Pare dni temu wrocilem do USA z wycieczki do Polski (i Wiecznego Miasta) i natychmiast wpadlem w wir lokalnych skandalow amerykanskich a takze interesujacego problemu greckiej niewyplacalnosci. W dodatku pozostawilem niedokonczona opowiesc o kolosalnym oszustwie jakie od ponad stulecia kroluje w fizyce. Mysle tu o szczegolnej teorii wzglednosci Einsteina, ktora jest doskonalym przykladem zarowno kultu "swietych fizykow" panujacego w srodowisku naukowym jak i umyslowego bezkrytycyzmu znakomitej wiekszosci fizykow wspolczesnych. Do "teorii" wzglednosci jeszcze wroce aby uzupelnic wpis poprzedni : http://bobolowisko.blogspot.com/2015/05/o-wzglednej-wartosci-szczegolnej-teorii.html . Chwilowo zas przedstawie moje wrazenia z pobytu w Naszej Umeczonej Ojczyznie nie popierajac ich jednak wykresami ze wzgledu na awarie drukarki.
Tak wiec musze powiedziec, ze bylem przyjemnie zaskoczony ogolna poprawa jakosci zycia w Polsce, ktora dla zewnetrznego obserwatora jawi sie jako kraj zamozny. Budynki sa w wiekszosci odnowione (ale nie dotyczy to domu ZUS -u, w ktorym mieszkam, a ktory nadal moze sluzyc jako muzeum ostrzalu w czasach Powstania Warszawskiego- administracja domu od 1945 roku nie jest w stanie odnowic elewacji budynku co wskazuje na pewna ciaglosc myslenia i dzialania za czasow PRLu i PRLu -bis). Transport miejski w Stolicy jest na poziomie dobrym (chociaz w zasadzie nie ulepszonym od czasow prezydentury Kaczynskiego) z wyjatkiem metra, ktore rozbudowuje sie z przygodami. W dalszym ciagu nieczynna jest na calej dlugosci Trasa Lazienkowska , (ze wzgledu na pozar mostu lazienkowskiego, ktorego sprawca jest dotad nieznany), co owocuje korkami na pozostalych trasach Warszawa-Praga. Lacznosc z "prowincja" poprawila sie nieznacznie gdyz autostrady maja w dalszym ciagu "waskie gardla", ktore tamuja ruch samochodowy a wiele drog jest wylacznie dwu-pasmowych. Nie mniej jadac w terenie bylem zdumiony poprawa jakosci zycia na wsi. Dominuja tam eleganckie domy ogrodzone ladnymi parkanami (czesto z cegly) oraz otoczone zadbanym trawnikiem. Zastanawiam sie skad chlopstwo zdobylo fundusze na poprawe wygladu gospodarstw gdyz, jak sie wydaje, gospodarstwa rolne utrzymuja tradycyjny i znany nam jeszcze z czasow PRLu kierunek produkcji. Niestety nie udalo mi sie uzyskac jasnej odpowiedzi na te pytania a wiesniacy mi znani osobiscie twierdzili, ze podejmuja sie roznych prac nie majacych nic wspolnego z rolnictwem i stad sa ich dochody. W Warszawie mamy obecnie "boom" budowlany, w wyniku ktorego powstaje i powstalo wiele imponujacych w ksztalcie wiezowcow. Nie wiadomo jednak czy powstajace budynki sa wlasnoscia inwestora polskiego czy tez efektem nabycia dzialki budowlanej przez wlascicieli zagranicznych. Jako "dziecko wojny" pomyslalem takze o tym jakie to zniszczenia powstana w miescie gdy wybuchnie wojna badz tylko zbrojna ruchawka i wszystkie te szyby z wysokich pieter pospadaja na ziemie razac przechodniow. No ale najwyrazniej architekci i ludnosc Stolicy to sami optymisci!
Nabylem tez droga kupna nowa ksiazke -dokument autorstwa Doroty Kani , Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza pod tytulem "Resortowe Dzieci-Sluzby" wyd. Fronda . Jest to druga ksiazka po ich "Mediach", ktorej celem jest udokumentowanie glebokiej penetracji srodowisk wiodacych w Polsce - a wiec propagandy i biznesu - przez pracownikow resortow silowych (dawnych i aktulanych). oraz ich potomstwa i rodzin rozszerzonych. Jak wykazuja autorzy wszystkie elity Polski Ludowej , PRLu i tzw II RP sa niemal wylacznie domena dzialania niejawnego bylych pracownikow sluzby bezpieczenstwa i roznych departamentow wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Skompromitowani sa wspolpraca z rezimem komunistycznym Polski i ZSRR niemal wszyscy dyplomaci, wojskowi i dziennikarze dzialajacy obecnie. Podobnie zreszta do "upapranych" naleza niemal wszyscy dzialacze opozycji okresu solidarnosciowego.
Mnie osobiscie rozbawily zyciorysy roznego rodzaju prominentow obecnych i przeszlych, ktore autorzy zamieszczaja. Jak sie okazuje sluzby specjalne Polski komunistycznej (SB, MO, LWP) byly dowodzone przez kadry pochodzenia chlopskiego oraz lumpen-proletariatu miejskiego. Nie bez powodu wiec widzialem swego czasu chlopstwo i proletariat jako glowne przyczyny upadku Rzeczpospolitej! : (http://bobolowisko.blogspot.com/2011/08/z-samych-panow-zguba-polakow.html , http://bobolowisko.blogspot.com/2011/08/z-punktu-widzenia-pana-dziedzica-czyli.html
Co gorsza, autorzy wykazuja, ze potomstwo tych "pierwotnych zdrajcow Narodu" zajmuje kierownicze stanowiska obecnie korzystajac ze znajomosci i nielegalnie zbudowanych fortun swoich rodzicow i dziadkow. Niecierpliwie wiec czekam na trzeci zapowiedziany dokument czasu pod tytulem "Nauka" majac nadzieje, ze spotkam w nim osoby mi znane z czasow pracy w PAN. Tymczasem zas zaluje, ze w "Sluzbach" nie znalazlem paru znanych mi nazwisk, ktore powinny sie tam znalezc.
Po powrocie do USA zastalem tez pare stresujacych wiadomosci dotyczacych histerycznych reakcji Amerykanow i samego prezydenta na zamach dokonany na paru murzynskich dzialaczach i studentach Bibli przez najwyrazniej znuzonego juz niekonczacym sie propagowaniem murzynstwa w Stanach , mlodego czlowieka wlasnie obdarzonego na 21 urodziny prawdziwa pukawka. Osobiscie uwazam likwidacje za naruszenie prawa azylu w domu bozym, ktory to azyl powinien przyslugiwac wszystkim. Jak zwykle w USA caly narod zaglebil sie jednak w zalu i calkowitej prostacji duchowej z okazji tego "rasistowskiego" wyczynu i w dalszej konsekwencji rozpoczeto akcje usuwania flag CSA (Konfederacji Stanow Poludnia) z miejsc publicznych w stanach poludniowych USA. Odcinanie sie od historii z tak blahego powodu wydaje mi sie przesada. No ale jest to sprawa wewnetrzna ludnosci tubylczej. Musze tylko zauwazyc, ze podobnej histerii nie obserwowalem wczesniej gdy murzynski snajper z murzynskim pomocnikiem polowal na bialych strzelajac do nich z przystosowanego do takich polowan bagaznika samochodu ani tez wtedy gdy mialy miejsce znane wszystkim zamachy wykonane przez Arabow czy innych mahometan.
Wreszcie juz calkiem ostatnio doszedlem do wniosku, ze zwariowala zupelnie wiekszosc sedziow Sadu Najwyzszego USA przyznajac zboczencom prawo do zawierania malzenstw jednoplciowych. Dzieki owej wytezonej pracy elit politycznych i sadowniczych niegdys calkiem przyjemna Ameryka staje sie zwolna domem wariatow!
Uzupelnienie
Tylko co to napisalem a w numerze z 1 lipca 2015 r. Wall Street Journal pojawily sie dwa artykuly o Polsce a zwlaszca o naplywie zagranicznego kapitalu i wykupywaniu dzialek budowlanych w wiekszych miastach kraju przez firmy zagraniczne. W Polsce ich ramieniem jest Kulczyk-Silverstein Properties z Nowego Jorku.
Blog ten prezentuje informacje i wiadomosci dobre lub zle ale zawsze prawdziwe. Brak wolnosci slowa na tym wlasnie polega, ze wolno jest mowic i pisac tylko to co wolno. (T. Kotarbinski)
wtorek, 30 czerwca 2015
sobota, 13 czerwca 2015
Lataj Lotem zaluj potem
Wlasnie wrocilem z mojej pielgrzymki do Naszej Umeczonej Ojczyzny. Zmienila sie ona niezmiernie od mojego poprzedniego pobytu w roku 2008. Sa to zmiany sugerujace naplyw duzego kapitalu, ktorego pochodzenie jest dla mnie niezbyt jasne. Moze sa to fundusze pochodzace z Unii Europejskiej, moze duze pozyczki zaciagniete za granica, moze wreszcie masowa wyprzedaz dobr narodowych. W kazdym razie poziom zycia wspolczesnego Polaka wzrosl znacznie i to nie tylko w miastach ale, o dziwo, takze na wsi. Jedno jest jasne. Nie jest to rozwoj wynikajacy z sily wlasnej polskiej gospodarki. Swego czasu Hipolit Cegielski (czy istnieja jeszcze Zaklady Cegielskiego w Poznaniu?) powiedzial :"Podstawa materialna narodu jest ziemia, przemysl i handel. Kto ziemie, przemysl i handel oddaje w rece cudzoziemcow ten sprzedaja nardowosc swoja, ten zdradza swoj narod...". Mam wrazenie, podzielane przez wielu wspolrodakow, z ktorymi rozmawialem, ze zrodlem "polskiego cudu gospodarczego" w wykonaniu PO jest wlasnie bogactwo na kredyt wspomagane oddawaniem calej sily polskiej gospodarki w obce rece. Jest to polityka zabojcza w dluzszym czasie ale taka jaka musza prowadzic rzady populistyczne bedace marionetkami sil zewnetrznych od wiekow Polsce nieprzyjaznych. Ta prawda wydaje sie ostatnio docierac do coraz szerszych warstw spoleczenstwa. Rzecz w tym, ze alternatywa jaka zyskuje ich poparcie nie jest w gruncie rzeczy niczym lepszym. Polacy nie rozumieja, ze Nowe Wielkie Niemcy rzadza obecnie Niemiecka Wspolnota Narodow droga ekonomiczna, poprzez kontrole obu glownych graczy sceny politycznej. Zmiana Komorowskiego na Dude, procz komizmu nazwiska najwyzszej osoby w panstwie nie zmieni nic jesli chodzi o polska gospodarke. Tak jak za czasow PRLu przymusowe uczestnictwo w RWPG (Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej) zdominowanej przez ZSRR nie pozwalalo na jakiekolwiek kroki zagrazajace interesom dominujacego partnera tak i obecnie naprawa sytuacji nie jest mozliwa tak dlugo jak dlugo Nasza Umeczona Ojczyzna pozostaje pod jarzmem szwabskim. Zmiana PO na PiS niczego nie zmieni w istocie funkcjonowania systemu gospodarczego bo dzieje sie tak jak sie dzieje wlasnie dlatego, ze tego chca sily dominujace Unie Europejska - a wiec Niemcy, Francja i Wlochy. One kontroluja bowiem system bankowy, dystrybucje zywnosci, handel zagraniczny i one sa tez wlascicielami "sprywatyzowanego" polskiego przemyslu. W najblizszej zas przyszlosci ich obywatele stana sie zapewne wlascicielami coraz wiekszych polaci ziemi. W Polsce kolonizacja idzie pelna para czego wydaja sie nie dostrzegac jej obywatele.
Innym problemem- czesciowo takze wymuszanym przez UE- jest wzrastajaca liczba kolorowych imigrantow. Azjaci wydaja sie przejmowac, przynajmniej w Warszawie uslugi zywieniowe. Te zas moga sluzyc jako przykrywka do prania pieniedzy bowiem ceny w azjatyckich restauracjach sa stosunkowo wysokie i nie obserwowalem nadmienego tloku w tych przybytkach. Wzrasta tez liczba murzynow, arabow i innych przedstwaicieli narodow Azji Mniejszej. Jest to, moim zdaniem, zjawisko bardzo negatywne. Owocuje ono bowiem nie tylko skundleniem rasy - mamy coraz wiecej dzieci ras mieszanych a wiec nie odnajdujacych sie pod wzgledem kulturowycm w zadnym z wyjsciowych srodowisk, ale takze wprowadzeniem na teren panstwa chrzescijanskiego kultow poganskich, takich jak mahometanizm, hinduizm czy buddyzm, ktore to kulty prowadza indoktrynacje wroga do Naszego Swietego Kosciola.
