niedziela, 20 grudnia 2015

Co nam mowi wspolczesna genetyka?

   Jednym z bardziej ozywionych tematow rozmowy jakie odbywam z osobami znajomymi jest problem samego istnienia ras ludzkich i ewentualnych cech jakie sa dla nich typowe. Problemem tym zajmowalem sie juz wczesniej [ http://bobolowisko.blogspot.com/2013/01/dlaczego-jest-jak-jest-czyli-naukowe.html  http://bobolowisko.blogspot.com/2014/03/legendy-biologow-czyli-neodarwinizmm.html] 
ale ostatnio zaglebilem sie w analize istnienia ras ludzkich z punktu widzenia wspolczesnej genetyki, ktora to nauka poczynila w ostatnich latach interesujace postepy.

   Jak wiem z doswiadczenia wiekszosc moich znajomych a zapewne takze moich  nieznajomych czytelnikow jest zwolennikami neo-darwinizmu. Jest to poglad, ktory wywodzi cala biosfere ziemska (czyli zwierzeta i rosliny) od pojedynczej komorki, ktora powstala bardzo, bardzo dawno temu  w pra-zupce Oparina [http://bobolowisko.blogspot.com/2014/03/teoria-zmian-naturalnych.html ] czy w innym sprzyjajacym temu srodowisku nieozywionym po czym ewoluowala w sposob naturalny wytwarzajac po drodze cale bogactwo aktualnej biosfery i jej wymarlych juz rodzajow. Osobiscie uwazam taki poglad za nonsens tym dokuczliwszy, ze powtarzany powszechnie przez ludzi, ktorzy powinni wiedziec lepiej. Prostaczkow bowiem nie wypada wprowadzac w blad! Co zabawne, to  to ze gleboka wiare w teorie ewolucji przejawiaja takze ci z moich znajomych, ktorzy wydaja sie byc gorliwie religijni. Jest to  zapewne  objaw slynnej schizofrenii bezobjawowej.  Tu jednak nie zamierzam zajmowac sie biogeneza ale ogranicze sie do czasow znacznie pozniejszych i wspolczesnosci.
   Czy zatem genetyka mowi nam ,ze ludzie tak jak i inne zwierzeta (konie , psy, koty itp) posiadaja wyroznione gatunki i czy mozna okreslic na podstawie analizy genetycznej danego osobnika do jakiej rasy on nalezy?
 Odpowiedz na to brzmi zdecydowanie TAK z tym jednak zastrzezeniem, ze  dzieki temu, ze ulubiona rozrywka mezczyzn wszechczasow jest gwalcenie samic -w tym samic przeciwnika- genotypy osobnicze czlowieka wspolczesnego sa z reguly mieszanina identyfikowalnych wkladow wielu ras podstawowych. Nie oznacza to wcale, ze hybrydy nie maja jasnej przynaleznosci rasowej. Zawsze istnieje bowiem wklad dominujacy  pochodzacy z wielokrotnych kopulacji z osobnikami nalezacymi do okreslonej grupy rasowej. Wtrety obce z biegiem czasu staja sie procentowo male ale nie gina nigdy. Chyba ze mamy do czynienia z  populacja stopniowo rozpuszczajaca sie w wiekszej populacji osobnikow inwazyjnych. Z tego wzgledu jest tak istotne aby nie wprowadzac do wlasnego habitatu osobnikow rasy odmiennej zwlaszcza o wyzszej niz gospodarz plodnosci.  W przeszlosci tego typu sytuacja zaistniala na terenie Polski po wprowadzeniu imigracji zydowskiej. Obecnie zas podobny problem narasta w calej Europie w zwiazku  z inwazyjnym osadnictwem ludow kolorowych.
   To co decyduje do jakiego rodzaju nalezymy jako ludzie to liczba chromosomow podstawowych, ktora dany rodzaj posiada. Rodzaj ludzki posiada 23 par chromosomow w kazdej komorce ciala i kazdy homoid zyjacy badz archaiczny taka liczba chromosomow posiada badz posiadal. Inaczej nie moze powstac plodne potomstwo.
    Czym sa owe chromosomy?  Sa to odpowiedniki aplikacji komputerowych czyli pod-programow sterujacych rozwojem organizmu.Technicznie sa to zgrupowane w chromosomach biopolimery (DNA), ktorych zadaniem jest produkcja bialek koniecznych do budowy organizmu wielokomorkowego. Mechanizm tego procesu jest znany tylko wyrywkowo. Komplikacja kodu genetycznego przewyzsza bowiem wszystko co dotad stworzyli programisci ludzcy. Jak wiemy, podczas zaplodnienia kazdy z organizmow wyjsciowych dostarcza polowe swojego garnituru genetycznego do powstajacej komorki. Powstajaca zygota ma wiec garnitur genetyczny skladajacy sie z 23 chromosomow ojca i 23 chromosomow matki. Jak to sie dzieje, ze powstajacy nowy organizm w jakis sposob uzgadnia akcje genow tak, ze powstaje nowy organizm bedacy albo samcem albo samica o tym decyduja chromosomy plciowe. To co jest wazne to fakt, ze nowy organizm posiada takze w swoim kodzie genetycznym informacje o calym ciagu przodkow (po mieczu i po kadzieli) od samego poczatku linii genealogicznej i ze taka informacje mozna obecnie ujawnic.

  Sama liczba chromosomow niekoniecznie swiadczy o komplikacji ukladu genetycznego ani o tym, ktory rodzaj jest "panem stworzenia" [http://www.vivo.colostate.edu/hbooks/genetics/medgen/chromo/species.html]. Nasi najblizsi "krewni" , od ktorych jednak moim zdaniem nie pochodzimy, to duze malpy czlekoksztaltne. Posiadaja one 24 chromosomy a wiec o jeden wiecej niz my. Byc moze ta dodatkowa aplikacja jest odpowiedzialna za wyzsze "usportowienie" krewniakow. Zwykly kot domowy ma chromosomow znacznie wiecej niz ludzie i malpy bo az 36. Kazdy kto jest zwolennikiem teorii ewolucji, a wiec pochodzenia ludzi od wspolnej pra-malpy, musi wiec wyjasnic mechanizm redukcji chromosomow od malpy do pra-czlowieka oraz to w jaki sposob taka redukacja wystapila na raz u wielu osobnikow roznej plci co pozwolilo na powstanie nowego rodzaju biologicznego. O ile wiem nie jest mozliwe powstanie funkcjonujacego poprawnie organizmu potomnego w sytuacji gdy jeden z rodzicow posiada inna liczbe chromosomow niz drugi. Samo przyjecie postawy wyprostowanej, charakterystyczej dla wyzszych ssakow, nie spowoduje automatycznie zaniku jednego z chromosomow u wszystkich czlonkow grupy jednoczesnie. Fakt, ze kazdy czlowiek nosi w sobie informacje genetyczna , ktorej zrodla leza w glebokiej przeszlosci jego linii rodowej dowodzi takze jak istotne jest dobieranie wlasciwe par rozwojowych oraz jak dalece nasza przeszlosc genetyczna wplywa na nasze zycie aktualne. "Czlek czlekowi nie dorowna nie wyleci orzel z gowna" mowi staropolskie przyslowie ze szlachetna prostota. I cos w tym jest!

  Najosobliwsza cecha systemu genetycznego sterowania rozwojem organizmu od pojedynczej komorki do osobnika doroslego jest nie tylko to, ze kazda taka komorka posiada kompletna informacje genetyczna obojga rodzicow ale takze to, ze potrafi z tej biblioteki wybrac jednolity plan budowy organizmu potomnego, uwzglednic niesymetrycznosc organizmu (np mamy jedno serce  czy watrobe po okreslonej stronie ciala) oraz poddac rozwoj organizmu pewnej skali czasowej. Mozemy bowiem sobie wyobrazic pewien automatyzm wzrostu komorki poczatkowej droga duplikacji . Jak to jednak sie dzieje, ze organizm juz na stosunkowo wczesnym etapie przejawia cechy asymetrii czyli w procesie wzrostu organizm wie, ze jego rozwoj nie jest identyczny we wszystkich kierunkach przestrzeni tego nie wiem i nie wiem tez czy sam mechanizm roznicowania (dyferencjacji) jest rozumiany przez biologow molekularnych. Zapewne wszystkim kieruje jakas inteligencja wewnetrzna zwana inaczej dusza bedaca takze nosnikiem swiadomosci organizmu.

