poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Co jest stale, co jest zmienne...


Usluga pocztowa nalezy do jednej z najbardziej rozpowszechnionych uslug wspolczesnego swiata. Od chwili wprowadzenia sluzby pocztowej jako galezi gospodarki panstwowej i formalnej wyceny wartosci takiej uslugi w formie ofrankowania przesylek znaczkami pocztowymi w roku 1840 w Wielkiej Brytanii ta forma rozpowszechniania wiadomosci i towarow stala sie podstawowym srodkiem przekazywania informacji na calym swiecie. Bylo to odkrycie cywilizacyjne na miare odkrycia kola. Znaki pocztowe sluzyly jednoczesnie do przekazywania informacji poddanym o tym kto aktualnie w danym kraju sprawuje wladze oraz o wydarzeniach lub osobach, ktore mogly miec jakies znaczenie dla populacji uzytkownikow uslug pocztowych. Ze wzgledu na rozne systemy pieniezne panujace w roznych krajach ceny znakow pocztowych za podstawowa usluge, ktora w USA nazywamu First Class Mail a w Polsce przesylka zwyczajna ekonomiczna, wygladaja roznie.
Mozna jednak znalezc wspolny mianownik tej operacji jesli przeliczymy ceny uslugi na zloto po aktualnie panujacym w danym kraju kursie. Na przyklad, w czasach krolowej Wiktorii, kiedy wprowadzono pierwszy znaczek pocztowy (tzw. czarny pens), sluzyl on do oplacenia standartowego listu. W owym czasie w Anglii podstawowa jednostka monetarna byl zloty suweren (funt brytyjski) zawierajacy 7.9881 g stopu zlota o zawartosci 91.7% czystego zlota. Jeden suweren posiadal 240 pensow z czego wynika, ze jeden pens byl rownowazny 0.0305 g czystego zlota. W Rosji znaczki pocztowe wprowadzono siedemnascie lat pozniej w roku 1857.
Cena oplaty listowej zmieniala sie proporcjonalnie do ciezaru ale najmniejsza przesylka o masie nie przekraczajacej jednego luta czyli 12.797g , kosztowala w Cesarstwie Rosji 10 kopiejek. W tym okresie na przyklad zlota moneta 5 Rb o wadze 4.3013g , 90% zlota zawierala 3.8712 g czystego Au. Jak z tego wynika 10 kop. bylo wtedy rownowazne 0.07742g czystego zlota i tyle wynosila podstawowa taryfa pocztowa Rosji. W tym czasie Polska byla w okresie porozbiorowym. Slady polskiej panstwowosci w postaci odrebnego znaczka pocztowego oraz pieniadza (zlotowo-rublowego) zachowaly sie tylko, na krotko, w Krolewstwie Kongresowym. W innych zaborach obowiazywaly systemy pocztowe i walutowe pozostalych mocarstw rozbiorowych czyli Niemiec i Austrii. Stany Zjednoczone wprowadzily znaki pocztowe w roku 1847. Pierwsze znaczki mialy nominaly 5c i 10c. Regularna sluzba pocztowa rozpoczela sie w roku 1875 a podstawowa taryfa byl znaczek z podobizna Waszyngtona o nominale 3c. Double Eagle czyli zlota 20 dolarowka bedaca wtedy moneta obiegowa zawierala 30.0924 g czystego zlota z czego wynika, ze 1c byl rownowazny 0.015046g czystego zlota a znaczek 3c kosztowal nas 0.0451g zlota. W Prusach a potem w Rzeszy Niemieckiej podstawowym znaczkiem byl znak pocztowy o wartosci 1 srebrnego grosza (= 12 fenigow). Obiegowa moneta bylo 20 Mk = 7.9650g , 90% stopu zlota odpowiadajace 7.1685 gramow czystego zlota. Jak latwo przeliczyc 1 srebrny grosz byl warty 0.0430 g czystego zlota i tylez wynosila podstawowa taryfa pocztowa w Niemczech wprowadzona w roku 1850. Wreszcie Francja wprowadzila sluzbe pocztowa i znaczki w 1849r. W okresie Napoleona III podstawowa taryfa listowa wynosila 20c a moneta zlota 20 Fr o wadze 6.4516g 90% stopu zlota zawierala 5.8064 g czystego zlota. Stad wynika, ze 1 Fr= 0.2903 g Au a znaczek 25c =0.0726g zlota czystego.
Spojrzmy teraz na czasy pozniejsze. W 1939 roku podstawowa taryfa pocztowa USA wynosila nadal 3c czyli wartosc uslugi pocztowej nie ulegla praktycznie zmianie od chwili jej wprowadzenia. Podobnie bylo w Anglii gdzie podstawowy znaczek mial nominal 1/2 d (czyli pol pensa). W Polsce (IIRP) podstawowy znaczek mial wartosc 25 gr (1939r) co bylo rownowazne okolo 0.0752g czystego zlota. W chwili obecnej w Polsce podstawowa oplata pocztowa wynosi 1.55 PLN natomiast cena zlota w NBP ustawiona jest na takim poziomie, ze 1 PLN = 0.0111 g czystego zlota. Oznacza to, ze znaczek 1.55 zlotowy jest wart okolo 0.0173g zlota. W USA obowiazuje obecnie podstawowa taryfa w wysokosci 42c za First Class Mail. Przy obecnej cenie zlota (863 USD/oz) oznacza to, ze usluga ta jest rownowazna 0.0151g zlota. Jak latwo zauwazyc zarowno w Polsce jak i w USA ceny absolutne uslugi pocztowej sa za niskie w stosunku do wartosci ustalonej w okresach poprzednich. Oznacza to, ze albo sluzby pocztowe obu krajow zbankrutuja albo konieczne bedzie powazne podwyzszenie taryfy w najblizszym czasie.
Warto zauwazyc, ze absolutne taryfy pocztowe za podstawowa usluge pozostaja na dosyc stalym poziomie mimo zmian systemow walutowych i rzadzacych rezimow. Jedne kraje maja system pocztowy sprawniejszy co powoduje, ze taryfy pocztowe sa wzglednie niskie (np Anglia, Niemcy, USA) inne (np Rosja, Polska, Francja) sa bardziej marnotrawne jesli chodzi o przesylki pocztowe co powoduje wzrost kosztow uslugi. Byc moze zreszta, ze pracownicy poczty sa tam zbyt dobrze oplacani. Wielka zaleta walut opartych na zlocie jest fakt, ze wladzy trudniej jest obywateli takich krajow oszukiwac stosujac ukryta dewaluacje waluty. Obserwacja ta dotyczy nie tylko systemow oplat pocztowych.

