Blog ten prezentuje informacje i wiadomosci dobre lub zle ale zawsze prawdziwe. Brak wolnosci slowa na tym wlasnie polega, ze wolno jest mowic i pisac tylko to co wolno. (T. Kotarbinski)
sobota, 14 listopada 2015
200 zabitych. 200 milionow przestraszonych.
Nasze media masowego przekazu pogrążyły się w orgii współczucia dla poszkodowanych i przestraszonych paryżan i ogólniej Francuzów. Trzeba zresztą przyznać, że wczorajszy zamach mahometan był doskonale zaplanowany i wykonany. Pokazał on całkowitą bezradność umysłową i policyjno-wojskową reżimu Holland'a i możliwości jakie stoją i zapewne zostaną wykorzystane ponownie przez mahometańską partyzantkę miejską. Jako osoba o nastawieniu mistycznym zastanawiam się też czy nie była to ponowna, po ataku na redakcję tygodnika satyrycznego, kara Najwyższego za obecne wykroczenia Francuzów w postaci ułatwionej migracji pogan afrykańskich i blisko-wschodnich na teren chrześcijańskiej Europy. Na pewno też nie pomógł tu w Jego oczach wyjątkowo niehigieniczny francuski wynalazek stosunku płciowego znany pod nazwą "miłości francuskiej". Pomijając zresztą te grzeszki już wcześniej pisałem o konieczności okiełznania infiltracji krajów Europy przez hordy ludności kolorowej (http://bobolowisko.blogspot.com/2015/09/o-zaletach-apartheidu-i.html , http://bobolowisko.blogspot.com/2015/09/inwazja-blisko-wschodnich-karaluchow.html )
Dobrze więc się stało,że samo życie dostarcza mi i moim Szanownym acz Nieaktywnym Czytelnikom żywych przykładów szkodliwości tworzenia społeczeństw multikulturowych i multirasowych. Mniejszości, zanim staną się dokuczliwymi większościami, są jak wrzód na zdrowym tyłku społeczeństwa-gospodarza. Wiecznie niezadowolone z traktowania, roszczeniowe w stosunku do ludności oryginalnej i zawsze gotowe do zdrady gdy tylko nasunie się taka okazja. Widzieliśmy to w Polsce w stosunku do mniejszości niemieckiej, ukraińskiej, litewskiej czy żydowskiej (a takze mniejszosci religijnych) i założę się , że podobne przykłady mogą dostarczyć i inne kraje europejskie.
Oglądając zdjęcia z czasu akcji paryskiej przyszło mi jednak na myśl to o ile sprawniejsi w ataku partyzanckim są owi ciemni Arabowie od wykonawców na przykład głośnego zamachu na gen. Kutschere w Warszawie. Oczywiście atak na generała policji -osobę chronioną- nie był formą masowego terroru z jakim mamy do czynienia tutaj. Nie mniej jednak podobne akcje losowej likwidacji niemieckiej ludności w miastach o miesznym składzie ludnościowym mogłyby być wykonane także w Polsce w czasie II wojny światowej.
Nie były i przyczyna tego była prosta - na przeszkodzie masowemu utrudnianiu życia ludności okupanta stanęła niemiecka polityka masowego odwetu. Za jednego zabitego Niemca likwidowano w ulicznych egzekucjach bądź w okolicznych miejscach zagłady (np Palmiry) kilkudziesięciu złapanych w łapankach Polaków. To zaś prowadzi mnie do prostego i skutecznego sposobu okiełzania mahometańskiego niebezpieczeństwa. Po prostu skorzystajmy że sprawdzonych wzorów czołowego państwa Unii Europejskiej. Powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że od dalszych prób stworzenia islamskiego kalifatu na terenie Europy nie powstrzyma mahometan nic z wyjątkiem realnej siły odporu że strony zainfekowanego społeczeństwa rasy białej. Po ataku na Charliego nie widziałem aby pozostałe gazety i tygodniki , w ramach dziennikarskiej solidarności, zamieściły odwetowe karykatury Mahometa czy Allacha. Wręcz przeciwnie - polityczna poprawność czyli faktyczna kapitulacja wobec bezczelnych zadań pogan wydawała się być nadal hasłem dnia. Taka reakcja oczywiście stanowi zachętę dla agresora i to właśnie widzimy. Pora skończyć z "monachijską" polityka cackania się wobec świntuchów !
środa, 11 listopada 2015
Sprawy, o ktorych rzadko mowimy i ktorych nie rozumiemy
Jesienne porządki i teoria względności - największa naukowa kompromitacja XX wieku- odwróciły moją uwagę od blogingu. Brak jest mi zresztą tematów wartych uwagi. Co prawda życie współczesne obfituje w elementy komediowe, takie jak na przykład delikatna sugestia synodu biskupiego aby wprowadzić sakrament rozwodu czy też decyzja aktualnego prezydenta, który zdecydował odmówić udziału w "Marszu Niepodległości" symbolicznie odcinając się od ruchu patriotycznego. Ale jako staruszek stojący nad grobem traktuję te i inne zdarzenia z pewnego dystansu.
Żyjemy zresztą w czasach, w których irracjonalne poglądy i postępowanie stają się raczej regułą niż wyjątkiem. Nie jest to zresztą ograniczone tylko do Naszej Umęczonej Ojczyzny. Właśnie słyszę, że JM Rektor Uniwersytetu Stanowego Missouri został zmuszony do ustąpienia przez kilku czarnych sportowców popartych w tym zresztą przez ich białego trenera. Powodem było niedostatecznie widoczne ze strony rektora poparcie dla rasistowskiej polityki ruchu "Black Life Matters". Uniwersytet Stanu Missouri jest zresztą w większości uniwersytetem studentów "białych" , którzy mają najwidoczniej dosyć bezczelnego panszenia się kolorowej mniejszości. Nie mniej rektor musiał ustąpić i zapewne zostanie zastąpiony na tym stanowisku przez jakiegoś kolorowego i ultra postępowego kandydata. W czasach gdy ja studiowałem a potem pracowałem na Uniwersytecie Warszawskim uważano jeszcze, że to do kadry akademickiej należy utrzymywanie studentów w ryzach pewnej dyscypliny. Lata 60-te we Francji uzmysłowiły nam, jakie są konsekwencje nadmiernej liberalizacji procesu wyższej edukacji (myślę zwłaszcza o rewolucji studenckiej roku 1968 - patrz https://pl.wikipedia.org/wiki/Maj_1968) a obecnie w USA panuje nawet idiotyczna praktyka oceniania wykładowców przez studentów. Jaki to ma wpływ na dewaluację ocen oraz na przejście do stosownie złagodzonych egzaminów "testowych". nie muszę chyba tłumaczyć. Masowy dostęp do edukacji wyższej powoduje bowiem napływ elementu intelektualnie nieprzygotowanego do studiów ale za to roszczeniowego jeśli chodzi o łatwość uzyskiwania stosownych certyfikatów akademickich. Te zaś stanowią dla nich klucz do dalszej kariery w tym kariery politycznej. Przykłady takich niewytłumaczalnych racjonalnie karier są nam zresztą znane dobrze także z polskiej i unijnej polityki ale także z życia politycznego Wolnego Świata.
Mało kto zdaję sobie sprawę z tego, że strukturalnie stado ludzkie nie różni się bardzo od stada zwierzęcego. Podstawową jednostką każdego większego zgrupowania , na przykład narodu czy państwa , jest rodzina. Ta ma zaś budowę piramidalna jeśli chodzi o znaczenie poszczególnych członków. Najczęściej mamy tak zwanego samca alfa jako "Ojca Rodziny" stanowiącego szczyt tej najmniejszej socjalnej piramidy.
Po nim następuje alfa-samica oraz kolejni członkowie zgrupowania w postaci dzieci czy starszych członków rodziny.
Nie inaczej jest w przypadku większych ugrupowań ludzkich czy są to miejsca pracy , nauki czy obywatele- inaczej- członkowie narodowego stada. Hierarchia stadna obowiązuje i tutaj. Właściciel zakładu pracy jest szczytem zależności służbowej w stadzie zatrudnionych. Po nim idą kierownicy i inżynierowie, majstrowie i brygadziści a na samym dole znajdują się "szarzy" wykonawcy poleceń płynących "z góry".
Podobnie jest w skali państwowej. Alfa samcem jest na ogół jeden dominujący członek stada - król, prezydent czy premier a ogólnie "Ojciec Narodu" , którego odpowiedzialność wobec niższych rangą członków stada jest iluzoryczna. Jego głównym zadaniem jest dbanie o pozycje rządzonego państwa w kolejnym wyższym stadzie państw narodowych. Dla osiągnięcia tego celu używa on podporządkowanych mu członków stada jako narzędzi. Nie jest jego zadaniem dbanie o interesy własne innych członków stada- obywateli państwa. O to muszą zadbać oni sami. Ojciec Narodu jest w przenośni kierowcą pojazdu narodowego, który decyduje o tym kiedy i dokąd ów narodowy pojazd zmierza. Oczywiście musi on zadbać o odpowiedni stan techniczny pojazdu oraz o paliwa, olej itp detale. Ale to nie one są czynnikami, na których koncentruje się prawdziwy przywódca. Jeśli chcemy zobaczyć jakie zajmujemy miejsce w owej spoleczej hierarchii to spójrzmy na "siatkę" wynagrodzeń. Na przykład, jak słyszę, wynagrodzenie nowego parlamentarzysty wynosi 10 000 PLN miesięcznie podczas gdy przeciętne wynagrodzenie członków polskiego stada wynosi około 3000 PLN/mieś a przeciętna emerytura wynosi około 1500 PLN/mies. Członek parlamentu jest więc ponad trzykrotnie bardziej wartościowy dla państwa niż przeciętny omega- Polak a pięciokrotnie bardziej wartościowy niż omega-rencista. A jest to przecież tylko część korzyści wynikających z samego położenia w hierarchii stadnej. Domyślam się, że jeszcze wyższe benefity spadają na samego alfa-samca czyli Ojca Narodu. Oczywiście nikt nie pisze o piramidalnej strukturze ludzkich stad. Wolimy słyszeć o panującej współcześnie demokracji i równości wskazywanych jako przeciwieństwo społeczeństw stanowych, tyranii i dyktatur. Te równości jednak nie istnieją faktycznie ani w sensie prawnym ani własnościowym ani wreszcie nawet pod względem inteligencji poszczególnych członków stada. Stado czy to małp, wilków, owiec czy ludzi jest zbudowane "piramidalnie" i osoby znajdujące się wyżej w hierarchii z natury rzeczy dominują (intelektualnie, materialnie czy społecznym znaczeniem) członków stada zajmujących pozycje niższe.
Niedawno mieliśmy w Naszej Umęczonej Ojczyźnie kolejne wybory parlamentarne. Wygrała opozycja ale czy to coś zmieni w charakterze operacji machiny państwowej i pozycji międzynarodowej Polski? I zastanówmy się jaki właściwie wpływ mamy na to kto do tego parlamentu wejdzie. Jest jasne, że to nie przeciętny Polak układa listy kandydatów. Te wystawiają aktualne partie polityczne a więc faktycznie "aktyw partyjny" . Jakie są kryteria owych wyborów tego nie wiemy. Możemy się tylko domyślać, że w przypadku PiS decyduje tu wola prezesa i jego najbliższych beta-kolegów. Nie inaczej jest zresztą w innych partiach. Ostatnim razem kiedy się tym interesowałem PiS był zgromadzeniem około 40 000 członków. Inne partie były powściągliwe w podawaniu liczby swoich członków ale zapewne nie odbiegały bardzo od tej liczby. Zatem dla blisko 30 milionowego państwa wąska warstwa "rządząca" , z której wybierani są przedstawiciele narodu liczy zapewne jakieś 200 000 ludzi . Tak więc z grubsza 1% populacji tworzacej zawartowsc aktywu politycznego jest ową rezerwą osobową dla szczytu "piramidy socjalnej". Porównajmy to z piramida władzy Rzeczpospolitej Szlacheckiej w której do szerokiej czołówki wchodziło 10% ówczesnego społeczeństwa. Jak się wydaje z tego porównania współczesna "demokracja" jest znacznie mniej "demokratyczną" niż stanowy system panujący w Polsce jagiellonow.
