czwartek, 14 stycznia 2016

Dawnych wspomnien czar... (czesc II)

    Ostatnio wpadl mi w rece zbior wspomnien i essejow autorstwa Profesora Jana Steckiego (Jan Stecki, Wspomnienia, Zapiski..., Wyd. DIG , Warszawa 2014). Ksiazka ta jest do nabycia w ksiegarni internetowej  poczytaj.pl w cenie 34 PLN. Wydana starannie, na dobrym papierze chociaz niestety bez fotografi jest absolutnie warta przeczytania.  Sa to bowiem wspomnienia i obserwacje poczynione przez
Prof. Jan Stecki




















potomka rodziny arystokratycznej (herbu Radwan), ktory mial pecha urodzic sie w roku 1930 i w zwiazku z tym przebywac jednoczesnie w "prawdziwej Polsce " - jako dziecko i nastolatek oraz w "ludowej Polsce" lat biezacych.

     Poprzednia ksiazka wspominkowa, ktora recenzowalem (http://bobolowisko.blogspot.com/2014/06/dawnych-wspomnien-czar.html ) byla  "Na skraju Imperium" autorstwa  Mieczyslawa Jalowieckiego. Tam opisany byl okres koncowy Imperium Romanowych i powstanie wolnej Polski okresu miedzywojennego. Wspomnienia Steckiego sa w pewnym sensie kontynuacja tematu asymilacji przedstawicieli polskiej elity majatkowej do nowej i niezbyt im przyjaznej rzeczywistosci. Arystokracja polska byla i jest zreszta nadal srodowiskiem towarzysko dosyc hermetycznym. Z tego chociazby wzgledu jej poglad na lata przed i powojenne jest warty uwagi. Nie tak czesto bowiem czytelnik bedzie mial moznosc poznac w obcowniu towarzyskim  "prawdziwa twarz" ojcow chrzesnych narodu polskiego. Dla mnie zas profesor Stecki jest osoba znana z oddzialywania bezposredniego. Byl on bowiem w okresie lat 1968 -1980 moim bezposrednim przelozonym w Instytucie Chemii Fizycznej PAN a takze promotorem mojego doktoratu.  W tym czasie zreszta nie bylem swiadom spolecznej pozycji Profesora. Byl on po prostu jednym z nielicznych w Polsce naukowcow, ktorzy zajmowali sie przedmiotem mojego owczesnego zainteresowania czyli mechanika statystyczna.

   Profesor Stecki jest starszy ode mnie o 12 lat. Jesli chodzi o znajomosc "zycia dworskiego" w okresie przedwojennym  jest on wiec znacznie lepiej poinformowany niz ja. To co ja moge pisac o okresie dwudziestolecia miedzywojennego jest oparte o zaslyszane wspomnienia starszych krewnych czy czlonkow rodziny ( jeden z moich kuzynow napisal zreszta pare slow na ten temat: Lech Jedrzejczak "Burzliwe lata" , Wyd. Edytor , Legnica) oraz na niepelnych zachowanych dokumentach rodzinnych. Podobnie zreszta jest z okresem okupacji i latach tuz po okupacji niemieckiej  w trakcie jej zastepowania przez okupacje rosyjska. Stecki zas zna te czasy z autposji - jako obywatel Polski wyrzucony z majatku  rodzinnego Miedzyrzecze (obecnie pod tymczasowa administracja biloruska), pol-sierota - ojciec uwieziony i zamordowany przez Rosjan po inwazji 17 wrzesnia 1939 , - matka zeslana do Kazachstanu (zmarla w 1949 roku po powrocie z ZSRR). Dlatego to co pisze mozemy traktowac jako swiadectwo osoby inteligentnej i swiadomej tego co sie wtedy dzialo. Jesli wiec pisze on o tym jak po wejsciu "wladzy ludowej" polskie chlopstwo rzucilo sie na zamieszkale jeszcze przez rodziny ziemianskie dwory i rabowalo osobiste mienie mieszkancow to widze w tym wirygodne potwierdzenie obrazu mentalnosci naszego wiernego ludu tego czasu a zapewne i obecnego.
Podobna opowiesc przekazuje zreszta i moja historia rodzinna, ktora ja znam jednak wylacznie z przekazu.
Taka przeszlosc zycia w pierwszych latach powojennych nie mogla nie wplynac na charakter mlodego czlowieka wyrastajacego w warunkach komunistycznej opresji. Stad zapewne brala sie pewna ostroznosc Profesora jeslli chodzi o otwarte angazowanie sie po tej czy innej orientacji politycznej. Jako polski arystokrata nie dazyl sympatia "ludowego porzadku" ale jako czlowiek inteligentny staral sie tego nie okazywac zbyt wyraznie.Otwarci wrogowie ludu nie mieli bowiem wiekszych szans na kariere zawodowa.
Moj ojciec, ktory byl znanym okulista i profesorem Akademii Medycznej w Warszawie mawial zreszta, ze rezim toleruje naukowcow nie bedacych czlonkami PZPR tylko do czasu gdy uda mu sie wyksztalcic wlasne, partyjne kadry.  I na to zreszta sie zapowiadalo. W Instytucie Chemii Fizyczej, w ktorym pracowal Profesor Stecki do emerytury formowal sie juz w czasie mojej tam pracy komunistyczny "gabinet cieniow", ktory z uplywem czasu mial przejac kierownictwo naukowe i administracyjne Instytutu. Co zabawne, to to, ze juz po "przemianie " roku 1990 owi spadkobiercy pracuja nadal i to na odpowiadajacych ich naukowej pozycji stanowiskach w instytutach PAN-owskich. Dekomunizacja nie dotknela w wyrazny sposob polskich srodowisk naukowych czego nie uwazam zreszta za specjalnie pozytywna ceche "Nowej Polski".