   Jesli zas chodzi o rasy ludzkie to decydujacy jest tu  dominujacy rodzaj grupy haplograficzej "po mieczu" (czyli paternal ) i po "kadzieli" (czyli maternal) . Te pierwsze to geny wystepujace w chromosomie plciowym Y. Te drugie to geny wystepujace w mitochondrialnym DNA, ktory w zasadzie jest niezmienny w calej linii genealogicznej. Analiza dostepnego materialu genetycznego mowi nam, ze obecnie istnieje 31 genetycznie roznych ras ludzkich wywodzacych sie od mieszkajacego poczatkowo w Afryce rownikowej "Adama" zapewne jakies 17 000 lat temu. Sama lokacja jest zrozumiala jesli zauwazymy takze, ze okolo 20 000 lat temu rozpoczal sie proces stopniowego ogrzewania Ziemi (patrz http://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/w-przyszlosci-cieplej-zimniej-czy-tak.html ) a w stanie dlugotrwalego zamrozenia globu tylko lokacje okolorownikowe mialy temperature wystarczajaca do podtrzymywania zycia.  Nie mniej zalozenie, ze wszystkie rasy pochodza od wspolnego murzynskiego "Adama" jest moim zdaniem watpliwe. Wiemy bowiem, ze w apogeum ostatniej epoki lodowcowej na polnocy Europy w tak zwanym Doggerlandzie czyli obecnie zalanym morzem habitacie a takze na terenie obecnej Anglii, Niemiec i Francji zyli sobie pogodnie Neandertalczycy czyli rasa ludzka jak sie wydaje inteligentniejsza od Homo Sapiens. Rasa ta, obecnie roztopiona w zalewie barbarzynstwa z Afryki w postaci inwazji Homo Sapiens, jest faktycznym sprawca powstania rasy bialej. Jak mozna przypuszczac najezdzcy wymordowali neandertalskich samcow ale, jak to zwykle bywa, spozytkowali ich samice zgodnie z ich biologicznym przeznaczeniem. Powstale hybrydy sa obecnie przedstwaicielami rasy bialej. Inne rasy kolorowe pochodza od paru pozostalych ras archaicznych homoidow, ktore przetrwaly okres lodowcowy. W gorach Altaju  maja zrodlo mieszanki z ludem Denisovan-ow , w Azji poludniowej wystepuja geny "hobbitow" czyli krasnali indonezyjskiech i w genomach ludow egzotycznych wystepuja geny archaiczne co najmniej dwoch jeszcze ras homoidow odrebnych od Homo Sapiens, ktorych kopalnych szczatkow nie znaleziono jeszcze. Zamieszczona mapa poczatkowych habitatow roznych, wystepujacych obecnie ras pochodzi z witryny https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/ca/World_Map_of_Y-DNA_Haplogroups.png . Wystarczy kliknac na czesc mapy aby ja powiekszyc.Tam tez odsylam Szanownych Czytelnikow po objasnienia.

   Dla nas najbardziej interesujacymi konsekwencjami rasowego pochodzenia populacji ludzkiej sa nastepujace obserwacje:  Obecni Polacy sa rzecz jasna skundlona mieszanina "czystych genotypow" posiadajaca jednak dominujacy garnitur haplograficzny R1a. Do tej samej rasy naleza Rusini i Moskale, gdzie jednak wystepuje takze duza domieszka N3- ugro-finska -oraz Niemcy i Czesi. Zachodnia Europa jest jeszcze zdominowana przez prawdziwa rase biala o kodzie R1b. Rasy ludzkie roznia sie od siebie ilorazem inteligencji , IQ, przy czym rasa wyrozniona jest rasa biala (http://bobolowisko.blogspot.com/2013/01/dlaczego-jest-jak-jest-czyli-naukowe.html ).  Nie jest wykluczone, ze to wyroznienie zawdziecza ona krzyzowce z neandertalczykami, ktorzy odznaczali sie wieksza masa mozgu niz Homo Sapiens. Inne rasy nie maja neanndertalskigo wkladu do ich genotypow.

    Nie wiadomo skad sie wziely archaiczne homoidy : neandertalczycy, denisowanczycy, hobbici -krasnale i jeden czy dwa homoidy znane tylko posrednio. Analiza mitochondrialnego DNA, ktory jest przekazywane "po kadzieli" mowi nam, ze obecna wielomiliardowa populacja ludzka ma u swoich zrodel niewielka tylko liczbe kobiet. Cala Europa jest potomkami tylko siedmiu "corek Ewy" czyli zalozonej kobiety pierwotnej - zony "Adama". Nie oznacza to, ze tylko tyle samic bylo w populacji wyjsciowej jakie 17 000 lat temu. Moglo sie zdarzyc, ze pewne linie matriarchalne wymarly gdyz nie miely zenskich potomkow. Nie mniej oznacza to, ze kazirodstwo lezalo u podstaw obecnej eksplozji ludnosciowej i najwyrazniej nie mialo zbyt negatywnego wplywu na degeneracja populacji. Z drugiej zas strony byc moze negatywne cechy zdrowotne jakie obserwujemy wsrod naszych wspolobywateli sa wlasnie wynikiem hodowli wsobnej.

   Niestety nie posiadam dostatecznego zbioru danych dotyczacych genomow Polakow czy przedstwicieli innych ras czy narodowosci. Szczerze zachecam Moich Szanownych Czytelnikow do poddania sie analizie genetyczenej i przeslania mi wynikow (oczywiscie anonimowo pod adresem bobola.a@gmail.com).  Wtedy bedziemy mogli przeprowadzic analize porownanwcza. Analize taka przeprowadza np firma 23and Me za niewielka oplata. Przy okazji mozna sie dowiedziec takze czy nie posiadamy jakis genetycznych sklonnosci do chorob, ktorych lepiej unikac i paru innych informacji o naturze genealogicznej.

   Ja dowiedzialem sie, ze jestem 100% europejczykiem a raczej europejska hybryda, w ktorej przewaga w genotypie nalezy do polnocno-zachodniej Europy  o skladzie:

Polnocno-zachodnia Europa : 43.9%  (Doggerland ?, Grenlandia)
Francja-Niemcy                   :   9.9%     
Skandynawia                        :   6.2%
Anglia-Irlandia                      :   3.3%
Szeroko pojeta  polnocno-zachodnia Europa : 24.5%
Europa wschodnia                 : 32.6%
Poludniowa Europa               :  6.5%
Balkany                                 :  2.4%
Szeroko-pojeta poludniowa Europa:    4.1%
Aszkenazi                              :   0.5%
Szaroko pojeta  Europa         :  16.3%

Ponadto posiadam wiekszy niz 90% innych badanych wklad wariantow Neandertala (okolo 4%).
Haplogrupy :
po kadzieli H1c
po mieczu R1b1b2a1a2d

Nie posiadam genow chorob genetycznych a moja grupa krwi 0 Rh+ nalezy do najstarszch populacji  lowcow neolitycznych Europy. Jej cecha jest dominacja bialka miesnego w preferowanej diecie co sie zgadza w moim przypadku. Oczy niebieskie, wlosy jasne proste.

