wtorek, 14 sierpnia 2012

Niezamierzone skutki czyli wstep do teorii globalizmu

    Wpadla mi w rece ostatnio interesujaca ksiazka znanego w USA inwestora i bankiera, Edwarda Conarda. Autor przedstawia sie na obwolucie jako byly dyrektor firmy Bain Capital, oddzial w Nowym Jorku. Przed ta funkcja zajmowal on takze wysokie stanowiska w innych instytucjach konsultacyjnych i inwestorskich. Sama zas firma Bain Capital, LLC, jest takze interesujaca z tego wzgledu, ze jeszcze niedawno przewodzil jej nasz obecny kandydat na stanowisko prezydenta USA, ze strony partii republikanskiej, Mitt Romney. Sama ksiazka nic o Romneyu nie wspomina ale wiadomo, ze kultura korporacyjna wymaga dosyc silnej zgodnosci pogladow wsrod wyzszych dyrektorow danej firmy. Stad mozna wnosic, ze i Autor dzieli z Kandydatem nie tylko miejsce pracy ale i punkt widzenia na gospodarke. Jest tez bardzo prawdopodobne, ze w przypadku powodzenia kampanii wyborczej Romney'a nazwisko Conard wyplynie, jako teoretyka republikanskiej ekonomii, w roli kandydata na jedno z wazniejszych stanowisk w ekonomii panstwowej.

  Sama ksiazka nosi tytul "Unintended consequences- why everything you have been told about the economy is wrong"  ("Niezamierzone skutki czyli dlaczego wszystko co wiesz o ekonomii jest nieprawda"). Jest to tytul odwazny, godny Wielkiego Amerykanina, ktory zamierza wyjasnic swoim mniej rozgarnietym  wspolobywatelom dlaczego zyjemy na najlepszym z mozliwych swiatow, ktorego widoczne ostatnio trudnosci, sa w gruncie rzeczy drobiazgiem nie wartym wzmianki. Sama zas prezentacja sklada sie z trzech czesci, z ktorych pierwsza przedstawia punkt widzenia i strategie amerykanskich globalistow, druga - wyjasnie powodow dzisiejszych trudnosci a trzecia proponuje metody rozwiazania problemu, ktory w gruncie rzeczy jest drobiazgiem.  "Jest to wspaniala ksiazka wypelniona madroscia przez czlowieka, ktory naprawde wie o czym mowi. Obowiazkowa lektura dla czlowieka interesu i polityka" - tak pisze o niej John C. Whitehead niegdys przewodniczacy firmy Goldman & Sachs i byly wice-minister spraw zagranicznych. Wydaje sie wiec wskazanym aby i  Najlepsi Synowie Polskiej Ekonomii zainteresowali sie ta pozycja.

    Aby uwypuklic wielkosc wspolczesnej mysli ekonomicznej autor slusznie przedstawia zarys gospodarki swiatowej w ciagu ostatnich siedemdziesieciu lat. Jest to informacja uzyteczna ale nieco wybiorcza wiec tam gdzie  Wielki Amerykanski Ekonomista poskapil wiadomosci badz je przeinterpretowal postaram sie te braki uzupelnic. Jak wiec przedstawia sie ekonomia USA w zarysie historycznym, po zakonczeniu II Wojny Swiatowej?  Wedlug Conarda jest to ekonomia kraju posiadajacego dobrze wyksztalcona klase robotnicza (USA byla, jak pisze, pierwszym krajem na swiecie, ktory wprowadzil powszechna publiczna edukacje wszystkich obywateli). Podczas gdy w Europie dominowala edukacja zawodowa, w USA szkoly premiowaly edukacje ogolna pozwalajaca absolwentom na osiagniecia wyksztalcenia wyzszego (na poziomie college'u) co ulatwilo wprowadzenie wytwarzania produktow o wysokim stopniu technologicznej komplikacji. Korzystnymi czynnikami sprzyjajacymi wzrostowi zamoznosci spoleczenstwa amerykanskiego byl tez znaczny upust krwi w postaci straty okolo pol miliona mezczyzn w wieku produkcyjnym dzieki dzialaniom wojennym. W tym czasie calkowita populacja USA wynosila okolo 132 miliony obywateli czyli mniej niz polowe tego co mamy dzisiaj. Ta umiarkowana podaz pracy ustepowala zwolna dzieki godnemu pozalowania wzrostowi liczby kobiet wstepujacych na rynek pracy oraz imigracji. Jednoczesnie silne zwiazki zawodowe w latach 1950- 1970 dbaly o to aby wzrostowi produkcji i wydajnosci pracy towarzyszyla proporcjonalna podwyzka plac i swiadczen.

   Ta proporcjonalna podwyzke plac Autor okresla opodatkowaniem konsumenta przez zwiazki zawodowe i rozbicie tych ostatnich w latach 1980 i pozniejszych uwaza za jedno z glownych osiagniec globalizmu ekonomicznego.  W tym jednak czasie (1950-1970)  rozwoj handlu zagranicznego byl ograniczony. Ekonomia USA byla ekonomia w znacznym stopniu zamknieta i protekcyjna co powodowalo, ze nowe wynalazki i osiagniecia naukowe byly implementowane na terytorium kraju i przyczynialy sie do wzrostu zamoznosci (dzieki wynagrodzeniom) ogolu populacji oraz otwieraly szanse dla mlodszych generacji dla znalezienia zatrudnienia zgodnego z uzyskanym wyksztalceniem. Na utrzymanie calej rodziny wystarczalo na ogol jedno wynagrodzenie i to na poziomie nieosiagalnym dla wiekszosci populacji europejskiej az do lat  90-tych. Na obecnosci kobiet w domu zyskiwaly takze dzieci, zadbane pod wzgledem wyksztalcenia, wychowania i moralnosci.

    Chociaz Conard o tym nie wspomina, waznym elementem powodujacym wzrost stopy zyciowej spoleczenstwa amerykanskiego byla tez zimna wojna i rywalizacja o jakosc zycia klasy robotniczej pomiedzy ZSRR i krajami przez niego podbitymi oraz  tak zwanym Wolnym Swiatem, ktorego liderem byly Stany Zjednoczone. Otaczanie Obozu Krajow Socjalistycznych systemem baz i umow wojskowych (NATO, SEATO, ASEAN itp) dawalo zatrudnienie dla zawodowego wojska amerykanskiego oraz wzmagalo zakupy sprzetu wojskowego  z USA dajac dobrze platna prace milionom robotnikow. Dla rozwoju USA korzystne byly takze drobne wojny lokalne prowadzone, podobnie jak teraz, wobec obecnych resztek Imperium Rosji, na  szeroko rozumianych kresach Obozu Sowieckiego. Korea, Wietnam, dekolonizacja Afryki, itp lokalne zamieszki wpywaly korzystnie na wyscig zbrojen oraz przeniesienia technologii wojskowych na rynek cywilnych produktow.

  Jednym z negatywnych cech tego okresu prosperity byl fakt, ze amerykanska pomoc dla zachodnich krajow europejskich oraz innych a zwlaszcza pomoc przeznaczona na wydatki wojskowe byla fundowana droga dotacji. Inaczej mowiac Amerykanie stosowali podobny system jaki stosuja obecnie Chinczycy w stosunku do USA (z ta roznica, ze Chiny kupuja  obligacje a nie obdarowuja rzad USA dotacjami o sprecyzowanym wykorzystaniu) . Obdarowywali oni bowiem kraje przyjazne funduszami badz pozyczkami, ktore mialy sluzyc na zakup amerykanskich towarow a tym samym spowodowac wzrost zatrudnienia i plac w przemysle USA.
   W  tym czasie Stany Zjednoczone byly krajem zamoznym o dodatnim bilansie handlowym oraz nadwyzkach podatkowych. Traktowaly one takze powaznie swoja walute, ktora byla w pelni wymienialna na zloto. Co prawda w obiegu nie bylo juz zlotych monet ale pozostaly jeszcze  w obiegu monety srebrne  a stosunek ceny uncji zlota do srebra wynosil 16:1.  Banki Rezerwy Federalnej wiedzialy dokladnie ile banknotow znajduje sie w obiegu. Jesli jakis banknot byl wycofany ze wzgledu na zuzycie to drukowano nowy obdarzony tym samym numerem ale zaznaczony gwiazdka  znaczaca, ze jest to banknot wydany jako zastepczy. Ta stalosc wartosci nabywczej dolara byla gwarantem stabilnosci ekonomii krajowej. Nie bylo potrzeby aby wydawac swiezo zarobione pieniadze jak najpredzej zanim straca wartosc i mozna tez bylo poczekac i odlozyc konieczna sume na wieksze zakupy.

 To powodowalo stosunkowo wysoki, w porownaniu do obecnego, poziom oszczednosci Amerykanow (patrz rys. 1, ktory pokazuje postepujacy po roku 1970 drenaz rezerw finansowych obywateli USA) i pozwalalo na rozsadna polityke kredytowa na rynku wewnetrznym.Jesli spojrzymy na rysunek 2 , ktory zreszta pojawial sie juz w uprzednich wpisach, to zobaczymy, ze wartosc nabywcza dolara byla praktycznie stala do roku 1970. W tym roku nastapila gwaltowna dewaluacja dolara zwiazana z jego zejsciem ze stalego parytetu ze zlotem.