   Wspomnienia Profesora sa niestety nieco wybiorcze. Stosunkowo malo uwagi poswiecil on istotnemu w koncu etapowi jakim bylo uformowanie jego wczesnej grupy naukowej poswieconej tematyce teoretycznej.
Ja stalem sie jej czlonkiem w roku 1968 kiedy pierwszym doktorantem Szefa byl juz mgr  Piotr Wielopolski, moj kolega zreszta z Katedry Chemii Jadrowej  Uniwersytetu Warszawskiego. Z biegiem czasu doszli do nas : mgr Michal Narbutowicz , moja byla zona  mgr inz. Aldona Altenberger, mgr Katarzyna Lipszyc-Axt - moja kolezanka z liceum i najlepszy matematyk w grupie, mgr inz. Ryszard Wojnar (ktory pracowal w Instytucie Podstawowych Problemow Techniki ) oraz mgr inz. Jacek Dudowicz. Dojezdzali do nas takze dwaj koledzy z Lublina, ktorych nazwiska niestety zatarly mi sie w pamieci a ktorzy zajmowali sie teoria zjawisk powierzchniowych. Jak na warunki polskie byla to dosyc aktywna i ciekawa pod wzgledem zgromadzonych osobowosci grupa. Oddzialywalismy takze z naukowcami o podobnych zainteresowaniach pracujacych wtedy w Instytucie Fizyki Teoretycznej UW (obecni profesorowie Jaroslaw Piasecki, Lukasz Turski, Bohdan Cichocki) . Wielka zaleta Steckiego bylo to, ze usilowal on stworzyc w osrodku warszawskim srodowisko naukowe zlozone z ludzi zainteresowanych fizyka statystyczna. Nie jest to takie latwe jesi wezmiemy pod uwage rozne osobiste ambicje i animozje istniejace pomiedzy naukowcami zwlaszcza jesli, w pewnym sensie, konkuruja oni ze soba.
    Tak czy inaczej ten, moim zdaniem ciekawy okres zycia naukowego Profesora potraktowany jest "po macoszemu".  Pare uwag, zreszta bardzo wywazonych, dotyczy jego kolegow instytutowych  zblizonych do niego wiekiem (i urzedem).

   Malo uwagi poswieca tez Stecki okresowi "burzy i naporu" lat 1980-1990. Jak sie wydaje nie byl on entuzjasta "Solidarnosci" o czym swiadczyc moze to, ze w okresie stanu wojennego wyjezdzal on bez przeszkod za granice (w roku 1982 jako wizytujacy profesor do Uniwersytetu Oxford , w 1985 jako gosc Dunskiego Towarzystwa Krolewskiego, i w 1987 ponownie do Oxfordu). Takie wyjazdy w okresie niezwyklych trudnosci gospodarczych i przesladowan politycznych tego czasu swiadcza o tym, ze Szef nie byl uwazany za osobe "niepewna" czy nawet wrogo nastawiona do ustroju "sprawiedliwosci spolecznej".
Nie ma w ksiazce tez nic o tym jak potoczyly sie losy jego i kierowanego przez niego (po Prof. Wladyslawie Malesinskim) Zakladu III IChF-u PAN po roku 2000. Jest niewatpliwie rzecza haniebna, ze  Profesor nie zostal czlonkiem PAN-u. Zwlaszcza jesli wezmiemy pod uwage innych profesorow instytutu, ktorzy ta godnosc uzyskali.

   Wspomnienia Steckiego sa ktorymis z rzedu wspomnieniami  naukowcow polskich, ktorych znalem badz o ktorych slyszlem jako o osobach mi wspolczesnych. W mojej bibliotece mam "Wspomnienia" Prof. Michala Smialowskiego  wieloletniego profesora i dyrektora IChF  (Wyd. Spolka Wydawniczo-Ksiegarska, W-wa 1995), "Wspomnienia i Refleksje" Prof. Jozefa Hurwica ( Wyd. Comer 1996) - animatora popularyzacji nauki w Polsce , redaktora czasopisma "Problemy" i profesora fizyki Politechniki Warszawskiej, i  "Przygody Matematyka" Stanislawa Ulama (Wyd. Pruszynski i S-ka, 1996) . Sa to z reguly obserwacje ludzi bardzo inteligentnych, dobrych obserwatorow zycia ale takze osob, ktorzy nie sa zainteresowani w aktywnej walce politycznej nie mowiac juz o walce zbrojnej po jakiejkolwiek stronie.
Rzecz jasna, ze praca naukowa wymaga spokoju nie tylko psychicznego ale i ustalonego miejsca pracy, regularnego wynagrodzenia i dostepu do literatury naukowej. Tego komfortu niemal nigdy nie maja rewolucjonisci. To zapewne tlumaczy, ze naukowcy raczej kontempluja niz animuja zjawiska polityczne.

  Inna refleksja, jak mi sie nasunela po lekturze jest to, ze powszechny obecnie ped do awansu na stanowiska samodzielnych pracownikow naukowych  ludzi mlodych ( jesli sie uda to przed 30-stka) poloczony z usuwaniem z "obiegu" badawczego naukowcow sedziwych jest raczej niefortunny. Obecna nauka wymaga zapoznania sie z olbrzymim materialem faktograficznym i technicznym zebranym dotad. To zas wymaga czasu i osiagniecia pewnej dojrzalosci umyslowej pozwalajacej na oddzielenie "ziaren od plew".
Wielka zaleta zespolow badawczych posiadajacych czlonkow na roznym stopniu rozwoju kariery naukowej jest mozliwosc wymiany mysli a takze rozpoznania tych problemow, na ktore warto "tracic czas".  Tego dystansu nie maja mlodzi pracownicy naukowi, ktorzy jeszcze niezupelnie swobodnie operuja warsztatem naukowym i w dodatku  znajduja sie pod presja koniecznosci przejscia przez kolejne stopnie kariery naukowej w okreslonym czasie. Dlatego jest tak wazna rola promotora, ktory -miejmy nadzieje- moze podsunac adeptowi te problemy do rozwiazanie, ktore sa wazkie i jednoczesnie maja perspektywe rozwiazalnosci. Niestety nie jest to czeste zjawisko wsrod samodzielnych pracownikow nauki czy to w Polsce czy zagranica.

Na prosbe zainteresowanego dodaje tutaj korekte:

  Parę osób zwróciło mi uwagę na błędy które tu poprawiam:
1. Pomieszanie Jarosławskiego i Steckiego - to dwa różne światy bo Jarosławski to Rosjanin i’ksiąze a steccy herbu Radwan to szlachta. To Tylko J. Wyrażał się pogardliwie o chlopstwie.
2. Zupełnie fałszywe jest wyobrażenie jakoby trzeba było być zkumanym z komuna zeby wyjeżdżać zagranicę. Polska Akademia nauk powstała tez dla kontraktu zagranicą bo komuna zdawała sobie sprawę ze swojego technicznego zastosowania zacofania.
Istnieją dokumenty oficjalne szczegółowo regulujące te sprawy.
3. Stosunek do Solidarności i papieża był entuzjastyczny ale ogólnie nie było zbiorowych rozmów w miejscu pracy na tematy polityczne. Zakład bardzo intensywnie pracował naukowo a Stecki pracował osobiście i bardzo wiele. „”  





wtorek, 5 stycznia 2016

Miami, ej Miami...