Polska historia mowi nam, ze wprowadzanie na nasz teren obcych nacji i ras powoduje z reguly wiecej szkody niz korzysci. Do dnia dzisiejszego wrodzy i niezasymilowani sa w Polsce Zydzi, Niemcy, Rusini czy Cyganie. Obce nacje sa panstwu narodowemu rownie pozyteczni jak wrzody na ciele czlowieka. Uczmy sie na doswiadczeniach wiekow przeszlych!
W obie strony podrozowalem LOT-em i doswiadczenie to jest odzwierciedlone w tytule tego eseju. Ambitna mydelniczka jaka jest "Dreamliner" -najnowsza szkapa bojowa LOTu jest samolotem watpliwego komfortu. Polskie Linie traktuja pasazerow klasy turystycznej jako towar przeceniony- upakowani jak sledzie w beczce i karmieni ponizej standartowym jedzeniem sa oni takze obslugiwani tradycyjnym polskim "per noga". Krotko mowiac odradzam korzystania z naszych narodowych linii lotniczych jesli tylko istnieje jakas alternatywa. Byc moze jest lepiej w klasie "business" ale nie zamierzam tego probowac. O ile LOT nie zmniejszy o 1/3 ilosci siedzen w klasie turystycznej i nie powiekszy mikroskopowych foteli oraz odleglosci pomiedzy rzedami moja noga nie postanie wiecej w ich samolotach. Gdziez ach gdziez sa czasy komfortu podrozy w TWA czy PanAm!
Innym problemem- czesciowo takze wymuszanym przez UE- jest wzrastajaca liczba kolorowych imigrantow. Azjaci wydaja sie przejmowac, przynajmniej w Warszawie uslugi zywieniowe. Te zas moga sluzyc jako przykrywka do prania pieniedzy bowiem ceny w azjatyckich restauracjach sa stosunkowo wysokie i nie obserwowalem nadmienego tloku w tych przybytkach. Wzrasta tez liczba murzynow, arabow i innych przedstwaicieli narodow Azji Mniejszej. Jest to, moim zdaniem, zjawisko bardzo negatywne. Owocuje ono bowiem nie tylko skundleniem rasy - mamy coraz wiecej dzieci ras mieszanych a wiec nie odnajdujacych sie pod wzgledem kulturowycm w zadnym z wyjsciowych srodowisk, ale takze wprowadzeniem na teren panstwa chrzescijanskiego kultow poganskich, takich jak mahometanizm, hinduizm czy buddyzm, ktore to kulty prowadza indoktrynacje wroga do Naszego Swietego Kosciola.
Polska historia mowi nam, ze wprowadzanie na nasz teren obcych nacji i ras powoduje z reguly wiecej szkody niz korzysci. Do dnia dzisiejszego wrodzy i niezasymilowani sa w Polsce Zydzi, Niemcy, Rusini czy Cyganie. Obce nacje sa panstwu narodowemu rownie pozyteczni jak wrzody na ciele czlowieka. Uczmy sie na doswiadczeniach wiekow przeszlych!
W obie strony podrozowalem LOT-em i doswiadczenie to jest odzwierciedlone w tytule tego eseju. Ambitna mydelniczka jaka jest "Dreamliner" -najnowsza szkapa bojowa LOTu jest samolotem watpliwego komfortu. Polskie Linie traktuja pasazerow klasy turystycznej jako towar przeceniony- upakowani jak sledzie w beczce i karmieni ponizej standartowym jedzeniem sa oni takze obslugiwani tradycyjnym polskim "per noga". Krotko mowiac odradzam korzystania z naszych narodowych linii lotniczych jesli tylko istnieje jakas alternatywa. Byc moze jest lepiej w klasie "business" ale nie zamierzam tego probowac. O ile LOT nie zmniejszy o 1/3 ilosci siedzen w klasie turystycznej i nie powiekszy mikroskopowych foteli oraz odleglosci pomiedzy rzedami moja noga nie postanie wiecej w ich samolotach. Gdziez ach gdziez sa czasy komfortu podrozy w TWA czy PanAm!
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Ta karczma Rzym sie nazywa...
Korzystajac z wizyty w Naszej Umeczonej Ojczyznie zuzylem piec dni na krotki wypad do Wiecznego Miasta. Jest to okres zbyt krotki aby zrelacjonowac cos wiecej niz tylko wrazenia ze spotkania ze stolica swiata cywilizowanego. Co wiec rzuca sie w oczy gdy sie tam pojawilem? W pierwszym rzedzie masa ludnosci - czesciowo tubylczej ale w znacznej mierze naplywowej - turystow i emigrantow. Rzym to prawdziwa wieza Babel. Jest to teren przeludniony ponad pojemnosc terenu. Powoduje to to, ze nawet zwiedzanie zabytkow kultury antycznej a takze z okresu krolestwa i dyktatury Mussoliniego sa utrudnione ze wzgledu na masy turystow. Po prostu nie ma okazji aby pomyslec co oznaczaja i czego sa czescia na ogol nedzne szczatki swiata antycznego jakie sa dostepne do zwiedzania.
Komercjalizacja tego antycznego smietnika powoduje takze koniecznosc wystawania w kolejkach po bilety a niedostateczne oznaczenia ruin, zapewne wywolane checia wymuszenia na turystach wypozyczenia sprzedu audio badz wynajecia przewodnika, powoduje, ze zwiedzanie zamienia sie w "bieg po zdrowie" wsrod chwastow, wysuszonej ziemi, kurzu i gruzow starych kolumn i niezidentyfikowanych szczatkow materialow budowlanych. Wszystko to w oparach moczu bowiem organizatorzy nie zadbali o dostateczna liczbe ubikacji i najwyrazniej wielu wspartych potrzeba wyproznia sie w plenerze. Fatalny jest tez stan chodnikow i jezdni pokrytych w wiekszosci kostka bazaltowa. Taka kostka byla tez popularna w Warszawie za czasow mojej mlodosci (np cala ulica Zwirki i Wigury byla taka kostka pokryta) ale rezim mial dosyc rozsadku by owe pozostalosci pokryc asfaltem. Kostka ta bowiem byla sliska, zwlaszcza po deszczu i mogla byc zerwana na budowe barykad w czasie kolejnej fazy rozczarowania, ktorych to nie brakowalo za czasow Polski Ludowej. Chodniki rzymskie sa tez zawezone przez niezliczone kioski z pamiatkami z wycieczki obslugiwanymi najczesciej przez kolorowych i natretnych emigrantow.
Wlosi sa najwyrazniej w stanie glebokiego kryzysu ekonomicznego. Jak powiadomili mnie tubylcy 20% doroslych i 50% mlodzierzy jest bezrobotnych. Bez znajomosci podobno nie jest mozliwe dostanie rozsadnie platnej i stalej pracy. Sytuacje pogarsza takze nieustajaca nielegalna imigracja kolorowych z Azji Mniejszej i Afryki. Emigranci nie sa Wlochom ani Europie potrzebni bowiem ekonomia nie jest w stanie wchlonac nawet rodzimej ludnosci a co dopiero nie mowiacych po wlosku murzynow itp. Wlochy naprawde potrzebuja polityka kalibru Mussoliniego, ktory by nie wahal przed podjeciem zdecydowanych krokow dla opanowania sytuacji, ktora w przyszlosci moze sie tylko pogorszyc. Jak powstrzymac owa fale barbarzyncow jaka zalewa Rzym obecnie od strony Azji i Afryki? Ja osobiscie radzilbym zatapianie lodzi z emigrantami w momencie gdy przekrocza granice morska . Sa to w koncu osoby nie posiadajace waznej wizy wjazdowej a wiec naruszajace prawo. Pare takich akcji i wiesc sie rozniesie, ze nie uda sie ta droga zaczepic w Europie. Jest to posuniecie drastyczne ale konieczne. Inaczej czarna fala barbarzyncow rozleje sie po Europie. Uczmy sie z historii starozytnego Rzymu, ktory takze padl pod naciskiem zalewu nielegalnej imigracji.
System komunikacji publicznej dziala sprawnie. Mamy tam tramwaje, autobusy oraz metro, z ktorego korzystalem najczesciej. Mussoliniemu zawdziecza stolica to, ze owo metro powstalo (w fazie poczatkowej) oraz ze uklad ulic , wlaczajac dojazd do Watykanu sie uproscil. Duce bowiem nie mial zahamowan wtedy gdy trzeba bylo oczyscic teren ze starych budynkow i zabytkow w celu budowy tras transportu miejskiego (i tras defilad czarnych koszul). Niestety obecnie Narod nie odplaca mu nalezna czcia i Wielki Czlowiek Wspolczesnych Wloch nie ma w Rzymie nawet pomnika. Trudno nie zauwazyc, ze wszystkie wspaniale budowy Rzymu sa produktem czasow krolestwa i faszyzmu. Rzym byl i jest nadal miastem Cezarow czy to antycznych czy wspolczesnych. Wszystko co zawdzieczamy demokracji to degradacja i dojadanie resztek po "lepszych czasow".
Komercjalizacja tego antycznego smietnika powoduje takze koniecznosc wystawania w kolejkach po bilety a niedostateczne oznaczenia ruin, zapewne wywolane checia wymuszenia na turystach wypozyczenia sprzedu audio badz wynajecia przewodnika, powoduje, ze zwiedzanie zamienia sie w "bieg po zdrowie" wsrod chwastow, wysuszonej ziemi, kurzu i gruzow starych kolumn i niezidentyfikowanych szczatkow materialow budowlanych. Wszystko to w oparach moczu bowiem organizatorzy nie zadbali o dostateczna liczbe ubikacji i najwyrazniej wielu wspartych potrzeba wyproznia sie w plenerze. Fatalny jest tez stan chodnikow i jezdni pokrytych w wiekszosci kostka bazaltowa. Taka kostka byla tez popularna w Warszawie za czasow mojej mlodosci (np cala ulica Zwirki i Wigury byla taka kostka pokryta) ale rezim mial dosyc rozsadku by owe pozostalosci pokryc asfaltem. Kostka ta bowiem byla sliska, zwlaszcza po deszczu i mogla byc zerwana na budowe barykad w czasie kolejnej fazy rozczarowania, ktorych to nie brakowalo za czasow Polski Ludowej. Chodniki rzymskie sa tez zawezone przez niezliczone kioski z pamiatkami z wycieczki obslugiwanymi najczesciej przez kolorowych i natretnych emigrantow.
Wlosi sa najwyrazniej w stanie glebokiego kryzysu ekonomicznego. Jak powiadomili mnie tubylcy 20% doroslych i 50% mlodzierzy jest bezrobotnych. Bez znajomosci podobno nie jest mozliwe dostanie rozsadnie platnej i stalej pracy. Sytuacje pogarsza takze nieustajaca nielegalna imigracja kolorowych z Azji Mniejszej i Afryki. Emigranci nie sa Wlochom ani Europie potrzebni bowiem ekonomia nie jest w stanie wchlonac nawet rodzimej ludnosci a co dopiero nie mowiacych po wlosku murzynow itp. Wlochy naprawde potrzebuja polityka kalibru Mussoliniego, ktory by nie wahal przed podjeciem zdecydowanych krokow dla opanowania sytuacji, ktora w przyszlosci moze sie tylko pogorszyc. Jak powstrzymac owa fale barbarzyncow jaka zalewa Rzym obecnie od strony Azji i Afryki? Ja osobiscie radzilbym zatapianie lodzi z emigrantami w momencie gdy przekrocza granice morska . Sa to w koncu osoby nie posiadajace waznej wizy wjazdowej a wiec naruszajace prawo. Pare takich akcji i wiesc sie rozniesie, ze nie uda sie ta droga zaczepic w Europie. Jest to posuniecie drastyczne ale konieczne. Inaczej czarna fala barbarzyncow rozleje sie po Europie. Uczmy sie z historii starozytnego Rzymu, ktory takze padl pod naciskiem zalewu nielegalnej imigracji.