    Co bylo powodem takiej decyzji?  Dzieki temu, ze olbrzymie sumu wydawane byly w dolarach na utworzenie bariery zamoznosci na granicy Europa Zachodnia- Oboz Socjalistyczny oraz na zbrojenia i podtrzymywanie rezimow przyjaznych USA w Afryce, Azji czy Ameryce Poludniowej i Centralnej ilosc papierowych dolarow bedacych poza granicami USA wzrosla tak znacznie, ze zasoby zlota jakie posiadaly banki Rezerwy Federalnej czy rzad USA nie pokrywaly w pelni wartosci wyemitowanych banknotow. Sam fakt nie byl w gruncie rzeczy alarmujacy gdyz tylko rzadko pojawial sie petent posiadajacy znaczna sume w banknotach USA, ktory by chcial wymienic je, po oficjalnym kursie, na kruszec. Taki bezczelny i w gruncie rzeczy glupi petent pojawil sie jednak w postaci prezydenta Francji , gen. de Gaulle, ktory zamiast zuzyc uzyskane dotacje dolarowe zgodnie z ich przeznaczeniem, na zakup amerykanskich towarow, zazadal wymiany posiadanej rezerwy USD na zloto. Zadanie to bylo czescia zimnej wojny o prestiz Francji jako mocarstwa oraz niezaleznej sily nuklearnnej, jaka rzady Francji toczyly od pewnego czasu z USA. Konsekwencja tego kroku bylo jednak zdanie sobie sprawy przez Amerykanow, ze podobne postulaty moga sie pojawic ze strony innych panstw i ze ich rezerwy zlota nie sa wystarczajace aby pokryc zobowiazania jakie w ten sposob podjeli wobec swoich darbiorcow. Jedynym wyjsciem bylo albo skokowa dewaluacja dolara do kolejnego poziomu, ktory mogl byc podtrzymany rezerwami kruszcu albo urynkowienie wartosci dolara.

    Pierwszy krok bylby uczciwszy i rozsadniejszy i dlatego wybrano drugi. W efekcie nastepna dekada 1970-1980 byla okresem wielkiego kryzysu gospodarczego na calym swiecie i spadku pozycji USA jako mocarstwa. Dewaluacja dolara spowodowala olbrzymie straty na swiecie wywolane spadkiem wartosci rezerw finansowych  panstw sojusznikow i pozyczkobiorcow  USA. Ofiarami tego biegu wydarzen padli, miedzy innymi: w Polsce pierwszy sekretarz  Edward Gierek a w Iranie Szach Reza Pahlawi.  Jednoczesnie panstwa dostarczajace zywotnych surowcow gospodarczych (glownie ropy) automatycznie podniosly ceny swoich produktow aby utrzymac zaleznosc 1 uncja zlota~ 10-15 barylek ropy, co wywolalo w USA i nie tylko kryzys zaopatrzenia w paliwa. Poglebiajacy sie kryzys wewnetrzny w USA oraz upadek rzadow- klientow USA za granica kosztowal stanowisko owczesnego prezydenta Jimmy Carter'a - demokraty, ktory nie zostal wybrany na druga kadencje.
     Zastapil go republikanin - Ronald Reagan, byly aktor i tajny wspolpracownik FBI inwigilujacy srodowisko hollywoodskie, ktore w tym czasie bylo uwazane za siedzibe lewicowej zgnilizny. Jako konserwatysta przystapil on natychmiast do dzialania. Podwyzszenie oprocentowania podstawowego spowodowalo zahamowanie spadku wartosci nabywczej dolara (oprocentowanie pozyczek jest w zasadzie cena jaka pozyczajacy placi swojemu kredytodawcy za uzytkowanie jego pieniedzy- im wieksze oprocentowanie tym drozsza jest waluta na rynku pieniadza) oraz wywolalo naplyw kapitalu zagranicznego z Europy i Azji. Dalszym krokiem bylo propagowanie ideii "przestarzalosci zlota"  jako srodka platniczego oraz obnizenie wymagan rezerw bankowych. Spowodowalo to wyprzedaz rezerw zlota bankow centralnych ( i nie tylko) a wiec zwiekszona podaz zlota na rynku towarow. Z tym zas wiazalo sie obnizenie cen zlota jako kruszcu i automatyczne wzmocnienie dolara. Naplyw kapitalu i perspektywa wzrostu badz co najmniej stabilnosci sily nabywczej dolara wywolaly wzrost spekulacji gieldowych oraz inwestycji. Jednoczesnie Reagan, jako zwolennik wolnego rynku (czyli zniesienia taryf celnych na towary importowane) powaznie zaangazowal sie w polityke ekspansji przedsiebiorstw amerykanskich (praktycznie likwidujac cale galezie przemyslu wytworczego w USA) przenoszac wytwarzanie najpierw do Meksyku (NAFTA) a potem do Azji. Jak pisze Conard "Jesli mam do  wyboru pracownika kosztujacego mnie 17 centow za godzine ale bedacego zagranica a pracownika kosztujacego 17 dolarow za godzine w kraju to zawsze wybiore tego pierwszego." I istotnie, przy stosunkowo niskich kosztach przewozu towarow kontenerami , koszty maszyn, budynkow, energii itp sa podobne a kluczowym skladnikiem kosztow wytwarzania sa cena pracy i swiadczen pracowniczych, podatki oraz koszty wymuszane przepisami o ochronie srodowiska. Te wszystkie czynniki sa znaczaco nizsze w krajach trzeciego swiata. Otworzenie w praktyce calego swiata jako rezerwy pracowniczej oraz naplyw hord emigrantow do USA wraz z redukcja zatrudnienia w likwidowanych w USA zakladach wytworczych spowodowaly, ze wynagrodzenie pracownikow w USA ulegalo i ulega nadal ciaglej erozji (patrz rys. 3)

mimo, ze w tym okresie wprowadzono olbrzymie zmiany innowacyjne zwlaszcza w przemysle komputerowym i elektronicznym. Odmiennie od okresu 1950-1970 produkcja nowoczesnych towarow nie odbila sie znaczaco na wzroscie zamoznosci spoleczenstwa amerykanskiego. Na zmienie polityki gospodarczej skorzystali wylacznie wyzsi oficerowie przemyslu, handlu i finansow, ktorych wynagrodzenie wzroslo bez porownania i zwiazku z faktyczna sprawnoscia zarzadzanych przez nich jednostek gospodarczych. Conard okresla ta polityke plac i zatrudnienia jako sluszna kompensacje najwydajniejszych pracownikow podejmujacych ryzyko innowacyjnosci produktow oraz strategii produkcji. Jest to zrozumiale bo i on sam nalezy do benificjentow tego systemu gospodarowania. Moim zdaniem traktuje on jednak siebie i kolegow decydentow  nazbyt delikatnie. W koncu to nie szeregowi pracownicy wprowadzili ekonomie USA i reszty swiata na rafy, na ktorych sie obecnie znajduje. Liczne przyklady spektakularnych "poslizgniec" owych wielkich umyslow swiata intersow i finansow dostarcza nam ciagle codzienna prasa.

    Jednym z kosztow globalizmu jest redukcja pojemnosci rynkow krajow-importerow. Malejaca sila nabywcza populacji powoduje spadek popytu. Aby temu przeciwdzialac finansisci  i politycy USA (a pewnie i innych krajow takze) wprowadzili "luzna" polityke kredytowa. Ta zas stanowila aktualny "gwozdz do trumny" obecnego systemu gospodarczego. Stagnacja wynagrodzen, wzrastajace bezrobocie oraz niepewnosc jutra wywolaly spadek popytu oraz problemy ludnosci  ze splacaniem zaciagnietych kredytow. To zas bylo przyczyna lawinowego wycofywania sie inwestorow z rynku i lokowaniem wycofywanych pieniedzy w zlocie i innych lokatach rzeczowych (antyki, obrazy itp). Banki Rezerwy Federalnej oraz rzad USA odpowiedzialy na to polityka "latwego pieniadza". Ocalilo to pare instytucji finansowych od zasluzonej ruiny ale wywolalo tez lawinowa dewaluacje USD i innych walut.  Jednoczesnie slabnacy rynek na towary importowane powoduje zmniejszenie importu oraz kryzys nadprodukcji w krajach o taniej sile roboczej. Obecnie mamy chwile przerwy gdyz w roku wyborow prezydenckich mamy na ogol pewna stabilizacje wartosci nabywczej dolara (czyli ustabilizowanie sie ceny zlota) wywolana aktywna dzialanoscia bankow centralnych (jak w roku 2008). Mam jednak wrazenie, ze ta stabilizacja nie utrzyma sie po wyborach i to bez wzgledu na to, ktory kandydat wygra. Rynek nie osiagnal jeszcze minimum i nie jest tez jasne co, oprocz wojny swiatowej na przyklad z Chinami, moze powstrzymac jego dalsza degrengolade, o ile oczywiscie nie zrezygnujemy z globalizmu ekonomicznego. Jak dotad takiej propozycji nie wysunal zaden z dwoch liczacych sie kandydatow na stanowisko prezydenta. Byc moze czas aby decydenci zapoznali sie z moja propozycja http://bobolowisko.blogspot.com/2010/03/uniwersalna-proteza-powszechnego.html, ktora moze spowodowac pewne zlagodzenie procesu kumulacji kapitalu i papueryzacji proletariatu jaki obecnie obserwujemy.  Jesli chodzi o Conarda to proponuje on kontynuacje obecnej polityki gospodarczej gdyz nie widzi on niczego alarmujacego w tym, ze producenci dobr towarowych lokuja w zamian swoje zyski w obligacjach rzadu USA. Mowi on, ze sytuacja taka jest mniej korzystna do tej gdy inwestorzy zamroza swoje fundusze w przedsiewzieciach dlugoczasowych (np w rozwoju przedsiebiorstw amerykanskich) ale i tak, jesli ktos zgadza sie pracowac za grosze dla Amerykanow otrzymujac w zamian wylacznie papiery dluznicze to jest to korzystne dla USA jako calosci. Pracownicy zwolnieni moga zas zasilic sektor uslug.