środa, 8 kwietnia 2009

Gdzie jest nasz Wielki Ser



Bylo niegdys dobra tradycja poczty aby zamieszczac na znaczkach wizerunki aktualnego przywodcy badz przywodcow narodu. Tradycja ta siegala samych poczatkow istnienia znakow pocztowych. Tak wiec widzimy wizerunki krolowej Wiktorii, inicjatorki tej metody pocztowego ofrankowania, na znaczkach Wielkiej Brytanii, twarze kolejnych prezydentow USA na znaczkach Stanow Zjednoczonych AP czy tez wizerunek kacyka Wysp Hawajskich zanim staly sie one terytorium USA. Nie inaczej bylo w Europie gdzie znaczki pocztowe nosily podobizny aktualnych wladcow. Mamy na przyklad wizerunek Wielkiego Wodza Narodu Niemieckiego i jego nastepcy Wilhelma Piecka. Na znaczkach Ukrainy z lat 20-tych widoczna jest podobizna Ojca Narodu , atamana Petlury. Wreszcie Nasza Umeczona Ojczyzna ulatwiala swoim obywatelom uzmyslowiemie panstwowej hierarchii przez zamieszczanie (m.innymi) portretow prez. Moscickiego i marszalka Pilsudskiego.
Tradycja ta byla tworczo kontynuowana po wojnie gdzie lata piecdziesiate byly upszczone znaczkami z podobizna aktualnego slonka narodu , Bieruta. Dzieki znaczkom pocztowym nasza lekkomyslna mlodz mogla dowiedziec sie w czyich pewnych rekach spoczywa przyszlosc narodu a lizanie gumowanej powierzchni zaprawialo ja do jakze potrzebnego dla pozniejszej kariery lizydupstwa. Niestety ten bardzo potrzebny element spolecznego treningu zaniknal u nas od pewnego czasu mimo, ze nie zaniknela potrzeba spoleczna dla tych pozytecznych umiejetnosci. Prozno obecnie dowiedziec sie z polskich znaczkow kto wlasciwie jest odpowiedzialny za wszystkie dobrodziejstwa jakie nas spotykaja. Wzywam wiec Poczte Polska do unaocznienia szarym obywatelom na powierzchniach naszych narodowych znakow pocztowych calej list gonczej polskich prezydentow a moze i premierow ostatniego dwudziestolecia. Trzeba bowiem aby swiadomosc odpowiedzialnosci za losy polakow znalazla sobie jakies ujscie.