Król "Słońce" -Ludwik XIV- mówił o sobie "Państwo to ja" i tak istotnie było chociaż oczywiście rządził za pośrednictwem swoich beta -samców. Francja tego czasu osiągnęła szczyt swojem mocy jako monarchia absolutna i stanowa. Co o tym myślał "szary poddany" znajdujący się na samym dnie piramidy o tym król ani nie myślał ani się tym nie interesował. Francuski lud miał płacić podatki i trzymać gębę zamkniętą. I tak było dobrze. Francja rosła w siłę i kolonie i stawała się europejskim mocarstwem i ośrodkiem kultury światowej.
Co spowodowało załamanie się systemu piramidalnego Burbonów? Był nim niefortunny projekt demokratyzacji systemu, który wymknął się spod kontroli. Lud francuski tak jak i lud każdego innego kraju - w tym Polski- jest z natury elementem destrukcyjnym państwa. Dlatego musi być on trzymany na krótkiej smyczy gdyż wyzwolony działa jak przysłowiową "małpą z brzytwą" - jest niebezpieczny dla siebie i otoczenia. Po gospodarczej katastrofie "Wielkiej Rewolucji Francuskiej" do władzy doszedł Napoleon Buonaparte - wtedy generał artylerii armii Republiki. Na początku przyjął tytuł republikańskiego "Pierwszego Konsula" ale stopniowo przywrócił system autokratyczny dla zakamuflowania nazwany Cesarstwem Francji. Jak większość przywódców pochodzących z społecznych nizin nie mógł się on oprzeć pokusie wypowiedzenia wojny "całemu ówczesnemu światu" zagospodarowując energię poddanych w kolejnych podbojach terytorialnych. Była to chyba druga (po Karolu Wielkim) próba stworzenia super-mocarstwa europejskiego-czegoś w rodzaju obecnej Unii Europejskiej. Ku powszechnej uldze zainteresowanych Francuzów i ich sąsiadów projekt ten zakończył się kompromitującą klapą. Na jakiś czas sytuacja została spacyfikowana ale niepotrzebne ustępstwa wobec "ludu" niosły w sobie zapowiedź dalszych kłopotów i to w skali światowej.
Nie jest to zresztą przykład wyjątkowy. Łatwo jest prześledzić podobny rozwój sytuacji w czasach nam bliższych. Powstanie i upadek III Rzeszy czy upadek Imperium Romanowych oraz postępujący po nim rozpad Imperium Sowieckiego . Widzimy tez podobny bieg wydarzeń patrząc na losy Polski Ludowej . I tu także , po 1945 roku, pazerny lud pracujący rzucił się na majątki właścicieli ziemskich i polskich przemysłowców, z podobną energią jak wykazał wcześniej w zagrabianiu mienie "po-żydowskiego" za czasów III Rzeszy, korzystając z poparcia prawnego i ideowego tego z wrogów Polski, który kontrolował w niej sytuacja tworząc z niej swoją kolonie. Czy był on świadomy, że w ten sposób działa przeciwko interesom Polski jako państwa niepodległego? Zapewne tak, bo o tym jak wygląda życie w sowieckim raju większość społeczeństwa była poinformowana. Ale interes państwa nie grał dla ludu żadnej roli. Liczył się tylko interes własny i dla własnej korzyści zniszczył on piramidę socjalną zbudowaną w II Rzeczpospolietej.
Czy spowodowało to jakieś istotne zmiany w strukturze zależności? Nic z tego! Hierarchia odbudowała się tyle, że zmienił się na gorszy skład jej warstw najwyższych. Polska Ludowa trawala 45 lat i co z grubsza 10 lat była nękana "kiełbasianymi rewoltami" swoich wiernych poddanych, którzy mieli już dosyć nie tyle braku suwerenności i niepodległości państwa - ten aspekt nigdy nie był traktowany poważnie przez nasz wierny lud- ale kolejnych etapów zaciskania pasa wyrażających się z reguły komicznymi brakami w zaopatrzeniu w najbardziej podstawowe artykuły codziennej potrzeby (żywność, papier klozetowy, żarówki itp).
W czasie kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości wymieniane są jednym tchem powstania czasu zaborów, wysiłek wojenny polskiego żołnierza podczas pierwszej i drugiej wojny światowej oraz rewolty ludu pracującego okresu PRLu (czerwiec 1956- wydarzenia poznańskie, grudzień 1970 roku- wydarzenia pomorskie czy sierpień 1980 roku- powstanie "Solidarności"). Jest to oczywisty nonsens. Rewolty czasu Polski Ludowej to typowe rewolucje kiełbasiane, których celem było doprowadzenie do większej ilości socjalizmu w socjalizmie. Z walka o wyzwolenie narodowe nie miały one nic wspólnego poza tym, że wstrząsnęły socjalistyczna piramidą władzy i doprowadziły do zmian "gabinetowych" w obrębie tego samego sowieckiego systemu kolonialnego. Lud jak zwykle okazał się elementem destrukcyjnym i roszczeniowym. Jakże inną była motywacja powstańców 1830 czy 1863 roku. "Święta miłości kochanej Ojczyzny, Czują Cię tylko umysły poczciwe..." pisał swego czasu poeta i kapłan Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Myślę o tym czasem gdy widzę, że współczesny obywatel Naszej Umęczonej oczekuje od Niej wylacznie rozmaitych świadczeń dla siebie...
piątek, 16 października 2015
A ja ja jaj! Zycie to nie jest bajka...
Staram sie na ogol unikac lektury ksiazek pisanych przez kobiety. Z trudnoscia bowiem znosze typowa dla nich egzaltacje i gadulstwo, ktore powoduja, ze mysl, ktora mezczyzna zawarlby w kilku zdaniach, w wydaniu kobiecym zabiera cztery strony maszynopisu. Zrobilem jednak wyjatek dla niedawno wydanego w USA dziela red. Anny Bikont pt "The Crime and the Silence - confronting the massacre of Jews in wartime Jedwabne" (Farrar et al, New York 2015) po przeczytaniu recencji tej ksiazki w Wall Street Journal. Samo dzielo ma tez swoje wczesniejsze polskie wydanie z roku 2005 , ktore ukazalo sie jako "My z Jedwabnego". Czy zawartosc obu wydan jest identyczna - tego nie wiem bo niestety wydawnictwa zaprzestaly podawania informacji tego typu.
Jako dzielo literackie ksiazka ta jest polaczeniem dziennika aktywnosci dziennikarskiej z reportazami z rozmow oraz esejami na temat stosunkow polsko-zydowskich. Rdzen akcji odbywa sie w okolicach Lomzy a glownie w malych osiedlach: Jedwabne, Radzilow i Wasosz gdzie odbywaly sie masowe pogromy zydowskiej mniejszosci w czerwcu 1941 roku tuz po wycofaniu sie administracji i wojsk radzieckich, ktore okupowaly wschodnie kresy Rzeczpospolitej po roku 1939. Autorka okresla te obszary jako siedlisko polskosci, miejsce pochodzenia przywodcy Narodowej Demokracji - Romana Dmowskiego, w ktorym obecnie sprawuje rzady dusz b. zlotnik- Leszek Bubel - znany wydawca prasy antysemickiej.
Przed rokiem 1939 byly to tez tereny licznie zasiedlone przez mniejszosc zydowska . Samo Jedwabne - male miasteczko w okolicy wiejskiej - bylo w 70% zamieszkale przez Zydow. Byli to glownie rzemieslnicy, mlynarze, piekarze, szewcy i krawcy utrzymujacy sie obslugi okolicznych polskich wiesniakow. Konflikty pomiedzy tymi populacjami zdarzaly sie sporadycznie i wynikaly glownie z konkurencji na rynku oraz czasowych podszczuwan kleru i polskich patriotow. Koscia niezgody byly kolizje swiat obchodzonych w odmiennym czasie przez obie narodowosci oraz zydowska "walka o handel" . Pamietajmy, ze okresie przedwojennym wyznawcy religii katolickiej brali jeszcze powaznie swoja wiare w Nowy Testament wraz z obowiazkiem nawracania na Nasza Swieta Wiare wszystkich pogan, do ktorych oczywiscie zaliczano slusznie takze wyznawcow moseizmu. Stad bral sie pewien delikatny nacisk na ludnosc zydowska aby porzucila ona droge prowadzaca do piekla i powrocila na lono Kosciola zanim spotka ja kara boska.
Rzecz jasna nie wywolywalo to przychylnego nastroju w sferach rabinicznych, ktore zapewne takze prowadzily kontruderzenie religijne w ramach edukacji dzieci zydowskich i obrzadkow w synagogach. O tym jednak autorka nie pisze kladac caly ciezar winy za zajscia na kler katolicki, ktory wedlug niej nie zrobil nic aby katastrofe powstrzymac. A byla to istotnie katastrofa o sienkiewiczowskich rozmiarach i wykonaniu rodem z "Dzikiego Wschodu" - morderstwa indywidualne, masowe i zbiorowe gwalty na co ponetniejszych zydowkach oraz "gwiazda programu" czyli palenie w stodole wiekszosci zydowskich mieszkancow . To wszystko polaczone z rabunkiem mienia i przejmowaniem nieruchomosci zgladzonych innowiercow przez ich polskich sasiadow.
Jak wynika z dziennikarskiego dochodzenia przeprowadzonego przez autorke z pomoca prokuratora IPN , Ignatiewa, bezposrednimi sprawcami- prowodyrami bylo okolo 40 polskich wiesniakow, z ktorych paru zasluzylo sie takze pozniej walka w partyzantce, ale ktorzy w czasie masakry zorganizowali sprawnie likwidacje blizej niesprecyzowanej liczby swoich zydowskich sasiadow. Prokurator sklania sie ku liczbie okolo 400 ofiar spalonych w Jedwabnym a autorka sklonna jest przyjac liczbe okolo tysiaca. Kto ma racje - tego sie nie dowiemy bowiem prace medykow sadowych zostaly wstrzymane na prosbe zydowskich sfer religijnych.
Sama sprawa przyczyn owego pogromu, a takze pozniejszych pogromow jakie ludnosc zydowska doswiadczyla juz po "wyzwoleniu" jest dla mnie interesujaca nie dlatego, abym przejmowal sie specjalnie losem nieznanych mi Zydow ale dlatego, ze jest to jeden z przykladow nieuniknionego konfliktu pomiedzy populacjami dzielacym ten sam habitat. Sama motoryka tego nie rozni sie specjalnie od konfliktow jakie widzimy obecnie. Mam na mysli ciagnaca sie od 1948 roku walke Zydow z Arabami o terytorium Palestyny, walke Tutsi i Hutu w Rwandzie czy chroniczny konflikt miedzy ludnoscia kolorowa i biala w USA.
Jak juz pisalem wczesniej : http://bobolowisko.blogspot.com/2015/09/o-zaletach-apartheidu-i.html
http://bobolowisko.blogspot.com/2013/01/dlaczego-jest-jak-jest-czyli-naukowe.html
http://bobolowisko.blogspot.com/2012/10/matematyczna-teoria-walki-o-byt.html
wprowadzenie do habitatu populacji rodzimej osobnikow rozniacych sie od nich wygladem, religia, obyczajami i plodnoscia jest pomyslem poronionym bowiem prowadzi do nieuniknionej walki o byt. Walka ta zas nie jest prowadzona wylacznie na lamach mediow i gazet ale w ostatecznym rozrachunku wymaga fizycznej likwidacji. "Zycie to nie jest bajka..." i zadne piekne slowa o humanitaryzmie, milosci blizniego itp bzdury tego nie zmienia.