    Moim zas zdaniem najwiekszym problemem jest to, ze wlasciwie nie widac jakiejs dobrej strategii wyjscia z depresji w jakiej sie swiat znajduje z wyjatkiem natychmiastowego przerwania procesu globalizacji droga powrotu do protekcjonizmu badz wojny na arenie calego swiata. Mamy bowiem zbyt duzo ludnosci, ktorej zarobki z trudnoscia wystarczaja na przetrwanie. Ludnosci, ktora wymaga i domaga sie swiadczen w postaci zasilkow socjalnych, kosztownej opieki zdrowotnej itp , a ktora jednoczesnie jest wykluczana z powodow przez nia niezawinionych z rynku pracy i wobec tego tez nie moze zapewnic potrzebnego do wzrostu zatrudnienia popytu. Aby system gospodarczo-polityczny byl stabilny potrzebna jest nie tylko rownowaga  popytu-podazy w skali globalnej ale takze rownowagi lokalne. Rynek wewnetrzny powinien byc podstawa ekonomii kraju natomiast eksport i import towarow powinien byc ograniczony do poziomu uzupelniajacego. W innym przypadku koniunktura gospodarcza kraju uzaleznia sie od sytuacji politycznej i gospodarczej w krajach odleglych, na ktore nasz wplyw jest znikomy. Jesli nie liczymy na to, ze koniec swiata w najblizszym czasie rozwiaze wszystki problemy trzeba by Wielkie Umysly Ekonomiczne calego swiata ("Co glowa to rozum, co d...pa to smrod" ) wreszcie zdaly sobie sprawe z mechanizmu zjawisk z jakimi mamy do czynienia. Zwlekanie bowiem ze zmiana strategii gospodarczej niczego dobrego nie przyniesie.

środa, 1 sierpnia 2012

Realisci przeciwko marzycielom

   Jak zwykle z okazji kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego w prasie i blogosferze pojawiaja sie rozmaite komentarze oraz opinie o racjonalnosci tej operacji wojskowej. Dla mnie osobiscie samo powstanie stanowi przyklad ogolniejszej reguly mowiacej o nieprzewidywalnosci koncowych efektow najbardziej nawet przemyslanych strategii. Amerykanie mowia: "It is a military operation. Nothing goes as planned" (To operacja wojskowa. Nic nie idzie tak jak zaplanowano.). Mowi sie tez, ze  pierwsza ofiara wojny sa plany sztabu generalnego. Ta zasada niepewnosci skutkow dotyczy zreszta szerszej sfery dzialnosci ludzkiej.

    Moim zdaniem Powstanie mialo sens polityczny i moglo byc takze udana operacja wojskowa gdyby wszystkie zalozenia sztabu Naczelnego Wodza w Kraju spelnily sie zgodnie z jego przewidywaniami. Armia Radziecka dzieki Powstaniu uzyskala wyjatkowa szanse przekroczenia powaznej przeszkody terenowej jaka byla Wisla ale tej okazji nie wykorzystala.  Stanie z bronia u nogi na prawym brzegu Wisly kosztowalo Rosjan 5 do 6  miesiecy zwloki w marszu na Zachod. Gdyby skorzystali z okazji to do ZSRR nalezalyby cale Niemcy i Austria a moze takze Belgia i Holandia. Stalin zas, jak jego wielki poprzednik, moglby odebrac zwycieska defilade w Paryzu. Jesli ktos zrobil w tym momencie kolosalny blad strategiczny to tym kims byli wlasnie Rosjanie!

     Rzad Mikolajczyka dzieki Powstaniu uzyskal powazny argument w ewentualnych negocjacjach ze Stalinem w sprawie odsuniecia zdrajcow z PKWN ale Stalin tego argumentu nie pozwolil mu wykorzystac. Wiedzial on  bowiem, ze kwestia przyszlosci Polski oraz jej przyszlych granic  na wschodzie zostala juz mu pozostawiona przez naszych zdradzieckich sojusznikow : Anglie i Ameryke  na konferencjach o przyszlym podziale swiata w Teheranie i Jalcie. O tych ustaleniach Mikolajczyk i Rzad Londynski nie byli poinformowani i wobec tego robili wszystko co bylo w ich mocy aby ocalic Polske w jej granicach sprzed 1939 roku. Czy mieli racje? Oczywiscie! Gdyby tok rozumowania Polakow zostal podjety i zrozumiany przez aliantow to oszczedzili oni by sobie kosztow i wysilkow calego okresu zimnej wojny a Polska nie spedzilaby 45-ciu lat w marszu  ekonomiczna i polityczna droga donikad, na ktorej zreszta nadal sie znajduje.

    Glosy krytyczne z reguly biczuja patriotyzm owczesnych Polakow i ich brak realizmu politycznego. Czy jednak wady te nie nikna w porownaniu z osiagnieciami Niemcow ? W koncu to wlasnie oni rozpoczeli wojne majac oczywiscie nadzieje i przeslanki ekonomiczne mowiace im, ze wojne ta wygraja. Czy nie dokonali oni wielkiego bledu strategicznego, przy ktorym bledna konsekwencje zniszczenia , obrabowania i spalenia Warszawy przez hordy zolnierzy niemieckich oraz ich pomagierow z SS pochodzacych z dystryktu Ost ( Bialorusi) (Brygada Kaminskiego) czy  dystryktu Ukraina ( Brygada Dirlewangera), z samej Rosji (tzw wlasowcy) oraz Wegier?

   Nie blysneli tez inteligencja  nasi sojusznicy z USA. Dysponujac w tym czasie, jako jedyni na swiecie bronia atomowa , mogli wlasciwie zignorowac wczesniejsze ustalenia i podyktowac Stalinowi warunki takie jakie by im odpowiadaly. Jedna bomba atomowa i wrocilibysmy do Lwowa, jeszcze jedna ale silna i wrocilibysmy do Wilna- tak brzmiala popularna wtedy piosenka. Amerykanie mieli realne szanse na uzyskanie tego stanu terytorialnego jaki jest obecnie juz w roku 1945. Ale tej niezwyklej okazji nie wykorzystali!
     Dlaczego?  Bo zarowno pierwsza jak i druga wojna swiatowa toczyla sie w gruncie rzeczy o wladanie nad terytorium Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Ani Amerykanie ani Anglicy ani Francuzi- ktorzy byli w zasadzie sojusznikami III Rzeszy nie oczekiwali dla siebie zadnych korzysci terytorialnych w tej czesci swiata. Stad wszystko co ich interesowalo to ukrocenie wplywow niemieckich oraz ograniczenie ZSSR stosownym kordonem sanitarnym. Terytorium Naszej Umeczonej Ojczyzny bylo i jest zetonem przetargowym w starciu pomiedzy faktycznymi wspolzawodnikami o dominacje tego terenu.


