Tymczasem ten powszechny poglad nie ma w zasadzie wiekszego naukowego uzasadnienia. W poprzednim wpisie, w ktorym w zasadzie usilowalem znalezc odpowiedz na pytanie dlaczego jedne rasy dokonaly na tym padole znacznie wiecej niz inne, pokazalem ze przyczyna moze byc wiekszy sredni populacyjny iloraz inteligencji tychze ras (bialej czy zoltej) w porownaniu z rasami podbitymi.
Na rysunku (1) pokazane sa typowe wykresy rozkladu IQ dla rasy bialej i czarnej. Jak widzimy maksimum (czyli najwiecej osobnikow) rasy bialej posiada IQ=100. Dla rasy czarej maksimum wypada nizej bo dla IQ=85. Co wiecej "inteligentny ogon" rozkladu dla rasy czarnej tylko nieznacznie przekracza poziom IQ=100. Inaczej mowiac najinteligentniejsi przedstawiciele rasy czarnej zaledwie siegaja do przecietnego poziomu inteligencji przedstawicieli rasy bialej.
Stwierdzenie to jest oparte na calym szeregu badan dokonanych w latach ostatnich przez badaczy, do ktorych mam zaufanie. Oczywiscie ja sam takich testow nie robilem i zdaje sobie sprawe z tego, ze badania socjologiczno-psychologiczne, tak zreszta jak i nauki medyczne, nigdy nie osiagna takiego poziomu precyzji jaki mamy w fizyce czy chemii. Nie mniej czytajac raporty i monografie osob bezposrednio w nie uwiklanych nie mam watpliwosci co do tego, ze sa one tak obiektywne jak to tylko jest mozliwe w aktualnych warunkach. Trzeba bowiem zdac sobie sprawez tego, ze badania takie nie ciesza sie poparciem aktualnych autorytetow politycznych. Zwolennicy ideii powszechnej rownosci i ludowladstwa a takze wyzszosci systemu demokratycznego w polityce panstwowej staja bowiem przed naukowymi faktami bedacymi w bezposrednim konflikcie z propagowana przez nich ideologia spoleczna. Podstawowe nierownosci w sprawnosci intelektualnej pojawiaja sie bowiem nie tylko przy porownywaniu ras (ktorych istnienia wielu chcialoby zaprzeczyc) ale takze wewnatrz ras a nawet wewnatrz poszczegolnych narodowosci. Jak wiadomo rozklad ilorazu inteligencji okreslony jest z dobrym przyblizeniem przez tak zwany rozklad normalny znany takze jako rozklad Gaussa. Jest to rozklad dwu-parametrowy, posiadajacy wartosc srednia ,m, oraz dyspersje ,s. Pierwsza z tych wielkosci mowi nam takze jaka jest najbardziej prawdopodobna wartosc IQ jaka mozemy spotkac w danej populacji a druga okresla "szerokosc rozkladu" czyli to jak daleko moga sie roznic od wartosci sredniej ilorazy inteligencji osobnikow nalezacych do populacji. Pomiary wykazuja, ze inteligencja jest cecha dziedziczna przenoszona z rodzicow na potomstwo z prawdopodobienstwem nie mniejszym niz 40% a nie wiekszym niz 90%. Ten stosunkowo szeroki przedzial jest spowodowany tym, ze nie zawsze biologiczny ojciec jest identyczny z nominalnym. Potomstwo zas obdarzone jest inteligencja posrednia pomiedzy inteligencja ojca i matki.
Na ilustracji (2) podany jest typowy wykres tak zwanej krzywej dzwonowej (bell curve) z zaznaczonymi prawdopodobienstwami wystepowania danej wielkosci IQ w mierzonej populacji. Dla przykladu podam, ze rysunek odnosi sie do rasy bialej o maksymalnym i srednim IQ m =100 i srednim odchyleniu kwadratowym s= 15. Jak widzimy 68.3 % populacji obdarzone jest inteligencja nie mniejsza i nie wieksza od m-s i m+s czyli znajdujaca sie w granicach 85 - 115 IQ. Jest to cos co mozna nazwac rdzeniem populacji. Zauwazmy, ze osobnicy o IQ nalezacym do tego przedzialu nie stanowia niczego specjalnego. Jest to tak zwany szary tlum czyli motloch (obecnie zwany takze lemmingami), ktorego zdolnosci intelektelektualne ograniczaja sie do wykonywania prostych i powtarzalnych czynnosci w procesie pracy. Zajmuja oni stanowiska prostych pracownikow rolnych, robotnikow fabrycznych, drukarzy, sprzedawcow czy nizszych urzednikow. Jest to tez czesc populacji stanowiaca "rynek towarow masowych" i stad jedynie wazna i manipulowana przez marketerow i politykow. Ponizej tej granicy przypada okolo 16 % populacji, ktora jest w zasadzie dla tejze populacji bezwartosciowa. Stanowi ona bowiem dla owej spolecznosci permanentne obciazenie socjalne, ktorego lepiej by nie bylo. Panstwa, takie jak Niemcy w czasie III Rzeszy czy ZSRR w okresie stalinowskim (ale takze Sparta w starozytnosci), ktorych celem bylo wytworzenie "nowego czlowieka" czyli faktycznie wyprofilowanie udoskonalonej populacji usilowaly usunac ow nieuzyteczny margines droga fizycznej likwidacji przynajmniej czesci owej 16% populacji. Jest to postepowanie konsekwentnie stosowane w hodowli zwierzat rasowych ale ktorego stosowanie do populacji narodu moze budzic pewne moralne watpliwosci. Nie mniej jest to tez jedyna skuteczna metoda doskonalenia populacji.