Rzecz jasna, ze wyciagniecie na forum swiatowe zdarzen w koncu dosyc juz odleglych i raczej marginesowych ma pewne cele polityczne. Morderstwa i masakry w wykonaniu roznych naszych sasiadow (mysle tu o Niemcach, Rosjanach i Ukraincach ) dotknely takze ludnosc polska w czasie II Wojny Swiatowej i po niej. Nikt jednak jakos aktywnie nie wysuwa na forum swiatowym ani oskarzen ani zadan odszkodowania. A byly to " rozwiazania ostateczne" o rozmiarach, w porownaniu z ktorymi likwidacja populacji zydowskiej w lomzynskim jest nie wartym uwagi drobiazgiem.
Byc moze powinnismy to zrobic i domagac sie jakiegos zadosc uczynienia w formie wymiernej od Rosji, Ukrainy, Bialorusi , Litwy i Niemiec. Kraje te bowiem sa nie tylko przywlaszczycielami majatku obywateli II Rzeczpospolitej ale takze masowymi mordercami naszych rodakow.
Jako dzielo literackie ksiazka ta jest polaczeniem dziennika aktywnosci dziennikarskiej z reportazami z rozmow oraz esejami na temat stosunkow polsko-zydowskich. Rdzen akcji odbywa sie w okolicach Lomzy a glownie w malych osiedlach: Jedwabne, Radzilow i Wasosz gdzie odbywaly sie masowe pogromy zydowskiej mniejszosci w czerwcu 1941 roku tuz po wycofaniu sie administracji i wojsk radzieckich, ktore okupowaly wschodnie kresy Rzeczpospolitej po roku 1939. Autorka okresla te obszary jako siedlisko polskosci, miejsce pochodzenia przywodcy Narodowej Demokracji - Romana Dmowskiego, w ktorym obecnie sprawuje rzady dusz b. zlotnik- Leszek Bubel - znany wydawca prasy antysemickiej.
Przed rokiem 1939 byly to tez tereny licznie zasiedlone przez mniejszosc zydowska . Samo Jedwabne - male miasteczko w okolicy wiejskiej - bylo w 70% zamieszkale przez Zydow. Byli to glownie rzemieslnicy, mlynarze, piekarze, szewcy i krawcy utrzymujacy sie obslugi okolicznych polskich wiesniakow. Konflikty pomiedzy tymi populacjami zdarzaly sie sporadycznie i wynikaly glownie z konkurencji na rynku oraz czasowych podszczuwan kleru i polskich patriotow. Koscia niezgody byly kolizje swiat obchodzonych w odmiennym czasie przez obie narodowosci oraz zydowska "walka o handel" . Pamietajmy, ze okresie przedwojennym wyznawcy religii katolickiej brali jeszcze powaznie swoja wiare w Nowy Testament wraz z obowiazkiem nawracania na Nasza Swieta Wiare wszystkich pogan, do ktorych oczywiscie zaliczano slusznie takze wyznawcow moseizmu. Stad bral sie pewien delikatny nacisk na ludnosc zydowska aby porzucila ona droge prowadzaca do piekla i powrocila na lono Kosciola zanim spotka ja kara boska.
Rzecz jasna nie wywolywalo to przychylnego nastroju w sferach rabinicznych, ktore zapewne takze prowadzily kontruderzenie religijne w ramach edukacji dzieci zydowskich i obrzadkow w synagogach. O tym jednak autorka nie pisze kladac caly ciezar winy za zajscia na kler katolicki, ktory wedlug niej nie zrobil nic aby katastrofe powstrzymac. A byla to istotnie katastrofa o sienkiewiczowskich rozmiarach i wykonaniu rodem z "Dzikiego Wschodu" - morderstwa indywidualne, masowe i zbiorowe gwalty na co ponetniejszych zydowkach oraz "gwiazda programu" czyli palenie w stodole wiekszosci zydowskich mieszkancow . To wszystko polaczone z rabunkiem mienia i przejmowaniem nieruchomosci zgladzonych innowiercow przez ich polskich sasiadow.
Jak wynika z dziennikarskiego dochodzenia przeprowadzonego przez autorke z pomoca prokuratora IPN , Ignatiewa, bezposrednimi sprawcami- prowodyrami bylo okolo 40 polskich wiesniakow, z ktorych paru zasluzylo sie takze pozniej walka w partyzantce, ale ktorzy w czasie masakry zorganizowali sprawnie likwidacje blizej niesprecyzowanej liczby swoich zydowskich sasiadow. Prokurator sklania sie ku liczbie okolo 400 ofiar spalonych w Jedwabnym a autorka sklonna jest przyjac liczbe okolo tysiaca. Kto ma racje - tego sie nie dowiemy bowiem prace medykow sadowych zostaly wstrzymane na prosbe zydowskich sfer religijnych.
Sama sprawa przyczyn owego pogromu, a takze pozniejszych pogromow jakie ludnosc zydowska doswiadczyla juz po "wyzwoleniu" jest dla mnie interesujaca nie dlatego, abym przejmowal sie specjalnie losem nieznanych mi Zydow ale dlatego, ze jest to jeden z przykladow nieuniknionego konfliktu pomiedzy populacjami dzielacym ten sam habitat. Sama motoryka tego nie rozni sie specjalnie od konfliktow jakie widzimy obecnie. Mam na mysli ciagnaca sie od 1948 roku walke Zydow z Arabami o terytorium Palestyny, walke Tutsi i Hutu w Rwandzie czy chroniczny konflikt miedzy ludnoscia kolorowa i biala w USA.
Jak juz pisalem wczesniej : http://bobolowisko.blogspot.com/2015/09/o-zaletach-apartheidu-i.html
http://bobolowisko.blogspot.com/2013/01/dlaczego-jest-jak-jest-czyli-naukowe.html
http://bobolowisko.blogspot.com/2012/10/matematyczna-teoria-walki-o-byt.html
wprowadzenie do habitatu populacji rodzimej osobnikow rozniacych sie od nich wygladem, religia, obyczajami i plodnoscia jest pomyslem poronionym bowiem prowadzi do nieuniknionej walki o byt. Walka ta zas nie jest prowadzona wylacznie na lamach mediow i gazet ale w ostatecznym rozrachunku wymaga fizycznej likwidacji. "Zycie to nie jest bajka..." i zadne piekne slowa o humanitaryzmie, milosci blizniego itp bzdury tego nie zmienia.
Rzecz jasna, ze wyciagniecie na forum swiatowe zdarzen w koncu dosyc juz odleglych i raczej marginesowych ma pewne cele polityczne. Morderstwa i masakry w wykonaniu roznych naszych sasiadow (mysle tu o Niemcach, Rosjanach i Ukraincach ) dotknely takze ludnosc polska w czasie II Wojny Swiatowej i po niej. Nikt jednak jakos aktywnie nie wysuwa na forum swiatowym ani oskarzen ani zadan odszkodowania. A byly to " rozwiazania ostateczne" o rozmiarach, w porownaniu z ktorymi likwidacja populacji zydowskiej w lomzynskim jest nie wartym uwagi drobiazgiem.
Byc moze powinnismy to zrobic i domagac sie jakiegos zadosc uczynienia w formie wymiernej od Rosji, Ukrainy, Bialorusi , Litwy i Niemiec. Kraje te bowiem sa nie tylko przywlaszczycielami majatku obywateli II Rzeczpospolitej ale takze masowymi mordercami naszych rodakow.
piątek, 9 października 2015
Wyscig bez jaj
Z pewnym rozbawieniem obserwuje tegoroczny "wyscig do koryta", ktorego druga, i zapewne wazniejsza faza jest jeszcze przed nami. Trudno bowiem nie zauwazyc, ze nasz wierny lud do elity wladzy wysyla najwyrazniej swoich typowych reprezentantow. Do dziwacznych nazwisk jasno wskazujacych na pochodzenie zdazylem sie czesciowo przyzwyczaic (ale nie polubic) przez 45 lat PRL-u : Bierut, Gomulka, Gierek , Motyka, Kapusta , Babiuch to postacie najnowszej historii politycznej Naszej Nadmiernie Ludowej Ojczyzny. Wydawaloby sie, ze nadejscie III Rzeczppospolitej wyniesie nas jakos z tego chlopskiego amoku ale nic z tego. Walesa, Kuron, Michnik , Kwasniewski, Duda ....Pazerne chlopstwo jest nadal u wladzy a brak kwalfikacji na stanowiska powszechnego zaufania nie przeszkadza ani kandydatom na nie ani tez ich wyborcom. Czyzby naprawde wsrod czlonkow znaczacych partii politycznych nie bylo nikogo lepszego?
Istota ludowej demokracji jest oczywiscie to, ze rzadzic panstwem komunistycznym moze nawet kucharka (Lenin) ale czy istotnie musimy byc na nia skazani? Moi demokratycznie nastrojeni czytelnicy wierza oczywiscie w awans spoleczny i w to, ze samorodki politycznego talentu mozna wyplukac nawet z ludowego blota, Ja wiem natomiast, ze ."Niedaleko pada jablko od jabloni" i ze dzieki genetyce i czestemu oddzialywaniu w latach formujacych i pozniejszych rodzicom i najblizszej rodzinie zawdzieczamy w stopniu najwyzszym nasz zyciowy "system operacyjny". Amerykanie maja trafne powiedzenie, ktorego prawdziwosc potwierdza sie niemal kazdego dnia mowiace, ze "You can take boy out of slums but you cannot take slums out of the boy" ("Mozesz wyprowadzic chlopaka ze slumsow ale nie mozesz usunac slumsow z chlopaka"). Inaczej mowiac - skad pochodzisz takim bedziesz i to bez wzgledu na starania "inzynierow spolecznych" , osiagniete wyksztalcenie i pozniejsza pozycje spoleczna.
Trudno tez nie zauwazyc, ze na stanowiska decyzyjne systemu coraz czesciej kandyduja badz nawet obejmuja przedstawicielki plci pieknej. Jest to zjawisko i nieporzadane i niepokojace. Polskie Messaliny w wiekszosci roznia sie niekorzystnie od rzymskiego pierwowzoru ale nie o doznania estetyczne tu chodzi. Jest bowiem stwierdzone, ze cechy kobiecego charakteru, uksztaltowane hormonalnie, roznia sie niekorzystnie od cech meskich. Nie chce tu zaglebiac sie w przyczyny i cechy tego co dala nam ewolucja a co jest tez dobrze opisane w literaturze medycznej (np "The female brain", Louann Brizendine, MD , Broadway books, 2006). Wystarczy powiedziec, ze niewiasty maja powazne klopoty w podejmowaniu samodzielnych decyzji i kieruja sie emocjami zamiast logiczna analiza sytuacji. Stad ich psychiczna potrzeba operowania w kregu przyjaznych towarzyszek oraz sklonnosc do kompromisu za wszelka cene. Sa to cechy charakteru, ktore moga stabilizowac rodzine ale ktore sa nieporzadane w polityce. Tam bowiem jak wiemy nie ma miejsca dla sentymentow (Stalin) a podstawowym zadaniem kierownika panstwa i Ojca Narodu jest utrzymanie populacji w stanie bezpiecznym i zachowanie badz powiekszenie jej habitatu. Tych zadan nie mozna wykonywac gdy kompromis jest celem najwyzszym. Walka o byt z narodami sasiadujacymi nie jest mozliwa droga perswazji i bezkrwawych dyskusji. Bylo to dobrze rozumiane w przeszlosci i dlatego dominujaca role w polityce grali zawsze mezczyzni. Teraz bezsensowna polityka "rownosci plci" usiluje odwrocic to czego sie odwrocic nie da. Jest tez miara zniewiescienia obecnych mezczyzn to, ze sie na to godza a moze nawet przyjeli ten trend za naturalny. Oczywiscie zdarzaly sie w przeszlosci "kobietony" jak rosyjska caryca Katarzyna czy bizantyjska cesarzowa Teodozja. Ale nawet i one poslugiwaly sie intryga i posrednictwem uzaleznionych mezczyzn w osiaganiu swoich celow. W dzialaniu bezposrednim umysl meski jest bowiem niezastapiony.