System komunikacji publicznej dziala sprawnie. Mamy tam tramwaje, autobusy oraz metro, z ktorego korzystalem najczesciej. Mussoliniemu zawdziecza stolica to, ze owo metro powstalo (w fazie poczatkowej) oraz ze uklad ulic , wlaczajac dojazd do Watykanu sie uproscil. Duce bowiem nie mial zahamowan wtedy gdy trzeba bylo oczyscic teren ze starych budynkow i zabytkow w celu budowy tras transportu miejskiego (i tras defilad czarnych koszul). Niestety obecnie Narod nie odplaca mu nalezna czcia i Wielki Czlowiek Wspolczesnych Wloch nie ma w Rzymie nawet pomnika. Trudno nie zauwazyc, ze wszystkie wspaniale budowy Rzymu sa produktem czasow krolestwa i faszyzmu. Rzym byl i jest nadal miastem Cezarow czy to antycznych czy wspolczesnych. Wszystko co zawdzieczamy demokracji to degradacja i dojadanie resztek po "lepszych czasow".
sobota, 30 maja 2015
Raport z pielgrzymki II
Trafilem z moja wizyta na ciekawy okres pod wzgledem politycznym. Druga runda wyborow na stanowisko prezydenta Rzeczpospolitej rozegrala sie pomiedzy dwoma kandydatami w gruncie rzeczy nie rozniacymi sie niczym istotnym. Obaj sa czlonkami wspolczesnej polskiej elity wladzy i obaj czerpia korzysci z tego, ze Nasza Umeczona OJczyzna jest wlasciwie krajem kolonialnym Nowych Wielkich Niemiec. Moim kandydatem byl Grzegoz Braun - jedyny kandydat o antyrezimowym programie politycznym. Ten jednak jest jeszcze ciagle kandydatem niszowym. Nasz wierny lud nie zorientowal sie jeszcze, ze obecny bieg spraw jest wspolnym dzielem obu partii wiodacych czyli obecnie PO i PiS i ze to dzialacze tych partii sa beneficjentami niemieckiej kolonizacji stanowiac cos w rodzaju WOG-ow niegdysiejszego Imperium Brytyjskiego.Swiadomosc spoleczenstwa zmienia sie powoli !
Jako czlowiek w pewnym wieku pamietam nadzieje Polakow zwiazane ze kolejnymi kosmetycznymi zmianami zachodzacymi w elicie wladzy PRLu . Ochab zastepowany przez Gomulke w 1956 roku i potem, po kolejnym krachu gospodarczym, Gomulka zastepowany przez Gierka w roku 1970 ( "Pomozecie?") . Po kazdym "wypadku" przy socjalistycznej pracy wystepowal typowy element - brak pozyczonych pieniedzy na kontynuowanie "polityki rozkwitu". Obecnie jestesmy w sytuacji gospodarczej bardzo podobnej. Wyprzedano niemal wszystko na co znalezli sie chetni "zagranicznicy" . Jako kolonia niemiecka jestesmy w nieco lepszej sytuacji gdyz wladza nad Polska jest IV Rzeszy konieczna do prowadzenia polityki podboju gospodarczego bylych zachodnich Republik Radzieckich obecnego Imperium Rosji. Czy jednak Niemcy istotnie beda gotowi do podtrzymywania finansowego Polski aby utrzymac w niej niezbedny spokoj? Aby odpowiedziec na to pytanie konieczne jest poswiecenie wiecej czasu niz mam na to obecnie.
Cieszmy sie zatem mylna ale jeszcze niewidoczna dla poplecznikow PO poprawa jakosci zycia tak dlugo jak to jest jeszcze mozliwe. Wynik obecnych wyborow wskazuje, ze liczba niezadowolonych z obecnego stanu rzeczy rosnie. Historia uczy nas jednak, ze naprawy przeprowadzone bez kompletnej odnowy calego systemu politycznego i gospodarczego i likwidacji aktualnej elity politycznej nie prowadza do trwalej poprawy sytuacji. Rzecz w tym, ze obecny system ma w sobie wmontowane na stale wiezy polityczne i gospodarcze narzucone przez "pryncypala" politycznego. Bez zerwania tych wiezow nie byla mozliwa naprawa sytuacji ani za czasow "Radzieckiej Wspolnoty Narodow" (czyli Obozu Krajow Socjalistycznych") ani nie jest mozliwa obecnie za czasow "Niemieckiej Wspolnoty Narodow" czyli Unii Europejskiej.
Pamietajmy tez , ze wszyscy, ktorzy zyskuja z obecnej sytuacji nie beda wspoldzialac dobrowolnie w naprawie Polski. Nie bylo to mozliwe za czasow zamachu Pilsudskiego i rzadow sanacji, ani za czasow "poznego Jaruzelskiego" mimo ugody Okraglego Stolu i nie jest mozliwe i teraz.
Jak widac tez ze zdjecia zamieszczonego w "Rzeczpospolitej " z dnia 25 maja , 2015 zwolennicy PiS najwyrazniej zamieszkuja w wiekszosci tereny dawnej Kongresowki (czyli zaboru rosyjskiego) podczas gdy PO dominuje zabory niemieckie i austriacki. Najwyrazniej oportunisci dominuja na bylych terenach III Rzeszy podczas gdy element patriotyczny pochodzi glownie z zaboru rosyjskiego.
Jako czlowiek w pewnym wieku pamietam nadzieje Polakow zwiazane ze kolejnymi kosmetycznymi zmianami zachodzacymi w elicie wladzy PRLu . Ochab zastepowany przez Gomulke w 1956 roku i potem, po kolejnym krachu gospodarczym, Gomulka zastepowany przez Gierka w roku 1970 ( "Pomozecie?") . Po kazdym "wypadku" przy socjalistycznej pracy wystepowal typowy element - brak pozyczonych pieniedzy na kontynuowanie "polityki rozkwitu". Obecnie jestesmy w sytuacji gospodarczej bardzo podobnej. Wyprzedano niemal wszystko na co znalezli sie chetni "zagranicznicy" . Jako kolonia niemiecka jestesmy w nieco lepszej sytuacji gdyz wladza nad Polska jest IV Rzeszy konieczna do prowadzenia polityki podboju gospodarczego bylych zachodnich Republik Radzieckich obecnego Imperium Rosji. Czy jednak Niemcy istotnie beda gotowi do podtrzymywania finansowego Polski aby utrzymac w niej niezbedny spokoj? Aby odpowiedziec na to pytanie konieczne jest poswiecenie wiecej czasu niz mam na to obecnie.
Cieszmy sie zatem mylna ale jeszcze niewidoczna dla poplecznikow PO poprawa jakosci zycia tak dlugo jak to jest jeszcze mozliwe. Wynik obecnych wyborow wskazuje, ze liczba niezadowolonych z obecnego stanu rzeczy rosnie. Historia uczy nas jednak, ze naprawy przeprowadzone bez kompletnej odnowy calego systemu politycznego i gospodarczego i likwidacji aktualnej elity politycznej nie prowadza do trwalej poprawy sytuacji. Rzecz w tym, ze obecny system ma w sobie wmontowane na stale wiezy polityczne i gospodarcze narzucone przez "pryncypala" politycznego. Bez zerwania tych wiezow nie byla mozliwa naprawa sytuacji ani za czasow "Radzieckiej Wspolnoty Narodow" (czyli Obozu Krajow Socjalistycznych") ani nie jest mozliwa obecnie za czasow "Niemieckiej Wspolnoty Narodow" czyli Unii Europejskiej.
Pamietajmy tez , ze wszyscy, ktorzy zyskuja z obecnej sytuacji nie beda wspoldzialac dobrowolnie w naprawie Polski. Nie bylo to mozliwe za czasow zamachu Pilsudskiego i rzadow sanacji, ani za czasow "poznego Jaruzelskiego" mimo ugody Okraglego Stolu i nie jest mozliwe i teraz.
Jak widac tez ze zdjecia zamieszczonego w "Rzeczpospolitej " z dnia 25 maja , 2015 zwolennicy PiS najwyrazniej zamieszkuja w wiekszosci tereny dawnej Kongresowki (czyli zaboru rosyjskiego) podczas gdy PO dominuje zabory niemieckie i austriacki. Najwyrazniej oportunisci dominuja na bylych terenach III Rzeszy podczas gdy element patriotyczny pochodzi glownie z zaboru rosyjskiego.
czwartek, 21 maja 2015
Raport z pielgrzymki do Naszej Umeczonej Ojczyzny
Od paru dni przebywam w Warszawie. Powodem jest koniecznosc zalatwienia kilku spraw wymagajacych mojej osobistej aktywnosci a takze chec oceny stanu kraju pod kilkuletniej niebytnosci. Zmiany sa duze - niektore na lepiej inne na gorzej. Chwilowo bylem tylko w Warszawie chociaz mam w planie odwiedzic takze prowincje. Co nam zatem mowi przyslowiowy rzut oka? Pod wzgledem czystosci Warszawa wyglada nieco lepiej. Zielen miejska jest bardziej zadbana a i zakupczenie chodnikow jakby sie zmniejszylo. Co pozostalo nadal to widoczna degradacja nawierzchni chodnikow wywolana parkowaniem na nich samochodow. Dzieki temu chodzenie jest trudne. Raz dlatego, ze czesc powierzchni jest zastawiona a po drugie dlatego, ze trzeba miec na uwadze istniejace deformacje. Problem parkowania definitywnie zbyt duzej liczby pojazdow w Naszej Umeczonej Stolicy nie zostal rozwiazany od mojej poprzedniej wizyty. Brak jest garazy i parkingow wielopietrowych co powoduje, ze nawet jesli pokonamy zageszczenie jezdni czyli wieczne "korki" uliczne to i tak znaczna czesc czasu bedziemy musieli poswiecic na szukanie miejsca na postoj niedaleko od celu podrozy. Transport miejski jest sprawny i w zasadzie pokrywa wiekszosc powierzchni miasta. Nie mniej jest on stosunkowo wolny i niezbyt wygodny. Kierowcy zarowno autobusow jak i tramwajow nie maja kwalfikacji zawodowych i uwazaja sie najwyrazniej za uczestniczacych w wyscigach ulicznych. Gwaltowne hamowania i przyspieszania powoduja, ze kazdy kto nie mial szczescia znalezienia miejsca siedzacego ma duze szanse na kolizje z sasiadami badz upadek. Gdziez te czasy by aby dostac licencje zawodowego kierowcy srodkow masowego transportu trzeba bylo przejechac trase z wiadrem wypelnionym woda. Jesli woda sie wychlapala albo co gorzej wiadro sie przewrocilo trzeba bylo "isc do poprawki". Kandydat mial bowiem "przechlapane". Natomiast jest wiecej tramwajow z klimatyzacja co bardzo pomaga w dni parne i upalne jakie teraz mamy (niekiedy).
Co rzuca sie takze w oczy to energicznie prowadzone prace budowlane. Warszawa pelna jest nowych i raczej monumentalnych budynkow- glownie bankow i biurowcow. Jak mi sie wydaje sa to obiekty nalezace do inwestorow zagranicznych. Bank za bankiem i bankiem pogania. Wszystkie zagraniczne badz z wiekszoscia udzialow inwestorow zagranicznych. Czy nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, ze banki te wypracowuja zyski, ktore sa pozniej wyprowadzane z Polski ? Podobnie w rekach obcych jest masowy handel zywnoscia. Oznacza to, ze "obcy" kontroluja calkowicie rynek pieniezny i zoladki Polakow.
Tylko czesciowej poprawie ulegla jakosc obslugi klienta w roznych instytucjach, do ktorych musimy sie udawac raczej z koniecznosci niz z wyboru. Osoby z obslugi , czesto nawet zyczliwe, zalatwiaja nadal zbyt wolno i nie moga sie powstrzymac od wypowiadania wlasnych opinii- czy to w sprawie z ktora sie pojawilismy czy tez na tematy ogolne. Dobra amerykanska zasada "zalatw sprawe i zegnaj" jakos nie zakorzenila sie w Polsce z rowna latwoscia jak techniczne obslugi klientow skopiowane z "Zachodu".
Znalazlem sie takze w kraju tuz przed drugim stadium prezydenckiej kampanii wyborczej. Jest to smutny widok gdyz ani aktualnie urzedujacy prezydent - obronca status quo, ani jego kontestant, ktory zdecydowanie powinien zastapic drugie d w nazwisku litera p, nie maja nam faktycznie nic do zaofiarowania.