    Spedzilem Swieta i Nowy Rok na Florydzie w Miami. Ze wzgledu na to, ze w Minnesocie panuje obecnie i panowal w momencie wylotu klimat zimowy z pewna iloscia sniegu i mrozu przybycie do Miami bylo czyms wyjatkowym- latem w srodku kalendarzowej zimy. Daje to wrazenie nieslychanie pozytywne- kwiaty, zielonosc, cieplo, masy egzotycznych ptakow i uciazliwych owadow... Inaczej mowiac zupelnie inne otoczenie w okresie swiatecznym w porownaniu z tym, do ktorego jestesmy przyzwyczajeni w Polsce i w Minnesocie.

      Ostatni raz bylem w Miami pewnie dawdziescia lat temu, z okazji jakiejs konferencji. Od tego czasu nastapily spore zmiany- czesciowo na lepsze. Misato sie rozroslo wszerz i w gore, zlatynizowalo do punktu, w ktorym znajomosc jezyka hiszpanskiego jest niemal obowiazkowa oraz wypelnilo sie ludnoscia kolorowa glownie o latynoskich korzeniach ale jest tez sporo karaibskich i kubanskich murzynow. To rzecz jasna nie poprawia ani poziomu higieny, ani kultury ruchu pojazdow ani wreszcie poczucia bezpieczenstwa. W efekcie mieszkajacy tam tubylcy przejawiaja wysoka troske o to aby byc odizolowani  od srodowiska iloscia zasow w drzwiach i ogolna ostroznoscia w poruszaniu sie droga piesza. Wiele oczywiscie zalezy od tego gdzie sie mieszka. Dzielnice bogate- a jest ich sporo- sa chronione lepiej i sa przepiekne jesli chodzi o architekture domow i roslinnosc.

     Miami jest tez centrum turystycznym i stad wynika obecnosc wspanialych i bardzo drogich hoteli - najczesciej wiezowcow o interesujacych ksztaltach. Jest tez masa bardzo drogich jachtow pelnomorskich zacumowanych w portach jachtowych. Wiele z nich jest wlasnoscia Rosjan czy tez Zydow rosyjskich, ktorych rzecz jasna jest pelnow hotelach i restauracjach. Bogactwo nie wplynelo zreszta na ich facjaty i zachowanie.


Trudno nie zauwazyc jednak, ze miasto pelne jest osob bezdomnych, ktore koczuja na ulicach, zwlaszcza w okolicach uniwersytetu medycznego - bo nikt ich z tamtad nie wyrzuca- i ze istnieja niezwykle wyrazne roznice poziomow zycia. Na tym samym terenie istnieja jednoczesnie tysiace posiadzcy najdrozszych samochodow i luksusowych nieruchomosci oraz biedota, ktora doslownie nie ma co do granka wlozyc. Jest tez sporo artystow - najczesciej producentow wspolczesnych bazgrolow i bohomazow, ktore jednak sa wyceniane niezwykle wysoko - ceny w wysokosci kilkudziesieciu czy nawet kilkuset dolarow za bohomaz, ktorego zaden roztropny czlowiek nie chcialby widziec na swojej scianie, sa norma. Znajomi, ktorzy oprowadzali nas po dzielnicy "artystow" twierdzili, ze wlasciciele galerii nie sa zainteresowani sprzedaza "dziel"  ale sklep sluzy im jako pralnia pieniedzy z handlu narkotykami i innym nielegalnym towarem.
Byc moze! W drodze powrotnej TSA czyli lotniskowa policja otworzyla nasz bagaz (i zostawila stosowna notatke). Zapewne zainteresowala ich kolekcja kawalkow bialego korala i muszelek, ktora wiezlismy do Minnesoty  a ktora mogla wygladac jak krak-kokaina.
   

niedziela, 20 grudnia 2015

Wszystkiego Najlepszego!

Z okazji nadchodzacych Swiat Bozego Narodzenia oraz Nowego Roku 2016 zycze wszystkim wiernym i cierpliwym czytelnikom zdrowia i pomyslnosci!

No i wiekszej aktywnoaci na lamach.

Andrzej Altenberger

Co nam mowi wspolczesna genetyka?

   Jednym z bardziej ozywionych tematow rozmowy jakie odbywam z osobami znajomymi jest problem samego istnienia ras ludzkich i ewentualnych cech jakie sa dla nich typowe. Problemem tym zajmowalem sie juz wczesniej [ http://bobolowisko.blogspot.com/2013/01/dlaczego-jest-jak-jest-czyli-naukowe.html  http://bobolowisko.blogspot.com/2014/03/legendy-biologow-czyli-neodarwinizmm.html] 
ale ostatnio zaglebilem sie w analize istnienia ras ludzkich z punktu widzenia wspolczesnej genetyki, ktora to nauka poczynila w ostatnich latach interesujace postepy.