Nie sledze na biezaco polskiej sceny politycznej ale mam tez wrazenie, ze postacie pierwszoplanowe obecnego wyscigu sa jakos dziwnie bezbarwne. Konia z rzedem temu kto okresli w krotkich, zolnierskich slowach jakie poglady na najwazniejsze sprawy ma obecny premier Pani Ewa Kopacz (z domu Lis) . Jest to osoba mloda (ur. w 1956 r), jak sie dowiaduje z Wikipedi -lekarz medycyny -pediatra. Daleki jestem od niedoceniania wagi dobrze zrobionej lewatywy przez prowincjonalnego lekarza ale czy istotnie jest to zawodowa umiejetnosc kwalfikujaca posiadacza do zajecia stanowiska premiera? Nigdzie nie natrafilem tez na slady publicystyczej aktywnosci urzedujacej Panie Premier. Wydawaloby sie rozsadnie aby przedstawic stesknionemu narodowi wlasny poglad na aktualne problemy polityczne- wymuszone na niej osadnictwo ludnosci kolorowej, "dziwna wojne" na Ukrainie czy role Polski w Unii Europejskiej. Niegdys polityk chcacy uzyskac zaufanie zwracal sie do Narodu droga przemowien (np tyrady Gomulki) czy slowa pisanego (Hitler, Mussolini, Lenin, Stalin). Ta forme kontaktu uprawial nawet Jozef Pilsudski (http://jpilsudski.org/artykuly-historyczne-pilsudski/zyciorys-jozefa-pilsudskiego), ktory intelektualista raczej nie byl . Teraz kobiety "pierwszej linii" wydaja sie byc "nie czytaty, nie pisaty" (Sienkiewicz , Ogniem i Mieczem).
Podobnie jest zreszta z aktualna kandydatka PiS-u Pania Beata Szydlo ( z domu Kusinska , ur. 1963 r.) .
Kandydatka podaje jako swoj zawod : polityk, urzednik samorzadowy (co nasuwa mi na mysl postac wojta z serialu Rancho). Nie jest to jednak jej zawod wyuczony gdyz jest ona z wyksztalcenia magistrem etnografii. Sadzac ze szlaku jej dalszej edukacji, jest to niewiasta o raczej niesprecyzowanych zainteresowaniach. Mamy wiec slad po niedokonczonych studiach doktoranckich trwajacych 5 czy 6 lat (na Wydziale Filozofi i Historii UJ) po czym pare przeskokow do innych dziedzin nie wiadomo czym uwienczonych gdyz Wikipedia zachowuje pewna dyskrecje jesli chodzi o formalne tytuly kandydatki. Rzecz jasna, ze kobieta mloda usiluje sie odnalezc a polityczna karuzela personalna na ktora sie dostala nie ulatwia stabilizacji mysli. Musze jednak przyznac, ze od kandydata na premiera podobno powaznego panstwa oczekiwalbym czegos wiecej. Nie mowiac juz o tym, ze zazwyczaj to przywodca zwycieskiego zgrupowania politycznego ( o ile takie zwyciestwo nastapi) zajmuje to stanowisko . PiS juz raz i to nieudanie eksperymentowal ze zdalnie sterownym premierem i nie przynioslo mu to niczego dobrego. Jak mowia Amerykanie czas jest zdecydowac - " To shit or get of the pot". (czyli albo narobic albo zejsc z nocnika).
Mimo, ze nie przepadam za lewica w dowolnej postaci politycznej to ze wszystkich kandydatek na stanowisko wiodace w polityce najbardziej odpowiada mi Pani mgr.inz. Barbara Nowacka (https://pl.wikipedia.org/wiki/Barbara_Nowacka ) . Jest to kobieta o interesujacej aparycji i scislym wyksztalceniu co juz samo w sobie jest cecha bardzo dodatnia w srodowisku politykow - na ogol humanistycznych matolkow. Jest tez nadzieja, ze wyniosla ona z domu cos wiecej niz sklonnosc do nepotyzmu. Niestety jest to nowoczesna kobieta wyzwolona, ktorej pogladow nie podzielam. Nie mniej stwierdzam z aprobata, ze takie posiada i nie waha sie ich prezentowac na forum publicznym. Czy jest to najodpowiedniejsza kandydatura na polityka kraju katolickiego - to inna sprawa.
Zauwazylem tez, ze inaczej niz w USA malzonkowie kandydatek (a takze innych "waznych " postaci) nie istnieja w kampanii wyborczej. W Stanach byloby nie do pomyslenia, zeby kandydat na powazne stanowisko publiczne pojawil sie na wiecu bez zony lub meza i gromadki dzieci. Jest to nie tylko bowiem "ludzka twarz" kandydata ale takze dowod posredni, ze aspirant ow nie jest jakims zboczencem czy potworem masakrujacym najblizsza rodzine. Tymczasm w Naszej Umeczonej Ojczyznie najblizsza rodzina kandydatwow na scenie wyborczej "nie grywa" badz jest tak malo aktywna, ze ja jej nie zauwazylem Jest to pewnie tez wina srodkow masowego przekazu, ktore jakos nie uwypuklaja tej strony omawianych politykow. Pora to zmienic bowiem z reguly "We get two for the price of one" (czyli dostajemy pare za cene jednego) a zwlaszcza dla kobiet wplyw osob najblizszych moze byc znaczacy.
Istota ludowej demokracji jest oczywiscie to, ze rzadzic panstwem komunistycznym moze nawet kucharka (Lenin) ale czy istotnie musimy byc na nia skazani? Moi demokratycznie nastrojeni czytelnicy wierza oczywiscie w awans spoleczny i w to, ze samorodki politycznego talentu mozna wyplukac nawet z ludowego blota, Ja wiem natomiast, ze ."Niedaleko pada jablko od jabloni" i ze dzieki genetyce i czestemu oddzialywaniu w latach formujacych i pozniejszych rodzicom i najblizszej rodzinie zawdzieczamy w stopniu najwyzszym nasz zyciowy "system operacyjny". Amerykanie maja trafne powiedzenie, ktorego prawdziwosc potwierdza sie niemal kazdego dnia mowiace, ze "You can take boy out of slums but you cannot take slums out of the boy" ("Mozesz wyprowadzic chlopaka ze slumsow ale nie mozesz usunac slumsow z chlopaka"). Inaczej mowiac - skad pochodzisz takim bedziesz i to bez wzgledu na starania "inzynierow spolecznych" , osiagniete wyksztalcenie i pozniejsza pozycje spoleczna.
Trudno tez nie zauwazyc, ze na stanowiska decyzyjne systemu coraz czesciej kandyduja badz nawet obejmuja przedstawicielki plci pieknej. Jest to zjawisko i nieporzadane i niepokojace. Polskie Messaliny w wiekszosci roznia sie niekorzystnie od rzymskiego pierwowzoru ale nie o doznania estetyczne tu chodzi. Jest bowiem stwierdzone, ze cechy kobiecego charakteru, uksztaltowane hormonalnie, roznia sie niekorzystnie od cech meskich. Nie chce tu zaglebiac sie w przyczyny i cechy tego co dala nam ewolucja a co jest tez dobrze opisane w literaturze medycznej (np "The female brain", Louann Brizendine, MD , Broadway books, 2006). Wystarczy powiedziec, ze niewiasty maja powazne klopoty w podejmowaniu samodzielnych decyzji i kieruja sie emocjami zamiast logiczna analiza sytuacji. Stad ich psychiczna potrzeba operowania w kregu przyjaznych towarzyszek oraz sklonnosc do kompromisu za wszelka cene. Sa to cechy charakteru, ktore moga stabilizowac rodzine ale ktore sa nieporzadane w polityce. Tam bowiem jak wiemy nie ma miejsca dla sentymentow (Stalin) a podstawowym zadaniem kierownika panstwa i Ojca Narodu jest utrzymanie populacji w stanie bezpiecznym i zachowanie badz powiekszenie jej habitatu. Tych zadan nie mozna wykonywac gdy kompromis jest celem najwyzszym. Walka o byt z narodami sasiadujacymi nie jest mozliwa droga perswazji i bezkrwawych dyskusji. Bylo to dobrze rozumiane w przeszlosci i dlatego dominujaca role w polityce grali zawsze mezczyzni. Teraz bezsensowna polityka "rownosci plci" usiluje odwrocic to czego sie odwrocic nie da. Jest tez miara zniewiescienia obecnych mezczyzn to, ze sie na to godza a moze nawet przyjeli ten trend za naturalny. Oczywiscie zdarzaly sie w przeszlosci "kobietony" jak rosyjska caryca Katarzyna czy bizantyjska cesarzowa Teodozja. Ale nawet i one poslugiwaly sie intryga i posrednictwem uzaleznionych mezczyzn w osiaganiu swoich celow. W dzialaniu bezposrednim umysl meski jest bowiem niezastapiony.
Nie sledze na biezaco polskiej sceny politycznej ale mam tez wrazenie, ze postacie pierwszoplanowe obecnego wyscigu sa jakos dziwnie bezbarwne. Konia z rzedem temu kto okresli w krotkich, zolnierskich slowach jakie poglady na najwazniejsze sprawy ma obecny premier Pani Ewa Kopacz (z domu Lis) . Jest to osoba mloda (ur. w 1956 r), jak sie dowiaduje z Wikipedi -lekarz medycyny -pediatra. Daleki jestem od niedoceniania wagi dobrze zrobionej lewatywy przez prowincjonalnego lekarza ale czy istotnie jest to zawodowa umiejetnosc kwalfikujaca posiadacza do zajecia stanowiska premiera? Nigdzie nie natrafilem tez na slady publicystyczej aktywnosci urzedujacej Panie Premier. Wydawaloby sie rozsadnie aby przedstawic stesknionemu narodowi wlasny poglad na aktualne problemy polityczne- wymuszone na niej osadnictwo ludnosci kolorowej, "dziwna wojne" na Ukrainie czy role Polski w Unii Europejskiej. Niegdys polityk chcacy uzyskac zaufanie zwracal sie do Narodu droga przemowien (np tyrady Gomulki) czy slowa pisanego (Hitler, Mussolini, Lenin, Stalin). Ta forme kontaktu uprawial nawet Jozef Pilsudski (http://jpilsudski.org/artykuly-historyczne-pilsudski/zyciorys-jozefa-pilsudskiego), ktory intelektualista raczej nie byl . Teraz kobiety "pierwszej linii" wydaja sie byc "nie czytaty, nie pisaty" (Sienkiewicz , Ogniem i Mieczem).
Podobnie jest zreszta z aktualna kandydatka PiS-u Pania Beata Szydlo ( z domu Kusinska , ur. 1963 r.) .
Kandydatka podaje jako swoj zawod : polityk, urzednik samorzadowy (co nasuwa mi na mysl postac wojta z serialu Rancho). Nie jest to jednak jej zawod wyuczony gdyz jest ona z wyksztalcenia magistrem etnografii. Sadzac ze szlaku jej dalszej edukacji, jest to niewiasta o raczej niesprecyzowanych zainteresowaniach. Mamy wiec slad po niedokonczonych studiach doktoranckich trwajacych 5 czy 6 lat (na Wydziale Filozofi i Historii UJ) po czym pare przeskokow do innych dziedzin nie wiadomo czym uwienczonych gdyz Wikipedia zachowuje pewna dyskrecje jesli chodzi o formalne tytuly kandydatki. Rzecz jasna, ze kobieta mloda usiluje sie odnalezc a polityczna karuzela personalna na ktora sie dostala nie ulatwia stabilizacji mysli. Musze jednak przyznac, ze od kandydata na premiera podobno powaznego panstwa oczekiwalbym czegos wiecej. Nie mowiac juz o tym, ze zazwyczaj to przywodca zwycieskiego zgrupowania politycznego ( o ile takie zwyciestwo nastapi) zajmuje to stanowisko . PiS juz raz i to nieudanie eksperymentowal ze zdalnie sterownym premierem i nie przynioslo mu to niczego dobrego. Jak mowia Amerykanie czas jest zdecydowac - " To shit or get of the pot". (czyli albo narobic albo zejsc z nocnika).