poniedziałek, 30 marca 2009

Pecunia non olet


W Naszej Umeczonej Przez Spekulantow Ojczyznie wrze dyskusja na temat opcji walutowych i kwestii odpowiedzialnosci za finansowo niekorzystne decyzje podjete przez kilku czy kilkunastu polskich przedsiebiorcow. Owi tytani polskiej finasjery zakupili jedne opcje walutowe i sprzedali drugie aby obnizyc koszty operacji. Niekorzystny dla nich zwrot na rynku walutowym spowodowal, ze opcje sprzedane staly sie wartosciowe do tego stopnia , ze przedsiebiorstwom w ten sposob inwestujacym zagrozilo bankrutstwo. Domorosli specjalisci i politycy ( w tym wicepremier) winia banki i brokerow za manipulacje gieldowe i niekorzystne dla przedsiebiorcow porady finansowe. Wtoroje zas im opinia publiczna tym glosniejsza im mniej poinformowana na temat problemow, na ktore zabieraja glos. Czym wiec sa owe opcje? Jest to instrument finansowy, ktory pozwala jego posiadaczowi na zakup (call) lub sprzedanie (put) okreslonej jednostki finansowej ( np. 100 akcji firmy albo okreslonej ilosci waluty) w sprecyzowanym okresie czasu i po okreslonej cenie (strike price). Ze wzgledu na to, ze cena opcji zalezy od wartosci odpowiedniej podstawowej jednostki finansowej opcje sa instrumentem finansowym "pochodnym" (derivative) do owej podstawowej jednostki. Na przyklad jesli wezmiemy firme Google o symbolu gieldowym GOOG i wykresie przedstawionym na rysunku 1 to widzimy, ze w niedziele 29 marca jedna akcja tej firmy kosztowala 347.7 USD. W ciagu ostatniego tygodnia akcje tej firmy zwyzkowaly ale przedstawiony ponizej wskazniki szybkich i wolnych przebiegow mowia nam, ze zapewne bieg ten odwroci sie w ciagu najblizszych dni. W nomenklaturze gieldowej nazywa sie to, ze akcje firmy sa "overbought" (nad-kupione) i ich wartosc jest nadmierna. Wkrotnce nastapi wyprzedaz ( i istotnie tak sie dzieje w chwili gdy to pisze ale tej danej jeszcze nie ma na wykresie). W tej sytuacji gracz gieldowy moze albo dokonac sprzedazy zaliczkowej akcji firmy (short sell) albo tez kupic opcje sprzedazy czyli put. Jak wybrac stosowna opcje to osobny temat. Ja osobiscie zakupilbym put majowy "in the money" o wartosci realizacyjnej 400 USD i cenie 53.8 USD /share tzw. GOOG May 400 P o symbolu GOPQT. Ze wzgledu na to, ze opcje odnosza sie do standartowego kontraktu akcji wynoszacego 100 akcji cala ta pozycja kosztowalaby mnie 5380 USD. W zwiazku z tym, ze obecna wartosc akcji GOOG jest nizsza (341.7 USD) moja opcja ma w chwili obecnej wartosc wewnetrzna 52.3 USD i wartosc czasowa 1.5 USD. Posiadajac taka opcje kontroluja przychody (ale moge tez cierpiec straty) jakie przynosi sprzedanie 100 akcji GOOG o wartosci 34170 USD. Inaczej mowiac moglbym sprzedac zaliczkowo (short) 100 akcji GOOG ale wtedy musialbym posiadac kapital ponad 34 tys. USD, ktory bylby "zamrozony" jako zakladnik na moim rachunku u brokera. Natomiast ten sam zysk ze spadku wartosci akcji moge osiagnac kupujac jeden put za 5380 USD. Co wiecej , nie mam tego ryzyka, ze w wypadku gdyby GOOG nieoczekiwanie poszedl w gore musialbym doplacic brokerowi (w wyniku tzw "margin call") aby utrzymac pozycje badz odkupic 100 akcji ze strata. Maksymalna strata jaka moze poniesc wlasciciel opcji wynosi tyle ile wynosi cena jaka za nia zaplacil. Z wykresu GOOG wynika, ze zapewne cena akcji spadnie do okolo 300 USD co rokuje potencjalny zysk rzedu 41.7 USD/ akcja czyli 4170 USD per pakiet 100 akcji. Oznacza to zysk 77.5% zrealizowany w czasie nie dluzszym niz 1.5 miesiaca (czyli ok. 620% rocznie). Na tym wlasnie polega zaleta spekulowania opcjami. Identyczny wynik mozna osiagnac laczac sprzedaz zaliczkowa ("short sell") z ubezpieczeniem w formie zakupu opcji call "at the money" czyli tuz przy aktualnej cenie akcji. GOOG May 340 C o symbolu GGDQE kosztuje 25.99 USD a wiec pozycja taka kosztowalaby mnie mniej niz put wyzej wspomniany. Call zabezpieczylby mnie przed niekorzystnym wzrostem ceny GOOG w wypadku gdyby rynek nie poszedl zgodnie z moimi oczekiwaniami . Nie mniej wymagany bylby pewnien poziom kapitalu na rachunku zaliczkowym. Poziom ow zalezy od naszej wiarygodnosci finansowej oraz wymagan brokera.
Bledem jaki zrobili polscy przedsiebiorcy byla proba obnizenia kosztow operacji przez sprzedaz opcji o dzialaniu przeciwnym niz te, ktore kupujemy. Na przyklad dla operacji, ktora opisalem wyzej moglbym obnizyc koszty ustawiania pozycji sprzedajac jednoczesnie na przyklad GOOG May 400 C o cenie 5 USD albo May 340 C o cenie 25.99 USD. Gdybym , na przyklad sprzedal dwie takie opcje Call to w zasadzie ustawilbym pozycje bez kosztow wlasnych. Sprzedaz opcji to jednak wielkie ryzyko jak sie o tym przekonali polscy "geniusze finansowi". Dla kazdej bowiem operacji gieldowej czy to kupna czy sprzedazy istnieje inny uczestnik rynku, ktory liczy na odwrotny niz my przebieg wydarzen. Opcje, ktore nie maja szansy realizacji maja zbyt niska wartosc aby oplacalo sie nimi handlowac. Te zas, ktore moga byc przydatne dla nas pod wzgledem finansowym maja szanse na pozytywna realizacje. Jesli sie wiec ryzykuje ustawiajac "krotkie (short)" pozycje to trzeba bardzo pilnie sledzic to co sie na rynku dzieje aby w pore odkupic sprzedane opcje i nie dopuscic do tego aby osiagnely one wartosc wewnetrzna przekraczajaca poziom straty jaki jestesmy gotowi poniesc. Kazdy spekulant musi bowiem pamietac, ze ustawiamy pozycje opierajac sie na danych z przeszlosci. Natomiast gielda to jest ukad dynamiczny otwarty, na ktory wplywaja zaburzenia w formie akcji politykow, terorystow czy decyzji bankow centralnych. Tych zas nie mozemy przewidziec. Paradoksalnie glownym winowajca i przyczyna kleski polskich spekulantow jest Narodowy Bank Polski , ktory zmienil swoja polityke zakupow i sprzedazy zlota powodujac zmiane trendu wartosci PLN.