   Jak wiem z doswiadczenia wiekszosc moich znajomych a zapewne takze moich  nieznajomych czytelnikow jest zwolennikami neo-darwinizmu. Jest to poglad, ktory wywodzi cala biosfere ziemska (czyli zwierzeta i rosliny) od pojedynczej komorki, ktora powstala bardzo, bardzo dawno temu  w pra-zupce Oparina [http://bobolowisko.blogspot.com/2014/03/teoria-zmian-naturalnych.html ] czy w innym sprzyjajacym temu srodowisku nieozywionym po czym ewoluowala w sposob naturalny wytwarzajac po drodze cale bogactwo aktualnej biosfery i jej wymarlych juz rodzajow. Osobiscie uwazam taki poglad za nonsens tym dokuczliwszy, ze powtarzany powszechnie przez ludzi, ktorzy powinni wiedziec lepiej. Prostaczkow bowiem nie wypada wprowadzac w blad! Co zabawne, to  to ze gleboka wiare w teorie ewolucji przejawiaja takze ci z moich znajomych, ktorzy wydaja sie byc gorliwie religijni. Jest to  zapewne  objaw slynnej schizofrenii bezobjawowej.  Tu jednak nie zamierzam zajmowac sie biogeneza ale ogranicze sie do czasow znacznie pozniejszych i wspolczesnosci.
   Czy zatem genetyka mowi nam ,ze ludzie tak jak i inne zwierzeta (konie , psy, koty itp) posiadaja wyroznione gatunki i czy mozna okreslic na podstawie analizy genetycznej danego osobnika do jakiej rasy on nalezy?
 Odpowiedz na to brzmi zdecydowanie TAK z tym jednak zastrzezeniem, ze  dzieki temu, ze ulubiona rozrywka mezczyzn wszechczasow jest gwalcenie samic -w tym samic przeciwnika- genotypy osobnicze czlowieka wspolczesnego sa z reguly mieszanina identyfikowalnych wkladow wielu ras podstawowych. Nie oznacza to wcale, ze hybrydy nie maja jasnej przynaleznosci rasowej. Zawsze istnieje bowiem wklad dominujacy  pochodzacy z wielokrotnych kopulacji z osobnikami nalezacymi do okreslonej grupy rasowej. Wtrety obce z biegiem czasu staja sie procentowo male ale nie gina nigdy. Chyba ze mamy do czynienia z  populacja stopniowo rozpuszczajaca sie w wiekszej populacji osobnikow inwazyjnych. Z tego wzgledu jest tak istotne aby nie wprowadzac do wlasnego habitatu osobnikow rasy odmiennej zwlaszcza o wyzszej niz gospodarz plodnosci.  W przeszlosci tego typu sytuacja zaistniala na terenie Polski po wprowadzeniu imigracji zydowskiej. Obecnie zas podobny problem narasta w calej Europie w zwiazku  z inwazyjnym osadnictwem ludow kolorowych.
   To co decyduje do jakiego rodzaju nalezymy jako ludzie to liczba chromosomow podstawowych, ktora dany rodzaj posiada. Rodzaj ludzki posiada 23 par chromosomow w kazdej komorce ciala i kazdy homoid zyjacy badz archaiczny taka liczba chromosomow posiada badz posiadal. Inaczej nie moze powstac plodne potomstwo.
    Czym sa owe chromosomy?  Sa to odpowiedniki aplikacji komputerowych czyli pod-programow sterujacych rozwojem organizmu.Technicznie sa to zgrupowane w chromosomach biopolimery (DNA), ktorych zadaniem jest produkcja bialek koniecznych do budowy organizmu wielokomorkowego. Mechanizm tego procesu jest znany tylko wyrywkowo. Komplikacja kodu genetycznego przewyzsza bowiem wszystko co dotad stworzyli programisci ludzcy. Jak wiemy, podczas zaplodnienia kazdy z organizmow wyjsciowych dostarcza polowe swojego garnituru genetycznego do powstajacej komorki. Powstajaca zygota ma wiec garnitur genetyczny skladajacy sie z 23 chromosomow ojca i 23 chromosomow matki. Jak to sie dzieje, ze powstajacy nowy organizm w jakis sposob uzgadnia akcje genow tak, ze powstaje nowy organizm bedacy albo samcem albo samica o tym decyduja chromosomy plciowe. To co jest wazne to fakt, ze nowy organizm posiada takze w swoim kodzie genetycznym informacje o calym ciagu przodkow (po mieczu i po kadzieli) od samego poczatku linii genealogicznej i ze taka informacje mozna obecnie ujawnic.

  Sama liczba chromosomow niekoniecznie swiadczy o komplikacji ukladu genetycznego ani o tym, ktory rodzaj jest "panem stworzenia" [http://www.vivo.colostate.edu/hbooks/genetics/medgen/chromo/species.html]. Nasi najblizsi "krewni" , od ktorych jednak moim zdaniem nie pochodzimy, to duze malpy czlekoksztaltne. Posiadaja one 24 chromosomy a wiec o jeden wiecej niz my. Byc moze ta dodatkowa aplikacja jest odpowiedzialna za wyzsze "usportowienie" krewniakow. Zwykly kot domowy ma chromosomow znacznie wiecej niz ludzie i malpy bo az 36. Kazdy kto jest zwolennikiem teorii ewolucji, a wiec pochodzenia ludzi od wspolnej pra-malpy, musi wiec wyjasnic mechanizm redukcji chromosomow od malpy do pra-czlowieka oraz to w jaki sposob taka redukacja wystapila na raz u wielu osobnikow roznej plci co pozwolilo na powstanie nowego rodzaju biologicznego. O ile wiem nie jest mozliwe powstanie funkcjonujacego poprawnie organizmu potomnego w sytuacji gdy jeden z rodzicow posiada inna liczbe chromosomow niz drugi. Samo przyjecie postawy wyprostowanej, charakterystyczej dla wyzszych ssakow, nie spowoduje automatycznie zaniku jednego z chromosomow u wszystkich czlonkow grupy jednoczesnie. Fakt, ze kazdy czlowiek nosi w sobie informacje genetyczna , ktorej zrodla leza w glebokiej przeszlosci jego linii rodowej dowodzi takze jak istotne jest dobieranie wlasciwe par rozwojowych oraz jak dalece nasza przeszlosc genetyczna wplywa na nasze zycie aktualne. "Czlek czlekowi nie dorowna nie wyleci orzel z gowna" mowi staropolskie przyslowie ze szlachetna prostota. I cos w tym jest!

  Najosobliwsza cecha systemu genetycznego sterowania rozwojem organizmu od pojedynczej komorki do osobnika doroslego jest nie tylko to, ze kazda taka komorka posiada kompletna informacje genetyczna obojga rodzicow ale takze to, ze potrafi z tej biblioteki wybrac jednolity plan budowy organizmu potomnego, uwzglednic niesymetrycznosc organizmu (np mamy jedno serce  czy watrobe po okreslonej stronie ciala) oraz poddac rozwoj organizmu pewnej skali czasowej. Mozemy bowiem sobie wyobrazic pewien automatyzm wzrostu komorki poczatkowej droga duplikacji . Jak to jednak sie dzieje, ze organizm juz na stosunkowo wczesnym etapie przejawia cechy asymetrii czyli w procesie wzrostu organizm wie, ze jego rozwoj nie jest identyczny we wszystkich kierunkach przestrzeni tego nie wiem i nie wiem tez czy sam mechanizm roznicowania (dyferencjacji) jest rozumiany przez biologow molekularnych. Zapewne wszystkim kieruje jakas inteligencja wewnetrzna zwana inaczej dusza bedaca takze nosnikiem swiadomosci organizmu.