   Moim zdaniem wskazane byloby aby genetyczna analize wszystkich czlonkow populacji III RP przeprowadzic jak najszybciej. Istotne jest bowiem aby wiedziec jakim materialem ludzkim Panstwo Polskie dysponuje a takze by wyeliminowac z rozplodu osobniki bedace nosicielami dziedzicznych chorob genetycznych. Polska jest przeludniona i ma obecnie ograniczone zasoby finansowe. Marnowanie ich na utrzymanie osob, ktore nigdy nie przestana byc ciezarem dla spoleczenstwa jest gleboko niecelowe.
Powinnismy takze powaznie podejsc do problemu, ktory jest z nami od czasow Darwina- mam na mysli racjonalne podejscie do zagadnienia hodowli "prawdziwego Polaka" -osobnika zdrowego i stosunkowo czystego pod wzgledem rasowym. Jednym z powazniejszych aspektow aktualnego osadnictwa ludow kolorowych w habitacie historycznie nalezacym do osobnikow rasy bialej (oznaczonym kolorem ciemno i jasno niebieskim  na mapie wyzej) jest nieunikniona degeneracja rasy oraz niestabilnosc wewnetrzna spoleczenstwa. Widzimy to obecnie w krajach programowo wielorasowych i multikulturowych (jak Anglia, Francja, Niemcy czy USA) gdzie walka ras trwa juz w najlepsze  pod wzgledem kulturowym  czy religijnym a nawet i pod wzgledem zbrojnym o czym swiadcza ostatnie zamachy terrorystyczne.





wtorek, 8 grudnia 2015

Pare obserwacji na podstawie reakcji amerykanskich mediow na ostatnie wydarzenia

 Wall Street Journal jest drugim po tygodniku "The Economist" moim punktem kontaktu z amerykanska publicystyka a wiec takze z obrazem rzeczywistosci  gospodarczej i politycznej jaki jest obecny w oficjalnych mediach. Na trzecim miejscu sa dzienniki telewizyjne  BBC, PBS  i ABC, ktore sa jednak nieco powierzchowne i stronnicze.

    Moja uwage zwrocil list do redakcji WSJ , 7 grudnia, 2015 autorstwa geofizyka z Kolorado, pana Terry W. Donze zatytulowany "Warming Science Is Anything but Settled" [Nauka o Globalnym Ociepleniu jest w dalszym ciagu niepewna].  Tekst odnosi sie do artykulu redakcyjnego omawiajacego ostatnie spotkanie w Paryzu poswiecone problemowi rzekomego globalnego ocieplenia i srodkow zaradczych, ktore powinny byc wprowadzone.  Sa to propozycje kosztowne w realizcji i czesto stawiajace na glowie polityki energetyczne krajow, takich jak Polska, ktore posiadaja duze zasoby paliw stalych.
    Dr Donze zwraca uwage na to, ze wiele argumentow uzywanych przez entuzjastow "globalnego ocieplenia" mija sie z faktycznymi obserwacjami. :Cytuje : "Wzrost poziomu oceanow ma byc (w opinii ekspertow konferencji) katastrofa mimo tego, ze jeden z czolowych ekspepertow oceanografii, Stockholmski geolog Nils-Axel Moerner, nazwal to "najwiekszym oszustwem kiedykolwiek wypowiedzianym", "Arktyczny lod topi sie pomimo obserwowanego 5% wzrostu jego masy w ciagu ostatnich dziewieciu lat", "Lodowiec Ross'a w Antarktyce rozpada sie pomimo wzrostu jego masy w ciagu ostatnich 15 lat",  "Ekstremalne ruchy pogodowe rosna z powodu "ocieplenia" pomimo tego, ze aktywnosc cyklonow spadla do poziomu najnizszego od 30 lat po huraganach Rita i Katrina w 2005". Podobnie nie widac sladow spelnienia sie wielu innych oczekiwanych a alarmujacych efektow wzrostu dwutlenku wegla w atmosferze. Nie tlumacze pozostalych obserwacji dr Donze gdyz jak wiedza moi czytelnicy od lat pisze o tym,ze cala argumentacja zwolennikow globalnego ocieplenia jest pisana patykiem na wodzie i ma zapewne motywacje ekonomiczne  a nie naukowe. Zainteresowanych odsylam  do : http://bobolowisko.blogspot.com/2010/03/efekt-cieplarniany-raz-jeszcze.html
http://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/w-przyszlosci-cieplej-zimniej-czy-tak.html

    Jest oczywiscie dla mnie pocieszajace, ze nie jestem w moim mniemaniu odosobniony . Jak juz pisalem, uwazam, ze grozi nam raczej w najblizszej (ale raczej 1000 letniej) perspektywie katastrofalne ochlodzenie ktore bedzie trwalo przez przyszle 120 tysiecy lat. Ochlodzenie to zapewne zakonczy etap ludzkiej dominacji na naszym globie. Ja patrze na to pogodnie gdyz jestem pewien, ze nie doczekam spelnienia sie mojej przepowiedni.

   Inna ciekawostka, ktora frapuje amerykanskie media jest prezydencki kandydat GOP - Donald Trump, ktory wlasnie wywolal nastepna fale powszechnego biadania  w mediach i w srodowisku politykow USA  swoja propozycja aby do czasu ustalenia pogladu na aktualna polityke Kalifatu wstrzymac wydawanie wizd wjazdowych wszystkim mahometanom.  Propozycja ta jest moim zdaniem calkiem uzasadniona gdyz nielojalnosc amerykanskich obywateli i ich gosci wyznajacych poganska religie Mahometa zostala juz wielokrotnie potwierdzona aktami terroru. Ostatni taki przypadek mial wlasnie miejsce ale i uprzednio podobne ataki na wspoobywateli byly dokonywane przez mahometan- zdrajcow czlonkow sila zbrojnych USA. Oczywiscie dziennikarze i politycy rzucili sie na Trumpa jak sepy twierdzac, ze jego propozycja lamie Konstytucje USA. Nic dalszego od prawdy! Istotnie, Konstytucja pozwala wszystkim obywatelom  wyznawac dowolna religie badz tez byc ateistami ale to orzeczenie nie odnosi sie do obywteli innych panstw, ktorzy chca wjechac badz emigrowac do USA. Takie wstepne odsianie elementow niepewnych jest rutyna w dzialanosci konsularnej. Podobna polityka jest zreszta stosowana rowniez -miedzy innymi -w stosunku do obywateli polskich, ktorzy nie bez racji uwazni sa za element o negatywnej wartosci imigracyjnej.
Oczywiscie, po podobnej ujemnej ocenie imigrantow meksykanskich, notowania Trumpa w srodowiskach kolorowej emigracji zapewne spadly jeszcze bardziej. Jak sie wydaje Trump ma nadzieje, ze straty jakie ponosi wsrod "placzacych serc" oraz ludow kolorowych zostana mu przy urnach wynagrodzone przez milczaca biala wiekszosc.  Mam nadzieje, ze sie nie myli bo jest to moim zdaniem jedyny kandydat, ktory moze powstrzymac zapasc gospodarcza USA i utrzymac Pax Amerikana na swiecie. Ja zas musze przyznac, ze mam juz serdecznie dosyc wielokulturowosci i wielorasowosci amerykanskiego srodowiska, ktore ten niegdys przyjemny kraj bialego czlowieka zamieniaja w obrzydliwa miesznine.

wtorek, 17 listopada 2015

Czarna flaga Mahdiego

   Z okazji ostatnich wydarzen w Paryzu w rozmowach ze znajomymi oraz mediach, ktore ogladam w USA pojawily sie stwierdzenia "lagodzace" .  Mysle tu o wypowiedziach konstatujacych, ze mahometanizm jest w swojej istocie religia pokoju a dzihad i zamachy sa dzielem fanatykow, ktorzy nie maja poparcia wsrod spolecznosci mahometanskiej ani tez podstaw swiatopogladowych w koranie czy muzulmanskiej tradycji religijnej.