  To czego jednak najbardziej mi brakuje we wszystkich wypowiedziach o Powstaniu i Armii Krajowej to nieobecnosc woli pomszczenia doznanych przez Polske upokorzen oraz odebrania ziem polskich znajdujacych sie obecnie pod okupacja litewska, bialoruska czy ukrainska. Zamiast placzu i ubolewan powinnismy zrobic wreszcie naszym sasiadom to co robili meksykanie podczas oblezenia Alamo. Zagrac im melodie piesni o podrzynaniu gardel i przystapic do dziela. 
 

wtorek, 31 lipca 2012

Scenariusz konca swiata i kiedy to nastapi



  
 W poprzednim wpisie wspomnialem o nadejsciu Dnia Sadu Ostatecznego w wyniku obserwowanego obecnie oslabienia ziemskiego pola magnetycznego. Zamieszczony ponizej rysunek przedstawia ow zanik skladowej dipolowej pola magnetycznego Ziemi uzupelniony przez pare dodatkowych punktow, ktore udalo mi sie znalezc w literaturze ( R. Merrill i inni "The magnetic field of the Earth"). Nie wnosza one zreszta zbyt wiele do przedstawionego uprzednio obrazu ale dzieki nim widac lepiej wzrost fluktuacji wielkosci tego momentu w ostatnim  60-cio leciu w porownaniu ze spokojniejszym i niemal doskonale liniowym zanikiem obserwowanym w latach 1600-1900. Moze zreszta jest to wynik wzrastajacej dokladnosci instrumentow pomiarowych. Jak widac z rysunku (przy braku bardziej wspolczesnych danych) szybkosc spadku wielkosci momentu dipolowego bardzo wzrosla ostatnio (gdzies od roku 1960) i jesli ten nowy trend sie utrzyma to stracimy calkowicie oslone magnetyczna w latach 2200-2600 czyli znacznie wczesniej niz to przewidywal trend liniowy (ktory dawal nam jeszcze 2000 lat spokoju do roku 4000). Jak z tego wynika ludzkosc i cala biosfera ma przed soba jeszcze jakies 150 lat zycia i to pod warunkiem, ze nie bedzie dalszego przyspieszenia w spadku intesywnosci oslony magnetycznej Ziemi!

    Zmniejszenie tej oslony bedzie mialo zapewne dwa podstawowe skutki na klimat ziemski. Po pierwsze wzrosnie ilosc korpuskularnego promieniowania slonecznego, pochodzacego z "wiatru slonecznego" , absorbowanego w atmosferze i na powierzchni Ziemi. Oznacza to wzrost sredniej temperatury Ziemi oraz wzrost sily wiatrow. Byc moze jest to wlasnie to co obecnie obserwujemy i uwazamy mylnie za wynik gospodarczej aktywnosci czlowieka. Po drugie mozemy sie spodziewac wzrostu mutacji, liczby chorob genetycznych oraz  chorob oczu. Po trzecie zas mozemy oczekiwac reakcji Ziemi na wzrost energii dostarczanej na jej powierzchnie ze Slonca (i Kosmosu) w postaci wzrostu zachmurzenia i intensywnosci i wielkosci opadow gdyz ocieplenie powierzchni Ziemi wzmoze tez parowanie wody a obecnosc czastek naladowanych w atmosferze bedzie sprzyjala kondensacji pary. Oslona powierzchni Ziemi przez warstwe chmur bedzie miale efekt chlodzacy. Byc moze prowadzacy do kolejnego zlodowacenia podobnego do tych jakie juz kiedys pokazywalem (i tu powtarzam). Jesli sadzic po znanej nam niedokladnie historii periodycznych zlodowacen (trwajacych okolo 120 000 lat) i ocieplen (trwajacych okolo 20 000 lat) to wlasnie przed nami rysyje sie perspektywa kolejnej katastrofy biologicznej trwajacej co najmniej 120 000 lat.
   Uprzednio przypisywalem owe okresowe ocieplenia i schlodzenia kaprysom peridycznym atomowego pieca znajdujacego sie w jadrze Ziemi. Byc moze jednak jest to efekt rownie okresowych zanikow oslony Ziemi polem magnetycznym.  Obie hipotezy wydaj mi sie prawdopodobne ale dla obu nie ma wystarczajacej ilosci pewnych danych pomiarowych pozwalajacych je zweryfikowac. W najblizszej przyszlosci mozemy miec ta szanse- niestety ostatnia w zyciu. Klopoty cywilizacyjne zaczna sie zreszta znacznie wczesniej gdyz nasza cywilizacja w jej aktualnej formie nadmiernie polega na elektronicznych formach zapisu informacji naukowej oraz komunikacji miedzyludzkiej. W przypadku zwiekszenia sie aktywnosci plazmy na powierzchni Ziemi przestana dzialac wszystkie komputery oraz stana sie coraz czestsze awarie sieci wysokiego napiecia. W przeciwienstwie do wczesniejszych stadiow cywilizacji, kiedy wiedza i istotne informacje byly zapisane w sposob w miere trwaly na papierze badz kamieniu czy glinie, pieta achilesowa naszej obecnej cywilizacji jest jej elektronicznosc. Ta zas raczej nie przetrwa w przypadku dalszej inwazji wiatru slonecznego. Wzrost ochlodzenia spowoduje tez globalny kryzys zywnosciowy i masowe wymieranie ludnosci, ktorej liczba daleko przekroczyla mozliwosci jej wyzywienia metodami nieprzemyslowymi. To co widzimy w dotknietych kleska glodu obszarach Afryki stanie sie norma rowniez w krajach rozwinietych.
Ogolnie rzecz biorac kleski jakie dotkna Nasza Droga Planete  i jej mieszkancow odpowiadaja opisowi zamieszczonemu w Apokalipsie. Czy dalszy bieg wypadkow pobiegnie opisanym tam torem tego nie wiem.


Na rysunkach
Trzej jedzcy Apokalipsy wedlug Albrechta Durera

Dipolowy moment magnetyczny Ziemi wzgledem czasu

Wyniki pomiarow glacjologow przedstawiajace temperature, stezenie CO2 oraz zapylenie wzgledem czasu. Czas obecny jest po lewej stronie wykresu. 

wtorek, 24 lipca 2012

Polaly sie lzy me czyste, rzesiste...

   Zyjemy w ciekawych czasach a co gorsza w czasach zaniku logiki myslenia i to nie tylko w ogole populacji ale takze wsrod jej najlepszych synow. Wlasciwie to nawet strach jest kontemplowac wiadomosci telewizyjne czy przeczytac jakas gazete. A to dowiaduje sie, ze jakis doktorant ubrany w stroj pajaca ("Smiej sie pajacu...") wystrzelal kinomanow w Kolorado, a to znowu lawina blota podtapia wioski austriackie, albo Nasza Umeczona Ojczyzne trapia traby powietrzne. Zaczynam powaznie sie zastanawiac czy przepowiednia, ze zyjemy w Dniach Ostatnich nie sprawdza sie na naszych oczach! W koncu jako dobry syn Kosciola musze widziec w tych wszystkich zdarzeniach realizacje kary bozej jaka spada na grzeszna populacje tego czy innego kraju. O ile sie nie myle to w Polsce przepadl projekt  koronowania Najwyzszego na Krola Polski, sodomici i gomorytki harcuja w najlepsze, niemoralne prowadzenie sie kobiet osiagnelo szczyty nieznane od czasow Mesaliny a kler z Papiezem na czele kultywuje heretyckie zmiany wprowadzone przez II Sobor Vatykanski. Juz sam fakt, ze obecnie mamy tolerowac czy nawet kochac mahometan, schizmatykow, buddystow, protestantow i inna ateistyczna swolocz zamiast zrobic im "kesim" moze wyprowadzic Niebiosa z rownowagi!

   Nie byloby nic dziwnego w tym  gdyby Pan ponownie starl zycie z powierzchni Ziemi tak jak to uczynil juz pare razy w przeszlosci. Obecnie zbliza sie wielkimi krokami krytyczna data kalendarza Majow a ja osobiscie stwierdzam, na podstawie dostepnych mi danych, ze zanika glowna dipolowa skladowa ziemskiego pola magnetycznego. To zas spowoduje, ze bardzo szkodliwe, korpuskularne promieniowanie kosmiczne przestanie byc odchylane przez sprytnie usytuowane przez Najwyzszego pole magnetyczne. Konsekwencja braku tej oslony bedzie sterylizacja Ziemi i usuniecia z niej zycia w formie obecnej. Skutki bowiem takiego napromieniowania beda wieksze niz skutek wojny atomowej w skali globalnej. Takie masowe wymarcia zdarzyly sie juz pare razy w przeszlosci i chociaz, jak dotad, zycie sie odradzalo to zawsze nastepowala zmiana gatunku dominujacego oraz skladu gatunkowego flory i fauny. Tak wiec bedzie i teraz. Zalaczony rysunek przedstawia dostepne mi w tej chwili dane dotyczace magnetycznego, dipolowego pola Ziemi. Dane pochodza z wiarygodnej literatury naukowej i zawieraja informacje paleomagnetyczne (pierwszy pomiar momentu dipolowego pola magnetycznego Ziemi dokonano w pocztku XIX wieku) oraz historyczne dane pomiaru tego momentu, ktore oczywiscie byly wykonywane z rozna precyzja. Ostatnie dane jakie posiadam pochodza z roku 2006 i wskazuja na raptowne malenie tego momentu niezbyt zgodne z uprzednim, niemal liniowym spadkiem wartosci momentu dipolowego z uplywem czasu. Gdyby poprzedni, liniowy zanik wartosci momentu utrzymal sie to oslona magnetyczna Ziemi zniknelaby w okolicach roku 4000. Jesli jednak spadek ten ulegl  istotnie akceleracji to znikniecie zycia na Ziemi nastapi prawdopodobnie w ciagu najblizszych paru lat. Tak wiec Sad Ostateczny jest niemal  "za progiem". Jak dotad nie mamy wiarygodnej teorii pochodzenia momentu magnetycznego Ziemi. Dlatego mechanizm zaniku i ewentualnego ponownego pojawienia sie pola magnetycznego naszej planety jest nieznany. Problem ten byl uznany niegdys przez Alberta Einsteina za jeden z najwazniejszych problemow fizycznych epoki. Bylo to tuz po sformulowaniu przez niego teorii wzglednosci. Od tej chwili uplynelo niemal 100 lat ale problem wyjasnienia mechanizmu powstania magnetycznego momentu Ziemi i innych planet dotad nie doczekal sie jeszcze satysfakcjonujacego rozwiazania. Zanik pola magnetycznego Naszej Drogiej Planety oznacza podwyzszenie jej entropii i przeksztalcenie sie energii magnetycznej w cieplo. Jest to proces nieodwracalny bez bezposredniej interwencji inteligencji wyzszej i jesli, jak twierdza paleomagnetolodzy, Ziemia przeszla juz przez kilka zmian zwrotu polaryzacji magnetycznej to musialy do tego zaistniec jakies zewnetrzne bodzce sprawcze. W kazdym zas razie zanik pola magnetycznego oznaczal dla zycia globalna katastrofe.  Zauwazmy bowiem, ze albo dipolowy  moment magnetyczny zmienia sie periodycznie z czasem wedlug dynamiki procesu mechanicznie odwracalnego (jak na przyklad ruch oscylatora) , ktorego entropia jest zero albo mamy do czynienia z procesem dysypacji energii z formy wyzszej do nizszej i taki proces naturalnie odwrocony byc nie moze. Do problemu ewolucji ukladow dynamicznych odwracalnych badz nieodwracalnych jeszcze powroce.