Gdziez, ach gdziez te czasy kiedy kandydat na Ojca Narodu mial za soba jakies publikacje a w nich przedstawione poglady na kluczowe sprawy polityki i ekonomii narodowej ? W porownaniu z nimi ja wydaja sie samemu sobie "tytanem mysli politycznej". Tak czy inaczej nie widze jakos aby te dwie swinki w wyscigu do koryta mialy z soba wyrazny plan "Czto Dielat" po tym jak wreszcie sie do niego dorwa.
Idac ulicami dobrze mi znanej Starej Ochoty nie moge sie powstrzymac od obserwacji, ze coraz wiecej osob na ulicach ma tepe i wymeczone twarze (obraz znany mi dobrze z wizyty w Moskwie w latach 70-tych) , ze zamykaja sie sklepy a zwlaszcza ksiegarnie ("Polak nic nie czyta, jak czyta to nie rozumie, jak rozumie to za chwile zapomn" - S. Lem) i ze coraz wiecej jest "lumpexow" czyli sklepow z uzywanymi ubraniami oraz lombardow. Pelno jest tez staruszkow, troche dzieci i sporo lumpow i zebrakow. Nie widac natomiast ludzi w sile wieku- przynajmniej w skali dawniejszej. Czyby to efekt emigracji zarobkowej?
Co rzuca sie takze w oczy to energicznie prowadzone prace budowlane. Warszawa pelna jest nowych i raczej monumentalnych budynkow- glownie bankow i biurowcow. Jak mi sie wydaje sa to obiekty nalezace do inwestorow zagranicznych. Bank za bankiem i bankiem pogania. Wszystkie zagraniczne badz z wiekszoscia udzialow inwestorow zagranicznych. Czy nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, ze banki te wypracowuja zyski, ktore sa pozniej wyprowadzane z Polski ? Podobnie w rekach obcych jest masowy handel zywnoscia. Oznacza to, ze "obcy" kontroluja calkowicie rynek pieniezny i zoladki Polakow.
Tylko czesciowej poprawie ulegla jakosc obslugi klienta w roznych instytucjach, do ktorych musimy sie udawac raczej z koniecznosci niz z wyboru. Osoby z obslugi , czesto nawet zyczliwe, zalatwiaja nadal zbyt wolno i nie moga sie powstrzymac od wypowiadania wlasnych opinii- czy to w sprawie z ktora sie pojawilismy czy tez na tematy ogolne. Dobra amerykanska zasada "zalatw sprawe i zegnaj" jakos nie zakorzenila sie w Polsce z rowna latwoscia jak techniczne obslugi klientow skopiowane z "Zachodu".
Znalazlem sie takze w kraju tuz przed drugim stadium prezydenckiej kampanii wyborczej. Jest to smutny widok gdyz ani aktualnie urzedujacy prezydent - obronca status quo, ani jego kontestant, ktory zdecydowanie powinien zastapic drugie d w nazwisku litera p, nie maja nam faktycznie nic do zaofiarowania.
Gdziez, ach gdziez te czasy kiedy kandydat na Ojca Narodu mial za soba jakies publikacje a w nich przedstawione poglady na kluczowe sprawy polityki i ekonomii narodowej ? W porownaniu z nimi ja wydaja sie samemu sobie "tytanem mysli politycznej". Tak czy inaczej nie widze jakos aby te dwie swinki w wyscigu do koryta mialy z soba wyrazny plan "Czto Dielat" po tym jak wreszcie sie do niego dorwa.
Idac ulicami dobrze mi znanej Starej Ochoty nie moge sie powstrzymac od obserwacji, ze coraz wiecej osob na ulicach ma tepe i wymeczone twarze (obraz znany mi dobrze z wizyty w Moskwie w latach 70-tych) , ze zamykaja sie sklepy a zwlaszcza ksiegarnie ("Polak nic nie czyta, jak czyta to nie rozumie, jak rozumie to za chwile zapomn" - S. Lem) i ze coraz wiecej jest "lumpexow" czyli sklepow z uzywanymi ubraniami oraz lombardow. Pelno jest tez staruszkow, troche dzieci i sporo lumpow i zebrakow. Nie widac natomiast ludzi w sile wieku- przynajmniej w skali dawniejszej. Czyby to efekt emigracji zarobkowej?
sobota, 16 maja 2015
O wzglednej wartosci szczegolnej teorii wzglednosci
Szczegolna teoria wzglednosci liczy sobie wlasnie 110 lat od chwili jej opublikowania przez Alberta Einsteina w 1905 roku. Jest to wiec okazja do napisania artykulu okolicznosciowego. Sama teoria stanowi jeden z filarow fizyki wspolczesnej i mozna smialo powiedziec, ze zawdzieczamy jej zarowno osiagniecia praktyczne w rodzaju bomby atomowej jak i caly wachlarz innych zupelnie, moim zdaniem, nieprzydatych a nawet calkiem blednych konceptow teoretycznych. Wprowadzila ona bowiem, wraz z transformacja Lorentza, takze idee wszechswiata wiecej niz trzy-wymiarowego, ktory obecnie, dzieki wytezonej pracy fizykow wspolczesnych, siega juz ponoc dziesieciu lub nawet wiecej wymiarow. Czy istotnie zyjemy w swiecie wielowymiarowym tego oczywiscie nie wiemy a co wiecej nie mozemy sprawdzic doswiadczalnie. Watpliwosci co do sensu budowania czy raczej brania powaznie takich konstrukcji teoretycznych wyraza wielu fizykow (patrz literatura na koncu). Tutaj ogranicze sie tylko do drobnej ale wlasnej "dekonstrukcji" szczegolnej teorii wzglednosci. Moim zdaniem bowiem, cala teoria wzglednosci moze zostac korzystnie uproszczona pod wzgledem jej struktury matematycznej jesli zauwazymy, ze jej celem praktycznym jest uogolnienie mechaniki newtonowskiej tak aby umozliwic wlaczenie do tej klasycznej budowli takze rownania ewolucji pola elektrycznego i magnetycznego fali elektromagnetyczej.
Jak byc moze wiedza przynajmniej niektorzy z Moich Szanownych Czytelnikow, klasyczna mechanika opierala sie na zasadzie wzgledosci ruchu zaproponowanej przez Galileusza. Przestrzen (trzy-wymiarowa) w jakiej nastepuja zdarzenia mechaniczne jest izotropowa pod wzgledem wlasnosci (czyli inwariantna wzgledem translacji i rotacji ukladu wspolrzednych ) i wobec tego wszelkie sily oddzialywujace pomiedzy obiektami materialnymi w niej sie znajdujacymi zaleza wylacznie od ich wzajemnej odleglosci od siebie i ich wzglednych predkosci. Ta wzglednosc, w powszechnym przekonaniu, implikowala takze to, ze wszelkie prawa przyrody, a myslimy tu glownie o rownaniach ewolucji ukladu, powinny miec postac identyczna we wszystkich ukladach wspolrzednych poruszajacych sie wzgledem siebie ruchem jednostajnym (czyli ze stala predkoscia - tzw uklady inercyjne). W mechanice newtonowskiej czas byl parametrem grupowym (grupy transformacji kanoniczych) i byl identyczny dla wszystkich ukladow wspolrzednych. Poglad klasyczny mowi nam takze, ze nie istnieje takie doswiadczenie, ktore moze nas poinformowac o ruchu jednostajnym calego ukladu, w ktorym sami sie znajdujemy, o ile nie obserwujemy jakiegos zewnetrznego punktu odniesienia. Na przyklad pasazer wolno ruszajacego ze stacji pociagu , widzacy przez okno drugi pociag stojacy na tej samej stacji nie moze byc pewien, ktory z nich naprawde wyrusza w podroz. Dopiero obserwacja stalych elementow stacji mowi mu czy ruszyl jego pociag czy tez pociag sasiedni.
Wedlug Newtona i wiekszosci mechanikow klasycznych przestrzen (3-wymiarowa) oraz czas byly matematyczymi narzedziami stosowanymi do opisu ewolucji obiektow fizycznych (czyli mas i pol) znajdujacych sie w tej przestrzeni. Obie wielkosci (troj-wymiarowa przestrzen i czas) istnialy obiektywnie i niezaleznie od tego czy przestrzen byla czymkolwiek wypelniona czy tez nie. Pewna trudnosc tego klasycznego opisu ujawnila sie pod koniec 19 wieku w momencie sformulowania przez Jamesa Maxwella rownan ewolucji pola elektromagnetycznego. Jesli bowiem traktowac bedziemy pole elektromagnetyczne (czyli np swiatlo czy fale radiowe) jako obiekt istniejacy obiektywnie i niezalezny od generujacych go poczatkowo ladunkow i pradow czastek naladowanych to rownania Maxwella upraszczaja sie do ukladu dwoch niezaleznych rownan falowych dla wektorow natezen pol elektrycznego i magnetycznego.
Sa to rownania wektorowe dla trzech skladowych wektora natezenia pola elektrycznego E(r,t) bedacego funkcja wektora polozenia r oraz czasu t a takze dla wektora natezenia pola magnetycznego H(r, t). Dla pola swobodnego, o ile taki istnieje, mamy jeszcze dodatkowe ograniczenie polegajace na tym, ze div E =0 i podobnie jest dla pola magnetycznego: div H =0. Sa to tak zwane pola solenoidalne. W efekcie z szesciu skladowych pol natezen niezaleznych jest tylko cztery. Warto zauwazyc, ze wbrew powszechnemu mniemaniu ("zmienne pole elektryczne wytwarza zmienne pole magnetyczne i vice versa") pole elektryczne fali ewoluuje niezaleznie od pola magnetycznego. Nie istnieje pomiedzy nimi zaleznosc przyczynowa a ich jednoczesne wystepowanie jest spowodowane tylko jednoczesna generacja obu pol przez ruch ladunkow. Teoretycznie moglibysmy miec wylacznie poruszajaca sie fale elektryczna lub magnetyczna. To, ze wystepuja one razem jest konsekwencja procesu wytwarzania fali elektromagnetycznej. Niestety nie wiem jak odfiltrowac elektryczny badz magnetyczny skladnik calej fali aby uzyskac "czyste" pola czy to elektryczne czy magnetyczne.
Nie jest jednak moim celem prezentowanie tu teorii Maxwella dla fali elektromagnetycznej. Chce tylko zwrocic uwage na fakt, ze moze byc ona wyrazona w postaci szesciu rownan falowych o postaci
c^2 div grad f(r,t) = (d/dt)^2 f(r,t) [1]
gdzie c jest szybkoscia ruchu fali w ukladzie laboratoryjnym (czyli tym, w ktorym znajduje sie obserwator) a funkcja f (r,t) reprezentuje dowolna skladowa wektorow natezenia pol. Pytaniem, ktore zaprzatnelo uwage Einsteina byla kwestia niezmienniczosci, a raczej jej braku, rownan Maxwella wzgledem przejscia od ukladu laboratoryjnego do ukladu inercjalnego poruszajacego sie ze stala predkoscia, ktora oznaczymy przez b.
Przeksztalcenie Galileusza wyglada nastepujaco:
r'(t) = r(t) - b t [2]
t' = t [3]
Tutaj przez r i r' oznaczam wektor (trzy wymiarowy : r=[x,y,z]) ) polozenia odpowiednio w ukladzie laboratoryjnym (stacjonarnym) i w ukladzie ruchomym poruszajacym sie wzgledem ukladu laboratoryjnego z predkoscia b . Zakladam , ze w chwili poczatkowej oba uklady wspolrzednych pokrywaly sie.
Newtonowski punkt widzenia polegal na tym, ze czas w obu ukladach odniesienia byl identyczny . Stanowil on matematyczne narzedzie opisujace ewolucje ukladow materialnych a nie realna wielkosc fizyczna. Do mierzenia uplywu czasu stosowano najczesciej uklady mechaniczne, ktore mogly dzialac periodycznie - wahadla, klepsydry itp. Sam czas nie mial (wg Newtona) ani okreslonego poczatku ani tez wyroznionych chronologicznych wartosci. Mierzymy odstepy pomiedzy zdarzeniami nie odnoszac ich do jakiegos okreslonego momentu poczatkowego takiego jak na przyklad poczatek (stworzenie) swiata czy wielki wybuch. Bieg czasu jest pod tym wzgledem izotropowy i rownomierny. Taki sposob interpretacji czasu wydaje sie byc intuicyjnie oczywisty ale wcale nie musi byc prawdziwy. Mozna sobie wyobrazic nasz swiat, w ktorego przeszlosci czas uplywal z rozna szybkoscia. Nie jest bowiem jasne od czego wlasciwie zalezy szybkosc jego uplywu.