     Nic dalszego od prawdy! Mahometanizm jest religia "wojujaca", ktora dzieli swiat na teren zamieszkaly i rzadzony przez lud islamu oraz na teren zamieszkaly przez "dzicz" czyli giaurow, ktorych koran nakazuje nawrocic badz wymordowac. Zeby nie byc goloslownym przytocze tu pare tzw surat, czyli nakazow,  koranu:

" Wytepiajcie tych, ktorzy nie wierza w Boga i w dzien ostateczny, ktorzy nie przestrzegaja tego, czego im Pan Bog (Allah ) nakazal i ktorzy nie wyznaja prawej wiary, i w ogolnosci wszystkich , ktorzy nie wierza w pisma zeslane od Boga, wytepiajcie giaurow, chyba ze oplacac beda danine wlasnymi rekami i stana sie zupelnie podporzadkowani" [Koran IX, 29-30]

 "Jesli nie pojdziecie walczyc (z giaurami) , Allah was srogo ukarze i inny narod na waszym miejscu postawi, a wy niczym nie bedziecie mogli wstrzymac jego zemsty, bo moc jego jest nieskonczona." [Koran IX, 38-39]

Mahometanie sa takze zobowiazani do wprowadzenia obowiazywania prawa koranicznego (szaria) tam gdzie zamieszkuja bez wzgledu na to w jakim kraju sie osiedla. Obszary stosowania tego prawa wystepuja nawet w tak laickim panstwie jak USA.  W 2002 roku Osama ben Laden oznajmil :

  "Mahometanie a zwlaszcza ci, ktorzy posiadaja wiedze, maja rozpowszechniac prawo koraniczne na calym swiecie . Jest to ich swiety obowiazek. Nie prawa okreslane ogolnie jako " sprawiedliwosc, moralnosc i uprawnienia"- tak jak to rozumieja masy. Tylko szaria islamska jest podstawa... Mahometanie maja obowiazek najechania ziem niewiernych , okupowac je i zmienic ich system rzadow na islamski, zabraniajac jakiejkolwiek praktyki, ktora stoi w sprzecznosci z szarija. Niektorzy mowia, ze prawo koraniczne nie wkracza tam gdzie istnieja lokalne wierzenia . Jest to opinia falszywa! Jest bowiem naszym religijnym obowiazkiem aby narzucic nasze wierzenia innym. " [cytat umieszczony w ksiazce autorstwa Glenn Beck'a pt. "It is about Islam", 2015]

Zauwazmy, ze aktualne panstwo islamskie (Islamis State of Levant and Syria) ISIS, z ktorym obecnie walczy Francja i USA przyjelo nazwe Kalifatu a wiec jednolitego systemu absolutystystycznego laczacego administracje, prawo i religie w jedna calosc. Jego bojownicy uwazaja sie za armie Mahdiego w islamskiej tradycji "ukrytego, dwunastego immana", ktory  to Mahdi (https://en.wikipedia.org/wiki/Mahdi) wraz z Chrystusem ma dokonac ostatecznej bitwy pomiedzy "wiernymi" i niewiernymi pod miejscowoscia Megido (Armagedon) obecnie znajdujacej sie polnocnym Izraelu. Po zwyciestwie nastapi Dzien Sadu Ostatecznego.


   Mamy wiec do czynienia z krucjata religijna podobna do tej jakiej doznala Europa w sredniowieczu. Jej podstawa jest ideologia mistyczna, ktora siega daleko poza zadania czysto ekonomiczne i ktorej nie zazegna tolerancja ze strony rasy bialej czy "wziecie na socjalny granuszek" emigrantow z przeludnionej Afryki i Azji Mniejszej. Wszelkie swiadczenia uznaj oni bowiem za nalezne im daniny, do ktorych giaurowie sa zobowiazani wobec wyznanwcow Allaha. Jest tez zludzeniem, ze mahometanska Turcja moze sluzyc za bariere powstrzymujaca fale emigracji. Jesli istotnie chcemy zatrzymac niekorzystny bieg wydarzen na Bliskim Wschodzie to jedyna droga jest wykorzystanie odwiecznej nienawisci jaka istniala w swiecie muzulmanskim pomiedzy sektami szyitow (glownie w Persji) i sunnitow (glownie Arabowie ale nie tylko).  Idea Kalifatu jest bowiem realizowanym projektem tych ostatnich. Nie jest wiec przypadkiem, ze prez. Obama usiluje poprawic stosunki polityczne z Persja i moze nawet dopuscic aby kraj ten uzyskal bron atomowa. 

   Swego czasu, gdy narody "bialej" Europy braly jeszcze powaznie przykazania Nowego Testamentu chrzescijanskie intencje misjonarstwa, niekiedy nawet zbrojnego, stanowily pewna przeciwwage dla agresywnej ideologii islamu.  Obecna kampania antychrzescijanska i natezona indoktrynacja ateistyczna prowadzona pod przykryciem tak zwanego "swiatopogladu naukowego" dokonaly ideowego rozbrojenia bialej rasy. Jesli chcemy utrzymac nasza cywilizacje, taka jaka jest,  to jedynym wyjsciem jest agresywne wyplenienie mahometanskich wtretow z Europy. Jest prawda, ze wielu muzulmanow przestalo juz byc "dobrymi muzulmanami" tak jak i wielu chrzescijan jest wyznawcami Chrystusa tylko nominalnie. Ale istotna jest ta ideologicznie motywowana nawet nie wiem czy mniejszosc. Bowiem lud przylaczy sie do strony wygrywajacej z prostego oportunizmu. Widzielismy to w Polsce gdy ta zostala zdominowana ideologia i administracja komunistyczna i zobaczymy to w UE jesli nie polozymy tamy zalewowi kolorowej dziczy.

Wiecej o obyczajach i wierzeniach mahometan znajda panstwo w:

"Religie Swiata" ks. dr. Eugeniusz Dabrowski (red,) Pax 1957,
"It is about Islam- exposing the truth about ISIS, al Qaeda, Iran and the Caliphate", Mercury, 2015


sobota, 14 listopada 2015

200 zabitych. 200 milionow przestraszonych.

  

 Nasze media masowego przekazu  pogrążyły się w orgii współczucia dla poszkodowanych i przestraszonych paryżan i ogólniej Francuzów.  Trzeba zresztą przyznać, że wczorajszy zamach mahometan był doskonale zaplanowany i wykonany. Pokazał on całkowitą bezradność umysłową i policyjno-wojskową reżimu Holland'a i możliwości jakie stoją i zapewne zostaną wykorzystane ponownie przez mahometańską partyzantkę miejską.  Jako osoba o nastawieniu mistycznym zastanawiam się też czy nie była to ponowna, po ataku na redakcję tygodnika satyrycznego, kara Najwyższego za obecne wykroczenia Francuzów w postaci ułatwionej migracji pogan afrykańskich i blisko-wschodnich na teren chrześcijańskiej Europy. Na pewno też nie pomógł tu  w Jego oczach wyjątkowo niehigieniczny francuski wynalazek stosunku płciowego znany pod nazwą "miłości francuskiej". Pomijając zresztą te grzeszki już wcześniej pisałem o konieczności okiełznania infiltracji krajów Europy przez hordy ludności kolorowej (http://bobolowisko.blogspot.com/2015/09/o-zaletach-apartheidu-i.html , http://bobolowisko.blogspot.com/2015/09/inwazja-blisko-wschodnich-karaluchow.html )

      Dobrze więc się stało,że samo życie dostarcza mi i moim Szanownym acz Nieaktywnym  Czytelnikom żywych przykładów szkodliwości tworzenia społeczeństw multikulturowych i multirasowych. Mniejszości, zanim staną się dokuczliwymi większościami, są jak wrzód na zdrowym tyłku społeczeństwa-gospodarza. Wiecznie niezadowolone z traktowania, roszczeniowe w stosunku do ludności oryginalnej i zawsze gotowe do zdrady gdy tylko nasunie się taka okazja. Widzieliśmy to w Polsce w stosunku do mniejszości niemieckiej, ukraińskiej, litewskiej czy żydowskiej (a takze mniejszosci religijnych) i założę się , że podobne przykłady mogą dostarczyć i inne kraje europejskie.

   Oglądając zdjęcia z czasu akcji paryskiej przyszło mi jednak na myśl to o ile sprawniejsi w ataku partyzanckim są owi ciemni Arabowie od wykonawców na przykład głośnego zamachu na gen. Kutschere w Warszawie.  Oczywiście atak na generała policji -osobę chronioną- nie był formą masowego terroru z jakim mamy do czynienia tutaj.  Nie mniej jednak podobne akcje losowej likwidacji niemieckiej ludności w miastach o miesznym składzie ludnościowym mogłyby być wykonane także w Polsce w czasie II wojny światowej.