piątek, 13 lipca 2012

Wedrowki ludow czyli plaga emigracji

    Od czasu do czasu uzmyslawiam sobie, dzieki interakcji z osobami znajomymi oraz z Moimi Szanownymi Czytelnikami, jak wielkie spustoszenia w swiadomosci Polakow poczynilo czterdziesci piec lat Polski Ludowej oraz obecne dwadziescia lat podobno wolnej Polski. W miare mozliwosci otaczam sie ludzmi wyksztalconymi, o pewnej kulturze i ponad-przecietnej wiedzy. Nie mniej, lata ksztalcenia i obcowania z kontrolowanym i znieksztalconym przekazem informacji prowadzonym przez media oraz instytucje nauczania powszechnego dokonaly olbrzymich zniszczen w tkance mozgowej Polakow. Zniszczen, ktorych zreszta nikt nie stara sie naprawic gdyz obecnie dominujacy "model swiata" z tej dystorsji korzysta i ja nadal poglebia. W efekcie wspolczesny Polak zostal celowo "zaprogramowany" falszywym kodem poznawczym rzeczywistosci i wedlug tego oprogramowania mysli i dziala.  Jest to objaw rownie niebezpieczny jak pare lat temu wadliwe przeliczenie jednostek w sondzie kosmicznej NASA, ktore zaowocowalo, obecnie dyskretnie przemilczywana katastrofa wielomiliardowego projektu. Czesto bowiem przyjmujemy "na wiare" tezy gloszone przez tak zwane powazne instytucje i autorytety spoleczne mimo, ze nigdy nie sprawdzilismy osobiscie wiarygodnosci  owych instytucji powszechnego zaufania. Tak na przyklad  Hitler, ideologia faszystowska oraz ich tezy rasistowskie mialy olbrzymie poparcie w calej Europie Zachodniej  oraz Ameryce Polnocnej i Poludniowej.  Zas stalinizm byl praktycznie religia "calej postepowej ludzkosci" co niekiedy odbija sie jeszcze w komentarzach Moich Szanownych Czytelnikow, ktorzy najwyrazniej nigdy nie wyrosli z popularnych tez pierwszej polowy XX wieku.


    Malo kto z osob, z ktorymi rozmawiam jest swiadomy tego, ze wschodnie granice Rzeczpospolitej sa wytyczone w umowie z 1939 roku podpisanej przez Stalina i Ribbentropa tuz przed wybuchem II Wojny Swiatowej i w zasadzie powinny byc skorygowana do stanu przedwojennego po upadku ZSRR. Mapa zamieszczona powyzej pokazuje tereny II RP znajdujace sie obecnie pod tymczasowa administracja panstw osciennych.
     Niemal nikt nie uwaza Rosji za wieksza grozbe niz sa nia Niemcy mimo, ze to wlasnie Rosja i jej obecni klienci zagarneli 70% terytorium Rzeczpospolitej Szlacheckiej i to terytorium, ktore bylo w polskim wladaniu od czasow Unii Lubelskiej czyli okolo 600 lat. Tymczasem wiekszosc uwaza, ze tak zwane  Ziemie Odzyskane, ktore byly wlasnoscia Krolestwa Prus a czesciowo i Austro-Wegier rowniez od wiekow (czyli z grubsza od 700 lat) stanowi niezbywalna czesc Polski. I to mimo faktu, rowniez slabo uswiadomionego, ze obecna Polska jest krajem polkolonialnym i praktycznie polityczna i ekonomiczna wlasnoscia  IV Rzeszy i ze wobec tego jest tylko kwestia czasu by terytorium Polski skurczylo sie do stanu uznanego przez suwerena UE za naturalny rezerwat etnograficzny Polakow (czyli do terenu Generalnej Guberni). Mapa znajdujaca sie powyzej z prawej strony pokazuje aktualny stan terytorium UE. Mozemy ja porownac z umieszcona nizej mapa Wielkich Niemiec i ich prowincji na podbitych terytoriach wschodnich. Zauwazmy, ze w czasie III Rzeszy Hiszpania (Franco) oraz Portugalia (Salazara) i Irlandia byly faktycznie sojusznikami Niemiec. Kraje te wysylaly ochotnikow do oddzialow SS krucjaty anty-bolszewickiej i nie wlaczyly sie oficjalnie do walki glownie z tego powodu, ze nie oczekiwaly dla siebie zadnych nabytkow terytorialnych. Podobnie zreszta sojusznikiem III Rzeszy byla Francja , ktora szybko zmienila sojusze po przegranej poczatkowo kampanii.
    Krotki czas zycia ludzkiego w porownaniu z typowym czasem relaksacji granic panstw sasiadujacych powoduje, ze stan obecny przyjmujemy za trwaly i stabilny. Jest to tym latwiejsze jesli media i autorytety zrobia wszystko aby " ran nie jatrzyc" i usuwaja z nauczania szkolnego i wyzszego oraz z mediow wszelkie wzmianki niezgodne z aktualna polityka narzucona Polsce przez zagraniczne osrodki decyzyjne.  Oficjalnie walczymy z szowinizmem, ksenofobia i zdrowym rozsadkiem proponujac w zamian globalizm ekonomiczny i emigracyjny oraz tolerancje religijna i swiatopogladowa. W mysl tej doktryny Polska rozbroila sie niemal kompletnie a stan jej sil zbrojnych , porownywalny do stanu z okresow rozbiorow, nie gwarantuje praktycznej obrony i realizacji polityki narodowej nawet wobec tak slabych miltarnie sasiadow jak Litwa czy Bialorus. Jak juz wspomnialem uprzednio, obie  Wojny Swiatowe prowadzone byly glownie o panowanie nad terytorium faktycznie nalezacym do Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Po roku 1945 tym, ktory osiagnal ow cel z nadwyzka byl ZSRR. Obecnie po jego upadku i przy kontynuacji gnicia Rosji jako mocarstwa jest tylko kwestia czasu aby Niemcy  zrewanzowaly sie za uprzednie upokorzenie. Zatrzymanie tego "ruchu tlokowego" parowozu dziejow i trwaly pokoj w Europie moze byc osiagniety wylacznie wtedy gdy Polska odzyska swoje naturalne znaczenie i terytoria kresowe i ustanowi trwaly mur dzielacy azjatycki prymityw Rosjan od technicznego barbarzynstwa Niemcow. Pamietajmy, ze narody nie maja stalych przyjaciol lecz jedynie stale interesy!