środa, 11 marca 2009

Rada malpa gdy sie smieli kiedy mogla udac czleka...




Materializm historyczny i jego tworcy oraz ich epigoni zadali sobie wiele trudu aby ustalic prawa rzadzace rozwojem wielkich ukladow spolecznych. Uwazali oni bowiem, ze duze populacje wykazuja regularnosci w ewolucji, z ktorych pojedynczy obywatele tychze moga sobie nawet nie zdawac sprawy. Poglad ten wydaje mi sie byc nie pozbawiony sensu gdyz podobne zasady obowiazuja w systemach nieozywionych co jest, miedzy innymi, przedmiotem zainteresowania fizyki statystycznej. W trakcie swoich analiz marksisci sformulowali prawo postepujacego rozwoju sil wytworczych bedace wersja pierwszego prawa dialektyki dostosowanego do ukladow wielo-osobowych oraz prawo koniecznej zgodnosci stosunkow produkcji z charakterem sil wytworczych. To prawo nazwano pierwszym podstawowym prawem socjologii. Ta ostatnia obserwacja, do rozpropagowania ktorej przyczynil sie Najwiekszy Nauczyciel Calej Postepowej Ludzkosci, ma w gruncie rzeczy wydzwiek pesymistyczny. Oznacza ona bowiem, ze kazda formacja spoleczno-ekonomiczna nosi w sobie zalazki swojej destrukcji. Postepujacy rozwoj sil wytworczych powoduje bowiem, ze predzej czy pozniej stosunki produkcji znajda sie w sytuacji zbyt ciasnych bryczesow na tlustym tylku. To zas konczy sie rewolucja i stosowna modyfikacja systemu. Inaczej mowiac, pierwsze podstawowe prawo socjologii podaje nam warunek rownowagi ukladu natomiast teza o postepujacym rozwoju sil wytworczych upewnia nas, ze nie istnieje nic trwalego jesli chodzi o wielkie systemy ludzkie. Historia dostarcza nam sporo przykladow, ktore moga sluzyc za uzasadnienie tych praw. Gorzej jest jednak z ich zdolnoscia przewidywania przyszlosci. Oczywiscie moglo sie zdarzyc, ze ewolucja spoleczna bedzie miala jakis stan asymptotyczny do ktorego swiat bedzie zmierzal w drodze stopniowo malejacych "kryzysow zaufania". Poczatek XX wieku przyniosl w zasadzie dwa podstawowe rozwiazania teorii ewolucji systemow spolecznych. Jednym z nich byla ideologia komunistyczna, ktora widziala postep w postaci fizycznej likwidacji wlascicieli prywatnych srodkow produkcji i przejecia calego procesu wytwarzania czegokolwiek pod kontrole biurokracji partyjnej. Drugim, nieco bardziej humanitarnym, bylo rozwiazanie 1000-letniej Rzeszy ("Dzis naleza do nas Niemcy, a jutro caly swiat...") , ktore pozostawialo prywatna wlasnosc srodkow produkcji w rekach prywatnych ale rowniez poddawalo sam proces wytwarzania partyjnej kontroli biurokratycznej. Wielki Wodz Narodu Niemieckiego widzial czynnik kontrolujacy w swoich wiernych zastepach gwardii SS. Obecnie ta sama idea jest wcielana w mniej zmilitaryzowany sposob ale na podobnych zasadach przez administracje Unii Europejskiej czy aktualne administracje USA. W zamieszaniu jakie nastapilo po zalamaniu sie Obozu Panstw Postepu i Sprawiedliwosci Spolecznej malo kto jesli wogole zdaje sobie sprawe, ze system kapitalistyczny w zasadzie zalamal sie w Europie z koncem II Wojny Swiatowej a w USA od czasow New Deal. Jego nastepca nie byl ustroj socjalistyczny (narodowy czy internacjonalny) ale ustroj, ktory nazwe biurokratyzmem (patrz Dzilas "The New Class"). Jest to nowa, wyzsza forma wyzysku ogolu populacji polegajaca na tym, ze dysponenci kapitalu narodowego wynosza z tego korzysci nieproporcjonalne do wiedzy i wkladu swoje pracy a jednoczesnie sa calkowicie zwolnieni od odpowiedzialnosci finansowej za ewentualnie bledne skutki swoich