Spojrzmy jak wiec wyglada rownanie falowe w ukladzie inercyjnym poruszajacym sie z okreslona predkoscia b jesli w ukladzie laboratoryjnym ma ono postac [1].W tym celu wprowadzmy wielkosc f(r, t;b) zwiazana z uprzednio wystepujaca (rown. [1]) wielkoscia f(r,t) zaleznoscia
f(r,t;b) = Exp( -t b . d/dr) f(r, t) = f(r -bt, t) [4]
Rownanie ewolucji tej wielkosci mozemy teraz latwo wyprowadzic. Ze wzgledu na to, ze moj procesor nie ulatwia pisania rownan matematycznych wzory bardziej skomplikowane podane sa na planszy.
c^2 ( d/dr)^2 f(r,t;b) = Exp( -t b . d/dr) (d/dt)^2 Exp( t b . d/dr) f(r,t ;b) [5]
Wszystko co jest teraz konieczne to obliczenie operatora po prawej stronie rownania. Operator ( d/dr)^2 moze byc tez zapisany jako div grad. Otrzymujey wiec:
c^2 (d/dr )^2 f(r,t;b) = { d/dt + b.d/dr)^2} f(r,t:b) = (D/Dt )^2 f [6]
Wytluszczona kropka pomiedzy wektorami oznacza iloczyn skalarny.
Jest to podstawowe rownanie dla transformacji dowolnej funkcji falowej z ukladu laboratoryjnego do ukladu inercjalnego . Zaleznosc ta jest prawdziwa bez wzgledu na to czym jest pole f(r,t). Moze to byc pole drgan w substancji sprezystej , fale gestosci w osrodku materialnym (np fale dzwieku) czy wektory natezenia pol elektrycznych czy magnetycznych.
Po prawej stronie rownania [6] wystepuje tak zwana pochodna substancjonalna (czy sledcza lub materialna) pojawiajaca sie zawsze w przypadkach jakie tu rozpatrujemy czyli wtedy gdy wystepuje przesuniecie ukladu wspolrzednych (http://en.wikipedia.org/wiki/Material_derivative ) albo inaczej ruch calego systemu jako calosci.
Jak latwo zauwazyc rownanie [6] rozni sie, w ogolnym przypadku, od rownania [1].Jest to takze rownanie falowe ale predkosc poruszania sie zaburzenia jest odmienna i wynosi c tylko dla zaburzen rozchodzacych sie w kierunku prostopadlym do osi ruchu ukladu inercjalnego (czyli do wektora b). Dla innych kierunkow jest ona rozna od predkosci rozchodzenia sie fali w ukladzie laboratoryjnym (nieruchomym). Nie jest to niczym osobliwym. Rownanie falowe opisuje wiele ukladow fizycznych (np drgania w osrodkach sprezystych, takich jak struna czy membrana, a takze rozchodzenie sie fal dzwiekowych). W nich taki efekt wystepuje. Jednak w przypadku fali elektromagnetycznej nie znamy osrodka, w ktorym fala ta sie generuje. Przyjmujemy wiec, ze tego typu zjawiska wystepuja w prozni i nie wymagaja jakiegos nosnika. Taki koncept nosnika drgan elektromagnetczych wnosila swego czasu teoria eteru ale wykrycie jego obecnosci nie powiodlo sie. Teoria ta zostala wiec zaniechana, byc moze przedwczesnie, i obecnie przyjmujemy, ze fala elektromagnetyczna (czy tez dwie koegzystujace fale -elektryczna i magetyczna) rozchodza sie w prozni z identyczna szybkoscia bez wzgledu na to czy ich zrodlo lub obserwator poruszaja sie w przestrzeni wzgledem siebie czy tez pozostaja w spoczynku. Jest to sytuacja bardzo osobliwa i calkiem niezgodna ze zdrowym rozsadkiem oraz naszym doswiadczeniem z innymi obiektami materialnymi.
Popatrzmy bowiem na prosta sytuacje, w ktorej stojac w okopach strzelamy do nadchodzacego przeciwnika. Ze wzgledu na to, ze on, jako tarcza porusza sie w naszym kierunku to pocisk jaki wystrzelimy uderzy w niego z szybkoscia wieksza (o szybkosc jego ruchu) niz byloby to w sytuacji statycznej. Z drugiej strony, jesli strzelamy do uciekajacego celu to szybkosc uderzenia pocisku w tarcze bedzie mniejsza (o szybkosc jego ucieczki). Gdyby nieprzyjaciel poruszal sie szybciej niz nasz pocisk to trafienie jego nie byloby mozliwe. Te militarne przyklady moga sie wydawac odlegle od naszego problemu ale fala elektromagnetyczna moze byc tez interpretowana jako strumien fotonow czyli pociskow "swietlnych" rozchodzacych sie w lini prostej (patrz wskaznik laserowy) i wydaje sie, ze szybkosc z jaka te fotony dolatuja do tarczy powinna byc zalezna od tego czy i w jakim kierunku ta tarcza sie porusza. Ten wlasnie efekt opisuje rownanie, ktore wyprowadzilem wyzej.
Moim zdaniem dogmat mowiacy o identycznej postaci rownan ruchu we wszystkich inercjalnych ukladach odniesienia ma zastosowanie tylko w przypadku ruchu punktow materialnych. Jego uogolnienie dla pol jest niewlasciwym rozszerzeniem tej zasady na uklady ciagle i rozlozone w przestrzeni. Tutaj nie mamy bowiem do czynienia wzglednym ruchem elementow pola jako calosci ale obserwujemy wylacznie zmiany stanu pola w poszczegolnych punktach przestrzeni. Zmiany te moga nastepowac w sposob zsynchronizowany dajac wrazenie poruszania sie fali z uplywem czasu ale faktycznie mamy do czynienia z rozchodzacym sie zaburzeniem w nieruchomym osrodku, ktore to pole podtrzymuje. W przypadku fali elektromagnetycznej nie jest co prawda jasne czym ow osrodek jest i czy faktycznie istnieje jakas osnowa, na ktorej wywolywane sa drgania wektorow natezen pol elektrycznego i magnetycznego.
Co wiecej, ruch inercjalny obserwatora wzgledem ukladu laboratoryego zmienia symetrie problemu ze sferycznie symetrycznej (w ukladzie laboratoryjnm) na jednoosiowa (czy cylindryczna) (w ukladzie inercjalnym) . Wyszczegolniona osia jest kierunek ruchu obserwatora wyznaczony stala predkoscia b.
Mozemy sie jednak zastanowic czy istotnie mozemy wymusic na rownaniu [5] to, ze jego postac w ukladzie inercyjnym poruszajacym sie z predkoscia b wzgledem ukladu laboratoryjnego bedzie identyczna z postacia [1] i co wiecej zobaczyc ,czy szybkosc poruszania sie fali (czy fotonu) bedzie takze wynosila c bez wzgledu na to czy foton porusza sie w ukladzie laboratoryjnym czy w inercjalnym poruszajacym sie wzgledem ukladu laboratoryjego ze stala predkoscia.
Dla wyznaczenia predkosci ruchu zaburzenia w ukladzie inercjalnym mozemy albo doprowadzic rownanie
[5] do postaci kanonicznej albo posluzyc sie zaleznoscia dyspersyjna (czyli dokonac podwojnej transformaty Fouriera wzgledem czasu i polozenia) . Wynik jest nastepujacy:
Dla rownania [6] zaleznosc dyspersyjna ma postac :
s^2 +2 s b.k - k^2 [c^2- b^2 (b.k)^2 / (b^2 k^2)] =0 [7]
gdzie s jest czestotliwoscia a k jest wektorem falowym czyli kierunkiem poruszania sie zaburzenia. Wielkosci wytluszczone oznaczaja wektory. Ich dlugosc jest oznaczana drukiem niewytluszczonym. Tak wiec b to wektor predkosci ukladu inercjalnego ale b to wielkosc tego wektora.
Rozwiazanie rownania [7] jest proste . Mamy dwie charakterystyczne czestotliwosci:
s(1) = ck [1- b/c (b.k)/(bk)]
s(2)= - ck [1 + b/c (b.k)/(bk)] [8]
Jak wynika z powyzszej relacji predkosc fali jest zalezna od cosinusa kata pomiedzy wektorami b i k i jest rowna c tylko wtedy gdy fala porusza sie w kierunku prostopadlym do osi ruchu ukladu inercjalnego. W przypadku gdy zaburzenie porusza sie wzdluz osi ruchu ukladu predkosc fali w kierunku ruchu ukladu wynosi c-b a w kierunku przeciwnym c+b. Dokladnie tak jak moglismy to oczekiwac foton biegnacy w kierunku zgodnym z ruchem obserwatora (w ukladzie inercjalnym) biegnie (w tym ukladzie) z szybkoscia mniejsza a ten foton, ktory porusza sie w kierunku przeciwnym ma predkosc wieksza. Ze wzgledu na to, ze wiekszosc obiektow z jakimi mamy do czynienia porusza sie znacznie wolniej niz predkosc swiatla te poprawki nie maja zapewne duzego znaczenia. Nie mniej, moim zdaniem Einstein popelnil zasadniczy blad postulujac stalosc predkosci swiatla we wszystkich kierunkach przestrzeni bez wzgledu na ruch obserwatora (badz zrodla).To sklonilo go (a takze Lorentza i Voigt'a) do szukania przeksztalcenia, ktore zapewialo taka identyczna postac rownania ruchu fali we wszystkich ukladach inercjalnych.
Sytuacja, w ktorej fala generowana w ukladzie laboratoryjnym jest obserwowana przez kogos poruszajacego sie ruchem jednostajnym prostoliniowym wymaga rownania ruchu uwzgledniajacego cylindryczna symetrie obserwowanego zjawiska. Postulat identycznosci postaci rownania ruchu pola [1] we wszystkich inercjalnych rownaniach wspolrzednych jest typowym "czerwonym sledziem", ktory wywiodl znakomitych fizykow na manowce.
Co jednak sie dzieje ze slynnym efektem "spowolnienia " biegu czasu w ukladzie poruszajacym sie? W rownaniu [6] wystepujacy czas jest czasem absolutnym w sensie newtonowskim. Czy wiec mozna to rownanie przeksztalcic do takiej formy, ze wystapi w niej specyficzny czas biegnacy w ukladzie inercjalnym? Odpowiedz jest: i tak i nie. Mozemy zredefiniowac czas "lokalny" przeksztalcajac rownanie [6] do postaci:
c^2/ g^2 (d/dr)^2 f(r,t;b) = (d/dt)^2 f +2 (b.d/dr) f - b^2 (d/dr) .(I - b b/b^2 ) .(d/d r)f [6a]
gdzie g^2 = 1/(1 -b^2/c^2) jest wielkoscia czesto wystepujaca w szczegolnej teorii wzglednosci i oznaczanej zazwyczaj przez grecka litere gamma zamiast przez g jak tutaj. Mnozac obie strony rownania [6a] przez g^2 i wprowadzajac zalezny od predkosci b czas lokalny T zdefiiowany jako
T = t/g [9]
mozemy zapisac rownanie [6a] jako :
c^2 (d/dr )^2 f (r, T; b] - 2 g (b.d/dr) (d/dT) f + g^2 b^2 (d/d r).(I - b b/b^2 ).(d/d r) f = (d/dT) ^2 f [10]
Mamy wiec znowu rownanie falowe, ze zmienionym czasem T proporcjonalnym do czasu absolutnego t i zalezacym od predkosci ruchu ukladu wspolrzednch, ale pozostaja w nim czlony (drugi i trzeci po lewej stronie) zwiazane z cylindryczna symetria problemu. W konsekwencji fala nie posiada predkosci rozchodzenia sie izotropowej i niezaleznej od kierunku rozchodzenia. Rownanie dyspersyje daje nam dwie charakterstyczne czestosci s(1) ' = g s(1) i s(2)' = g s(2) .