   Jesli zas chodzi o rasy ludzkie to decydujacy jest tu  dominujacy rodzaj grupy haplograficzej "po mieczu" (czyli paternal ) i po "kadzieli" (czyli maternal) . Te pierwsze to geny wystepujace w chromosomie plciowym Y. Te drugie to geny wystepujace w mitochondrialnym DNA, ktory w zasadzie jest niezmienny w calej linii genealogicznej. Analiza dostepnego materialu genetycznego mowi nam, ze obecnie istnieje 31 genetycznie roznych ras ludzkich wywodzacych sie od mieszkajacego poczatkowo w Afryce rownikowej "Adama" zapewne jakies 17 000 lat temu. Sama lokacja jest zrozumiala jesli zauwazymy takze, ze okolo 20 000 lat temu rozpoczal sie proces stopniowego ogrzewania Ziemi (patrz http://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/w-przyszlosci-cieplej-zimniej-czy-tak.html ) a w stanie dlugotrwalego zamrozenia globu tylko lokacje okolorownikowe mialy temperature wystarczajaca do podtrzymywania zycia.  Nie mniej zalozenie, ze wszystkie rasy pochodza od wspolnego murzynskiego "Adama" jest moim zdaniem watpliwe. Wiemy bowiem, ze w apogeum ostatniej epoki lodowcowej na polnocy Europy w tak zwanym Doggerlandzie czyli obecnie zalanym morzem habitacie a takze na terenie obecnej Anglii, Niemiec i Francji zyli sobie pogodnie Neandertalczycy czyli rasa ludzka jak sie wydaje inteligentniejsza od Homo Sapiens. Rasa ta, obecnie roztopiona w zalewie barbarzynstwa z Afryki w postaci inwazji Homo Sapiens, jest faktycznym sprawca powstania rasy bialej. Jak mozna przypuszczac najezdzcy wymordowali neandertalskich samcow ale, jak to zwykle bywa, spozytkowali ich samice zgodnie z ich biologicznym przeznaczeniem. Powstale hybrydy sa obecnie przedstwaicielami rasy bialej. Inne rasy kolorowe pochodza od paru pozostalych ras archaicznych homoidow, ktore przetrwaly okres lodowcowy. W gorach Altaju  maja zrodlo mieszanki z ludem Denisovan-ow , w Azji poludniowej wystepuja geny "hobbitow" czyli krasnali indonezyjskiech i w genomach ludow egzotycznych wystepuja geny archaiczne co najmniej dwoch jeszcze ras homoidow odrebnych od Homo Sapiens, ktorych kopalnych szczatkow nie znaleziono jeszcze. Zamieszczona mapa poczatkowych habitatow roznych, wystepujacych obecnie ras pochodzi z witryny https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/ca/World_Map_of_Y-DNA_Haplogroups.png . Wystarczy kliknac na czesc mapy aby ja powiekszyc.Tam tez odsylam Szanownych Czytelnikow po objasnienia.

   Dla nas najbardziej interesujacymi konsekwencjami rasowego pochodzenia populacji ludzkiej sa nastepujace obserwacje:  Obecni Polacy sa rzecz jasna skundlona mieszanina "czystych genotypow" posiadajaca jednak dominujacy garnitur haplograficzny R1a. Do tej samej rasy naleza Rusini i Moskale, gdzie jednak wystepuje takze duza domieszka N3- ugro-finska -oraz Niemcy i Czesi. Zachodnia Europa jest jeszcze zdominowana przez prawdziwa rase biala o kodzie R1b. Rasy ludzkie roznia sie od siebie ilorazem inteligencji , IQ, przy czym rasa wyrozniona jest rasa biala (http://bobolowisko.blogspot.com/2013/01/dlaczego-jest-jak-jest-czyli-naukowe.html ).  Nie jest wykluczone, ze to wyroznienie zawdziecza ona krzyzowce z neandertalczykami, ktorzy odznaczali sie wieksza masa mozgu niz Homo Sapiens. Inne rasy nie maja neanndertalskigo wkladu do ich genotypow.

    Nie wiadomo skad sie wziely archaiczne homoidy : neandertalczycy, denisowanczycy, hobbici -krasnale i jeden czy dwa homoidy znane tylko posrednio. Analiza mitochondrialnego DNA, ktory jest przekazywane "po kadzieli" mowi nam, ze obecna wielomiliardowa populacja ludzka ma u swoich zrodel niewielka tylko liczbe kobiet. Cala Europa jest potomkami tylko siedmiu "corek Ewy" czyli zalozonej kobiety pierwotnej - zony "Adama". Nie oznacza to, ze tylko tyle samic bylo w populacji wyjsciowej jakie 17 000 lat temu. Moglo sie zdarzyc, ze pewne linie matriarchalne wymarly gdyz nie miely zenskich potomkow. Nie mniej oznacza to, ze kazirodstwo lezalo u podstaw obecnej eksplozji ludnosciowej i najwyrazniej nie mialo zbyt negatywnego wplywu na degeneracja populacji. Z drugiej zas strony byc moze negatywne cechy zdrowotne jakie obserwujemy wsrod naszych wspolobywateli sa wlasnie wynikiem hodowli wsobnej.

   Niestety nie posiadam dostatecznego zbioru danych dotyczacych genomow Polakow czy przedstwicieli innych ras czy narodowosci. Szczerze zachecam Moich Szanownych Czytelnikow do poddania sie analizie genetyczenej i przeslania mi wynikow (oczywiscie anonimowo pod adresem bobola.a@gmail.com).  Wtedy bedziemy mogli przeprowadzic analize porownanwcza. Analize taka przeprowadza np firma 23and Me za niewielka oplata. Przy okazji mozna sie dowiedziec takze czy nie posiadamy jakis genetycznych sklonnosci do chorob, ktorych lepiej unikac i paru innych informacji o naturze genealogicznej.