decyzji. W ustroju feudalnym wlasciciel majatku musial zadbac o to aby zmusic swoich chlopow do pracy (patrz "Satyra na leniwych chlopow") a takze obronic swoje posiadlosci przed najazdem czy zajazdem sasiadow. Jesli tego zaniedbal albo nie byl w stanie uczynic (patrz kniaz Jarema Wisniowiecki czy hrabia Potocki, wlasciciel Lancuta w 1945 r) to majetnosc jego mogla przepasc a on sam ulegal pauperyzacji. Podobnie w ustroju kapitalistycznym wlasciciel przedsiebiorstwa byl bezposrednio zainteresowany w powodzeniu swojego przedsiewziecia. Jesli sie powiodlo i udalo mu sie utrzymac w ryzach finansowe zadania pracownikow, to jego fortuna rosla a z nia wplywy polityczne. Jesli nie, to cierpial zarowno on jak i jego pracownicy (patrz Reymont "Ziemia Obiecana") . Inaczej jest w biurokratyzmie. Tutaj wiez miedzy kompetencja decyzji a wynagrodzeniem decydenta zostala calkowicie przerwana co zreszta jest jednym z czynnikow, ktore doprowadzily do obecnego swiatowego kryzysu gospodarczego. Spojrzmy bowiem na losy czlonkow nomenklatury bylego PRLu i ich najblizszej rodziny. Zamiast zawisnac wraz z czlonkami rodziny na latarniach, jak by to sie im to slusznie nalezalo za doprowadzenie calego kraju do ruiny, uwlaszczyli sie oni pogodnie na dawnym majatku spolecznym i szukaja teraz, jakzeby inaczej, dochodowych stanowisk w biurokratyzmie krajowym i unio-europejskim.
Podobnie jest zreszta we Wiodacym Kraju Wolnego Swiata czyli w USA. Wiele fatalnych decyzji zlozylo sie na obecna sytuacje gospodarcza w USA. Byly to decyzje powziete przez kilka roznych administracji (republikanskich i demokratycznych) oraz "generalow" przemyslu i bankowosci. Jakkolwiek wszekie koszty kryzysu, lacznie z nieudolnym zreszta, ratowaniem systemu spadaja
na "szarych" amerykanow to sprawcy kryzysu maja sie doskonale i pobieraja nadal wielo-milionowe wynagrodzenia i premie za dobra prace. To rozdzielenie kompetencji od konsekwencji jest widoczne takze w naszych polskich warunkach w sposobie w jaki dobierani sa nasi przywodcy polityczni. Nikomu o zdrowych zmyslach nie przyszloby do glowy aby powierzyc stery samolotu wartosci wielu milionow zlotych oraz zycia ponad setki pasazerow w rece stewardessy powodujac sie argumentem, ze i tak obiekt ow bedzie sterowany automatycznie. Natomiast nikt nie wymaga od premiera 40 milionowego kraju z dostepem do morza aby uprzednio wykazal sie chociazby tak nieznaczna kompetencja jak zarzadzanie np szkola. Nasz proces demokratyczny specjalizuje sie w natychmiastowych awansach kaprali na stanowisko Wodza Naczelnego. Jakie tego sa wyniki wystarczy popatrzec. Ten kult amatorszczyzny nie bylby tak dotkliwy dla gospodarki krajowej gdyby do rzadzenia powolywano by ( jak za II RP) ludzi pochodzacych z klasy "posiadaczy". Ci bowiem musieli miec umiejetnosci wystarczajace dla utrzymania w stanie operacyjnym przynajmniej majatku wlasnego badz tez byli czlonkami rodziny, w ktorej takie umiejetnosci byly z koniecznosci kultywowane. Teraz jednak mamy do czynienia ze srodowiskiem pracownikow najemnych dla ktorych kazde rozwiazanie jest dobre o ile nie trzeba sie specjalnie wysilic a pensja przychodzi regularnie. A jesli jeszcze da sie cos ukrasc (poczynajac od sluzbowych pior i gumek) to radosci nie ma konca.
Na ilustracji : Wyniki ekonomiczne przedsiebiorstwa Ford od lat 80-tych do chwili obecnej, ikona amerykanskiej motoryzacji General Motors (co jest dobre dla GM to jest dobre dla Ameryki), firma softlerowa Emulex.