   Narody i ich panstwa sa zawsze w konflikcie z narodami i panstwami sasiadujacymi z tego prostego wzgledu, ze ilosc dostepnych terytoriow jest ograniczona a liczebnosc populacji wzrasta wraz z jej potrzebami materialnymi. Tego problemu nie jest w stanie rozwiazac emigracja, gdyz zjawisko nadmiaru populacji w stosunku do dostepnych srodkow wystepuje powszechnie. Polityka imigracyjna, taka jaka obecnie wymusza polska administracja panstwowa na obywatelach kraju, jest tylko pozornym rozwiazaniem. Polacy imigrujacy legalnie do rozwinietych krajow zachodu rujnuja tamtejszy rynek pracy obnizajac srednie wynagrodzenie dla wszystkich : obywateli i gosci oraz obciazajac budzety socjalne  tych krajow. To zas powoduje wzrost podatkow a w dalszej kolejnosci obnizenie jakosci zycia. Polscy i rumunscy Cyganie sa plaga w slonecznej Italii, Francji i USA gdzie grasuja cale ich gangi , niekiedy o mieszanym skladzie, obrabowujace centra handlowe i domy prywatne.Sami zas "rdzenni" Polacy bardzo rzadko stanowia pozytywny wklad do kultury zycia krajow rozwinietych, na ktorych dobytku pasozytuja.
Tu glownym problemem jest zanik produkcji towarow powszechnego uzytku w krajach rozwinietych, ktore uwiedzione pogladami globalistycznymi postanowily zakupowac w Azji niemal wszystko co jest do zycia potrzebne. Taka polityka prowadzi do permamentnegoo deficytu bilansu handlowego, z czego jedynym wyjsciem jest dewaluacja walut krajow rozwinietych. Jesli bowiem gospodarka kraju sie rozwija i brak jest rak do pracy to przyjmowanie emigrantow ma sens gospodarczy a sami emigranci moga sie wlaczyc do zycia kraju, ktory zanieczyscili swoja inwazja. Jesli jednak polityka kraju prowadzi w kierunku przeciwnym to naplyw emigrantow sprawe tylko pogarsza. Wzrost podazy pracy powoduje obnizenie wynagrodzen dla wszystkich oraz "wyscig szczurow" do jeszcze istniejacych miejsc zatrudnienia. W takiej sytuacji sie wlasnie znajduje USA i UE i jest tylko kwestia czasu kiedy zaobserwujemy tam bezposrednie akcje antyimigracyjne podobne do tych jakie panowaly wczesniej w stosunku do emigracji zydowskiej zanieczyszczajacej panstwa narodowe Europy oraz USA.

    Jak wie bowiem kazdy wlasciciel ogrodka inwazja "obcych" na przyklad owadow powoduje koniecznosc zastosowania srodkow specjalnych jesli nie chcemy pozegnac sie z widokiem zaplanowanego krajobrazu. Japonski zuczek w pojedynczym wydaniu moze stanowic biologiczna ciekawostke. Ale jego masowa inwazja, jesli brak przeciwdzialania, oznacza wyzarcie roz i innych roslin lisciastych. Dlatego stosujemy na przyklad pulapki biologiczne, tworzac tym samym getta zuczkowe, te zas getta nastepnie likwidujemy fizycznie wraz z mieszkancami. Mniejsze kolonie mozemy zas niwelowac stosujac srodki chemiczne. To postepowanie, ktore uwazamy za naturalne w stosunku do zwierzat i roslin inwazyjnych, bylo i bedzie stosowane w stosunku do imigracji ludzkiej. Czy beda to Zydzi, Arabowie czy Cyganie  a moze Polacy, Meksykanie, Azjaci czy Rosjanie w pewnym momencie populacja rodzima kraju nawiedzonego ta plaga bedzie musiala zastosowac "ostateczne rozwiazanie" wobec uciazliwych "gosci" albo zginac wyparta badz zatruta dzialalnoscia i obecnoscia "pasozytow". "Let us do It to them before they will do It to us" (Zrobmy to im zanim oni zrobia to nam) jest popularnym powiedzeniem Amerykanow, ktorzy zreszta dzialaja w ten sposob dosc czesto.Do tych, ktorzy nie zdecydowali sie w pore na obrone wlasnego stanu posiadania badz byli w swojej reakcji zbyt tolerancyjni nalezeli miedzy innymi obywatele Cesarstwa Rzymskiego , Rzeczpospolitej Szlacheckiej oraz Indianie Ameryki Polnocnej i Poludniowej. Miejmy nadzieje, ze na tolerancje i goscinnosc wobec obcych osiedlencow nie dadza sie nabrac ponownie aktualni potomkowie starozytnych Sarmatow!
 Rdzennie niemieckie miasta "odzyskane" w roku 1939.

niedziela, 8 lipca 2012

Kulturkampf w nowym wydaniu

    Ostatnio dowiedzialem sie (http://www.bibula.com/?p=58410), ze najstarsza polska oficyna wydawnicza "Ossolineum" bankrutuje oraz konczy dzialanosc.  Wydawnictwo to, ktorego misja bylo wydawanie klasykow polskiej literatury padlo zapewne ofiara stopniowej eliminacji z lektur szkolnych dziel pisarzy narodowych oraz postepujacym otepieniem polskiego spolecznstwa. To ostatnie jest zreszta dzialaniem planowym zmierzajacym do wynarodowienia spoleczenstwa oraz zerwania wiezi historycznej i pokoleniowej. Widac to po stopniowej eliminacji znaczenia osrodkow krzewiacych polska kulture badz aktywnie prezentujacych zaszlosci dziejow najnowszych. Instytut Pamieci Narodowej - jedyna w zasadzie instytucja laczaca historykow i prokuratorow scigajacych zbrodnie komunistyczne ma klopoty z budzetowe. Telewizja Trwam - w koncu jedyny kanal telewizji publicznej sluzacy katolickiej i patriotycznej czesci spoleczenstwa ma klopoty z uzyskaniem dostepu do swoich odbiorcow, brak jest pieniedzy na utrzymanie Muzeum Powstania Warszawskiego ale marnujemy dzialke i fundusze na budowe Muzeum Kultury Zydowskiej (jak by bylo o czym mowic) . Panstwowe Wydawnictwo Naukowe- instytucja zasluzona w propagowaniu dziel i czasopism naukowych robi bokami po jej usunieciu z PKiN .... Nasza Umeczona Ojczyzna w nieustajacym dazeniu do wulgaryzacji i komercjalizacji zycia umyslowego zostaje oddana w pacht producentom taniej literatury dla kucharek (Chmielewska, Kalicinska) czy tlumaczeniom amerykanskich czy skandynawskich kryminalow. Temu wszystkiemu towarzyszy tez konsekwentne falszowanie dziel klasykow literatury narodowej adaptowanych na potrzeby filmu. Prym oczywiscie wiedzie tu dzielo Wajdy "Ziemia Obiecana", w ktorym to filmie ksiazka konsekwentnie antysemicka i antyniemiecka zostala przerobiona na opowiesc o milosci Zyda -pedala do polskiego szlachcica na uslugach szwabskiego kapitalu. Wykastrowano nawet takiego klasyka jakim jest Sienkiewicz (jak slysze takze relegowany z literatury omawianej w liceum) usuwajac pewne klasyczne zwroty dialogu w mysl politycznej poprwanosci (np " A mowiles Was, ze kula rozbojnicka. Mowilem? A tom dobrze mowil, bo kazdy Turek to rozbojnik"- Pan Zagloba ). Nic tez dziwnego, ze mlodsze pokolenia Polakow nawet nie zdaja sobie sprawy z tego, ze to wlasnie Rosja jest naszym najwiekszym gnebicielem i zlodziejem okolo 70% ziem Rzeczpospolitej Szlacheckiej ani tez nie wie, ze o to czyim lupem ma sie stac cala Polska w jej pelnej formie przedrozbiorowej, prowadzono dwie wojny swiatowe. Teatry wojenne na Zachodzie oraz w Afryce pelnily tylko role pomocnicza. Istota wojny rosyjsko/bolszewicko- niemieckiej byla kwestia pelnego panowania nad ziemiami prawdziwej Polski.
    Nie rozwijam tematu gdyz moja znajoma, ktora niekiedy czyta moje felietony stwierdzila, ze pisze je zbyt dlugie. Zanim doczyta do konca zdazy juz zapomniec co bylo na poczatku. Medycyna zna takie przypadki...


Uzupelnienie
Mapa zwiazana z biezaca dyskusja pochodzi z monografii "Third Reich at War" . Autor Richard J. Evans