Mimo, ze nie przepadam za lewica w dowolnej postaci politycznej to ze wszystkich kandydatek na stanowisko wiodace w polityce najbardziej odpowiada mi Pani mgr.inz. Barbara Nowacka (https://pl.wikipedia.org/wiki/Barbara_Nowacka ) . Jest to kobieta o interesujacej aparycji i scislym wyksztalceniu co juz samo w sobie jest cecha bardzo dodatnia w srodowisku politykow - na ogol humanistycznych matolkow. Jest tez nadzieja, ze wyniosla ona z domu cos wiecej niz sklonnosc do nepotyzmu. Niestety jest to nowoczesna kobieta wyzwolona, ktorej pogladow nie podzielam. Nie mniej stwierdzam z aprobata, ze takie posiada i nie waha sie ich prezentowac na forum publicznym. Czy jest to najodpowiedniejsza kandydatura na polityka kraju katolickiego - to inna sprawa.
Zauwazylem tez, ze inaczej niz w USA malzonkowie kandydatek (a takze innych "waznych " postaci) nie istnieja w kampanii wyborczej. W Stanach byloby nie do pomyslenia, zeby kandydat na powazne stanowisko publiczne pojawil sie na wiecu bez zony lub meza i gromadki dzieci. Jest to nie tylko bowiem "ludzka twarz" kandydata ale takze dowod posredni, ze aspirant ow nie jest jakims zboczencem czy potworem masakrujacym najblizsza rodzine. Tymczasm w Naszej Umeczonej Ojczyznie najblizsza rodzina kandydatwow na scenie wyborczej "nie grywa" badz jest tak malo aktywna, ze ja jej nie zauwazylem Jest to pewnie tez wina srodkow masowego przekazu, ktore jakos nie uwypuklaja tej strony omawianych politykow. Pora to zmienic bowiem z reguly "We get two for the price of one" (czyli dostajemy pare za cene jednego) a zwlaszcza dla kobiet wplyw osob najblizszych moze byc znaczacy.
czwartek, 1 października 2015
"Ida" czyli wybory polskich zydowek
Wlasnie obejrzalem , dzieki Netflixowi, ostatnio glosny i nagrodzony film rez. Pawla Pawlikowskiego pod tytulem "Ida". Autorami scenariusza sa wspomniany rezyser oraz Rebeka Lenkiewicz. Produkcja filmu byla sfinansowana przez Eryka Abrahama chociaz wsparcie finansowe wyszlo takze ze zrodel polskich. Wszystkie osoby uczestniczace w produkcji dziela sa jak mi sie wydaje bylymi polskimi zydami, ktorzy po roku 1968, czyli po gomulkowskim polowaniu na syjonistow, wykorzystaly sprzyjajaca okazje do tego aby usadowic sie na zachodzie, w Anglii. Sa to dzieje, ktore dla moich mlodszych czytelnikow sa zapewne nieznane ale warte do zapamietania dlatego, ze daja one pewien kontekst dla samego powstania i akcji filmu. Jest to bowiem okres Wielkiej Zydowskiej Emigracji, ktory przywiodl na szeroko rozumiany zachod takie postacie jak Stefan Michnik, Jan T Gross czy rodzina Brusow. Mamy wiec tutaj do czynienia z pogladem jaki na czasy wojny oraz PRLu maja czlonkowie juz w zasadzie powojennej mniejszosci zydowskiej, ktorzy zreszta w czasie Polski Ludowej stanowili tak zwana "bananowa mlodziez" czyli byli potomkami UBowskich prominentow. Inaczej mowiac - film pokazuje Polske z punktu widzenia mniejszosci uwazajacej sie za pokrzywdzona zarowno przez przedwojennych Polakow jak i przez polskich komunistow okresu gomulkowszczyzny. Trzeba tez pamietac, ze tworcy filmu , tak jak i literat Gross, znaja wszystkie podnoszone przez siebie problemy "z drugiej" reki. Wyemigrowali oni bowiem jako ludzie bardzo mlodzi i wszelkie polskie nieprawosci jakie opisuja znaja wylacznie z opowiesci zapewne rodzicow badz dziadkow.
Podstawowym nurtem filmu jest, tak jak w "Poklosiu" (http://bobolowisko.blogspot.com/2015/03/bic-zyda.html ) morderstwo dokonane na na rodzinie chlopa zydowskiego przez ich polskiego sasiada, ktory zreszta przechowywal ich przez jakis czas w czasie okupacji. Co bylo powodem morderstwa tego rezyser nam nie wyjasnia. Byc moze ukrywanym Zydom skonczyly sie pieniadze albo moze polski pazerny chlop polasil sie na ich dosyc biedne zreszta gospodarstwo - tego sie nie dowiemy. W wymowie filmu istotna jest bowiem przyrodzona ochyda polskiego chlopstwa oraz jego wrodzony antysemityzm. Niejasne jest tez dlaczego chlopu o wiele mowicym nazwisku Skiba zrobilo sie zal zydowskiej dziewczynki i zdecydowal sie na oddanie jej ksiedzu (skad trafila do ochronki prowadzonej przez zakonnice). Logiczniejsze dla ukrycia calej zbrodni byloby wymordowanie calej rodziny. No ale wtedy nie byloby o czym nakrecic filmu. Osnowa jego jest bowiem odkrywanie swojego pochodzenia i przeszlosci rodziny przez nowicjuszke Anne, ktora faktycznie nazywa sie Ida Lebenstein i ktorej jedyna zyjaca krewna jest jej ciotka- Wanda uzywajaca obecnie nazwiska Gruz. Ciotka jest osoba wplywowa , teraz sedzia ale w okresie bierutowszczyzny, prokuratorem wojskowym oskarzajacym w procesach zolnierzy podziemia niepodleglosciowego i innych "wrogow ludu". Teraz zar ciotki rewolucji nieco przygasl a jej temperament wypala konsumowana w przemyslowych ilosciach wodka oraz puszczalstwo. Jest to wiec typowa kobieta wyzwolona lat 60-tych zaopatrzona w synekure sedziowska - gwarantujaca imunitet- oraz samochod marki Wartburg (rowiesnik polskiej Syrenki). Dzieki jej sklonnosci do napojow wyskokowych samochod ulega zreszta niekorzystnym odksztalceniom. Przy niej oczywiscie poznaje swiat ascetyczna kandydatka na zakonnice - urocza Agata Trzebuchowska, ktora przypomina mi nieco ET czyli ufoludka ze wzgledu na nieruchoma twarz oraz duze ciemne oczy.
Nie bede zreszta streszcal tu calej akcji filmu. Jest on bowiem istotnie arcydzielem sztuki filmowej zarowno od strony zdjeciowej jak i drobiazgowego odtworzenia rzeczywistosci lat 60-tych czyli poznej gomulkowszczyzny. Podziwiam tylko, ze do chwili obecnej zachowaly sie nie tylko samochody Warszawa M-20 czy stary Wartburg w stanie nadajacym sie do jazdy ale i plenery w postaci malych miasteczek i rozpadajacej sie chalupy- obecnie Skibow a przedtem Lebensteinow. W filmie gra tez zdewastowany cmentarz zydowski w Lublinie gdzie obie wedrowniczki skladaja po cichu kosci rodziny wykopane w lesie.
Podsumowujac szczerze polecam wszystkim czytelnikom obejrzenie tego filmu, ktory jako dzielo artystyczna jest istotnie czyms wyjatkowym. Gorzej jest z jego faktograficznym przekazem oraz z wymowa, ktora jest w zasadzie antypolska. Mowi ona nam bowiem jak Zydzi postrzegaja Polakow obecnie i dzieki artystycznej wielkosci tego filmu stanowi on bardzo skuteczne narzedzie antypolskiej propagandy. Tak jak w przypadku "Poklosia" czy ksiazek Grossa nie moge powiedzic z cala pewnoscia, ze takie fakty jakie sa tam przytaczane nie mialy miejsca. Ja sam, mimo posiadania wielu znajomych a nawet byc moze i przyjaciol Zydow, nie wiem nic o takich zdarzeniach. Ale nie moge zaprzeczyc, ze w Polsce istnieje gleboka niechec do Zydow (a takze Cyganow). Nie jest to niechec wynikajaca tylko z najnowszej historii Polski komunistycznej - chociaz i ten okres dawal podstawy do tego. Wystarczy przeczytac klasykow polskiej literatury (ktorych teraz oczywiscie nikt nieczyta) aby zobaczyc, ze nienawisc pomiedzy tymi dwoma grupami ludnosciowymi trwa doslownie od wiekow. Uczucie nienawisci grupowej jest irracjonalne ale nie mozna go lekcewazyc. Predzej czy pozniej ten wrzod znowu peknie. Dlatego uwazam, ze mniejszosci narodowosciowe pojawiajace sie na terenie uwaznycm przez populacje tubylcza za wlasny, sa zjawiskiem niekorzystnym. Co daje do namyslu wszystkim zwolennikom osadnictwa mahometanskiego.
Podstawowym nurtem filmu jest, tak jak w "Poklosiu" (http://bobolowisko.blogspot.com/2015/03/bic-zyda.html ) morderstwo dokonane na na rodzinie chlopa zydowskiego przez ich polskiego sasiada, ktory zreszta przechowywal ich przez jakis czas w czasie okupacji. Co bylo powodem morderstwa tego rezyser nam nie wyjasnia. Byc moze ukrywanym Zydom skonczyly sie pieniadze albo moze polski pazerny chlop polasil sie na ich dosyc biedne zreszta gospodarstwo - tego sie nie dowiemy. W wymowie filmu istotna jest bowiem przyrodzona ochyda polskiego chlopstwa oraz jego wrodzony antysemityzm. Niejasne jest tez dlaczego chlopu o wiele mowicym nazwisku Skiba zrobilo sie zal zydowskiej dziewczynki i zdecydowal sie na oddanie jej ksiedzu (skad trafila do ochronki prowadzonej przez zakonnice). Logiczniejsze dla ukrycia calej zbrodni byloby wymordowanie calej rodziny. No ale wtedy nie byloby o czym nakrecic filmu. Osnowa jego jest bowiem odkrywanie swojego pochodzenia i przeszlosci rodziny przez nowicjuszke Anne, ktora faktycznie nazywa sie Ida Lebenstein i ktorej jedyna zyjaca krewna jest jej ciotka- Wanda uzywajaca obecnie nazwiska Gruz. Ciotka jest osoba wplywowa , teraz sedzia ale w okresie bierutowszczyzny, prokuratorem wojskowym oskarzajacym w procesach zolnierzy podziemia niepodleglosciowego i innych "wrogow ludu". Teraz zar ciotki rewolucji nieco przygasl a jej temperament wypala konsumowana w przemyslowych ilosciach wodka oraz puszczalstwo. Jest to wiec typowa kobieta wyzwolona lat 60-tych zaopatrzona w synekure sedziowska - gwarantujaca imunitet- oraz samochod marki Wartburg (rowiesnik polskiej Syrenki). Dzieki jej sklonnosci do napojow wyskokowych samochod ulega zreszta niekorzystnym odksztalceniom. Przy niej oczywiscie poznaje swiat ascetyczna kandydatka na zakonnice - urocza Agata Trzebuchowska, ktora przypomina mi nieco ET czyli ufoludka ze wzgledu na nieruchoma twarz oraz duze ciemne oczy.
Nie bede zreszta streszcal tu calej akcji filmu. Jest on bowiem istotnie arcydzielem sztuki filmowej zarowno od strony zdjeciowej jak i drobiazgowego odtworzenia rzeczywistosci lat 60-tych czyli poznej gomulkowszczyzny. Podziwiam tylko, ze do chwili obecnej zachowaly sie nie tylko samochody Warszawa M-20 czy stary Wartburg w stanie nadajacym sie do jazdy ale i plenery w postaci malych miasteczek i rozpadajacej sie chalupy- obecnie Skibow a przedtem Lebensteinow. W filmie gra tez zdewastowany cmentarz zydowski w Lublinie gdzie obie wedrowniczki skladaja po cichu kosci rodziny wykopane w lesie.