piątek, 6 marca 2009

Kobieto, kobieto choc tyle masz wad...



Nadchodzaca rocznica Miedzynarodowego Dnia Kobiet nasunela mi mysl aby sprawdzic jak czesto lepsza polowa populacji doznaje dowodow powszechnego uznania poza zdawkowymi prezentami z okazji owego dnia pamietnego. Jak wiadomo w Polsce, ale nie tylko tam, czlowiek wie, ze doszedl do czegos wtedy gdy pojawiaja sie znaczki pocztowe z jego wizerunkiem. Analogicznie powinno tez byc z cala niewiescia populacja. Jak wiec to jest? Czy Nasza Umeczona Ojczyzna oddaje hold swoim kobietom? Odpowiedz na to pytanie jest niepokojaca. Okres miedzywojenny kobiet jako takich wogole nie dostrzegal. W ciagu calego dwudziestolecia nie wydano ani jednego znaczka z wizerunkim wybitnej lub nawet jakiejkolwiek kobiety. W najlepszym wypandku pojawiaja sie kobiece postacie alegoryczne (Germania na znaczkach przedrukowych czy nieznana niewiasta na wydaniu Litwy Srodkowej, obecnie pod tymczasowa administracja litewska). Sytuacja nie poprawila sie widocznie po tak zwanym wyzwoleniu. W Polsce Ludowej wydano w 1952 roku dwa znaczki przedstawiajace anonimowe babusy z choragwia i dzieckiem specyficznie dla uczczenia dnia 8 Marca. Ciezko pracowal tez wizerunek Marii Sklodowskiej-Curie wystepujac (niewiadomo dlaczego, bo z kultura polska znakomita uczona wiele wspolnego nie miala) jako ikona kultury oraz , z wiekszym sensem, jako polski naukowiec. W tej samej serii kultura polska , zawierajacej ogolem 16 postaci, pojawia sie jeszcze Halina Modrzejewska (aktorka). Jak sie wydaje, brak kobiet wartych upamietnienia jest dotkliwy do chwili obecnej. Oprocz bowiem postaci generycznych , jak owa anonimowa niewiasta w pochodzie 1-wszo Majowym pojawia sie jeszcze Malgorzta Fornalska, meczennica PPRu oraz z lat ostatnich nasza nowa noblistka poetka o dziwacznym imieniu. Sa oczywiscie znaczki zawierajace niewiasty w trakcie czynnosci sportowych itp. Faktem jest jednak, ze latwiej na polskiej poczcie o znaczek z foksterierem, zubrem czy kotem niz o znaczek przedstawiajacy wybitna rodaczke. Zaniepokojony nieco ta obserwacja, ktora mowi nam w koncu, ze lepsza polowa polskiej populacji siedzi na rekach zamiast zrobic cos istotnie uzytecznego, postanowilem sprawdzic jak sprawa wyglada na znaczkach innych krajow. Niestety podobny wniosek, jak sie wydaje, stosuje sie dla produkcji pocztowej reszty swiata. Jedynie w ZSRR znalazlem jeden znaczek poswiecony Bohaterce Zwiazku Radzieckiego z okresu II Wojny Swiatowej wymienionej z nazwiska i imienia (mnie nieznanej ale to nic nie znaczy). Oprocz tego widac wylacznie kobiety, ktore na swiecznik dostaly sie z racji przypadku szczesliwego urodzenia jak np Krolowa Wiktoria czy nieznana mi krolowa Hawajow. Wyjatkiem jest urocza Ewita Peron, ktora jednak zawdziecza pojawienie sie na argentynskich znaczkach stanowisku swojego kochanka i meza. Ten ostatni nigdy nie pojawil sie zreszta na znaczkach pozostawiajac Ewicie ten zaszczyt w calosci.
Poslugujac sie metoda naukowa nalezaloby ta obserwacje uogolnic i wyciagnac wnioski co do sensu wydawania pieniedzy na ksztalcenie kobiet. Byc moze istotnie powinny one byc wylacznie strazniczkami ogniska domowego i przechodzic swoj zyciowy cykl Afrodyta-Demetris-Hekate bez koniecznosci wystawiania tego na widok publiczny. W kazdym innym wypadku nie zawahalbym sie przed zrobieniem takiego uogolnienia, bez wzgledu na cala polityczna niepoprawnosc takiej obserwacji. Co mnie wstrzymuje to fakt, ze w swoim zyciu napotkalem kilka kobiet o inteligencji bardzo wybitnej i nie mniej wybitnej urodzie. Statystycznie biorac byly to moze wyjatki ale podobna statystyka stosuje sie takze w odniesieniu do meskiej czesci moich znajomych. To zas nasuwa mi przypuszczenie, ze byc moze nie oddajemy Naszym Paniom calej sprawiedliwosci na jaka ich praca zawodowa i domowa moze zaslugiwac. Tak wiec z okazji Dnia Kobiet apeluje do gorszej polowy populacji ludzkiej aby przyznala ona zaslugi tam gdzie sa one nalezne a tam gdzie one nie sa przyznala chociaz, ze bez nich i nas by nie bylo.