Dla populacji istotnie wartosciowa jest tylko czesc populacji o IQ wiekszym od 130 stanowiaca nieco wiecej niz 2% calosci populacji. Z tej czesci populacji wywodzi sie bowiem jej intelektualna elita, ktora pelnic moze rozne funkcje poczynajac od politycznych przez edukacyjne do artystycznych. Z punktu widzenia czysto hodowlanego jest to takze jedyna czesc populacji, ktora jest w stanie ja sama ulepszyc pod wzgledem intelektualnym. Jak wiemy bowiem inteligencja jest uwarunkowana genetycznie a hybrydy powstajace w wyniku seksualnego oddzialywania pomiedzy mniej inteligentna a bardziej inteligentna czescia populacji posiadaja nieco wyzsze IQ od tego jakie ma mniej inteligentny rodzic. W ten sposob widzimy jasno gleboka spoleczna madrosc i humanitaryzm prawa pierwszej nocy, ktore calkowicie poprawnie realizowalo program genetycznego ulepszania populacji "od wewnatrz". Jest to tez dobre uzasadnienie dla "hermetyzacji" elity w postaci nepotyzmu. Zauwazmy bowiem, ze uformowanie klas wyzszych jest procesem, ktory trwa przez wiele generacji (zapewne nie mniej niz 10-20 generacji 25-io letnich) w trakcie ktorego wytwarzaja sie utrwalaja nawyki spoleczne i kulturalne, ktore w stanowia wzorzec dla calej spolecznosci. Wprowadzenie "nowej krwi"na salony powoduje niepotrzebne zaburzenie procesu dojrzewania elity a takze wywoluje dysonans, ktory na przyklad byl doskonale przedstawiony w filmowej wesji "Ziemi Obiecanej" Wajdy gdzie pojawia sie postac wzbogaconego kmiotka wykupujacego dwor nalezacy do ojca glownego bohatera. Pamietajmy, ze wzbogacony cham pozostanie nadal chamem nawet wtedy gdy uzyska majetnosci czy tytuly naukowe. Jesli wiec narzekamy na to, ze lekarz w przychodni odzywa sie i traktuje nas po prostacku, albo ze polityk, ktorego wybralismy lekcewazy sobie nas i nasze potrzeby to wiedzmy, ze zwinila tu idea awansu spolecznego, ktora doprowadzila do tego, ze mamy teraz do czynienia z czlowiekiem, ktory dawno juz przekroczyl swoj prog kompetencji umyslowej.
Wedlug socjologow kazdy czlowiek w ciagu swojego zycia poznaje blizej w sensie towarzyskim okolo 100 osob. Sa to najczesciej czlonkowie rodziny, znajomi ze szkoly i studiow oraz koledzy z pracy. Ludzi tych zapraszamy na swieta w rodzaju imienin czy slubow, dzielimy sie myslami (jesli takie mamy) albo napojami wyskokowymi itp. Jesli przyjmiemy, ze rozklad IQ znajomych posiada podobna strukture jak rozklad IQ populacji calkowitej (czyli ze znajomi wybierani sa przypadkowo z populacji) to to oznacza, ze w calym kregu mamy zaledwie dwie osoby, ktore istotnie moga nam powiedziec cos ciekawego badz udzielic rady, ktorej warto posluchac. Faktycznie zas sytuacja wyglada jeszcze gorzej gdyz stanowisko jakie zajmujemy i IQ jakie posiadamy powoduje takze selekcje naszych znajomych i wobec tego wprowadza automatyczna stratyfikacje naszych kontaktow towarzyskich. Tak wiec lekarze zamykaja sie we wlasnym srodowisku zawodowym , podobnie prawnicy czy naukowcy ale takze i czlonkowie elity wladzy. W efekcie jestesmy nie tylko wyobcowani z ogolnej masy narodu ale takze pozbawieni wartosciowej rady w tym rzadkim przypadku gdy zdamy sobie sami sprawe z tego, ze jej potrzebujemy. Zauwazmy bowiem, ze jedna z cech wspolczesnego spoleczenstwa jest calkowity brak autorytetow. Efekt ten jest wywolany swiadomoscia czlonkow populacji, ze osoby znajdujace sie "na swieczniku" znalazly sie tam w sposob przypadkowy a nie dzieki wlasnym cechom umyslu czy charakteru. Taka anarchiczna postawa umyslowa owocuje tym co Ziemkiewicz nazwal swego czasu "Polactwem" ja zas nazywam chamem wyzwolonym.