Nie były i przyczyna tego była prosta - na przeszkodzie masowemu utrudnianiu życia ludności okupanta stanęła niemiecka polityka masowego odwetu. Za jednego zabitego Niemca likwidowano w ulicznych egzekucjach bądź w okolicznych miejscach zagłady (np Palmiry) kilkudziesięciu złapanych w łapankach Polaków. To zaś prowadzi mnie do prostego i skutecznego sposobu okiełzania mahometańskiego niebezpieczeństwa. Po prostu skorzystajmy że sprawdzonych wzorów czołowego państwa Unii Europejskiej.  Powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że od dalszych prób stworzenia islamskiego kalifatu na terenie Europy nie powstrzyma mahometan nic z wyjątkiem realnej siły odporu że strony zainfekowanego społeczeństwa rasy białej. Po ataku na Charliego nie widziałem aby pozostałe gazety i tygodniki , w ramach dziennikarskiej solidarności, zamieściły odwetowe karykatury Mahometa czy Allacha. Wręcz przeciwnie - polityczna poprawność czyli faktyczna kapitulacja wobec bezczelnych zadań pogan wydawała się być nadal hasłem dnia. Taka reakcja oczywiście stanowi zachętę dla agresora i to właśnie widzimy. Pora skończyć z "monachijską" polityka cackania się wobec świntuchów !





środa, 11 listopada 2015

Sprawy, o ktorych rzadko mowimy i ktorych nie rozumiemy

 
     Jesienne porządki i teoria względności - największa naukowa kompromitacja XX wieku- odwróciły moją uwagę od blogingu. Brak jest mi zresztą tematów wartych uwagi. Co prawda życie współczesne obfituje w elementy komediowe, takie jak na przykład delikatna sugestia synodu biskupiego aby wprowadzić sakrament rozwodu czy też decyzja  aktualnego prezydenta, który zdecydował odmówić udziału w "Marszu Niepodległości" symbolicznie odcinając się od ruchu patriotycznego. Ale jako staruszek stojący nad grobem traktuję te i inne zdarzenia z pewnego dystansu.

    Żyjemy zresztą w czasach, w których irracjonalne poglądy i postępowanie stają się raczej regułą niż wyjątkiem.  Nie jest to zresztą ograniczone tylko do Naszej Umęczonej Ojczyzny. Właśnie słyszę, że JM Rektor Uniwersytetu Stanowego Missouri został zmuszony do ustąpienia przez kilku czarnych sportowców popartych w tym zresztą przez ich białego trenera. Powodem było niedostatecznie widoczne ze strony rektora poparcie dla rasistowskiej polityki ruchu "Black Life Matters". Uniwersytet Stanu Missouri jest zresztą  w większości uniwersytetem studentów "białych" , którzy mają najwidoczniej dosyć bezczelnego panszenia się kolorowej mniejszości. Nie mniej rektor musiał ustąpić i zapewne zostanie zastąpiony na tym stanowisku przez jakiegoś kolorowego i ultra postępowego kandydata. W czasach gdy ja studiowałem a potem pracowałem na Uniwersytecie Warszawskim uważano jeszcze, że to do kadry akademickiej należy utrzymywanie studentów w ryzach pewnej dyscypliny. Lata 60-te we Francji uzmysłowiły nam, jakie są konsekwencje nadmiernej liberalizacji procesu wyższej edukacji (myślę zwłaszcza o rewolucji studenckiej roku 1968 - patrz https://pl.wikipedia.org/wiki/Maj_1968) a obecnie w USA panuje nawet idiotyczna praktyka oceniania wykładowców przez studentów. Jaki to ma wpływ na dewaluację ocen oraz na przejście do stosownie złagodzonych egzaminów "testowych". nie muszę chyba tłumaczyć.  Masowy dostęp do edukacji wyższej powoduje bowiem napływ elementu intelektualnie nieprzygotowanego do studiów ale za to roszczeniowego jeśli chodzi o łatwość uzyskiwania stosownych certyfikatów akademickich. Te zaś stanowią dla nich klucz do dalszej kariery w tym kariery politycznej. Przykłady takich niewytłumaczalnych racjonalnie  karier są nam zresztą znane dobrze także z polskiej i unijnej polityki ale także z życia politycznego Wolnego Świata.


   Mało kto zdaję sobie sprawę z tego, że strukturalnie stado ludzkie nie różni się bardzo od stada zwierzęcego. Podstawową jednostką każdego większego zgrupowania , na przykład narodu czy państwa , jest rodzina. Ta ma zaś budowę piramidalna jeśli chodzi o znaczenie poszczególnych członków. Najczęściej mamy tak zwanego samca alfa jako "Ojca Rodziny" stanowiącego szczyt tej najmniejszej socjalnej piramidy.

Po nim następuje alfa-samica oraz kolejni członkowie zgrupowania w postaci dzieci czy starszych członków rodziny.

    Nie inaczej jest w przypadku większych ugrupowań ludzkich czy są to miejsca pracy , nauki czy obywatele- inaczej- członkowie narodowego stada. Hierarchia stadna obowiązuje i tutaj. Właściciel zakładu pracy jest szczytem zależności służbowej w stadzie zatrudnionych. Po nim idą kierownicy i inżynierowie, majstrowie i brygadziści a na samym dole znajdują się "szarzy" wykonawcy poleceń płynących "z góry".


    Podobnie jest w skali państwowej. Alfa samcem jest na ogół jeden dominujący członek stada - król, prezydent czy premier a ogólnie "Ojciec Narodu" , którego odpowiedzialność wobec niższych rangą członków stada jest iluzoryczna. Jego głównym zadaniem jest dbanie o pozycje rządzonego państwa w kolejnym wyższym stadzie państw narodowych. Dla osiągnięcia tego celu używa on podporządkowanych mu członków stada jako narzędzi. Nie jest jego zadaniem dbanie o interesy własne innych członków stada- obywateli państwa. O to muszą zadbać oni sami. Ojciec Narodu jest w przenośni kierowcą pojazdu narodowego, który decyduje o tym kiedy i dokąd ów narodowy pojazd zmierza. Oczywiście musi on zadbać o odpowiedni stan techniczny pojazdu oraz o paliwa, olej itp detale. Ale to nie one są czynnikami, na których koncentruje się prawdziwy przywódca. Jeśli chcemy zobaczyć jakie zajmujemy miejsce w owej spoleczej hierarchii to spójrzmy na "siatkę" wynagrodzeń. Na przykład, jak słyszę, wynagrodzenie nowego parlamentarzysty wynosi 10 000 PLN miesięcznie podczas gdy przeciętne wynagrodzenie członków polskiego stada wynosi około 3000 PLN/mieś a przeciętna emerytura wynosi około 1500 PLN/mies. Członek parlamentu jest więc ponad trzykrotnie bardziej wartościowy dla państwa niż przeciętny omega- Polak a pięciokrotnie bardziej wartościowy niż omega-rencista. A jest to przecież tylko część korzyści wynikających z samego położenia w hierarchii stadnej. Domyślam się, że jeszcze wyższe benefity spadają na samego alfa-samca czyli Ojca Narodu. Oczywiście nikt nie pisze o piramidalnej strukturze ludzkich stad. Wolimy słyszeć o panującej  współcześnie demokracji i równości wskazywanych jako przeciwieństwo społeczeństw stanowych, tyranii i dyktatur. Te równości  jednak nie istnieją faktycznie ani w sensie prawnym ani własnościowym ani wreszcie nawet pod względem inteligencji  poszczególnych członków stada. Stado czy to małp, wilków, owiec czy ludzi jest zbudowane "piramidalnie" i osoby znajdujące się wyżej w hierarchii z natury rzeczy dominują (intelektualnie, materialnie czy społecznym znaczeniem) członków stada zajmujących pozycje niższe.