Podsumowujac szczerze polecam wszystkim czytelnikom obejrzenie tego filmu, ktory jako dzielo artystyczna jest istotnie czyms wyjatkowym. Gorzej jest z jego faktograficznym przekazem oraz z wymowa, ktora jest w zasadzie antypolska. Mowi ona nam bowiem jak Zydzi postrzegaja Polakow obecnie i dzieki artystycznej wielkosci tego filmu stanowi on bardzo skuteczne narzedzie antypolskiej propagandy. Tak jak w przypadku "Poklosia" czy ksiazek Grossa nie moge powiedzic z cala pewnoscia, ze takie fakty jakie sa tam przytaczane nie mialy miejsca. Ja sam, mimo posiadania wielu znajomych a nawet byc moze i przyjaciol Zydow, nie wiem nic o takich zdarzeniach. Ale nie moge zaprzeczyc, ze w Polsce istnieje gleboka niechec do Zydow (a takze Cyganow). Nie jest to niechec wynikajaca tylko z najnowszej historii Polski komunistycznej - chociaz i ten okres dawal podstawy do tego. Wystarczy przeczytac klasykow polskiej literatury (ktorych teraz oczywiscie nikt nieczyta) aby zobaczyc, ze nienawisc pomiedzy tymi dwoma grupami ludnosciowymi trwa doslownie od wiekow. Uczucie nienawisci grupowej jest irracjonalne ale nie mozna go lekcewazyc. Predzej czy pozniej ten wrzod znowu peknie. Dlatego uwazam, ze mniejszosci narodowosciowe pojawiajace sie na terenie uwaznycm przez populacje tubylcza za wlasny, sa zjawiskiem niekorzystnym. Co daje do namyslu wszystkim zwolennikom osadnictwa mahometanskiego.
wtorek, 29 września 2015
O zaletach apartheidu i niebezpieczenstwach multikulturowosci
Trwajace od paru miesiecy wymuszone osadnictwo ludnosci kolorowej w Europie zajmuje niepotrzebnie uwage europejskiej gawiedzi . Winne sa oczywiscie media, ktore zeruja na emocjonalnym aspekcie tego wydarzenia oraz politycy, ktorzy z istotnego problemu demograficznego zrobili sobie trampoline wyborcza.
Mam wrazenie, ze glownym winowajca calego niepotrzebnego zamieszania jest nadmierna obecnosc kobiet na stanowiskach decyzyjnych w polityce europejskiej. Kanclerz Merkel jest rzecz jasna czynnikiem glownym ale i w Naszej Umeczonej Ojczyznie nie brak przykladow zniewiescienia poziomu decyzyjnego. Z tym zas idzie brak zdecydowania, chwiejnosc i brak obiektywnej oceny sytuacji. Sa to typowe cechy kobiece.
W efekcie panie, ktore maja co najwyzej kwalfikacje przywodcze wystarczajace do postawienia ich na czele kola gospodyn wiejskich czy innej organizacji wzajemnej adoracji sa zmuszone do podejmowania decyzji przekraczajacych ich umyslowe mozliwosci. Tu winni sa wyborcy, ktorzy powinni zdawac sobie sprawe, ze wybieraja na stanowiska powszechnego zaufania istoty, ktorych cechy wybitne nie ida w parze nawet z zaletami wygladu slynnej Kleopatry. Kobiety sa niezastapione w rozplodzie ale poza tym ich przydatnosc jest ograniczona. Nie zadajmy od nich wiecej niz moga dostarczyc!
Tam gdzie konieczne jest zrozumienie istoty problemu demograficznego oraz zaproponowanie i wcielenie w zycie metody jego rozwiazania mezczyzni sa niezastapieni. Jak dotad wydaje sie, ze jedyna silna indywidualnoscia wsrod politykow Unii jest Orban. Nawet jednak i on rozczarowuje nieco gdy ogranicza uzycie broni do kul gumowych. W koncu sytuacja na granicy jest powazna a nawet car batiuszka nie wahal sie w trudnych chwilach przed zastosowaniem ostrej amunicji czy szabel wobec wlasnych poddanych. A co dopiero mowic o inwazji obcej tluszczy! Nie chce nawet myslec co zrobiliby w takiej sytuacji Wielcy Socjalistyczni Humanisci : Hitler czy Stalin.
Jedyna nadzieja, ze nadciagajaca zima i sztormy spowoduja wieksze straty azjatyckich imigrantow na drodze wodnej a byc moze takze przekonaja tych juz na miejscu o tym, ze klimat zimny jest dla nich raczej nieodpowiedni. Ale przyszla wiosna i lato bedzie znowu okresem imigracyjnego naporu. Mamy bowiem do czynienia ze zajawiskiem typowym dla ludow prymitywnych. Najpierw stworza we wlasnym kraju warunki "nie do wytrzymania" a potem emigruja do krajow sasiednich, jeszcze w miare spokojnych, i tam daja sie we znaki ludnosci gospodarza. Moze to doprowadzic nawet do destabilizacji gospodarczej i politycznej terytorium zasiedlanego. Historia obfituje w takie przyklady : np destabilzacja Imperium Rzymskiego przez barbarzyncow osiedlajacych sie (za wymuszona zgoda) na terytorium Wloch , destabilizacja systemu plemiennego Indian amerykanskich przez osiedlenie sie purytanow, konflikt Beduinow z imigracja Palestynczykow w Jordanii (tzw Black September 1970 )czy inwazja Palestyny przez imigracja zydowska po II wojnie swiatowej. Wszystkie te kleski cywilizacyjne mogly byc zapobierzone gdyby zastosowano w pore srodki represyjne wobec agresora. Niestety! Kraje glupio-goscinne ocknely sie za pozno i z historii wiemy jak to sie skonczylo. Nie inaczej bedzie i z inwazja obecna! O ile oczywiscie nie zastosujemy srodkow ostatecznych.
Istnieje jednak jeszcze inny i, jesli chodzi o wage zagadnienia, znacznie wazniejszy niz roznice kulturowe czy wydatek ekonomiczny na stabilizacje emigrantow czynnik mowiacy nam, ze przyjmowanie emigrantow o wyzszej plodnosci niz populacja gospodarzy jest pomyslem poronionym. Jest nim nieuchronne skazenie rasy bialej genami semickimi czy azjatyckimi. Polacy , bez wzgledu jak dziwne to sie moze wydawac, naleza do ludzi rasy bialej czyli hierarchicznie do rasy najwyzszej (patrz http://bobolowisko.blogspot.com/2013/01/dlaczego-jest-jak-jest-czyli-naukowe.html ). Kazda inwazja populacji obcej rasowo na terytorium populacji gospodarza niesie ze soba nieuchronnie hybrydyzacje mieszkancow. Juz obecnie mamy wystarczajaco duzo przykladow tego zjawiska, ktore nie mozna nazwac pomyslnym. Kazdy mieszaniec jest bowiem automatycznie czlonkiem (chwilowo jeszcze) mniejszosci kolorowej. To zas powoduje dodatkowy wzrost liczebnosci populacji inwazyjnej. Rozniacy sie bowiem wlasnosciami taksometrycznymi mieszaniec bedzie zajmowal pozycje socjalna o watpliwym statusie. Nie przynalezac do rasy bialej spotka sie z jej strony z ostracyzmem. Z drugiej strony jako pol-bialy moze byc watpliwym czlonkiem spolecznosci inwazyjnej. Stad spoleczenstwo mulato-euroazjatow bedzie zawieszone w kulturowej prozni. To zas rodzi konflikty. Ten problem nie byl dotychczas znany w Polsce, ktora zachowala w znacznym stopniu rasowa homogenicznosc. Nie mniej mozemy sie spodziewac w stosunku nowych nabytkow reakcji odrzucenia podobnej do tej z jaka spotykaja sie u nas (i nie tylko u nas) Zydzi i pol-Zydzi oraz Cyganie (ktorzy w zasadzie , o ile wiem, unikaja hybrydyzcji z rasa panujaca).
Kinetyke procesu inwazji rasy obcej (czyli kinetyke bastardyzacji rasy) opisuja dwa rownania, ktore podaje na planszy. Sa to modyfikacje mojego rownania wzrostu populacji (http://bobolowisko.blogspot.com/2014/11/jak-wybucha-bomba-populacyjna.htmlhttp://bobolowisko.blogspot.com/2014/11/jak-wybucha-bomba-populacyjna.html ), wzbogacone o czynnik reakcji hybrydyzacji. Czynnik ten ma znaczenie podstawowe gdyz wnosi asymetrie do ewolucji populacji - asymetrie faworyzujaca wzrost liczebnosci populacji inwazyjnej.Z parzenia sie osobnikow nalezacych do roznych ras powstaja bowiem hybrydy ale nigdy osobnicy rasy czystej. Ta obserwacja byla wlasnie przyczyna podjecia polityki demograficznej apartheidu (czyli rozwoju osobnego rasy bialej i ras kolorowych) . Bylo to rozwiazanie logiczne i racjonalne stosowane jeszcze niedawno w USA i RPA a uprzednio ogolnie w imperiach kolonialnych zachodnio-europejskich metropolii. Zaniechanie tej polityki jest jedna z przyczyn obecnego kryzysu ludnosciowego i moze w przyszlosci doprowadzic do zaniku rasy bialej na calym swiecie. Kazdy kto mysli, ze wprowadzenie duzej ilosci "mlodych kolorowych byczkow" do spoleczenstwa skladajacego sie w 50% z bialych i nadmiernie wyzwolonych kobiet moze skonczyc sie inaczej niz gwaltami i produkcja kolrowych bekartow nie wie nic o naturze ludzkiej.
Spojrzmy jednak na rownania podane na planszy. Dwa pierwsze opisuja odpowiednio zmiany liczebnosci osobnikow rasy bialej i osobnikow kolorowych. Ostatni czlon z prawej strony drugiego rownania to szybkosc powstawania mieszancow. Jak widzimy ten czlon gra powazna role w dodatkowej generacji osobnikow kolorowych (w amerykanskiej terminologii stosowanej glownie w odniesieniu do Indian -half-breeds). Inaczej mowiac osadnictwo osobnikow rasy kolorowej w habitacie rasy bialej nie tylko wprowadza populacje o wyzszej szybkosci rozmnazania ale takze jest to populacja niszczaca rase biala przez generowanie z niej kolorowego potomstwa. Jest to zjawisko podobne do wzrostu komorek raka na podlozu zdrowego organizmu.
Tabelka ponizej podaje podstawowe wspolczynniki kinetyczne zgonu (k) i reprodukcji (r) dla kilku krajow , obywatele ktorych wystepuja licznie w obecnej fali imigracyjnej. Dla porownania zamieszczam takze dane dla Polski. Dane pochodza ze zbioru "Pocket World in Figures -The Economist 2015". Ze wzgledu na to, ze zbior ten nie ma danych z Syrii i Afganistanu podaje dane , ktore zapewne sa typowe dla ludnosci arabskiej a pochodzace z Egiptu. Podaje tez dla orientacji dane dla stacjonarnej populacji przy obecnych wspolczynnikach zgonow i rozrodu. Jak juz wyjasnialem, kinetyka demografi jest niestabilna. Dla kazdej populacji istnieje jeden stan stacjonarny, ktory jest niestabilny. Odchylenia liczby ludnosci od stanu stacjonarnego "w dol" oznaczaje, ze przy utrzymaniu tych wspolczynnikow kinetycznych, populacja nieuchronnie wymrze ale czas zaniku jest nieustalony. Odchylenia "w gore" mowia nam, ze nastapi katastrofalna eksplozja demograficzna po czym populacja wymrze w okreslonym czasie. Polska obecnie znajduje sie w prawie stacjonarnym stanie z nieznacznym odchyleniem w dol. Inaczej mowiac Polska populacja wymiera. Jest to zjawisko czesciowo pozytywne gdyz obecny polski habitat jest ponad dwukrotnie przeciazony (ze wzgledow ekologicznych i ekonomicznych - brak stanowisk pracy). Powinnismy wiec zmniejszyc populacje z grubsza o polowe po czym starac sie osiagnac stan stacjonarny wynoszacy okolo 20 mln obywateli.