Nie jest obecnie w modzie by podkreslac znaczenie ziemianstwa jako elity polskiej populacji ale jesli tylko pomyslimy przez chwile obiektywnie to trudno nie przyznac, ze Polska zawdziecza jej nie tylko swoje istnienie jako odrebnego organizmu terytorialno-politycznego ale takze jako tworcy narodowego dziedzictwa kulturalnego. Wiekszosc palacow i zbiorow sztuki jakie obecnie, zreszta zupelnie nieslusznie, uwaza sie za narodowe skarby nalezace do wszystkich Polakow, nigdy by nie powstala gdyby zabraklo woli, pieniedzy i inicjatywy Wielkich Szlachcicow Polskich. Polskie chlopstwo pozostawiloby po sobie dziedzictwo wylacznie w postaci kurnych chat i slawojek a takze glupkowatych piosenek ludowych. Jedynymi zas pomnikami kultury polskiej jakie zdolna jest wytworzyc klasa robotnicza sa kopce butelek po wodce.
Zauwazmy takze, ze spoleczenstwa, ktore przeszly przez przemiany rewolucyjne powinny wykazywac rozklad IQ rozny od symetrycznego (rys.3). Mysle tu zwlaszcza o populacjach ZSRR i krajow dawnej demokracji ludowej. Implementacja bowiem idei spoleczenstwa bezklasowego w praktyce oznacza proces imbecylizacji calej pozostalej poddanej mu populacji. Dokonuje sie to w wyniku fizycznej elimniacji naturalnej elity kraju co oznacza usuniecie genotypow prowadzacych do wyzszych IQ osobniczych. Tak wiec rewolucje sa w zasadzie zbrodnia przeciwko calej ludzkosci tworzacej owa populacje. Przez wyelimnowanie z niej nosicieli wartosciowych genow pozbawiamy automatycznie i nieodwracalnie cala populacje szansy na podwyzszenie jej zbiorowego IQ. Zniszczony przez wymordowanie czy zeslanie na wygnanie zbior nosicieli wartosciowych genow nie moze bowiem byc juz odtworzony wewnatrz zubozonej populacji resztkowej. Ze wzgledu jednak na to, ze kazde spoleczenstwo zorganizowane posiada pewna ilosc stanowisk kierowniczych, ktore musza byc obsadzone, nastepnym krokiem jest etap awansu spolecznego, polegajacy na tym ze owe stanowiska obejmuja badz ludzie nie posiadajacy do tego kwalfikacji badz tez "desanty" pochodzenia mniejszosciowego. Proces ten trwa obecnie w sposob intesywny na terenie Polski i innych krajow bylego imperium radzieckiego.
Rysunek (3) podaje tylko ideowy wykres rozkladu IQ spoleczenstwa po rewolucji. Ogolnie mozemy oczekiwac, ze dzieki likwidacji tej czesci populacji przedrewolucyjnej, ktora stanowila elite ukladu poprzedniego bedziemy mieli mniejsza dyspersje w kierunku IQ wiekszego od tego jaki jest najczesciej spotykany a wiec spoleczenstwo "ludowe"bedzie mialo mniej osobnikow o wyzszej inteligencji. To zas przelozy sie natychmiast na pogorszony stan zarzadzania gospodarka oraz na bardziej chamski sposob traktowania spoleczenstwa.
Ostatnio wpadla mi w rece ksiazka zawierajaca wspomnienia profesora Michala Smialowskiego (M.Smialowski , "Wspomnienia", 1995) z okresu jego mlodosci biologicznej i naukowej oraz jego kariery jako menadzera nauki w okresie PRL-u. Prof. Smialowski byl swego czasu sekretarzem Wydzialu III Polakiej Akademii Nauk i dyrektorem Instytutu Chemii Fizycznej PAN wtedy gdy ja rozpoczynalem w nim prace. Jego ksiazka nie jest wydarzeniem literackim ale odslania wiele kulis polityki personalnej okresu Polski Ludowej i PRL-u, w ktorym to czasie autor byl znaczacym graczem na polu polityki naukowej kraju.