    Niedawno mieliśmy w Naszej Umęczonej Ojczyźnie kolejne wybory parlamentarne. Wygrała opozycja ale czy to coś zmieni w charakterze operacji machiny państwowej i pozycji międzynarodowej Polski? I zastanówmy się jaki właściwie wpływ mamy na to kto do tego parlamentu wejdzie. Jest jasne, że to nie przeciętny Polak układa listy kandydatów. Te wystawiają aktualne partie polityczne a więc faktycznie "aktyw partyjny" . Jakie są kryteria owych wyborów tego nie wiemy. Możemy się tylko domyślać, że w przypadku PiS decyduje tu wola prezesa i jego najbliższych beta-kolegów. Nie inaczej jest zresztą w innych partiach. Ostatnim razem kiedy się tym interesowałem PiS był zgromadzeniem około 40 000 członków. Inne partie były powściągliwe w podawaniu liczby swoich członków ale zapewne nie odbiegały bardzo od tej liczby. Zatem dla blisko 30 milionowego państwa wąska warstwa "rządząca" , z której wybierani są przedstawiciele narodu liczy zapewne jakieś 200 000 ludzi . Tak więc z grubsza 1%  populacji tworzacej zawartowsc aktywu politycznego jest ową rezerwą osobową dla szczytu "piramidy socjalnej". Porównajmy to z piramida władzy Rzeczpospolitej Szlacheckiej w której do szerokiej czołówki wchodziło 10% ówczesnego społeczeństwa. Jak się wydaje z tego porównania współczesna "demokracja" jest znacznie mniej "demokratyczną" niż stanowy system panujący w Polsce jagiellonow.


   Król "Słońce" -Ludwik XIV- mówił o sobie "Państwo to ja" i tak istotnie było chociaż oczywiście rządził za pośrednictwem swoich beta -samców. Francja tego czasu osiągnęła szczyt swojem mocy jako monarchia absolutna i stanowa. Co o tym myślał "szary poddany" znajdujący się na samym dnie piramidy o tym król ani nie myślał ani się tym nie interesował. Francuski lud miał płacić podatki i trzymać gębę zamkniętą. I tak było dobrze. Francja rosła w siłę i kolonie  i stawała się europejskim mocarstwem i ośrodkiem kultury światowej.


   Co spowodowało załamanie się systemu piramidalnego Burbonów? Był nim niefortunny projekt demokratyzacji systemu, który wymknął się spod kontroli. Lud francuski tak jak i lud każdego innego kraju - w tym Polski- jest z natury elementem destrukcyjnym państwa.   Dlatego musi być on trzymany na krótkiej smyczy gdyż wyzwolony działa jak przysłowiową "małpą z brzytwą" - jest niebezpieczny dla siebie i otoczenia. Po gospodarczej katastrofie "Wielkiej Rewolucji Francuskiej" do władzy doszedł Napoleon Buonaparte - wtedy generał artylerii armii Republiki. Na początku przyjął tytuł republikańskiego  "Pierwszego Konsula" ale stopniowo przywrócił system autokratyczny dla zakamuflowania nazwany Cesarstwem Francji. Jak większość przywódców pochodzących z społecznych nizin nie mógł się on oprzeć pokusie wypowiedzenia wojny "całemu ówczesnemu światu" zagospodarowując energię poddanych w kolejnych podbojach terytorialnych. Była to chyba druga (po Karolu Wielkim) próba stworzenia super-mocarstwa europejskiego-czegoś w rodzaju obecnej Unii Europejskiej. Ku powszechnej uldze zainteresowanych Francuzów i ich sąsiadów projekt ten zakończył się kompromitującą klapą. Na jakiś czas sytuacja została spacyfikowana ale niepotrzebne ustępstwa wobec "ludu" niosły w sobie zapowiedź dalszych kłopotów i to w skali światowej.


   Nie jest to zresztą przykład wyjątkowy. Łatwo jest prześledzić podobny rozwój sytuacji w czasach nam bliższych. Powstanie i upadek III Rzeszy czy upadek Imperium Romanowych oraz postępujący po nim rozpad Imperium Sowieckiego . Widzimy tez podobny bieg wydarzeń patrząc na losy Polski Ludowej . I tu także , po 1945 roku,  pazerny lud pracujący rzucił się na majątki  właścicieli ziemskich i polskich przemysłowców, z podobną energią jak wykazał wcześniej w zagrabianiu mienie "po-żydowskiego" za czasów III Rzeszy, korzystając z poparcia prawnego i ideowego tego z wrogów Polski, który kontrolował w niej sytuacja tworząc z niej swoją kolonie. Czy był on świadomy, że w ten sposób działa przeciwko interesom Polski jako państwa niepodległego?  Zapewne tak, bo o tym jak wygląda życie w sowieckim raju większość społeczeństwa była poinformowana. Ale interes państwa nie grał dla ludu żadnej roli. Liczył się tylko interes własny i dla własnej korzyści zniszczył on piramidę socjalną zbudowaną w II Rzeczpospolietej.

Czy spowodowało to jakieś istotne zmiany w strukturze zależności? Nic z tego! Hierarchia odbudowała się tyle, że zmienił się na gorszy skład jej warstw najwyższych. Polska Ludowa trawala 45 lat i co z grubsza 10 lat była nękana "kiełbasianymi rewoltami"  swoich wiernych poddanych, którzy mieli już dosyć nie tyle braku suwerenności i niepodległości państwa - ten aspekt nigdy nie był traktowany poważnie przez nasz wierny lud- ale kolejnych etapów zaciskania pasa wyrażających się z reguły komicznymi brakami w zaopatrzeniu w najbardziej podstawowe artykuły codziennej potrzeby (żywność, papier klozetowy, żarówki itp).



  W czasie kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości wymieniane są jednym tchem powstania czasu zaborów, wysiłek wojenny polskiego żołnierza podczas pierwszej i drugiej wojny światowej oraz rewolty ludu pracującego okresu PRLu (czerwiec 1956- wydarzenia poznańskie, grudzień 1970 roku- wydarzenia pomorskie czy sierpień 1980 roku- powstanie "Solidarności"). Jest to oczywisty nonsens. Rewolty czasu Polski Ludowej to typowe rewolucje kiełbasiane, których celem było doprowadzenie do większej ilości socjalizmu w socjalizmie. Z walka o wyzwolenie narodowe nie miały one nic wspólnego poza tym, że wstrząsnęły socjalistyczna piramidą władzy i doprowadziły do zmian "gabinetowych" w obrębie tego samego sowieckiego systemu kolonialnego. Lud jak zwykle okazał się elementem destrukcyjnym i roszczeniowym. Jakże inną była motywacja powstańców 1830 czy 1863 roku. "Święta miłości kochanej Ojczyzny, Czują Cię tylko umysły poczciwe..." pisał swego czasu poeta i kapłan Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Myślę o tym czasem gdy widzę, że współczesny obywatel Naszej Umęczonej oczekuje od Niej wylacznie rozmaitych świadczeń dla siebie...



  

piątek, 16 października 2015

A ja ja jaj! Zycie to nie jest bajka...

   Staram sie na ogol unikac lektury ksiazek pisanych przez kobiety. Z trudnoscia bowiem znosze typowa dla nich egzaltacje i gadulstwo, ktore powoduja, ze mysl, ktora mezczyzna zawarlby w kilku zdaniach, w wydaniu kobiecym zabiera cztery strony maszynopisu. Zrobilem jednak wyjatek dla niedawno wydanego w USA dziela red. Anny Bikont pt "The Crime and the Silence - confronting the massacre of Jews in wartime Jedwabne" (Farrar et al, New York 2015) po przeczytaniu recencji tej ksiazki w Wall Street Journal. Samo dzielo ma tez swoje wczesniejsze polskie wydanie z roku 2005 , ktore ukazalo sie jako "My z Jedwabnego".  Czy zawartosc obu wydan jest identyczna - tego nie wiem bo niestety wydawnictwa zaprzestaly podawania informacji tego typu.