Rownanie ruchu fotonu w ukladzie inercjalnym wynosi wiec w obu przypadkach
r(t) = r(0) + t c{ 1 + b/c b.k/(b c)} = r(0) +Tc g { 1 + b/c b.k/(b c)} [11]
i zalezy , w ogolnym przypadku, od cosinusa kata pomiedzy wektorem falowym i kierunkiem ruchu ukladu inercjalnego. Tylko w wypadku gdy fala (czy fotony) sa emitowane w kierunku prostopadlym do kierunku ruchu ukladu (czyli gdy b.k = 0) predkosc rozchodzenia sie fali (czy fotonu) jest stala i rowna c.
Podobnie mozemy zastapic wektor lokacji punktu pola r w rownaniu [6] przez wektor r' =g r i uzyskac "scisniety" wektor odleglosci r' = r/ Sqrt{ 1/(1 -b^2/c^2) }. w tym wypadku czas pozostaje jednak "newtonowski" czyli musimy zachowac zmienna t (czyli newtonowski czas absolutny).
Konsekwencje relatywistycznego spowolnienia czasu sa czesto opisywane w literaturze poswieconej mechanice relatywistycznej. Klasycznym przykladem jest zjawisko przenikania przez atmosfere ziemska
mionu, ktora to nietrwala czastka elementarna ma stala zaniku wynoszaca L = 4.55x10^5 Hz w ukladzie laboratoryjym. Te czastki sa produkowane w wyzszych warstwach atmosfery na wysokosci 10 do 20 km nad powierzchnia Ziemi. Ich zasieg w ukladzie laboratoryjnym powinien byc rzedu l= c/L =0.7 km. Jest on wiec krotszy od 10 km i mezony miu nie powinny dosiegnac Ziemi . A jednak obserwujemy je na powierzchni Ziemi. Wniosek, jaki wyciagaja relatywisci jest taki, ze czas wewnatrz mionu porszajacego sie z predkoscia bliska predkosci swiatla spowolnil sie z grubsza dziesieciokrotnie co powoduje opoznienie procesow prowadzacych do rozpadu tej czastki. Zauwazmy przy okazji, ze teraz caly system inercjalny stanowi pojedyncza czastka elemetarna a empiryczna miara czasu jest bieg procesow w jej wnetrzu, prowadzacych do rozpadu czastki. Systemem laboratoryjnym jest oczywiscie powierzchnia Ziemi. Pytanie jakie sobie zadaje w zwiazku z tym doswiadczeniem jest nastepujace: W jaki sposob "wnetrze" czastki elementarej moze wiedziec, ze porusza sie ona z ta czy inna szybkoscia? I jesli nawet tak jest to gdzie lezy punkt odniesienia. Czyzby istnial jednak newtonowski absolutny uklad wspolrzednych przestrzennych? (przyklad powyzszy pochodzi z podrecznika J.D.Jackson "Classical Electrodynamics" , Wiley 1962, str 359) .
Dla lepszej kontroli moglibysmy na przyklad obserwowac rozpad krotko-zyciowego izotopu takiego jak Tc -99m, ktory emituje fotony gamma o energii okolo 0.14 eV. Izotop ten jest stosowany w medycynie nuklearnej. Jego czas polrozpadu wynosi t(1/2) = 6.0058 godz. a stala rozpadu (do stalego izotopu Tc -99) wynosi L=3.2x 10^-5 Hz. Z jaka szybkoscia liniowa i jednostajna powinien poruszac sie zbiorniczek z tym izotopem aby jego czas polrozpadu wydluzyl sie powiedzmy dwukrotnie? Obliczenia mozna wykonac poslugujac sie zaleznoscia [9]. Okazuje sie, ze izotop powinien miec predkosc wynoszaca okolo 0.87 c. Nawet jesli uzyjemy super centryfugi i pominiemy fakt, ze pojemik poruszajacy sie po okregu ruchem jednostanym nie jest jednak ukladem inercjalnym to nie bedzie to latwe do zrealizowania . Jesli jednak poprzestaniemy na wydluzeniu czasu polrozpadu tylko o 10% to szybkosc ruchu probki izotopowej mozna zredukowac do poziomu 0.44 c. Jest to takze zbyt duzo dla praktycznego wytestowania zaleznosci [9].
Pozostaja metody nie bezposrednie, takie jak opisywane przez Jacksona badania zasiegu pionow oraz szereg eksperymentow wyliczonych w podreczniku Ohaniana (H.C. Ohanian , "Classical Electrodynamics",
Allyn &Bacon 1988 section 6.5). Wszystkie te eksperymenty wydaja sie potwierdzac istnienie takiego efektu niekiedy z podejrzanie wysoka precyzja. Sam fakt tego jednak, ze az tyle doswiadczen zostalo wykonanych oznacza, ze badacze problemu ciagle maja watpliwosci co do jego realnosci. Podobne watpliwosci ma inny ekspert w dziedzinie elektrodynamiki - Oleg Jefimenko ("Electromagnetic Retardation and Theory of Relativity" , Electret 2004, section 10.4). Nie mniej istnienie tego efektu jest kluczowe dla calej mechaniki relatywistycznej. Zatem jesli on istnieje to powinnismy przyjac za sluszne rownanie [10] i uwazac kazda czasteczke elementarna za uklad posiadajacy wlasny czas wewnetrzny.Jest to dosyc osobliwe zwlaszcza gdy wezmiemy pod uwage to, ze konieczny jest tez jakis staly uklad odniesienia wzgledem ktorego mierzona jest owa predkosc i czas absolutny.
W dalszej czesci rozwazan zajme sie mechanika relatywistczna i jesli zycia stanie to i ogolna teoria wzglednosci, ktora spoczywa na szczegolnej teorii wzglednosci. Podsumowujac musze zauwazyc, ze jak na ponad stuletnia teorie wykreowana podobno przez geniusza widze w niej zbyt wiele lbrakow logicznych i matematycznych nieprawidlowosci. Jak to sie dzieje, ze z malymi wyjatkami nie dostrzegaja ich eksperci?
Moze wreszcie czas aby spojrzec ponownie okiem krytyczym na to co podajemy do wierzenia studentom zatruwajac (byc moze na zawsze) mlode umysly?
Uwaga: Wszystkie pochodne sa czastkowe . Brak stosownego symbolu zmusil mne do notacj d/dt itp.
Wszystkie podane wyniki i wnioski sa oryginalna praca autora i nie przedstawiaja opini autorow tu cytowanych.
Literatura
Oprocz podanych przednio podrecznikow akademickich wspomne prace popularyzatorkie :
J. Baggot , "Farewell to Reality- how modern physics has betrayed the search for scientific truth",Pegasus, 2013, Chap.4
H. Pas, "The perfect wave" , Chap.13, Harvard, 2014
P.A. Laviolette, "Beyond the Big Bang",Chap. 11, 1995
A.Lightman "The great ideas in physics" , McGrow Hill , 2000, Chap. 3
Jong Ping Hsu , "Einstein's Relativity and Beyond- New Symmetry Approaches" World Scientific,2000
Jak byc moze wiedza przynajmniej niektorzy z Moich Szanownych Czytelnikow, klasyczna mechanika opierala sie na zasadzie wzgledosci ruchu zaproponowanej przez Galileusza. Przestrzen (trzy-wymiarowa) w jakiej nastepuja zdarzenia mechaniczne jest izotropowa pod wzgledem wlasnosci (czyli inwariantna wzgledem translacji i rotacji ukladu wspolrzednych ) i wobec tego wszelkie sily oddzialywujace pomiedzy obiektami materialnymi w niej sie znajdujacymi zaleza wylacznie od ich wzajemnej odleglosci od siebie i ich wzglednych predkosci. Ta wzglednosc, w powszechnym przekonaniu, implikowala takze to, ze wszelkie prawa przyrody, a myslimy tu glownie o rownaniach ewolucji ukladu, powinny miec postac identyczna we wszystkich ukladach wspolrzednych poruszajacych sie wzgledem siebie ruchem jednostajnym (czyli ze stala predkoscia - tzw uklady inercyjne). W mechanice newtonowskiej czas byl parametrem grupowym (grupy transformacji kanoniczych) i byl identyczny dla wszystkich ukladow wspolrzednych. Poglad klasyczny mowi nam takze, ze nie istnieje takie doswiadczenie, ktore moze nas poinformowac o ruchu jednostajnym calego ukladu, w ktorym sami sie znajdujemy, o ile nie obserwujemy jakiegos zewnetrznego punktu odniesienia. Na przyklad pasazer wolno ruszajacego ze stacji pociagu , widzacy przez okno drugi pociag stojacy na tej samej stacji nie moze byc pewien, ktory z nich naprawde wyrusza w podroz. Dopiero obserwacja stalych elementow stacji mowi mu czy ruszyl jego pociag czy tez pociag sasiedni.
Wedlug Newtona i wiekszosci mechanikow klasycznych przestrzen (3-wymiarowa) oraz czas byly matematyczymi narzedziami stosowanymi do opisu ewolucji obiektow fizycznych (czyli mas i pol) znajdujacych sie w tej przestrzeni. Obie wielkosci (troj-wymiarowa przestrzen i czas) istnialy obiektywnie i niezaleznie od tego czy przestrzen byla czymkolwiek wypelniona czy tez nie. Pewna trudnosc tego klasycznego opisu ujawnila sie pod koniec 19 wieku w momencie sformulowania przez Jamesa Maxwella rownan ewolucji pola elektromagnetycznego. Jesli bowiem traktowac bedziemy pole elektromagnetyczne (czyli np swiatlo czy fale radiowe) jako obiekt istniejacy obiektywnie i niezalezny od generujacych go poczatkowo ladunkow i pradow czastek naladowanych to rownania Maxwella upraszczaja sie do ukladu dwoch niezaleznych rownan falowych dla wektorow natezen pol elektrycznego i magnetycznego.
Sa to rownania wektorowe dla trzech skladowych wektora natezenia pola elektrycznego E(r,t) bedacego funkcja wektora polozenia r oraz czasu t a takze dla wektora natezenia pola magnetycznego H(r, t). Dla pola swobodnego, o ile taki istnieje, mamy jeszcze dodatkowe ograniczenie polegajace na tym, ze div E =0 i podobnie jest dla pola magnetycznego: div H =0. Sa to tak zwane pola solenoidalne. W efekcie z szesciu skladowych pol natezen niezaleznych jest tylko cztery. Warto zauwazyc, ze wbrew powszechnemu mniemaniu ("zmienne pole elektryczne wytwarza zmienne pole magnetyczne i vice versa") pole elektryczne fali ewoluuje niezaleznie od pola magnetycznego. Nie istnieje pomiedzy nimi zaleznosc przyczynowa a ich jednoczesne wystepowanie jest spowodowane tylko jednoczesna generacja obu pol przez ruch ladunkow. Teoretycznie moglibysmy miec wylacznie poruszajaca sie fale elektryczna lub magnetyczna. To, ze wystepuja one razem jest konsekwencja procesu wytwarzania fali elektromagnetycznej. Niestety nie wiem jak odfiltrowac elektryczny badz magnetyczny skladnik calej fali aby uzyskac "czyste" pola czy to elektryczne czy magnetyczne.
Nie jest jednak moim celem prezentowanie tu teorii Maxwella dla fali elektromagnetycznej. Chce tylko zwrocic uwage na fakt, ze moze byc ona wyrazona w postaci szesciu rownan falowych o postaci
c^2 div grad f(r,t) = (d/dt)^2 f(r,t) [1]
gdzie c jest szybkoscia ruchu fali w ukladzie laboratoryjnym (czyli tym, w ktorym znajduje sie obserwator) a funkcja f (r,t) reprezentuje dowolna skladowa wektorow natezenia pol. Pytaniem, ktore zaprzatnelo uwage Einsteina byla kwestia niezmienniczosci, a raczej jej braku, rownan Maxwella wzgledem przejscia od ukladu laboratoryjnego do ukladu inercjalnego poruszajacego sie ze stala predkoscia, ktora oznaczymy przez b.
Przeksztalcenie Galileusza wyglada nastepujaco:
r'(t) = r(t) - b t [2]
t' = t [3]
Tutaj przez r i r' oznaczam wektor (trzy wymiarowy : r=[x,y,z]) ) polozenia odpowiednio w ukladzie laboratoryjnym (stacjonarnym) i w ukladzie ruchomym poruszajacym sie wzgledem ukladu laboratoryjnego z predkoscia b . Zakladam , ze w chwili poczatkowej oba uklady wspolrzednych pokrywaly sie.