W pierwszym zas rzedzie pokazuje ona jakiego typu miernoty intelektualne wyplynely w tym czasie na szerokie wody polskiej nauki nie majac ku temu ani odpowiedniego przygotowania ani tez kwalfikacji naukowych badacza. Pozalowania godny stan polskiej nauki jaki byl wtedy i pozostal do czasow obecnych wynika bowiem z tego, ze brakuje w calej puli pracownikow naukowych, na poziomie uniwersyteckim czy instytutow PAN-owskich, umyslow oryginalnych, zdolnych do samodzielnego podjecia tematow badawczych. W efekcie powielane sa prace wtorne i przyczynkowe, ktore wywodza sie z kontaktow nawiazanych na stypendiach zagranicznych badz oddziedziczonych po promotorach prac doktorskich. Umysly decyzyjne nauki polskiej zajmuja sie glownie rozgrywkami personalnymi pozostawiajac najczesciej inicjatywe badawcza w rekach mlodszych pracownikow naukowych, ktorzy sa do tego zupelnie nie przygotowani. Choroba naukowej bezplodnosci nie jest zreszta wylacznie dolegliwoscia polska gdyz zarowno przodujaca nauka radziecka jak i nauki amerykanska czy angielska roja sie od naukowych hohsztaplerow i "time servers". Nie mniej , w krajach gdzie na nauke i badania przeznacza sie istotnie powazne sumy a wynagrodzenia naukowcow nie sa niewielkie mozna wylowic z ogolnej ciemnej masy pewne diamenty intelektu i odkrycia warte poglebienia.
Warto pamietac, ze wszelkie instytucje spoleczne, ktore musza dzialac sprawnie w trudnych warunkach maja strukture hierarchiczna, w ktorej ranga zleceniodawcy decyduje o podjetym dzialaniu. Tak dziala wojsko, policja czy straz pozarna. Podobnie hierarchiczna struktura powinna istniec w organizacji panstwa jesli to ma dzialac sprawnie dla realizacji projektow sluzacych dobru calego spoleczenstwa. Jak mowi nam jednak rozklad IQ tylko stosunkowo nieznaczna (rzedu 2%) czesc populacji jest w stanie zaproponowac jakis przemyslany program dzialania. To zas oznacza, ze pozostale 98% spoleczenstwa nie powinno miec jakiegokolwiek wplywu na decyzje kto i kiedy stanie u steru panstwa. W systemie demokracji powszechnej jest jednak przeciwnie. Przynajmniej nominalnie dopuszczono do selekcji na najwyzsze stanowiska panstwowe owe 98% populacji, ktore stanowia bezmyslny motloch. Oczywiscie motloch ten jest manipulowany mniej lub bardziej zrecznie przez bedaca aktualnie przy wladzy oligarchie pieniadza i sil represji. Te jednak maja na ogol na mysli cele wlasne a nie dobro narodu i stad wynika obecny oplakany stan stosunkow w Polsce i zreszta nie tylko tu.
Jesli ktos zastanowi sie nad przyczynami faktu, ze II Rzeczpospolita, ktora powstala w warunkach znacznie trudniejszych niz obecna Polska unijna, rozwijala sie pomyslnie mimo trudnosci scalenia trzech odrebnie administrowanych zaborow, kryzysu swiatowego oraz ciaglej walki z radzieckimi i niemieckimi sasiadami podczas gdy III Rzeczpospolita jest na panstwowej rowni pochylej (od roku 2005) to prosta odpowiedzia jest to, ze II RP posiadala zachowana i nienaruszona hierarchie spoleczna, w ktorej kazdy obywatel znal swoje miejsce. Ta naturalna struktura w ktorej Pan byl Panem a Cham -Chamem zostala niestety zniszczona przez komunistow, ktorym zalezalo na zdestabilizowaniu panstwa polskiego. Wielka szansa Polski po roku 1990 bylo odbudowanie odwiecznej struktury klasowej panstwa polskiego w polaczeniu z fizyczna likwidacja przedstawicieli komunistycznej nomenklatury i funkcjonariuszy resortow represji. Niestety kraj z owej szansy nie skorzystal co na przyszlosc rokuje jak najgorzej. Pamietajmy bowiem, ze decyzyjni komunisci i ich potomstwo, ktorzy doprowadzili do kompletnej zapasci PRL nie poradza sobie rowniez z obecnym PRL-bis. Kolejna Wieka Kraksa jest tuz tuz za progiem.
Uzupelnienie:



