    Jako dzielo literackie ksiazka ta jest polaczeniem dziennika aktywnosci dziennikarskiej z reportazami z rozmow oraz esejami na temat stosunkow polsko-zydowskich. Rdzen akcji odbywa sie w okolicach Lomzy a glownie w malych osiedlach: Jedwabne, Radzilow i Wasosz gdzie odbywaly sie masowe pogromy zydowskiej mniejszosci w czerwcu 1941 roku tuz po wycofaniu sie administracji i wojsk radzieckich, ktore okupowaly wschodnie kresy Rzeczpospolitej po roku 1939. Autorka okresla te obszary jako siedlisko polskosci, miejsce pochodzenia przywodcy Narodowej Demokracji - Romana Dmowskiego, w ktorym obecnie sprawuje rzady dusz  b. zlotnik- Leszek Bubel - znany wydawca prasy antysemickiej.

     Przed rokiem 1939 byly to tez tereny licznie zasiedlone przez mniejszosc zydowska . Samo Jedwabne - male miasteczko w okolicy wiejskiej - bylo w 70% zamieszkale przez Zydow.  Byli to glownie rzemieslnicy, mlynarze, piekarze, szewcy i krawcy utrzymujacy sie obslugi okolicznych  polskich wiesniakow. Konflikty pomiedzy tymi populacjami zdarzaly sie sporadycznie i wynikaly glownie z konkurencji na rynku oraz czasowych podszczuwan kleru i polskich patriotow. Koscia niezgody byly kolizje swiat obchodzonych w odmiennym czasie przez obie narodowosci oraz zydowska "walka o handel" . Pamietajmy, ze okresie przedwojennym wyznawcy religii katolickiej brali jeszcze powaznie swoja wiare w Nowy Testament wraz z obowiazkiem nawracania na Nasza Swieta Wiare wszystkich pogan, do ktorych oczywiscie zaliczano slusznie  takze wyznawcow moseizmu. Stad bral sie pewien delikatny nacisk na ludnosc zydowska aby porzucila ona droge prowadzaca do piekla  i powrocila na lono Kosciola zanim spotka ja kara boska.

     Rzecz jasna nie wywolywalo to przychylnego nastroju w sferach rabinicznych, ktore zapewne takze prowadzily kontruderzenie religijne w ramach edukacji dzieci zydowskich i obrzadkow w synagogach. O tym jednak autorka nie pisze kladac caly ciezar winy za zajscia na kler katolicki, ktory wedlug niej nie zrobil nic aby katastrofe powstrzymac.  A byla to istotnie katastrofa o sienkiewiczowskich rozmiarach i wykonaniu rodem z "Dzikiego Wschodu"  - morderstwa indywidualne, masowe i zbiorowe gwalty na co ponetniejszych zydowkach oraz "gwiazda programu" czyli palenie w stodole wiekszosci zydowskich mieszkancow . To wszystko polaczone z rabunkiem mienia i przejmowaniem nieruchomosci zgladzonych innowiercow przez ich polskich sasiadow.

    Jak wynika z dziennikarskiego dochodzenia przeprowadzonego przez autorke  z pomoca prokuratora IPN , Ignatiewa, bezposrednimi sprawcami- prowodyrami bylo okolo 40 polskich wiesniakow, z ktorych paru zasluzylo sie takze pozniej walka w partyzantce, ale ktorzy w czasie masakry zorganizowali sprawnie likwidacje blizej niesprecyzowanej liczby swoich zydowskich sasiadow. Prokurator sklania sie ku liczbie okolo 400 ofiar spalonych w Jedwabnym a autorka sklonna jest przyjac liczbe okolo tysiaca. Kto ma racje - tego sie nie dowiemy bowiem prace medykow sadowych zostaly wstrzymane na prosbe zydowskich sfer religijnych.

   Sama sprawa przyczyn owego pogromu, a takze pozniejszych pogromow jakie ludnosc zydowska doswiadczyla juz po "wyzwoleniu" jest dla mnie interesujaca nie dlatego, abym przejmowal sie specjalnie losem nieznanych mi Zydow ale dlatego, ze jest to jeden z przykladow nieuniknionego konfliktu pomiedzy populacjami dzielacym ten sam habitat. Sama motoryka tego nie rozni sie specjalnie od konfliktow jakie widzimy obecnie. Mam na mysli ciagnaca sie od 1948 roku walke Zydow z Arabami o terytorium Palestyny, walke Tutsi  i Hutu w Rwandzie czy chroniczny konflikt miedzy ludnoscia kolorowa i biala w USA. 
Jak juz pisalem  wczesniej : http://bobolowisko.blogspot.com/2015/09/o-zaletach-apartheidu-i.html
http://bobolowisko.blogspot.com/2013/01/dlaczego-jest-jak-jest-czyli-naukowe.html
http://bobolowisko.blogspot.com/2012/10/matematyczna-teoria-walki-o-byt.html
wprowadzenie do habitatu populacji rodzimej osobnikow rozniacych sie od nich wygladem, religia, obyczajami i plodnoscia jest pomyslem poronionym bowiem prowadzi do nieuniknionej walki o byt. Walka ta zas nie jest prowadzona wylacznie na lamach mediow i gazet ale w ostatecznym rozrachunku wymaga fizycznej likwidacji. "Zycie to nie jest bajka..." i zadne piekne slowa o humanitaryzmie, milosci blizniego itp bzdury tego nie zmienia.

   Rzecz jasna, ze wyciagniecie na forum swiatowe zdarzen w koncu dosyc juz odleglych i raczej marginesowych ma pewne cele polityczne. Morderstwa i masakry w wykonaniu roznych naszych sasiadow (mysle tu o Niemcach, Rosjanach i Ukraincach ) dotknely takze ludnosc polska w czasie II Wojny Swiatowej i po niej. Nikt jednak jakos aktywnie nie wysuwa na forum swiatowym ani oskarzen ani zadan odszkodowania. A byly to " rozwiazania  ostateczne" o rozmiarach, w porownaniu z ktorymi likwidacja populacji zydowskiej w lomzynskim jest nie wartym uwagi drobiazgiem.
Byc moze powinnismy to zrobic i domagac sie jakiegos zadosc uczynienia w formie wymiernej od Rosji, Ukrainy, Bialorusi , Litwy i Niemiec. Kraje te bowiem sa nie tylko przywlaszczycielami majatku obywateli II Rzeczpospolitej ale takze masowymi mordercami naszych rodakow.

piątek, 9 października 2015

Wyscig bez jaj

    Z pewnym rozbawieniem obserwuje tegoroczny "wyscig do koryta", ktorego druga, i zapewne wazniejsza faza jest jeszcze przed nami. Trudno bowiem nie zauwazyc, ze nasz wierny lud do elity wladzy wysyla najwyrazniej swoich typowych reprezentantow. Do dziwacznych nazwisk jasno wskazujacych na pochodzenie zdazylem sie czesciowo przyzwyczaic (ale nie polubic) przez 45 lat PRL-u : Bierut, Gomulka, Gierek , Motyka, Kapusta , Babiuch to postacie  najnowszej historii politycznej Naszej Nadmiernie  Ludowej Ojczyzny.  Wydawaloby sie, ze nadejscie III Rzeczppospolitej wyniesie nas jakos z  tego chlopskiego amoku ale nic z tego. Walesa, Kuron, Michnik , Kwasniewski, Duda ....Pazerne chlopstwo jest nadal u wladzy a brak kwalfikacji na stanowiska powszechnego zaufania nie przeszkadza ani kandydatom na nie ani tez ich wyborcom. Czyzby naprawde wsrod czlonkow znaczacych partii politycznych nie bylo nikogo lepszego?

    Istota ludowej demokracji jest oczywiscie to, ze rzadzic panstwem komunistycznym moze nawet kucharka (Lenin) ale czy istotnie musimy byc na nia skazani?  Moi demokratycznie nastrojeni czytelnicy wierza oczywiscie w awans spoleczny i w to, ze samorodki politycznego talentu mozna wyplukac nawet z ludowego blota, Ja wiem natomiast, ze ."Niedaleko pada jablko od jabloni" i ze dzieki genetyce i czestemu oddzialywaniu w latach formujacych i pozniejszych rodzicom i najblizszej rodzinie zawdzieczamy w stopniu najwyzszym nasz zyciowy "system operacyjny". Amerykanie maja trafne powiedzenie, ktorego prawdziwosc potwierdza sie niemal kazdego dnia mowiace, ze "You can take boy out of slums but you cannot take slums out of the boy" ("Mozesz wyprowadzic  chlopaka ze slumsow ale nie mozesz usunac slumsow z chlopaka"). Inaczej mowiac - skad pochodzisz takim bedziesz i to bez wzgledu na starania "inzynierow spolecznych" , osiagniete wyksztalcenie i pozniejsza pozycje spoleczna.