   Ja dowiedzialem sie, ze jestem 100% europejczykiem a raczej europejska hybryda, w ktorej przewaga w genotypie nalezy do polnocno-zachodniej Europy  o skladzie:

Polnocno-zachodnia Europa : 43.9%  (Doggerland ?, Grenlandia)
Francja-Niemcy                   :   9.9%     
Skandynawia                        :   6.2%
Anglia-Irlandia                      :   3.3%
Szeroko pojeta  polnocno-zachodnia Europa : 24.5%
Europa wschodnia                 : 32.6%
Poludniowa Europa               :  6.5%
Balkany                                 :  2.4%
Szeroko-pojeta poludniowa Europa:    4.1%
Aszkenazi                              :   0.5%
Szaroko pojeta  Europa         :  16.3%

Ponadto posiadam wiekszy niz 90% innych badanych wklad wariantow Neandertala (okolo 4%).
Haplogrupy :
po kadzieli H1c
po mieczu R1b1b2a1a2d

Nie posiadam genow chorob genetycznych a moja grupa krwi 0 Rh+ nalezy do najstarszch populacji  lowcow neolitycznych Europy. Jej cecha jest dominacja bialka miesnego w preferowanej diecie co sie zgadza w moim przypadku. Oczy niebieskie, wlosy jasne proste.

   Moim zdaniem wskazane byloby aby genetyczna analize wszystkich czlonkow populacji III RP przeprowadzic jak najszybciej. Istotne jest bowiem aby wiedziec jakim materialem ludzkim Panstwo Polskie dysponuje a takze by wyeliminowac z rozplodu osobniki bedace nosicielami dziedzicznych chorob genetycznych. Polska jest przeludniona i ma obecnie ograniczone zasoby finansowe. Marnowanie ich na utrzymanie osob, ktore nigdy nie przestana byc ciezarem dla spoleczenstwa jest gleboko niecelowe.
Powinnismy takze powaznie podejsc do problemu, ktory jest z nami od czasow Darwina- mam na mysli racjonalne podejscie do zagadnienia hodowli "prawdziwego Polaka" -osobnika zdrowego i stosunkowo czystego pod wzgledem rasowym. Jednym z powazniejszych aspektow aktualnego osadnictwa ludow kolorowych w habitacie historycznie nalezacym do osobnikow rasy bialej (oznaczonym kolorem ciemno i jasno niebieskim  na mapie wyzej) jest nieunikniona degeneracja rasy oraz niestabilnosc wewnetrzna spoleczenstwa. Widzimy to obecnie w krajach programowo wielorasowych i multikulturowych (jak Anglia, Francja, Niemcy czy USA) gdzie walka ras trwa juz w najlepsze  pod wzgledem kulturowym  czy religijnym a nawet i pod wzgledem zbrojnym o czym swiadcza ostatnie zamachy terrorystyczne.





wtorek, 8 grudnia 2015

Pare obserwacji na podstawie reakcji amerykanskich mediow na ostatnie wydarzenia

 Wall Street Journal jest drugim po tygodniku "The Economist" moim punktem kontaktu z amerykanska publicystyka a wiec takze z obrazem rzeczywistosci  gospodarczej i politycznej jaki jest obecny w oficjalnych mediach. Na trzecim miejscu sa dzienniki telewizyjne  BBC, PBS  i ABC, ktore sa jednak nieco powierzchowne i stronnicze.

    Moja uwage zwrocil list do redakcji WSJ , 7 grudnia, 2015 autorstwa geofizyka z Kolorado, pana Terry W. Donze zatytulowany "Warming Science Is Anything but Settled" [Nauka o Globalnym Ociepleniu jest w dalszym ciagu niepewna].  Tekst odnosi sie do artykulu redakcyjnego omawiajacego ostatnie spotkanie w Paryzu poswiecone problemowi rzekomego globalnego ocieplenia i srodkow zaradczych, ktore powinny byc wprowadzone.  Sa to propozycje kosztowne w realizcji i czesto stawiajace na glowie polityki energetyczne krajow, takich jak Polska, ktore posiadaja duze zasoby paliw stalych.
    Dr Donze zwraca uwage na to, ze wiele argumentow uzywanych przez entuzjastow "globalnego ocieplenia" mija sie z faktycznymi obserwacjami. :Cytuje : "Wzrost poziomu oceanow ma byc (w opinii ekspertow konferencji) katastrofa mimo tego, ze jeden z czolowych ekspepertow oceanografii, Stockholmski geolog Nils-Axel Moerner, nazwal to "najwiekszym oszustwem kiedykolwiek wypowiedzianym", "Arktyczny lod topi sie pomimo obserwowanego 5% wzrostu jego masy w ciagu ostatnich dziewieciu lat", "Lodowiec Ross'a w Antarktyce rozpada sie pomimo wzrostu jego masy w ciagu ostatnich 15 lat",  "Ekstremalne ruchy pogodowe rosna z powodu "ocieplenia" pomimo tego, ze aktywnosc cyklonow spadla do poziomu najnizszego od 30 lat po huraganach Rita i Katrina w 2005". Podobnie nie widac sladow spelnienia sie wielu innych oczekiwanych a alarmujacych efektow wzrostu dwutlenku wegla w atmosferze. Nie tlumacze pozostalych obserwacji dr Donze gdyz jak wiedza moi czytelnicy od lat pisze o tym,ze cala argumentacja zwolennikow globalnego ocieplenia jest pisana patykiem na wodzie i ma zapewne motywacje ekonomiczne  a nie naukowe. Zainteresowanych odsylam  do : http://bobolowisko.blogspot.com/2010/03/efekt-cieplarniany-raz-jeszcze.html
http://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/w-przyszlosci-cieplej-zimniej-czy-tak.html

    Jest oczywiscie dla mnie pocieszajace, ze nie jestem w moim mniemaniu odosobniony . Jak juz pisalem, uwazam, ze grozi nam raczej w najblizszej (ale raczej 1000 letniej) perspektywie katastrofalne ochlodzenie ktore bedzie trwalo przez przyszle 120 tysiecy lat. Ochlodzenie to zapewne zakonczy etap ludzkiej dominacji na naszym globie. Ja patrze na to pogodnie gdyz jestem pewien, ze nie doczekam spelnienia sie mojej przepowiedni.