poniedziałek, 2 lipca 2012

Prorok amerykanskiej zaglady- Patryk Buchanan


   Ostatnio wpadla mi do reki kolejna ksiazka Patryka Buchanana, niegdys kandydata na stanowisko prezydenta USA (z ramienia Partii Reform), publicysty, doradcy prezydentow ale w pierwszym rzedzie historiozofa. Ksiazka nosi tytul "Suicide of a Superpower - Will America survive to 2025?" ("Samobojstwo supermocarstwa- czyli czy Ameryka przetrwa do 2025") i zostala wydana przez Thomas Dune Books w 2011. Tytul wyjasnia w zasadzie orientacje ksiazki, ktora zreszta kontynuuje watek wczesniejszej ksiazki tegoz autora ""The Death of the West- How Dying Populations and Immigrant Invasions Imperil Our Country and Civilization" ("Smierc Zachodu- Jak wymierajaca populacja i inwazje emigrantow zagrazaja naszemu krajowi i cywilizacji") wydanej w roku 2002. Patryk Buchanan jest politykiem starego stylu- intelektualista, ktory idzie sladami Lenina-Stalina i Hitlera pod tym wzgledem, ze usiluje zapoznac swoich potencjalnych wyborcow z wlasna analiza sytuacji w jakiej kraj sie znajduje oraz z metodami jakie powinny byc uzyte dla skorygowania niekorzystnych zaszlosci. Jest to zreszta w USA (a pewnie nie tylko tam) pewna droga do kleski wyborczej gdyz jak wykazuje praktyka ostatnich 30-tu lat jakiekolwiek konkrety w programie kandydata dzialaja przeciwko niemu. Spoleczenstwo kocha takiego kandydata, ktorego programem jest ""Jest dobrze, ale bedzie jeszcze lepiej" - tylko wybierzcie mnie a nie tego jelopa, drugiego kandydata, ktory obiecuje dokladnie to samo co ja  z identyczna precyzja. Dzieki temu 50 % populacji wogole ignoruje wybory a pozostale 50% dzieli sie z grubsza rowno na kazdego kandydata. Decydujacym czynnikiem moze byc uroda, wdziek rodziny, rasa i inne czynniki niemerytoryczne. Wybory amerykanskie wymagaja tez duzej ilosci pieniedzy - glownie dla marketingu kandydata, ktorego wciska sie wyborcom przez media jak kiepskie parowki czy hamburgery. To rzecz jasna preferuje naturalnie kandydatow zamoznych, ktorzy sa w stanie wyreklamowac sie sami zanim inni inwestorzy zdecyduja sie na nich postawic swoje stawki. Obecnie wlasnie szykuje sie nam kolejny spektakl wyborczy "rasa" przeciwko "self made mormon" i mamy do wyboru murzyna, ktorego przerasta niemal kazda sytuacja albo szwindlera, ktory zrobil pieniadze na grzbietach swoich wspoobywateli. Czy naprawde sa to najlepsze kandydatury jakie ma nam do zaoferowania amerykanska elita polityczna?

    Wrocmy jednak do dziela Buchanana.  Samo dzielo liczy sobie 477 stron z czego polowa jest zbedna i moglaby byc usunieta bez szkody dla przekazu. Stanowia ja bowiem niekonczace sie cytaty, odnosniki oraz historyczne analogie, ktore maja nas upewnic o erudycji autora a takze postawic jego tezy w rzedzie innych o podobnej tresci, wypowiedzianych przez roznego rodzaju koryfeuszy amerykanskiej polityki i historii. Autor chetnie ulega typowemu dla irlandzkich intelektualistow gadulstwu i nigdy nie pominie okazji aby poswiecic 20 stron czemus co moglo byc zamkniete w dwoch. Sama tresc mozemy podzielic na trzy nurty, ktore zreszta sa przemieszane. Po pierwsze Buchanan podsumowuje obecny stan USA jako panstwa i spolecznosci pod wzgledem rasy, religii i swiadomosci spolecznej oraz gospodarki zatrzymujac sie glownie na problemach, przed ktorymi kraj ten stoi. Po drugie wymienia on przyczyny, dla ktorych , jego zdaniem, USA jest skonczona jako mocarstwo a amerykanska droga zycia jest gwarantem kleski jako ideologia swiata rozwinietego. Po trzecie wreszcie  Buchanan proponuje kroki jakie Prez. Buchanan podjalby gdyby mial ta okazje dla ustabilizowania sytuacji a byc moze nawet dla odwrocenia niekorzystnego trendu panujacego obecnie.  Musze przyznac, ze bylem mile zaskoczony tym, ze jesli chodzi o przyczyny upadku krajow rozwinietych oraz ocene stanu spoleczenstw rozwinietych jestem niemal w calkowitej zgodnosci z jego pogladami. Buchanan bowiem przerasta mnie pod kazdym wzgledem jako polityk i historyk oraz znawca swiata. Natomiast uwazam, ze proponowana przez niego strategia ratunkowa dla USA ("Small is beautiful") przez rezygnacje ambicji mocarstwowych jest niepokojaco podobna do  strategii wycofania, ktora doprowadzila do kompletnego rozkladu Imperium Rzymskie,  Rzeczpospolita Szlachecka i wielkie imperia kolonialne Anglii czy Francji. Kunkatorstwo moze miec swoje dobre strony na krotka mete ale imperia czesciej padaja wskutek samobojstw niz morderstw i rzecz w tym aby samobojstwa uniknac a morderstwa dokonac na przeciwnikach.

     Buchanan slusznie podkresla, ze obecna cywilizacja na skale swiatowa to cywilizacja "bialego czlowieka"  wytworzona glownie  przez rasy anglo-saksonskie, celtyckie i germanskie. Dla obecnego swiata, czyli dla wiekow XIX-XXI bez znaczenia sa produkty kultury materialnej i idee ludow kolorowych i slowianskich.  Istotnie jesli spojrzymy na glowne przedmioty pozadania masowego to wszystkie istotne wynalazki (elektrycznosc, telefon, telewizja, radio, samochody, samoloty itp a takze chemia i fizyka) pochodza wlasnie albo z USA albo z Niemiec i Anglii. Te kraje sa tez glownymi osrodkami nauk scislych i technicznych. Najwazniejsza role w rozwoju w skali globalnej graly wielkie europejskie imperia kolonialne oraz USA.  Niosac na swoich barkach ciezar doli bialego czlowieka ("white men burden") to wlasnie te kraje i narody wniosly administracyjny porzadek i zapedzily do pozytecznej pracy Murzynow i Arabow Afryki i Azji Mniejszej  przerywajac zaklety cykl kanibalizmu, w ktorym rasy te tkwily od czasow prehistorycznych. To bialy czlowiek powsciagnal tez wrodzona dzikosc Azjatow i oczyscil z Indian tereny Ameryki Polnocnej co umozliwilo niespotykany  w perspektywie historycznej rozkwit Stanow Zjednoczonych. W ciagu okolo dwustu lat kraj ten przegonil Europe, ktora potrzebowala ponad 2000 lat na to aby znalezc sie w  aktualnym stanie cywilizacji amerykanskiej.

    Co bylo powodem tego sukcesu? Buchanan podkresla niezwykly wplyw religii chrzescijanskiej jako motywu spajajacego czynnik sprawczy swiatowego postepu oraz naturalne poczucie wyzszosci rasowej  niezwyciezonego bialego czlowieka ("invincible white man"), ktore powodowaly, ze podejmowal on decyzje niejednokrotnie trudne ale stanowcze i prowadzace do nadrzednego celu bez zbytecznych skrupulow. Te bowiem zawsze sa kula u nogi racjonalnego dzialania. Jednosc wiodacej rasy (bialej) i religii (chrzesciajanskiej chociaz skazonej herezja luteranizmu i poganstwem mormonizmu) byly rdzeniem sily Stanow Zjednoczonych i warunkiem ich stabilnosci do lat 60-tych. Byly one tez glowna przyczyna amerykanskiego "cudu gospodarczego" lat 1945-1970. W tym czasie Ameryka miala misje polityczna, stabilna i oparta o parytet zlota walute oraz sily zbrojne i policje praktycznie skladajace sie wylacznie z przedstawicieli rasy bialej. Byl to kraj o moralnosci chrzescijanskiej, nietolerancyjny dla zboczencow, szumowin i innowiercow, kraj o strukturze klasowej o racjonalnie ograniczonej demokracji zgodnej z zasadami ustanowionymi przez "Ojcow Zalozycieli". Byl to tez kraj zamozny, bez deficytu budzetowego i o dodatnim bilansie handlu zagranicznego.

   Jak wiec doszlo do obecnego, godnego pozalowania stanu rzeczy? Przyczyna glowna i powodem zgnicia amerykanskiego jablka dobrobytu byl robak populizmu, ktory zainfekowal zdrowy organizm panstwowy w poznych latach 60-tych w postaci desegregacji rasowej oraz multikulturowosci. Byl to w znacznym stopniu efekt sowieckiej ofensywy ideologicznej, ktora skazila watle umysly amerykanskich humanistow uniwersyteckich. Ofensywe nowego amerykanskiego czlowieka wiedli w pierwszym rzedzie amerykanscy zydzi, ktorzy podburzyli populacje mulatow i metysow. Tych ostatnich nazwano zreszta teraz nie wiadomo z jakiego powodu hiszpanoidami (hispanics). Podobnie irracjonalna nazwa jest zreszta przechrzczenie mulatow  na afroamerykanow gdyz ci potomkowie sprowadzonych do pracy niewolnikow z rodzima afrykanska kultura maja, na szczescie,  niewiele wspolnego. Konsekwencja zniesienia polityki apartheidu (czyli rozwoju rownoleglego ras nizszych) bylo obnizenie poziomu wyksztalcenia, wzrost panstwowej dobroczynnosci w postaci jalmuzny socjalnej (welfare state) oraz preferencje rasowe a potem takze plciowe w obsadzaniu stanowisk i zatrudnien. Ogolnemu upadkowi moralnosci publicznej towarzyszyl wzrost liczby malzenstw mieszanych rasowo, zwiekszenie liczby bastardow a takze wzrost narkomanii i kryminalizacja calych dzielnic duzych miast (np Bronx czy Harlem w Nowym Jorku). Zamiast jednosci "amerykanskiego tygla" mamy obecnie chorobliwa wysypke multikulturowosci rasowej, w ktorej zaniknelo poczucie jednosci narodowej ( o ile mozna mowic o takiej wogole w tak rasowo i narodowo zroznicowanym spoleczenstwie jak amerykanskie) a koegzystencja staje sie coraz bardziej kontestowana i mniej pokojowa. Walki gangow zogniskowanych rasowo dominuja obecnie w wielkich miastach obu wybrzezy USA oraz wewnatrz populacji wieziennej. Co gorsza korozji rasowej ulegaja obecnie policja i wojsko amerykanskie co niemal gwarantuje, ze w nadchodzacej chwili proby te resorty silowe nie beda w stanie gwarantowac porzadku i spokoju publicznego i podziela sie wedlug kodu rasowego.