   Trudno tez nie zauwazyc, ze na stanowiska decyzyjne systemu coraz czesciej kandyduja badz nawet obejmuja przedstawicielki plci pieknej. Jest to zjawisko i nieporzadane i niepokojace. Polskie Messaliny w wiekszosci roznia sie niekorzystnie od rzymskiego pierwowzoru ale nie o doznania estetyczne tu chodzi. Jest bowiem stwierdzone, ze cechy kobiecego charakteru, uksztaltowane hormonalnie, roznia sie niekorzystnie od cech meskich. Nie chce tu zaglebiac sie w przyczyny i cechy tego co dala nam ewolucja a co jest tez dobrze opisane w literaturze medycznej (np "The female brain", Louann Brizendine, MD , Broadway books, 2006). Wystarczy powiedziec, ze niewiasty maja powazne klopoty w podejmowaniu samodzielnych decyzji i kieruja sie emocjami zamiast logiczna analiza sytuacji.  Stad ich psychiczna potrzeba operowania w kregu przyjaznych towarzyszek oraz sklonnosc do kompromisu za wszelka cene. Sa to cechy charakteru, ktore moga stabilizowac rodzine ale ktore sa nieporzadane w polityce. Tam bowiem jak wiemy nie ma miejsca dla sentymentow (Stalin) a podstawowym zadaniem kierownika panstwa i Ojca Narodu jest utrzymanie populacji w stanie bezpiecznym i zachowanie badz powiekszenie jej habitatu. Tych zadan nie mozna wykonywac gdy kompromis jest celem najwyzszym. Walka o byt z narodami sasiadujacymi nie jest mozliwa droga perswazji i bezkrwawych dyskusji.  Bylo to dobrze rozumiane w przeszlosci i dlatego dominujaca role w polityce grali zawsze mezczyzni.  Teraz bezsensowna polityka "rownosci plci" usiluje odwrocic to czego sie odwrocic nie da. Jest tez miara zniewiescienia obecnych mezczyzn to, ze sie na to godza a moze nawet przyjeli ten trend za naturalny. Oczywiscie zdarzaly sie w przeszlosci "kobietony" jak  rosyjska caryca Katarzyna czy bizantyjska cesarzowa Teodozja. Ale nawet i one poslugiwaly sie intryga i posrednictwem uzaleznionych mezczyzn w osiaganiu swoich celow.  W dzialaniu bezposrednim umysl meski jest bowiem niezastapiony.

   Nie sledze na biezaco polskiej sceny politycznej ale mam tez wrazenie, ze postacie pierwszoplanowe obecnego wyscigu sa jakos dziwnie bezbarwne. Konia z rzedem temu kto okresli w krotkich, zolnierskich slowach jakie poglady na najwazniejsze sprawy ma obecny premier Pani  Ewa Kopacz (z domu Lis) . Jest to osoba mloda (ur. w 1956 r), jak sie dowiaduje z Wikipedi -lekarz medycyny -pediatra. Daleki jestem od niedoceniania wagi dobrze zrobionej lewatywy przez prowincjonalnego lekarza ale czy istotnie jest to zawodowa umiejetnosc kwalfikujaca posiadacza do zajecia stanowiska premiera?  Nigdzie nie natrafilem tez na slady publicystyczej aktywnosci urzedujacej Panie Premier. Wydawaloby sie rozsadnie aby przedstawic stesknionemu narodowi wlasny poglad na aktualne problemy polityczne- wymuszone na niej osadnictwo ludnosci kolorowej, "dziwna wojne" na Ukrainie czy role Polski w Unii Europejskiej. Niegdys polityk chcacy uzyskac zaufanie zwracal sie do Narodu droga przemowien (np tyrady Gomulki) czy slowa pisanego (Hitler, Mussolini, Lenin, Stalin). Ta forme kontaktu uprawial nawet Jozef Pilsudski (http://jpilsudski.org/artykuly-historyczne-pilsudski/zyciorys-jozefa-pilsudskiego), ktory intelektualista raczej nie byl . Teraz kobiety "pierwszej linii" wydaja sie byc "nie czytaty, nie pisaty" (Sienkiewicz , Ogniem i Mieczem).

   Podobnie jest zreszta z aktualna kandydatka PiS-u Pania Beata Szydlo ( z domu Kusinska , ur. 1963 r.) .
Kandydatka podaje jako swoj zawod : polityk, urzednik samorzadowy (co nasuwa mi na mysl postac wojta z serialu Rancho). Nie jest to jednak jej zawod wyuczony gdyz jest ona z wyksztalcenia magistrem etnografii. Sadzac ze szlaku jej dalszej edukacji, jest to niewiasta o raczej niesprecyzowanych zainteresowaniach. Mamy wiec slad po niedokonczonych studiach doktoranckich trwajacych 5 czy 6 lat (na Wydziale Filozofi i Historii UJ) po czym pare przeskokow do innych dziedzin nie wiadomo czym uwienczonych gdyz Wikipedia zachowuje pewna dyskrecje jesli chodzi o formalne tytuly kandydatki. Rzecz jasna, ze kobieta mloda usiluje sie odnalezc a polityczna karuzela personalna na ktora sie dostala nie ulatwia stabilizacji mysli. Musze jednak przyznac, ze od kandydata na premiera podobno powaznego panstwa oczekiwalbym czegos wiecej. Nie mowiac juz o tym, ze zazwyczaj to przywodca zwycieskiego zgrupowania politycznego ( o ile takie zwyciestwo nastapi) zajmuje to stanowisko . PiS juz raz i  to nieudanie eksperymentowal ze zdalnie sterownym premierem i nie przynioslo mu to niczego dobrego. Jak mowia Amerykanie czas jest zdecydowac - " To shit or get of the pot". (czyli albo narobic albo zejsc z nocnika).

   Mimo, ze nie przepadam za lewica w dowolnej postaci politycznej to ze wszystkich kandydatek na stanowisko wiodace w polityce najbardziej odpowiada mi Pani mgr.inz. Barbara Nowacka (https://pl.wikipedia.org/wiki/Barbara_Nowacka ) . Jest to kobieta o interesujacej aparycji i scislym wyksztalceniu co juz samo w sobie jest cecha bardzo dodatnia w srodowisku politykow - na ogol humanistycznych matolkow.  Jest tez nadzieja, ze wyniosla ona z domu cos wiecej niz sklonnosc do nepotyzmu. Niestety jest to nowoczesna kobieta wyzwolona, ktorej pogladow nie podzielam. Nie mniej stwierdzam z aprobata, ze takie posiada i nie waha sie ich prezentowac na forum publicznym. Czy jest to najodpowiedniejsza kandydatura na polityka kraju katolickiego - to inna sprawa.

   Zauwazylem tez, ze inaczej niz w USA malzonkowie kandydatek (a takze innych "waznych " postaci) nie istnieja w kampanii wyborczej. W Stanach byloby nie do pomyslenia, zeby kandydat na powazne stanowisko publiczne pojawil sie na wiecu bez zony lub meza i gromadki dzieci. Jest to nie tylko bowiem "ludzka twarz" kandydata ale takze dowod posredni, ze aspirant ow nie jest jakims zboczencem czy potworem masakrujacym najblizsza rodzine.  Tymczasm w Naszej Umeczonej Ojczyznie najblizsza rodzina  kandydatwow na scenie wyborczej "nie grywa" badz jest tak malo aktywna, ze ja jej nie zauwazylem Jest to pewnie tez wina srodkow masowego przekazu, ktore jakos nie uwypuklaja tej strony omawianych politykow. Pora to zmienic bowiem z reguly "We get two for the price of one" (czyli dostajemy pare za cene jednego) a zwlaszcza dla kobiet wplyw osob najblizszych moze byc znaczacy.