Jesli chodzi o kraje azjatyckie i afrykanskie to sa one juz w stanie katastrofalnej eksplozji demograficznej i to wlasnie (a nie wojny) sa przyczyna inwazyjnego osadnictwa tych ludow na terenie UE i USA. Wojny sa skutkiem nadmiernego zageszczenia niehomogenicznej ludnosci w ich wlasnym habitacie co powoduje agresje. Glowna role pelni trwajaca od roku 700 AD nienawisc pomiedzy poganskimi mahometanami w sektach szyickiej i sunnickiej. Ale istnieja tez starcia rasowe (np Tutsi vs, Hutu czy Arabowie vs Murzyni w Sudanie) i plemienne (np w Somalii czy Etiopii). Nadmierne zageszczenie powoduje rywalizacje o roznego rodzaju dobra i nieruchomosci i te rywalizacje wyrazaja sie w formie wojen.
Z punktu widzenia Polski przyjecie kilku tysiecy Arabow z Syrii czy innych panstw nie grozi nam eksplozja demograficzna przybyszow. Osadnictwo byloby natychmiastowa katastrofa wtedy gdybysmy przyjeli okolo 16 mln kolorowych przybyszow. Ale wprowadzenie plennej populacji inwazyjnej na teren , ktory stara sie o zmniejszenie populacji do poziomu ekologicznie uzasadnionego nie jest rozsadne. Dziwie sie tez naszemu duchowienstwu, ktore chyba opanowala "death wish" (czyli pragnienie zaglady), ze chca przyjac na swoj teren wyznawcow religii wyjatkowo nietolerancyjnej i praktycznie nie nadajacej sie do nawrocenia na Nasza Swieta Wiare.
Nie chcialbym aby to co pisze bylo przyjmowane jako gderanie staruszka kompletnie oderwanego od rzeczywistosci. Dlatego pozwalam sobie zamiescic fragment e-mailu jaki dostalem od mojego wnuka, ktory jako swiezo upieczony magister logistyki wyjechal do Danii i pracuje tam jako kierowca TIRu. A oto jego odpowiedz na moje pytanie jak mu sie wiedzie na emigracji i jak widzi problem kolorowego osadnictwa:
"Cześć Wujku. Na emigracjii ciężko bo tesknie za synem ale ustawiłem sobie grafik pracy tak ,że spokojnie co miesiąc bede mogł przyjechać w odwiedziny. Pracuje 14 dni w miesiącu bo wiecej nie musze i zarobie jakieś 9 tysiecy złotych więc jest ok. Starczy mi to na wszystko i dwa tygodnie będę mógł poświecić na handel i naprawdę motocykli oraz przeróbki które tak okropnie bardzo kocham. Trudno na razie oszacować czy będe chciał tu spędzić resztę życia czy nie ale na razie nie mam wyjścia a i pieniądze też mi sie podobają. Mam czas na sport. Chodzę na siłownie jeżdżę na rowerze. Dbam o siebie. Rehabilituje kolano i plecy. Czuje sie lepiej. Zrzucam powoli zbędne kilogramy. Żyje na wsi więc mam tu cisze i spokój. Jest ok. Co do kryzysu emigracyjnego to moim zdaniem zaplanowana od dawna inwazja na Europę. Obawiam sie ze będzie coraz gorzej. Obawiam sie , że unia zasypie Polskę imigrantami a Polacy jak ja wyjadą gdzie indziej. Żal na to patrzeć i przeraża mnie to ale co moge z tym zrobić? Uważam że od lat rozkradają Polskę i już niewiele polski w Polsce zostało. Jeśli wybuchnie wojna to wrócę. W Danii co drugi jest ciemny i tu dobrze widać w jakiej skali to wszystko sie dzieje. Tu już zabraniają choinki w niektórych miastach bo obraża to muzułmanów. Myślę ,że albo my ich albo oni nas. To tylko kwestia czasu kiedy nas zadepczą i wymordują. Nie jestem rasistą ale są inne kraje gdzie oni powinni emigrować. Ten nasz rząd i ta cała unia to jakaś tragikomedia. "
Nic dodac, nic ujac.
Mam wrazenie, ze glownym winowajca calego niepotrzebnego zamieszania jest nadmierna obecnosc kobiet na stanowiskach decyzyjnych w polityce europejskiej. Kanclerz Merkel jest rzecz jasna czynnikiem glownym ale i w Naszej Umeczonej Ojczyznie nie brak przykladow zniewiescienia poziomu decyzyjnego. Z tym zas idzie brak zdecydowania, chwiejnosc i brak obiektywnej oceny sytuacji. Sa to typowe cechy kobiece.
W efekcie panie, ktore maja co najwyzej kwalfikacje przywodcze wystarczajace do postawienia ich na czele kola gospodyn wiejskich czy innej organizacji wzajemnej adoracji sa zmuszone do podejmowania decyzji przekraczajacych ich umyslowe mozliwosci. Tu winni sa wyborcy, ktorzy powinni zdawac sobie sprawe, ze wybieraja na stanowiska powszechnego zaufania istoty, ktorych cechy wybitne nie ida w parze nawet z zaletami wygladu slynnej Kleopatry. Kobiety sa niezastapione w rozplodzie ale poza tym ich przydatnosc jest ograniczona. Nie zadajmy od nich wiecej niz moga dostarczyc!
Tam gdzie konieczne jest zrozumienie istoty problemu demograficznego oraz zaproponowanie i wcielenie w zycie metody jego rozwiazania mezczyzni sa niezastapieni. Jak dotad wydaje sie, ze jedyna silna indywidualnoscia wsrod politykow Unii jest Orban. Nawet jednak i on rozczarowuje nieco gdy ogranicza uzycie broni do kul gumowych. W koncu sytuacja na granicy jest powazna a nawet car batiuszka nie wahal sie w trudnych chwilach przed zastosowaniem ostrej amunicji czy szabel wobec wlasnych poddanych. A co dopiero mowic o inwazji obcej tluszczy! Nie chce nawet myslec co zrobiliby w takiej sytuacji Wielcy Socjalistyczni Humanisci : Hitler czy Stalin.
Jedyna nadzieja, ze nadciagajaca zima i sztormy spowoduja wieksze straty azjatyckich imigrantow na drodze wodnej a byc moze takze przekonaja tych juz na miejscu o tym, ze klimat zimny jest dla nich raczej nieodpowiedni. Ale przyszla wiosna i lato bedzie znowu okresem imigracyjnego naporu. Mamy bowiem do czynienia ze zajawiskiem typowym dla ludow prymitywnych. Najpierw stworza we wlasnym kraju warunki "nie do wytrzymania" a potem emigruja do krajow sasiednich, jeszcze w miare spokojnych, i tam daja sie we znaki ludnosci gospodarza. Moze to doprowadzic nawet do destabilizacji gospodarczej i politycznej terytorium zasiedlanego. Historia obfituje w takie przyklady : np destabilzacja Imperium Rzymskiego przez barbarzyncow osiedlajacych sie (za wymuszona zgoda) na terytorium Wloch , destabilizacja systemu plemiennego Indian amerykanskich przez osiedlenie sie purytanow, konflikt Beduinow z imigracja Palestynczykow w Jordanii (tzw Black September 1970 )czy inwazja Palestyny przez imigracja zydowska po II wojnie swiatowej. Wszystkie te kleski cywilizacyjne mogly byc zapobierzone gdyby zastosowano w pore srodki represyjne wobec agresora. Niestety! Kraje glupio-goscinne ocknely sie za pozno i z historii wiemy jak to sie skonczylo. Nie inaczej bedzie i z inwazja obecna! O ile oczywiscie nie zastosujemy srodkow ostatecznych.
Istnieje jednak jeszcze inny i, jesli chodzi o wage zagadnienia, znacznie wazniejszy niz roznice kulturowe czy wydatek ekonomiczny na stabilizacje emigrantow czynnik mowiacy nam, ze przyjmowanie emigrantow o wyzszej plodnosci niz populacja gospodarzy jest pomyslem poronionym. Jest nim nieuchronne skazenie rasy bialej genami semickimi czy azjatyckimi. Polacy , bez wzgledu jak dziwne to sie moze wydawac, naleza do ludzi rasy bialej czyli hierarchicznie do rasy najwyzszej (patrz http://bobolowisko.blogspot.com/2013/01/dlaczego-jest-jak-jest-czyli-naukowe.html ). Kazda inwazja populacji obcej rasowo na terytorium populacji gospodarza niesie ze soba nieuchronnie hybrydyzacje mieszkancow. Juz obecnie mamy wystarczajaco duzo przykladow tego zjawiska, ktore nie mozna nazwac pomyslnym. Kazdy mieszaniec jest bowiem automatycznie czlonkiem (chwilowo jeszcze) mniejszosci kolorowej. To zas powoduje dodatkowy wzrost liczebnosci populacji inwazyjnej. Rozniacy sie bowiem wlasnosciami taksometrycznymi mieszaniec bedzie zajmowal pozycje socjalna o watpliwym statusie. Nie przynalezac do rasy bialej spotka sie z jej strony z ostracyzmem. Z drugiej strony jako pol-bialy moze byc watpliwym czlonkiem spolecznosci inwazyjnej. Stad spoleczenstwo mulato-euroazjatow bedzie zawieszone w kulturowej prozni. To zas rodzi konflikty. Ten problem nie byl dotychczas znany w Polsce, ktora zachowala w znacznym stopniu rasowa homogenicznosc. Nie mniej mozemy sie spodziewac w stosunku nowych nabytkow reakcji odrzucenia podobnej do tej z jaka spotykaja sie u nas (i nie tylko u nas) Zydzi i pol-Zydzi oraz Cyganie (ktorzy w zasadzie , o ile wiem, unikaja hybrydyzcji z rasa panujaca).
Kinetyke procesu inwazji rasy obcej (czyli kinetyke bastardyzacji rasy) opisuja dwa rownania, ktore podaje na planszy. Sa to modyfikacje mojego rownania wzrostu populacji (http://bobolowisko.blogspot.com/2014/11/jak-wybucha-bomba-populacyjna.htmlhttp://bobolowisko.blogspot.com/2014/11/jak-wybucha-bomba-populacyjna.html ), wzbogacone o czynnik reakcji hybrydyzacji. Czynnik ten ma znaczenie podstawowe gdyz wnosi asymetrie do ewolucji populacji - asymetrie faworyzujaca wzrost liczebnosci populacji inwazyjnej.Z parzenia sie osobnikow nalezacych do roznych ras powstaja bowiem hybrydy ale nigdy osobnicy rasy czystej. Ta obserwacja byla wlasnie przyczyna podjecia polityki demograficznej apartheidu (czyli rozwoju osobnego rasy bialej i ras kolorowych) . Bylo to rozwiazanie logiczne i racjonalne stosowane jeszcze niedawno w USA i RPA a uprzednio ogolnie w imperiach kolonialnych zachodnio-europejskich metropolii. Zaniechanie tej polityki jest jedna z przyczyn obecnego kryzysu ludnosciowego i moze w przyszlosci doprowadzic do zaniku rasy bialej na calym swiecie. Kazdy kto mysli, ze wprowadzenie duzej ilosci "mlodych kolorowych byczkow" do spoleczenstwa skladajacego sie w 50% z bialych i nadmiernie wyzwolonych kobiet moze skonczyc sie inaczej niz gwaltami i produkcja kolrowych bekartow nie wie nic o naturze ludzkiej.
Spojrzmy jednak na rownania podane na planszy. Dwa pierwsze opisuja odpowiednio zmiany liczebnosci osobnikow rasy bialej i osobnikow kolorowych. Ostatni czlon z prawej strony drugiego rownania to szybkosc powstawania mieszancow. Jak widzimy ten czlon gra powazna role w dodatkowej generacji osobnikow kolorowych (w amerykanskiej terminologii stosowanej glownie w odniesieniu do Indian -half-breeds). Inaczej mowiac osadnictwo osobnikow rasy kolorowej w habitacie rasy bialej nie tylko wprowadza populacje o wyzszej szybkosci rozmnazania ale takze jest to populacja niszczaca rase biala przez generowanie z niej kolorowego potomstwa. Jest to zjawisko podobne do wzrostu komorek raka na podlozu zdrowego organizmu.
