


Za ciemnych czasow komuny, ktore do dnia dzisiejszego wspominane sa z rozrzewnieniem przez niektorych na lamach "Polityki" na standardowe pytanie przywitalne "Co slychac ?" padala standartowa odpowiedz : "Slychac dobrze, tylko widac coraz gorzej." Byla to po prostu forma krytyki uprawnionej wtedy "propagandy sukcesu". Niestety moda retro zawsze wraca i teraz wlasnie mamy szanse przezyc ponownie , a niektorz zapoznac sie po raz pierwszy z realiami kryzysu konca lat 70-tych w gierkowskim PRL-u i zreszta nie tylko tam. Moi znajomi czesto pytaja mnie (znajac moje zainteresowania) kiedy to wszystko sie skonczy. Odsylam ich do moich poprzednich wykresow z marca i grudnia 2008 ale to ich na ogol nie zadawala ze wzgledu na stracona przez wielu umiejetnosc prognozowania na podstawie wykresow wskaznikow ekonomicznych. Ja zas bedac z ponowna pielgrzymka w Naszej Umeczonej Ojczyznie nie moge zaktualizowac, przy pomocy nowych, krzepiacych danych, moich ekonomicznych prognoz z precyzja taka jakiej bym sobie zyczyl. Aby jednak nie pozostawic bez odpowiedzi pytan przytaczam tutaj wykres Indeks Dow Industrial wykonany w marcu i uzupelniony w grudniu ubieglego roku (koniec czarnej krzywej na rysunku). Stan obecny zaznaczony jest czerwona kropka. Jak widac z wykresu, mimo wszystkich staran, czesciowej nacjonalizacji bankow i innych desperackich krokow czynionych przez bylego i obecnego prezydenta USA indeks Dow spokojnie spada zgodnie z przewidywaniami Boboli i bedzie tak spadal az do momentu kiedy osiagnie poziom wartosci okolo 2 uncji trojanskich zlota. Jaka bedzie wtedy wartosc indeksu w USD to zalezy od ceny zlota na rynku. Obecnie Miedzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Banki Rezerwy Federalnej usiluja ustabilizowac cene zlota na poziomie 760 do 960 USD. Przyjmujac przecietna wartosc 800 USD/oz oznacza to, ze Dow zacznie sie odbijac od dna na poziomie 1600 USD. Obecnie zas wartosc tego indeksu wynosi okolo 7100 USD. Mamy wiec jeszcze sporo spadku przed soba i zapewne okolo dwoch lat poglebiajacego sie stopniowo kryzysu. Przebieg kryzysu moznaby skrocic gdyby nasi i amerykanscy politycy zostawili ekonomie wlasnemu losowi zamiast powiekszac straty finansowe wyrzucajac pieniadze na zazegnanie kryzysu, ktory byl spowodowany wlasnie tym problemem czyli nadmiarem "pustego", spekulacyjnie generowanego pieniadza. Dolewanie benzyny do ognia oczywiscie nie moze zrobic nic innego jak tylko przedluzyc gospodarczy pozar czego politycy najwyrazniej nie rozumieja. To czy kryzys w ogole zostanie zakonczony i nastapi "odbicie od dna" zalezy od tego czy i kiedy nasi europejczycy i amerykanscy kowboje zrozumieja, ze wolny i wspolny rynek bez regulacji przeplywu towarow i kapitalu oraz regulacji przeplywu sily roboczej jest podstawowa przyczyna obecnej katastrofy . Jest to sytuacja analogiczna do eksperymentu, w ktorym dla zamanifestowania wolnosci zeglugi kapitan statku wyrzuca mapy, kompas i demontuje ster po czym wydaje rozkaz "cala naprzod" . Dla kazdego jest jasne, ze takie zeglowanie musi skonczyc sie kraksa. Niestety podobne postepowanie w ekonomii ma wielu obroncow, ktorzy obecnie steruja nie tylko polska nawa panstwowa. Wiele tez slysze w radiu i czytam w polskiej prasie alarmistycznych wypowiedzi dotyczacych ataku walutowych spekulantow na polska zlotowke, czemu przypisuje sie spadek jej wartosci wobec walut zachodnich (USD, EC, SF). Oczywiscie , spekulacje walutami sa celem rynku Forex, ktory jest zreszta najwiekszym rynkiem gieldowym swiata. Na to jednak aby wplynac na kurs waluty, nawet tak marginesowej jak PLN, potrzeba znacznie wiekszych srodkow niz te, ktore posiadaja nawet najzamozniejsi spekulanci. Goldman i Sachs jako makler gieldowy stoi na progu bankrutstwa i jest uratowany chwilowo w zasadzie przez interwencje rzadu USA. Oczywiscie w takiej sytuacji stara sie on zabrac kapital zainwestowany w filiach europejskich ale nie to jest przyczyna spadku wartosci PLN. Przytaczam tutaj wykres funkcji USD/PLN pochodzacy z www.barchart.com. Jak widac wzrost wartosci USD rozpoczal sie w sierpniu 2008 (poziom okolo 2 PLN=1 USD) i ma wyrazny trend wzrostowy trwajacy do chwili obecnej (1 USD= 3.65 PLN). Oczywiscie na krzywej widzimy fluktuacje reprezentowane przez towarzyszace trendowi maksima lokalne. Te istotnie sa dzielem spekulantow. Natomiast sam trend jest autorstwa naszego poczciwego scichapeka czyli Narodowego Banku Polskiego, ktory najwyrazniej skupuje zloto. Byc moze jest to potrzeba uzupelnienia uprzednio wydanych zapasow albo odpowiedz na zadanie zagranicznych inwestorow, ktorzy domagaja sie wymiany PLN na zloto po kursie. Wartoby dokonac inspekcji zasobow zlota NBP aby przekonac sie czy polskie zloto, zakupione ze skladek narodu w okresie II RP , jeszcze tam jest.