     Buchanan zwraca tez uwage na bezdenna glupote amerykanskiej ideologi powszechnej demokracji. Przez dopuszczenie bowiem ras i warstw nizszych do poziomu decyzyjnego gwarantujemy pokojowy przewrot uprzedniego swiata wartosci wyzszych i zamienienie go na system wadliwy ale atrakcyjny populistycznie. W USA oznaczalo to odejscie od uniwersalnych wartosci chrzescijanstwa jakim sa :rodzina, moralnsc, ochrona zycia oraz ksenofobia w stosunku do wyznawcow bezboznego ateizmu czy religii poganskich. Zastosowanie tej samej receptury powszechnej demokracji w krajach post- kolonialnych w Afryce (takich jak Republika Pld Afryki, Zanzibar, Rodezja itp) zaowocowalo przesladowaniem bialych ranczerow i ich wyzuciem z uprawianego od wiecej niz stu lat majatku a takze przejeciem przez czarnych dzikusow przemyslu i handlu. Jak to bywa zwykle w takich przypadkach (wiemy to z historii Rosji bolszewickiej i Polski Ludowej), wszystkie te przedsiewziecia spowodowaly nieodwracalny upadek tych wlasnie galezi gospodarki. W efekcie kraje po-kolonialne nie tylko stracily potencjal umyslowy bialego czlowieka, ktorego nie ma komu zastapic, ale i produkty zywnosciowe oraz surowce kopalniane, ktorymi ci ostatni przestali zarzadzac. W efekcie dawny Zanzibar obecnie przmianowany an Zimbabwe jest swiatowym zebrakiem a Republika Pld Afryki, niegdys motor rozwoju tej czesci swiata, zapada sie gospodarczo i organizacyjnie. Nie lepiej wyglada sprawa w innych krajach "wyzwolonych" , ktore z reguly pograzaja sie w wojnach plemiennych i sa na najlepszej drodze do powrotu do powszechnego kanibalizmu.

   Jakie wiec posuniecia zastosowalby ow wielki intelektualista i polityk wspolczesnej Ameryki dla zatrzymania i odwrocenia upadku USA?  W tym punkcie mam wiecej zastrzezen do propozycji Autora. Jego recepta jest bowiem rezygnacja USA z imperialnej pozycji swiatowego przywodcy, ograniczenie liczby baz poza granicami kraju, pozostawienie obrony Europy europejczykom oraz danie wolnej reki  Rosji w stosunku do jej bylych  prowincji zachodnich (w tym Polski, Litwy, Lotwy itp). Podobna swobode postuluje on jesli chodzi o ewentualne odzyskanie dawnych sowieckich republik poludnia ZSRR. Ameryka nie ma istotnych interesow w Gruzji czy Kazachstanie , ktorych to krajow zreszta nigdy nie bylby w stanie wskazac na mapie przecietny uczen amerykanskiego liceum.  Tu Buchanan jest zwolennikiem odgrzanej doktryny Monroe - Ameryka dla Amerykanow a rosyjskie dzikusy niech biora co im sie podoba i na ile stac ich sile militarna. Jest to idea raczej niemozliwa do spelnienia i gwarantujaca kompletny upadek USA oraz porzadku swiatowego. Mozna ja tylko porownac z rownie desperacka decyzja ostatniego cesarza Zachodniego Imperium Rzymskiego, Romulusa, ktory w zasadzie oddal wladze w rece wodza Gotow (czyli prawdziwych Polakow na wycieczce do Wloch) , Teodoryka. Imperia moga sie odnowic tylko wtedy gdy powroca do przekonania o swojej misji swiatowej oraz wrodzonej wyzszosci wlasnego narodu nad pozostalymi narodami i rasami. Ameryka popelnila kolosalny blad strategiczny w latach 90-tych kiedy to Imperium Bolszewickie bylo w odwrocie, konflikcie wewnetrznym i upadku militarnym. Gdyby ktos inteligentnijszy niz Reagan czy Bush (starszy) stal wtedy na czele to wykorzystalby ta okazje dla usuniecia Rosjan az do granic przedrozbiorowych Rzeczpospolitej Szlacheckiej i pozostawienia wyzwolonych terenow we wladaniu III Rzeczpospolitej. W tej zas dokonano by dekomunizacji w stylu podobnym jak to robiono podczas naszych powstan narodowych. Widze juz oczyma duszy ten Trakt Krolewski, na ktorego kazdej latarni wisi czlonek KC PZPR i partii stowarzyszonych a pozostali czlonkowie nomenklatury wraz z rodzinami wysylani sa do obozow koncentracyjnych na reedukacje przez prace. Ta okazja zostala niestety zmarnowana ale nowy i zdrowszy porzadek swiatowy moze sie zrodzic wylacznie w przelanej krwi a nie w wyniku kompromisu z prominentami uprzedniej formacji.

    Kontrowersyjna i bledna moim zdaniem jest tez propozycja Buchanana aby zmniejszac deficyt budzetowy droga obcinania swiadczen medycznych i socjalnych w rodzaju emerytur Social Security  czy Medicare. Sa to swiadczenia skierowane na ogol w kierunku najslabszej ekonomicznie czesci spoleczenstwa. Swiadczenia, ktore i tak oslabia ich aktywnosc rynkowa tym samym poglebia istniejaca depresje ekonomiczna. Imperium powinno traktowac swoich obywateli lepiej niz "obcych". Jesli wiec konieczne sa jakies oszczednosci na swiadczeniach to niech one beda kosztem nielegalnych emigrantow: ich zasilkow socjalnych czy edukacji ich potomstwa. Tu zreszta Buchanan slusznie podkresla koniecznosc ograniczenia legalnej i nielegalnej imigracji zwlaszcza na granicy z Meksykiem. Postuluje on kontynuacje budowy "muru granicznego" wzdluz granicy dla ukrocenia ruchu ludnosci metyskiej oraz przemytu narkotykow. Ja osobiscie preferowalbym pas min z zaznaczonymi przejsciami , na ktorych czyhalyby patrole Strazy Granicznej. Byloby to rozwiazanie tansze i bardziej odstraszajace niz w zasadzie obronny mur. Autor slusznie wspomina tez jakim bezsensem jest obecna polityka imigracyjna sprowadzajaca roczne 10 mln legalnych emigrantow glownie niskiej jakosci , ktorych nastepnym posuniecie jest spoczynek na lonie opieki spolecznej badz dzialania kryminalne. W sytuacji gdy przemysl amerykanski na terenie kraju ulega dalszej atrofii sprowadzanie dodatkowej sily roboczej powoduje dalsza erozje wynagrodzen obywateli amerykanskich. Ostatnie pare rocznikow absolwentow amerykanskich uniwersytetow w 40 % pozostaje bezrobotnymi  (w wyuczonym zawodzie) wychodzac zreszta w ten sposob ze statystyki oficjalnie bezrobotnych. Buchanan proponuje takze (jak ja) powrot do ekonomii protekcyjnej a wiec do wytwarzania wewnatrz kraju wszystkiego co mozna. Ten "ekonomiczny patriotyzm" jest mozliwy do realizacji i jest faktycznie jedyna droga jaka moze przywrocic zdrowie amerykanskiej i nie tylko amerykanskiej ekonomii. Bedzie to jednak wymagac zdecydowanych krokow i zerwania wielu umow handlowych i zagranicznych. Takie posuniecia jest latwiej wykonac w warunkach stanu nadzwyczajnego i dlatego uwazam, ze nowa wojna swiatowa bylaby pozytecznym pretekstem do uzdrowienia sytuacji swiatowej.

  Szczerze zachecam wszystkich czytelnikow do zapoznania sie z dzielem Buchanana gdyz w krotkiej recenzji nie moglem ogarnac wszystkich jego aspektow. Jest to ksiazka z bogata dokumentacja, ktora ilustruje tezy przedstawione wyzej. Takie dane sa skarbnica dla tych, ktrym jest blizsze "szkielko i oko" i lubia miec wszystko wyrazone w zimnych liczbach statystyk socjalnych.

   Czy wiec Ameryka przetrwa do 2025 roku?  Na pewno nie jesli szybko zadna z propozycji wyzej wspomnianych nie zostanie wprowadzona. Byc moze zamieni sie ona w dzungle socjalna zwalczajacych sie ras. Byc moze zostanie podbita przez naplyw barbarzyncow z poludnia. W kazdym razie bez zdecydowanych krokow USA jako panstwo ladu, zamoznosci i porzadku nie przetrwa.  I taka jest moim zdaniem nie wypowiedziana konkluzja ksiazki.