czwartek, 5 marca 2009

Kobiety sikaja nam do zupy...


Pare dni temu bylem na filmie produkcji polsko-czeskiej pt. "Zamiana" rezyserii Konrada Axinowicza. Nazwisko to nic mi nie mowilo, i slusznie bowiem film jako komedia jest solidnie sknocony. Akcja jest dosyc monotonna a gagi raczej malo zabawne. Jako rozrywki filmu nie polecam. To jednak nie znaczy, ze nie posiada on przeslania, nad ktorym nie warto by sie bylo zastanowic. Akcja filmu rozgrywa sie w polskich sferach rzadzacych a sekwencje koncowe wskazuja, ze rezyser mial na mysli prezydenture Kwasniewskiego, na ktorej to przygodach oparte sa perypetie glownego bohatera- kowboja Rzeczpospolitej i jego popularnej malzonki. Idea przewodnia filmu jest obserwacja, ze w dzisiejszych czasach kobiety i mezczyzni upodobniaja sie do siebie pod wzgledem zachowania i umyslowosci. Istotnie, jest to obserwacja sluszna gdyz i mnie wydaje sie, ze mezczyzni sa coraz bardziej zniewiesciali a kobiety coraz bardziej horpynowate zarowno z zachowania jak i wygladu. Widzialem nawet na scianie warszawskiego domu rozwieszony olbrzymi plakat przedstawiajacy ubikacyjny rzad pisuarow, do ktorych zalatwia sie dwoch mezczyzn oraz stojaca przodem do sciany istota w sukni - nie wiadomo kobieta czy zboczeniec. Napis glosil ze nigdy nie wiesz co moze cie spotkac i byl zapewne reklama firmy ubezpieczeniowej. To co jednak stanowilo naukowe jadro przekazu to pojawiajacy sie na krotko fragment wykladu jakiegos szacownego profesora, ktory wyjasnial obserwowane zaburzenia plciowe tym, ze popularnosc wsrod kobiet srodkow kontroli zaplodnienia (tzw pigulek) , zawierajacych hormony plciowe powoduje, ze wydostaja sie one droga naturala do zapasow wody. Tak wiec kobiety w wieku rozplodowym przy kazdym spuszczeniu wody zanieczyszczaja akwostan kraju. Konsekwencja tego jest systematyczne podtruwanie populacji co pociaga za soba zaburzenia seksualne oraz wzrost chorob nowotworowych. Jak widac nie bez powodu Pismo Swiete przedstawia Ewe jako glowna sprawczynie przerwania rajskiego zycia. Widac tez gleboka madrosc jaka lezy u podstaw naturalnego kalendarzyka zalecanego przez Nasz Swiety Kosciol Katolicki.

