt | Українська | ‪中文(简体)‬ | ‪中文(繁體)‬ | +/-

GNU head Permission is granted to copy, distribute and/or modify this document under the terms of the GNU Free Documentation License, Version 1.2 or any later version published by the Free Software Foundation; with no Invariant Sections, no Front-Cover Texts, and no Back-Cover Texts. A copy of the license is included in the section entitled "GNU Free Documentation License".

Afrikaans | Aragonés | العربية | Asturianu | Беларуская | Беларуская (тарашкевіца) | Български | বাংলা | ইমার ঠার/বিষ্ণুপ্রিয়া মণিপুরী | Brezhoneg | Bosanski | Català | Cebuano | Česky | Dansk | Deutsch | Ελληνικά | English | Esperanto | Español | Eesti | Euskara | فارسی | Suomi | Français | Gaeilge | Galego | עברית | Hrvatski | Magyar | Bahasa Indonesia | Ido | Íslenska | Italiano | 日本語 | ქართული | ភាសាខ្មែរ | 한국어 | Kurdî / كوردی | Latina | Lëtzebuergesch | Lietuvių | Македонски | Bahasa Melayu | Nnapulitano | Plattdüütsch | Nederlands | ‪Norsk (nynorsk)‬ | ‪Norsk (bokmål)‬ | Occitan | Polski | Português | Română | Русский | Slovenčina | Slovenščina | Shqip | Српски / Srpski | Svenska | తెలుగు | ไทย | Tagalog | Türkçe | Українська | اردو | Tiếng Việt | Volapük | Yorùbá | ‪中文(简体)‬ | ‪中文(繁體)‬ | +/-

You may select the license of your choice.
Nasi obecni sojusznicy i przyjaciele z Zachodu byli w trakcie swojej wschodniej misji cywilizacyjnej rownie brutalni i bezwzgledni dla ludnosci slowianskiej jak i dla zydow czy cyganow, ktorych nazywali podludzmi. Aby przypomniec owe zaszlosci naszej nieswiadomej i otwartej na wszystko mlodziezy zamieszcam tez pare zdjec zabranych z portfela schwytanego podczas Powstania Warszawskiego przedstawiciela rasy wyzszej. Zdjecia pochodza z wydanego w roku 1946 Kalendarza Warszawskiego (wyd. Towarzystwo gniazd sierocych w W-wie, Krakow 1946).