Tabelka ponizej podaje podstawowe wspolczynniki kinetyczne zgonu (k) i reprodukcji (r) dla kilku krajow , obywatele ktorych wystepuja licznie w obecnej fali imigracyjnej. Dla porownania zamieszczam takze dane dla Polski. Dane pochodza ze zbioru "Pocket World in Figures -The Economist 2015". Ze wzgledu na to, ze zbior ten nie ma danych z Syrii i Afganistanu podaje dane , ktore zapewne sa typowe dla ludnosci arabskiej a pochodzace z Egiptu. Podaje tez dla orientacji dane dla stacjonarnej populacji przy obecnych wspolczynnikach zgonow i rozrodu. Jak juz wyjasnialem, kinetyka demografi jest niestabilna. Dla kazdej populacji istnieje jeden stan stacjonarny, ktory jest niestabilny. Odchylenia liczby ludnosci od stanu stacjonarnego "w dol" oznaczaje, ze przy utrzymaniu tych wspolczynnikow kinetycznych, populacja nieuchronnie wymrze ale czas zaniku jest nieustalony. Odchylenia "w gore" mowia nam, ze nastapi katastrofalna eksplozja demograficzna po czym populacja wymrze w okreslonym czasie. Polska obecnie znajduje sie w prawie stacjonarnym stanie z nieznacznym odchyleniem w dol. Inaczej mowiac Polska populacja wymiera. Jest to zjawisko czesciowo pozytywne gdyz obecny polski habitat jest ponad dwukrotnie przeciazony (ze wzgledow ekologicznych i ekonomicznych - brak stanowisk pracy). Powinnismy wiec zmniejszyc populacje z grubsza o polowe po czym starac sie osiagnac stan stacjonarny wynoszacy okolo 20 mln obywateli.
Jesli chodzi o kraje azjatyckie i afrykanskie to sa one juz w stanie katastrofalnej eksplozji demograficznej i to wlasnie (a nie wojny) sa przyczyna inwazyjnego osadnictwa tych ludow na terenie UE i USA. Wojny sa skutkiem nadmiernego zageszczenia niehomogenicznej ludnosci w ich wlasnym habitacie co powoduje agresje. Glowna role pelni trwajaca od roku 700 AD nienawisc pomiedzy poganskimi mahometanami w sektach szyickiej i sunnickiej. Ale istnieja tez starcia rasowe (np Tutsi vs, Hutu czy Arabowie vs Murzyni w Sudanie) i plemienne (np w Somalii czy Etiopii). Nadmierne zageszczenie powoduje rywalizacje o roznego rodzaju dobra i nieruchomosci i te rywalizacje wyrazaja sie w formie wojen.
Z punktu widzenia Polski przyjecie kilku tysiecy Arabow z Syrii czy innych panstw nie grozi nam eksplozja demograficzna przybyszow. Osadnictwo byloby natychmiastowa katastrofa wtedy gdybysmy przyjeli okolo 16 mln kolorowych przybyszow. Ale wprowadzenie plennej populacji inwazyjnej na teren , ktory stara sie o zmniejszenie populacji do poziomu ekologicznie uzasadnionego nie jest rozsadne. Dziwie sie tez naszemu duchowienstwu, ktore chyba opanowala "death wish" (czyli pragnienie zaglady), ze chca przyjac na swoj teren wyznawcow religii wyjatkowo nietolerancyjnej i praktycznie nie nadajacej sie do nawrocenia na Nasza Swieta Wiare.
Nie chcialbym aby to co pisze bylo przyjmowane jako gderanie staruszka kompletnie oderwanego od rzeczywistosci. Dlatego pozwalam sobie zamiescic fragment e-mailu jaki dostalem od mojego wnuka, ktory jako swiezo upieczony magister logistyki wyjechal do Danii i pracuje tam jako kierowca TIRu. A oto jego odpowiedz na moje pytanie jak mu sie wiedzie na emigracji i jak widzi problem kolorowego osadnictwa:
"Cześć Wujku. Na emigracjii ciężko bo tesknie za synem ale ustawiłem sobie grafik pracy tak ,że spokojnie co miesiąc bede mogł przyjechać w odwiedziny. Pracuje 14 dni w miesiącu bo wiecej nie musze i zarobie jakieś 9 tysiecy złotych więc jest ok. Starczy mi to na wszystko i dwa tygodnie będę mógł poświecić na handel i naprawdę motocykli oraz przeróbki które tak okropnie bardzo kocham. Trudno na razie oszacować czy będe chciał tu spędzić resztę życia czy nie ale na razie nie mam wyjścia a i pieniądze też mi sie podobają. Mam czas na sport. Chodzę na siłownie jeżdżę na rowerze. Dbam o siebie. Rehabilituje kolano i plecy. Czuje sie lepiej. Zrzucam powoli zbędne kilogramy. Żyje na wsi więc mam tu cisze i spokój. Jest ok. Co do kryzysu emigracyjnego to moim zdaniem zaplanowana od dawna inwazja na Europę. Obawiam sie ze będzie coraz gorzej. Obawiam sie , że unia zasypie Polskę imigrantami a Polacy jak ja wyjadą gdzie indziej. Żal na to patrzeć i przeraża mnie to ale co moge z tym zrobić? Uważam że od lat rozkradają Polskę i już niewiele polski w Polsce zostało. Jeśli wybuchnie wojna to wrócę. W Danii co drugi jest ciemny i tu dobrze widać w jakiej skali to wszystko sie dzieje. Tu już zabraniają choinki w niektórych miastach bo obraża to muzułmanów. Myślę ,że albo my ich albo oni nas. To tylko kwestia czasu kiedy nas zadepczą i wymordują. Nie jestem rasistą ale są inne kraje gdzie oni powinni emigrować. Ten nasz rząd i ta cała unia to jakaś tragikomedia. "
Nic dodac, nic ujac.
czwartek, 10 września 2015
Inwazja blisko-wschodnich karaluchow
Ostatnio media zyja z wywolywania wspolczucia dla masowego transferu ludnosci z terenow Azji Mniejszej i Afryki na tereny Europy. Glownie Europy zachodniej gdyz tam sa wyzsze swiadczenia socjalne ale na zupelnie niepotrzebnym nabytku ludnosci pasozytniczej ucierpia takze inne kraje. W tym Nasza Umeczona Ojczyzna, ktora bedac dwukrotnie przeludniona i posiadajaca znaczne bezrobocie (rzedu 10% sily roboczej) potrzebuje dodatkowego obciazenia socjalnego jak pies piatej nogi. Nigdzie nie widzialem aby dokonano analizy kosztow jake wniesie ze soba wprowadzenie emigrantow nie znajacych polskiego jezyka, wyznajacych inna i wroga chrzescijanstwu religie (patrz http://www.bibula.com/?p=83269 , https://marucha.wordpress.com/2015/09/10/ponura-prawda-o-islamie/ ) oraz majacych watpliwe przygotowanie zawodowe do ewentualnego podjecia pracy w naszym kraju. Mozemy jednak przyjac, ze koszt taki bedzie rowny GNP per capita czyli obecnie okolo 13 000 USD. Nie ma bowiem co liczyc na to, ze imigranci beda dysponowac funduszami pozwalajacymi im na samodzielne zycie na obczyznie. Gdyby tak bylo wybraliby zapewne wygodniejsza i bezpieczniejsza droge transportu niz nielegalne przekraczanie morskiej i "zielonej" granicy. Bedzie zatem trzeba zapewnic im minimum mieszkanie w wygodniejszym niz namioty pomieszczeniu, wyzywienie i nauke jezyka. Jesli przyjmiemy 60 tysiecy uchodzcow oznacza to wydatek rzedu 10^9 USD (czyli biliona dolarow). Jesli dojda do tego koszty "laczenia rodzin " co zazwyczaj oznacza sprowadzenie na koszt kraju przyjmujacego okolo 10 osob dodatkowych to koszty wzrosta proporcjonalnie do 10 bilionow USD. Czy naprawde nie mamy juz innych potrzeb niz utrzymywanie emigranckiej tluszczy?
Oczywiscie tak jak w USA istnieje w Polsce masa ziejacych empatia balwanow, ktorzy co prawda nie maja ochoty i srodkow wlasnych aby sponsorowac kolorowego emigranta z rodzina ale glosno popieraja akcje importu tego ludzkiego obciazenia pod warunkiem, ze nie spadnie ono na nich samych. Tymczasem tego co potrzeba aby polozyc bariere emigracyjnej fali to nie tyle wspolczujace "ciumkanie" i humanitarne apele ale twarde postawienie sprawy. Probuja to zrobic Wegrzy i chwala im za to. Ale pora aby Unia Europejska powiedziala zdecydowanie : "Europa dla Europejczykow". Przy aktualnej plodnosci "ubogiego Poludnia" nie ma najmniejszej szansy (ani potrzeby) na to aby na terenach cywilizowanych osiedlic nadmiary ludnosci jakie produkuje ten region naszego globu. Jest ironia losu, ze Niemcy - w koncu jedyny kraj w XX wieku, ktory zdecydowal sie na masowa eksterminacje ludnosci kolorowej w celu usuniecia zbednego "nawisu" populacji- teraz podzegaja do pogorszenia sytuacji w tej dziedzinie.
Z zalewem ludnosci mahometanskiej rasa biala walczyla od czasow sredniowiecznych. Wystarczy przypomniec hiszpanska rekonkwiste (po 800 latach arabskiej okupacji polwyspu) , wojny balkanskie Wladyslawa Warnenczyka i inwazje na Dzikich Polach czy odsiecz wiedenska krola Sobieskiego. Doswiadczenia aktualne z zachowaniem kolorowych emigrantow w Niemczech (tureccy gastarbeiterzy), we Francji (arabowie tunezyjscy czy algierscy) czy klopoty w krajach skandynawskich dowodza, ze sprowadzanie uciazliwych "gosci" nie poplaca a ich pozbycie sie jest nie do wykonania. Uczmy sie na bledach innych zanim sami je popelnimy!
Oczywiscie tak jak w USA istnieje w Polsce masa ziejacych empatia balwanow, ktorzy co prawda nie maja ochoty i srodkow wlasnych aby sponsorowac kolorowego emigranta z rodzina ale glosno popieraja akcje importu tego ludzkiego obciazenia pod warunkiem, ze nie spadnie ono na nich samych. Tymczasem tego co potrzeba aby polozyc bariere emigracyjnej fali to nie tyle wspolczujace "ciumkanie" i humanitarne apele ale twarde postawienie sprawy. Probuja to zrobic Wegrzy i chwala im za to. Ale pora aby Unia Europejska powiedziala zdecydowanie : "Europa dla Europejczykow". Przy aktualnej plodnosci "ubogiego Poludnia" nie ma najmniejszej szansy (ani potrzeby) na to aby na terenach cywilizowanych osiedlic nadmiary ludnosci jakie produkuje ten region naszego globu. Jest ironia losu, ze Niemcy - w koncu jedyny kraj w XX wieku, ktory zdecydowal sie na masowa eksterminacje ludnosci kolorowej w celu usuniecia zbednego "nawisu" populacji- teraz podzegaja do pogorszenia sytuacji w tej dziedzinie.
Z zalewem ludnosci mahometanskiej rasa biala walczyla od czasow sredniowiecznych. Wystarczy przypomniec hiszpanska rekonkwiste (po 800 latach arabskiej okupacji polwyspu) , wojny balkanskie Wladyslawa Warnenczyka i inwazje na Dzikich Polach czy odsiecz wiedenska krola Sobieskiego. Doswiadczenia aktualne z zachowaniem kolorowych emigrantow w Niemczech (tureccy gastarbeiterzy), we Francji (arabowie tunezyjscy czy algierscy) czy klopoty w krajach skandynawskich dowodza, ze sprowadzanie uciazliwych "gosci" nie poplaca a ich pozbycie sie jest nie do wykonania. Uczmy sie na bledach innych zanim sami je popelnimy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