wtorek, 3 marca 2009

Niemiecka dziewczynka do bicia


Erica Steinbach jako przewodniczaca Zwiazku Wypedzonych (Niemcow z Polski) ma ostatnio fatalna prase w Naszej Umeczonej Ojczyznie. Najwieksze autorytety polityki zagranicznej wypowiadaja sie ogniscie przeciwko jej udzialowi we wladzach fundacji "Ucieczka, Wypedzenie , Pojednanie". Musze przyznac, ze sama nazwa fundacji wydaje mi sie idiotyczna. Ale idiotyzmem jest tez utrudnianie dostepu do niej osobie, ktora polozyla najwieksze zaslugi aby naglosnic sprawe przymusowych wysiedlen Niemcow z terytoriow przekazanych Polsce decyzja mocarstw sprzymierzonych. Przesuniecie granic Rzeczpospolitej bylo byc moze aktem sprawiedliwosci dziejowej albo tez sprytnym politycznym posunieciem Generalissimusa ustawiajacym domek z kart powojennej Europy Wschodniej. Nie w tym jednak rzecz. Sam fakt rozpoczecia i przegrania wojny przez III Rzesze Niemiecka nie oznacza bowiem automatycznie tego, ze zamieszkujaca tereny Krolestwa Prus populacja niemiecka powinna byc pozbawiona praw do swoich majatkow, domow i mieszkan. Granice mozna przesuwac jesli ma sie sile militarna i wole do zakladania wlasnej administracji na podbitym terenie. To jednak nie upowaznia do wywlaszczenia mieszkajacej tam ludnosci przeciwnika z posiadanego majatku. Skarzymy sie, i slusznie, ze Niemcy stosowali taka taktyka w podbitej Polsce (np na zamojszczyznie). To co jednak bylo nieprawoscia ze strony wroga nie staje sie automatycznie dobrem gdy czyni to Panstwo Polskie. Obywatelom polskim nalezalo sie odszkodowanie za straty majatkowe poniesione w wyniku dzialan wojennych. Sam mam w domu archiwialne druki wypelnione przez czlonkow mojej rodziny a oszacowujace straty jakie poniesli. Nie wiem czy Niemcy jako NRD czy NRF kiedykolwiek takie odszkodowania zaplacily. Wiem natomiast z cala pewnoscia, ze nikt z mojej rodziny nie dostal ani grosza. Czy pieniadze te nigdy nie zostaly odzyskane przez nieudolny rezim komunistyczny czy tez ow rezim najspokojniej je ukradl tego nie wiem. Nie bylby to pierwszy wypadek, kiedy to ludowy rzad polski w majestacie prawa okradl swoich obywateli. Mysle tu o dekretach PKWN czy konfiskatach zlota posiadanego przez obywateli bierutowskiego RP. Nie mniej wiem, ze bylbym zachwycony majac tak skuteczna i elokwentna obronczynie moich interesow jaka jest pani Steinbach. Polska jako panstwo i jej obywatele poniesli rowniez powazne straty majatkowe tracac nasze kresy wschodnie. We wladaniu obcym znajduja sie odwieczne centra polskiej kultury (Wilno, Lwow oraz wiele majatkow ziemskich bedacych niegdys wlasnoscia obywateli II RP). Zamiast wspanialomyslnie i cudzym kosztem ukladac sie z ukrainska, litewska i bialoruska dzicza (czy tez czernia jak chcial Sienkiewicz) chcialbym widziec akcje polskiego podobno rzadu zmierzajaca do wyplacenia odszkodowania badz zadajace zwrotu tych posiadlosci ich prawowitym wlascicielom od aktualnej administracji naszych bylych ziem wschodnich. Jest to tym bardziej uzasadnione, ze to wlasnie polscy obywatele byli strona niewinnie pokrzywdzona przez najazd ZSRR , Litwy i Slowacji w 1939 roku , ktore to panstwa dokonaly go w sojuszu z niemieckimi faszystami. Pani Steinbach zasluzyla sobie swoja aktywnoscia do zasiadania we wladzach fundacji. Ja natomiast nie widze zadnego rozsadnego powodu, dla ktorego mieliby w niej uczestniczyc przedstawiciele Polski.
Jako ilustracja: przyklad jednego z wielu formularzy o rejestracji szkod wojennych bedacych w moim archiwum, wspolczesny znaczek Ukrainy wydany dla uczczenia pamieci Stefana Bandery znanego zbrodniarza wojennego i przywodcy UPA, znaczki radzieckie wydane przez ZSRR w 1939 roku dla upamietnienia odebrania Polsce jej kresow wschodnich.