   Inna ciekawostka, ktora frapuje amerykanskie media jest prezydencki kandydat GOP - Donald Trump, ktory wlasnie wywolal nastepna fale powszechnego biadania  w mediach i w srodowisku politykow USA  swoja propozycja aby do czasu ustalenia pogladu na aktualna polityke Kalifatu wstrzymac wydawanie wizd wjazdowych wszystkim mahometanom.  Propozycja ta jest moim zdaniem calkiem uzasadniona gdyz nielojalnosc amerykanskich obywateli i ich gosci wyznajacych poganska religie Mahometa zostala juz wielokrotnie potwierdzona aktami terroru. Ostatni taki przypadek mial wlasnie miejsce ale i uprzednio podobne ataki na wspoobywateli byly dokonywane przez mahometan- zdrajcow czlonkow sila zbrojnych USA. Oczywiscie dziennikarze i politycy rzucili sie na Trumpa jak sepy twierdzac, ze jego propozycja lamie Konstytucje USA. Nic dalszego od prawdy! Istotnie, Konstytucja pozwala wszystkim obywatelom  wyznawac dowolna religie badz tez byc ateistami ale to orzeczenie nie odnosi sie do obywteli innych panstw, ktorzy chca wjechac badz emigrowac do USA. Takie wstepne odsianie elementow niepewnych jest rutyna w dzialanosci konsularnej. Podobna polityka jest zreszta stosowana rowniez -miedzy innymi -w stosunku do obywateli polskich, ktorzy nie bez racji uwazni sa za element o negatywnej wartosci imigracyjnej.
Oczywiscie, po podobnej ujemnej ocenie imigrantow meksykanskich, notowania Trumpa w srodowiskach kolorowej emigracji zapewne spadly jeszcze bardziej. Jak sie wydaje Trump ma nadzieje, ze straty jakie ponosi wsrod "placzacych serc" oraz ludow kolorowych zostana mu przy urnach wynagrodzone przez milczaca biala wiekszosc.  Mam nadzieje, ze sie nie myli bo jest to moim zdaniem jedyny kandydat, ktory moze powstrzymac zapasc gospodarcza USA i utrzymac Pax Amerikana na swiecie. Ja zas musze przyznac, ze mam juz serdecznie dosyc wielokulturowosci i wielorasowosci amerykanskiego srodowiska, ktore ten niegdys przyjemny kraj bialego czlowieka zamieniaja w obrzydliwa miesznine.

wtorek, 17 listopada 2015

Czarna flaga Mahdiego

   Z okazji ostatnich wydarzen w Paryzu w rozmowach ze znajomymi oraz mediach, ktore ogladam w USA pojawily sie stwierdzenia "lagodzace" .  Mysle tu o wypowiedziach konstatujacych, ze mahometanizm jest w swojej istocie religia pokoju a dzihad i zamachy sa dzielem fanatykow, ktorzy nie maja poparcia wsrod spolecznosci mahometanskiej ani tez podstaw swiatopogladowych w koranie czy muzulmanskiej tradycji religijnej.

     Nic dalszego od prawdy! Mahometanizm jest religia "wojujaca", ktora dzieli swiat na teren zamieszkaly i rzadzony przez lud islamu oraz na teren zamieszkaly przez "dzicz" czyli giaurow, ktorych koran nakazuje nawrocic badz wymordowac. Zeby nie byc goloslownym przytocze tu pare tzw surat, czyli nakazow,  koranu:

" Wytepiajcie tych, ktorzy nie wierza w Boga i w dzien ostateczny, ktorzy nie przestrzegaja tego, czego im Pan Bog (Allah ) nakazal i ktorzy nie wyznaja prawej wiary, i w ogolnosci wszystkich , ktorzy nie wierza w pisma zeslane od Boga, wytepiajcie giaurow, chyba ze oplacac beda danine wlasnymi rekami i stana sie zupelnie podporzadkowani" [Koran IX, 29-30]

 "Jesli nie pojdziecie walczyc (z giaurami) , Allah was srogo ukarze i inny narod na waszym miejscu postawi, a wy niczym nie bedziecie mogli wstrzymac jego zemsty, bo moc jego jest nieskonczona." [Koran IX, 38-39]

Mahometanie sa takze zobowiazani do wprowadzenia obowiazywania prawa koranicznego (szaria) tam gdzie zamieszkuja bez wzgledu na to w jakim kraju sie osiedla. Obszary stosowania tego prawa wystepuja nawet w tak laickim panstwie jak USA.  W 2002 roku Osama ben Laden oznajmil :

  "Mahometanie a zwlaszcza ci, ktorzy posiadaja wiedze, maja rozpowszechniac prawo koraniczne na calym swiecie . Jest to ich swiety obowiazek. Nie prawa okreslane ogolnie jako " sprawiedliwosc, moralnosc i uprawnienia"- tak jak to rozumieja masy. Tylko szaria islamska jest podstawa... Mahometanie maja obowiazek najechania ziem niewiernych , okupowac je i zmienic ich system rzadow na islamski, zabraniajac jakiejkolwiek praktyki, ktora stoi w sprzecznosci z szarija. Niektorzy mowia, ze prawo koraniczne nie wkracza tam gdzie istnieja lokalne wierzenia . Jest to opinia falszywa! Jest bowiem naszym religijnym obowiazkiem aby narzucic nasze wierzenia innym. " [cytat umieszczony w ksiazce autorstwa Glenn Beck'a pt. "It is about Islam", 2015]

Zauwazmy, ze aktualne panstwo islamskie (Islamis State of Levant and Syria) ISIS, z ktorym obecnie walczy Francja i USA przyjelo nazwe Kalifatu a wiec jednolitego systemu absolutystystycznego laczacego administracje, prawo i religie w jedna calosc. Jego bojownicy uwazaja sie za armie Mahdiego w islamskiej tradycji "ukrytego, dwunastego immana", ktory  to Mahdi (https://en.wikipedia.org/wiki/Mahdi) wraz z Chrystusem ma dokonac ostatecznej bitwy pomiedzy "wiernymi" i niewiernymi pod miejscowoscia Megido (Armagedon) obecnie znajdujacej sie polnocnym Izraelu. Po zwyciestwie nastapi Dzien Sadu Ostatecznego.