Newtonowski punkt widzenia polegal na tym, ze czas w obu ukladach odniesienia byl identyczny . Stanowil on matematyczne narzedzie opisujace ewolucje ukladow materialnych a nie realna wielkosc fizyczna. Do mierzenia uplywu czasu stosowano najczesciej uklady mechaniczne, ktore mogly dzialac periodycznie - wahadla, klepsydry itp. Sam czas nie mial (wg Newtona) ani okreslonego poczatku ani tez wyroznionych chronologicznych wartosci. Mierzymy odstepy pomiedzy zdarzeniami nie odnoszac ich do jakiegos okreslonego momentu poczatkowego takiego jak na przyklad poczatek (stworzenie) swiata czy wielki wybuch. Bieg czasu jest pod tym wzgledem izotropowy i rownomierny. Taki sposob interpretacji czasu wydaje sie byc intuicyjnie oczywisty ale wcale nie musi byc prawdziwy. Mozna sobie wyobrazic nasz swiat, w ktorego przeszlosci czas uplywal z rozna szybkoscia. Nie jest bowiem jasne od czego wlasciwie zalezy szybkosc jego uplywu.
Spojrzmy jak wiec wyglada rownanie falowe w ukladzie inercyjnym poruszajacym sie z okreslona predkoscia b jesli w ukladzie laboratoryjnym ma ono postac [1].W tym celu wprowadzmy wielkosc f(r, t;b) zwiazana z uprzednio wystepujaca (rown. [1]) wielkoscia f(r,t) zaleznoscia
f(r,t;b) = Exp( -t b . d/dr) f(r, t) = f(r -bt, t) [4]
Rownanie ewolucji tej wielkosci mozemy teraz latwo wyprowadzic. Ze wzgledu na to, ze moj procesor nie ulatwia pisania rownan matematycznych wzory bardziej skomplikowane podane sa na planszy.
c^2 ( d/dr)^2 f(r,t;b) = Exp( -t b . d/dr) (d/dt)^2 Exp( t b . d/dr) f(r,t ;b) [5]
Wszystko co jest teraz konieczne to obliczenie operatora po prawej stronie rownania. Operator ( d/dr)^2 moze byc tez zapisany jako div grad. Otrzymujey wiec:
c^2 (d/dr )^2 f(r,t;b) = { d/dt + b.d/dr)^2} f(r,t:b) = (D/Dt )^2 f [6]
Wytluszczona kropka pomiedzy wektorami oznacza iloczyn skalarny.
Jest to podstawowe rownanie dla transformacji dowolnej funkcji falowej z ukladu laboratoryjnego do ukladu inercjalnego . Zaleznosc ta jest prawdziwa bez wzgledu na to czym jest pole f(r,t). Moze to byc pole drgan w substancji sprezystej , fale gestosci w osrodku materialnym (np fale dzwieku) czy wektory natezenia pol elektrycznych czy magnetycznych.
Po prawej stronie rownania [6] wystepuje tak zwana pochodna substancjonalna (czy sledcza lub materialna) pojawiajaca sie zawsze w przypadkach jakie tu rozpatrujemy czyli wtedy gdy wystepuje przesuniecie ukladu wspolrzednych (http://en.wikipedia.org/wiki/Material_derivative ) albo inaczej ruch calego systemu jako calosci.
Jak latwo zauwazyc rownanie [6] rozni sie, w ogolnym przypadku, od rownania [1].Jest to takze rownanie falowe ale predkosc poruszania sie zaburzenia jest odmienna i wynosi c tylko dla zaburzen rozchodzacych sie w kierunku prostopadlym do osi ruchu ukladu inercjalnego (czyli do wektora b). Dla innych kierunkow jest ona rozna od predkosci rozchodzenia sie fali w ukladzie laboratoryjnym (nieruchomym). Nie jest to niczym osobliwym. Rownanie falowe opisuje wiele ukladow fizycznych (np drgania w osrodkach sprezystych, takich jak struna czy membrana, a takze rozchodzenie sie fal dzwiekowych). W nich taki efekt wystepuje. Jednak w przypadku fali elektromagnetycznej nie znamy osrodka, w ktorym fala ta sie generuje. Przyjmujemy wiec, ze tego typu zjawiska wystepuja w prozni i nie wymagaja jakiegos nosnika. Taki koncept nosnika drgan elektromagnetczych wnosila swego czasu teoria eteru ale wykrycie jego obecnosci nie powiodlo sie. Teoria ta zostala wiec zaniechana, byc moze przedwczesnie, i obecnie przyjmujemy, ze fala elektromagnetyczna (czy tez dwie koegzystujace fale -elektryczna i magetyczna) rozchodza sie w prozni z identyczna szybkoscia bez wzgledu na to czy ich zrodlo lub obserwator poruszaja sie w przestrzeni wzgledem siebie czy tez pozostaja w spoczynku. Jest to sytuacja bardzo osobliwa i calkiem niezgodna ze zdrowym rozsadkiem oraz naszym doswiadczeniem z innymi obiektami materialnymi.
Popatrzmy bowiem na prosta sytuacje, w ktorej stojac w okopach strzelamy do nadchodzacego przeciwnika. Ze wzgledu na to, ze on, jako tarcza porusza sie w naszym kierunku to pocisk jaki wystrzelimy uderzy w niego z szybkoscia wieksza (o szybkosc jego ruchu) niz byloby to w sytuacji statycznej. Z drugiej strony, jesli strzelamy do uciekajacego celu to szybkosc uderzenia pocisku w tarcze bedzie mniejsza (o szybkosc jego ucieczki). Gdyby nieprzyjaciel poruszal sie szybciej niz nasz pocisk to trafienie jego nie byloby mozliwe. Te militarne przyklady moga sie wydawac odlegle od naszego problemu ale fala elektromagnetyczna moze byc tez interpretowana jako strumien fotonow czyli pociskow "swietlnych" rozchodzacych sie w lini prostej (patrz wskaznik laserowy) i wydaje sie, ze szybkosc z jaka te fotony dolatuja do tarczy powinna byc zalezna od tego czy i w jakim kierunku ta tarcza sie porusza. Ten wlasnie efekt opisuje rownanie, ktore wyprowadzilem wyzej.
Moim zdaniem dogmat mowiacy o identycznej postaci rownan ruchu we wszystkich inercjalnych ukladach odniesienia ma zastosowanie tylko w przypadku ruchu punktow materialnych. Jego uogolnienie dla pol jest niewlasciwym rozszerzeniem tej zasady na uklady ciagle i rozlozone w przestrzeni. Tutaj nie mamy bowiem do czynienia wzglednym ruchem elementow pola jako calosci ale obserwujemy wylacznie zmiany stanu pola w poszczegolnych punktach przestrzeni. Zmiany te moga nastepowac w sposob zsynchronizowany dajac wrazenie poruszania sie fali z uplywem czasu ale faktycznie mamy do czynienia z rozchodzacym sie zaburzeniem w nieruchomym osrodku, ktore to pole podtrzymuje. W przypadku fali elektromagnetycznej nie jest co prawda jasne czym ow osrodek jest i czy faktycznie istnieje jakas osnowa, na ktorej wywolywane sa drgania wektorow natezen pol elektrycznego i magnetycznego.
Co wiecej, ruch inercjalny obserwatora wzgledem ukladu laboratoryego zmienia symetrie problemu ze sferycznie symetrycznej (w ukladzie laboratoryjnm) na jednoosiowa (czy cylindryczna) (w ukladzie inercjalnym) . Wyszczegolniona osia jest kierunek ruchu obserwatora wyznaczony stala predkoscia b.
Mozemy sie jednak zastanowic czy istotnie mozemy wymusic na rownaniu [5] to, ze jego postac w ukladzie inercyjnym poruszajacym sie z predkoscia b wzgledem ukladu laboratoryjnego bedzie identyczna z postacia [1] i co wiecej zobaczyc ,czy szybkosc poruszania sie fali (czy fotonu) bedzie takze wynosila c bez wzgledu na to czy foton porusza sie w ukladzie laboratoryjnym czy w inercjalnym poruszajacym sie wzgledem ukladu laboratoryjego ze stala predkoscia.
Dla wyznaczenia predkosci ruchu zaburzenia w ukladzie inercjalnym mozemy albo doprowadzic rownanie
[5] do postaci kanonicznej albo posluzyc sie zaleznoscia dyspersyjna (czyli dokonac podwojnej transformaty Fouriera wzgledem czasu i polozenia) . Wynik jest nastepujacy:
Dla rownania [6] zaleznosc dyspersyjna ma postac :
s^2 +2 s b.k - k^2 [c^2- b^2 (b.k)^2 / (b^2 k^2)] =0 [7]
gdzie s jest czestotliwoscia a k jest wektorem falowym czyli kierunkiem poruszania sie zaburzenia. Wielkosci wytluszczone oznaczaja wektory. Ich dlugosc jest oznaczana drukiem niewytluszczonym. Tak wiec b to wektor predkosci ukladu inercjalnego ale b to wielkosc tego wektora.
Rozwiazanie rownania [7] jest proste . Mamy dwie charakterystyczne czestotliwosci:
s(1) = ck [1- b/c (b.k)/(bk)]
s(2)= - ck [1 + b/c (b.k)/(bk)] [8]
Jak wynika z powyzszej relacji predkosc fali jest zalezna od cosinusa kata pomiedzy wektorami b i k i jest rowna c tylko wtedy gdy fala porusza sie w kierunku prostopadlym do osi ruchu ukladu inercjalnego. W przypadku gdy zaburzenie porusza sie wzdluz osi ruchu ukladu predkosc fali w kierunku ruchu ukladu wynosi c-b a w kierunku przeciwnym c+b. Dokladnie tak jak moglismy to oczekiwac foton biegnacy w kierunku zgodnym z ruchem obserwatora (w ukladzie inercjalnym) biegnie (w tym ukladzie) z szybkoscia mniejsza a ten foton, ktory porusza sie w kierunku przeciwnym ma predkosc wieksza. Ze wzgledu na to, ze wiekszosc obiektow z jakimi mamy do czynienia porusza sie znacznie wolniej niz predkosc swiatla te poprawki nie maja zapewne duzego znaczenia. Nie mniej, moim zdaniem Einstein popelnil zasadniczy blad postulujac stalosc predkosci swiatla we wszystkich kierunkach przestrzeni bez wzgledu na ruch obserwatora (badz zrodla).To sklonilo go (a takze Lorentza i Voigt'a) do szukania przeksztalcenia, ktore zapewialo taka identyczna postac rownania ruchu fali we wszystkich ukladach inercjalnych.
Sytuacja, w ktorej fala generowana w ukladzie laboratoryjnym jest obserwowana przez kogos poruszajacego sie ruchem jednostajnym prostoliniowym wymaga rownania ruchu uwzgledniajacego cylindryczna symetrie obserwowanego zjawiska. Postulat identycznosci postaci rownania ruchu pola [1] we wszystkich inercjalnych rownaniach wspolrzednych jest typowym "czerwonym sledziem", ktory wywiodl znakomitych fizykow na manowce.
Co jednak sie dzieje ze slynnym efektem "spowolnienia " biegu czasu w ukladzie poruszajacym sie? W rownaniu [6] wystepujacy czas jest czasem absolutnym w sensie newtonowskim. Czy wiec mozna to rownanie przeksztalcic do takiej formy, ze wystapi w niej specyficzny czas biegnacy w ukladzie inercjalnym? Odpowiedz jest: i tak i nie. Mozemy zredefiniowac czas "lokalny" przeksztalcajac rownanie [6] do postaci:
c^2/ g^2 (d/dr)^2 f(r,t;b) = (d/dt)^2 f +2 (b.d/dr) f - b^2 (d/dr) .(I - b b/b^2 ) .(d/d r)f [6a]
gdzie g^2 = 1/(1 -b^2/c^2) jest wielkoscia czesto wystepujaca w szczegolnej teorii wzglednosci i oznaczanej zazwyczaj przez grecka litere gamma zamiast przez g jak tutaj. Mnozac obie strony rownania [6a] przez g^2 i wprowadzajac zalezny od predkosci b czas lokalny T zdefiiowany jako
T = t/g [9]
mozemy zapisac rownanie [6a] jako :
c^2 (d/dr )^2 f (r, T; b] - 2 g (b.d/dr) (d/dT) f + g^2 b^2 (d/d r).(I - b b/b^2 ).(d/d r) f = (d/dT) ^2 f [10]
Mamy wiec znowu rownanie falowe, ze zmienionym czasem T proporcjonalnym do czasu absolutnego t i zalezacym od predkosci ruchu ukladu wspolrzednch, ale pozostaja w nim czlony (drugi i trzeci po lewej stronie) zwiazane z cylindryczna symetria problemu. W konsekwencji fala nie posiada predkosci rozchodzenia sie izotropowej i niezaleznej od kierunku rozchodzenia. Rownanie dyspersyje daje nam dwie charakterstyczne czestosci s(1) ' = g s(1) i s(2)' = g s(2) .