   Mamy wiec do czynienia z krucjata religijna podobna do tej jakiej doznala Europa w sredniowieczu. Jej podstawa jest ideologia mistyczna, ktora siega daleko poza zadania czysto ekonomiczne i ktorej nie zazegna tolerancja ze strony rasy bialej czy "wziecie na socjalny granuszek" emigrantow z przeludnionej Afryki i Azji Mniejszej. Wszelkie swiadczenia uznaj oni bowiem za nalezne im daniny, do ktorych giaurowie sa zobowiazani wobec wyznanwcow Allaha. Jest tez zludzeniem, ze mahometanska Turcja moze sluzyc za bariere powstrzymujaca fale emigracji. Jesli istotnie chcemy zatrzymac niekorzystny bieg wydarzen na Bliskim Wschodzie to jedyna droga jest wykorzystanie odwiecznej nienawisci jaka istniala w swiecie muzulmanskim pomiedzy sektami szyitow (glownie w Persji) i sunnitow (glownie Arabowie ale nie tylko).  Idea Kalifatu jest bowiem realizowanym projektem tych ostatnich. Nie jest wiec przypadkiem, ze prez. Obama usiluje poprawic stosunki polityczne z Persja i moze nawet dopuscic aby kraj ten uzyskal bron atomowa. 

   Swego czasu, gdy narody "bialej" Europy braly jeszcze powaznie przykazania Nowego Testamentu chrzescijanskie intencje misjonarstwa, niekiedy nawet zbrojnego, stanowily pewna przeciwwage dla agresywnej ideologii islamu.  Obecna kampania antychrzescijanska i natezona indoktrynacja ateistyczna prowadzona pod przykryciem tak zwanego "swiatopogladu naukowego" dokonaly ideowego rozbrojenia bialej rasy. Jesli chcemy utrzymac nasza cywilizacje, taka jaka jest,  to jedynym wyjsciem jest agresywne wyplenienie mahometanskich wtretow z Europy. Jest prawda, ze wielu muzulmanow przestalo juz byc "dobrymi muzulmanami" tak jak i wielu chrzescijan jest wyznawcami Chrystusa tylko nominalnie. Ale istotna jest ta ideologicznie motywowana nawet nie wiem czy mniejszosc. Bowiem lud przylaczy sie do strony wygrywajacej z prostego oportunizmu. Widzielismy to w Polsce gdy ta zostala zdominowana ideologia i administracja komunistyczna i zobaczymy to w UE jesli nie polozymy tamy zalewowi kolorowej dziczy.

Wiecej o obyczajach i wierzeniach mahometan znajda panstwo w:

"Religie Swiata" ks. dr. Eugeniusz Dabrowski (red,) Pax 1957,
"It is about Islam- exposing the truth about ISIS, al Qaeda, Iran and the Caliphate", Mercury, 2015


sobota, 14 listopada 2015

200 zabitych. 200 milionow przestraszonych.

  

 Nasze media masowego przekazu  pogrążyły się w orgii współczucia dla poszkodowanych i przestraszonych paryżan i ogólniej Francuzów.  Trzeba zresztą przyznać, że wczorajszy zamach mahometan był doskonale zaplanowany i wykonany. Pokazał on całkowitą bezradność umysłową i policyjno-wojskową reżimu Holland'a i możliwości jakie stoją i zapewne zostaną wykorzystane ponownie przez mahometańską partyzantkę miejską.  Jako osoba o nastawieniu mistycznym zastanawiam się też czy nie była to ponowna, po ataku na redakcję tygodnika satyrycznego, kara Najwyższego za obecne wykroczenia Francuzów w postaci ułatwionej migracji pogan afrykańskich i blisko-wschodnich na teren chrześcijańskiej Europy. Na pewno też nie pomógł tu  w Jego oczach wyjątkowo niehigieniczny francuski wynalazek stosunku płciowego znany pod nazwą "miłości francuskiej". Pomijając zresztą te grzeszki już wcześniej pisałem o konieczności okiełznania infiltracji krajów Europy przez hordy ludności kolorowej (http://bobolowisko.blogspot.com/2015/09/o-zaletach-apartheidu-i.html , http://bobolowisko.blogspot.com/2015/09/inwazja-blisko-wschodnich-karaluchow.html )

      Dobrze więc się stało,że samo życie dostarcza mi i moim Szanownym acz Nieaktywnym  Czytelnikom żywych przykładów szkodliwości tworzenia społeczeństw multikulturowych i multirasowych. Mniejszości, zanim staną się dokuczliwymi większościami, są jak wrzód na zdrowym tyłku społeczeństwa-gospodarza. Wiecznie niezadowolone z traktowania, roszczeniowe w stosunku do ludności oryginalnej i zawsze gotowe do zdrady gdy tylko nasunie się taka okazja. Widzieliśmy to w Polsce w stosunku do mniejszości niemieckiej, ukraińskiej, litewskiej czy żydowskiej (a takze mniejszosci religijnych) i założę się , że podobne przykłady mogą dostarczyć i inne kraje europejskie.

   Oglądając zdjęcia z czasu akcji paryskiej przyszło mi jednak na myśl to o ile sprawniejsi w ataku partyzanckim są owi ciemni Arabowie od wykonawców na przykład głośnego zamachu na gen. Kutschere w Warszawie.  Oczywiście atak na generała policji -osobę chronioną- nie był formą masowego terroru z jakim mamy do czynienia tutaj.  Nie mniej jednak podobne akcje losowej likwidacji niemieckiej ludności w miastach o miesznym składzie ludnościowym mogłyby być wykonane także w Polsce w czasie II wojny światowej.

Nie były i przyczyna tego była prosta - na przeszkodzie masowemu utrudnianiu życia ludności okupanta stanęła niemiecka polityka masowego odwetu. Za jednego zabitego Niemca likwidowano w ulicznych egzekucjach bądź w okolicznych miejscach zagłady (np Palmiry) kilkudziesięciu złapanych w łapankach Polaków. To zaś prowadzi mnie do prostego i skutecznego sposobu okiełzania mahometańskiego niebezpieczeństwa. Po prostu skorzystajmy że sprawdzonych wzorów czołowego państwa Unii Europejskiej.  Powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że od dalszych prób stworzenia islamskiego kalifatu na terenie Europy nie powstrzyma mahometan nic z wyjątkiem realnej siły odporu że strony zainfekowanego społeczeństwa rasy białej. Po ataku na Charliego nie widziałem aby pozostałe gazety i tygodniki , w ramach dziennikarskiej solidarności, zamieściły odwetowe karykatury Mahometa czy Allacha. Wręcz przeciwnie - polityczna poprawność czyli faktyczna kapitulacja wobec bezczelnych zadań pogan wydawała się być nadal hasłem dnia. Taka reakcja oczywiście stanowi zachętę dla agresora i to właśnie widzimy. Pora skończyć z "monachijską" polityka cackania się wobec świntuchów !