Rownanie ruchu fotonu w ukladzie inercjalnym wynosi wiec w obu przypadkach
r(t) = r(0) + t c{ 1 + b/c b.k/(b c)} = r(0) +Tc g { 1 + b/c b.k/(b c)} [11]
i zalezy , w ogolnym przypadku, od cosinusa kata pomiedzy wektorem falowym i kierunkiem ruchu ukladu inercjalnego. Tylko w wypadku gdy fala (czy fotony) sa emitowane w kierunku prostopadlym do kierunku ruchu ukladu (czyli gdy b.k = 0) predkosc rozchodzenia sie fali (czy fotonu) jest stala i rowna c.
Podobnie mozemy zastapic wektor lokacji punktu pola r w rownaniu [6] przez wektor r' =g r i uzyskac "scisniety" wektor odleglosci r' = r/ Sqrt{ 1/(1 -b^2/c^2) }. w tym wypadku czas pozostaje jednak "newtonowski" czyli musimy zachowac zmienna t (czyli newtonowski czas absolutny).
Konsekwencje relatywistycznego spowolnienia czasu sa czesto opisywane w literaturze poswieconej mechanice relatywistycznej. Klasycznym przykladem jest zjawisko przenikania przez atmosfere ziemska
mionu, ktora to nietrwala czastka elementarna ma stala zaniku wynoszaca L = 4.55x10^5 Hz w ukladzie laboratoryjym. Te czastki sa produkowane w wyzszych warstwach atmosfery na wysokosci 10 do 20 km nad powierzchnia Ziemi. Ich zasieg w ukladzie laboratoryjnym powinien byc rzedu l= c/L =0.7 km. Jest on wiec krotszy od 10 km i mezony miu nie powinny dosiegnac Ziemi . A jednak obserwujemy je na powierzchni Ziemi. Wniosek, jaki wyciagaja relatywisci jest taki, ze czas wewnatrz mionu porszajacego sie z predkoscia bliska predkosci swiatla spowolnil sie z grubsza dziesieciokrotnie co powoduje opoznienie procesow prowadzacych do rozpadu tej czastki. Zauwazmy przy okazji, ze teraz caly system inercjalny stanowi pojedyncza czastka elemetarna a empiryczna miara czasu jest bieg procesow w jej wnetrzu, prowadzacych do rozpadu czastki. Systemem laboratoryjnym jest oczywiscie powierzchnia Ziemi. Pytanie jakie sobie zadaje w zwiazku z tym doswiadczeniem jest nastepujace: W jaki sposob "wnetrze" czastki elementarej moze wiedziec, ze porusza sie ona z ta czy inna szybkoscia? I jesli nawet tak jest to gdzie lezy punkt odniesienia. Czyzby istnial jednak newtonowski absolutny uklad wspolrzednych przestrzennych? (przyklad powyzszy pochodzi z podrecznika J.D.Jackson "Classical Electrodynamics" , Wiley 1962, str 359) .
Dla lepszej kontroli moglibysmy na przyklad obserwowac rozpad krotko-zyciowego izotopu takiego jak Tc -99m, ktory emituje fotony gamma o energii okolo 0.14 eV. Izotop ten jest stosowany w medycynie nuklearnej. Jego czas polrozpadu wynosi t(1/2) = 6.0058 godz. a stala rozpadu (do stalego izotopu Tc -99) wynosi L=3.2x 10^-5 Hz. Z jaka szybkoscia liniowa i jednostajna powinien poruszac sie zbiorniczek z tym izotopem aby jego czas polrozpadu wydluzyl sie powiedzmy dwukrotnie? Obliczenia mozna wykonac poslugujac sie zaleznoscia [9]. Okazuje sie, ze izotop powinien miec predkosc wynoszaca okolo 0.87 c. Nawet jesli uzyjemy super centryfugi i pominiemy fakt, ze pojemik poruszajacy sie po okregu ruchem jednostanym nie jest jednak ukladem inercjalnym to nie bedzie to latwe do zrealizowania . Jesli jednak poprzestaniemy na wydluzeniu czasu polrozpadu tylko o 10% to szybkosc ruchu probki izotopowej mozna zredukowac do poziomu 0.44 c. Jest to takze zbyt duzo dla praktycznego wytestowania zaleznosci [9].
Pozostaja metody nie bezposrednie, takie jak opisywane przez Jacksona badania zasiegu pionow oraz szereg eksperymentow wyliczonych w podreczniku Ohaniana (H.C. Ohanian , "Classical Electrodynamics",
Allyn &Bacon 1988 section 6.5). Wszystkie te eksperymenty wydaja sie potwierdzac istnienie takiego efektu niekiedy z podejrzanie wysoka precyzja. Sam fakt tego jednak, ze az tyle doswiadczen zostalo wykonanych oznacza, ze badacze problemu ciagle maja watpliwosci co do jego realnosci. Podobne watpliwosci ma inny ekspert w dziedzinie elektrodynamiki - Oleg Jefimenko ("Electromagnetic Retardation and Theory of Relativity" , Electret 2004, section 10.4). Nie mniej istnienie tego efektu jest kluczowe dla calej mechaniki relatywistycznej. Zatem jesli on istnieje to powinnismy przyjac za sluszne rownanie [10] i uwazac kazda czasteczke elementarna za uklad posiadajacy wlasny czas wewnetrzny.Jest to dosyc osobliwe zwlaszcza gdy wezmiemy pod uwage to, ze konieczny jest tez jakis staly uklad odniesienia wzgledem ktorego mierzona jest owa predkosc i czas absolutny.
W dalszej czesci rozwazan zajme sie mechanika relatywistczna i jesli zycia stanie to i ogolna teoria wzglednosci, ktora spoczywa na szczegolnej teorii wzglednosci. Podsumowujac musze zauwazyc, ze jak na ponad stuletnia teorie wykreowana podobno przez geniusza widze w niej zbyt wiele lbrakow logicznych i matematycznych nieprawidlowosci. Jak to sie dzieje, ze z malymi wyjatkami nie dostrzegaja ich eksperci?
Moze wreszcie czas aby spojrzec ponownie okiem krytyczym na to co podajemy do wierzenia studentom zatruwajac (byc moze na zawsze) mlode umysly?
Uwaga: Wszystkie pochodne sa czastkowe . Brak stosownego symbolu zmusil mne do notacj d/dt itp.
Wszystkie podane wyniki i wnioski sa oryginalna praca autora i nie przedstawiaja opini autorow tu cytowanych.
Literatura
Oprocz podanych przednio podrecznikow akademickich wspomne prace popularyzatorkie :
J. Baggot , "Farewell to Reality- how modern physics has betrayed the search for scientific truth",Pegasus, 2013, Chap.4
H. Pas, "The perfect wave" , Chap.13, Harvard, 2014
P.A. Laviolette, "Beyond the Big Bang",Chap. 11, 1995
A.Lightman "The great ideas in physics" , McGrow Hill , 2000, Chap. 3
Jong Ping Hsu , "Einstein's Relativity and Beyond- New Symmetry Approaches" World Scientific,2000
wtorek, 12 maja 2015
Zgaga postwyborcza
Jestesmy wiec po pierwszej turze wyborow prezydenckich, w ktorej to turze Moi Szanowni Rodacy wykazali swoja tradycyjna niedojrzalosc polityczna. Jak wynika z danych statystycznych w wyborach wzielo udzial 48% uprawnionych do glosowania co oznacza, ze wiekszosc czyli 52% uprawionych glosowala faktycznie przeciwko calej liscie kandydatow. Nawyrazniej nie znalezli oni nikogo, do kogo mogliby miec zaufanie, ze poprawi niekorzystny dla Polski bieg wydarzen politycznych i gospodarczych. Nie jest to rozumowanie pozbawione sensu. Faktycznie w Polsce mamy system dwupartyjny przy czym obie partie i ich przywodcy sa faktycznie marionetkami wkorzystujacymi swoja polityczna pozycje dla wlasnych korzysci. Jest gruba naiwoscia aby oczekiwac, ze postacie polityki narodowej, ktorzy wprowadzili kraj w praktycznie sytuacje bez wyjscia dokonaja samo-reformy systemu, ktory im tak dobrze sluzy. Nie jest to zreszta zjawisko nowe. Przez caly okres Polski Ludowej odpowiedzia sytemu komnistycznego na niezadowolenie populacji byla zamiana na stanowisku pierwszego sekretarza PZPR oraz ewentalne przetasowania w rzadzie i biurze politycznym. Podobnie za czasow II RP sanacja systemu owczesnego endeckiego sejmowladstawa byla mozliwa tylko dzieki zamachowi zbrojnemu. Demokratyczny system jaki mamy obecnie nie ma wiele wspolnego z prawdziwa demokracja w sensie ludowladstwa . Ma tez ta ceche, ze nie jest samonaprawialny droga wyborow. Aktualna elita polityczna ma bowiem taka przewage organizacyjna i prawna (mysle o prawie wyborczym) , ze kotestatorzy systemu nie maja szans na "przeglosowanie" rezimu. Na to aby wystapic z owa inicjatywa potrzebne sa bowiem nie tylko duze pieniadze (co w naturalny sposob ogranicza wybor kandydatur niezaleznych) ale takze praca organiczna w postaci terenowych organizacji partyjnych popierajacych politycznego dysydenta. W USA nie udalo o sie nawet tak zamoznemu kandydatowi jakim jakim byl Ross Perot. Bezwladnosc istniejacego rezimu jest ogromna! I dlatego podstawowe i konieczne zmiany moze dokonac tylko faktyczna sila militarna .
Tak doszli do wladzy wielcy wodzowie XX wieku i od tego czasu nic lepszego nie wynaleziono. Jak slusznie powiedzial Adolf Hitler (Kongres partyjny narodowa-socjalistycznej partii robotniczej w 1935 r.) :" W ciagu calej historii zaden narod nigdy nie dostal wolnosci w prezecie i jesli ta wolnosc nic go nie kosztowala zaden narod jej nie utrzymal. Wolnosc ma cene wysoka i ludzie musza ciagle walczyc aby ja zachowac."
Jak widac mamy zatem 52% spoleczenstwa nastawionego negatywnie do calego systemu obecnej wladzy .
Z pozostalych 48% , ktore wzielo udzial w wyborach z grubsza 1/3 glosuje na dwie podstawowe partie syste wladzy PO i PiS. To zas ze oznacza,faktycznie tylko 1/ 3 x 48% uprawionych do glosownia czyli 16% wybierze prezydenta dla calego narodu. Czy jest to rozwiazanie sensowne i sprawiedliwe? Moim zdanie nie! Ale taki cud nad urna umozliwia obecne prawo wyborcze.
Tak doszli do wladzy wielcy wodzowie XX wieku i od tego czasu nic lepszego nie wynaleziono. Jak slusznie powiedzial Adolf Hitler (Kongres partyjny narodowa-socjalistycznej partii robotniczej w 1935 r.) :" W ciagu calej historii zaden narod nigdy nie dostal wolnosci w prezecie i jesli ta wolnosc nic go nie kosztowala zaden narod jej nie utrzymal. Wolnosc ma cene wysoka i ludzie musza ciagle walczyc aby ja zachowac."
Jak widac mamy zatem 52% spoleczenstwa nastawionego negatywnie do calego systemu obecnej wladzy .
Z pozostalych 48% , ktore wzielo udzial w wyborach z grubsza 1/3 glosuje na dwie podstawowe partie syste wladzy PO i PiS. To zas ze oznacza,faktycznie tylko 1/ 3 x 48% uprawionych do glosownia czyli 16% wybierze prezydenta dla calego narodu. Czy jest to rozwiazanie sensowne i sprawiedliwe? Moim zdanie nie! Ale taki cud nad urna umozliwia obecne prawo wyborcze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

